Wybraniec [miniatura]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Wybraniec [miniatura]

Postautor: mjm » wt 21 gru 2010, 15:15

O królowie wszechczasów! Gdzie wasze królestwa? Gdzie poddam i wierni wasale? Attyllo, Hannibalu, Nabuchodonozorze i ty złotowłosy Macedończyku! Dziś tylko wiatr i proch. Ja powiem, a wam posłuchać zostanie. Będzie to legenda święta jak śpiew Apollina.

Czasy tamte oświecało dziewicze słońce a po pustkowiu pełzały węże. I kraina ta nieogamięta, a szlaki nieprzebyte. Rzeki dwie przepływały przez ten świat, jedna czarna dla nocy, druga dla dnia zielona.

We wsi stał wielki dąb, co był środkiem istnienia. Pod drzewem Wybraniec przysiadał, by cienia zakosztować. Odkładał miecz w ciszę i słuchał muzyki tego świata bez burzy. Każda kępka jagód znała miękkie podeszwy jego sandałów, każdy strumyk leśny znał dotyk jego dłoni. Wszelkie ptactwo siadało mu na ramionach gdy wędrował. Baby z wioski masowały mu uda, chłopi przynosili bukłaki wina, dzieci tuliły się do niego. Wieczorami, gdy księżyc oświetlać zaczynał słomiane strzechy, wieśniacy siadali przy ognisku i śpiewali, a dźwięk bębnów unosił się nad bór przykryty płaszczem czerni. Wtedy Wybraniec czuwał. Stał z żelazem w dłoniach a dąb za jego plecami spał spokojnie. Czas nigdy nie był tak bezpieczny!

Kraina pod okiem Wybrańca kwitła miodem. Łąki szumiały hymny na jego cześć. Nasiona zdawały się pękać z niecierpliwości, by dojrzeć i zaistnieć. Świat cieszył się sobą, rozpruwał swój miąższ i taplał go w młodych aortach rzek. Wszystko pchało się do życia.

Żaden z wojowników nie śmiał podejść do świętego dębu. Nie było śmiałka gotowego odebrać straży nad światem. Wybraniec czuwał a ciało jego nie zaznało nocnego snu. Kładł się nad ranem, kiedy pierwsze ofiarnice przychodziły do świątyni Diany. Opierał wtedy głowę o wielki dąb i zasypiał z mieczem na kolanach. Śnił o swym zwycięstwie nad dawnym wybrańcem. Widział jego pogruchotane ciało u swych stóp, pod konarami dębu. Słyszał bicie w bębny i taniec radości obwieszczający, że świat ma nowego strażnika. Ogień na stosie pożarł ciało dawnego wybrańca, stary czas rozpadł się w popiół. Świat narodził się na nowo. Będzie trwał w radości aż pewnego dnia zjawi się inny wojownik gotowy przejąć straż pod dębem.

Wybraniec nie myślał jednak o tej chwili. Był dumny, że to on pilnuje świata. Ileż pożytku przynosił ludziom z wioski! Dzięki niemu chłopi sadzili zboże wiosną, by latem je zebrać. Dzięki niemu kapłanki składały cielca na ofiarę podczas codziennych modłów. Świat oddychał odwiecznym rytmem nad którym czuwał miecz Wybrańca.

Ten wieczór spoglądał niepokojem. Las rozbrzmiewał wyciem wilków, jaszczurki powychodziły spod kamieni. Wiatr posępnie grał wśród liści dębu. Była to pieśń śmierci. On nadszedł z zachodu. Hardo kroczył przed siebie, a ostrze jego miecza odbijało światło księżyca. Nie powiedzieli sobie ani słowa. Nie musieli. Wybraniec spojrzał na pień drzewa za swoimi plecami – Czy po raz ostatni tu stoję pod twoimi konarami?- myślał wyciągając broń. Starli się, a pot zrosił ich czoła. Niebo zapłakało deszczem kiedy Wybraniec ugodzony w serce padł. We wsi rozbrzmiały bębny, kobiety pozdzierały swe szaty. Pobiegły namaścić ciało zwycięzcy olejkami. Wybraniec leżał na ziemi, krew z jego boku mieszała się z rosą. Patrzył na powitanie nowego strażnika. Patrzył mu w oczy i zobaczył w nich siebie, siebie Wybrańca czuwającego nad światem. – A więc nigdy nie przeminę, tak jak nie może być końca świętego dębu.- myślał a śmierć zamykała mu oczy.

Ranek zapukał promieniami słońca, kiedy ofiarnice ruszyły do ołtarza. Pod świętym dębem czuwał Wybraniec. Czas nigdy nie był tak bezpieczny.
Ostatnio zmieniony ndz 31 lip 2011, 12:49 przez mjm, łącznie zmieniany 3 razy.



olka55
Płeć: Nie podano

Brava

Postautor: olka55 » śr 22 gru 2010, 03:20

Super.
Kolejny Twój tekst który zaskakuje i porusza.
A przecież niby o niczym, a jednak o czymś. Niby te rzeczy takie mało ważne, a jednak ważne prawda?
Znowu super kreujesz postaci i bohaterów mimo, że tym razem poszedłeś bardzo ostro - i ograniczyłeś sobie swobodę tworząc miniaturę.
Mało jest takich co przy miniaturze zdają egzamin. Tobie się udało.
Nie jesteś pierwszą osobą, która coś dzięki temu forum osiągnęła, ale myślę, że i tak można cię uznać za jego najważniejsze dziecko, odzwierciedlającego całe tego jestestwo.
Powodzenia! Przyda ci się. Żebyś mógł osiągnąć sukces!



Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

dzięki

Postautor: mjm » śr 22 gru 2010, 08:59

Dzięki serdeczne za ciepłe słowa :) miło je słyszeć. To co prawda jeden ze starszych moich tekstów, ale mimo, że krótki jest mi szczególnie bliski :)
pozdrawiam gorąco.



Awatar użytkownika
ewik33
Pisarz osiedlowy
Posty: 245
Rejestracja: wt 02 lut 2010, 10:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: Wybraniec [miniatura]

Postautor: ewik33 » śr 09 mar 2011, 22:36

Gdzie poddam i wierni wasale?


poddani

Attyllo, Hannibalu, Nabuchodonozorze i ty złotowłosy Macedończyku!


Attylo

I kraina ta nieogamięta, a szlaki nieprzebyte.


nieogarnięta

Świat cieszył się sobą, rozpruwał swój miąższ i taplał go w młodych aortach rzek.

Usunęłabym zaimek.

Wybraniec czuwał a ciało jego nie zaznało nocnego snu.


Tutaj dokonałabym małej korekty, np.:

Wybraniec czuwał. Jego ciało nie zaznało w nocy snu.

Śnił o swym zwycięstwie nad dawnym wybrańcem. Widział jego pogruchotane ciało u swych stóp, pod konarami dębu.


Pierwszy zaimek można usunąć.

Ogień na stosie pożarł ciało dawnego wybrańca, stary czas rozpadł się w popiół. Świat narodził się na nowo. Będzie trwał w radości aż pewnego dnia zjawi się inny wojownik gotowy przejąć straż pod dębem.


Powtórzenia.


Ten wieczór spoglądał niepokojem.


Zmieniłabym pogrubiony fragment. Wieczór spoglądający niepokojem dziwnie brzmi.

On nadszedł z zachodu.


Zrezygnowałabym z zaimka osobowego. Od nowego akapitu:

Nadszedł z zachodu. Itd...

Wybraniec spojrzał na pień drzewa za swoimi plecami – Czy po raz ostatni tu stoję pod twoimi konarami?


Zaimki do kasacji.

Patrzył mu w oczy i zobaczył w nich siebie, siebie Wybrańca czuwającego nad światem.


Zmieniłabym, np.:

Patrzył mu w oczy i widział w nich siebie – Wybrańca czuwającego nad światem.

– A więc nigdy nie przeminę, tak jak nie może być końca świętego dębu.- myślał a śmierć zamykała mu oczy.


Tutaj też dokonałabym korekty:

– A więc nigdy nie przeminę, zupełnie jak święte drzewo – pomyślał, gdy śmierć zamykała mu oczy.

Ranek zapukał promieniami słońca, kiedy ofiarnice ruszyły do ołtarza.


Zmieniłabym pogrubiony fragment.

Opowieść nie jest mi obca. Znam tę historię. Przeczytałam o niej wiele lat temu w „Złotej gałęzi” J. Frazera. Król Lasu-kapłan-morderca, przemierzający nerwowo obszar wokół świętego drzewa; ostrze miecza połyskuje w świetle księżyca... Człowiek czeka, aż przybędzie jego następca, zada śmiertelny cios i zajmie jego miejsce w świętym zagajniku, sanktuarium bogini Diany, Nemi... Leśny pejzaż, będący miejscem powtarzającej się tragedii... Skoro zatem fabuła nie jest niczym odkrywczym, gdyż bazuje na znanej historii, powtórne opisywanie jej nie jest ciekawe. Starasz się zatem przybliżyć bohatera, ale jak dla mnie jest od wciąż zbyt odległy. Może warto byłoby położyć większy nacisk na emocje Wybrańca, ukazać mieszaninę targających nim uczuć: duma, ekscytacja, wdzięczność, życie w wiecznym strachu, obawa o własne życie, gotowość do popełnienia morderstwa... Dla mnie taka opowieść byłaby znacznie ciekawsza.

Poza tym...
...trochę zbędnych zaimków, interpunkcja do korekty, kilka literówek.
Osobiście usunęłabym dwa pierwsze akapity i przeszłabym od razu do rzeczy, akcentując zdanie „Czas nigdy nie był tak bezpieczny”, aby zamknąć tekst w kole. Ale to tylko moja wizja.


„Pewne kawałki nieba przykuwają naszą uwagę na zawsze” - Ramon Jose Sender

Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: mjm » śr 09 mar 2011, 23:51

dzięki za opinię - to starszy tekst, właściwie jeden z najstarszych, miniatura pisana za jednym zamachem ;)
z pierwszych akapitów nie zrezygnuję bo za bardzo mi się podobają - ta apostrofa niesamowicie mnie kręci ;)))



Awatar użytkownika
Ebru
Pisarz osiedlowy
Posty: 399
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 14:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ebru » czw 28 lip 2011, 15:54

Czasy tamte oświecało dziewicze słońce

Czasy owe...

I kraina ta nieogamięta, a szlaki nieprzebyte.

O nieprzebytych szlakach może być mowa, gdy ktoś próbował je przejść i się nie udało. Tu jest pustka i nicość. Kto miał te szlaki próbować przejść?

We wsi stał wielki dąb, co był środkiem istnienia.

No i teraz się zgubiłam. To w końcu pustkowia i dziewicze słońca czy osadnictwo sobie kwitnie w najlepsze? Plus "osada" brzmiałoby lepiej. Wieś brzmi z europejska.

Odkładał miecz w ciszę i słuchał muzyki tego świata bez burzy.

O co chodzi z tą burzą?

Stał z żelazem w dłoniach(przecinek) a dąb za jego plecami spał spokojnie.


Czas nigdy nie był tak bezpieczny!

Czasy nigdy wcześniej/później nie były takie bezpieczne.

Kraina pod okiem Wybrańca kwitła miodem.

Istnieje kraina mlekiem i miodem płynąca. Nie kwitnąca.

Nasiona zdawały się pękać z niecierpliwości, by dojrzeć i zaistnieć.

Nasiona wysypują się, gdy są dojrzałe a nie odwrotnie.

Wybraniec czuwał(przecinek) a ciało jego nie zaznało nocnego snu.


Kładł się nad ranem, kiedy pierwsze ofiarnice przychodziły do świątyni Diany.

ofiarniczki

Ten wieczór spoglądał niepokojem.

Ten wieczór przesiąknięty był niepokojem.

Niebo zapłakało deszczem(przecinek) kiedy Wybraniec ugodzony w serce padł.


Patrzył mu w oczy i zobaczył w nich siebie, siebie Wybrańca czuwającego nad światem.

Patrzył mu w oczy i zobaczył w nich siebie. Wybrańca czuwającego nad światem.

Podoba mi się ta pętla czasu którą stworzyłeś. Coś się zmienia, ale właściwie nic się nie zmienia. Wybraniec pozostaje Wybrańcem, ktoś stale pilnuje dębu, osi świata. Podoba mi się rytmika tekstu. Nie podobał mi się natomiast ten miszmasz kulturowy. I Grecja, i Słowianie, i dorzecze Eufratu i Tygrysu, i Rzym, i wieś sielska anielska. Za dużo tego. Jednocześnie świat stworzony przez ciebie jest mało wyrazisty. Coś tam wyje, huka, jaszczurki pełzną. Jedna wieś? Cały pilnowany przez Wybrańca świat to jedna wieś? A nawet i tę jedną ciężko jest sobie czytelnikowi wyobrazić. Jakaś świątynia się też tu plącze albo i dwie. Dianie o ile wiem miłe były ofiary ludzkie. Cielec więc komu? No i co tu robią słomiane chaty?



Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: mjm » czw 28 lip 2011, 17:48

to mój stary tekst - można powiedzieć antyczny :)
wątków słowiańskich nie pamiętam - ale, faktycznie jest tam misz - masz kulturowy.
proponowałbym to czytać po prostu jako coś osadzone w "starożytnej krainie", bajkowej - bez konkretnych odniesień.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość