Opowiadanie - pastisz

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
maksymilian94
Kmiotek
Posty: 2
Rejestracja: wt 03 sie 2010, 11:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Opowiadanie - pastisz

Postautor: maksymilian94 » wt 03 sie 2010, 11:57

Stworzyłem to niecały rok temu, do napisania tego badziewia natchnął mnie film Czas serferów i dedykuję to tym, którzy na siłę chcą udawać Tarantino.

Miami, Liberty City. Pod małą, białą posiadłość zajeżdża żółte Porsche. Wysiada z niego, wysoki, chudy typ w koszulce w zielone i żółte paski. Białas, prawdopodobnie koło 30-tki. Jego twarz zasłaniają okulary przeciwsłoneczne z wielkimi, ciemnymi szkłami. Kieruje się w strone drzwi... Nagle wyskakuje para wysokich, umięśnionych czarnuchów, ubrana w niebieskie bezrękawniki. Zakładają mu na głowę worek. Jedziesz z nami. - powiedział jeden z nich. Za parę sekund podjechał Chevy Impala i jego kierowca otworzył bagażnik. Wrzucili tam właściciela żółtego samochodu i odjechali, zdzierając opony na asfalcie.

Klub Highway 89, komnata prezesa. Na wielkiej kanapie siedział murzyn ubrany w skórzana kurtkę, jego pełną blizn twarz oświetlały ostre, pocięte w paski światła klubu. Obok, w klatkach tańczyły kurwy, oczywiście nagie. Otwierają się boczne drzwi. Prezes momentalnie przemieścił swój wzrok z tancerek na parę swoich sług, którzy przynieśli człowieka w koszulce w paski. Gestem wskazał miejsce spoczynku gościa z workiem na głowie.
Zdejmijcie kapelusz naszemu gościowi – powiedział Prezes do swoich „pracowników” – Zostawcie nas samych – dodał.
Napijesz się whiskey, Dave ? Mam butelkę 30 letniej, na takie właśnie okazje…
Zawsze masz dobra whiskey, ale nie mam ochoty.
– wzbraniał się Dave. Jednak niska szklanka wypełniona cieczą o kolorze hebanu wylądowała w jego ręce.
Przejdźmy do rzeczy – zaproponował Prick, Dave skinął głową
Prosiłem Cię, żebyś wyniósł się ze swoją hodowlą trawy z mojego miasta, jednak ty nie posłuchałeś… Do tego znalazłeś sobie pare kubańskich chemików, którzy robią metkat, cholernie dobry zresztą i do tego za grosze.
Bardzo Cię lubię, stary, jednak przeszkadzasz mi w interesach. Wiesz przecież jak wujek Prick tego nie lubi…
Więc z łaski swojej wypierdalaj, albo osobiście zakuje Cię w dyby, każę zdjąć majtki i postawie na środku slumsów z napisem DARMOWE RŻNIĘCIE, KONDOMY GRATIS. To jak Dave?
– Powiedział Prick
Słuchaj Prick, jeżeli powiesz mi jak mam utrzymać siebie i moją żółtą bestie nie robiąc interesów z meksykanami to zrobię Ci laskę i pójdę gdziekolwiek zechcesz – odparł Dave.
Po starej znajomości, zrobię wyjątek i dam Ci wyjście… - westchnął Prick
No, opowiadaj – Powiedział Dave i zaczerpnął łyk trunku
Mam garstkę nowych pracowników i ktoś zaufany musi ich nadzorować. Jeżeli spiszesz się dobrze, za pół roku będziesz szczęśliwym skurwysynem, który ma wielką willę na Haiti i kupę dziwek na zawołanie. Jeżeli jednak spierdolisz, albo zaczniesz podstawiać swój towar – skończysz jako ruchadło dla biednych, latynoskich dzieci. Pasi? – Zaproponował Prick.
Z tą laską to żartowałem – powiedział Dave udając, ze się śmieje.
Żartowałeś , kurwa? – krzyknął zdenerwowany Prick, wyciągnął z kieszeni swojej błyszczącej kurtki Magnum kaliber 44 i za pomocą tego narzędzia ułatwił sobie rozsmarowanie mózgu Dave’a na ścianie
Halo, Sprzątanie? Mam tu jednego skurwiela do wyczyszczenia i ścianę do pomalowania…
Ostatnio zmieniony wt 03 sie 2010, 12:15 przez maksymilian94, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » wt 03 sie 2010, 12:25

Zapytam tylko, co cię skłoniło, aby nauczać filmowców jak nie robić filmów i wrzucić tekst na forum literackie? Powinniśmy teraz pokazywać innym piszącym, jak nie pisać? Wystarczy zacytować cały tekst i przesyłać dalej. Żadna to miniatura, marne opowiadanie i do tego bardziej podchodzi pod scenariusz. Źle budujesz zdania (zielone i żółte paski...), nie zapisujesz liczb słownie, źle piszesz dialogi i do tego wszystkiego, nie przeczytałeś regulaminu. Słowem - wszystko źle. Nie podobało mi się.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
kanadyjczyk
Umysł pisarza
Posty: 943
Rejestracja: wt 02 wrz 2008, 19:41
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Białystok
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kanadyjczyk » wt 03 sie 2010, 18:32

"Zapytam tylko, co cię skłoniło, aby nauczać filmowców jak nie robić filmów i wrzucić tekst na forum literackie? " - pozwolicie, że odpowiem.
Ano takim, że każden ma prawo wypowiedzieć się w Kwestii.
Nie obraź sie, Marti, ale nie jesteś znawcą Filmów. Jeśli ktoś o to pyta - powinien znaleźć się opiewca, któren zdanie ma wymykać.


"Ostatecznie mamy do opowiedzenia tylko jedną historię." - Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » śr 04 sie 2010, 10:37

[1]Miami, Liberty City. [2]Pod małą, białą posiadłość zajeżdża [3]żółte Porsche.

[1] - Rzucasz miejsce ot tak - lepiej wprowadzić to w tekst.
[2] - Posiadłość kojarzy mi się z czymś większym raczej niż małym.
[3] - Marki pojazdów z małej.

Zobacz na zmianę sprawiającą, że początek jest płynnym wprowadzeniem.
Wymaga to nieco rozbudowania zdania i przerobienia zgodnie z tym, co pisałem.

Na posiadłość w niewielkim Liberty pod Miami zajechało żółte porshe.

Wysiada [1]z niego, wysoki, chudy typ [2]w koszulce w zielone i żółte paski.

[1] - już w tej chwili powinieneś znaleźć synonim, który określi jednym wyrazem tego człowieka.
[2] - To przypomina mi zagadkę z zebrą: czy jest ona czarna w białe pasy, czy biała w czarne. Miałeś dwie opcje, wybrałeś trzecią:
- zielono-żółte pasy
- żółtą koszulkę w zielone pasy

Uniknąłbym także zaimka i zwrócił uwagę na charakter auta - bo jest dość istotnym elementem w scenie:
Ze sportowego samochodu wysiadł tyczkowaty facet w pasiatej, zielono-żółtej koszulce.

[1]Jego twarz zasłaniają okulary przeciwsłoneczne z wielkimi, ciemnymi szkłami. Kieruje się w stronę drzwi... [2]Nagle wyskakuje para wysokich, umięśnionych czarnuchów, ubrana w niebieskie bezrękawniki.

[1] - unikaj zaimków
[2] - już w tym miejscu tekstu jest za dużo przymiotników.
Drobna zmiana, aby zamienić tekst na bardziej płynny. Warto dodać wzmiankę o tej twarzy - pokazać człowieka.
Posępną twarz mężczyzny przysłaniają ciemne okulary z wielkimi szkłami zachodzącymi na policzki. Nagle, ku jego zaskoczeniu wyskakuje dwóch krępych czarnuchów w niebieskich bezrękawnikach.

[1]Zakładają mu na głowę worek. [2]Jedziesz z nami. - powiedział jeden z nich. [3]Za parę sekund podjechał [4]Chevy Impala [5]i jego kierowca otworzył bagażnik. Wrzucili tam właściciela żółtego samochodu i odjechali, [6]zdzierając opony na asfalcie.

Tu już jest koncert błędów różnej maści.
[1] - Rozpoczynasz nową scenę, czyli nowy akapit.
[2] - dialog albo wplatasz w narrację, albo zapisujesz zgodnie z zasadami.
[3] - Ponieważ piszesz w czasie teraźniejszym, powstał błąd czasu.
[4] - z małej i bez skrótów: chevrolet
[5] - zaimek - przerobić
[6] - z piskiem opon - bardziej plastycznie i krócej.
Po zmianach:
Błyskawicznie założyli mu jutowy worek na głowę.
- Jedziesz z nami - powiedział któryś.
Zaraz potem nadjechał bordowy chevrolet impala. Kierowca natychmiast otworzył bagażnik, do którego murzyni wrzucili właściciela żółtego porshe i ruszyli z piskiem opon.

Prosiłem Cię, żebyś wyniósł się ze swoją hodowlą

z małej zaimki zwrotne - to nie list.

No, opowiadaj – Powiedział Dave i zaczerpnął łyk trunku

zasada interpunkcyjna mówi, że po kropce piszemy z dużej - jeśli jej nie ma, to z małej. Przy dialogach, kiedy narracja dotyczy formy wypowiedzi (powiedział, stwierdził, rzekł, syknął itd.) piszemy z małej.
No, opowiadaj – powiedział Dave i zaczerpnął łyk trunku.

Na całej długości tekstu występują te same błędy. Nadmiar zaimków, błędny zapis dialogów. Sama treść ani mnie nie rozbawiła, ani wzruszyła - żaden też to pastisz, tylko bardzo słaba kopia. Powtórzę drugi raz - nie podobało mi się. Ostatnia scena jest zwykłym uproszczeniem Tarantinowskiego PF, ale w tym wykonaniu, wcale nie zabawna czy podchodząca w pastisz. Braki warsztatowe są ogromne - porwałeś się z motyką na księżyc.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott



   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2382
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » śr 16 lut 2011, 19:39

Co to ma być?
Najpierw czas teraźniejszy i wyliczanka cech bohatera - pomyślałam, że jakiś szkic scenariusza.

Dalej już mieszanie czasów, narracji z dialogami i mnóstwo błędów i kiepsko złożonych zdań.

Wypisanie wszystkich błędów byłoby męczarnią. Postaram się jednak co nieco jeszcze dodać, czego nie nadmienił Martinius.

Obok, w klatkach tańczyły kurwy, oczywiście nagie. Otwierają się boczne drzwi. Prezes momentalnie przemieścił swój wzrok z tancerek na parę swoich sług, którzy przynieśli człowieka w koszulce w paski. Gestem wskazał miejsce spoczynku gościa z workiem na głowie.
Zdejmijcie kapelusz naszemu gościowi – powiedział Prezes do swoich „pracowników”
Po kolei:
-> pogrubienia - powtórzenia
-> podkreślenia - używasz obok siebie dwóch głupio brzmiących dookreśleń postaci. Raz, że mógłbyś zaufać czytelnikowi, że w tekście prostym jak budowa cepa domyśla się, kogo goście wnoszą. Dwa, że przebudowując zdania spokojnie byś uniknął podkreślania, z kim coś jest robione.
-> kursywa - wyrażenia, którymi się posługujesz brzmią archaicznie i nie bardzo pasują do sytuacji ("sługa" - może lepiej jak już to "podwładny"?; "miejsce spoczynku" - mi się kojarzy z grobem)

prawdopodobnie koło 30-tki.

Mam butelkę 30 letniej, n
itd.
Krótko mówiąc liczby w tekstach literackich zapisujemy słownie.

I na koniec nasze kochane czasowniki atrybucji dialogów. Dookreślasz każde zdanie z uporem maniaka.
DARMOWE RŻNIĘCIE, KONDOMY GRATIS. To jak Dave? – Powiedział Prick
Słuchaj Prick, jeżeli powiesz mi jak mam utrzymać siebie i moją żółtą bestie nie robiąc interesów z meksykanami to zrobię Ci laskę i pójdę gdziekolwiek zechcesz – odparł Dave.
Po starej znajomości, zrobię wyjątek i dam Ci wyjście… - westchnął Prick
No, opowiadaj – Powiedział Dave i zaczerpnął łyk trunku
Mam garstkę nowych pracowników i ktoś zaufany musi ich nadzorować. Jeżeli spiszesz się dobrze, za pół roku będziesz szczęśliwym skurwysynem, który ma wielką willę na Haiti i kupę dziwek na zawołanie. Jeżeli jednak spierdolisz, albo zaczniesz podstawiać swój towar – skończysz jako ruchadło dla biednych, latynoskich dzieci. Pasi? – Zaproponował Prick.
Z tą laską to żartowałem – powiedział Dave udając, ze się śmieje.
Żartowałeś , kurwa? – krzyknął
Przy rozmowie dwóch osób zdecydowanie nie są potrzebne. Co więcej po prostu pogarszają tekst. Usztywniają dialog, sztucznie go rozpychają, pogarszają dynamikę. Przez nie też wyskakuje masa powtórzeń w kółko Pirck i Dave na zmianę.

Od strony fabularnej, to taka se kiepska scenka. Ni zabawna, ni prześmieszna, ni ciekawa. Zero emocji. Klap, klap, kalp. Parę opisów, parę przekleństw dla zbudowania klimatu i nieco abstrakcyjne rozwiązanie. Oglądałam w życiu jeden film Tarantino (a jakiś naśladowców pewnie w ogóle), więc do samego zamysłu się nie odniosę. Po prostu jako tekst nie podobało mi się.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » śr 16 lut 2011, 20:32

maksymilian94 pisze:Więc z łaski swojej wypierdalaj, albo osobiście zakuje Cię w dyby, każę zdjąć majtki i postawie na środku slumsów z napisem DARMOWE RŻNIĘCIE, KONDOMY GRATIS. To jak Dave? – Powiedział Prick
Słuchaj Prick, jeżeli powiesz mi jak mam utrzymać siebie i moją żółtą bestie nie robiąc interesów z meksykanami to zrobię Ci laskę i pójdę gdziekolwiek zechcesz – odparł Dave.

Wypierdaj- dyby - majtki - rżnięcie
współczesność - średniowiecze - pensja - burdel
Ale mieszanka! Może zamiast dybów, kajdanki, a majtsy zamieńmy na gacie? Jakoś tak będzie trzymać się w konwencji!
Ten zwrot "utrzymać siebie" też mi nie pasuje, szczególnie w kontekście obietnicy robienia laski.
Pozdrawiam.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości