Dzikość serca.

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Dzikość serca.

Postautor: MAREL » pt 17 lip 2009, 11:59

Tekst tylko dla dorosłych, zawiera wylgaryzmy i inne treści z opowieści nie dla dzieci i kobiet.








„Komenda Powiatowa Policji w G przy ul. Szwoleżerów jedenaście, wzywa Pana/ Panią do osobistego stawienia się w dniu trzeciego lipca, o godzinie dziesiątej trzydzieści, w pokoju numer piętnaście, w charakterze świadka, w związku z postępowaniem przygotowawczym w kierunku artykułu 156&1 kk, do sprawy za L.dz. 2875/09. Obecność obowiązkowa” - ledwo zamknąłem drzwi, po wizycie listonosza, przeczytałem na otrzymanym właśnie druczku.
- Ale o so choci? – z lustra patrzyła na mnie zarośnięta, zmęczona, kwadratowa morda. Moja. Naturalnie, rzuciłem się do komputera. Wystukałem odpowiednie hasło.
- O fuck! – wymamrotała moja ciemna strona.
- …. Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia,
2) innego ciężkiego kalectwa….. …..podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10…. – literki mi się zlały, dalej nie czytałem.
- Kochanie, nic się nie martw, tam wyraźnie jest napisane, w charakterze świadka – pocieszało mnie dobre < ja > . Kutwa, żesz jego mać! Nic nie pamiętam! Goląc się, przypomniałem sobie siedem złotych pytań kryminalistyki.
- Co? – kac kupa.
- Gdzie? – w dupie.
- Kiedy? – jutro.
- W jaki sposób? – przez odbyt.
- Dlaczego? – taka jest kolej rzeczy.
- Jakimi środkami? – wóda, piwo, zakąska.
- Kto? – ja? Przecież mówiłem, nic nie pamiętam!
Po trzech dobach męczarni, abstynencji, wstrzemięźliwości wszelakiej byłem na skraju przepaści. Serce biło, ba waliło jak oszalałe. Tyle imprez! Tyle urwanych kawałków! To musiało się tak skończyć! Ze świadka zrobią podejrzanego, potem oskarżonego i w końcu skazanego! W kryminale wydymają mnie recydywiści, a mama mi mówiła, ostrzegała, nie raz, nie dwa, z tysiąc!
- Co jest najważniejsze, w trackie seksu od tyłu? – przypomniałem sobie pytanie z poradnika „ Jak zostać prawdziwym mężczyzną?”
- Żeby być z tyłu – odpowiedź znałem na pamięć.
- Dobry Boże! Oszaleję! - do budynku komendy wszedłem zlany potem. Wcale nie było tak gorąco. Zbliżyłem się do okienka, podałem wezwanie.
- Pan zaczeka chwilę – młody policjant sięgnął po słuchawkę. Dzieliła nas szyba.
- Proszę wejść – usłyszałem razem z bzyczeniem. Metalowa krata ustąpiła i podszedłem do barierki wewnątrz.
- Musimy chwilę….. – zaczął mundurowy, kiedy do pustej poczekalni wparowała dojrzała kobieta w sukience, z rozwichrzoną grzywą i spienionym pyskiem.
- O kurwa….. – padło ze strony gliniarza. Babka, nawet całkiem, całkiem, stanęła tam, gdzie ja przed chwilą.
- Wpuśćcie mnie! – zażądała, poprawiając rękoma duży biust.
- Nie ma mowy, pani Tokasowa, niech pani idzie do domu, do męża – prosił młody funkcjonariusz.
- Nie pójdę, do tego pedała, nie ma mowy! – wywaliła piersi na zewnątrz.
- Pani Tokasowa! – dyżurny jednostki cofnął się parę kroków.
- Wpuść mnie! Dam ci dotknąć, zobacz jakie jędrne! – cycki podskakiwały, podrzucane jak melony na targu.
- Do prokuratury niech pani idzie! – wymyślił maładiec.
- Tam!? Same pedały! Nikt mi rady nie da. Posłuchaj jak moje serce wali! – lewy sutek został wciśnięty w szybę. Zapadła cisza. Na szkle pojawiła się strużka, czegoś. Rosła i rosła, kiedy kobieta zaczęła szorować piersią po całej powierzchni, zamazała wszystko dokumentnie.
- Pani Tokasowa, to może do kościoła, egzorcystę jakiegoś poszukać!? – nie poddawał się niebieski.
- Tam jeszcze gorsze pedały! Fajne cycki nie? – z oczu biły jej błyskawice, iskry sypały się wokół. Pisk usłyszałem, widocznie smarowanie sutka wysiadło.
- Sierżancie! – krzyknął, o mnie zupełnie zapominając starszy posterunkowy.
- Co jest kurwa!? O kurwa! – z głębi jaskini wyszedł stary milicjant. Rzucił okiem na interesantkę, obrócił się na pięcie i już go nie było. Młody został postawiony pod ścianą.
- Jak mnie wpuścisz i kryminalni u góry przyjmą ode mnie zawiadomienie, to pokażę ci jeszcze moją kępkę – zachęcała, chowając oba zasmarkane cycki i kończąc przedstawienie, klacz.
- A co chce pani zgłosić? – funkcjonariusz usiłował się odnaleźć. Jak na razie był z przodu.
- Co!? Jak to co!? Że mąż pedał! – na koniec parsknęła noskiem i nie czekając na odpowiedź, opuściła budynek.
- O kurwa…. – westchnął mój stróż.
- Już? – zza winkla wychylił się wąsaty milicjant.
- A pan? – przypomniał sobie o mnie młody. Wskazałem leżące na blacie wezwanie.
- A, tak, można iść. Szalona Baśka czeka – ugryzł się w język.
- O kurwa – będę krzyżem leżał, na zimnej podłodze, tylko mnie Panie, wyratuj!
Ruszyłem korytarzem, mijałem zamknięte drzwi z numerkami.
- ……i co ty sobie chuju myślisz!? Że nie ma sprawy!? Ty zajebany skurwysynie, jeszcze się spotkamy! – dotarło z wnętrza „ mojego” pokoju.
- Jezu Chryste – przełknąłem ślinę – przyrzekam ci, koniec z panienkami, imprezami i wszelakimi używkami, ocal mnie Panie, a wstąpię do zakonu, nawrócę się, przyjmę śluby i do końca życia nosa nie wysunę z klasztornej izby….. Nabrałem powietrza i zapukałem.
- Wlazł! – co miałem zrobić?
- Czy zna pan Katarzynę Walowską ? – usłyszałem, siedząc na krześle, przed filigranową blondynką w cywilu, która przedstawiła się, jako młodszy aspirant Barbara Lewak.
- Nie znam – przed chwilą zostałem pouczony o prawie do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytanie, jeśli może mnie to narazić na odpowiedzialność karną. Całe szczęście, siedziałem. Na krześle, nie w pudle. Serca nie miałem, biegało sobie gdzieś po ulicy.
- A Krzysztofa Jasnowskiego? – bawiła się kluczykiem do kajdanek.
- Znam, to mój kolega – prawdę i tylko prawdę mówiłem.
- Kiedy i w jakich okolicznościach widzieliście się ostatni raz? – odłożyła zabawkę.
- Około dwóch tygodni temu. Zaprosił mnie na swój wieczór kawalerski, za tydzień będzie się żenił – zaschło mi w gardle.
- Chyba raczej nie, a gdzie to było? – zapisywała skrupulatnie mojej zeznania.
- Z tego, co pamiętam w lokalu „ U Barnaby”, na rogu ulic Zbójnickiej i Miłości, ale pewien nie jestem. Szczerze mówiąc przyszedłem tam już pijany i straciłem całą imprezę, leżąc jak kłoda pod stołem, gdy inni się bawili – tak było! Niech mnie kule biją!
- U zbiegu raczej, to po pierwsze. Bawili, pan mówi? Nie wszyscy, dwa stoliki dalej obchodziła imieniny była narzeczona Krzysztofa, który obecnie, z prawie wydłubanym okiem leży w szpitalu – poprawiła swoje włosy przesłuchująca.
- Aaa, to dlatego nie dawał oznak życia – palnąłem się w czoło, stres mnie odpuszczał.
- Yhy, wbiła mu tipsa w źrenicę, proszę zobaczyć – położyła na biurku sztuczny paznokieć z napisem.
- „ Rapa das Bestas”– przeczytałem.
- Nowość na rynku, bardzo ładny, będę musiała sobie takie sprawić, jak tylko dostanę podwyżkę – podpisałem protokół. Wieczorem znowu imprezowałem.



Awatar użytkownika
Edd
Dusza pisarza
Posty: 407
Rejestracja: pt 13 lut 2009, 22:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Edd » sob 18 lip 2009, 17:41

Tekst jest jasny i nawet przyjemny. Jednak historia urywa się w nieodpowiednim momencie - powinieneś to pociągnąć i przerobić na opowiadanie. Byłoby niezłe, bo pomysł wydaje się odpowiedni, a jakość wysoka.

Nie przypominam sobie, żebym czytał Twoje wcześniejsze teksty, ale zaręczam, że następnego postaram się nie ominąć. Dobra robota, Marel :P



Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » ndz 19 lip 2009, 19:38

Dziękuję bardzo, może i urywa się w nieodpowiednim momencie, cóż, nie potrafię pić, jak większość obywateli tego kraju;).



Awatar użytkownika
Edd
Dusza pisarza
Posty: 407
Rejestracja: pt 13 lut 2009, 22:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Edd » ndz 19 lip 2009, 22:55

Nie musisz opisywać jak wygląda chlanie. Wystarczy pociągnąć historię w delikatnie innym kierunku. Nie dość, że przerobisz to na opowiadanie, to kto wie... Może czymś zaskoczysz? Skrywasz coś w zanadrzu? ;-)



Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » wt 21 lip 2009, 10:02

Poczekaj, poszperam. Mam. Eee, nie, to kolejne wezwanie;)



Awatar użytkownika
malizna
Kmiotek
Posty: 3
Rejestracja: wt 21 lip 2009, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: malizna » wt 21 lip 2009, 10:10

1/5

Weber edit: Kolega/koleżanka dostał/a ostrzeżenie. Takie posty nie są tu tolerowane. Autorowi tekstu należy się chociaż odrobina szacunku wyrażona poprzez komentarz.
Ostatnio zmieniony wt 21 lip 2009, 10:43 przez malizna, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Edd
Dusza pisarza
Posty: 407
Rejestracja: pt 13 lut 2009, 22:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Edd » wt 21 lip 2009, 10:27

malizna pisze:1/5

Śmiem zapytać - co to, czekoladowy herbatnik, jest? :P Owszem, są gusta i guściki, i o jednych i o drugich się nie dyskutuje. Napomknę jeszcze o istnieniu regulaminu i "regulaminików" (tego słowa, mimo wszystko, nie klasyfikujemy). No bez jaj, ale taka weryfikacja jest co najmniej śmieszna.

W każdym razie tak to właśnie wygląda - przychodzą w gościnę nie spoglądając nawet na tabliczkę z nazwiskiem właściciela.



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » wt 21 lip 2009, 10:31

mountain_artist pisze:
malizna pisze:1/5

Śmiem zapytać - co to, czekoladowy herbatnik, jest? :P Owszem, są gusta i guściki, i o jednych i o drugich się nie dyskutuje. Napomknę jeszcze o istnieniu regulaminu i "regulaminików" (tego słowa, mimo wszystko, nie klasyfikujemy). No bez jaj, ale taka weryfikacja jest co najmniej śmieszna.

W każdym razie tak to właśnie wygląda - przychodzą w gościnę nie spoglądając nawet na tabliczkę z nazwiskiem właściciela.

podpisuję się pod twoim postem

[ Dodano: Wto 21 Lip, 2009 ]
MAREL pisze:krzyknął, o mnie zupełnie zapominając starszy posterunkowy.

krzyknął posterunkowy zapominając o mnie zupełnie
MAREL pisze:Z tego, co pamiętam w lokalu „ U Barnaby”,

interpunkcja. koleś pamięta tylko w lokalu? a jak wyjdzie, to już nie pamięta? ;)
MAREL pisze:widocznie smarowanie sutka wysiadło.

to mnie rozwaliło :D

nawet fajne, ale spodziewałem się lepszej końcówki. opowiadanko mogłoby być wstępem do czegoś dłuższego.



Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1004
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » śr 22 lip 2009, 12:15

Nienajgorsze. Lekki chaos jest, proponowałabym stonować tekst kilkoma opisami. Bo tu dialog i opis dialogu, niewiele więcej. Jak na scenę początkową, dość męczące. Poza tym, jak wspomnieli przedmówcy, kawałek kończy się w beznadziejnym momencie. Nie ma żadnej przynęty, nic, co skłoniłoby mnie do śledzenia dalszych losów bohatera.

Wbiła komuś tipsa w oko... zapomnę o tym, jak odejdę od komputera. Panią Tokasową natomiast sobie zapamiętam :P Barwna postać, nie ma co ;)

A propos tipsa i oka - gdzie tu zagadka? Rzuciłbyś kilka słów więcej na temat bohaterów, coś co może się nie zgadzać, dajmy na to - banał - tamta dziewczyna nie nsiła tipsów. Coś w tym guście.

Pisz dalej, jest całkiem - całkiem.


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » śr 22 lip 2009, 18:37

Dziękuję za uwagi. Malizna ocenił, najniżej jak mógł, ja to rozumiem, szkoda było mu słów, też akceptuję, dostał ostrzeżenie, nie mam z tym nic wspólnego, widocznie takie reguły tego portalu więc należy się dostosować, tak uważam malizna.



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » wt 11 sie 2009, 02:12

Ciekawe, ciekawe. Niezły absurd, wręcz paranoiczny klimat. Tekst ma plus w postaci gonitwy myśli bohatera, które są gnane przez akcję - te dwa elementy uzupełniają się doskonale. Pomimo kilku wpadek, wszystko jest lekkie i ciekawe. Jednak, dobrze nie jest: po pierwsze, tekst się urywa "nagle" (to mało powiedziane), po drugie początkowe rozwinięcie (które cholernie wciąga!), zaczyna umykać w inną stronę - coś, jakby pomysł się zgubił albo brakło chęci na wykonanie. Jednak, podobało mi się - może dlatego, że rozbawiło mnie, może dlatego, że to lekki tekst bez aspiracji. Coś w nim jest, chociaż wątpię, czy byłby to materiał na poważne opowiadanie - ot, widzę coś, co zostało napisane, aby to pokazać.

I jeszcze ten, jakże genialny, kawałek:

Serca nie miałem, biegało sobie gdzieś po ulicy.


Boskie! :)


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » wt 11 sie 2009, 08:24

Tekst urywa się tak, jak główny bohater podchodzi do codzienności, początkowe rozwinięcie też jest autentyczne, łącznie z zachowaniem kobiety i jej dialogami, ja mam za tępą wyobraźnię, żeby coś wymyślać.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości