"Pomysły" [horror?] Króciutki tekst, miniaturka wr

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

"Pomysły" [horror?] Króciutki tekst, miniaturka wr

Postautor: Mich'Ael » wt 15 wrz 2009, 10:50

Pomysł na ten tekst przyszedł mi do głowy dawno, dawno temu. Spisałem, z lekka przeredagowałem i mam. Jestem w pełni świadom, że nie jest to jakieś arcydzieło - ale mimo tego darzę ten fragmencik pewną sympatią. Z przyczyn osobistych. Miłej lektury.



"Niektóre pomysły, które przychodzą do ludzkich umysłów bardzo mocno domagają się swej realizacji. Dzieje się tak nawet pomimo faktu, że czasem są co najmniej równie dziwaczne co nachalne. Francuzi nazywają takie myśli idée fixe, cała reszta świata zwie je po prostu obsesjami. Skąd biorą się te dziwaczne impulsy? Czy na pewno z naszego własnego umysłu?

***
Noc była cicha i spokojna. Księżyc w pełni wisiał wysoko na niebie, jego trupioblade światło rozlewało się po całym świecie otulonym czarnymi skrzydłami nocy. W pokoju, oświetlonym promykami niesamowitego księżycowego światła, spał człowiek, mężczyzna. Leżał na plecach, wygodnie rozłożony i tylko do połowy przykryty kocem. Jedna z jego rąk zwisała luźno poza obręb wygodnego materaca łóżka. W całym pomieszczeniu po podłodze poniewierały się zwinięte zmięte kartki papieru. Najwięcej leżało ich w okolicach biurka na którym stał komputer. Na jednym z niewielu niezmaltretowanych świstków dało się odczytać informację o terminie wyznaczonym dla człowieka przez jego wydawnictwo. To było jeszcze tylko kilka dni, kilka dni zupełnie pozbawionych natchnienia, tak jak ten - przynajmniej sądząc po ilości zmiętego papieru na podłodze. Mężczyzna spał mocnym snem, tak jak sypiają ludzie zmęczeni i zrezygnowani. Nic w pomieszczeniu nie zakłócało jego odpoczynku. Wszędzie panował absolutny spokój. Wszędzie prócz jednego zakamarka pokoju, słabiej oświetlonego przez blask satelity Ziemi niż inne.
Z ciemności nagle wypełzło coś o kształcie przywodzącym na myśl owada, choć nawet najzdolniejsi z entomologów mieliby niejaki problem z zaklasyfikowaniem istoty. Stworzenie było czarne jak otaczający je mrok, choć zdecydowanie bardziej materialne, i raczej zbyt duże jak na zwykłego insekta - prawie tak duże jak kobieca pięść. Rozejrzało się swoimi wieloczęściowymi oczyma po czym wydało ledwo słyszalny terkoczący dźwięk trąc o siebie przednimi odnóżami. W dziwny sposób przypominało przez chwilę człowieka zacierającego w zadowoleniu ręce. Dziwaczna forma życia ruszyła naprzód, w stronę łóżka. Sposób w jaki się poruszała był bardzo osobliwy, jej ciało zdawało się być prawie że płynne, kolejne odnóża znikały i pojawiały się nieprzerwanie w czasie gdy stwór dążył nieustępliwie w stronę łóżka.
Stworzenie zaterkotało ponownie i wspięło się powoli po zwisającym kawałku koca, zostawiając za sobą cienki ślad lepkiego śluzu. Zbliżyło się do głowy mężczyzny, pełznąc obok niego i nie dotykając go na razie. Zasyczało, prawie że z radością, i dotknęło wreszcie czoła człowieka swoimi włosowatymi czułkami. Po chwili niezdecydowania sięgnęło ust śpiącego i wlało się w nie, znikając we wnętrzu człowieka. Ten ostatni nawet się nie obudził.

***
Jego sny tej nocy były dziwne i przerażające. Śnił o niewypowiedzianych otchłaniach, o bezdennych głębiach niezbadanych mórz. W jego umyśle przetaczały się obrazy niezliczonych eonów, minionych na długo zanim nastała ludzka cywilizacja. Widział stworzenia, które nie poddają się opisowi, którym nie sposób nawet nadać imion. Oczy jego duszy ujrzały również miasta - lecz nie zwyczajne miasta. To były miejsca starsze niemalże niż sam czas, przynajmniej w ludzkim rozumieniu tego słowa. Te sny, choć potworne, obdarzyły człowieka inspiracją, dały mu natchnienie. Obudził się wczesnym rankiem i napisał Opowieść. Dobrą Opowieść, bestseller, choć ludzie czasem narzekali na dręczące ich po lekturze koszmary. Zwłaszcza gdy czytali po zmroku. Zupełnie jakby autor zdołał przekazać część tamtych snów swym czytelnikom. Ale Opowieść i tak była niesamowita.
W końcu najlepsze pomysły przychodzą nocą, gdy śpimy, prawda?"


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
wiedzmin89
Pisarz osiedlowy
Posty: 288
Rejestracja: pt 09 lis 2007, 14:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: wiedzmin89 » wt 15 wrz 2009, 14:23

Drugi akapit zaczyna się od zdania najgorszego z możliwych do wybrania.
Wątpię czy księżyc jest w stanie rzucić jakiekolwiek blask do wnetrza pokoju. Bohater śpi... próbował pisać, nie wyszło, zasnął. Całe szczęście nie on jest najważniejszy tylko robal symbolizujący natchnienie. Znalazł pisarza, ucieszył się i wlazł do niego, a nazajutrz gość zmachał bestsellera. Wygląda na to, że w jeden dzień.

To inspiracja go szukała, a nie na odwrót. No tak, co więc tu robić, nic tylko poczekać aż ta go znajdzie i bestseller od ręki. Nie wiem jaki facet ma procesor w mózgu ale ja pisząc osiem godzin bez przerwy uzyskałem 34 strony. Szacun bo był dziesięć razy wydajniejszy, nie ważne, że pewnie miał parę godzin więcej do dyspozycji, mnie by to dało powiedzmy 50 stron więc nadal powinienem wpaść w kompleksy.

Fabuła niemal symboliczna, jedyna postać śpi, pojawia się robak, mamy opis drogi z punktu wyjścia do punktu docelowego przeplatany dźwiękami jakie ów stwór wydaje, włazi do żywiciela i koniec. Rano gość napisał książkę ze swoich snów.
Jest puenta jak dla mnie wątpliwa, bo osobiście ani jeden mój pomysł nie zrodził się podczas snu.
I nie wiem, brakuje mistycyzmu, czegoś przykuwającego uwagę, intrygującego. Taka sobie wariacja o tyle dobra, że krótka. Technicznie chyba bez wielkich zawirowań, ale pozbawiona polotu i siły przekazu, a w zasadzie to i przekazu też. I naprawdę nie jestem złośliwy.


Tych wszystkich którzy upajają się zgiełkiem mass mediów, kretyńskim uśmiechem reklamy, zaniedbaniem przyrody, brakiem dyskrecji wyniesionym do rzędu cnót, należy nazwac kolaborantami nowoczesności.

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » sob 10 paź 2009, 17:40

wiedzmin89 pisze:Drugi akapit zaczyna się od zdania najgorszego z możliwych do wybrania.

Jakieś uzasadnienie? Moim zaczęcie od zdania takiego jak:
"Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogowie
I rcie grdypały z mrzerzy"
byłoby znacznie gorszym, w tym przypadku przynajmniej, rozwiązaniem.

wiedzmin89 pisze:Wątpię czy księżyc jest w stanie rzucić jakiekolwiek blask do wnetrza pokoju.

Zatem w Twoim świecie i w moim jest chyba inny księżyc - nie raz i nie dwa zdarza się, że księżyc w pełni malowniczo rozświetla mój pokój tak, jakby na zewnątrz była co najmniej latarnia uliczna - a zapewniam, że jej tam nie ma.

wiedzmin89 pisze:Całe szczęście nie on jest najważniejszy tylko robal symbolizujący natchnienie.

Mówisz z całkowitą pewnością siebie - byłżeby to zatem przypadek, gdy czytelnik wie lepiej od samego autora co jest symbolem czego i dlaczego?

wiedzmin89 pisze:a nazajutrz gość zmachał bestsellera. Wygląda na to, że w jeden dzień.

Sądzisz, że da się napisać książkę w jeden dzień? Trochę się to kłóci z logiką... Czy rzec może powinienem: moją logiką? Mam zakładać, ze czytelnik nie wie, iż książki nie idzie napisać w jeden dzień? To tak jakby wyjaśniać za każdym razem czym jest krzesło - a nuż czytelnik nie wie...

wiedzmin89 pisze:To inspiracja go szukała, a nie na odwrót. No tak, co więc tu robić, nic tylko poczekać aż ta go znajdzie i bestseller od ręki. Nie wiem jaki facet ma procesor w mózgu ale ja pisząc osiem godzin bez przerwy uzyskałem 34 strony. Szacun bo był dziesięć razy wydajniejszy, nie ważne, że pewnie miał parę godzin więcej do dyspozycji, mnie by to dało powiedzmy 50 stron więc nadal powinienem wpaść w kompleksy.

Powinieneś wpaść w kompleksy, właśnie porównujesz się do fikcyjnego bohatera. Freud miałby tu zapewne wiele do powiedzenia - gdybyż tylko był ci on żywym jeszcze. I owszem, inspiracja szukała autora, nie na odwrót. Ba, powiem więcej - została do niego wysłana. Sugerujesz, że tak się nie dzieje? Że to niemożliwe? W fikcji, a jest ci to fikcja, zgoła wszystko jest możliwe - to trochę tak, jak argumentować, że świat Tolkiena (i nie, nie porównuję się do Tolkiena, żeby nie było) nie ma racji buty bo nic takiego nie istnieje.

wiedzmin89 pisze:Fabuła niemal symboliczna, jedyna postać śpi, pojawia się robak, mamy opis drogi z punktu wyjścia do punktu docelowego przeplatany dźwiękami jakie ów stwór wydaje, włazi do żywiciela i koniec.

Zawrzyj więcej fabuły w tekście takiej długości. I żeby jeszcze byłą porywająca. I challenge thee.

wiedzmin89 pisze:bo osobiście ani jeden mój pomysł nie zrodził się podczas snu.

Na szczęście ludzi jest 6 miliardów i nie wszyscy tak mają. Mnie samemu bardzo rzadko się coś śni ale zdarza się i tak, że moja nie-świadomość czasem wypluje z siebie jakiś pomysł. Tak, swoją drogą, było właśnie w przypadku pomysłu na to "opowiadanie".

wiedzmin89 pisze:I nie wiem, brakuje mistycyzmu, czegoś przykuwającego uwagę, intrygującego. Taka sobie wariacja o tyle dobra, że krótka. Technicznie chyba bez wielkich zawirowań, ale pozbawiona polotu i siły przekazu, a w zasadzie to i przekazu też.

Z tym akurat muszę się w zupełności zgodzić - dodając jednak, że tekst nie miał nigdy być niczym ponad to...

wiedzmin89 pisze:I naprawdę nie jestem złośliwy.

Nie ma problemu, ja jestem (for some must watch while some must sleep...).

[ Dodano: Sob 10 Paź, 2009 ]
Hmm... nastukałem wiele literówek, jak tak to przeczytałem. "Racja buty" jest całkiem wesoła... proszę mi je wybaczyć, jestem człowiekiem zaspanym - a ciężko zachowywać swój standardowy poziom złośliwości w takim przypadku.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Vialix
Pisarz osiedlowy
Posty: 329
Rejestracja: sob 08 lis 2008, 16:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Vialix » sob 10 paź 2009, 19:01

Mógłbyś spróbować nadać temu stworzeniu pewne cechy weny. :D

Inspirujące opowiadanie. Jak dla mnie na + chociaż czegoś brakuje.



Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » sob 10 paź 2009, 20:43

Jasne, mógłbym w tekście zaznaczyć, że stworek ma na imię wena. ;)
Tak na serio - opowiadanie autentycznie napisane na podstawie pomysłu, który mi przyszedł do łebka, gdy spałem. Obudziłem się w środku nocy i je naskrobałem (po angielsku, swoją drogą - akurat byłem w Anglii i na zajęcia z Creative Writing miałem za zadanie napisać opowiadanko właśnie) na brudno. A potem nieco poprawiłem i, po pewnym czasie, przygotowałem w polskiej wersji językowej. Nigdy nie pretendowało do miana arydzieła, nigdy też nie zostanie nigdzie wydane - więc raczej nie będę już przy nim dłubał. Takie już mam podejście, że podchodzę do swoich dzieł jak do zabytków i piszę nowe zamiast dłubać przy starych - bo dla tych starych czasami nie ma nadziei.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » ndz 11 paź 2009, 13:01

Ciekawy zalążek pomysłu i ciekawy obraz. Według mnie trochę niepotrzebny wstęp, tj. pierwszy akapit. Nic do tekstu nie wnosi, ani klimatu, ani fabuły. Przywodzi na myśl tezę w szkolnym wypracowaniu.

Dalej jest lepiej. Podobał mi się ten opis, poczułem spokój, jaki panował w pokoju, a sam potworek był całkiem ciekawy. Osobiście pokusiłbym się o bardziej dokładny opis wchodzenia stworzenia do ust pisarza, żeby trochę czytelnikiem wstrząsnąć. ;)

Początek - nazwijmy to - zakończenia dobry, ciekawe opisy jego snów, mimo że trochę sztampowe - widzę tutaj dobrą okazję, by rzucić w czytelnika garścią interesujących, surrealistycznych obrazów (tak, wiem, że już nic nie zamierzasz robić z tym tekstem). Dalej jednak jest kiepsko. Zbyt szybko opisana akcja w ostatnich zdaniach. Przez to opowieść się rozmywa, czytelnik przestaje wyczuwać atmosferę, a ma wrażenie, że czyta streszczenie. Ostatni akapit w postaci jednego zdania naprawdę dobry - zgrabnie zamyka krótką opowieść, nadając temu powiedzeniu głębi.

Podsumowując, całkiem niezłe ćwiczenie z kiepskim początkiem oraz kiepskim zakończeniem. Myślę, że być może przez te dwa elementy opowiadanie traci siłę przekazu i staje się rozmyte.

Powodzenia w pisaniu.

Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Frank Black
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 30 wrz 2007, 14:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Frank Black » ndz 11 paź 2009, 17:45

Witam.
Opko ciekawe, podobało mi się. Mam jednak kilka uwag:

- przeredaguj lub wywal w kosmos pierwszy akapit. Jest niczym kula u nogi. Wiem, to ma być taki prolog do całej opowieści, jednak nie spełnia on swojego zadania.

- Troszkę bardziej skup się na robaku. Na tym jak wychodzi z cienia i łazi po pokoju aż w końcu znajduje śpiącego. Mimo wszystko sprawa jst fajna i warto ją troszkę jeszcze podkręcić.

Teraz błędy:

"Niektóre pomysły, które przychodzą do ludzkich umysłów bardzo mocno domagają się swej realizacji. Dzieje się tak nawet pomimo faktu, że czasem są co najmniej równie dziwaczne co nachalne. Francuzi nazywają takie myśli idée fixe, cała reszta świata zwie je po prostu obsesjami. Skąd biorą się te dziwaczne impulsy? Czy na pewno z naszego własnego umysłu?

Powtórzenie. Pomijając fakt, że całość nic nie wnosi do opka to jednak ten "umysł" źle się czyta.

jego trupioblade światło rozlewało się po całym świecie otulonym czarnymi skrzydłami nocy
Coś mi tu trzeszczy. Może szyk zdania, może rytm, w każdym razie zdanie nie oddaje efektu takiego jak zamierzony. Przynajmniej według mnie.

W pokoju, oświetlonym promykami niesamowitego księżycowego światła, spał człowiek, mężczyzna. wiem, to ma być taki styl pisania, jednak tutaj pozostawiłbym tylko jeden z tych dwóch wyrazów.

Jedna z jego rąk zwisała luźno poza obręb wygodnego materaca łóżka. podkreślone do wywalenia. Sens i tak pozostanie ten sam.

W całym pomieszczeniu po podłodze poniewierały się zwinięte zmięte kartki papieru. podkreślone wywalić. Sens pozostanie ten sam, a trudno czyta się dwa bardzo podobne do siebie w brzmieniu wyrazy. I wywal ten papier, bo trzy zdania później robisz powtórzenie.

Na jednym z niewielu niezmaltretowanych świstków
tu podobnie. Zamień te "niezmaltretowane" na cos innego, najlepiej bez przedrostka "nie".

udało się odczytać informację o terminie wyznaczonym dla człowieka przez jego wydawnictwo.podkreślone do wywalenia. Reszta zdania do przeredagowania.

To było jeszcze tylko kilka dni, kilka dni zupełnie pozbawionych natchnienia,
Albo:
To było jeszcze tylko kilka dni. Kilka zupełnie pozbawionych natchnienia dni,
Albo:
To było jeszcze tylko kilka dni. Zupełnie pozbawionych natchnienia i weny,

W każdym razie coś zrób w tym zdaniem, bo powtórzenie jakie dałeś ( wiem, że miało byc celowe) drażni i nie spełnia swojego zadania.

i raczej zbyt duże jak na zwykłego insekta - prawie tak duże jak kobieca pięść.Powtórzenie. Zamień na
i raczej zbyt duże jak na zwykłego insekta - wielkości kobiecej pięści.

Rozejrzało się swoimi wieloczęściowymi oczyma, po czym wydało ledwo słyszalny terkoczący dźwięk, trąc o siebie przednimi odnóżami.
... i zjadło dwa przecinki ;)

Sposób w jaki się poruszała był bardzo osobliwy, jej ciało zdawało się być prawie że płynne, kolejne odnóża znikały i pojawiały się nieprzerwanie zamień podkreślony przecinek na -

dotknęło wreszcie czoła człowieka swoimi włosowatymi czułkami. Po chwili niezdecydowania sięgnęło ust śpiącego i wlało się w nie, znikając we wnętrzu człowieka.
Niebyt przekonuje mnie to "wlało" po za tym masz kolejne powtórzenie.
Spróbuj zakończyć zdanie tak:

sięgnęło ust śpiącego i znikło w ich wnętrzu.

Oczy jego duszy ujrzały również miasta - lecz nie zwyczajne miasta.
strasznie zgrzyta mi to zdanie. Te oczy duszy oraz powtórzenie słowa miast. Spróbuj to przeredagować. Wiem, czasem używa się powtórzeń specjalnie, aby coś podkreślić, jednak nie zawsze taki zabieg przynosi pożądane efekty.

Dobrą Opowieść, bestseller, choć ludzie czasem narzekali
Dobrą Opowieść. Bestseller, choć ludzie czasem narzekali

Zwłaszcza gdy czytali po zmroku.
Zwłaszcza, gdy czytali po zmroku.

Zupełnie jakby autor zdołał przekazać
Zupełnie, jakby autor zdołał przekazać

Z błędów to wszystko, co znalazłem.
Odnośnie warsztatu - musisz popracować nad stylem. Jest dobrze, ale jeszcze czegoś mi brakuje. Czasem dajesz za dużo powtórzeń, które mają podkreślić jakieś zdanie, ale nie spełnia to swojej roli. Druga sprawa - często budujesz zdania złożone, które są przekombinowane. Niektóre rzeczy można napisac prościej. Przykład - robak wchodzący do ust.

Z mojej strony na dziś tyle. Zmień lub usuń koszmarny początek i przeredaguj resztę. Ogólnie to fajne ćwiczenie warsztatowe. Przeanalizuj błędy i zapodaj coś lepszego.

Pozdrawiam.
Black.


"Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach..."

Muszę uczyć się polityki i wojny, aby moi synowie mogli uczyć się matematyki i filozofii. John Adams.

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » ndz 11 paź 2009, 18:55

Frank Black pisze:Z mojej strony na dziś tyle. Zmień lub usuń koszmarny początek i przeredaguj resztę. Ogólnie to fajne ćwiczenie warsztatowe. Przeanalizuj błędy i zapodaj coś lepszego.

Wow, wyczerpujące uwagi. Dzięki. Przenalizuję błędy, masz rację w miażdżącej większości przypadków, i wyciągnę z nich wnioski.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Frank Black
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 30 wrz 2007, 14:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Frank Black » ndz 11 paź 2009, 20:17

Spoko, starałem się jak mogłem.
Ma nadzieję, że pomogłem Co jakoś.

Black.


"Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach..."



Muszę uczyć się polityki i wojny, aby moi synowie mogli uczyć się matematyki i filozofii. John Adams.

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » ndz 11 paź 2009, 21:16

Ba? Z błędami interpunkcyjnymi, na przykład - to moja pięta achillesowa. Staram się kantować jak mogę i używać myslników w miejscach, w których podejrzewam konieczność wstawienia przecinka. Nie zawsze mi to wychodzi i muszę się uczyć na własnych błędach. Polska interpunkcja być trudna...

Druga sprawa - faktycznie, czasami człowiek jest tak przywiązany do własnego dzieła, że ani mu przez myśl nie przejdzie, że możnaby jakiś jego fragment nie tyle zmodyfikować, co całkiem usunąć. Reszta uwag też przydatna - w wolnej chwili poprawię ten fragmencik żeby był całkiem cacy. Problem z poprawianiem prac w ten sposób jest taki, że jak ktoś powie mi jakie są błędy to ciężko mi z czystym sercem się potem pod taką pracą podpisać - bo to już, w moim odczuciu, nie tylko moje dzieło.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości