Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Kawiarnia

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
martttyna
Pisarz osiedlowy
Posty: 231
Rejestracja: śr 05 lip 2006, 18:18
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Kawiarnia

Postautor: martttyna » wt 26 gru 2006, 20:22

... tekst nie jest zbytni dopracowany, ale co tam... Chce się dowiedzieć gdzie popełniam błędy. To raczej próbka. Tekst był dość dawno pisany. Na schematyczności i stylu mi zależy.

Miłego czytania :wink:



Usłyszałam lekki szelest i przekręcenie klucza w drzwiach. Weszłam do pokoju. Krzysiek stał przy drzwiach. Zamknął je z dokładnością. Musiał dopiero co przed chwilą założyć spodnie, bo nie zamknął suwaka. Przez nie zapięte spodnie dostrzegłam niebieskie bokserki. Chyba zauważył, że mu się przyglądam, bo speszył się i poprawił spodnie.

- Szykuj się wychodzimy.– oznajmiłam

- Niegdzie nie idę.

- Proszę Cię pójdziemy na miasto, usiądziemy w jakimś zacisznym miejscu. Pogadamy na spokojnie przy kawie, albo pomilczymy.

Spojrzał niezadowolony, ale bez większych sprzeciwu zgodził się. Musiał się przebrać, ale nie wyszłam z pokoju tłumacząc się tym iż zamknie się i nie wyjdzie. Grzecznie odwróciłam się. Nie odważyłabym się obrócić do niego, ale było to zbyteczne gdyż przede mną uczepione do ściany było lustro. Nienormalne i wręcz nie dopuszczalne było by nie patrzeć w lustro. Miałam okazje by po raz pierwszy dostrzec partie ciała, które chowało ubranie. Przy zerkaniu w lustro czułam się trochę nie swoją bojąc się, że mnie przyłapie. Strach działał na mnie w tej sytuacji pobudzająco. Opamiętałam jednak swoje myśli. Kiedy był już gotowy wymknęliśmy się z domu. Mówiąc jedynie:

- Wychodzimy.

Usiedliśmy w małej, przytulnej kawiarni. Obok była kwiaciarnia i czuć było unoszącą się woń kwiatów. Zapach ten przenosił zimny październikowy wiatr. Liście kołyszące się na wietrze nadal miały zielony kolor, lecz nie tak żywy jak wiosną. Nie przypuszczały nawet iż już nie długo zmienią swoją barwę. A potem ten sama lecz wiele chłodniejszy wietrzyk swoją siła wyrzuci ich z gałązki. Kołysząc do snu opadną na ziemie po której przejdzie jakaś małą dziewczyną rozrzucając liście. Równie dobrze, może spacerująca zakochana parka ukradnie trochę jesieni i zasuszy jej oznaki w domowych książkach. Narzazie jednak spadały pojedyncze pożółkłe listki. Obok kawiarni przechodziła zakochana para. Kobieta około dwudziestu lat uśmiechnięta nuciła „Because of You” Kelly Clarkson, a jej partner chowała swoją dłoń w jej przyciasnej kieszeni dżinsów.

- Tylko spójrz. Oni tam spacerujący, zakochani w sobie. Dla których nie istniejemy my, ani nasz świat. My zaś tu. Dwoje ludzi, którzy są przyjaciółmi t y l k o przyjaciółmi – odezwała się Krzysiek. Kładąc znaczny nacisk na słowo „tylko”.

Nie odezwałam się. Posmutniała mimo wolnie i zaczęłam się bawić pierścionkiem. Krzysiek obserwowała mnie przez jakiś czas poczym odpuścił podjęcia dalszej rozmowy. Gestem przywołał młodą kelnerkę, która nie mogła nadążyć z obsługą klientów. Przyjęła zamówienie i odeszła w głąb kawiarni. Krzysiek utkwił swój wzrok na jej tyłku i wnikliwie patrzył jak kręci niesprawnie nim dopóki nie znikła w tłumie. Potem skierował wzrok na blondynkę, którą obmacywała o wiele starzy mężczyzna. Musiało to jej sprawić przyjemność, bo sama go prowokowała pocierają delikatnie swoją stopą o jego nogę. Krzysiek zapatrzył się tak bardzo, że nie zauważył kiedy zjawiła się kelnerka z jego dużym kufrem zamówionego piwa. Byłam lekko zniesmaczona takim zachowaniem.

- Kiedyś tego nie robiłeś – odparłam bez namysłu, gdy kelnerka oddaliła się.

- Czego? – zdziwił się lekko. Odrywając wzrok od blondynki i jej adoratora. W momencie kiedy, mężczyzna złapał ją za kolano i przesuwał powoli rękę w górę.

- Nie obcerowałeś tak wnikliwie kobiet.

- Krępuje Cię to? Ty robiłaś tak samo. Do dziś pamiętam jak patrzyłaś na tego. Jak mu było? zrobił krótką przerwę w wypowiedz – K....-próbował przywrócić pamięcią imię chłopaka z którym widział mnie na mieście. Kilka tygodni temu.

- Kuba, kolega z klasy...

- A tak racja. Kuba – przytaknął

- Obserwowałeś mnie? – zapytałam zdziwiona

- hmm... – zawahał się z odpowiedzą. Może jednak coś do mnie czuje. Ta pewnie popęd seksualny i nic więcej. Czego ja wymagam jak i tak nic do niego... ( zawahałam się w myślach) nic do niego nie czuje! – Czasem obserwuje ludzi. – odpowiedział wymijająco.

- Oh!

- Czemu nie pijesz swojej kawy? Wystygła ci już chyba.

- Lubię pić zmianą.

- Rzeczywiście, zapomniałem.

- Zapomniałeś, bo patrzyłeś w wylewający się biust tej blondynki – pomyślałam.

Spojrzał na mnie lekko zdziwiony poczym uśmiechnął się. Kilkakrotnie stuknął palcami o metalowy stolik i powiedział.

- Wolisz bym patrzył w twoje? No przyznam racje, warto czasem popatrzeć na twoje piersi. Jedynka ostatnio tak wnikliwie je chowasz. Od niedawna nosisz bluzki z mało wyciętymi dekoltami i nawet jeśli bym chciał coś zobaczyć nie wiele bym się dało.

Musiałam się zarumienić, bo zrobiło mi się gorąco. Widocznie powiedziała nieświadomie nagłos swoje myśli. Speszona wzięłam obfity łyk kawy. Potem jeszcze jeden i jeszcze jedne. Odstawiłam w końcu filiżankę i odparłam.

- Nie mam dla kogo ubierać takich bluzek. Chyba, że dla facetów którzy widzą we mnie jednie panienkę, którą można łatwo przelecieć.

- A można? Zawsze wydawałaś mi się niedostępna dla facetów. Taka niezdobyta twierdza. Zgrabna, urodziwa kobieta nie dająca się zbliżyć za bardzo facetowi. Dlaczego taka jesteś?

- Nie wiem. Może sądzisz, że ja nie odczuwam pożądania? Masz mnie za jakąś kobitkę co do ślubu będzie dziewicą. Dzięki...

Przyjaciel nie odezwała się zrobiło mu się chyba smuto i przepuszczałam, że żałował podjęcia rozmowy na ten temat. Wypił duszkiem resztę piwa i piana została mu na policzkach.

- Ubrudziłeś się pianą.

Oblizał usta językiem.

- Już?

Kiwnęłam głową przecząco i wstałam z miejsca. Podeszłam do niego i delikatnie chusteczką starłam pianę z jego policzków. Mogłam zrobić to innym sposobem. Zlizać językiem pianę. Krzysiek złapał mnie za rękę i lekko zaczerwiły mu się policzki.

- Nie traktuj mnie jak dziecko – powiedział starając się przybrać ton poważny. Nieudało mu się i powiedział to cicho będąc skrępowany.

- Przepraszam – usiadałam na z powrotem na krzesło.

- Ta kelnerka to laska z którą zdradził swoją dziewczynę mój kolega. Przespał się z nią. Gadał coś o tym, że poleciał na jej zgrabny tyłek. Ja zaś nie widzę w niej nic godnego by się nawet do niej odezwać życzliwie. Ta blondyna to była koleżanka z kasy. Oblała. Ten typ to najprawdopodobniej jej sponsor. – odparł przyjaciel starając się zmienić temat.

- Aj, a ja myślałam, że lubisz oberwać. Kobiet wygłupiłam się – Poczuła ponowy przypływ ciepła.

- Heheh. Nie mam co się wstydzić każdy popełnia błędy. Ja mógłbym przysiąc, że patrzyłaś na mnie jak się przebierałem. Takie miałem odczucie jakby mnie ktoś obserwował. Wiem jednak, że nic do mnie nie czujesz i na pewno się mylę. Mam racje?

Dobrze, że akurat przechodząca obok klerka potknęła się i wylała na mnie jakiś drink. Bo nie umiałabym odpowiedzieć na pytanie przyjaciela. Zaś na tym incydencie zyskałam na czasie. Kelnerka przeprosiła mnie zdławionym głosem. Ja zaczęłam mówić, że nie powinno zatrudniać się osób w ogóle niedoświadczony, bo szkodzą tylko firmie. Oburzona całym zajściem podziałam do obsługi, że może darować sobie te najszczersze przeprosiny. Bo jak tak czy owak jestem cała w jakimś drinku od którego lepie się. Poradziłam jej też nie zbliżać się więcej do mnie i omijać ten stoliki szerokim łukiem. Odezwałam się wymijająco do Krzyśka, a w tym samym czasie wycierając bluzkę:

- Oj nie gadaj głupstw. Jesteś moim przyjacielem.

- Ach tak – przytaknął i dodał – przyjaciele

Zapach kwiatów drażnił moje nozdrza. Pachniały intensywnie, że grzechem było by nie kupić choć jednego z nich. Może odważę się na te małe szaleństwo i ukradnę róże, która najbardziej mnie kusiła swoją bliskością ze mną.

- Jak tam z Pawłem? – zapytał przyjaciel

- Nic, a co mam być – odpowiedziałam niezadowolona gdyż nie chciałam poruszasz tego tematu. Spuściłam głowę. – I tak nie było szansy na nic więcej. Nie pasowałam do niego. – zmieniając ton głosu zapytałam- A czemu pytasz?

- Oh. To ciekowość słońce.

Powiedział do mnie słońce. Nigdy tak nie mówił. Nie tylko on zmienił sposób zwracani się. Ja też inaczej do niego mówiłam.

- Kotek, jest tu drenowo. Choćmy gdzieś potańczyć zbawić się. Proszę... – uśmiechnęłam się.

Zaprzeczył zdecydowanie. Nie próbowałam nalegać podprowadziłam go na przystanek. Po pożegnaniu (jak to bywało zwykle – zero czułości) ruszyłam w swoją drogę. Odchodząc słyszałam jak jakaś kobieta zaczepiła Krzyśka.

- śliczna kobieta. Pasujecie do siebie. Jesteście tacy podobni do siebie. Tylko jeszcze nikt wam nie nałożył dróg na siebie...

Uśmiechnęłam się. Obcasami stukałam o chodnik, który pokrywały na obrzeżach pożółkłe liście. Cicho pod nogami szeleściły liście, zagłuszane przez hałas uliczny. Wróciłam na piechotę do domu, rozmyślając po drodze. Przypomniały mi się wtedy słowa Oscara Wildela –



„Między mężczyzną a kobietą przyjaźń nie jest możliwa. Namiętność, wrogość, uwielbienie, miłość – tak, lecz nie przyjaźń.”



Pamiętam jak dziś co wtedy szepnęłam cicho:

- Niema przyjaźni miedzy kobietą, a mężczyzną? Jeśli nie mam to pytać warto: Wiec co jest miedzy na mi? – posmutniałam i zawołałam cicho – Krzysiu...



Jest wielu ludzi, którzy twierdzą, że łatwo jest napisać książkę i ją wydać. Może tyle samo, a może o wiele setek więcej wie jak trudno jest określić co się czuje do drugiego człowieka. Czasem żałujemy, że nie powiedzieliśmy kilku prostych słów. Bywa i tak, że ubolewamy nad tym co powiedzieliśmy... Przyjaźń, jak często znaczy tak dużo. Kiedy znika, albo staje się nie widoczna, wtedy dopiero ją doceniamy i widzi jak bardzo ją pieściliśmy.


Serce, które kocha, jest zawsze młode.

Przysłowie Greckie

Awatar użytkownika
Kubek
Pisarz domowy
Posty: 88
Rejestracja: wt 19 gru 2006, 18:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Kubek » śr 27 gru 2006, 07:22

No, no, no. Nawet, nawet. Podoba mi się :)



Pomysł: 4=

Było troche takich opowiadań, jednak pomysł na zbudowanie opowiadania o... miłości. Masz ode mnie +.



Styl: 4+/4

Miało być 4+, ale zmieniłem na 4, bo zdarzają ci się błędy stylistyczne i językowe. Piszesz lekko, masz lekką i delikatną rękę, choć niektóre zdania ciężko połknąć. Ogólnie styl dobry. Te dłuższe zdania trochę skróć, rozbij na mniejsze.



Schematyczność: 3

Wiele filmów, wiele książek - a jednak, przekształciłaś to i wyszło coś na prawdę fajnego.



Błędy: 3-

Strasznie dużo literówek i interpunkcyjnych.



Usłyszałam lekki szelest i przekręcenie klucza w drzwiach. Weszłam do pokoju. Krzysiek stał przy drzwiach. Zamknął je z dokładnością



- Szykuj się, wychodzimy.– oznajmiłam




Szukuj się, przecinek.



Spojrzał niezadowolony, ale bez większych sprzeciwu, zgodził się.




Nie jestem pewien, co do przecinka. Jednak coś tu zgrzyta. Większych sprzeciwu?



Musiał się przebrać, ale nie wyszłam z pokoju, tłumacząc się tym, iż zamknie się i nie wyjdzie.




Przecineczki.



ale było to zbyteczne, gdyż przede mną uczepione do ściany było lustro.




Zbyteczne, przecinek.



Kiedy był już gotowy, wymknęliśmy się z domu.




Gotowy, przecinek.



Liście kołyszące się na wietrze nadal miały zielony kolor, lecz nie tak żywy jak wiosną.




Brakuje przecinków!



A potem ten sama lecz wiele chłodniejszy wietrzyk swoją siła wyrzuci ich z gałązki.




Poza tym przecinek.



Kołysząc do snu opadną na ziemie, po której przejdzie jakaś małą dziewczyną rozrzucając liście.




Przecinek i zgrzyt.



Dwoje ludzi, którzy są przyjaciółmi, t y l k o przyjaciółmi – odezwała się Krzysiek. Kładąc znaczny nacisk na słowo „tylko”.




Interpunkcyjnych było mnóstwo!



Ogólnie: 4-

Opowiadanie całkiem, całkiem. Chociaż jak to mówi towarzysz Patren: "drewniane rozmowy o miłości"...



Oj... zapomniałem o jeszcze jednym.



Jestem na takie malutkie tak Następne będą lepsze.
Ostatnio zmieniony śr 27 gru 2006, 20:54 przez Kubek, łącznie zmieniany 2 razy.


Sygnatura:

Obrazek



Wesołych świąt życzy Wasz Kubek

Do świąt pozostało: [b]355 Dni!

Awatar użytkownika
martttyna
Pisarz osiedlowy
Posty: 231
Rejestracja: śr 05 lip 2006, 18:18
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: martttyna » śr 27 gru 2006, 10:10

Nio dzięki za ocenę, nawet długo nie musiałam czekać. Dawno nic nie dawałam do oceny, aż się zdziwił Foo. Ale cieszę się, że nawet mi ten tekst wyszedł. A błędy... mówiłam ten tekst nie jest po korekcie. Bo temat wydał mi się okapany i nie poprawiłam nic.


Serce, które kocha, jest zawsze młode.



Przysłowie Greckie

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » śr 27 gru 2006, 19:43

Piszę ten post drugi raz...&^#(%# komp.



Pomysł: 2



Szczerze? Już niedobrze mi się robi od tego tematu. Ciągle to samo, wszyscy to samo, w kółko i w kółko. Czy to się kiedyś skończy? Jeśli już ktoś ma pisać na ten temat to niech chociaż pisze z nutką oryginalności...



Styl: 3+



Całkiem nieźle. Byłoby lepiej, gdyby nie masa literówek, błędów interpunkcyjnych, stylistycznych. No ale ogólnie czytało się nawet, nawet. Całkiem płynnie.



Schematyczność: 2-



Nie muszę się tu chyba wypowiadać...



Błędy: 2=



Tego jest tak dużo, że nie wiem od czego zacząć. Chyba po prostu pojadę po kolei:



Musiał dopiero co przed chwilą założyć spodnie, bo nie zamknął suwaka.


bez 'co'



nie zapięte


Razem. Imiesłów przymiotnikowy.



Szykuj się wychodzimy


szykuj się przecinek



Niegdzie


literówka



Proszę Cię pójdziemy na miasto


proszę cię przecinek. Poza tym 'cię' z małej, to nie list.



większych sprzeciwu


większego



Musiał się przebrać, ale nie wyszłam z pokoju tłumacząc się tym iż zamknie się i nie wyjdzie.


z pokoju przecinek ; się tym przecinek



gdyż przede mną uczepione do ściany było lustro.


gdyż przede mną było lustro, wiszące na ścianie.



gdyż przede mną uczepione do ściany było lustro. Nienormalne i wręcz nie dopuszczalne było by nie patrzeć w lustro.


powtórzeniówka



Miałam okazje by po raz pierwszy dostrzec partie ciała, które chowało ubranie.


okazję ; okazję przecinek



Przy zerkaniu w lustro czułam się trochę nie swoją bojąc się, że mnie przyłapie


nieswojo przecinek



Kiedy był już gotowy wymknęliśmy się z domu. Mówiąc jedynie:


już gotowy przecinek ; zamiast kropki przecinek i z małej litery 'mówiąc'



W tym miejscu opuszczę trochę tekstu, gdyż po prostu nie mam siły. Zresztą sama widzisz, że błędy zdarzają się w co drugim zdaniu (czasami parę na zdanie).



Nie odezwałam się. Posmutniała mimo wolnie i zaczęłam się bawić pierścionkiem.


mieszasz osoby



Krzysiek obserwowała


takich akcji było jeszcze parę.



Ogólnie błędów jest MASA. To były tylko przykłady. Sama sobie zasłużyłaś, nie robiąc żadnej korekty. Na przyszłość, zanim coś wrzucisz to chociaż trochę przejrzyj tekst...



Ocena ogólna: 2+/3-



Inny temat i mniejsza ilość błędów - mogłoby być dobrze. Niestety ilość błędów przyprawia o zawrót głowy a temat jest strasznie oklepany. Jestem na nie, aczkolwiek wierzę, że jeśli tylko się postarasz, napiszesz o czymś ciekawszym i przejrzysz to przed wrzuceniem to może być dobre.



Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
in_absentia
Zarodek pisarza
Posty: 20
Rejestracja: ndz 05 mar 2006, 20:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: in_absentia » śr 27 gru 2006, 21:15

Tym razem nie mogłam się powstrzymać. Nieczęsto widzi się coś takiego. Usiłowałam udaremnić swoje niecne plany w myśl zasady „nie tykaj gnojówki, bo zaczniesz śmierdzieć”, ale wtedy ujrzałam… TO (na TO przyjdzie czas). I nie było już odwrotu.

Zatem zaczynam. Niech będzie – ocenię w ten śmieszny sposób „weryfikacyjny”.



Pomysł: 2

Tutaj nic nie ma. Nieudolnie opisana nieciekawa rozmowa między kobietą a mężczyzną (? – o tym za moment). Podobne pomysły znajdzie się w setkach harlequinów i masowo produkowanych tanich komediach romantycznych. No cóż, de gustibus…



Styl: 1!!!

Jest kanciasto, z wybojami, przeszkodami, dziurami, et cetera. Słowa nie łączą się ze sobą płynnie, a połączenia zdań zgrzytają. Być może jestem masochistką, ponieważ przeczytałam w bólach każde zdanie i zaznaczałam te błędne na czerwono. W rezultacie mam w Wordzie więcej czerwonego niż czarnego, co zaraz udokumentuję na wybranych przykładach…



Musiał dopiero co przed chwilą założyć spodnie, bo nie zamknął suwaka.




Musiał się przebrać, ale nie wyszłam z pokoju, tłumacząc się tym, iż zamknie się i nie wyjdzie. Grzecznie odwróciłam się. Nie odważyłabym się obrócić do niego, ale było to zbyteczne, gdyż przede mną uczepione do ściany było lustro. Nienormalne i wręcz nie dopuszczalne było by nie patrzeć w lustro.




Kobieta około dwudziestu lat uśmiechnięta nuciła „Because of You” Kelly Clarkson




Bo jak tak czy owak jestem cała w jakimś drinku od którego lepie się




kręci niesprawnie nim dopóki nie znikła w tłumie.




Odezwałam się wymijająco do Krzyśka, a w tym samym czasie wycierając bluzkę:




Pamiętam jak dziś co wtedy szepnęłam cicho




usiadałam na z powrotem na krzesło.




Schematyczność: 2

Patrz: pomysł. Harlequiny, tanie komedie romantyczne. Nie widzę tutaj nic nowego.



Błędy: 1!!! (Czy jest skala ujemna?!)

I teraz się zacznie… Także na wybranych przykładach. Gdybym chciała wypisać wszystkie, musiałabym poświęcić zbyt wiele czasu.



Po pierwsze – mieszasz narrację.



Nie odezwałam się. Posmutniała mimo wolnie i zaczęłam się bawić pierścionkiem




Musiałam się zarumienić, bo zrobiło mi się gorąco. Widocznie powiedziała nieświadomie




Po drugie – przecinki, kropki, a właściwie ich BRAK. Jeśli już są, to w niewłaściwym miejscu. (Na czerwono zaznaczam prawidłowe.)



- Szykuj się, wychodzimy.– oznajmiłam.




Nie przypuszczały nawet,




Dwoje ludzi, którzy są przyjaciółmi, t y l k o przyjaciółmi




W momencie kiedy, mężczyzna złapał ją za kolano




Nie próbowałam nalegać, podprowadziłam go na przystanek





Po trzecie: literówki, błędy w pisowni, problemy z przypadkami, rodzajami i… płcią.



nie zapięte spodnie; nie dopuszczalne było by; Narzazie; mimo wolnie; poczym; Nieudało; Niema przyjaźni




Niegdzie nie idę. ; ciekowość ; Wiec co jest miedzy na mi?




ale bez większych sprzeciwu; jakaś małą dziewczyną; ten stoliki; te małe szaleństwo





Liście kołyszące się na wietrze (…)swoją siła wyrzuci ich z gałązki

potem ten sama lecz wiele chłodniejszy wietrzyk

jej partner chowała swoją dłoń

odezwała się Krzysiek; Krzysiek obserwowała; Przyjaciel nie odezwała się

Potem skierował wzrok na blondynkę, którą obmacywała o wiele starzy mężczyzna.





Nie obcerowałeś tak wnikliwie kobiet.




klerka potknęła się




podziałam do obsługi




Choćmy gdzieś




Po czwarte: podmioty.



Strach działał na mnie w tej sytuacji pobudzająco. (…)Kiedy był już gotowy, wymknęliśmy się z domu.




Zapach kwiatów drażnił moje nozdrza. Pachniały intensywnie




nozdrza?



Po piąte: błędne związki frazeologiczne oraz inne nielogiczne sprawy.



pójdziemy na miasto




A może do miasta?



przede mną uczepione do ściany było lustro




Lustro miało szpony!



dostrzec partie ciała, które chowało ubranie




A to dopiero dowcipne ubranko.



czułam się trochę nie swoją




A czyją?



Opamiętałam jednak swoje myśli





W jaki sposób? Chciałabym wiedzieć, jak można myśli (nota bene - swoje!) opamiętać.



Zapach ten przenosił zimny październikowy wiatr.




Jak zapach może przenosić wiatr? Wiesz, że istnieje strona bierna?



- Tylko spójrz. Oni tam spacerujący, zakochani w sobie. Dla których nie istniejemy my, ani nasz świat. My zaś tu .




Spacerujemy?



kelnerka z jego dużym kufrem zamówionego piwa




Piwo w kufrze. Specjalność zakładu.



- Kiedyś tego nie robiłeś – odparłam




Odparła atak wroga. Jednakże wróg nic wcześniej nie powiedział.



- Wolisz bym patrzył w twoje? No przyznam racje, warto czasem popatrzeć na twoje piersi





Pokaż mi, jak patrzy się w piersi. Chętnie spróbuję.



powiedział to cicho będąc skrępowany




liną?



- Aj, a ja myślałam, że lubisz oberwać. Kobiet wygłupiłam się
???



na tym incydencie zyskałam na czasie




ukradnę róże, która najbardziej mnie kusiła swoją bliskością ze mną.




Kiedy znika, albo staje się nie widoczna, wtedy dopiero ją doceniamy i widzi jak bardzo ją pieściliśmy.




Przyjaźń widzi, jak bardzo ją pieściliśmy... No tak, ma oczka. Fioletowe. :wink:



Po szóste: powtórzenia.



tłumacząc się tym, iż zamknie się i nie wyjdzie. Grzecznie odwróciłam się. Nie odważyłabym się obrócić do niego




Obok była kwiaciarnia i czuć było unoszącą się woń kwiatów




Po siódme: TO.



Przypomniały mi się wtedy słowa Oscara Wildela




Oscar WILDEL???



Ocena ogólna: 1!!!

Silenie się na moralizatorstwo w ostatnim akapicie tego tworu, tragiczny styl, niezliczone błędy, błędy i jeszcze raz błędy. Tak się pisać nie powinno. Przy czymś takim nie powinno używać się nazwiska WILDE’A! Argh. Tyle.



Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy!

A czy ktoś zrozumie to?!

Nie kończy się ten straszny most

I nic się nie tłumaczy wprost

Wszystko ma drugie, trzecie, czwarte, piąte dno!

Awatar użytkownika
Manta
Imperator
Imperator
Posty: 1064
Rejestracja: sob 25 lut 2006, 18:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Manta » śr 27 gru 2006, 21:39

Kogo me oczy widza? Dosc ukrywania sie po katach? ;)



Awatar użytkownika
gigan
Pisarz domowy
Posty: 63
Rejestracja: śr 13 gru 2006, 12:13
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: gigan » śr 03 sty 2007, 20:51

A mi się podobało. O prostych i schematycznych rzeczach też trzeba umieć pisać. Scena trochę jak z Bergmana - bezradność wobec samotności, którą zastąpić można jedynie żądzą. A może dokonałem nadinterpretacji?

Pewnie Piszesz szybko? Całe zdania sa poprzestawiane i miejscami nie mają sensu. Dla mnie 4+




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości