Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Państwo Morrow

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mechanik
Kmiotek
Posty: 3
Rejestracja: pt 29 maja 2009, 17:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Państwo Morrow

Postautor: Mechanik » pn 27 lip 2009, 21:09

Robiło się coraz jaśniej. Wielkie czerwone słońce, powoli ukazywało się na horyzoncie. Ogromne pierzaste chmury, płynęły po niebie niczym ryby w oceanie. Wprowadzając ludzi w stan rozluźnienia i błogiego spokoju, który zdawał się nie mieć końca. Miasteczko Silgin budziło się, by przywitać nowy dzień. Co chwila dało się słyszeć odjeżdżających samochodami mieszkańców. Niektórzy wybierali się do pracy inni zaś, po prostu na zakupy.
W domu państwa Morrow panował chaos. Mimo że była dopiero ósma, najwyraźniej nie miało to większego znaczenia. Molly biegała, co chwila do kuchni, przygotowując dzieciom śniadanie. George stał przed lustrem i z ogromną starannością zawiązywał krawaty, dopasowywał każdego do swej nowej koszuli. Zbliżał się, bowiem czas awansów i liczył bardzo na fotel wiceprezesa firmy. Miał on bardzo nietypową pracę zajmował się sprawdzaniem stanu rur kanalizacyjnych. Nie pracował w kanałach, wręcz przeciwnie, zajmował wysokie stanowisko kontrolera, jakości rur, które wychodzą z taśmy produkcyjnej. Nie było to jego wymarzone zajęcia, ale z czasem dorobił się pieniędzy na wykończenie mieszkania oraz wycieczkę do Włoch - z czego głównie Molly była zadowolona. Ciężko pracowała nad wykończeniem domu. Co posprzątała, ekipa malująca ściany wszystko rujnowała, co doprowadzało ją czasami do lekkiego zdenerwowania. Tak, była bardzo spokojną kobietą, Larry i Suzan nigdy nie potrafiły wyprowadzić jej z równowagi, choć czasem celowo mieli to na myśli.
Prawda jest taka, że była to zgrana i kochająca się rodzinka. Mimo wielu obowiązków każdego wieczoru znalazł się czas na wspólne wypady do kina, romantyczne kolacje i wiele innych zajęć, które miały na celu przybliżać ich do siebie.


Stało się...

Awatar użytkownika
Edd
Dusza pisarza
Posty: 407
Rejestracja: pt 13 lut 2009, 22:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Edd » pn 27 lip 2009, 21:57

Przeczytałem ten kawałek i to z niemałym skupieniem, co pomogło mi wyłapać większość ewentualnych potknięć. Zaprezentowałem je poniżej. Zanim jednak do nich przejdziesz posłuchaj, co mam do powiedzenia, autorze.

Twoim nadrzędnym problemem jest interpunkcja. Weryfikowałem już dzisiaj tekst jednego forumowicza, który nosił się z tym samym problemem - żyję ewentualną nadzieją, że któryś z was mu zaradzi. Przecinki, jakie wlepiasz w niewłaściwe miejsca zupełnie rozwalają tekst. Gdzieniegdzie zaś zupełnie ich brakuje. Warto by sięgnąć po jakiś tematyczny podręcznik.

Kiedy zaczynasz pisać, zastanów się nad pierwszym zdaniem. Często to ono świadczy o jakości całego utworu. Bywa jednak tak, że zgłodniały czytelnik szukając ciekawej pozycji, natrafia na Twoją. Otwiera na pierwszej stronie, czyta to magiczne zdanie... i odkłada z powrotem. Przykre, ale tak już jest świat i żeby się w nim odnaleźć należy poznać przodujące zasady.

Oto wspomniane potknięcia:

Mechanik pisze:Ogromne pierzaste chmury, płynęły po niebie niczym ryby w oceanie. Wprowadzając ludzi w stan rozluźnienia i błogiego spokoju, który zdawał się nie mieć końca.

Przecinek postawiony w złym miejscu wybija z rytmu. Zdanie gubi zamierzony sen przez co czytelnik na chwilę przystaje, drapie się po głowie i próbuje wyłapać jak to miało być. Potem dochodzi do wniosku, że albo autor robi go w konia albo jest tak bardzo głupi aż za głupi na tę książkę. Ta z powrotem ląduje na półce. Początego drugiej części cytowanego fragmentu tu już totalna nieudolność. Nie powinieneś kończyć zdania, to kluczowa porada. Za to twoim zadaniem było o d d z i e l e n i e go od następnego przecinkiem.

Mechanik pisze:Co chwila dało się słyszeć odjeżdżających samochodami mieszkańców.

Słychać było odjeżdżające maszyny-samochody, a nie ludzi. Człowiek nie wydaje warkotu. Nie zapala swojego silnika. To rola samochodu. Jedyne co w tej sytuacji należy do obowiązku człowieka, to "odpalić maszynę".

Mechanik pisze:W domu państwa Morrow panował chaos. Mimo że była dopiero ósma, najwyraźniej nie miało to większego znaczenia.

W tym miejscu pozostawiasz samemu sobie nieuświadomionego czytelnika. Co do całej sprawy miała godzina ósma? Czy zawsze panowało takie zamieszanie? - to pytania, których - w tej sytuacji - nie wolno pozostawić bez odpowiedzi. To rozbudowałoby tekst o kilka dodatkowych linijek.

Mechanik pisze:Molly biegała, co chwila do kuchni, przygotowując dzieciom śniadanie.

Znowu ten nieszczęsny przecinek. Gdyby nie problemy z interpunkcją, zdania spełniałyby swoje zadanie. A tak, to mamy jedno niewielkie bagienko, w którym powoli tonie ten utwór :P

Mechanik pisze:George stał przed lustrem i z ogromną starannością zawiązywał krawaty, dopasowywał każdego do swej nowej koszuli.

Kolejne zdanie, którego nie odpuści żaden upierdliwy krytyk. Dlaczego? Ponieważ jest aż nazbyt wymowne - wychodzi na to, że George zawiązuje krawat za krawatem i w ten sposób ma ich już na szyi całkiem sporo.

Koleje moje spostrzeżenie - za szybko przechodzisz z opisu George'a i zajęć mu towarzyszących, do Molly.



Awatar użytkownika
Bokonon
Pisarz domowy
Posty: 61
Rejestracja: śr 22 lip 2009, 00:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Nowy Sącz/Kraków
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bokonon » pn 27 lip 2009, 22:06

To jakiś wstęp, jak mniemam? Całkiem zgrabne, choć mało oryginalne.

Sporo błędów jak na tak krótki tekścik.

Niektórzy wybierali się do pracy inni zaś, po prostu na zakupy.


przecienek wędruje przed 'inni'

W domu państwa Morrow panował chaos. Mimo że była dopiero ósma, najwyraźniej nie miało to większego znaczenia.


W domu państwa Morrow panował chaos, mimo że była dopiero ósma. Najwyraźniej nie miało to większego znaczenia.

Molly biegała, co chwila do kuchni, przygotowując dzieciom śniadanie.


pierwszy przecinek out.

George stał przed lustrem i z ogromną starannością zawiązywał krawaty, dopasowywał każdego do swej nowej koszuli.


każdy zamiast każdego. Użyłbym też 'wiązał' miast 'zawiązywał', choć to drugie też chyba jest poprawnie.

liczył bardzo na fotel wiceprezesa firmy. Miał on bardzo nietypową pracę


bardzo,bardzo... za bardzo

Nie pracował w kanałach, wręcz przeciwnie, zajmował wysokie stanowisko kontrolera, jakości rur, które wychodzą z taśmy produkcyjnej.


przecinek przed jakości ginie.

Co posprzątała, ekipa malująca ściany wszystko rujnowała, co doprowadzało ją czasami do lekkiego zdenerwowania.


Styl nieładny. Proponuje zmienić.

Czyta się swobodnie, ale bez zaciekawienia. Napisz więcej i wtedy wrzuć.


onaznim

Online
Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1045
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » wt 28 lip 2009, 07:53

Styl nieładny. Proponuje zmienić.


Żeby to było takie proste... co jest nie tak? Brak płynności. Przeczytaj fragment na głos, drogi Autorze, sam zobaczysz. Pierwsze zdania - króciótkie, spokojnie można połączyć dwa, nawet trzy, przecinki zastąpić spójnikami. Każda kropka to znak stop. Ciężko się czyta, kiedy o rusz trzeba się zatrzymywać.

Popracuj też nad interpunkcją.

Na oko można stwierdzić, że dopiero zaczynasz swoją przygodę z pisarstwem. Postaraj się podłubać przy tym fragmencie, by uzyskać jak najlepszy efekt. Spokojnie, pomału, tekst nie zając.

Dużo czytaj, dużo pisz - to podstawa.
Pozdrowionka :)


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Awatar użytkownika
Hairoth
Pisarz domowy
Posty: 142
Rejestracja: pt 04 sty 2008, 16:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Hairoth » wt 28 lip 2009, 12:29

Zgadzam sie z Weryfikatorem.

Kto z nas nie miał problemów z tymi małymi demonami? Wrzuć coś dłuższego. Zobaczymy jak budujesz akcje itp. :P

Pozdrawiam.


jestem, więc pisze...


Jedni myślą, że piszą. Drudzy piszą, że myślą.

Awatar użytkownika
Bin
Dusza pisarza
Posty: 512
Rejestracja: ndz 26 paź 2008, 00:19
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bin » czw 20 sie 2009, 21:36

Wielkie czerwone słońce, powoli ukazywało się na horyzoncie

Od pewnego czasu nie czepiam się interpunkcji, bo na ogół nic to nie daje - ja wskazuję błąd, a autor poprawia i nie wyciąga wniosków na przyszłość. Ale jeżeli już w drugim zdaniu widzę... coś takiego, to nie mam wyboru. Praca domowa: dowiedzieć się, co jest tu nie tak

Chociaż nie, zmieniam zdanie. Dowiedz się, co jest nie tak z interpunkcją - i nie tylko - w całym tekście. Mała podpowiedź: jest tego dużo

Wiesz... to jest tekst na tyle dobry, że być może dostałbyś za niego tróję/czwórę w gimnazjum. Nie mówię tego szyderczo, po prostu trudno mi znaleźć trafniejsze określenie. Zdania na ogół poprawne gramatycznie, brak rażących błędów typu ortografia, pomijając oczywiście sprawę interpunkcji, nad którą - mam nadzieję - zapanujesz. Brak tu fabuły, jakiejś myśli. Trudno nazwać to nawet wstępem, w ogóle nie zachęcił mnie do dalszego czytania

Może wrzuć coś dłuższego, uprzednio sprawdziwszy błędy z kimś, kto się na tym zna

Trzymaj się!




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości