Nowa misja

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mil93
Pisarz domowy
Posty: 65
Rejestracja: ndz 14 lis 2010, 19:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Uniejów
Płeć: Kobieta

Nowa misja

Postautor: mil93 » śr 22 gru 2010, 01:47

NOWA MISJA

Odgłos pisania piórem był bardzo wyraźny. Będąc bardziej skupionym wychwyciłoby się dalekie odgłosy kroków, a może nawet jakieś słowo. Chociaż noc panowała już od jakiegoś czasu, to każdy był przygotowany na natychmiastowe stawienie się na rozkaz. Tak samo jak Shelion.
Napisał ponad trzy strony listu, a i tak nie przedstawił w nim jeszcze sedna sprawy. Zresztą napisanie go było nie lada sztuką- jak wytłumaczyć Velonice to, co się stało? Był świadomy tego, że list może nic nie zmienić i nadal będzie miała mu za złe jego zachowanie, ale teraz potrzebował jak nigdy dotąd. Po raz pierwszy odsunął dumę na dalszy plan i przyznał, że nie potrafi sobie poradzić w pojedynkę.
Przerwało mu pukanie do drzwi. Nie czekając na żadne słowo, do pokoju wślizgnął się młody posłaniec. Wręczył Shelionowi jeden z kilku listów, które trzymał w ręce i bezdźwięcznie opuścił pomieszczenie. Posłańcy często się tak zachowywali- szczególnie o późnej porze, kiedy nie mieli już sił wypowiedzieć jednego słowa, a marzyli jedynie o własnym posłaniu.
Shelion nie był zachwycony tą sytuacją, gdyż wiedział co może znajdować się w liście: zmiana misji, tymczasowe zawieszenie albo całkowite oddalenie od sprawy. Powoli otworzył kopertę, rozłożył list i cicho przeczytał dwa pierwsze zdania. Brzmiały one następująco: „Drogi Shelionie! Postanowiłem zmienić Twą dotychczasową misję i przydzielić Ci zupełnie odmienne zadanie.” Zmiana rozkazów była najmniej haniebna w jego wypadku. Pozostałą część wiadomości nie był już zbyt zainteresowany. Po przeleceniu po niej wzrokiem dotarły do niego wyrazy: „strzec”, „dziewczyna”, „Ziemia”, „ważne” oraz „nadzieja”. Jeszcze raz spojrzał na ostatnie zdanie. Rzeczywiście, nie pomylił się, było tam wyraźnie napisane: „Shelionie, mam nadzieję, że podołasz tej misji.” Stwierdził, iż powinien jak najszybciej udać się do Świętego Piotra, aby mu to wytłumaczył. Odłożył list na stolik, a jego wzrok spoczął na niedokończonym liście do Velonici. „Już nigdy go nie dokończę”, pomyślał, zrzucając na podłogę te dwie kartki. Ogromnie mu ulżyło, że nie musiał się zniżać do poziomu, przy którym trzeba wypowiadać słowo „przepraszam”. Wstał z krzesła i przydepnął kartki- po jego pokoju rozszedł się cichy syk. Następnie odwrócił się w stronę drzwi, szybko pokonał odległość dzielącą go od nich, lekko je otworzył i błyskawicznie znalazł się na korytarzu. Gdyby ktoś spojrzał na miejsce na podłodze, gdzie jeszcze dziesięć sekund temu leżały owe dwie kartki, to nic by tam nie zobaczył. To była tylko jedna z wielu umiejętności jakie posiadał Shelion- anioł najwyższego poziomu.
Odgłos jego kroków niósł się po całym korytarzu. Na czwartym piętrze, gdzie znajdował się jego pokój, panowała idealna cisza. Nie słychać było żadnych rozmów czy muzyki. Shelion dotarł do schodów- bezszelestnie zmierzał w dół, a z każdym krokiem do jego uszu docierało coraz więcej dźwięków. Aniołowie niższej rangi nie wiedzieli, że można porozumiewać się ciszej, albo po prostu nie chcieli o tym wiedzieć. Shelion był dość wyrozumiały i zdawał sobie sprawę, że tym istotom trudno odzwyczaić się od ziemskich nawyków- tak wiele czasu spędzają wśród ludzi, że uważają rozmowę za coś naturalnego wśród aniołów. Gdyby niespodziewanie zjawił się tu jakiś archanioł, to zapewne pozbawiłby wszystkich do drugiego piętra umiejętności mowy, po czym by powiedział: „W końcu będzie w Niebie tak jak należy. Bez tych nieustającego hałasu…”
Shelion znalazł się na zewnątrz- ruszył wybrukowaną ścieżką w stronę Centrali. Często przechodził tędy w środku nocy. Małe światełka, unoszące się wśród drzew rosnących obok dróżki, oświetlały drogę przechodniom. Wszystkie rośliny zostały posadzone z ogromną dokładnością, tak aby nawet po wielu latach wyglądały w swym sąsiedztwie doskonale. Można było wskazać wśród nich wszelkie istniejące gatunki: choineczki z krótkimi i miękkimi igłami, a także z twardymi, długimi i ciemnozielonymi szpilkami; drzewka z gałęziami opuszczonymi do samej ziemi; ponad trzymetrowe drzewa to z małymi, to z dużymi liśćmi; różnobarwne krzewy, pnące się powoli do góry lub rozkładające się leniwie na ziemi; krzaczki z jakimiś jagodami czy poziomkami, których nikt nie odważył się tknąć, aby nie zepsuć tej doskonałej roślinnej kompozycji. Ten widok nie robił już na Shelionie większego wrażenia- przechodził tędy tak wiele razy, że się przyzwyczaił.
Gdy wyszedł w tego małego parku ukazał się przed nim budynek Centrali w pełnej krasie. Majestatyczny, stojący tu od zawsze w niezmienianej postaci. Anioł wiedział, że Święty Piotr jest niezwykle zajętą osobistością i może nie mieć czasu na spotkanie z nim, ale zawsze warto spróbować. Drewniane drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem. Po holu spacerował strażnik- na widok znajomej twarzy ukłonił się tylko bez słów. Shelion od razu skierował swe kroki w stronę schodów. Bardzo dobrze znał ten budynek, trafiłby do każdego miejsca z zamkniętymi oczami. Teraz wspinał się na szóste piętro, czyli do czegoś w rodzaju biura, w którym Święty Piotr spędzał większość czasu. Dotarł tam dość późno, jak na swoje możliwości. Stanął wyprostowany przed drzwiami. Po dłuższej chwili rozległ się głos Świętego Piotra: „wejdź”. Anioł nacisnął na srebrną klamkę. Zatrzymał się na środku pomieszczenia i z opuszczoną głową czekał na kolejne polecenie.
- Mów, Shelionie.
- Dostałem od Ciebie list.- Dopiero teraz spojrzał na Świętego Piotra.- Czy to jakaś niebezpieczna misja?
- Bezpośredni jak zwykle…- powiedział pod nosem święty.- Ze wszelkimi pytaniami o tę misję powinieneś się udać do Świętego Pawła.
- Dziękuję. Do widzenia.
Shelion ukłonił się, odwrócił na pięcie, i znalazłszy za drzwiami skierował do biura kolejnego świętego. „Nie wróży do niczego dobrego…”- stwierdził w myślach. Po wkroczeniu na dziewiąte piętro zobaczył Świętego Pawła zmierzającego szybkim krokiem w stronę schodów. Pochylił głowę i zdążył powiedzieć tylko: „Święty…” zanim Paweł przerwał mu słowami:
- Uważaj na siebie, Shelionie.
W sercu anioła pojawił się niepokój. Chciał dowiedzieć się czegoś więcej, lecz gdy podniósł głowę, po świętym nie było już śladu.
„Co to wszystko ma znaczyć?” Shelion zmierzał właśnie z powrotem przez park. „Wszelkie misje od Świętego Pawła kończą się przecież spotkaniami z Szatanem. Czyżby upadli chcieli czegoś od śmiertelniczki? W takim razie co w niej takiego wyjątkowego? Grozi jej tak wielkie niebezpieczeństwo, że trzeba przydzielać najwyższego anioła, nawet jeśli jest on w trakcie innego zadania?” Wszedł do swojego pokoju. „Jak trudna będzie moja nowa misja?”

***
Na zewnątrz padał gęsty śnieg. Sophia siedziała w fotelu i czytała książkę Hemingwaya „Komu bije dzwon”. Tymczasem Shelion stał przed jej pokojem. „Co jest ze mną? Tak bardzo się przestraszyłem?” Przeniknął przez zamknięte drzwi i spojrzał na dziewczynę. „Oczywiście- niebieskooka blondynka…”- pomyślał. Rozejrzał się po pokoju. Ściany były pomalowane na fioletowo, na środku stało pościelone łóżko, dalej regał, biurko, laptop… Anioł nagle poczuł się dziwnie, jakby ktoś go obserwował. Odruchowo spojrzał w stronę dziewczyny.
- Nie mogę się przez ciebie skupić- powiedziała, patrząc wprost w jego oczy.
Shelion nie mógł w to uwierzyć - ona go widziała! Siedziała wpatrując się w niego, z zamkniętą książką na kolanach, w którą stukała palcami ze zniecierpliwienia.
- Niedorzeczność- powiedział anioł do siebie.
- Jakbyś mógł wyjść to byłabym bardzo wdzięczna- odezwała się znowu.- Twoja obecność mnie dekoncentruje.
- Nie mogę. Mam cię strzec mimo wszelkich trudności.
Nic nie odpowiedziała, uporczywie wlepiając w niego wzrok. Shelion podszedł bliżej. Nagle dziewczyna wstała i podeszła do niego, tak że oddzielało ich co najwyżej dziesięć centymetrów. Popatrzyła na niego z ciekawością, a zarazem nutką politowania.
- To ty nie wiesz, że nie rozumiem mowy aniołów?
Cisza. Shelion patrzył na nią coraz szerzej otwartymi oczami.
- Musisz być jakimś młokosem, skoro niczego nie wiesz.
Cisza. Potem odwróciła się na pięcie wracając na swoje poprzednie miejsce. Chwilę potem siedziała w fotelu z otwartą książką, śmiejąc się cicho pod nosem. Anioł nadal stał w tym samym miejscu. Dziewczyna znowu podniosła głowę.
- Pewnie nawet nie wiesz jak się nazywam… Dla ciebie mogę być Sophie.
Po chwili dodała:
- Możesz się już ruszyć.
Patrzył na nią z niedowierzaniem. „Jakim cudem ona posiada zdolność dostrzegania aniołów? To nie może dziać się naprawdę… Ta dziewczyna nie zdaje sobie nawet sprawy, do czego może doprowadzić ujawnienie jej daru!” Shelion zaczął nerwowo chodzić po pokoju. „Tylko gdzie ona się tego nauczyła? Przecież nie może być tak odkąd się urodziła. Kto był takim idiotą, aby dać jej taką umiejętność? Gdyby dostała go od samego Boga… Nie! To niedorzeczne!” Usiadł na łóżku i ukrył twarz w dłoniach- starał się przestać myśleć w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł oraz że nikt nie raczył mu chociażby wspomnieć o tym, iż ta śmiertelniczka nie jest zwykłą śmiertelniczką.
Sophia patrzyła na anioła smutnym wzrokiem. Był już szóstym który miał ją obserwować. Nie lubiła tego słowa- wolała wierzyć, że te istoty są kimś w rodzaju aniołów stróżów. Jednak wszyscy po pewnym czasie ją opuścili. Bardzo dobrze pamiętała wyraz twarzy każdego z odchodzących. Jedyne czego aktualnie pragnęła, to aby ten anioł nie był tak straszliwie smutny, gdy będzie musiał odejść. „Mam już dość takiego widoku… To wpędzi mnie w końcu w depresję.”
Tego dnia nie zamienili ze sobą więcej słów. Sophia skończyła książkę w środku nocy. Shelion przez cały czas siedział z zamkniętymi oczami- wyglądał jakby medytował. Otworzył je dopiero, gdy oddech dziewczyny całkiem się uspokoił. „Nie różni się od innych ludzi, kiedy śpi.” Usiadł tak, by ich twarze znajdowały się na jednym poziomie.
- Mam nadzieję, że jesteś choć trochę inteligentniejsza od reszty żyjących i nie powiedziałaś nikomu o swej zdolności…

***
Ostatnio zmieniony pn 23 lip 2012, 14:15 przez mil93, łącznie zmieniany 3 razy.



Awatar użytkownika
kirył
Kmiotek
Posty: 7
Rejestracja: czw 08 lip 2010, 13:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kirył » czw 23 gru 2010, 23:41

Napiszę o tym. Nie chcę zapomnieć więc daję posta.


Szymon_Edit: Tego jeszcze nie było. Robić z forum notatnik... Na razie tylko upominam. Następnym razem będzie źle.
Ostatnio zmieniony pt 24 gru 2010, 00:38 przez kirył, łącznie zmieniany 1 raz.


"Smakuj brzmienie języka, zbieraj rodzące się neologizmy i notuj kolejne interpretacje idiomów. Smakuj brzmienie języka: on, odbiciem istniejącej umowy społecznej, opowie ci, w którą stronę zmierza gra znaczeń."
J. Dukaj

Awatar użytkownika
gitarzystka05
Pisarz domowy
Posty: 101
Rejestracja: wt 23 lis 2010, 23:50
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Re: Nowa misja

Postautor: gitarzystka05 » sob 25 gru 2010, 02:35

mil93 pisze: Można było wskazać wśród nich wszelkie istniejące gatunki: choineczki z krótkimi i miękkimi igłami, a także z twardymi, długimi i ciemnozielonymi szpilkami; drzewka z gałęziami opuszczonymi do samej ziemi; ponad trzymetrowe drzewa to z małymi, to z dużymi liśćmi; różnobarwne krzewy, pnące się powoli do góry lub rozkładające się leniwie na ziemi; krzaczki z jakimiś jagodami czy poziomkami, których nikt nie odważył się tknąć, aby nie zepsuć tej doskonałej roślinnej kompozycji. Ten widok nie robił już na Shelionie większego wrażenia- przechodził tędy tak wiele razy, że się przyzwyczaił.


***


W tym miejscu moim zdaniem powinny być jakieś konkretne nazwy zamiast opisów, jeśli już musisz wymieniać. Chociaż tak w sumie też nie jest źle.

Poza tym nie podoba mi się sformułowanie "anioł najwyższej rangi" - jeśli tą anielską hierarchię czerpiesz z jakichś źródeł, to z tego co wiem wszystkie rangi mają swoje nazwy. Jeżeli natomiast tworzysz tą hierarchię sama - warto według mnie te nazwy stworzyć, tekst będzie lepiej "wyglądał"



Awatar użytkownika
mil93
Pisarz domowy
Posty: 65
Rejestracja: ndz 14 lis 2010, 19:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Uniejów
Płeć: Kobieta

Postautor: mil93 » sob 25 gru 2010, 22:44

Rzeczywiście- nie sprawdziłam tej całej "anielskiej hierarchii", co tylko pokazuje jak dokładam się do pisania :P
Dzięki za komentarze



Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1114
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » sob 07 lip 2012, 20:08

Chociaż noc panowała już od jakiegoś czasu

Możliwe, że to tylko moja fanaberia, ale wg. mnie o niebo lepiej brzmi: Chociaż już od pewnego czasu panowała noc(...)
Tak samo jak Shelion

Skoro każdy, to Shelion też - ująłbym te zdanie inaczej w słowa. Tak, żeby było wiadomo, że Shelion jest wśród czekających na rozkaz.
a i tak nie przedstawił w nim jeszcze sedna sprawy

Niepotrzebne.
ale teraz potrzebował jak nigdy dotąd

Czego potrzebował?
Nie czekając na żadne słowo, do pokoju wślizgnął się młody posłaniec.

Podkreślone jest "brzydkie". Jest zbyt dosłowne i źle ujęte, a wystarczy po prostu dać tam "odpowiedź" czy też "odzew".
które trzymał w ręce

Dłoni. Nie bądź zresztą taką sknerą i wyposaż posłańca w jakąś teczkę.
zachowywali- szczególnie

Przed myślnikiem też stawiaj spację.
kiedy nie mieli już sił wypowiedzieć jednego słowa, a marzyli jedynie o własnym posłaniu

1. Można zlikwidować i będzie zrozumiałe, a nawet(wg. mnie) będzie brzmiało lepiej.
2. Zmieniłbym na jakieś "ciepłe", albo coś w ten deseń, bo czuję, że zmęczonemu posłańcowi jest obojętne czy położy się w łóżku swoim, czy cudzym. Można też podkreślone po prostu usunąć.
co może znajdować się w liście

Promo: nadużywasz słowa "list".
Po drugie primo: znajdować się w kopercie brzmi lepiej, lub "czego dotyczy list".
Brzmiały one następująco

Niech list rozpocznie się od nowej linijki tekstu: możesz też wprowadzić organizację tekstu taką, jaką prezentuje list.
Pozostałą część wiadomości

Częścią.
Stwierdził, iż powinien jak najszybciej udać się do Świętego Piotra, aby mu to wytłumaczył

Ja bym na jego miejscu najpierw przeczytał uważnie list.
Shelion- anioł najwyższego poziomu.

Byłby wtedy serafinem i stał przy Tronie Boga.
Bez tych nieustającego hałasu

"Tego hałasu" lub "tych hałasów"
posadzone z ogromną dokładnością, tak aby nawet po wielu latach wyglądały w swym sąsiedztwie doskonale

Dokładność raczej nie oddaje dobrze tego zachowania. Chyba bardziej odpowiednia byłaby "dbałość".
choineczki z krótkimi i miękkimi igłami

Nie choinki, tylko drzewa iglaste. Nie ma takiego gatunku jak "choinka".
drzewka z gałęziami opuszczonymi do samej ziemi

Zamiast "drzewek" przydałaby się dokładna nazwa rośliny.
ukazał się przed nim budynek Centrali w pełnej krasie

Proponowałbym zmianę szyku i usunięcie zbędnych wyrażeń: "ukazał mu się w pełnej krasie budynek Centrali".
biura, w którym Święty Piotr spędzał większość czasu

Daj w tekście trochę miejsca dla tradycji. Św. Piotr powinien stać przed bramą do nieba i przyjmować petentów.
Dziękuję. Do widzenia

Nijak mi "do widzenia" nie pasuje do anioła. Bardziej jakieś "żegnaj" czy "z Bogiem".
Nie wróży do niczego dobrego

"to niczego(...)"
i czytała książkę Hemingwaya „Komu bije dzwon”

Wystarczy tytuł. Jeśli ktoś nie będzie znał autora to po prostu wklepie tytuł w google.
Przeniknął przez zamknięte drzwi

Podkreślone jest niepotrzebne. Gdyby były otwarte, to by przez nie nie przenikał.
odwróciła się na pięcie wracając na swoje poprzednie miejsce

Odwróciła się na pięcie i wróciła na swoje miejsce - z Twojego zdania wynika, ze wracając na fotel obróciła się na pięcie(idzie - odwraca się - idzie dalej).
dać jej taką umiejętność? Gdyby dostała go od samego

Ją - umiejętność.
Sophia patrzyła na anioła

Sophie.

Tekst mógłby być dobry gdybyś popracowała nad formą(zasady formatowania tekstu, czasem jakieś potknięcie gramatyczne) i nad sprawami "anielskimi". Jeśli zamierzasz pisać o niebie, to poczytaj o aniołach, hierarchii anielskiej, różnych sposobach przedstawiania nieba i piekła w religiach świata i literaturze, a później wykrystalizuj z tego coś własnego.
Nie jest najgorzej, ale gdybyś posiedziała nad tym trochę dłużej to widać byłoby rezultaty. Mimo wszystko, masz plusa za pomysł;)

Z takich spraw czepialskich jeszcze: Shelion nie jest imieniem anielskim;)



Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3396
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » sob 21 lip 2012, 18:21

mil93 pisze:Był świadomy tego, że list może nic nie zmienić i nadal będzie miała mu za złe jego zachowanie, ale teraz potrzebował jak nigdy dotąd.

Czego potrzebował?

mil93 pisze:gromnie mu ulżyło, że nie musiał się zniżać do poziomu, przy którym trzeba wypowiadać słowo „przepraszam”.

Zaczyna się ciekawie - mamy anioła tchórza i lawiranta, który z czymś sobie nie radzi i próbuje się wykpić. Do tego pewnie raczej z niego nieudacznik. Interesujące - anioły to istoty doskonałe, a tu takie ladaco.

mil93 pisze:Odgłos jego kroków niósł się po całym korytarzu. Na czwartym piętrze, gdzie znajdował się jego pokój, panowała idealna cisza. Nie słychać było żadnych rozmów czy muzyki. Shelion dotarł do schodów- bezszelestnie zmierzał w dół,

Pewien brak logiki - odgłos kroków w korytarzu i bezszelestne zmierzanie.

mil93 pisze:Bez tych nieustającego hałasu…”

bez tego
bez tych nieustających hałasów

mil93 pisze:Gdy wyszedł w tego małego parku ukazał się przed nim budynek Centrali w pełnej krasie.

Pomyśl nad szykiem podkreślonej części zdania.

mil93 pisze:Teraz wspinał się na szóste piętro, czyli do czegoś w rodzaju biura, w którym Święty Piotr spędzał większość czasu.

Dużo mi to mówi. :P Jak wygląda coś w rodzaju biura? Masz wizję tego pomieszczenia? Ja mogę mieć swoją. Jednak czy nasze wyobrażenia miejsca "urzędowania" św. Piotra będą podobne? Trudno mi powiedzieć, gdyż nie napisałaś o tym nic. Nic. A skoro nic, to po co wspominać? Nie podoba mi się, że każesz mi samodzielnie zapełnić takie dziury. Jestem leniwym czytelnikiem i lubię jak autor odwala za mnie robotę.

Nie przemawia do mnie pomysł wysłania anioła do św. Piotra i Pawła. Przecież to niczego nie wnosi, oprócz pobieżnego opisu Centrali i parku. Do podobnych wniosków mógł dojść siedząc dalej w swoim pokoju lub czytając dokładniej list. Skoro już dostał się do tak ważnych osobistości, to niech z nimi zamieni kilka słów. A skoro oni go tak lekceważą, to może ta misja nie jest wiele warta? A jak niewiele warta, to może nie warto czytać?

mil93 pisze:Potem odwróciła się na pięcie wracając na swoje poprzednie miejsce. Chwilę potem siedziała w fotelu z otwartą książką, śmiejąc się cicho pod nosem.

Skoro wróciła na poprzednie miejsce, to wiadomo, że siedziała w fotelu. Nie trzeba tego powtarzać.

mil93 pisze:Usiadł na łóżku i ukrył twarz w dłoniach- starał się przestać myśleć w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł oraz że nikt nie raczył mu chociażby wspomnieć o tym, iż ta śmiertelniczka nie jest zwykłą śmiertelniczką.

Nie rozumiem dlaczego aniołek uważa, ze znalazł się w beznadziejnej sytuacji. Fatalista z niego? Boi się ciągle, że coś jest nie tak, ale dlaczego?! To co napisałaś nie przynosi żadnej odpowiedzi.

Sama nie wiem. Fragment jest krótki, a zachowanie anioła mało umotywowane. Może on kobieta i ma przeczucia? A zachowanie świętych P i P dość niegrzeczne - nie powinni go tak lekceważyć. Niechby rzekli kilka tajemniczych uwag naprowadzili go na myśl, że na przerąbane a misja jest trudna i wielu już się na niej rozłożyło. Tego mi brakuje.
Pozdrawiam.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości