Papier niecierpliwy

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mamika6
Dusza pisarza
Posty: 543
Rejestracja: pn 28 gru 2009, 21:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Papier niecierpliwy

Postautor: mamika6 » wt 30 mar 2010, 14:17

WWW
WWW

[center]Papier niecierpliwy[/center]
[center]na faktach autentycznych[/center]

WWWPośliniłem ostentacyjnie ołówek i nachyliłem się nad kartką, aby pokryć ją równymi rzędami starannego pisma.
WWWWszystko zaczęło się rankiem, kiedy zbudziłem się ze snu. Sen już uleciał z pamięci, a może wcale go nie zapamiętałem. Pozostało jedynie to uczucie, silne i obezwładniające, które poczęło rosnąć i rosnąć. I w końcu opadło mnie zrozumienie, że jeśli nie zrobię nic z tą narastającą falą gorąca, wkrótce pochłonie mnie bez reszty i spłonę. A następnym rankiem zbudzę się w pokoju o zielonych, mięciutkich ścianach - pokoju, w którym jedno malutkie okienko znajdować się będzie na tyle wysoko, bym nie mógł wcisnąć głowy w kratę i skręcić sobie karku.
WWWJa, Witold Czarnecki, obudziłem się i poczułem, że płonę.
WWWZerwałem się z łóżka, zbiegłem schodkami omal nie łamiąc obu nóg, wyrżnąłem na środku holu, zebrałem się i w końcu wybiegłem przez frontowe drzwi w duchotę sierpniowego poranka. Na ulicy okręciłem się na pięcie i ruszyłem z powrotem do domu, żeby się ubrać.
WWWKilka obłąkańczych chwil później, stałem otoczony regałami sklepu papierniczego i marudziłem, a sprzedawca, garbaty dziadziuś w okularach na złotym łańcuszku, dreptał wokół mnie i robił wszystko, żeby mi pomóc.
WWW- Może ten? - zaskrzeczał sklepowy w końcu i wystrzelił palec w powietrze.
WWWZ nadzieją spojrzałem w stronę, którą wskazywał. Musiałem przy tym odchylić głowę tak bardzo, że coś niebezpiecznie zatrzeszczało mi w karku. Na najwyższej półce, tuż pod sufitem, leżało pięknie zdobione pudełko. Czułem, że w jego środku znajduje się coś równie pięknego i już wiedziałem, że muszę to mieć.
WWW- Muszę to mieć - powiedziałem z namaszczeniem.
WWW- Tak. Ten jest najdroższy - oznajmił dziadek. Skinął głową, zagryzł wargi i podrapał się za uchem. Z niepokojem zerknął na przytwierdzoną do regału drabinkę, a potem z jeszcze większym niepokojem na mnie. Wytrzeszczył oczy. - Ale chyba nie zamierza pan tego kupić?
WWWWestchnąłem, przewróciłem oczami i mozolnie począłem się wspinać po skarb, a monety - wszystkie pieniądze jakie miałem - radośnie brzęczały mi po kieszeniach.
WWWDwadzieścia minut później, spocony, zziajany, lżejszy o ciężar bilonu, lecz wcale nie zniechęcony, pochylałem się nad kartką najlepszego papieru. Śliniłem ołówek, wzdychałem i raz po raz przykładałem dłoń do piersi, żeby uspokoić rozedrgane serce. W końcu zaczerpnąłem głęboko tchu i u góry strony z namaszczeniem naniosłem tytuł:

[center]Dziełło.[/center]
WWWPrzyjrzałem się kartce. Opadło mnie wzniosłe uczucie, jakiego dotąd nie znałem i poczułem wokół atmosferę świętości. Raz jeszcze nabrałem tchu, zgarbiłem się nad papierem nieomal dotykając go nosem. Wysunąłem język i drżącą z bezrozumnego podniecenia dłonią rozpocząłem pisanie selera:

WWWDawno dawno temu, a nawet jeszcze dawniej, żył sobie pełnią życia pewien stary staruszek. Żył jakby we śnie przez czas ten cały, a śniła się mu jawa i sen mu się śnił. W snach zaś tych owych widział coś tak cudnego, że cudem tylko przy zdrowych zmysłach byłby pozostał, gdyby nie faktem był fakt, że zwariował. Wariacje te jego tedy zaś były niewinne i mgliste jak sam sen, który się śnił mu natenczas. Lecz jeno tylko podówczas, gdy spał.
WWWPewnego zaś ranka, gdyby ze snu tego się zbudził, to odkryć byłby mógł prawdę prawdziwą! - bo ta jedną jedynie prawdziwą być mogła...

WWWWiele, wiele godzin później, oderwałem nareszcie wzrok od kartki i westchnąłem wzruszony. Obok, w idealnie równym stosiku, leżało jeszcze dwadzieścia - już nie śnieżnobiałych, lecz pokrytych grafitem ołówka, którego tylko ogarek pozostał mi w dłoni. Wyprostowałem się i na wpół żywy, lecz mimo to szczęśliwy niczym dziecko, ckliwym wzrokiem ogarnąłem swe Dziełło. Za oknem panowała ciemność. Na biurku paliła się lampka, a obok tykał zegarek, wskazując godzinę drugą w nocy.
WWWPatrzyłem na stosik kartek, a duma rosła we mnie ogromna i w takim tempie, iż nie tylko zdołałem usiąść na krześle zupełnie prosto, ale też zdawało mi się, że lada moment oderwę się od niego i odfrunę.
WWWByłem szczęśliwy. Szczęśliwy i zmęczony. Przeciągnąłem się przy wtórze głośnego chrupotu w krzyżu... a potem zamarłem z ramionami uniesionymi nad głową. Uśmiech w jednej chwili spełzł mi z ust, a z gardła wydobył się jęk zdumienia.
WWWWytrzeszczonymi oczami wpatrywałem się w kartkę... coś było z nią nie w porządku, choć nie od razu pojąłem co to było takiego. Najpierw widziałem tylko jakby jej drżenie, a potem coś nagle naprawdę zaczęło się dziać. Litery zadygotały i poruszyły się. Były żywe i naraz poczęły pełznąć i wić się po ostatniej stronie, kierując ku jej środkowi.
WWWPrzetarłem oczy. To ze zmęczenia... ze zmęczenia! Natchnienie czasami tak działa! - powtarzałem w myśli, a literki przede mną toczyły się i kuśtykały - O toczyło się bardzo płynnie i gładko, A przebierało nóżkami, a I podskakiwało jak pchełka. Po chwili kartka na powrót była niemal zupełnie czysta i tylko po jej środku czernił się jakiś placuszek
WWWKrzyknąłem i rzuciłem się do stosiku leżącego obok. Chciałem go zabrać, przycisnąć me dziecko do piersi w obronnym geście, ale zrobiłem do niezdarnie i kartki zjechały po kolei, rozpłaszczając się na biurku. Wszystkie podrygiwały leciutko i jakby pulsowały ciepłem, a ja siedziałem, szarpałem włosy na głowie i tylko jakaś niewidzialna siła powstrzymywała mnie od nieludzkiego wrzasku.
WWWZ jękiem rozpaczy osunąłem się w końcu na oparcie krzesła, gdzie z wolna począłem dygotać, przewracać oczami i mdleć. Bezbronnie mogłem już tylko patrzeć jak litery - te wszystkie maleńkie znaczki, które z takim mozołem, namaszczeniem i pasją, przez dzień cały i połowę nocy nanosiłem na papier - zbijają się w jedną wielką kupkę i zaczynają wydzielać woń, która od razu mi się nie spodobała. Prychnąłem i zatkałem nos. Ciepła kulka zlepionych literek leżała przede mną na biurku i śmierdziała.
WWWZdjęty obrzydzeniem i niewypowiedzianą trwogą pognałem do kuchni, gdzie w szafce pod zlewem leżały szufelka i zmiotka. Chwyciłem je obie i rzuciłem się z powrotem. Wstrzymując oddech, zmiotłem cuchnącą szambem kulkę i szybciutko podreptałem z nią do okna. Na całe szczęście okno było otwarte.
WWWOdsunąłem firankę i z nonszalancją posłałem gówno w noc.



Awatar użytkownika
Sir Wolf
Łowca Baboli
Posty: 1090
Rejestracja: czw 16 sie 2007, 15:09
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Re: Papier niecierpliwy

Postautor: Sir Wolf » wt 30 mar 2010, 15:10

mamika6 pisze:Pozostało jedynie to uczucie, silne i obezwładniające, które poczęło rosnąć i rosnąć.

To zdanie jest przekombinowane. Nie twierdzę, że jest obiektywnie złe, ale przez podwójne powtórzenie ("silne i obezwładniające" też jest w pewnym sensie powtórzeniem) z pewnością nie jest bardzo dobre.

mamika6 pisze:I w końcu opadło mnie zrozumienie

Błąd frazeologiczny. Zrozumienie nie może "opaść".

mamika6 pisze:Zerwałem się z łóżka, zbiegłem schodkami, omal nie łamiąc obu nóg


wybiegłem przez frontowe drzwi w duchotę sierpniowego poranka. Na ulicy okręciłem się na pięcie

Zgoda, rozumiem, że mógł się obrócić na pięcie jeszcze w ogródku, ale czy to nie jest zbędny szczegół?

mamika6 pisze:Kilka obłąkańczych chwil później, stałem

Tu z kolei bez przecinka.

mamika6 pisze:- Może ten? - zaskrzeczał sklepowy w końcu i wystrzelił palec w powietrze.

Usuń tego sklepowego. Po pierwsze zbędny, po drugie zakłóca opis (czytelnik w pierwszej chwili pomyśli, że to przymiotnik i będzie szukał rzeczownika). A czy wystrzelił palec w powietrze? To raczej palec wystrzelił w powietrze (czytaj: dłoń uniosła się gwałtownie).

mamika6 pisze:zgarbiłem się nad papierem, nieomal dotykając go nosem


mamika6 pisze:Dawno, dawno temu


mamika6 pisze:pokrytych grafitem ołówka

Raczej: z ołówka

mamika6 pisze:ogarek

Aby nie ogryzek?

mamika6 pisze:O toczyło się bardzo płynnie i gładko, A przebierało nóżkami, a I podskakiwało jak pchełka.

Może bez tego a przed i?

Dziwne. Cholera, strasznie dziwne. Nie wiem, co o tym myśleć. Czyta się dobrze i płynnie, to na pewno, ale jednocześnie czyta się trudno i źle, bo trudno nadążyć za, khem, fabułą. Ale jest w tym tekście coś wielkiego, coś naprawdę wielkiego, a dostrzega się to, gdy w pełni zrozumie się, o co tu chodziło. Uchylam kapelusza, a ty bądź z siebie dumna.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale użycz mi, Panie, chwalebnego uczucia, że czasem mogę się mylić.

Awatar użytkownika
Revis
Pisarz
Pisarz
Posty: 498
Rejestracja: czw 09 kwie 2009, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olsztyn/Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Revis » czw 01 kwie 2010, 01:22

na faktach autentycznych

Groteska?

Opowiadanko takie sobie. Oprócz przekazania takiej fantastycznej wizji, właściwie metafory, chyba nic mnie nie zachwyciło. Takie jakieś napisane dla samego pisania. Błędy jak błędy - tutaj jest ich akurat mało. Uważaj na takie informowanie o czymś, o czym już pisałaś. Generalnie opowiadania powinny być lekkie, przyjemne i "czytliwe", a często takie nie są, właśnie przez nadmiar niepotrzebnych informacji, typu:
Za oknem panowała ciemność. Na biurku paliła się lampka, a obok tykał zegarek, wskazując godzinę drugą w nocy.

Mówisz, że jest ciemno, więc zegarek wystarczy jak wskazuje drugą.
Humor również mi nie podpasował. Bo rozumiem, że jakiś jest. Po prostu ani nie jest mocno widoczny, ani subtelny, ani groteskowy, ani cięty... Jest nijaki (ostatnio lubię to słowo).

No nie wiem. Może to wina później godziny, że tekst nie jest na tyle ożywczy, żeby mnie czymś o tej porze zainteresować.



Awatar użytkownika
Sir Wolf
Łowca Baboli
Posty: 1090
Rejestracja: czw 16 sie 2007, 15:09
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Sir Wolf » czw 01 kwie 2010, 11:36

Revis pisze:Generalnie opowiadania powinny być lekkie, przyjemne i "czytliwe"

Nieprawda.


Revis_Edit:
Chodziło mi głównie o styl i powtarzanie w kółko informacji. I opowiadania napisane spójnie i logiczne są lepsze od niespójnych i nielogicznych, w których w kółko się coś powtarza.
Więc jest to prawda.
Ostatnio zmieniony czw 01 kwie 2010, 13:08 przez Sir Wolf, łącznie zmieniany 1 raz.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale użycz mi, Panie, chwalebnego uczucia, że czasem mogę się mylić.

Awatar użytkownika
kuba
Pisarz domowy
Posty: 50
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Z Puszczy
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kuba » czw 01 kwie 2010, 20:56

mamika6 napisał/a:

<Zerwałem się z łóżka, zbiegłem schodkami omal nie łamiąc obu nóg, wyrżnąłem na środku holu, zebrałem się i w końcu wybiegłem przez frontowe drzwi w duchotę sierpniowego poranka.>
Zerwałem się, zbiegłem, wyrżnąłem, zebrałem się, wybiegłem. Trochę dużo tych czasowników jak na jedno zdanie.
<wyrżnąłem na środku holu> czym w co wyrżnął, że na środku holu, to wiem.
Samo opowiadanie na poziomie pierwszej klasy gimnazjum, ale zakończenie porażające ....powonienie
<na faktach autentycznych>

Joe: Napisałeś, że opowiadanie dorównuje poziomem opowiadaniom pisanym przez gimnazjalistów, czy raczej samo w sobie jest reprezentantem owego poziomu. Zapytam: czemu? A w odpowiedzi chciałbym wyczytać - dlaczego? Chodzi o konkretne przykłady. Rozumiesz, Autor może czuć się... nienasycony.

[ Dodano: Sob 03 Kwi, 2010 ]
Joe: Napisałeś, że opowiadanie dorównuje poziomem opowiadaniom pisanym przez gimnazjalistów, czy raczej samo w sobie jest reprezentantem owego poziomu. Zapytam: czemu? A w odpowiedzi chciałbym wyczytać - dlaczego? Chodzi o konkretne przykłady. Rozumiesz, Autor może czuć się... nienasycony.>
Odpowiadam Joe, zwróć uwagę początkowy fragment pierwszego zdania:
<Pośliniłem ostentacyjnie ołówek i nachyliłem się nad kartką, aby pokryć ją>
ostentacyjnie, czyli na pokaz. Można ślinić ostentacyjnie, ale ostentacja potrzebuje świadków, publiczności, których niestety brakuje w otoczeniu narratora. O czym to świadczy? Autor oczytany w lichej literaturze, powiela bezmyślnie bądź też świadomie (skłaniałbym się raczej ku określeniu podświadomie, czyli jednak bezmyślnie) sztampie wzorców przyswojonych z twórczości, która z twórczością ma tyle wspólnego co megaloman, czyli osoba przeświadczona o własnej doskonałości, z melomanem, co jest tak często typowe dla osób i dzieci w wieku gimnazjalnym.
Nienasycenie może stanowić potrzebę głębszego zaspokojenia upodobań i urojeń erotycznychh np Genozypa Kapena, niczym nie różniącym od zachcianek współczesnego gimnazjalisty. Z bólem serca (przebyty zawał) muszę przyjąć, że ani Genozyp, także też gimnazjalista na równi z autorem Papieru Niecierpliwego, nigdy dróg wzajemnych nie napotkali. Genozyp jaki był, taki był, skończył słowami: "Wszystko rozwiało się w coś w polskich terminach niewyrażalnego." Ku zastanowieniu oraz rozwadze wszystkim gimnazjalistom z osobistą dedykacją kieruję
Ostatnio zmieniony czw 01 kwie 2010, 21:12 przez kuba, łącznie zmieniany 1 raz.


prawda jest zawsze subiektywna
-----------------------------------------------------------
prawda pierwsza: przyjemność, kiedy staje się obowiązkiem przestaje być przyjemnością
prawda druga: obowiązek połączony z przyjemnością jest masochizmem, cokolwiek to słowo znaczyć by miało
prawda trzecia: zamiast kropki lepiej postawić wielokropek

Awatar użytkownika
Sir Wolf
Łowca Baboli
Posty: 1090
Rejestracja: czw 16 sie 2007, 15:09
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Sir Wolf » wt 06 kwie 2010, 19:28

Co za durny zwyczaj: dyskutować z kimś przez edytowanie jego/jej postów. W ten sposób de facto uniemożliwia się interlokutorowi reakcję - nie wie bowiem, że ma na co reagować.

Chodziło mi głównie o styl i powtarzanie w kółko informacji. I opowiadania napisane spójnie i logiczne są lepsze od niespójnych i nielogicznych, w których w kółko się coś powtarza.
Więc jest to prawda.

Tak, to jest prawda. Natomiast nieprawdą jest:

Generalnie opowiadania powinny być lekkie, przyjemne i "czytliwe"

O lekkości i czytliwości powiedz Joyce'owi, a o przyjemności -- Poemu.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale użycz mi, Panie, chwalebnego uczucia, że czasem mogę się mylić.

Awatar użytkownika
Vialix
Pisarz osiedlowy
Posty: 329
Rejestracja: sob 08 lis 2008, 16:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Vialix » wt 06 kwie 2010, 21:01

To opowiadanie jest dziwne. W połowie lektury literki zaczęły hasać mi po monitorze jak małe robaczki. Mimo że byłem zdumiony całym zjawiskiem, starałem się czytać dalej. Mrużyłem nawet oczy, ale w końcu wszystkie litery stłoczyły się w samym środku w postaci ciemnej plamy. Wyczułem delikatny zapach, więc zbliżyłem nos do monitora. Pachniało ładnie, ale bardzo przeciętnie. Właściwie to nie mogę opisać tego zapachu, bo już go zapomniałem. Nie zapadł mi w pamięć. Był taki jakiś pusty... ładny, ale nie żebym miał ochotę wąchać go jeszcze raz. Taki sobie. Bez puenty.



Awatar użytkownika
mamika6
Dusza pisarza
Posty: 543
Rejestracja: pn 28 gru 2009, 21:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: mamika6 » śr 07 kwie 2010, 13:05

Dziękuję wszystkim za przeczytanie i za opinie.
Nie, Revis - na faktach autentycznych, nie znaczy, że groteska. Dramat raczej przez duże D. Napisałam - wyszło gówno, jak zwykle. Zawsze jak piszę, coś mi śmierdzi, mniej lub bardziej. O tym jest to opowiadanie. Takie czy siakie, nie ważne - prawdziwe jak widać. Tym razem nie pójdzie w kosz, bo postów usuwać nie wolno :)



Awatar użytkownika
kuba
Pisarz domowy
Posty: 50
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Z Puszczy
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kuba » śr 07 kwie 2010, 22:17

Polecam tekst: Pożytek z papieru


prawda jest zawsze subiektywna

-----------------------------------------------------------

prawda pierwsza: przyjemność, kiedy staje się obowiązkiem przestaje być przyjemnością

prawda druga: obowiązek połączony z przyjemnością jest masochizmem, cokolwiek to słowo znaczyć by miało

prawda trzecia: zamiast kropki lepiej postawić wielokropek

Awatar użytkownika
djas
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 21 gru 2009, 20:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Pabianice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: djas » pt 16 kwie 2010, 01:14

Opowiadanko słabe. Ciężko się czytało.

mamika6 pisze:zbudziłem się ze snu. Sen już uleciał z pamięci, a może wcale go nie zapamiętałem.


Powtórzenie, a potem czy uleciał z pamięci nie oznacza zapomnienia, czyli braku zapamiętania?

mamika6 pisze:zaskrzeczał sklepowy w końcu i wystrzelił palec w powietrze


Tutaj szyk.

mamika6 pisze:już wiedziałem, że muszę to mieć.
WWW- Muszę to mieć - powiedziałem z namaszczeniem.


To powtórzenie miało dać fajny efekt, ale drażni.

I cały czas było nijako. Dopiero zakończenie sprawiło mi frajdę. Lubię takie. Czytam drugi Twój tekst i choć tamten był o niebo lepszy, to jednak w obu przypadkach potrafiłaś zakończyć ciekawie. Pewnie cały tekst uleci mi z pamięci już za chwilkę, to jednak zakończenie zostanie na bardzo długo. Sam chyba zacznę wąchać wydruki moich dziełł, kilka zapewne zaleci nieprzyjemnym zapachem.

Ogólnie - dostatecznie. Dwie oceny w górę za zakończenie.

Pozdrawiam.


Dariusz S. Jasiński


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości