Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Umarli żyją dłużej.

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Umarli żyją dłużej.

Postautor: MAREL » pn 21 wrz 2009, 15:26

[shadow=red]Tylko dla dorosłych.[/shadow]



Wczoraj wieczorem pokłóciłem się z żoną, matką i kochanką. Cholera jasna mnie wzięła. Stało się. Wylałem beczki siedzącej we mnie żółci na trzy kobiece główki. Zrobiło mi się lżej, lepiej, pluszakowo. Spałem w pobliskim stogu siana, zagrzebany po czubek głowy. Wokół panowały-cisza, zapach i spokój. Jestem prawdziwym mężczyzną z trzema kobietami u boku. Monogamię wymyśliły pedały z zemsty za rozbiory. Najbardziej szanuję Indian. Nigdy nie napadli na Polskę, nie rozkradają naszego budżetu, a kiedy stoję w kolejce do specjalisty widzę jedynie białych, smutnych, schorowanych ludzi, którzy kiedyś rodzili się bezbronni. Zupełnie nieprzygotowani do życia, za to z aspiracjami do władzy nad światem. Pozbawieni marzeń, przyszłości i najczęściej pieniędzy na starość, stoją, marudzą, jakby trzepnięci obuchem kosy. Widocznie nawet śmierci nie interesują. Są naukowe dowody, wierzcie mi, że kostucha nie interesuje się większością z nas. Wcielony sadomasochizm, wbudowany w najbardziej aktywne rejony naszego mózgu drąży temat końcowego odliczania, przedziera się przez codzienne sprawy jak zapracowany robak w ogródku sąsiada, gdzie pod płotem leży truchło zdechłego kreta. Myślimy / mocne słowo, prawda?/, uważamy, jesteśmy wprost przekonani, że coś jednak znaczymy, ileś tam jesteśmy warci, ale śmiem twierdzić, całe to konanie przypomina zatłoczony przystanek na peryferiach wielkiej aglomeracji, gdzie dyrekcja nic sobie nie robiąc, wysyła na obsługę linii w kierunku centrum stary, rozklekotany autobus. Pojazd nawala, naprawiają, jedzie dalej. Podmiany nie będzie. Liczba miejsc ograniczona. Kierowca niewidomy, głuchy i głupi do tego. Żart taki dla rozluźnienia napiętej atmosfery. Kłóciliście się kiedyś z kobietą? A z dwoma? No właśnie. Trzy. Wszystkie przeciwko mnie. Całe życie z czystym sercem błaznuję, ale wczoraj wieczorem było ostro i poważnie. Mówią – nieważne, co się w życiu robi, należy wkładać w to własną pikawkę. Wszystko jedno wtedy, czyś naukowiec, kopacz rowów a może złodziej. I o to właśnie poszło, żebym tak trupem padł na miejscu i skonał, wijąc się, jęcząc i skamląc o litość jeśli było inaczej. Popołudniem późnym Justyna - ślubna – dorwała się do mojego telefonu komórkowego. Oczywiście miałem zabezpieczony system kontaktów. Pod hasłem Olek krył się Karol, znienawidzony przez moją kobietę kompan od wszystkiego, poczynając jazdę szybkimi motocyklami do podziwiania zwinności tancerek w nocnym klubie „ Żaba”. Fredek oznaczał Tomka. Byłego Justy. Tak to już w życiu bywa, a miłość jest jak Temida. Ślepa, głucha, brzydka, sprzedaje się na wagę i wali do tego na oślep. Mnie w życiu nie obchodzą drobnostki, dlatego fakt bycia żony z moim najlepszym przyjacielem mógłbym porównać do pyłu na butach, który należy strząsnąć kiedy idzie się dalej. Owszem, przyznam się. Hasło Robert – tu ukrywała się Sandra, matka dwojga dzieci, samotnie wychowująca. Przeciętna kobieta z ładnym tyłkiem. W telefonie ukryłem całe swoje życie, poplątane, pomieszane ale za to słodkie jak wieloowocowy kisiel znanej firmy po jeden dwadzieścia cztery za torebkę w hipermarkecie. Żona, chyba jednego dnia postanowiła zrobić mi sąd ostateczny. Z rozkodowanymi danymi, wiedzą ogromną / dzwoniła pod każdy dostępny numer, nawet informacji kolejowej nie odpuściła/, wezwała na odsiecz moją mamusię, a nie teściową/ dziwne, prawda?/ oraz Sandrę, swoją najlepszą przyjaciółkę, zbieżność imion wcale nie jest przypadkowa. Kobiety w sytuacjach kryzysowych zachowują się różnie. Leją w pysk, mdleją, histeryzują, płaczą, ironizują.
Kiedy wróciłem do domu po całym dniu w warsztacie / uwielbiałem dłubać w silnikach, a zapach smarów, olejów i paliwa na moim roboczym kombinezonie nie miał sobie równych/ już u progu zauważyłem zmiany. Drzwi otworzyła kochanka w seksownej bieliźnie i nie byłoby to takie inne.
- Kochanie już wróciłeś? – pytała z kuchni równocześnie Justyna. Zawsze marzyłem o trójkącie. Prawdziwym mężczyzną będąc znałem jednak realia. Nie wierzyłem w cuda krótko mówiąc. Wszedłem do przedpokoju. Sandra pomagała mi ściągnąć kombinezon. Piersi ocierały się o mnie. Otarłem się więc o jej tyłek. Każdy skazany na śmierć ma przecież prawo do ostatniej woli. Dostałem łagodnego klapsa w policzek. Z kuchni wyszła żona. Ubrana jak zawsze. Swojsko, domowo, kiczowato. Za nią mamusia z moimi gadżetami z dzieciństwa. Znawcy tematu twierdzą, że rozwój dziecka do trzeciego roku życia kształtuje jego poczucie psychiczne własnej płci. Taka jego mać. Misie wtedy zbierałem. O proszę, na lewej ręce rodzicielka miała Pusia z urwaną łapką, obok Kitek bez uszka. Dudek z jednym oczkiem, Lolo bez sierści. Szczególnie Patek z dziurą między nogami zrobił na mnie potężne wrażenie. Biorąc pod uwagę okoliczności naturalnie. Mamusia wzięła misie. Sandra i Justyna złapały mnie pod ręce i weszliśmy do pokoju.

cdn.[code][/code]



Awatar użytkownika
Mazer
Pisarz domowy
Posty: 183
Rejestracja: pn 06 sie 2007, 17:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Mazer » pn 21 wrz 2009, 15:44

Hm, krótko, bo jedna uwaga - zróbże dwa, trzy akapity więcej, się będzie czytać lżej :)

Poza tym... echhh, szkoda, że jeden tekst na tydzień, bo aż siedem dni przyjdzie czekać na kolejną część /w nadziei, że resztę opowiadania już masz napisane, a nie, że za miesiąc, dwa, bo Cię znajdę i przykuję do biurka!/. Komentował szerzej będę po całości.

Pozdrrrr!


"Ludzie się pożenili albo się pożenią i pozamężnią, pooświadczali się... a ja na razie jestem na etapie robienia sobie kawy...jakkolwiek można to odnieść do życia" - Hipolit

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » wt 22 wrz 2009, 10:46

Niezłe. Obiektywnie rzecz biorąc pewnie powiedziałbym, że przekombinowane, że język za ciężki itp. Taka jest teoria - w praktyce czyta się wszystkie te długaśne porównania bez żadnych zgrzytów i problemów. Moim zdaniem odrobinę ten tekst chaotyczny, narrator mówi o tym, co mu do łba w danej chwili przyjdzie - ale to chyba celowy zabieg, nie?
Dlaczego ten fragment jest "Tylko dla dorosłych"? Pomysł autora czy odgórny wymóg? Jak na mój gust, opowiadanie nie jest jakieś szczególnie plugawe...


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » śr 23 wrz 2009, 18:51

Całkowicie popieram Mazera w kwestii akapitów. Rozstrzel ten tekst, to się go będzie o wiele przyjemniej czytało.

A i tak jest naprawdę dobrze. Masz styl gawędziarza (końcowy wątek misiów zabawny :) ) i dobrą wyobraźnię (tworzysz ciekawe metafory - szczególnie podobało mi się "trzepnięty obuchem kosy"). Czasem mocno odbiegasz od tematu, ale rozumiem, że tak specjalnie i podoba mi się. Jest realistyczne, bo przecież ludzie często plątają się we własnych słowach.

O treści za wiele nie powiem z powodu wymienionego wyżej. Przez tą armię słów, niewiele się dowiadujemy. W kwestii fabuły powiem tylko, że pierwsze zdanie jest zabawne i zachęca do dalszego czytania - a to ważne.

Z drobnych uwag - czemu wtrącenia narratora odgradzasz sleszami? Ma być oryginalnie? Nie łatwiej i wygodniej w nawiasach (jakoś tak one zgrabniej zamykają tekst).

To chyba tyle. Z chęcią przeczytam dalszy ciąg, by móc powiedzieć więcej. Na razie tylko tyle: jest z Ciebie gawędziarz z wyobraźnią. ;)

Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » czw 24 wrz 2009, 09:17

Ok. Dzięki Panowie za wszelkie uwagi. Wnioski zostaną wyciągnięte. O, jeden już jest. Wniosek, chodź tu! Do nogi! Nie żartuję. Nauczyłem się słuchać uwag osób komentujących i nie odbierać tego jako ataku na mą męską dumę. O dzięki Ci WM!
( Mówię poważnie, nie spamuję. Po prostu się cieszę, że mnie ktoś jeszcze chce " czytać i komentować").



Awatar użytkownika
Revis
Pisarz
Pisarz
Posty: 498
Rejestracja: czw 09 kwie 2009, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olsztyn/Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Revis » czw 24 wrz 2009, 15:34

Wokół panowały-cisza, zapach i spokój.

Zapisałbym to jednak inaczej. Po prostu "Wokół panowały cisza, zapach i spokój." albo z dwukropkiem zamiast myślnika.
W telefonie ukryłem całe swoje życie, poplątane, pomieszane ale za to słodkie jak wieloowocowy kisiel znanej firmy po jeden dwadzieścia cztery za torebkę w hipermarkecie.

Czy to ważna informacja? Dla mnie już przesadą zionie. Ja wiem, że tak stylizujesz. Ale moim zdaniem samo „wieloowocowy kisiel” wystarczy i jest fajne.

Myślę, że masz problem z zapisem. Szukasz jakiś innowacyjnych form, takich jak te slesze, ale to nie jest poprawnie. Tak samo ten myślnik. Do tego tak jak mówili poprzednicy: akapity! Ogólnie bardzo mi się podobało. Lubię taki styl. Czasami trafiały Ci się niezłe porównania - widać, że jesteś spostrzegawczy. Historia wciąga na maksa. Lekko przychodzi Ci wplatanie przemyśleń bohatera w historię, co też jest niełatwym zabiegiem. Robisz to zdumiewająco łatwo. Chociaż chciałbym zauważyć, że jest to krótki fragment ;P I nie wiem, jak radzisz sobie na dłuższą metę z takim stylem. Chciałbym wiedzieć, co stało się później. Podobało mi się.



Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » czw 24 wrz 2009, 16:07

Revis, nie uważam, że to przesada. Każde życie jest markowe. Słodkie może być również chociaż nie musi "opływać" w bogactwo. Wystraczy jeden dwadzieścia... Zgadzam się z pozostałym Twoimi uwagami. Masz rację, szukam...



Awatar użytkownika
Revis
Pisarz
Pisarz
Posty: 498
Rejestracja: czw 09 kwie 2009, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olsztyn/Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Revis » czw 24 wrz 2009, 17:27

Nie przesada? To w takim razie źle sformułowałeś porównanie. Porównaniem było "słodkie jak wieloowocowy kisiel", a dalsza część odnosi się tylko i wyłącznie do kisielu. Nie do życia.
Czepiając się dalej - interpunkcja w tym zadaniu i kilku innych kuleje.



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » czw 24 wrz 2009, 19:48

Ja tylko obronię zdanie z kisielem - podoba mi się, jest zabawne, pomysłowe i idealnie wpasowuje się w atmosferę pracy.

Pozdrawiam. ;)


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Revis
Pisarz
Pisarz
Posty: 498
Rejestracja: czw 09 kwie 2009, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olsztyn/Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Revis » czw 24 wrz 2009, 19:50

Z kisielem, do samego kisielu - owszem. Mi też się podoba.



Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » pt 25 wrz 2009, 15:34

Revis pisze:Nie przesada? To w takim razie źle sformułowałeś porównanie. Porównaniem było "słodkie jak wieloowocowy kisiel", a dalsza część odnosi się tylko i wyłącznie do kisielu. Nie do życia.
Czepiając się dalej - interpunkcja w tym zadaniu i kilku innych kuleje.

Zgadzam się co do interpunkcji. Leży i kwiczy. Może, gdyby mi ktoś podpowiedział, gdzie postawić to i owo, byłoby jasne nie tylko dla mnie, ale i dla czytelnika, że reszta odnosi się również do życia.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości