„Galeria złamanych piór” Feliksa W. Kresa

2009-09-11

„Galeria złamanych piór”  Feliksa W. Kresa

 

   Ostatnio czytam poradniki. Nie byle jakie i nie do końca z własnego przekonania. Oczywiście nie wzbraniam się zbyt mocno, jednak z braku motywacji, zabrałbym się pewnie za kryminalną albo fantastyczną powieść. To Wy mnie przekonaliście.
   Pomyślałem, że warto wspomnieć o poradnikach stworzonych dla przyszłych pisarzy. O książkach dla osób, które przeglądają portal. Z początku miałem obawy, ponieważ nie jestem (jeszcze!) pisarzem z ogromnym dorobkiem powieściowym, nie mam też żadnego doświadczenia. Myślałem, że może nie wypada polecać czegoś, czego nie jest się do końca pewnym. To tak, jakby kijanka uczyła rechotać drugą kijankę. Stwierdziłem jednak, że po przeczytaniu kilku poradników, mnóstwa książek i nabyciu jako takich umiejętności pisania, mogę sobie na to pozwolić. Kijanka kijance dorosłą żabę pokazać potrafi. Pozwalam więc.
   Na polskim rynku wydawniczym jest sporo pozycji o pisaniu. Warto przeczytać trzy z nich: „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” Stephena Kinga, „Sześć przechadzek po lesie fikcji” Umberta Eco i „Galerię złamanych piór” Feliksa W. Kresa. Z wymienionych postanowiłem opisać ostatnią (chociaż polecam wszystkie). Z czasem na portalu pojawią się może polecanko-receznje pozostałych.
   Dlaczego właśnie ta? Chyba najważniejszą rzeczą było to, że „Galeria załamanych piór” jest napisana przez polskiego autora, o polskim języku i dla polskich, młodych pisarzy. Zarówno w poradniku Kinga, jak i w wykładach Eco poruszono sprawy odwołujące się do ojczystego języka autorów. Niektóre porady są bez sensu w języku polskim albo trzeba się bardzo wysilić by dostosować je do naszej gramatyki. Chociażby rozdział o czasach w „Sześciu przechadzkach po lesie fikcji”. Jest to zbiór wykładów Umberta Eco o sposobach narracji, które omówione były po raz pierwszy w języku włoskim, a później angielskim. Dwanaście angielskich czasów ma się do trzech polskich, jak pumeks do zębów. Oczywiście, gdy się ktoś uprze to da radę je umyć. Tak samo uda mu się przetłumaczyć porady na temat czasów, z efektem godnym wyszczerbionych jedynek.
   Ośmielę się stwierdzić, że książka stworzona jest tylko dla początkujących pisarzy. Kto nie interesuje się pisaniem – będzie się nudził, kto zadebiutował – wie o wszystkim, co w poradniku jest poruszane. Warto wiedzieć, że „Galeria…” nie jest powieścią czy antologią, lecz tomem zebranych felietonów, które wcześnie były publikowane na łamach „Feniksa” oraz „Science Fiction”. I z tym związany jest pewien, bo ja wiem, problem? Minus poradnika? A może plus? Sami oceńcie: otóż: porady i informacje często się powtarzają. Przyczyną są oczywiście felietony, które były publikowane w dwóch czasopismach, a dotyczyły tego samego tematu. Czasami jeden artykuł mówił o czymś, co było w poprzednim – z kolei to, związane jest z listami od młodych pisarzy, z którymi polemizował Kres. Jeśli ktoś ma dobrą pamięć – może się nudzić. Z drugiej strony informacje w kółko powtarzane wbiją się w mózg, tak, że o nich nie zapomnimy.
   W „Galerii…” znajdziemy dużo przykładów tekstów złych. Opowiadań młodych pisarzy, którzy ośmielili się wysłać je do oceny przez Kresa. Jest to najlepszy z możliwych sposobów nauki pisania. Pokazanie błędów na prawdziwych próbach twórczości. Feliks w większości felietonów odpowiada na listy czytelników. Polemizuje z nimi, porusza tematy, o które prosili w listach i wytyka błędy.
    Na co najbardziej zwraca uwagę autor? Na dwie choroby. Pierwsza to „zaimkoza”, której można się dosyć łatwo pozbyć. Młodzi pisarze nagminnie używają zaimków (ich, jego, mu, sobie, oni, jej itp.). Teksty takie są toporne, ciężkie i trudno się je czyta. Recepta jest prosta: po napisaniu należy przeczytać tekst kilkakrotnie i pozbyć się 70% zaimków, zmieniając zdania tak, aby miały sens. Druga choroba to „artystyczny bełkot”, jest ona znacznie groźniejsza, a nosicielem może być każdy. Pod jej wpływem autor potrafi odrzucić wszystko, co stworzono i ustalono w języku polskim. Próbuje zapoczątkować nowy nurt w literaturze. Przecież nie warto pisać „normalnych” tekstów, zwykłej fabuły, bo któż to zauważy? Lepiej wybić się czymś innowacyjnym. Nowym stylem, szaloną prozą, zawiłą fabułą. Co wychodzi? Bełkot.
   Feliks porusza również inne aspekty prozy, takie jak narracja i dialog, oraz tłumaczy jak przygotować się do pisania. Rozpisuje się na temat Artystów i Rzemieślników ( dodając do nich jeszcze RPGowców). Artyści mają pomysł i chcą coś przekazać. Rzemieślnicy potrafią pisać i posiadają warsztat. Spór „kto jest lepszy” nie został rozstrzygnięty. Sami musicie zastanowić się, kim jesteście i jak piszecie. Rzemieślnik napisze dobrze i interesująco o gotowaniu obiadu.     

   Artysta zachwyci was spojrzeniem na świat. Ten pierwszy pisać będzie poprawnie, ale o niczym, drugi zaś o rzeczach wielkich, lecz w niezrozumiałej formie.

   A RPGowcy piszą karty postaci.
   Kres w „Galerii…” zawarł sporo swoich przeświadczeń na temat języka, przyzwyczajeń pisarskich, stylu życia, a także przekonań. Niektórych może denerwować czytanie o jego poglądach. Dla mnie było to interesujące i pozwoliło lepiej poznać autora. Nie chcesz czytać – omiń.
   Do tego wszystkiego w poradniku znajdziemy również „Dekalog Kresa”. Dziesięć przykazań na temat pisania, które warto zapamiętać. Zdradzę, że ostatnie brzmi „CUDOŁÓŻ”. O pozostałych, równie ważnych i przydatnych, przeczytacie w książce.
   Na koniec wspomnę o fantastycznym klimacie książki. Każdy felieton wywoła uśmiech na waszej twarzy. Humor autora, choć specyficzny, trafi do większości.
„Galerię złamanych piór” Feliksa W. Kresa polecam!


Piotr „Revis” Sender

 

 

 

 

Zobacz także: