Sonny [dramat gangsterski, cz.I]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minojek
Pisarz osiedlowy
Posty: 255
Rejestracja: sob 11 kwie 2009, 16:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Sonny [dramat gangsterski, cz.I]

Postautor: minojek » pt 04 cze 2010, 00:04

Wysłany: Wczoraj 18:46 Sonny [I]


--------------------------------------------------------------------------------

Panie Gambaro, dziękuję. Zapewne mnie pan już nie pamięta, nazywam się Carrio. Maurizio Carrio. Jestem pół Włochem, pół Amerykaninem, ale to chyba nieważne. Panie Gambaro, wiem, że nie powinienem o to pytać, ale czy domyśla się pan w jakiej sprawie przyszedłem?

Niekiedy przychodzą do ciebie ludzie, którym podarowałbyś wszystko, co masz. Lecz nie podarujesz im nic, bo ktoś patrzy ci na ręce. I nie liczy się fakt, że to ty tu rządzisz, że to ty jesteś szefem. Są chwile, kiedy przeciętny cieć zrobi na tobie wrażenie. Ale wtedy, na szczęście, byłem sam. Byłem Właściwie całe życie spędziłem w samotności. A ci wszyscy krupierzy, bankierzy, faceci w garniakach i reszta, oni nic nie znaczą. Nie byli przy mnie, byli przy mojej forsie. Owszem, m o j e j, ale w rzeczywistości pieniądze zawsze są niczyje, po prostu jakimś cudem trafiają w twoje ręce. I tak się zaczyna. I prędzej czy później kończy. Znałem Maurizia od dawna. Od momentu, w którym przystąpiłem w szeregi gangu. U nas nazywamy je „rodzinami” i piszemy dużym „r”. Miał wtedy najwyżej dwadzieścia lat i dopiero zaczynał. Od początku wiedziałem, że jest inny, nie odgrywał kogoś, kim nie był, nie jest i nigdy nie będzie. Jeśli współczuł, mówił ze współczuciem, jeśli kochał, to tylko prawdziwie. Nie powiedziałbym o nim „człowiek przez duże „c”, ponieważ samo bycie człowiekiem nic nie znaczy. Czasami nie warto nim być. Czasami warto iść własną drogą i zapomnieć, kim się w ogóle jest. Nie warto jednego – pozostawiać sumienia.

Jeszcze raz dziękuję, panie Gambaro. Tak, to poważniejsza sprawa. Wchodząc w ten biznes wiedziałem, co robię. Ale nie zdawałem sobie sprawy z siły tych, którzy mnie do tego kroku namówili. Wtedy wygrali, przyznaję. Nie zależało im na mojej krzywdzie, po prostu potrzebowali kolejnego posłańca. Sporo się zmieniło, panie Gambaro. Nie jestem już tym samym dobrym frajerem. Mam dziewczynę, planujemy ślub. Mówi, że mnie kocha i nie przeszkadza jej ten interes. Mówi, a myśli inaczej, jak na kobietę przystało. Nie chcę dłużej tak żyć, panie Gambaro. Chcę móc spojrzeć prosto w jej piękne oczy i zawsze być pewnym, że nie musi cierpieć z mojej winy. Czy jest pan w stanie mnie zrozumieć? Czy potrafi pan zrozumieć dobrego frajera, co przed panem siedzi?

Nie miałem wątpliwości, był tym dobrym frajerem. Też chciałbym nim być, jednakże ja odgrywałem kogoś innego, kogoś znieczulonego na jakąkolwiek krzywdę. Z moich poleceń zginęło wielu ludzi. Najgorsza jest ta świadomość, przez którą wiesz, czego dokonałeś. Jesteśmy zbyt różni i zbyt skomplikowani, by to pojąć.

Ha ha, czyli według pana wcale nie jestem frajerem? Tak? Ha, cieszę się, może jednak znajdziemy wspólny język. Proszę mi powiedzieć – jest pan teraz szczery? Uwierzę, panie Gambaro. Tak się składa, że ja jestem.
Nie mogłem być szczery, nikt z nas nie miał prawa do szczerości. Każdego dnia patrzyłem komuś w oczy i kłamałem, nawet własnej żonie. Kobiecie, za którą oddałbym życie.

Panie Gambaro, zmierzam do… proszę mnie zrozumieć, błagam pana… kocham tę dziewczynę i zrobię wszystko, żeby była szczęśliwa. Oboje pragniemy ślubu, w przyszłości pojawi się dziecko i co wtedy? A jeśli oni zechcą zaatakować? Odbiorą mi tych, których najbardziej kocham, nie umiałbym z żyć z myślą, że przyczyniłem się do ich śmierci. Panie Gambaro, błagam, proszę pozwolić mi wyjść. Proszę otworzyć przede mną drzwi do spokojniejszego świata.

Może i byłem przestępcą, ale nie łajdakiem. Dlaczego miałbym nie otworzyć drzwi do – jak powiedział – spokojniejszego świata? Warto uratować każdą nawróconą duszę. I pozwoliłem. Stanąłem, zmierzyłem go wzrokiem i podszedłem do drzwi. W jego oczach dostrzegłem strach, wewnętrzny lęk przed wszystkim, co zaraz nastąpi. Ale to nie był zwykły lęk. W tym biednym chłopaku żyło coś jeszcze. Coś, co na co dzień nazywamy dobrem. I ja zaznałem tej dobroci, więc postanowiłem się odwdzięczyć. Patrzył na mnie z niedowierzaniem, patrzył jak pracownik na szefa, który akurat złożył mu wypowiedzenie. Z tym, że to wypowiedzenie oznaczało zbawienie. Odszedł. Po raz ostatni widziałem go z okna swojego biura, gdy prawie w podskokach wsiadał do samochodu. Chciałem zapomnieć tę twarz, tak dla własnego spokoju. Po to, by nie musieć brać za nią odpowiedzialności. Było mi szkoda Maurizia. Nie wiedział, że spokojniejszy świat nie oznacza tego bez sumienia. On już zawsze będzie obserwował go przez pryzmat przeszłości. Artykuły na temat mafijnych potyczek nie przejdą przez niego bez bólu. Los piszemy sami, później mówimy o nim „historia”. Z czasem zmienia się w przeszłość, a z przeszłością trzeba żyć i umrzeć.
Ostatnio zmieniony wt 12 cze 2012, 10:51 przez minojek, łącznie zmieniany 3 razy.



Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 3948
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Faraon » czw 26 sie 2010, 04:27

minojek pisze:Zapewne mnie pan już nie pamięta[1], nazywam się Carrio.

[1] Kropka.
minojek pisze:Niekiedy przychodzą do ciebie ludzie, którym podarowałbyś wszystko, co masz. Lecz nie podarujesz im nic, bo ktoś patrzy ci na ręce. I nie liczy się fakt, że to ty tu rządzisz, że to ty jesteś szefem. Są chwile, kiedy przeciętny cieć zrobi na tobie wrażenie. Ale wtedy, na szczęście, byłem sam. Byłem Właściwie całe życie spędziłem w samotności. A ci wszyscy krupierzy, bankierzy, faceci w garniakach i reszta, oni nic nie znaczą. Nie byli przy mnie, byli przy mojej forsie. Owszem, m o j e j, ale w rzeczywistości pieniądze zawsze są niczyje, po prostu jakimś cudem trafiają w twoje ręce.

W całym tekście jest stanowczo za dużo zaimków.
minojek pisze:Byłem Właściwie całe życie spędziłem w samotności.

O czymś musiałeś zapomnieć.
minojek pisze:Ale nie zdawałem sobie sprawy z siły tych, którzy mnie do tego kroku namówili.

Aliteracja, koślawy wydźwięk.
minojek pisze:Chcę móc spojrzeć prosto w jej piękne oczy i zawsze być pewnym, że nie musi cierpieć z mojej winy.

Mogłeś coś więcej w tym miejscu napisać, zadziałać na wyobraźnie.
minojek pisze:Czy potrafi pan zrozumieć dobrego frajera, co przed panem siedzi?

Nie, nie, za bardzo się rozpędziłeś tu wg mnie.
Który, jeśli już. Choć raczej całość bym zastąpił: siedzącego naprzeciwko. Unikniemy powtórzenia.
minojek pisze:Najgorsza jest ta świadomość, przez którą wiesz, czego dokonałeś.

Delete.
minojek pisze:Nie mogłem być szczery[1], nikt z nas nie miał prawa do szczerości.

[1] Kropka.
minojek pisze:Odbiorą mi tych, których najbardziej kocham[1], nie umiałbym z[2] żyć z myślą, że przyczyniłem się do ich śmierci.

[1] Kropka.
[2] "Z" do kasacji oczywiście.
minojek pisze:Patrzył na mnie z niedowierzaniem, patrzył jak pracownik na szefa, który akurat złożył mu wypowiedzenie.

Delete.

Ignorując masę drobnych poprawek, tekst mnie nie zaciekawił. Zakończenie okazało się mało oryginalne, wywody Gambaro i Maurizio również mało pociągające. W tej chwili jedyne co mogę pozytywnego powiedzieć, to ostatni akapit - gładziej się go czyta, przyjemniej. Proponuję przerobić całość lub napisać od nowa. Krótsze zdania, mniej zaimków i przewidywalności w piórze powinno pomóc.

Trzymam kciuki za następne twory! :)



Awatar użytkownika
Maladrill
Umysł pisarza
Posty: 904
Rejestracja: wt 19 maja 2009, 20:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kazimierz k. Krakowa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Maladrill » czw 26 sie 2010, 11:28

Przeczytałem i niezbyt mnie zainteresowało. Ale że ostatnio przyglądam się różnym opowiadankom pod kątem miejsca akcji zwrócę ci uwagę na jedną rzecz. Wielu użytkowników tego forum na siłę umieszcza akcję w Hameryce. Bo to bardziej stylowo i i tak fajnie brzmi. A prawda jest taka, że nie zawsze jest taka potrzeba. Gangsterów w Polsce mamy (lub mieliśmy, bo niektórzy kopnęli w kalendarz) całkiem niezłych. Bywały okresy, że krew lała się strumieniami a zęby sypały się po ulicach północnych i południowych kurortów w dużych ilościach. Jakbyś potrzebował obco brzmiących nazwisk, to zawsze można było sięgnąć po Iwanowów czy Pałupkinów. A ty uparłeś się pisać o włoskiej mafii w USA. Ciekawi mnie dlaczego? W moim odczuciu usilne pisanie w realiach USA prowadzi do efektów znanych starszym telewidzom z enerdowskich westernów. Niby mamy dziki zachód, ale plenery jakieś takie nie całkiem, ajugosłowiańscy aktorzy jako indianie i Old Shatterhand krzyczący 'hande hoch' przepełniają czarę goryczy.

Podobnie jest z wieloma tekstami na WM. A ja się pytam DLACZEGO?????



Awatar użytkownika
malika
Dusza pisarza
Posty: 514
Rejestracja: pn 19 paź 2009, 20:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Zza winkla
Płeć: Kobieta

Postautor: malika » pn 24 sty 2011, 00:56

przystąpiłem w szeregi gangu

Wstąpić w szeregi, lub przystąpić do czegoś.

piszemy dużym „r”.

Piszemy od dużego „r”.

Z moich poleceń

Liczba pojedyncza tutaj.

jak pracownik na szefa, który akurat złożył mu wypowiedzenie.

Szef złożył wymówienie. Zgubiony podmiot.


Krótki tekst, to i podsumowanie będzie krótkie. O czym to było?
Nie widzę spójności, ani logiki, a tym bardziej jakiejś historii w tej... historii. Zwierzenia, wywody i dziwna nostalgia gangstera jakoś mnie nie zainteresowała. Jest płytka i wyssana z palca...
Forma dialog-nie-dialog, gdzie kwestie 'rozmawiających' bohaterów są wprowadzane osobno, wyszła niezmiernie sztucznie. Z początku myślałam, że to rozmowa w formie listu, a nie vis-a-vis, jak się później okazuje. Może i pomysł by się sprawdził, ale wymaga dopracowania, konkretnego rozdzielenia kwestii obu bohaterów i mniej lania wody, więcej konkretów.
eM


Cierpliwości, nawet trawa z czasem zamienia się w mleko.

Awatar użytkownika
Wilczek
Dezerter
Posty: 175
Rejestracja: ndz 06 lut 2011, 11:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Puławy
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Wilczek » ndz 06 lut 2011, 12:25

Zgadzam się z przedmówcą. Zero akcji. Wiem, że to dopiero początek, ale musi być jakiś haczyk, czytelnika trzeba zachęcić do czytania. Tutaj tej zachęty nie było.

Błędów językowych nie będę wszystkich wytykał, ale w tekście jest ich pełno. Warto nad tym popracować.

Co do merytorycznej warstwy. Gambaro chyba za bardzo kojarzy się z Gambino. Nie wiem, czy to było zamierzone, ale chyba lepiej wymyślić nazwę nie kojarzącą się z jedną z pięciu nowojorskich rodzin. Po drugie, nie każda zorganizowana grupa przestępcza nazywa się rodziną, choć jeśli chodzi o syndykat włosko-żydowski zwany potocznie mafią to tak jest.

Podsumowując, nie zachęciłeś mnie do czytania zdolnościami literackimi, ale ze względu na tematykę będę śledził.



Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3396
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » sob 09 cze 2012, 22:15

minojek pisze:Niekiedy przychodzą do ciebie ludzie, którym podarowałbyś wszystko, co masz.

Kto to mówi i do kogo?

minojek pisze:Lecz nie podarujesz im nic, bo ktoś patrzy ci na ręce. I nie liczy się fakt, że to ty tu rządzisz, że to ty jesteś szefem. Są chwile, kiedy przeciętny cieć zrobi na tobie wrażenie. Ale wtedy, na szczęście, byłem sam. Byłem Właściwie całe życie spędziłem w samotności. A ci wszyscy krupierzy, bankierzy, faceci w garniakach i reszta, oni nic nie znaczą. Nie byli przy mnie, byli przy mojej forsie. Owszem, m o j e j, ale w rzeczywistości pieniądze zawsze są niczyje, po prostu jakimś cudem trafiają w twoje ręce.

Małe, kąśliwe słówka, których tu za dużo.

minojek pisze:Od momentu, w którym przystąpiłem w szeregi gangu.

wstąpiłem w szeregi gangu
przystąpiłem do gangu

minojek pisze:Znałem Maurizia od dawna. Od momentu, w którym przystąpiłem w szeregi gangu. U nas nazywamy je „rodzinami” i piszemy dużym „r”. Miał wtedy najwyżej dwadzieścia lat i dopiero zaczynał. Od początku wiedziałem,

Od pierona tych "od". :)

minojek pisze:Nie zależało im na mojej krzywdzie, po prostu potrzebowali kolejnego posłańca.

Nie chcieli mojej krzywdy...

minojek pisze:Też chciałbym nim być, jednakże ja odgrywałem kogoś innego, kogoś znieczulonego na jakąkolwiek krzywdę.

odgrywałem, grałem, udawałem? O to chodziło? A może "byłem kimś innym..."
być znieczulonym, być nieczułym - jest różnica w znaczeniu.

minojek pisze:Z moich poleceń zginęło wielu ludzi.

Poleciłem zabić wielu ludzi.
Na mój rozkaz zginęło wielu ludzi.

minojek pisze:Najgorsza jest ta świadomość, przez którą wiesz, czego dokonałeś.

Najgorsza jest świadomość czego dokonałeś.
świadomość to wiedza, coś wiesz = jesteś świadom

minojek pisze:Nie mogłem być szczery, nikt z nas nie miał prawa do szczerości. Każdego dnia patrzyłem komuś w oczy i kłamałem, nawet własnej żonie. Kobiecie, za którą oddałbym życie.

Problemy i dylematy mafioza? Zaraz się popłaczę. :P
Nienawidzę rozważań o "biednych" łotrach. A jeszcze bardziej mnie zniechęca, jak oni filozują. Jestem starej daty. Zbójowi trzeba dokopać, a nie obcierać mu zły, wylane nad jego trudnym życiem.

minojek pisze:Po to, by nie musieć brać za nią odpowiedzialności.

Jakaś dziwna gramatyka.

Jak już powiedziałam. Nie wzrusza mnie taka opowieść.

Pozdrawiam.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości