Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Kobieta - moja interpretacja stworzenia niewiasty :)

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mazer
Pisarz domowy
Posty: 183
Rejestracja: pn 06 sie 2007, 17:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Kobieta - moja interpretacja stworzenia niewiasty :)

Postautor: Mazer » czw 28 paź 2010, 23:42

Opowiadanie napisane na potrzeby ArtCircle :) Koleżanka kiedyś mi wypomniała, że bohaterowie przeze mnie tworzenie traktują kobiety przedmiotowo, więc, chcąc jej pokazać, co naprawdę myślę o niewiastach, stworzyłem to, co poniżej. Miłego!

Ciemność i nieogarnięta pustka. Cisza… Niech więc coś się dzieje, zacząłem zatem tworzyć – i to był mój najlepszy pomysł. Wpierw oddzieliłem światło od ciemności. A skoro uczyniłem jasność, jasność powinna coś ukazać. Stworzyłem więc ich setki, tysiące milionów, lecz wybrałem tylko jeden, tylko jego szczególnym czyniąc i tchnąłem w niego życie – z ziemi ulepiłem istoty lądowe, z wiatru uformowałem ptaki, a w wodzie ukształtowałem ryby. Na koniec stworzyłem powiernika swej myśli, zwierciadło mych pragnień – Mężczyznę i nadałem mu imię Opiekun Ogrodu. Tchnąłem w niego cząstkę swej mocy twórczej, by rozwijał się i panował nad sadem, jaki mu uczyniłem. Nakazałem mu by nad nim czuwał i pozwoliłem kosztować owoców swej pracy. Dałem mu wolność i kreatywność, a on odwdzięczył mi się wiarą, miłością oraz oddaniem.
Opiekun Ogrodu upatrzył sobie pewne miejsce, gdzie przybywał raz na jakiś czas, by w milczeniu rozmawiać ze mną. Choć czuł mnie wszędzie, to tylko na tej górze pozwalałem mu usłyszeć mój prawdziwy głos. Wracał stamtąd silniejszy, uśmiechnięty, pełen nadziei oraz wiary w to, że to co czyni, czyni słusznie, a ja widziałem, że to, co uczyniłem było dobre.
Stało się jednak tak, iż pewnego razu, Mężczyzna przyszedł do mnie bez uśmiechu na twarzy, z sercem przepełnionym smutkiem i padł wtedy na kolana. Mimo swej bezgranicznej mocy zrozumienia wszystkiego, co stworzyłem, nie mogłem pojąć, dlaczego zjawił się na górze w tak odmiennym stanie niż dotychczas. Milczał przez długi czas. Obaj milczeliśmy. Aż w końcu wstał i odszedł bez słowa. Obserwowałem go uważnie, gdy schodził z góry – tym razem ledwie powłóczył nogami, miast wesoło zeskakiwać po stoku, wzrok miał wpatrzony, a właściwie bezsilnie wlepiony w jałową ziemię… i wtedy wpadłem w przerażenie. Mój najwspanialszy twór, Opiekun Ogrodu zachorował, okazał się jednak istotą nie tak doskonałą, jak sądziłem, że będzie, a co za tym idzie, trawy, którymi się opiekował, do tej pory soczyście zielone, zaczęły obumierać, ptaki zamilkły i przestały fruwać po niebie, a schowały się dziuplach, ryby natomiast uciekły do mułu, miast swobodnie pływać po głębinach mórz. Mój sad umierał.
Obiecałem sobie, że nigdy nie zejdę na ziemię, lecz by pomóc Opiekunowi ośmieliłem się ponownie tchnąć życie w drzewa, pobudziłem ptaki, ożywiłem ryby i świat raz jeszcze zabłysnął kolorem. Jednakże Mężczyzna smutkiem swym nie potrafił utrzymać tej radości. Wszystko, co do tej pory robił, robił wciąż tak samo – kopał rowy, zarzucał sieci, hodował bydło, lecz w jego oczach zagościł smutek, najgorszy towarzysz wędrówki życia, jakiego można dobrać do podróży i smutek ten niweczył wszystkie efekty ciężkiej pracy Opiekuna.
Kiedy Mężczyzna ponownie zagościł na górze, nakazałem mu, by wrócił jak najprędzej do swego domu, położył się w łóżku i zasnął, a gdy będzie gotowy, niech się zbudzi. Nie protestował, nie pytał dlaczego, zwyczajnie zszedł i wykonał me polecenie, wprawiając mnie tym samym w jeszcze głębsze przerażenie – oto twór mój, któremu dałem ciekawość, którego obdarzyłem chęcią rozwijania się i poznawania, przestał być ciekawy, przestał się dziwić. Oto twór mój, którego ulepiłem na swoje podobieństwo, okazał się być istotą wcale nie doskonałą.
Patrzyłem na niego, gdy tonął we śnie i na próżno próbowałem dostrzec uśmiech na jego twarzy, jego mięśnie drgały jakby poruszane przez koszmarne bestie, a wokół roztaczała się szarość i pustka, pustka, którą kiedyś wypełniłem, oddzielając jasność od ciemności. Nie mogłem pozwolić, by wszystko to, co stworzyłem, co pielęgnował później Opiekun zniknęło.
By ujrzeć błędy, trzeba uważnie patrzeć.
Zacząłem więc patrzeć.
I zobaczyłem.
Ze świata żywego, z powietrza, ziemi i wody, wziąłem cząstkę piękna, delikatności i radości życia. Od Mężczyzny oddzieliłem siłę, a zaczerpnąłem mądrość tworzenia oraz czułość opieki. Z sadu, który niegdyś stworzyłem, z istot, którymi go napełniłem wyssałem to, co doskonałe i zlepiłem wszystko w jedność.
I nastał taki dzień, kiedy Opiekun zbudził się ze snu, przyszedł na górę, a ja nakazałem mu, by spojrzał w dół, tam, gdzie pośród szarości i obumierających roślin przechadza się szczęście. Wtedy poczułem w umyśle Mężczyzny uśmiech, zobaczyłem, jak smutek ucieka i znika w klęsce przegranej walki.
I rzekłem do Mężczyzny:
„Dla jej uśmiechu przekraczał będziesz nieosiągalne.
Dla niej zechcesz umrzeć
By poczuć, co to życie.
Po radę nie przyjdziesz już do mnie
Bo teraz ja mieszkam w niej
Ta, która zwie się Kobietą poprowadzi cię dalej,
Pomoże w chwilach trudnych i da radość nieskończoną”
Po tych słowach Opiekun zerwał się z kolan, zbiegł do Niewiasty, a świat ponownie nabrał koloru. Zrozumiałem wtedy, że tworząc Mężczyznę, istotnie uczyniłem stworzenie doskonałe, ale nawet doskonałość, pozbawiona sensu istnienia, jest niekompletna i w końcu się zepsuje.
I przestałem mówić, że stworzyłem sad, bo gdy kobieta uczyniła w nim pierwszy krok, stał się on rajem.


"Ludzie się pożenili albo się pożenią i pozamężnią, pooświadczali się... a ja na razie jestem na etapie robienia sobie kawy...jakkolwiek można to odnieść do życia" - Hipolit

Awatar użytkownika
Luka w pamięci
Umysł pisarza
Posty: 770
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Luka w pamięci » pt 29 paź 2010, 15:43

Mazer pisze:Stworzyłem więc ich setki, tysiące milionów, lecz wybrałem tylko jeden, tylko jego szczególnym czyniąc i tchnąłem w niego życie – z ziemi ulepiłem istoty lądowe, z wiatru uformowałem ptaki, a w wodzie ukształtowałem ryby.

Nie wiem, gdzie tu jest podmiot, z poprzednich zdań też to nie wynika. Tysiące milionów czego? :)

Mazer pisze:a ja widziałem, że to, co uczyniłem, było dobre.

ten przecinek trzeba tam wstawić

Mazer pisze:Stało się jednak tak, iż pewnego razu, Mężczyzna przyszedł do mnie bez uśmiechu na twarzy

a ten tutaj usunąć

Mazer pisze:Mój najwspanialszy twór, Opiekun Ogrodu zachorował, okazał się jednak istotą nie tak doskonałą, jak sądziłem, że będzie, a co za tym idzie, trawy, którymi się opiekował, do tej pory soczyście zielone, zaczęły obumierać, ptaki zamilkły i przestały fruwać po niebie, a schowały się dziuplach, ryby natomiast uciekły do mułu, miast swobodnie pływać po głębinach mórz. Mój sad umierał.

te dwa niby-powtórzenia trochę zgrzytają w tak bliskiej odległości. "Że będzie" można wywalić, bo wprowadza zamęt

Mazer pisze:Jednakże Mężczyzna smutkiem swym nie potrafił utrzymać tej radości.

A utrzymanie radości smutkiem jest w ogóle wykonalne? ;)

Mazer pisze:Nie mogłem pozwolić, by wszystko to, co stworzyłem, co pielęgnował później Opiekun, zniknęło.

wstawić przecinek.

Mazer pisze:Kiedy Mężczyzna ponownie zagościł na górze, nakazałem mu, by wrócił jak najprędzej do swego domu, położył się w łóżku i zasnął, a gdy będzie gotowy, niech się zbudzi.

Niech zaśnie, a gdy będzie gotowy, to niech się zbudzi. Gotowy na co? Przez sen można się do czegoś przygotować?

Tekstów o takiej tematyce jest na pęczki, ale ponieważ wyjaśniłeś jego genezę, to nie będę się czepiać ;) zwłaszcza, że spodziewałam się jakiejś kobiecej kreacji, wyjątkowej damy, o której można napisać charakterystykę na 10 stron papieru listowego, a tu... prawie nie było kobiety. Pokazać kobietę za pomocą mężczyzny, to ciekawe. Mimo wszystko, babka nadal wypada nieco jak przedmiot, brakujący element raju :) może i niezbędny i dopełniający całej doskonałości, ale równie dobrze można to wytłumaczyć tak: mężczyzna się nudził w ogrodzie, mężczyzna chciał nową zabawkę. Jej wizerunek ratuje opis tego, z czego została stworzona. To na plus, więc można powiedzieć, że wyszło tak, jak zamierzałeś.

Jeszcze drobna nieścisłość: stwórca najpierw musi widzieć minę i zachowanie człowieka, żeby się domyślać, o co mu może chodzić, a później "czuje coś w jego umyśle". Albo, albo :)

Mazer pisze:Zrozumiałem wtedy, że tworząc Mężczyznę, istotnie uczyniłem stworzenie doskonałe, ale nawet doskonałość, pozbawiona sensu istnienia, jest niekompletna i w końcu się zepsuje.
I przestałem mówić, że stworzyłem sad, bo gdy kobieta uczyniła w nim pierwszy krok, stał się on rajem.

To dwa najlepsze zdania :)


ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
shelion
Pisarz pokoleń
Posty: 1014
Rejestracja: pn 24 sie 2009, 01:10
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Małopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: shelion » pt 29 paź 2010, 20:27

Luka w pamięci część techniczną już zrobiła, więc ja się powstrzymam. Nie ma sensu się powtarzać, prawda? A już zwłaszcza, gdy ja innych błędów nie widzę.

Ale do rzeczy: nie bardzo lubię chwalić kogoś za tekst, bo zawsze podświadomie boję się, że ktoś spocznie na laurach. Sam nie jestem tutaj ideałem, ale cóż, mamy sobie pomagać :)
Tekst był naprawdę świetny. Sam ostatnio poznałem wspaniałą dziewczynę, więc tekst jest jeszcze bliższy mojemu sercu, niż byłby, gdybym jej nie spotkał.

Przede wszystkim podobało mi się to nawiązanie do Biblii. Wiesz, stwarzanie świata, narrator-stwórca, sposób przedstawienia historyjki. No i ta puenta na końcu... Kiedy za sto lat ktoś odnajdzie ten tekst pośród zakamarków Internetu, będzie cytować dwa ostatnie zdania.

Z mojej strony prośba: pisz, a moją pochlebną ocenę uznaj tylko za plusik. Mną rządzą inne uczucia niż niedawno, jestem mało obiektywny, ale... liczy się każde zdanie dla autora.

Pozdrowienia.


Obrazek
----------------------------------------------------------------------
Obrazek

Awatar użytkownika
Mazer
Pisarz domowy
Posty: 183
Rejestracja: pn 06 sie 2007, 17:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Mazer » sob 30 paź 2010, 23:53

Nie wiem, gdzie tu jest podmiot, z poprzednich zdań też to nie wynika. Tysiące milionów czego?

Światów :P Specjalnie nie pisałem czego.

Nie chodziło mi o to, by smutkiem utrzymywał radość, ale przez smutek radości ustrzymać nie mógł - fakt, zły zapis :/

Mimo wszystko, babka nadal wypada nieco jak przedmiot, brakujący element raju :) może i niezbędny i dopełniający całej doskonałości, ale równie dobrze można to wytłumaczyć tak: mężczyzna się nudził w ogrodzie, mężczyzna chciał nową zabawkę.

Oj, tu się nie zgodzę. O nudzie mężczyzny nic nie wspominałem, cały czas pisałem o tym, że posmutniał, przez co świat zaczął umierać. Na końcu wyjaśniłem, dlaczego - brakowało mu sensu istnienia, nie wiedział po co, dlaczego, dla kogo to wszystko robi. Gdy ten "sens" się pojawił, świat ponownie nabrał kolorów.

Co do biblijnego podejścia do tekstu - jest to moja interpretacja opisu stworzenia, jaki został zawarty w Księdze Rodzaju.
Natomiast co do dwóch ostatnich zdań... chyba je sobie wydrukuję, oprawię w ramki i powieszę nad łóżkiem. Tak, wyszły mi jak nic innego! :D

Dzięki bardzo za komentarze! Oby takich więcej :)


"Ludzie się pożenili albo się pożenią i pozamężnią, pooświadczali się... a ja na razie jestem na etapie robienia sobie kawy...jakkolwiek można to odnieść do życia" - Hipolit

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2393
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » wt 03 maja 2011, 20:57

Takie cuś, co mi zgrzytnęło:
Mazer pisze: tym razem ledwie powłóczył nogami, miast wesoło zeskakiwać po stoku, wzrok miał wpatrzony, a właściwie bezsilnie wlepiony w jałową ziemię… i wtedy wpadłem w przerażenie. Mój najwspanialszy twór, Opiekun Ogrodu zachorował, okazał się jednak istotą nie tak doskonałą, jak sądziłem, że będzie, a co za tym idzie, trawy, którymi się opiekował, do tej pory soczyście zielone, zaczęły obumierać, ptaki zamilkły i przestały fruwać po niebie, a schowały się dziuplach, ryby natomiast uciekły do mułu, miast swobodnie pływać po głębinach mórz.
Pomiędzy jednym a drugim zdaniem jest, według mnie, zbyt szybki przeskok. Tak jakby to natychmiast zaczęło obumierać. Jak tylko zaczął załzić smutny z tego wzgórza.

Ale poza tym bardzo mi się podobało (no w końcu dziewczyną jestem, więc końcówka chyba musiała mnie ująć :P ). Ale tak na poważnie. Ładnie to poprowadziłeś, przyjemnie opisałeś. Końcowe zdania poza treścią, która może się spodobać ;) są po prostu zgrabne i świetnie zamykają tekst.
I tyle ode mnie - oby więcej tworów na tym poziomie :)

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości