"Opowieść o Piekielnym Riffie Śmierci" [opowiadani

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

"Opowieść o Piekielnym Riffie Śmierci" [opowiadani

Postautor: Marv » pt 19 mar 2010, 15:40

Uwaga! Tekst pisany był podczas słuchania Iron Maiden, Judas Priest, Deep Purple, AC/DC i Roba Zombie :mrgreen: Zawiera nieco wulgaryzmów. Poczytajcie ten twór i napiszcie co sądzicie. Głównie tekst pisałem dla fanów ciężkiego grania, ale mam nadzieję, że komuś innemu też może się spodobać.

-----------

Za górami za lasami, żyła sobie piękna Królewna …a niech ją szlag! Odpuśćmy sobie to pierdolenie. No to jedziemy. Ahem!

Na starym, zniszczonym cmentarzu, obok popękanego, kamiennego pomnika gargulca, stało trzech pseudo-satanistów-oszołomów. Jak na metalowców-dewiantów przystało, ubrani byli w czarne stroje z wieśniackimi t-shirtami z obrazkiem szatana, na którym robił on niecenzuralne rzeczy z którymś z archaniołów. Po tępym gapieniu się na siebie przez okrągłe trzydzieści minut, odezwał się jedyny blondas w tym towarzystwie – Roman.

- Dobra, chłopaki. Czas na nasze wielkie show.

Roman porozglądał się po otoczeniu i zauważył kabel biegnący z ich zardzewiałej furgonetki, do wielkich kolumn połączonych z wzmacniaczem, a raczej „piecem” jak nazywali to czarodziejskie pudło wtajemniczeni. Tuż obok stał Azim z elektryczną gitarą w rękach.

- Azim, rozumiem, że sprzęt gotowy?
- Jak dziwki w piekle! – odparł Azim.
- Sprzęt OK. Haden! Podaj Azimowi teczkę.

Teczka wyraźnie ciążyła chuderlawemu Hadenowi, ale jakoś dociągnął ją do Azima i otworzył. Trzem parom oczu ukazała się zdobiona jakimiś rzeźbionymi, demonicznymi twarzami, metalowa księga, z kartkami - jakże by inaczej … z metalu.

- Czarna Księga Metalu w końcu w naszych łapach! Szuka jej teraz pół miasta, więc do roboty chłopaki. Jak mówi legenda, do otworzenia księgi potrzeba krwi trzech amatorów mocnego grania.

Roman podał swoim kompanom po jednym tasaku, a jednego zatrzymał dla siebie.

- Ej, ale to będzie bolało! – wtrącił Haden.
- Przecież nie wymagam, abyś wypatroszył sobie tym flaki, starczy po jednej kropli od każdego z nas.

Trzech satanistów nacięło sobie lekko opuszek palca wskazującego i upuściło kroplę krwi na złowieszczo wyglądającą Czarną Księgę Metalu.

- Po co nam, do kurwy nędzy, były do tego potrzebne tasaki?
- Odwal się, Azim. Pracuję przecież w rzeźni, a to było akurat pod ręką.

Z księgi buchnął płomień i otworzyła się na pierwszej stronie ukazując mieniące się czerwonym światłem nuty na pięciolinii i napis pod nimi „Riff Śmierci”.

- Zagraj to Azim! Przywołajmy apokalipsę, pora rozpieprzyć ten świat! – krzyknął Roman.
- Się robi Rom! Chwała pierdolonemu władcy ciemności!

Azim zaczął grać, a mocarna melodia piekielnego riffu zaczęła powodować trzęsienie ziemi. Po chwili na gruncie pojawił się płonący pentagram, który moment później spowiła mgła ciemnego dymu.

- Echu! Ekhe! Widzicie coś chłopaki? – spytał Haden, co chwilę kaszląc.
- Nic, ni cholery!

Gdy mgła zanikła, metalowcy ujrzeli chyba nie do końca to, czego się spodziewali.

- Ej Roman! Co to jest? Winda z piekła? – dopytywał się Haden
- Może trumna z której wylezie władca ciemności. – rzucił Azim.
- Mnie to raczej wygląda na drewniany kibel. Co ty żeś zagrał Azim?

Wszyscy zamilkli, gdy drzwi od klopa okropnie zaskrzypiały. Wylazła z niego niewysoka postać, ubrana w hawajską koszulę i granatowe dżinsy. Była chyba jeszcze chudsza od Hadena. Nieznajomy o stalowej czaszce zamiast twarzy, zaczął dziwnie spoglądać na trzech przygłupów.

- No nie. Kurwa mać! Znowu ci pieprzeni sataniści, jak tak dalej pójdzie to rzucam tę robotę. Co za cholerny niefart! Zawsze muszą mnie wezwać w gównianych okolicznościach! – krzyczała wkurzona postać.
- W mordę! Haden, Azim! To jest pieprzony Pan Śmierć!
- Tak właściwie to mam na imię Rupert. – odpowiedział Śmierć.
- No nie wiem, to chyba jakiś przebieraniec, nie ma przecież kosy. – stwierdził Azim.
- A po cholerę mi kosa? Trzeba iść z duchem czasu. Zakapturzony Żniwiarz to już przeszłość.

Śmierć kościstym kciukiem pokazał metalowcom, genialnie wyglądającą gitarę przyczepioną do jego pleców. Gitara płonęła żywym ogniem.

- Chyba nie macie wątpliwości, kto stworzył Death Metal, co?
- Ale zajebiaszczy sprzęt! – krzyknęło trio.
- Tak, tak. A teraz, jeżeli panowie wybaczą, wrócę do swojego świata.
- Poczekaj, mamy tyle pytań!

Rupert zignorował okrzyki trojga oszołomów i zaczął z powrotem iść w stronę drewnianego klopa. Wędrowanie przerwała mu piosenka „Electric Eye” Judas Priest. Wszyscy czterej popatrzyli na swoje kieszenie.

- To moja. – powiedział Rupert, a raczej Śmierć.
- Halo? Lucjan? Co to kurwa znaczy, że składasz reklamację? Przecież gość umarł tak? Jak to był martwy tylko przez kilka sekund? Że niby przywrócili go do życia elektrodami? Niech no sprawdzę w moim notatniku…

Pan Śmierć, coś tam mamrocząc do komórki, przewracał drugą ręką kartki notatnika. Tymczasem, satanistyczne trio, knuło iście szatańską intrygę.

- Roman, Azim. Mam pomysł. A gdyby tak zwinąć to gorące sprzęcicho z pleców tego frajera? Nie wygląda mi na gościa godnego takiego piekielnego instrumentu.
- Niezły pomysł, tylko jak to niby zrobimy? Nokaut wynikający z walnięcia naszą gitarą przez łeb odpada, bo ten, jak mu tam, Rupert …ma stalową czaszkę. Trzeba zrobić to czymś cięższym. Ha! Mam! Azim, podaj mi księgę.
- Ha, ha! Roman! Ty nikczemny popaprańcu. Trzymaj! Aha, tylko zakradnij się, tak aby cię nie słyszał i mocno mu przywal.

Blondas-metalowiec, cichaczem zakradał się do stojącego tyłem Pana Śmierci. Rupert zaczął wkładać już swoją komórkę do kieszeni, więc Roman musiał przyspieszyć. Zamachnął się
i z całej siły przywalił w stalowy łeb Ruperta Czarną Księgą Metalu. Zamierzony efekt został osiągnięty i Pan Śmierć runął na ziemię z pamiątkowym wgnieceniem w czaszce. Roman sięgnął po upragnioną gitarę.

- Hej, chłopaki! Ten ogień jest jakiś sztuczny, chyba taki efekt do picu.
- Pomóżcie mi, trzeba zabrać księgę i gitarę.

Metalowe trio zapakowało cały swój sprzęt do ciężarówki, łącznie z nowym nabytkiem i księgą. Coraz wyraźniej słychać było syreny policyjne. Zdezorientowani sataniści zaczęli się denerwować.

- Cholera! Co teraz? Zaraz będzie tu kawaleria. Nasz wcześniejszy włam do Muzeum Metalu rzeczywiście sprowadzi tu za moment pół miasta.
- Nie panikuj Azim! Co może nam pomóc… Mam! Trzeba przeszukać księgę!

Haden podniósł księgę metalu i zaczął przewracać jej karty, w celu znalezienia odpowiedniego riffu.

- Jest! Znalazłem „Riff Mocarnego Rydwanu”. Roman, graj!
- Mam nadzieję, że ta piekielna gitara Pana Śmierci nie potrzebuje nagłośnienia, gdyż wszystko już zwinęliśmy. Dobra, czadu!

Rozbrzmiał „Riff Mocarnego Rydwanu”, rozstąpiły się chmury na niebie i w starą zardzewiałą ciężarówkę, którą przyjechali trzej amatorzy mocnego grania, walnął piorun. Zdezelowany pojazd zmienił się w buchający ogniem z rur wydechowych krążownik szos. Roman, Azim i Haden odruchowo wskoczyli do maszyny. Coś zaburzało przemianę, gdyż co chwila krążownik szos wracał do poprzedniej postaci.

- Coś tu jest nie tak! – wrzeszczał Roman wertując księgę.
- Aha! Tutaj napisano, że aby utrzymać postać Mocarnego Rydwanu, trzeba „szatańskiego wrzasku i niszczycielskiego dźwięku”. Wygląda na to, że musimy zagrać i zaśpiewać. Dobra, ja gram, a ty Azim śpiewaj. Haden będzie kierował.
- Ale co zagramy?
- Jak to co? „Highway Star” Deep Purple!

Wprawili więc swój dwuosobowy talent w ruch i Haden ruszył krążownikiem szos. „Nobody gonna take my car, I’m gonna race it to the Ground! Nobody gonna beat my car , It’s gonna break the speed of sound! Oooh it’s a killing machine (..)” śpiewał Azim. Byli już na autostradzie, a od dodatkowych efektów grania na gitarze Ruperta, policyjnym radiowozom wybuchały silniki.

Tymczasem, na starym cmentarzu, gdzie wszystko się zaczęło, obudził się Rupert, zwany także Panem Śmiercią. Pomacał się po wgnieceniu na czaszce i skwitował:

- Pierdoleni posrańcy. Jak ja niby mam to teraz wypukać? Niech no ich tylko znajdę. Zagram „Riff Sprowadzenia” i zaraz się tu pojawią. Wtedy im ręce przez odbyt powyrywam.
- Na złowieszcze dźwięki Death Metalu! Zwinęli mi mojego Ragnaroka! O nie, to już jest przesada. Wkurzyć człowieka to jedno, ale wkurzyć Śmierć, czyli mnie – to drugie!
- Gitary nie mam, ale to nie znaczy, że straciłem moc. Tak więc pora na „Dance Macabre”!

Rupert ustawił się na tle księżyca, wzniósł ręce do góry, z dłoni uczynił znany każdemu metalowcowi „znak szatana” i zaczął potrząsać głową.

Zaczęły trzaskać pioruny, a cmentarz stanął w płomieniach. W końcu z ognia wyjechał podrasowany piekielną mocą Harley-Davidson, a zanim kilka żywych trupów, także na Harleyach.

- Gang motocyklowy „Anioły Autostrady” do usług! – krzyknął jeden z truposzy.
- Ha! Dobrze, że przyszedłem po was w latach sześćdziesiątych, kiedy to próbowaliście przeskoczyć dziurawy most i wam się to nie udało. Teraz mi się przydacie.
- Trzech przygłupów zwinęło mi gitarę – mojego cudownego Ragnaroka. Jedziemy zrobić im z dupy haevy metal.
- Jak ich znajdziemy?
- Nie martwcie się. Na sto procent zostawili za sobą jakieś ślady.

Pan Śmierć i czterech Aniołów Autostrady ruszyło w pościg za bandą satanistów. Rupert rzeczywiście się nie mylił. Autostrada była zablokowana wrakami policyjnych radiowozów.

- Jak ominiemy ten burdel Panie Śmierć? Normalnie urządzili tu „Highway to Hell”.
- Jak śpiewali Iron Maiden: „Run to the hills”! – krzyknął wskazując wzgórza znajdujące się niedaleko autostrady.
- Pojedziemy na skróty. Dla naszych podrasowanych piekielnym ogniem Harleyów to nie problem.

Po przeprawie przez wzgórza, ekipa harleyowców dotarła wreszcie do miasta. Metalowice wyglądały jak po przejściu kilku huraganów. Wszędzie było mnóstwo gruzów, powywracanych samochodów i płonących śladów. Wzrok przykuwało muzeum metalu z okien którego biły światła niczym te z reflektorów scenicznych.

- Chyba wiadomo gdzie trzeba jechać panowie. Ruszamy dalej. Pamiętajcie, że jest to misja samobójcza i możecie nie wyjść z tego cało.
- Przecież i tak już jesteśmy martwi. Sam nas przeprowadziłeś na drugą stronę.
- Aha, rzeczywiście! Tak się w to wszystko wciągnąłem, że zapomniałem, kim jestem.
- Jak wjedziemy do środka? Jest tam wielka stalowa brama.
- To da się zrobić.

Pan Śmierć zwany też Rupertem, wyciągnął z kieszeni komórkę i wybrał bardzo krótki numer składający się z trzech szóstek.

- Lucek? Słuchaj no, potrzebuję trochę czegoś przy czym mogę się nieco rozerwać. Podrzucisz? Dzięki!

Z pobliskiego klopa publicznego z hukiem wyleciały drzwi i dużo śmierdzącego siarką dymu. Rupert wszedł do toalety. Pod klozetem leżało duże pudło z napisem „TNT”.

- Ha! To jest to! Tyle dynamitu powinno wystarczyć.

Tymczasem trójka oszołomów siedziała sobie w pokoju monitoringu w muzeum i wsuwało popcorn gapiąc się w ekrany. Nagle Haden zakrztusił się popcornem i upadł na podłogę.

- Chłopaki! Pomóżcie! – ledwo wykrztusił
- A po co? Przecież załatwiliśmy śmierć na cmętarzu. Nic ci nie grozi. – rzekł Roman.
- Cholera! Chyba się przeliczyliśmy! Patrzcie na obraz z kamery numer trzy! – krzyczał Azim.

Na tle zachodzącego słońca zobaczyli gang motocyklowy na przedzie którego jechał znajomy gość z wgniecioną stalową czaszką.

- Chyba te brudne, drańskie i potężnie nieczyste fajfusy z piekła przyjechały po naszą gitarę!
- I po nas! Nie damy się!

Azim podniósł Hadena i walnął mu z całej siły w plecy. Po pokoju rozbryzgało się mnóstwo popcornu, gilów i kto wie czego jeszcze .

- Musimy coś zagrać!
- Ale co?

Budynkiem zatrzęsło, a sataniści usłyszeli głośny huk – motocykliści wysadzili bramę.

Azim przeglądał księgę, zaświeciły mu się oczy, co oznaczało, że znalazł coś piekielnie ciekawego.

- Wezwiemy Separatora - siekającego demona, wystarczy zagrać riff.
- N-no to dawaj Azim, bo zaraz ci w-wariaci po nas przyjdą! – krzyknął dyszący po przygodzie z popcornem Haden.

Tymczasem, gang motocyklowy i jego stalowogłowy lider wjechali do środka muzeum. Zsiedli z jednośladowych rumaków i mieli już jechać windą na górę, gdy usłyszeli dziwną, mocarną melodię.

- Panie Śmierć, co się dzieje? Mam złe przeczucia – powiedział jeden z członków gangu.
- Lepiej zwiewajcie, znam tą melodię. Na waszym miejscu byłbym już kilometr stąd!
- Ale my się niczego nie boimy, co nam grozi? Jesteśmy trupami.
- Ostrzegałem.

Na środku pomieszczenia gdzie znajdowali się teraz bohaterowie, utworzyła się ogromna kula ognia, która moment później wybuchła tworząc potężną falę uderzeniową. Wyzwolona energia rozerwała na strzępy żywe trupy „Aniołów Autostrady”. Wszędzie leżały płonące kawałki zbyt odważnych gangoli. Gdy opadł dym, na polu bitwy pozostały jedynie dwie postacie – Separator i Rupert. Ognisty demon wyglądał jak humanoidalny tygrys z długimi, dwumetrowymi rogami. Był dobrze zbudowany, mierzył trzy metry i lewitował w powietrzu w ognistej chmurze. Zamiast rąk miał wielkie, ostre jak cholera siekiery obosieczne, a zamiast kończyn dolnych - ogromne obrzyny.

Roman, Haden i Azim siedzieli wpatrzeni w ekran przekazywany z kamery na parterze.
- Na Odyna! To będzie lepsze widowisko niż teksańska masakra piłą mechaniczną! Patrzcie podchodzą do siebie! – darł się Roman.

Powrót na zapaskudzony kawałkami motocyklistów parter. Demon i Śmierć patrzą sobie w oczy jak rewolwerowcy na dzikim zachodzie którzy zaraz będą dziurawić się ołowiem.

Podnoszą ręce.

Sataniści w pokoju ochrony rozdziawiają swoje krzywe mordy.

Rupert i Separator robią groźne miny.

Roman tak się skupił na obrazie z monitora, że nie zauważył zwisającego mu z nosa gluta.

Demon i Pan Śmierć …przybijają „piątkę”, a raczej „siekierkę i piątkę”.

Roman połyka swojego gluta, Azim spada z krzesła, a Haden patrzy przez palce.


- Cześć Sep! Dawno się nie widzieliśmy. Poznałbym cię z moimi nowymi kumplami motocyklistami, ale woleli się rozerwać przy twoich, hm, efektach specjalnych.
- Cholera, muszę ograniczyć wydatki na te efekty, bo stracę majątek i będę czyścił piekielne kible, a to naprawdę śmierdząca robota. Ceny infernalnych efektów ostatnio poszły w górę. Kumple się chyba nie gniewają za przypadkowe rozczłonkowanie?
- Teraz to i tak im wszystko jedno, poza tym, ostrzegałem ich.
- Dobrze więc, po co mnie wezwałeś? Coś się kotłuje?
- Właściwie, to nie ja cię wezwałem a trzech złodziejaszków, którzy zwinęli mi Ragnaroka. Skoro tu jesteś, pomożesz mi go odzyskać? Aha, no i wypadałoby zabrać Księgę Metalu z powrotem do piekła.
- Nie widzę problemu.
- No to spotkamy się na górze, ja jadę windą.

Oczywiście ta sztuka Rupertowi się nie udała, gdyż lokatorzy pokoju ochrony szybko zrozumieli co się dzieje i zdalnie zablokowali wszystkie windy. Dobrą wiadomością było jednak to, że złodzieje gitary ujawnili swoją lokalizację budynku. Tylko stamtąd można było wyłączać poszczególne rzeczy w budynku.

- Cholera, będę musiał zapieprzać schodami.
- Nie załamuj się, Rupert. Zrobię skrót.
- Ale jak?
- Masz stalową czaszkę prawda?

Separator podniósł Ruperta zębami trzymając za jego hawajską koszulę i cisnął z dużą siłą prosto w górę. Pan Śmierć przebijał się z dużą siłą przez kolejne, wyższe piętra. Z dołu dało się słyszeć głos mówiący „Będę tuż za tobą”.

- Chyba musimy brać nogi za pas – stwierdził Haden.
- Dobry pomysł, bierzemy księgę i gitarę i wypieprzamy przez okno. Azim, poszukaj w Księdze Metalu, riffu na jakąś lewitująca windę, tylko migiem!

Satanistycznym oszołomom czasu jednak nie starczyło. Przez podłogę, do pokoju przebił się Pan Śmierć. Rupert wyrwał im gitarę. Trzech przygłupów zdążyło wykrztusić tylko krótkie „O!”, zanim dostali Ragnarokiem przez łeb.

- Ha! Nie ma to jak przywalić gitarą w trzy głowy na raz!

Nagle zniszczeniu uległa część budynku znajdująca się kilka metrów od znokautowanych złodziejaszków. Separator chciał groźnie wypaść i wydał z siebie przerażający ryk, ale nieco za późno, gdyż sytuacja została już opanowana.

- Ah! Dlaczego nie zostawiłeś ich mnie?
- Twoja demoniczna dupa jest zbyt wolna, już się z nimi rozprawiłem. Co ja teraz z nimi zrobię? Nie mogę ich pozbawić życia, bo nie ma ich jeszcze na mojej liście.
- Ja już się nimi zajmę, mam dla nich robotę. A ty, Rupercie, udaj się do Hefajstosa, niech wypuka ci tę wgniotkę.
- Dzięki za dobrą radę. Aha, masz tu księgę, niech wróci tam, skąd przybyła.

Piekło – dzień później. Roman, Haden i Azim czyszczą klopy w barze „Siódme Niebo”, znajdującym się przy „Jeziorze zajebiście potępionych”.

- Roman! Dawaj odtykacz, tutaj jest naprawdę sporo gówna!
- Azim, przecież te skurwysyny z różkami dały nam tylko małe łyżeczki od herbaty, twierdząc, że to saperki. Patrz jak Haden sobie radzi, odgarnia rękoma. Im szybciej uporamy się z tym śmierdzącym interesem, tym lepiej. Jak posprzątamy, dostaniemy bilet powrotny na ziemię. Pilnujący ich strażnik pomyślał: „nie cieszcie się tak, po śmierci wrócicie do roboty, a będzie to naprawdę gówniana syzyfowa praca”.

Gdy trzech konserwatorów barowych szalet ukończyło pracę - minęło 25 lat w piekle, a z racji tego, że na ziemi czas płynie inaczej – zaledwie 25 minut.

Sataniści obudzili się w osobnych celach więziennych. Każdy z nich miał ze sobą towarzysza-pakera, który bardzo kochał nowych więźniów, naprawdę bardzo-bardzo.

W obawie o wasze zdrowie, ta historia kończy się właśnie w tym momencie. Uwierzcie, nie chcecie wiedzieć co było dalej.



Awatar użytkownika
Maclean
Zarodek pisarza
Posty: 15
Rejestracja: czw 18 mar 2010, 08:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Maclean » sob 20 mar 2010, 18:18

Nie jestem wielbicielem metalu, ale opowiadanie doprowadziło mnie do łez. Ze śmiechu, oczywiście. Opowiadanie pokręcone jak baranie rogi, a to właśnie lubię. Napisane z jajem, mnóstwo smaczków, opisów, nawet pojedynczych słów, które wywołały u mnie salwę szatańskiego rechotu (he, he, to chyba działa). Dla mnie bomba! Przyznaję, że błędów nie szukałem, czytam szybko i zawsze mi umykają, zresztą fabuła wciągnęła mnie bez reszty.


Nulla dies sine linea (Apelles)

Awatar użytkownika
Kvasimodo
Zarodek pisarza
Posty: 22
Rejestracja: ndz 14 mar 2010, 12:58
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Kvasimodo » sob 20 mar 2010, 19:35

Genialne! Opowiadanie świetnie napisane, trafiło w sedno mojego poczucia humoru. Błędów nie zauważyłem ale to kwestia co 5 sekundowych salw śmiechu. ;) Tekst jest napisany fajnie, jest przejrzysty i szybko się go czyta jednym słowem chętnie przeczytał bym jeszcze jakieś opowiadanie Romanie, Hadenie i Azimie.



Awatar użytkownika
Maclean
Zarodek pisarza
Posty: 15
Rejestracja: czw 18 mar 2010, 08:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Maclean » sob 20 mar 2010, 19:40

Kvasimodo pisze:jednym słowem chętnie przeczytał bym jeszcze jakieś opowiadanie Romanie, Hadenie i Azimie.

Podpisuję się pod tym apelem. Ave... khe, khe :)


Nulla dies sine linea (Apelles)

Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marv » sob 20 mar 2010, 19:46

Motyla noga! Dzięki. Jak tak dalej pójdzie, to będę podcierał się sztabkami złota i spuszczał je w moim platynowym kibelku, gdzie płynie dwustuletnie wino zamiast wody :D ;)

\m/ Hell Yeah \m/



Awatar użytkownika
Maclean
Zarodek pisarza
Posty: 15
Rejestracja: czw 18 mar 2010, 08:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Maclean » sob 20 mar 2010, 19:51

Marv pisze:Motyla noga! Dzięki. Jak tak dalej pójdzie, to będę podcierał się sztabkami złota i spuszczał je w moim platynowym kibelku, gdzie płynie dwustuletnie wino zamiast wody :D ;)

\m/ Hell Yeah \m/


Jakby ci się ów kibelek zatkał, to daj znać. Się poświęcę, eee..., znaczy, eee... pozbeszczeszczam...:)


Nulla dies sine linea (Apelles)

Awatar użytkownika
ssd222
Pisarz domowy
Posty: 78
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 16:43
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: ssd222 » ndz 21 mar 2010, 11:03

Opowiadanie naprawdę świetne, gratulacje Marv. Dobrze że do kończyłeś i wrzuciłeś na forum, tylko tak dalej.

Roman, Haden i Azim czyszczą klopy w barze „Siódme Niebo”, znajdującym się przy „Jeziorze zajebiście potępionych. To zdanie jest świetne haha!



Awatar użytkownika
Serena
Pisarz pokoleń
Posty: 1498
Rejestracja: pt 23 paź 2009, 12:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Katowice
Płeć: Kobieta

Postautor: Serena » ndz 21 mar 2010, 11:33

Opowiadanie zdecydowanie w moich klimatach. Jedyne, co ci mogę zarzucić, drogi Marvie, to to, że skończyłeś akurat w takim fajnym momencie :D Normalnie jestem polana, posmarkana i popłakana ze śmiechu! Ci sataniści-oszołomy faktycznie są oszołomami, he he :P Chciałabym przeczytać dalszy ciąg tej historii :D


Każdego ranka, każdej nocy
Dla męki ktoś na świat przychodzi.
Jedni się rodzą dla radości,
Inni dla nocy i ciemności.

Wieczność kocha dzieła czasu.


– William Blake

Awatar użytkownika
ewik33
Pisarz osiedlowy
Posty: 245
Rejestracja: wt 02 lut 2010, 10:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: "Opowieść o Piekielnym Riffie Śmierci" [opowia

Postautor: ewik33 » ndz 21 mar 2010, 11:33

Jak na metalowców-dewiantów przystało, ubrani byli w czarne stroje z wieśniackimi t-shirtami z obrazkiem szatana, na którym robił on niecenzuralne rzeczy z którymś z archaniołów.

Powtórzenia.

Roman porozglądał się po otoczeniu i zauważył kabel biegnący z ich zardzewiałej furgonetki, do wielkich kolumn połączonych z wzmacniaczem, a raczej „piecem” jak nazywali to czarodziejskie pudło wtajemniczeni.

Zaimek ich wyrzuciłabym.
Zamiast porozglądał się, użyłabym rozejrzał się.
Usunąć przecinek przed do.
Czy nie powinno być ze wzmacniaczem?
Przed wtrąceniem jak nazywali to czarodziejskie pudło wtajemniczeni postawiłabym przecinek.
Roman rozejrzał się po otoczeniu i zauważył kabel biegnący z zardzewiałej furgonetki do wielkich kolumn połączonych ze wzmacniaczem, a raczej „piecem”, jak nazywali to czarodziejskie pudło wtajemniczeni.


Trzem parom oczu ukazała się zdobiona jakimiś rzeźbionymi, demonicznymi twarzami, metalowa księga, z kartkami - jakże by inaczej … z metalu.

Wyrzuciłabym jakimiś oraz przecinek po twarzami oraz księga
Wielokropek zastąpiłabym myślnikiem.

Roman podał swoim kompanom po jednym tasaku, a jednego zatrzymał dla siebie.

Wyrzuciłabym swoim oraz jednym.
Zamiast a jednego zatrzymał dla siebie powinno być a jeden zatrzymał dla siebie.


- Przecież nie wymagam, abyś wypatroszył sobie tym flaki, starczy po jednej kropli od każdego z nas.

Wyrzuciłabym zaimek wskazujący tym.
Zdanie podzieliłabym na dwa:
- Przecież nie wymagam, abyś wypatroszył sobie flaki. Starczy po jednej kropli od każdego z nas.

Trzech satanistów nacięło sobie lekko opuszek palca wskazującego i upuściło kroplę krwi na złowieszczo wyglądającą Czarną Księgę Metalu.

Każdy z satanistów naciął opuszek swego palca wskazującego i upuścił kroplę krwi na złowieszczo wyglądającą Czarną Księgę Metalu.
Albo nawet:
Każdy z satanistów naciął opuszek palca wskazującego i upuścił kroplę krwi na Czarną Księgę Metalu.

Z księgi buchnął płomień i otworzyła się na pierwszej stronie ukazując mieniące się czerwonym światłem nuty na pięciolinii i napis pod nimi „Riff Śmierci”.

Postawiłabym przecinek przed ukazując, a całość podzieliłabym na dwa zdania:
Z księgi buchnął płomień. Otworzyła się na pierwszej stronie, ukazując mieniące się czerwonym światłem nuty na pięciolinii i napis pod nimi „Riff Śmierci”.

Azim zaczął grać, a mocarna melodia piekielnego riffu zaczęła powodować trzęsienie ziemi.

Powtórzenia.
Zamiast zaczęła powodować, napisałabym wywołała.
Azim zaczął grać, a mocarna melodia piekielnego riffu wywołała trzęsienie ziemi.

Po chwili na gruncie pojawił się płonący pentagram, który moment później spowiła mgła ciemnego dymu.

Aliteracja.
Napisałabym coś w tym stylu:
Na piasku utworzył się ognisty pentagram, który po chwili spowiła mgła ciemnego dymu.

- Echu! Ekhe! Widzicie coś chłopaki? – spytał Haden, co chwilę kaszląc.


- Widzicie coś chłopaki? – spytał Haden, pokasłując.

Gdy mgła zanikła, metalowcy ujrzeli chyba nie do końca to, czego się spodziewali.

Wywaliłabym "chyba".

- Może trumna z której wylezie władca ciemności. – rzucił Azim.

Przed z której postawić przecinek.
Usunąć kropkę po ciemności.
- Może trumna, z której wylezie władca ciemności – rzucił Azim.

Wszyscy zamilkli, gdy drzwi od klopa okropnie zaskrzypiały.

Najpierw drzwi zaskrzypiały, potem bohaterowie zamilkli, dlatego napisałabym tak:
Nagle zaskrzypiały drzwi od klopa. Sataniści zamilkli.

- No nie. Kurwa mać! Znowu ci pieprzeni sataniści, jak tak dalej pójdzie to rzucam tę robotę.

Znów ci pieprzeni sataniści. Jak tak dalej pójdzie, rzucam tę robotę.

- Tak właściwie to mam na imię Rupert. – odpowiedział Śmierć.

Usunąć kropkę po Rupert.

- No nie wiem, to chyba jakiś przebieraniec, nie ma przecież kosy. – stwierdził Azim.

Usunąć kropkę po kosy.

Śmierć kościstym kciukiem pokazał metalowcom, genialnie wyglądającą gitarę przyczepioną do jego pleców. Gitara płonęła żywym ogniem.

Skróciłabym:
Śmierć wskazał kciukiem gitarę na plecach. Płonęła żywym ogniem.


Rupert zignorował okrzyki trojga oszołomów i zaczął z powrotem iść w stronę drewnianego klopa. Wędrowanie przerwała mu piosenka „Electric Eye” Judas Priest. Wszyscy czterej popatrzyli na swoje kieszenie.

Zmieniłabym:
Rupert zignorował wrzaski oszołomów i ruszył w stronę klopa. Zatrzymały go dźwięki utworu „Electric Eye” Judas Priest. Wszyscy chwycili się za kieszenie.


- To moja. – powiedział Rupert, a raczej Śmierć.

Usunąć kropkę po moja.
Usunąć a raczej Śmierć. Wiadomo już, że Rupert to Śmierć.

Przecież gość umarł tak?

Przecież gość umarł, tak?

Tymczasem, satanistyczne trio, knuło iście szatańską intrygę.

Ja bym pominęła przecinki w powyższym zdaniu.
Przysłówka tymczasem w znaczeniu teraz, w tym czasie nie oddzielamy od reszty wypowiedzi.

A gdyby tak zwinąć to gorące sprzęcicho z pleców tego frajera?

Wyrzuciłabym zaimki wskazujące.

Blondas-metalowiec, cichaczem zakradał się do stojącego tyłem Pana Śmierci.

Przecinek do usunięcia.
Rupert zaczął wkładać już swoją komórkę do kieszeni, więc Roman musiał przyspieszyć.

Rupert chował już komórkę do kieszeni, więc Roman musiał się spieszyć.

Zamachnął się i z całej siły przywalił w stalowy łeb Ruperta Czarną Księgą Metalu.

Zamachnął się i z całej siły przywalił Czarną Księgą Metalu w stalowy łeb Ruperta.


Metalowe trio zapakowało cały swój sprzęt do ciężarówki, łącznie z nowym nabytkiem i księgą.

Wywaliłabym.

Coraz wyraźniej słychać było syreny policyjne. Zdezorientowani sataniści zaczęli się denerwować.

Przedtem nie ma wzmianki o odgłosie policyjnych syren (chyba że cosik mi umknęło), więc zamiast pisać Coraz wyraźniej słychać było syreny policyjne, można ująć to następująco:
Zawyły policyjne syreny. Na satanistów padł blady strach.
W każdym razie tak jakoś...

Haden podniósł księgę metalu i zaczął przewracać jej karty, w celu znalezienia odpowiedniego riffu.

Zaimek do wywalenia.

Zdezelowany pojazd zmienił się w buchający ogniem z rur wydechowych krążownik szos.

Zdezelowany pojazd zmienił się w krążownik szos, buchający ogniem z rur wydechowych.
Coś zaburzało przemianę, gdyż co chwila krążownik szos wracał do poprzedniej postaci.

Jakoś dziwnie się to czyta... zaburzało... Może zakłócało?
Coś zakłócało przemianę i krążownik szos co rusz wracał do poprzedniej postaci.


- Coś tu jest nie tak! – wrzeszczał Roman wertując księgę.

- Coś tu jest nie tak! – wrzasnął Roman, wertując księgę.

Byli już na autostradzie, a od dodatkowych efektów grania na gitarze Ruperta, policyjnym radiowozom wybuchały silniki.

Może tak:
Jechali autostradą. Od dźwięków gitary Ruperta radiowozom wybuchały silniki.

Tymczasem, na starym cmentarzu, gdzie wszystko się zaczęło, obudził się Rupert, zwany także Panem Śmiercią.

Skasować przecinek po tymczasem.

- Pierdoleni posrańcy. Jak ja niby mam to teraz wypukać? Niech no ich tylko znajdę. Zagram „Riff Sprowadzenia” i zaraz się tu pojawią. Wtedy im ręce przez odbyt powyrywam.
- Na złowieszcze dźwięki Death Metalu! Zwinęli mi mojego Ragnaroka! O nie, to już jest przesada. Wkurzyć człowieka to jedno, ale wkurzyć Śmierć, czyli mnie – to drugie!
- Gitary nie mam, ale to nie znaczy, że straciłem moc.

Niepotrzebne są myślniki dialogowe (czy jak to tam się fachowo zwie) przed Na złowieszcze dźwięki oraz Gitary nie mam, albowiem tekst wypowiada wciąż ta sama osoba.
Wyrzuciłabym zaznaczone fragmenty.
Ostatnie zdanie zapisałabym tak: Wkurzyć człowieka to jedno, ale wkurzyć Śmierć, to co innego.


Rupert ustawił się na tle księżyca, wzniósł ręce do góry, z dłoni uczynił znany każdemu metalowcowi „znak szatana” i zaczął potrząsać głową.
Zaczęły trzaskać pioruny, a cmentarz stanął w płomieniach.

Powtórzenia.

Rupert rzeczywiście się nie mylił. Autostrada była zablokowana wrakami policyjnych radiowozów.

Z tych dwóch zdań wynika, że Rupert przewidział, iż autostrada będzie zablokowana wrakami radiowozów. W tekście natomiast nie padło takie stwierdzenie. Dlatego wyrzuciłabym zdanie pierwsze: Rupert rzeczywiście się nie mylił.
No chyba, że się mylę... Może coś przeoczyłam.
Poza tym napisałabym: Autostradę blokowały wraki radiowozów.


- Jak śpiewali Iron Maiden: „Run to the hills”! – krzyknął wskazując wzgórza znajdujące się niedaleko autostrady.

Przecinek po krzyknął.

Pan Śmierć zwany też Rupertem, wyciągnął z kieszeni komórkę i wybrał bardzo krótki numer składający się z trzech szóstek.

Wiemy już, że Pan Śmierć i Rupert to jedna osoba, zatem użyłabym w zdaniu jednego z dwóch określeń.
Wywaliłabym też bardzo krótki, gdyż wynika to z dalszej części zdania.
Napisałabym tak: Rupert wyciągnął z kieszeni komórkę i wystukał trzy szóstki.

Tymczasem trójka oszołomów siedziała sobie w pokoju monitoringu w muzeum i wsuwało popcorn gapiąc się w ekrany. Nagle Haden zakrztusił się popcornem i upadł na podłogę.

Tymczasem trójka oszołomów siedziała w pokoju monitoringu i wsuwała popcorn, gapiąc się w ekrany. Nagle Haden zakrztusił się i upadł na podłogę.

Nagle Haden zakrztusił się popcornem i upadł na podłogę.
- Chłopaki! Pomóżcie! – ledwo wykrztusił

Powtórzenia.

- A po co? Przecież załatwiliśmy śmierć na cmętarzu.

Cmentarzu.

Patrzcie na obraz z kamery numer trzy! – krzyczał Azim.

Patrzcie na obraz z kamery numer trzy! – krzyknął Azim.

Na tle zachodzącego słońca zobaczyli gang motocyklowy na przedzie którego jechał znajomy gość z wgniecioną stalową czaszką.

Przecinek przed na przedzie którego.

Azim podniósł Hadena i walnął mu z całej siły w plecy.

walnął go

Budynkiem zatrzęsło, a sataniści usłyszeli głośny huk – motocykliści wysadzili bramę.

Zostawiłabym sam huk, w sumie wiadomo, że huk jest głośny.
Zmieniłabym kolejność (najpierw usłyszeli huk, potem budynek zatrząsł się):
Sataniści usłyszeli huk. Budynek zatrząsł się w posadach.


Azim przeglądał księgę, zaświeciły mu się oczy, co oznaczało, że znalazł coś piekielnie ciekawego.

Azim zajrzał do księgi. Nagły błysk w oku oznaczał, że znalazł tam coś ciekawego.
Tymczasem, gang motocyklowy i jego stalowogłowy lider wjechali do środka muzeum.

Wyrzucić przecinek.

Na środku pomieszczenia gdzie znajdowali się teraz bohaterowie, utworzyła się ogromna kula ognia, która moment później wybuchła tworząc potężną falę uderzeniową.

Wywaliłabym teraz, a także spróbowałabym uniknąć powtórzenia się, zastąpiłabym przymiotnik ogromna innym, nie zaczynającym się na samogłoskę o (ogromna kula ognia).
Jakoś ten moment później też mi nie pasuje (pewnie wydziwiam), no i dodałabym dwa przecinki:
Na środku pomieszczenia, gdzie znajdowali się bohaterowie, powstała gigantyczna kula ognia, która po chwili wybuchła, tworząc potężną falę uderzeniową.
Tworząc falę czy wywołując falę? Hm... Zaraz sama się zakręcę.

Gdy opadł dym, na polu bitwy pozostały jedynie dwie postacie – Separator i Rupert.

Zamiast myślnika użyłabym dwukropka (wyliczenie).

Ognisty demon wyglądał jak humanoidalny tygrys z długimi, dwumetrowymi rogami. Był dobrze zbudowany, mierzył trzy metry i lewitował w powietrzu w ognistej chmurze.

Proponuję wyrzucić pierwszy przymiotnik ognisty.

Roman, Haden i Azim siedzieli wpatrzeni w ekran przekazywany z kamery na parterze.

Obraz przekazywany z kamery.

Patrzcie podchodzą do siebie! – darł się Roman.

Brak przecinka.
Patrzcie, podchodzą do siebie! – darł się Roman.


Powrót na zapaskudzony kawałkami motocyklistów parter. Demon i Śmierć patrzą sobie w oczy jak rewolwerowcy na dzikim zachodzie którzy zaraz będą dziurawić się ołowiem.

Ten fragment usunęłabym.
Brak przecinka przed który.

Tylko stamtąd można było wyłączać poszczególne rzeczy w budynku.

Może: poszczególne urządzenia? W każdym razie poszczególne rzeczy brzmi źle.

Separator podniósł Ruperta zębami trzymając za jego hawajską koszulę i cisnął z dużą siłą prosto w górę. Pan Śmierć przebijał się z dużą siłą przez kolejne, wyższe piętra.

Oprócz braku przecinka przed trzymając oraz powtórzeń, ogólnie całe to zdanie nie brzmi dobrze

Azim, poszukaj w Księdze Metalu, riffu na jakąś lewitująca windę, tylko migiem!

Drugi przecinek do wyrzucenia.

Satanistycznym oszołomom czasu jednak nie starczyło.

Satanistycznym oszołomom nie starczyło jednak czasu.

Przez podłogę, do pokoju przebił się Pan Śmierć. Rupert wyrwał im gitarę.

Do wyrzucenia.

- Ha! Nie ma to jak przywalić gitarą w trzy głowy na raz!

naraz

Nagle zniszczeniu uległa część budynku znajdująca się kilka metrów od znokautowanych złodziejaszków.

Jakoś mi to nie pasuje. Może coś takiego: Naraz runęła/zawaliła się część budynku kilka metrów dalej.

- Ah! Dlaczego nie zostawiłeś ich mnie?
- Twoja demoniczna dupa jest zbyt wolna, już się z nimi rozprawiłem. Co ja teraz z nimi zrobię? Nie mogę ich pozbawić życia, bo nie ma ich jeszcze na mojej liście.
- Ja już się nimi zajmę, mam dla nich robotę.

Wiadomo.

Tekst zawiera nieco skrótów myślowych, dlatego czasem gubiłam się, ale może to dlatego, że nie jestem metalowcem i żadna ze mnie satanistka... Gdyby doszlifować styl, wywalić nadmiar słów, w kilku miejscach popracować nad składnią, czytałoby się lepiej. Ale jako metalowo-literacka zadyma jest OK



Awatar użytkownika
PanDemonIum
Pisarz domowy
Posty: 138
Rejestracja: śr 17 mar 2010, 08:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kielce
Płeć: Nie podano

Postautor: PanDemonIum » wt 23 mar 2010, 12:12

Biere się za to ;-D zespoły wyżej wymienione, oraz parafraza "ciężkie brzmienia" zachęciły mnie, bym przeczytał to w robocie jako pierwsze, a więc! Do dzieła ;-)

Za górami za lasami, żyła sobie piękna Królewna …a niech ją szlag! Odpuśćmy sobie to pierdolenie. No to jedziemy. Ahem!


Kolega chyba lubi Shreka ;-)

demonicznymi twarzami


Twarzami ;-P? Ja bym to zmienił na znakami, symbolami, pentagramami czy czymś w tym rodzaju :-P ale może rzeczywiście były tam twarze. Nie mniej jednak, wydaje mi się, że bardziej pasowałyby nie tyle do opisu, co do książki symbole. ;-) NO MNIEJSZA! ;-D

w końcu w naszych


Może nareszcie ;> ?

wyglądającą Czarną Księgę Metalu.


na demoniczną księgę, piekielną księgę. Księga Metalu zbyt często się powtarza, możesz ewentualnie zastosować parafrazy, czy coś w tym rodzaju.

były do tego potrzebne tasaki?


Fakt, myślałem, że sobie co najmniej łapy odrąbią ;-DD

Z księgi buchnął płomień i otworzyła się na pierwszej stronie ukazując mieniące się czerwonym światłem nuty na pięciolinii i napis pod nimi „Riff Śmierci”.


Się na pierwszej stronie, ukazując mieniące się czerwonym... i napis pod nimi: „Riff Śmierci”.

Nie wiem, czy dwukropek jest niezbędny, ale gdybym był na Twoim miejscu to bym go tam postawił ;-P

Się robi Rom!


Aż się boję pomyśleć, jak tamci mieli na imię ;-DD
:D hah :) przy takim ciężkim brzmieniu w każdym bądź razie fajnie się czyta ;-))

w gównianych okolicznościach!


XD ojj bardzo gównianych :-)))

Zakapturzony Żniwiarz to już przeszłość.


Bój się, co by Joe tego nie przeczytał xDDD !

krzyknęło trio.


krzykneli chórem. W dodatku, jak na ironię, "chór" kojarzył się będzie z kościołem jak na ironię losu, to taka maleńka dygresja xD

gość umarł tak?


umarł, tak?


Tymczasem, satanistyczne trio, knuło iście szatańską intrygę.


wywalić wszystkie przecinki! Popatrz, czytam to zdanie jakbym dyszał... Tymczasem (WDECH) satanistyczne trio (WDECH) :D ... wszystkie są kompletnie zbędne ;)

„Highway Star” Deep Purple


źąąąąąąąąą ;-D ;-)

dwuosobowy talent


błąd merytoryczny

myślałem że talent jest bezosobowy. ;-D toxxxic lady ;-DD

wypukać?


a może wyklepać xD jak maskę samochodu ;-DD

i nie jak niby mam o teraz wypukać, ja bym napisał:
Będę musiał to teraz wyklepać, po czym wystukał numer do mechanika ;_DDD ;-) albo: będę musiał skminić sobie nową czaszkę, po czym zadzwonił do prosektorium ;-D tam oczywiście potraktowano go jako stałego klienta, bo nie raz już kradli mu gitarę uahaa xD ;-))

, czyli mnie


wiadomo!

- Gitary nie mam, ale to nie znaczy, że straciłem moc. Tak więc pora na „Dance Macabre”!


wygląda, jakby mówiła to druga osoba ;-P powinieneś kontynuację zrobić do "to drugie!" i pisać dalej, w ten sposób:

"to drugie! Gitary nie mam, ale to nie znaczy, że straciłem moc" ;-) o.

Teraz mi się przydacie.
- Trzech przygłupów zwinęło mi gitarę – mojego cudownego Ragnaroka. Jedziemy zrobić im z dupy haevy metal.


Teraz mi się przydacie.
- Trzech przygłupów { no niby mówi pan Śmierć, ale sentencja nowo zaczęta, jakby przez kolejną osobę. }

harleyowców


motocyklistów ;-P ?

było mnóstwo gruzów


wszędzie walały się gruzy.
(They try to build the prison, they try to build the prison, they try to build the prison for you and mee... ;-D)

z okien którego biły światła niczym te z reflektorów scenicznych.


pogrubione wywalić :-P

Jak wjedziemy do środka? Jest tam wielka stalowa brama.


Jak przedostaniemy się przez wielką stalową bramę?

gang motocyklowy na przedzie którego jechał


gang motocyklowy, na przedzie którego jechał

Chyba te brudne, drańskie i potężnie nieczyste fajfusy z piekła przyjechały


Wywal, to pewne, że po gitarę ;-D

z długimi, dwumetrowymi rogami. Był dobrze zbudowany, mierzył trzy metry i lewitował w powietrzu w ognistej chmurze.


razem 5 metrów. to wysokie to pomieszczenie musiało być skoro w dodatku lewitował ;-P

kończyn dolnych - ogromne obrzyny.


i wołał "joho parszywe nieroby, to ja! Pirat!"
:P no myślałem już, że przynajmniej ten separator jakoś będzie wyglądałł ;-D

będą dziurawić się ołowiem.


śmierć ma pistolet?

bo wiemy, że demon, zamiast nóg, obrzyny ;-P

dla tych co nie wiedzą - Obrzyn - broń palna, o krótkim zasięgu. Często jest to strzelba dwururka z wyłamaną kolbą i skróconą lufą.

- Cześć Sep! Dawno się nie widzieliśmy.


to było do przewidzenia ;-p

psychosocial... psychosocial :D:D:D :)

zrozumieli co się dzieje i zdalnie


zrozumieli, co się dzieje :p

księgę i gitarę i wypieprzamy


księgę, gitarę i wypieprzamy
lub!

księgę i gitarę, i wypieprzamy.

w przypadku, gdy wyliczasz, stosując spójnik i, przed drugim, trzecim... entym I zawsze stawiasz przecinek

lewitująca windę,


winda jeździ góra dół, nie lewituje przód tył, lewa prawa ;-P więc może "lewitującą łódź" ? brzmi bardziej mistycznie i pasuje do metalowego nastroju ;]

Trzech przygłupów


:-p ej stary, no rzeczywiście przygłupy, ale może wypadałoby napisać "amatorzy"

- Ha! Nie ma to jak przywalić gitarą w trzy głowy na raz!


Nie ma to, jak przywalić.

3 głowy? ;-p Nawiązujesz do "Ogniem i mieczem" ;-DD?

Nagle zniszczeniu uległa część budynku znajdująca się kilka metrów od znokautowanych złodziejaszków.


składnia.

uległa zniszczeniu, to raz, a dwa, daj to na koniec.

wypaść i wydał z siebie przerażający ryk, ale nieco za późno, gdyż sytuacja została już opanowana.


Nieco za późno na co? Opanowana? Przez kogo ;-P

„Siódme Niebo”


!!! :DDD

ja bym dodał, że w knajpie tej grali disco polo i uczęszczali tam najmniej szanowani mieszkańcy piekła ;-D

a będzie to naprawdę gówniana syzyfowa praca”.
xDDD

barowych szalet


A nie szaletów ;-P?

naprawdę bardzo-bardzo.


naprawdę bardzo ;_P!

W obawie o wasze zdrowie, ta historia kończy się właśnie w tym momencie. Uwierzcie, nie chcecie wiedzieć co było dalej


:D haha

Nie no, pomysł miałeś genialny, ale nie zgodzę się, że wyłącznie dla fanów ciężkiego brzmienia ;-) bardziej dla osób zdystansowanych :-D :) dobre. Mnie się podobało, słuchałem przy tym "ciężkiego brzmienia" ;-D ale ogólnie, powiem szczerze, z jajem napisane, mnie się podobało ;)



Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marv » wt 23 mar 2010, 12:42

Muszę nadal szkolić warsztat :) Dobrzy, że sa korektorzy jak Wy, bo sam bym tego nie znalazł.

3 głowy? ;-p Nawiązujesz do "Ogniem i mieczem" ;-DD?


Jak najbardziej.

Nie no, pomysł miałeś genialny, ale nie zgodzę się, że wyłącznie dla fanów ciężkiego brzmienia ;-) bardziej dla osób zdystansowanych :-D :) dobre. Mnie się podobało, słuchałem przy tym "ciężkiego brzmienia" ;-D ale ogólnie, powiem szczerze, z jajem napisane, mnie się podobało ;)


Nie mogę pozbyć się tego demonicznego nadmiaru przecinków i infernalnych powtórzeń ]:-> Jak można nad tym zapanować? Skubańce prześladują mnie w każdym opowiadaniu. Muszę wezwać egzorcystę.



Awatar użytkownika
PanDemonIum
Pisarz domowy
Posty: 138
Rejestracja: śr 17 mar 2010, 08:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kielce
Płeć: Nie podano

Postautor: PanDemonIum » wt 23 mar 2010, 16:30

Marv pisze:Jak najbardziej.


:-) fajna kmina.

Marv pisze: Jak można nad tym zapanować?


Czy stosujesz przecinki instynktownie? Jeśli odruchowo, to powinieneś postarać się oduczyć, jeżeli instynktownie, to wiadomo = regułki i wszystko

Instynktownie? Mam na to radę, przestań używać przecinków, potem gdy skończysz pisanie. Wstawiaj. ;-) Będzie Ci zdecydowanie łatwiej, albo wstawiaj jak wstawiasz, ale potem czytaj, wywalaj te niepotrzebne ;-))



Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » pn 05 kwie 2010, 12:43

Brakuje mi tu wytłuszczonego napisu, że tekst zawiera wulgaryzmy.
Powiedzmy, że to takie mini upomnienie.

Nie wiem, totalnie nie wiem.
Nie mnie rozśmieszyło. Czasem zdarzył się jakiś zabawny moment, ale balansujący na granicy (mam nadzieję, że wybaczysz mi to stwierdzenie) idiotyzmu.
Jednak ludzie lubią rozrywkę, która nie zmusza ich doi myślenia. Ten tekst taki jest.
Opowiadanie nie przypadło mi do gustu.

Sataniści obudzili się w osobnych celach więziennych. Każdy z nich miał ze sobą towarzysza-pakera, który bardzo kochał nowych więźniów, naprawdę bardzo-bardzo.

Czy tylko mnie coś nie pasuje w tym fragmencie? Przeczytaj pierwsze zdanie, a potem końcówkę drugiego. Zresztą pogrubię. Byli w osobnych celach, w każdej był osiłek. I osiłek z każdej celi kochał wszystkich satanistów - współwięźniów? Nawet jeśli w celi miał tylko jednego? Pomyśl nad tym.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marv » pn 05 kwie 2010, 12:58

Brakuje mi tu wytłuszczonego napisu, że tekst zawiera wulgaryzmy.


Takowe info jest, ale go nie wytłuściłem, dzięki za przypomnienie.

Nie mnie rozśmieszyło. Czasem zdarzył się jakiś zabawny moment, ale balansujący na granicy (mam nadzieję, że wybaczysz mi to stwierdzenie) idiotyzmu.


Miało być lekkostrawnie, absurdalnie, głupio (bo bohaterowie filozofami nie są ;) ) i śmiesznie. Udało się, choć tekst nie jest dla wszystkich. Trzeba czuć moc muzyki metalowej, znać jej realia i najważniejsze postaci. Wtedy zrozumie się lepiej.

Czy tylko mnie coś nie pasuje w tym fragmencie? Przeczytaj pierwsze zdanie, a potem końcówkę drugiego. Zresztą pogrubię. Byli w osobnych celach, w każdej był osiłek. I osiłek z każdej celi kochał wszystkich satanistów - współwięźniów? Nawet jeśli w celi miał tylko jednego? Pomyśl nad tym.


Racja, wkradł się babol. Fuj.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości