Krówka prawdę ci powie...

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Ellfie
Zarodek pisarza
Posty: 12
Rejestracja: pt 19 lis 2010, 18:20
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Krówka prawdę ci powie...

Postautor: Ellfie » śr 01 gru 2010, 16:37

Wiatr delikatnie muskał jej blade policzki. Stała sama na wielkiej polanie, rozglądając się dookoła. W powietrzu unosił się zapach świeżo przycinanej trawy. Nie było tam żadnym drzew ani zwierząt, przez co trochę się zasmuciła. Zamknęła oczy, chciała sobie przypomnieć, jak tu trafiła, lecz nic nie pamiętała. Jednak skądś znała to miejsce.
Powoli podniosła powieki. Gdzieś w oddali zobaczyła ciemną postać.
- Hej! – krzyknęła. – Poczekaj!
Zaczęła biec, lecz w pewnym momencie musiała się zatrzymać. Nogi odmawiały jej posłuszeństwa, oddychała coraz szybciej. Wiatr stał się silniejszy, poczuła, że coś spływa jej po policzku. Dlaczego płakała?
Usiadła na kamieniu, którego wcześniej nie było. Zimny dreszcz przeszył jej ciało. Chudymi rączkami przytrzymała spódniczkę, która lekko powiewała na wietrze, odkrywając jej krótkie nóżki. Niebo było szare, słońce tylko od czasu do czasu pojawiało się, aby po chwili znów się ukryć.
Jakiś czas siedziała w bezruchu, gdy w pewnym momencie ponownie zauważyła dziwną postać. Tym razem nie próbowała za nią biec, nie miała już sił. Zeszła z kamienia i Tuż przed nią pasła się mała krówka. Cielak podniósł głowę i głośno zamuczał. Był czarny, gdzieniegdzie tylko miał białe łatki.
- Muuuu. – Usłyszała, gdy ruszyła w jego stronę.
- Skąd się tu wziąłeś? – zapytała dziewczynka, siadając obok niego.
- Muuuu – odpowiedział cielaczek.
Już nic więcej nie mówiła. Bawiła się źdźbłem trawy i patrzyła, jak jej nowy przyjaciel przeżuwa pokarm. Po długiej ciszy usłyszała:
- Musimy już iść. – Krówka trąciła ją głową.
- Dobrze…
Zdążyła wypowiedzieć te słowa i nastąpiła ciemność. Gdzieś z oddali dochodziły do niej niewyraźne głosy. Było jej bardzo zimno, nie mogła wykrztusić z siebie żadnego słowa. Czuła, że unosi się w powietrzu. Oczy miała zamknięte, otworzyła je dopiero wtedy, gdy poczuła, że ktoś ją dotyka.
- Amy… Amy, słonko… Już dobrze… To był tylko sen - powiedział miły, kobiecy głos.
- Chcę mieć krówkę.
- Śniła ci się krówka? – zapytała łagodnie kobieta, pochylająca się nad dziewczynką.
- Tak – odpowiedziała Amy, po czym ziewnęła.
- Śpi już? – zapytał grupy, męski głos.
- Ciii. Jeszcze nie. Ale ona wie. Gdy ponownie zaśnie dowie się, że ją zabraliśmy jej rodzonej matce. To cielę wszystko jej powie… - Nie dokończyła. Mężczyzna wyjął nóż i celnie wymierzył cios. Ostrze przebiło się przez skórę dziewczynki, serce biło jeszcze przez chwilę, po czym już na zawsze ustało.
- No i teraz wreszcie mamy spokój – powiedział, wyciągając narzędzie z ciała. Kobieta siedziała wpatrzona w oczy dziecka i nie wiedziała, co ma robić. Przez te cztery lata zdążyła ją pokochać, jak własną córkę. Jeden moment, jedna chwila i wszystko straciło sens.
- Nie musiałeś tego robić. – Była bliska płaczu.
- Musiałem. Inaczej by nas wydała. Nie pamiętasz, co powiedział tamten facet, gdy ją zabieraliśmy? – Kobieta przez chwilę się zastanawiała. – Powiedział, że jeśli we śnie zobaczy małą krowę, wszystko wyjdzie na jaw. Chcesz tego?! – zapytał podniesionym głosem.
Spojrzała jeszcze raz na małą i na niego. Kiedy pierwszy raz zobaczyła Amy wiedziała, że to jest dar od Boga. Sama nie mogła mieć dzieci, choć bardzo ich pragnęła. I wtedy pojawiła się okazja. Przed czteroma laty spotkała Rosjankę, która niedawno urodziła córeczkę. Zaofiarowała jej pomoc, a gdy młoda Rosjanka wyszła na jakiś czas, a w domu został tylko starszy pan, uciekła wraz z Amy do innego stanu. Dla niej zrobiłaby wszystko. To ten siwy mężczyzna sprowadził młodą Rosjankę do Nowego Jorku i o wszystkim wiedział. Chciał uszczęśliwić swoją niepłodną córkę…
Mężczyzna podszedł do okna i zasłonił rolety. Mieszkali na odludziu, gdzie prawie nikt nie zaglądał. Kobieta wzięła nóż, który został na krześle i z całej siły wbiła go w plecy kochanka.
- To było moje dziecko! – krzyczała, zalewając się łzami. Ciało mężczyzny osunęło się na podłogę i przez wiele lat leżało w zakrzepłej krwi. Trup Amy po prostu zniknął, zanim jeszcze kobieta zdążyła się podnieść. Zdezorientowana wyszła z domu i wszelki słuch o niej zaginął.

- Gdzie ja jestem? – zapytała dziewczynka, gdy podeszła do drzewa, pod którym leżała krówka. – I czemu mam tu czerwone? – Wskazała na swoją ranę, dokładnie pod sercem.
- Jesteś w lepszym świecie, gdzie nikt cię nie skrzywdzi…
- Gdzie jest mama?
- Już niedługo zobaczysz się ze swoją prawdziwą mamą, dobrze? – zapytała krówka, prowadząc dziewczynkę do dużego drzewa.
- Mamusia? – Zapytała Amy, powoli podchodząc do drobnej kobieciny…



Awatar użytkownika
bella1222
Zarodek pisarza
Posty: 20
Rejestracja: ndz 28 lis 2010, 18:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: bella1222 » czw 02 gru 2010, 19:49

Zaciekawił mnie tekst ale ciężko mi się czytało. Początek bajkowy, koniec kryminał- zaskakujące.


Biedny, kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby.

Awatar użytkownika
Luka w pamięci
Umysł pisarza
Posty: 770
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Luka w pamięci » pt 18 lut 2011, 23:03

Krótki tekścik, to ocena też będzie krótka ;)

Ellfie pisze:W powietrzu unosił się zapach świeżo przycinanej trawy.

ściętej trawy

Ellfie pisze:Wiatr stał się silniejszy, poczuła, że coś spływa jej po policzku. Dlaczego płakała?

Lepiej by brzmiało: poczuła, że ma wilgotne policzki.

Ellfie pisze:Zimny dreszcz przeszył jej ciało.

dlaczego zimny? a poza tym, może przebiegł po jej ciele? ;) przeszyć może, wiesz, na wylot. Dreszcz czuje się tylko na skórze.

Ellfie pisze:Już nic więcej nie mówiła. Bawiła się źdźbłem trawy i patrzyła, jak jej nowy przyjaciel przeżuwa pokarm.

Myślę, że na tym etapie "nowy przyjaciel" to za dużo powiedziane. Chyba, że napiszesz, że dziewczynka odczuła do niego ogromną sympatię albo coś w ten deseń, rozumiesz - niech to wyniknie z jej odczuć.

Ellfie pisze:- Śniła ci się krówka? – zapytała łagodnie kobieta, pochylająca się nad dziewczynką.

nad nią.
swoją drogą, wiele razy pojawia się słowo "dziewczynka" w tekście

Hej, to było całkiem przyjemne! Miałaś ciekawy, nieco absurdalny pomysł. Forma pasuje do treści - krótkie i konkretne, ze wszystkim na swoim miejscu. No, może trochę zbyt młodzieńcze i infantylne, ale przez to lekkie i urocze. Na małą, ćwiczebną miniaturkę wyszło nieźle. Zakończenie rzeczywiście zaskakuje, nawet podwójnie.

Może jeszcze radziłabym dać akapity tam, gdzie jest nowa scena. Wprawdzie zdania są dość proste, ale widać, że masz wyczucie językowe, bo składnia, gramatyka czy nawet zapis dialogów, są w porządku (a ostatnio właśnie to mnie najbardziej uczula...). Jeszcze mi tak przyszło do głowy, że zakończenie mogłaś zapisać bardziej dramatycznie, dla większego kontrastu z łagodnym początkiem.


Ćwicz więcej, bo teraz może być tylko lepiej ;)

Pozdrawiam.


ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
ewik33
Pisarz osiedlowy
Posty: 245
Rejestracja: wt 02 lut 2010, 10:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: Krówka prawdę ci powie...

Postautor: ewik33 » sob 19 lut 2011, 15:52

Powoli podniosła powieki.


Aliteracja.

Gdzieś w oddali zobaczyła ciemną postać.

A nieco dalej:
Gdzieś z oddali dochodziły do niej niewyraźne głosy.


Tekst jest krótki, zatem to powtórzenie da się zauważyć.

Zeszła z kamienia i Tuż przed nią pasła się mała krówka.


A tutaj wkradł się mały bałagan: spójnik, po nim duża litera... Wygląda na wypadek przy pracy.

Zeszła z kamienia. Tuż przed nią pasła się mała krówka.

- Dobrze
Zdążyła wypowiedzieć te słowa i nastąpiła ciemność.


Zakładam, że chodzi o wypowiedź dziewczynki, która wypowiedziała jedno słowo (Dobrze), zatem:


Zdążyła wypowiedzieć to słowo i nastąpiła ciemność.

Poza tym przebudowałabym zdanie:

Jak tylko to powiedziała, zapadła ciemność.

Gdy ponownie zaśnie dowie się, że zabraliśmy jej rodzonej matce. To cielę wszystko jej powie…


Nagromadzenie zaimków.

Ostrze przebiło się przez skórę dziewczynki, serce biło jeszcze przez chwilę, po czym już na zawsze ustało.


Przebiło, biło... Watro poszukać synonimu.

- No i teraz wreszcie mamy spokój – powiedział, wyciągając narzędzie z ciała. Kobieta siedziała wpatrzona w oczy dziecka i nie wiedziała, co ma robić.


Pogrubiony fragment powinien znaleźć się w nowym akapicie. Błąd ten powtarza się w tekście.

Zaofiarowała jej pomoc, a gdy młoda Rosjanka wyszła na jakiś czas, a w domu został tylko starszy pan, uciekła wraz z Amy do innego stanu.


Zrobiłabym porządek z jednym „a”, np.:

Zaofiarowała jej pomoc. Gdy młoda Rosjanka wyszła na jakiś czas, a w domu został tylko starszy pan, uciekła wraz z Amy do innego stanu.


Budujesz ciekawy klimat, a sam pomysł jest intrygujący. Bardzo podoba mi się wizja dziewczynki z krówką na onirycznej łące w zderzeniu z brutalnym morderstwem, taka Nostalgia anioła w miniaturze – ot, luźne skojarzenie.
Jeśli chodzi o sprawy drobne, to w zapisie dialogów na początku stosujesz dywiz, w środku pauzę. Proponuję tę kwestię ujednolicić.
Zamiast:
- Hej! – krzyknęła. – Poczekaj!

proponuję zapisać:

– Hej! – krzyknęła. – Poczekaj!

Ogólnie rzecz biorąc czytało się z przyjemnością, a – mimo mankamentów warsztatowych, jak powtórzenia, problemy z akapitami, nieco zbędnych zaimków i aliteracja – zwłaszcza biorąc pod uwagę Twój młody wiek, jest naprawdę dobrze.


„Pewne kawałki nieba przykuwają naszą uwagę na zawsze” - Ramon Jose Sender


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości