Cza

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MadCatharina
Zarodek pisarza
Posty: 17
Rejestracja: sob 17 kwie 2010, 11:53
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Z Twojego Koszmaru
Płeć: Kobieta

Cza

Postautor: MadCatharina » ndz 18 kwie 2010, 21:29

Po serii komentarzy postanowiłam ujawnić światu pewien krótki tekścik-mam nadzieję, że Wam się spodoba, choć zapewne nie jest to coś, do czego przywykliście. założę się też, że zawiera sporo błędów, bo przecież żaden tekst nie jest od nich wolny. Co do tytułu- "cza" to chińskie określenie herbaty. :) Miłej lektury!!

***

Cza

Obrazek przypominał raczej szkic, niż pyszne wielkoformatowe dzieło barokowych mistrzów. I nic dziwnego-nie pochodził ani z tej epoki, ani tego kraju, co ja. A jednak -tusz i jedwab oddały lepiej piękno góry Fuji, niż płótno i najbogatsza nawet paleta barw. Materiał nasiąkł aromatem herbaty jaśminowej i fajkowego dymu. Bo mój Mistrz właśnie sobie popalał. I używał dobrego tytoniu. A tak się składa, że wspomniane dziełko miałam tuż przed sobą.

- Mocniej.- polecił spokojnie. Nigdy mnie nie uderzył ani nawet nie podniósł głosu (nie poza salą medytacyjną) ale surowe spojenie Jego oczu mówiło aż nazbyt wiele o Jego niezadowoleniu z efektów mojej pracy. Pokiwałam głową i z należytą czcią (oj, długo musiano mnie jej uczyć!) wzięłam kolejną kartę kredowego papieru. W cichości wyrzekając na surowego starca, po raz kolejny zanurzyłam koniec pędzla w tuszu.
- Co to jest, moje dziecko?- spytał ze szczerym zainteresowaniem, pochylając się nad efektem moich całodziennych ćwiczeń. Stłumiłam złość-nie znoszę, kiedy ktoś zagląda mi przez ramię. Wzięłam głęboki, relaksujący wdech (zanotować: Oddychanie to podstawa!) i odpowiedziałam:

- Litera, którą dziś kaligrafuję, mistrzu.

To wprawiło pozornie spokojnego starca w furię. W każdym razie tak to wyglądało, kiedy wstał ze swojej poduszki i siłą zmusił mnie do powstania.

- To jest „ai”!? – niemal przycisnął mój nos do kartki drogocennego papieru.
- To jest „ai”!?- powtórzył. Oczy nieomal wyskakiwały mu z orbit.

Byłam szczerze zdumiona. Wiedziałam, że dawni mistrzowie, jak na przykład Linji, zwykli byli zachowywać się gwałtownie, jeśli wymagało tego dobro ucznia, ale akurat mój opiekun nigdy tego środka nie stosował. Nie podczas ćwiczeń kaligrafii, które mi zalecono. Musiałam popełnić jakiś „straszliwy” błąd, jak zły nacisk albo nieprawidłowa postawa...


- Tak, to jest „ai”- odpowiedziałam, siląc się na spokój.
- A czy ty wiesz, worku łajna, co oznacza to słowo w języku japońskim?

Prychnęłam z irytacją. Oczywiście, że wiedziałam, przecież powiedział mi to, zanim do tego znaku doszliśmy!!

- Oczywiście, mistrzu.-odpowiedziałam więc zgodnie z prawdą.-oznacza miłość.

Mistrz milczał chwilkę. Puścił mnie, jakby zapominając o istnieniu uczennicy, a potem powiedział cicho, jakby do siebie:

Dziwne, że jeszcze nie wiesz. A może to ja jestem ślepy...- i, ku mojemu zdumieniu, opuścił altanę, gdzie pracowaliśmy, by powrócić z dwiema czarkami przepysznej herbaty jaśminowej. A następna próba napisania tej litery okazała się sukcesem.


I mieczem traktować bełkot nawiedzonych metafizyków...

Awatar użytkownika
djas
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 21 gru 2009, 20:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Pabianice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: djas » pt 14 maja 2010, 11:03

Przede wszystkim popracuj nad stawianiem spacji, bo w wielu miejscach ich brakuje. Te stawiamy zawsze po znakach przestankowych. Między myślnikami w dialogach.

MadCatharina pisze:Materiał nasiąkł aromatem herbaty jaśminowej i fajkowego dymu. Bo mój Mistrz właśnie sobie popalał. I używał dobrego tytoniu.


Strasznie tu strzelasz zdaniami. Przebuduj je, bo brzmi jak seria z karabinu i zaburza klimat, który chciałaś osiągnąć.

MadCatharina pisze:Jego oczu


zaimek małą literą. Mimo szacunku do mistrza - nie piszesz listu.

MadCatharina pisze:- To jest „ai”!? – niemal przycisnął mój nos do kartki drogocennego papieru.


Tu zacznij po myślniku z wielkiej litery.

MadCatharina pisze:- To jest „ai”!?- powtórzył. Oczy nieomal wyskakiwały mu z orbit.


A tu prawidłowo z małej.

MadCatharina pisze:przecież powiedział mi to, zanim do tego znaku doszliśmy!!


dwuwykrzyknik? Nie ma takiego znaku. Tekst jest na tyle krótki, że można było uniknąć podobnych wpadek.

MadCatharina pisze:- Oczywiście, mistrzu.-odpowiedziałam więc zgodnie z prawdą.-oznacza miłość.


A tu się całkiem pogubiłaś w interpunkcji dialogu. Więc - także zbędne.

- Oczywiście, mistrzu - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. - Oznacza miłość.

MadCatharina pisze:Oczywiście, że wiedziałam, przecież powiedział mi to, zanim do tego znaku doszliśmy!!

- Oczywiście, mistrzu.-odpowiedziałam więc zgodnie z prawdą.-oznacza miłość.


Powtórzenie.

Chyba nie zrozumiałem przekazu. Klimat nawet fajny, ale całość nie powaliła. Robisz dużo prostych błędów, jak na tak małą objętość. To zaniża ocenę. Ogólnie poprawnie. Musisz zdecydowanie popracować nad redakcją materiału. Głównie techniczną.

Pozdrawiam.


Dariusz S. Jasiński

Awatar użytkownika
MadCatharina
Zarodek pisarza
Posty: 17
Rejestracja: sob 17 kwie 2010, 11:53
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Z Twojego Koszmaru
Płeć: Kobieta

Postautor: MadCatharina » pt 14 maja 2010, 16:34

Przede wszystkim- bardzo, bardzo dziękuję za uważną lekturę i analizę tego tekstu.
A długo musiał na nią czekać! Postaram się poprawić. A wówczas, kto wie, może ujawnię Wam swe dzieło...


I mieczem traktować bełkot nawiedzonych metafizyków...

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » pn 31 maja 2010, 18:13

- Mocniej.- polecił spokojnie.


Bez kropki. Dotyczy wypowiedzianych słów.
- Mocniej - polecił spokojnie.

Teraz jest tak. Padają słowa mistrza i to jest fragment sceny. Druga część opisuje coś innego, odległego od tych wydarzeń, dlatego powinnaś przerzucić to do nowego akapitu.

spojenie Jego


zaimek z małej.

Wzięłam głęboki, relaksujący wdech (zanotować: Oddychanie to podstawa!) i odpowiedziałam:

Kto to ma zanotować? Ja? Zwrot jest nie na miejscu, nawet jak do czytelnika> Bohater tak sobie coś wspomina - to nie jest jasne.

Byłam szczerze zdumiona. Wiedziałam, że dawni mistrzowie, jak na przykład Linji, zwykli byli zachowywać się gwałtownie, jeśli wymagało tego dobro ucznia, ale akurat mój opiekun nigdy tego środka nie stosował. Nie podczas ćwiczeń kaligrafii, które mi zalecono. Musiałam popełnić jakiś „straszliwy” błąd, jak zły nacisk albo nieprawidłowa postawa...


owy środek byłby czymś przemyślanym co z kolei wyklucza gwałtowność. Gwałtowność, w twoim wydaniu to impulsywny wybuch, poza kontrolą - a skoro nie można go kontrolować, nie może stać się środkiem... Taka dywagacja na temat logiczności w tekście...

Ładny klimat - miły kontrast, stworzony pomiędzy uczennicą a mistrzem. Nawet jej dziwna pewność siebie, lekka niezdarność są przyjemne w odbiorze. Tylko, że ja tego nie pojąłem - poza ciekawą i ładną sceną nie ma dla mnie tu nic, co bym zabrał z sobą wraz z odejściem od komputerka. Być może brakuje tu uniwersalnego (czyt.: łopatologicznego) symbolu dla tych, którzy mogą ominąć przekaz z braku wiedzy o danym języku/kulturze/rytuałach.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości