"detronizacja" [bajka? test klawiatury, czy coś..]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mikelangello
Szkolny pisarzyna
Posty: 37
Rejestracja: czw 04 mar 2010, 18:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

"detronizacja" [bajka? test klawiatury, czy coś..]

Postautor: mikelangello » ndz 07 mar 2010, 11:11

Chyba każdy lubi czasem klepnąć coś tak, żeby tylko poklepać :)
Wiem, jako opowiadanie - słabe, ale może pokaże Wam kawałek mojego stylu, czy czegoś takiego.. Na bajkę - brak morału.
Mam taki swój folder, nazywa się "Las Wolski, czyli pamiętniki Krakacza" i tam sobie wrzucam wszystko co mi o zwierzątkach się wymyśli. Oczywiście poza zoofilią, bo to jest udostępniane mojej małej kuzynce (10 lat), więc delikatnie..







Głośny ryk dojrzałego lwa niósł się w powietrzu. Ryk, jakiego od dawna nikt nie słyszał.
– Zdetronizowany!? - Wyrwało się z potężnej, dumnej i włochatej piersi. Liście drżały, trawa jakby położyła po sobie uszy, bardziej lękliwi obywatele, zamykali okna i ryglowali drzwi swoich domostw. Inni, mniej lękliwi wyszli na plac, nasz mały prywatny rynek. Lew stał na środku i trzymał zająca – posłańca za uszy. Zając przebierał nogami w powietrzu. Siedziałem tam, na gałęzi starego dębu i patrzyłem na to wszystko obojętnym wzrokiem.
Lew obserwował zebranych. Zwierzęta patrzyły na niego niepewnie, częściowo z drżeniem kolan, serc i majtek. Lew nie był zły, był władcą. Sami go sobie wybraliśmy, sami mu daliśmy tron i prawo władzy. Jest naszym reprezentantem, jednym z nas.
Był silny, jak nikt. Zawsze ratował nas wszystkich, zawsze był na czele, zawsze był atrakcją, królem, ideałem. I bestią. Ktoś czknął, a on przewrócił tylko oczyma i załamał ręce. Był naszym przyjacielem, lwem, na dobre i na złe. Stanął przed zebranym tłumem i ryknął. Nieartykułowany odgłos jego zawołania zadudnił we wszystkich uszach.
Nawet przebiegły lis, skulił ogon i wlepił wzrok w swoje paznokcie. Pokiwałem głową. Skończy się krwawo. Widziałem już takie sceny. Siedziałem na gałęzi, ponad całą tą ciżbą, poza zasięgiem, jako obserwator. Jako czujne oczy i dobra pamięć.
To wcale nie prawda, że kruk taki jak ja to zwiastun czegoś złego. Tak naprawdę, kruki po prostu czują, kiedy coś się będzie działo. I są ciekawskie.
Poprawiłem więc swoje małe, okrągłe okularki i wyjąłem notatnik zza pazuchy. Poczochrałem się trochę o wystający za mną patyk i wyrwałem sobie pióro. Czymś pisać trzeba, a podobno krucze piórka też mogą być. Znaczy jak dla mnie się sprawdzają.
Lew tymczasem patrzył na poddanych.
– Wiem, że czasem byłem zbyt samolubny – powiedział spokojnie. - Wiem, że zdarzało mi się wybuchnąć, ale czy byłem aż takim złym królem?
Przez chwilę tłum milczał.
– Co się zmieniło? - Skończył jękiem lew.
– Ja wiele rozumiem – powiedział nagle chudy, stary szczur, stojący w pierwszym rzędzie tłumu. – Ale nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć.
– Oho, znowu filozofuje – rozległo się gdzieś wśród zebranych.
– Szczur na króla! - Krzyknął ktoś sarkastycznie.
– Co szczurze? - Zapytał lew. - Co chciałeś mi powiedzieć?
– Nic królu. Drwijcie, zwierzęta – powiedział szczur odchodząc gdzieś.
Może to była ostatnia szansa, żeby mu ktoś powiedział, pomyślałem. Może tylko szczur tak bardzo nie lubił życia, żeby wychodzić przed tłum, żeby wystawać. Reszta trzęsie portkami. Lew jest silny, trochę straszny. Ja, mógłbym mu powiedzieć, stwierdziłem.
– Moi drodzy – powiedział Lew, znowu podniosłym tonem. - Niech mnie ktoś uświadomi!
– Jesteśmy w zoo – powiedział nagle ktoś z tłumu.
– I co? - Ryknął lew groźnie. Tłum zadrżał. Liście zrzuciły z siebie ostatnie krople wilgoci drżąc niepewnie. Król łypnął groźnym okiem i tłum rozstąpił się, wystawiając na ostrzał groźnych, palących teraz jakby oczu lwa małą owieczkę.
– Mee? - Zabeczała owieczka.
– Powtórz – powiedział Lew głosem zimnym i twardym jak skała.
Owieczka dygotała cała. Patrzyłem na to z góry i żałowałem trochę biedaczki. Z drugiej strony widziałem siebie raczej jako lwa, niż stek. Zapisałem kilka linijek. To trzeba uwiecznić.
– Panie – owieczka ukłoniła się na miękkich nogach. - To jest zoo.
– I co z tego? - Lew podnosił głos. Jutro będzie miał chrypę. Jego krzyki pewnie było słychać kilometry stąd w mieście. Często tam latam i słyszę, jak ryczy ten władca, co jakiś czas. Jak często pomstuje. Czasem siedzę na pomniku Świętej Barbary na Akademii, czy gdzieś przy rynku, gdzie gołębie nie chcą słuchać mojego bajdurzenia. Słyszę tam wtedy, tego lwa.
– Jesteś królem – powiedziała owca i jakby się zawahała. Pokręciłem głową. Ktoś mu musi powiedzieć, pomyślałem. To tak, jakby go żona zdradzała z.. No nie wiem, żyrafą, czy jakimś innym kojotem.
– Ale nie władcą – powiedział szczur gdzieś z dziury. Rozumiałem go. Był stary i mądry. Był ponad tym wszystkim, bywał w świecie, zwiedzał, kradł i oszukiwał. Był mi bratem. Tylko my dwaj z tego zoo, bywaliśmy na zewnątrz. No i jeszcze Szarik, pies, ale jego już dawno nie ma.
– Z wami wszystkimi – powiedział Lew. - Można na was liczyć, jak na smażone mięso w tym zoo.
Nigdy nie dostał, pomyślałem. Zabawne, zawsze rzuca tą mądrością.
– Nigdy nie dostałem – dokończył. Jak zawsze, gdy coś się działo. Dużo hałasu, dużo krzyku, a żadnych zmian. I tak, gdy wstanie świt, wrócą wszyscy do klatek, znów będą wylegiwać się, jeść to co ktoś rzuci, ryczeć, gwizdać, szczekać, uukać, nie wiem co jeszcze..
– Sam to zbadam – powiedział Lew po chwili ciszy. Tłum rozstępował się przed nim. Było dobrze po północy. Wszyscy chcieli skończyć sprawę szybko i zająć się plotkami, grami towarzyskimi i innymi tego typu sprawami.
Lew wyszedł poza tłum zwierząt. Przeleciałem na inne drzewo. Słyszałem jeszcze po drodze, jak ktoś w tłumie mówił, że lew jest stary, że zwariował. To nie prawda, po prostu biedak się martwi o nasze małe zoo. To przecież jego królestwo, prawda?
Odruchowo przelatywałem nad nim, co rusz to na nowe drzewo. Lew szedł, męskim krokiem, z nerwów zamiatał ogonem. Małpy skakały po krzakach wokół jego ścieżki, gdzieś jakiś kret wysunął głowę z ziemi. Wszyscy obserwowali.
Wszedł do małego budynku.
Wleciałem przez małe drzwi i zobaczyłem jak siedzi, z markotną miną i zastanawia się co zrobić.
– To? - Zapytał, wskazując palcem na przyczynę uzurpacji. Siadłem koło jego drugiej łapy. Patrzył na mnie, jakby z wyrzutem. Nie chciałem być prorokiem złej nowiny. Od tego są wrony, żeby krakać. Mnie, krukowi, nie wypada. - Zdetronizowany przez..
– Tak królu – powiedziałem i dziobnąłem go w łapę. - To nie twoja wina – pocieszyłem go.
– Nie moja? - Powiedział, łamiącym się głosem. - A czyja?
– Wiesz, to jest tylko zoo – powiedziałem, z wyrzutami sumienia. Tak umniejszać królestwo takiego gościa, to nawet nie przystoi. - Teraz, właściwie należy do nich.
– Ale to ja jestem królem! - Powiedział z wyrzutem.
– A oni są władcami – powiedziałem. Do pomieszczenia wchodziło coraz więcej zwierząt. Para borsuków ustawiła się pod ścianą, patrząc na lwa z obrażoną miną. Borsuki zawsze były obrażone. Lis stał oparty o ścianę, zamiatał co jakiś czas ogonem. Inni też patrzyli w wyczekiwaniu. - Co zrobisz, królu?
Patrzyłem na niego i widziałem, że się łamie. Tego było już za wiele. Historia lubi się powtarzać, pomyślałem. Już kiedyś ktoś zdetronizował wielkiego lwa, króla. Teraz, wszystko zapowiadało się czarno.
– Tak ma wyglądać życie? - Zapytał lew, patrząc na zabranych. - Chcecie, żeby tak wyglądało wasze życie?
– Panie – powiedział lis i ukłonił się.
– Panie, panie, panie. Nic konstruktywnego mi nie powiecie, co? Takiego symbolu chcecie? Takiej reprezentacji?!
Zapadła cisza. Zebrani w pomieszczeniu czekali na rozwój wypadków. Słychać było tylko brzęczenie poruszonych much i komarów, które nie mogły dojść do porozumienia.
– Nic to – powiedział Lew, znowu spokojnie. - Poddaje się – załamał ręce i nacisnął mały przycisk. Na ekranie małego telewizora pojawił się nagle rysowany lew. I osioł w paski. Może zebra. I żyrafka, lekomanka. Wielki, jaskrawy napis krzyknął jakby z ekranu „Madagaskar”.
Patrzyłem na to, przez moje małe, okrągłe okulary, a lew uronił łzę, zdetronizowany. Zoo, straciło coś i zyskało.


and then..

Awatar użytkownika
minojek
Pisarz osiedlowy
Posty: 255
Rejestracja: sob 11 kwie 2009, 16:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: minojek » ndz 07 mar 2010, 11:25

Nie jestem pewien, czy poprawny jest taki oto zapis (poniżej własny przykład):

- Kojarzysz go? - Zapytała.

Wydaje mi się, że zdanie po myślniku nie powinno zaczynać się wielką literą. Z tego co wiem, tak jest poprawnie:

- Kojarzysz go? - zapytała. - Bo ja gdzieś już go widziałam!

Zauważyłem, że wielką literą zaczynasz zdania tylko wtedy, gdy wypowiedzi kończą się wykrzyknikiem lub znakiem zapytania. Z tego co wiem, nawet kiedy wypowiedź zakończona jest znakiem zapytania czy wykrzyknikiem, zdanie po myślniku zaczyna się małą literą. Zresztą, ja tylko naprowadziłem na trop, jeżeli się mylę - proszę naprowadzić mnie na dobrą ścieżkę.

Co do tekstu - mnie osobiście się podobał. Ciekawe dialogi, barwnie naszkicowane postacie. Jestem NA TAK.

Joe: Brawo, minojek. Widzę, że zaczynasz działać.
Ostatnio zmieniony ndz 07 mar 2010, 13:24 przez minojek, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Revis
Pisarz
Pisarz
Posty: 498
Rejestracja: czw 09 kwie 2009, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olsztyn/Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Revis » ndz 07 mar 2010, 12:19

minojek pisze:Wydaje mi się, że zdanie po myślniku nie powinno zaczynać się wielką literą. Z tego co wiem, tak jest poprawnie:

- Kojarzysz go? - zapytała. - Bo ja gdzieś już go widziałam!

Zauważyłem, że wielką literą zaczynasz zdania tylko wtedy, gdy wypowiedzi kończą się wykrzyknikiem lub znakiem zapytania. Z tego co wiem, nawet kiedy wypowiedź zakończona jest znakiem zapytania czy wykrzyknikiem, zdanie po myślniku zaczyna się małą literą. Zresztą, ja tylko naprowadziłem na trop, jeżeli się mylę - proszę naprowadzić mnie na dobrą ścieżkę.

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.

Wielka litera zależy od tego, czego wyraz dotyczy. Jeżeli są to atrybuty mowy (powiedzieć, zapytać, wyszeptać, krzyknąć, itp.) wtedy piszemy małą literą i bez kropki w zdaniu dialogowym, np.:
- Kocham cię - powiedział Darek.
Jeżeli chodzi o atrybuty bezpośrednio nie mające wpływu na dialog to piszemy je różnie. Spotkałem się już chyba z każdym dziwnym zapisem. Generalnie jeżeli ruch dotyczy wypowiadanej kwestii to zapisujemy zdanie tak samo, jak w przypadku atrybutu mowy. Z koeli jeśli nie dotyczy to bezpośrednio dialogu (a bohater wypowiada się dalej) to kończymy zdanie kropką i zaczynamy z wielkiej litery. Posłużę się podwójnym przykładem:
- Zaszedłem od tyłu z siekierą i pac! - rozciął dłonią powietrze - rozpłatałem jego łeb na dwie równiutkie połowy. - Mówił o tym tak, jakby relacjonował poranną wyprawę po bułki do osiedlowego sklepu. - Od tamtej pory już się mnie nie czepiał.
(S. Darda "Słoneczna Dolina")
Z kolei to samo zdanie moglibyśmy zapisać inaczej, o ile wypowiedź kończyłaby się szybciej, np.:
- Zaszedłem od tyłu z siekierą i pac! - rozciął dłonią powietrze - rozpłatałem jego łeb na dwie równiutkie połowy.
Mówił o tym tak, jakby relacjonował poranną wyprawę po bułki do osiedlowego sklepu.


I chyba tak jest najbezpieczniej.
Wyrażenia typu "uśmiechnął się" zapisujemy jak atrybuty mowy. Z małej i bez kropek po zdaniu dialogowym. A wtrącenia narracyjne dot. interpretacji wypowiedzi zapisujemy z kropką i wielką literą, np.:
- Jak to? - Nie mogłem uwierzyć. - Przecież mówiłeś co innego?
I znaki zapytania nie mają tu nic do rzeczy. Równie dobrze mogłyby być kropki.

Obawiam się, że zapisywanie dialogów wymaga wprawy pisarskiej. Trzeba trochę popisać, żeby tego wszystkiego się nauczyć i żeby zapis przychodził naturalnie, z łatwością. Mam nadzieję, że trochę wyjaśniłem sytuację.
Niedługo na portalu powinien pojawić się felieton dot. wszelkiego rodzaju zapisów w opowiadaniach i powieściach.

Pozdrawiam!



Awatar użytkownika
mikelangello
Szkolny pisarzyna
Posty: 37
Rejestracja: czw 04 mar 2010, 18:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: mikelangello » ndz 07 mar 2010, 13:21

Bardzo ładnie opisane, zawsze mam z tą kwestą problem, może kiedyś mi zacznie wychodzić ;) Dziękuję.


and then..

Awatar użytkownika
Joe
Umysł pisarza
Posty: 975
Rejestracja: pn 21 wrz 2009, 21:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Joe » ndz 07 mar 2010, 13:26

mikelangello pisze:Bardzo ładnie opisane, zawsze mam z tą kwestą problem, może kiedyś mi zacznie wychodzić

Trzeba po prostu posiedzieć nad dialogami. Trenować nie z jednym autorem, ale kilkoma. A jeśli nie masz na to ochoty - czytaj. A w trakcie czytania, od czasu do czasu, przyglądnij się zapisowi. Wpadniesz na właściwą ścieżkę, to pewne!



Awatar użytkownika
mikelangello
Szkolny pisarzyna
Posty: 37
Rejestracja: czw 04 mar 2010, 18:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: mikelangello » ndz 07 mar 2010, 15:46

Staram się, dziękuję za radę. Będę musiał zwrócić więcej uwagi :)


and then..

Awatar użytkownika
malika
Dusza pisarza
Posty: 514
Rejestracja: pn 19 paź 2009, 20:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Zza winkla
Płeć: Kobieta

Postautor: malika » ndz 07 mar 2010, 16:34

mikelangello pisze:ryk dojrzałego lwa

Dojrzały w pierwszej kolejności kojarzy mi się z owocem, dopiero później z organizmem, który osiągnął szczytowy etap rozwoju. Lepiej po prostu: dorosły
mikelangello pisze:– Zdetronizowany!? - [1]Wyrwało się z potężnej, dumnej i włochatej piersi. [2]Liście drżały, trawa [3]jakby położyła po sobie uszy[4], bardziej lękliwi obywatele,[5] zamykali okna i ryglowali drzwi swoich domostw. Inni, mniej lękliwi[6] wyszli na plac, nasz mały prywatny [7]rynek. Lew stał na środku i trzymał [8]zająca – posłańca za uszy. [9]Zając przebierał nogami w powietrzu.

[1] Zapis dialogów, o którym pisał Revis
[2] Od nowego akapitu, ponieważ to nie jest część dialogu, ani nie dotyczy bohatera.
[3] Jakbyś nie był pewien co dokładnie zrobiła trawa. Popatrz na to: trawa niczym pies położyła po sobie uszy.
[4] Dodaj spójnik, a zdanie będzie gładsze.
[5] Bez przecinka.
[6] Wtrącenia oddzielamy przecinkiem, więc: Inni, mniej lękliwi,
[7] Rynek z definicji jest głównym placem w centrum miasta; o ile może być mały, to prywatny nie za bardzo. Druga rzecz: rynek to plac, więc niepotrzebnie powtarzasz informację. Usuń jedno.
[8] Jeśli to zając-posłaniec, to z dywizem zamiast myślnika.
[9] Zbyt dużo krótkich zdań. Popatrz: Lew stał na środku, trzymając za uszy bezradnie przebierającego nogami zająca-posłańca.
mikelangello pisze:częściowo z drżeniem kolan, serc i majtek.

Ke? Częściowo drżały im kolana, serca czy majtki? Majtki? Coś tu nie pasuje.
mikelangello pisze:tron i prawo władzy.

prawo do władzy albo władzę.

mikelangello pisze:Był silny, jak nikt. Zawsze ratował nas wszystkich, zawsze był na czele, zawsze był atrakcją, królem, ideałem. I bestią. Ktoś czknął, a on przewrócił tylko oczyma i załamał ręce. Był naszym przyjacielem, lwem, na dobre i na złe. [1]Stanął przed zebranym tłumem i ryknął. Nieartykułowany odgłos jego zawołania zadudnił we wszystkich uszach.

Powtórzenia.
Jaką atrakcją? Dla kogo, swoich poddanych? Tu przecież jeszcze nie wiadomo, że mowa o zoo.
[1] Od nowego akapitu.

mikelangello pisze:Nawet przebiegły lis, skulił ogon i wlepił wzrok w swoje paznokcie.

Bez przecinka. Wiadomo, że nie w paznokcie lwa (zresztą paznokcie jakoś mi tu nie pasują).
mikelangello pisze:Poprawiłem więc swoje małe, okrągłe okularki

Wiadomo czyje, usunąć zaimek.
mikelangello pisze:Poczochrałem się trochę o wystający za mną patyk

Usunąć.
mikelangello pisze:– Co się zmieniło? - Skończył jękiem lew.

zakończył z jękiem, albo jęknął i małą literą.
mikelangello pisze:– Ja wiele rozumiem – powiedział nagle chudy, stary szczur, stojący w pierwszym rzędzie tłumu.

Wyciąć, już wyżej piszesz o tłumie.
mikelangello pisze:– Szczur na króla! - Krzyknął (...)
– Co szczurze? - Zapytał lew.

W obu zdaniach po drugim myślniku mała litera.
mikelangello pisze:– Nic królu. Drwijcie, zwierzęta – powiedział szczur odchodząc gdzieś.

Wyciąć, nieładnie brzmi.
mikelangello pisze:żeby wychodzić przed tłum, żeby wystawać.

Może raczej: wystawiać się? Wystawać to można w kolejce, albo przed kinem.
mikelangello pisze:– I co? - Ryknął

Znowu zasady zapisu dialogów.
mikelangello pisze:Król łypnął groźnym okiem i tłum rozstąpił się, wystawiając na [1]ostrzał groźnych, palących teraz [2]jakby oczu lwa małą owieczkę.

[1] Palący ostrzał oczu? Dziwnie...
[2] Jakby oczy? Usunąć, bo niepotrzebne. Do tego powtórzenia: okiem, groźny.
mikelangello pisze:Z drugiej strony widziałem siebie raczej jako lwa, niż stek.

Nie rozumiem tego zdania. Nijak nie pasuje do reszty.
mikelangello pisze:– I co z tego? - Lew podnosił głos.

Podniósł. Czynność dokonana.
mikelangello pisze:Często tam latam i słyszę, jak ryczy ten władca, co jakiś czas. Jak często pomstuje. Czasem

Często, czasem - za dużo tu tego. Dwa: co jakiś czas ryczy, ale często pomstuje?
mikelangello pisze:– Jesteś królem – powiedziała owca i jakby się zawahała.

Wyciąć.
mikelangello pisze:To tak, jakby go żona zdradzała z..

Brakuje na końcu kropki, albo o jedną za dużo.
mikelangello pisze:Z wami wszystkimi – powiedział Lew. - Można na was liczyć, jak na smażone mięso w tym zoo.

Zaznaczone zdanie nijak ma się do reszty. Zmienić.
mikelangello pisze:– Nigdy nie dostałem – dokończył. Jak zawsze, gdy coś się działo.

Przecinek zamiast kropki, no i raczej dodał, dopowiedział niż dokończył, bo poprzednie zdanie nie wskazuje, że wypowiedź była urywana.
mikelangello pisze:Lew szedł, męskim krokiem

Mnie się zawsze zdawało, że lwy chodzą miękko, 'po kociemu', jak dobrzy myśliwi, a męski krok jest raczej pewny i twardy.
mikelangello pisze:– To? - Zapytał, wskazując palcem na przyczynę uzurpacji.

Dopiero po przeczytaniu całego tekstu drugi raz, zorientowałam się o co chodzi w tym zdaniu. Dopisz coś, małe naprowadzenie, nie wiem, czarna skrzynka, kolorowe pudełko, czy coś, bo teraz to ni z gruchy ni z pietruchy uderzasz jakimś czymś.
mikelangello pisze:Siadłem koło jego drugiej łapy.

Chyba raczej przysiadłem, bo skoro to kruk, to nie mógł usiąść.
mikelangello pisze:- Zdetronizowany przez..

Znowu zabrakło jednej kropki na końcu.
mikelangello pisze:Teraz, wszystko zapowiadało się czarno.

Można coś czarno widzieć, ale zapowiadać się? Chyba nie.
mikelangello pisze:Na ekranie małego telewizora pojawił się nagle rysowany lew. I osioł w paski. Może zebra. I żyrafka, lekomanka.

Rysowany lew? A może rysunkowy, namalowany? Za dużo kropek w tym urywku, lepiej zmienić na przecinki, zdanie będzie płynniejsze.
mikelangello pisze:Wielki, jaskrawy napis krzyknął jakby z ekranu „Madagaskar”.

Znowu: jakby z ekranu. Jakby nie jest dobrym słowem, bo sugeruje, że Ty sam, pisarzu, nie wiesz co chcesz powiedzieć. Tu dodatkowo, używasz go w złych miejscach.
mikelangello pisze:Patrzyłem na to[,] przez moje małe, okrągłe okulary, a lew uronił łzę, zdetronizowany. Zoo, straciło coś i zyskało.

usunąć przecinek.

Zbyt dużo krótkich zdań, które burzą odbiór, ma się wrażenie czytania raportu. Mnóstwo powtórzeń i choć niektóre stosujesz celowo, to wydaje mi się, że nie korzystasz ze słownika synonimów. Urozmaici to i uplastyczni tekst. Interpunkcja kuleje, ale w tym niestety nie pomogę. I jeszcze jedno: nie oddzielasz wtrąceń narratora od akcji, wszystko piszesz w jednym ciągu, w tym samym akapicie. To trochę utrudnia odbiór.

Jeśli chodzi o tekst, to nie podobał mi się. Ni to bajka, ni opowiastka, z dziwną puentą. Gmatwasz trochę z nadawaniem ludzkich cech zwierzętom. Dużo postaci, ale żadna nie wybija się ponad resztę - ot, papierowe.
Niestety nie zrozumiałam symbolu, o którym mówi lew.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony ndz 07 mar 2010, 18:16 przez malika, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
mikelangello
Szkolny pisarzyna
Posty: 37
Rejestracja: czw 04 mar 2010, 18:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: mikelangello » ndz 07 mar 2010, 19:14

Chwytam się za poprawianie, dziękuję za pomoc.
Dużo tego ;)

Joe: Nie martw się - ja mam o wiele więcej...
Ostatnio zmieniony ndz 07 mar 2010, 19:16 przez mikelangello, łącznie zmieniany 1 raz.


and then..

Awatar użytkownika
djas
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 21 gru 2009, 20:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Pabianice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: djas » pt 02 kwie 2010, 08:02

Błędy, które dostrzegłem już Ci wytknięto. Odniosę się więc tylko do dwóch spraw.

Nadałeś ludzkie trybuty zwierzętom:

Lew załamał ręce, zwierzętom trzęsły się majtki, lis spojrzał na paznokcie. Przypuszczam, że zabieg był celowy, ale zupełnie nie trafił do mnie. Dlatego nadal traktuję to jako błąd.

Zakończenie.

Kto zdetronizował lwa? Lew z "Madagaskaru"? Dlaczego? Nie rozumiem, a przecież to była najważniejsza sprawa w całym tekście.

mikelangello pisze:Wielki, jaskrawy napis krzyknął jakby z ekranu „Madagaskar”.


A tego Ci chyba nikt nie wytknął. Napis krzykną nie jakby z ekranu, a jakby krzyknął z ekranu.

Kiepskie. Czytałem i chciałem, żeby się już skończyło. A przecież było krótkie...
Chyba tylko szczur był dobrze przedstawioną postacią. Reszta - nieciekawa.
Sam tekst niczego nie przekazał. Nudą wiało do samego końca. Nawet jeśli nie uda Ci się poprowadzić ciekawej akcji, to samym zakończeniem możesz uratować opowieść. A tu zoo coś straciło i coś zyskało. Tyle, że nie wiem, co?

Dla mnie niedostatecznie zarówno za treść, jak i za błędy. I wierz mi, że czytałem głównie po to, by zostać zaskoczonym. I nic.


Dariusz S. Jasiński


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości