Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Przemijanie [psychologia, fantastyka]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
metek1987
Kmiotek
Posty: 7
Rejestracja: pn 12 paź 2009, 14:00
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Sopot
Płeć: Mężczyzna

Przemijanie [psychologia, fantastyka]

Postautor: metek1987 » pn 12 paź 2009, 16:58

PRZEMIJANIE



* * *



I - SPOKÓJ



Ciemność...
Choć zacząłem już pojmować, nadal przed oczyma miałem nieprzeniknioną ciemność. Doskonała czerń, która, choć wydawać by się mogło iż jest zła i przerażająca, sprawiała, że czułem się bezpieczny. Pamiętam doskonale, że jako dzieciak nie potrafiłem zasnąć bez odrobiny światła - małej świeczki, czy choć lampki nocnej, niejednokrotnie zasypiałem przy włączonym telewizorze. Ale teraz czułem to ewidentnie. Choć oślepiony, nieświadomy swojej pozycji i, co gorsza, nie potrafiący posklejać w całość wspomnień, by móc określić przyczynę stanu w którym się znalazłem, odczuwałem doskonały spokój. Nic tak naprawdę mnie nie interesowało. Wszystkie te zawiązki myśli, które przenikały przez mój umysł, ginęły gdzieś w przestrzeni równie szybko jak się pojawiały.
Bum...
Gdzieś daleko rozbrzmiewał ten odgłos. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że towarzyszy mi już od jakiegoś czasu, być może od samego początku, to znaczy od chwili w której uświadomiłem sobie mój stan.
Bum.
Odgłos stawał się wyraźniejszy z chwili na chwilę, zapewne dlatego dopiero teraz zwróciłem na niego uwagę. Poza tym, że stawał się głośniejszy, odnosiłem wrażenie, że przybliża się, lub też przyciąga mnie do siebie. Nie byłem w stanie tego określić.
Bum!
Tym razem było już naprawdę głośno i wyraźnie. Co to jest do cholery!
Zacząłem się irytować? Cieszył mnie ten przejaw uczuć. Świadczyło to o tym, że być może nie jest ze mną aż tak źle. Hym..., nawet na ironie sobie pozwoliłem.
Cisza...
Wszystko ucichło. Jedyna rzecz która posiadała siłę by uruchomić moje wewnętrzne Ja, zniknęła. Prosty odgłos, posiadał znacznie większy potencjał skomplikowania, niż każda z moich myśl.
Pierwszy raz poczułem się źle, niepewnie. Poczułem się zagubiony. Nie potrafiłem uchwycić się czegokolwiek. Błądziłem myślami po wspomnieniach, ale nic nie wydawało mi się na tyle ważne, by dać mi...
No właśnie. Co mi dać?
...



* * *



Znowu pozostała tylko ciemność i ja zawieszony w bezmiarze przestrzeni, nie potrafiący określić niczego poza własna jaźnią, która i tak wydaje się być mi obca. Mówię do kogoś, choć i tak wiem, że nikt mnie nie słucha. Mówię do siebie, choć nie interesuje mnie to co mam do powiedzenia. Bezsensowny bełkot nie posiadający żadnej treści, doskonale oddawał wartość mojej osoby.
Teraz wiem ile jestem wart dla samego siebie. Ile warte są moje wspomnienia, moje doświadczenia. Nic nie uchroniło mnie przez tym osądem. Sam podjąłem taką decyzję i sam wydaje na siebie wyrok. Z tą wiedzą osiągam spokój.
Ciemność... Cisza... Spokój...



* * *



Ciemność rozmyło światło. Cisze zakłócił szloch. Spokój zmąciły słowa:
- Akcja serca ustała o dwudziestej pierwszej zero trzy...



* * *



II - CISZA



Wsunąłem stopy w miękki piasek, poczułem przyjemne ciepło.
Przede mną dumnie otwarte stało morze, błyszczące milionem srebrnych gwiazd.
Lekki wiatr wprawiał moją koszule w nieznaczny ruch.
Po brzegi wypełniałem płuca krystalicznie czystym powietrzem, napawając się każdą jego cząstką.
Spojrzałem w górę by na tle idealnie błękitnego nieba ujrzeć słońce i przyjąć na twarz grad świetlistych promieni.
Rozstawiałem szeroko ramiona, chcąc wiatru złapać dla siebie jak najwięcej.
Zamknąłem oczy i zacząłem śnić...

Powoli moje stopy wynurzyły się z piasku. Czułem każde ziarenko zsuwające się z mojego ciała.
Unosiłem się...
Szybowałem...
Dookoła panowała nieprzenikniona cisza.
Wiatr ustał uznając moją wyższość.
Morze zamilkło podziwiając mnie górującego ponad nim.
Piasek najdłużej opierał się moim rządom, lecz ostatecznie i on musiał odpuścić nie widząc dla siebie szans.
Niebo stanowiło ostatnią przeszkodę na mojej drodze. Nie lękając się, stawiłem czoła jego klarowności. Choć była to ciężka przeprawa i tą pokonałem.
Cel mojej wędrówki zdawał się widzieć, że do niego zmierzam. Więc wysłał swoje dzieci na me pożarcie, licząc że syty odpuszczę. Gdy w końcu stanąłem przed nim tak blisko, jak nie był przed nim jeszcze nikt inny. Słońce zgasło, ustępując mi swojego miejsca.



Otworzyłem oczy kończąc sen...
Śmiał się ze mnie wiatr.
Morze wzburzyło się zalane rozbawienia łzami.
Piasek z radości nie mógł się pozbierać.
Niebo pociemniało kryjąc swe chichoty.
Jedynie Słońce odeszło bez słowa, pozostawiając mnie na pastwę swojego martwego brata.



Odwróciłem się i ruszyłem przed siebie.



Teraz już wiem gdzie jestem.
Teraz już wiem gdzie zmierzam.



Z tą wiedzą osiągam spokój. Uciszam krzyki - ogłaszam wewnętrzną ciszę.



Ciemność... Cisza... Spokój...



* * *



III - CIEMNOŚĆ



Wędrowałem już bardzo długo, choć nie czułem zmęczenia.
Parę razy przystanąłem, ale nie po to by złapać oddech, czy uspokoić umęczone Serce, ale po to by
Rozejrzeć się,
Podziwiać,
Zakochać się.
Otoczenie
jakie towarzyszyło mi, właściwie od początku mojej podróży, posiadało w sobie coś magicznego. Zarówno to co znajdowało się nade mną, jak i to po czym stąpałem powodowało wrzenie mojej krwi. Świat po prawej stronie łaskotał moje podniecenie, natomiast królestwa po lewej wznosiły mą duszę. To co minąłem obdarzyłem już
Miłością,
a to co było dopiero przede mną już czekało bym się w nim
Zakochał.
Mimo iż wędrowałem samotnie nie czułem się opuszczony.
Wszystko wokół mnie było moim
Przyjacielem,
moim najbliższym członkiem Rodziny,
moja Kochanką,
moją Miłością.
Mimo iż nikt nie dotrzymywał mi kroku, nikt nie stawiał swojej stopy tuż za moją, nikogo nie mijałem na swojej drodze wszyscy chcieli mnie słuchać i z niecierpliwością wyczekiwali dnia w którym osiągnę swój
Cel.
Czułem się jak
Król tego Świata.
Świata,
który wydawał się nierealne, choć ja wierzyłem, że jest prawdziwy.
Pamiętam doskonale dzień w którym rozpocząłem swoja wędrówkę, co wtedy myślałem, gdzie wtedy byłem, co skłoniło mnie do takiego pokierowania swoim
Życiem.
Nigdy nie zapomnę też tego, co doświadczyłem podczas tej podróży, jak wiele się nauczyłem, na jak wiele pytań otrzymałem odpowiedz, ale także jak wiele jeszcze przede mną.
W chwili kiedy wiem, że jestem już blisko mojego
Celu,
wszystko wydaje się takie jasne.
Zrobiłem wszystko co w mojej mocy aby tu dotrzeć. Wierze, że było warto...



Mój Cel...
Moja Utopia...
Dotarłem.
Koniec mojej podróży.
Mimo iż do samego końca nie wiedziałem dokąd zmierzam.
Nie wiedziałem czym będzie zwieńczenie mojej podróży.
Nie wiedziałem na co się przygotować.
Teraz, kiedy stałem przed moim
Celem,
nie obawiałem się niczego.
Nie byłem w stanie zrozumieć czym jest mój
Cel,
ale czułem się bezpieczny.
Szczęście
jakie oblało moje
Serce
było nie do opisania. Tak długo na to czekałem.
Jestem Twój...
...Zabierz mnie...


Bramy rozchyliły się.
Zaproszono mnie do środka...
...a ja uświadomiłem sobie jak bardzo się myliłem.


Czułem każdą cząstkę ulatującego ze mnie
Życia,
porywającego za sobą moje
Wspomnienia.
Skóra
zamieniła się w pomarszczoną siatkę. Zalane czernią
oczy
nie dostrzegły kurczących się
kości.
Ciało
odmówiło mi posłuszeństwa.
Dusiłem się.
Tonąłem...
Nie wiedziałem gdzie jestem. Zapomniałem po co tu jestem. Zapomniałem kim jestem ...
Zapomniałem wszystko...


Wszechpotężna Cisza zwyciężyła moją duszę...
Przerażający Spokój zawładną moim Sercem...
Utopiłem się w bezgranicznej Ciemności...
Ciemności...
...Ciemności...
...Cie...mno...ści..


Ciii...


* * *


Krzyk zaanonsował przybycie.
Długotrwałe cierpienie uwieńczone było niezwykłym szczęściem. Uśmiechy, radość i początek nowego Życia.
- Mają Państwo syna – oznajmił lekarz unosząc na rękach małego człowieczka.



KONIEC



Awatar użytkownika
Milly
Pisarz osiedlowy
Posty: 230
Rejestracja: pn 29 cze 2009, 14:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze snów
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Milly » pn 12 paź 2009, 17:41

Zanim zaczniesz pisać na forum, powinieneś zapoznać się z regulaminem. Temat pewnie zaraz zostanie zablokowany, ale nie jest jeszcze za późno, byś się chociaż przedstawił w odpowiednim dziale. No i oczywiście nadrobił zaległą lekturę ;)

Pozdrawiam
-M-


Miłości jestem posłuszna i szczęściu się nie opieram!
I czuję twoją pieszczotę i coraz bardziej zanikam,
I czuję twe pocałunki i coraz bardziej umieram.

Rok nieistnienia B. Leśmian

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » śr 14 paź 2009, 16:38

Uf, najbardziej nie lubię, kiedy muszę od nowa pisać weryfikację. Niestety, prąd popełnił samobójstwo, więc jedziemy jeszcze raz. ^^

Pod koniec byłem już znudzony i trochę zirytowany, ale ostatnie trzy zdania gwałtownie poprawiły moje wrażenia. Zakończenie naprawdę dobre.

A co z resztą? Cóż. Opowiadanie zdecydowanie eksperymentalne. Z eksperymentami jest zawsze duże ryzyko przekombinowania, zaplątania się w słowach, przerostu formy nad treścią. Trzeba umieć wszystko wyważyć.

Tobie się nie udało. Pierwszy rozdział (SPOKÓJ) i ostatnie trzy zdania podobały mi się, ale reszta to właśnie przerost formy nad treścią. Piszesz dużo, ale niewiele z tego wynika, w rezultacie wszystko brzmi jak bełkot. Ciągle właściwie piszesz o tym samym, co nuży.

Nie przemawiają do mnie pojedyncze wyrazy w wersach. Za dużo tego. Gdybyś użył tego raz czy dwa, ale to się pojawia nieustannie, więc nie tworzy żadnej atmosfery, raczej irytuje. Podobne odczucia mam w związku ze wzorem akapit = jedno zdanie. W zbyt dużych ilościach - nuży.

Jeszcze drobna uwaga: czasem nadużywasz wielokropków. Pamiętaj, że zbyt gęsto spiętrzone nie budują klimatu, a jedynie wywołują uśmiech. W ogóle wielokropek to kiepski sposób na akcentowanie pewnych rzeczy.

Podsumowując, część między śmiercią a narodzinami jest zbyt niekonkretna, zbyt bełkotliwa, nic z niej nie wynika, a do tego jeszcze nużą jednowyrazowe i jednozdaniowe akapity w zbyt dużych ilościach. Tego typu rzeczy trzeba umieć wyważyć. Jest jakiś potencjał w tym opowiadaniu, bo zakończenie naprawdę ładne, i widać, że styl masz solidny, ale trzeba sporo rzeczy doszlifować.

Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
metek1987
Kmiotek
Posty: 7
Rejestracja: pn 12 paź 2009, 14:00
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Sopot
Płeć: Mężczyzna

Postautor: metek1987 » śr 14 paź 2009, 19:23

W końcu ktoś normalnie ocenił moje "literki":) Czekałem aż ktoś mnie "opierniczy" w mądry sposób i wskaże błędy. Lubię pisać i chce to robić chociaż dla siebie, ale naprawdę trudno samemu doszukać się błędów w swoich pracach. Dlatego dzięki wielkie! Czasem kopniak w dupę pomaga i jestem pewien, że mi pomoże:P Pozdrawiam kompetentną grupę. Wielki plus dla was:)



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » śr 14 paź 2009, 22:29

Bardzo mi miło, że mogłem pomóc. ;) Do usług, od tego tu jesteśmy.

Przejrzałem opowiadanie jeszcze raz przy okazji i ponownie podkreślę to, co uderza nawet bez czytania: o wiele za dużo wielokropków (zwykła kropka naprawdę robi o niebo lepsze wrażenie, trzykropek jest pseudoklimatyczny) i o wiele za dużo akapitów (nie wiem, czy chciałeś taki efekt osiągnąć, ale końcówka wygląda jak wiersz).

Powodzenia w poprawkach i doskonaleniu się. :)


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » czw 15 paź 2009, 10:50

Bum...
Gdzieś daleko rozbrzmiewał ten odgłos.


Zaakcentowałbym tę onomatopeję, opisał, tak aby czytelnik mógł sobie ten dźwięk wyobrazić. W tym stanie, jest to uogólnienie - dla każdego może być inne, a niektóre z tych wyobrażeń mogą odciągnąć od klimatu.

Zacząłem się irytować?


Zdecydowanie kropka, zamiast zapytajnika.

Hym...,


Albo hm, albo hmm (długie lub krótkie - to onomatopeja).

Rozstawiałem szeroko ramiona, chcąc wiatru złapać dla siebie jak najwięcej.


szyk naprzestawny w tym wypadku zmienia sens zdania: bohater chce coś wiatru, nie coś z wiatrem (tak wynika z konstrukcji).

Eksperyment eksperymentem, jednak mi w tekście wyraźnie zabrakło zależności pomiędzy śmiercią (zdanie z akcją serca) a całą resztą, czyli drogą i narodzinami. I to właśnie sprawia, że źle mi po przeczytaniu tego, ponieważ piszesz dobrze, żeby nie powiedzieć, bardzo dobrze.

Zdania konstruujesz plastycznie, z polotem - widać w nich wszystko, co chcesz przekazać. Otaczasz wszystko taką magią, sprawiasz, że błyszczą i, jeżeli pominąć drobne błędy, jest to bardzo miłe w odbiorze. Natomiast, dobre lanie wody w tym wypadku nie ratuje zamiaru - podróż-cel-kres rozmywa się, niknie i pozostają tylko widoki. Być może chodziło ci o samą podróż, gdzie początek wyjścia i wejścia jest nieistotny, ale nawet wówczas, jest to za słabo nakreślone.

Podobały mi się zdecydowane, krótkie opisy plaży, widoków, które rozpisałeś bardzo sprawnie - po tym przyznam, że styl posiadasz - a to już bardzo dużo.

Mankamentem, są pocięte zdania - jeżeli dodać do tego zaimkozę i przecinki stawiane ad hoc, jest nad czym pracować, ale są to sprawy czysto techniczne i dobrze widzieć, że tylko to jest do poprawy.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości