Reżim

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Reżim

Postautor: Martinius » ndz 28 cze 2009, 21:02

(tekst powstał w dziesięć minut. Pomysłem wyjściowym był tekst znajomego: winnych rozstrzelano. I tak oto z tego zdania zrobiłem humorystyczne opowiadanko)



[center]Reżim[/center]


   - Dlaczego droga do Cavados nie została zbudowana na czas? – ryknął prezydent. Szklanki ustawione na dębowym stole zadrżały. Zebrani w sali adjutantci wzdrygnęli się, mrużąc oczy.
   - Panie generale! – stojący na baczność pułkownik zadarł głowę, zawieszając wzrok na godle. – W rejonie wystąpiły problemy logistyczne. Wieśniacy zagrodzili drogi, wstrzymywali dostawy.
   - Tak? A kto u diabła odpowiadał za transport? – przywódca spojrzał spode łba. Na czole mężczyzny, do którego zostało skierowane pytanie, pojawił się perlisty pot.
   - Kapitan Pulovizer!
   - Ten idiota?
W odpowiedzi otrzymał nieme przytaknięcia.
   - Rozstrzelać. Kapitana... Wioskę... Wszystkich w okolicy!
   - Tak jest! – Pułkownik zasalutował. Niepewnie spojrzał na prezydenta. – A co z drogą do Calvados?
   - Jak to, co, bęcwale! Spalić miasto, rozstrzelać ludzi. Droga już nie będzie potrzebna!


   - Co za idiota, kretyn skończony, zmasakrował ludzi w Pejos? – wyrzucił z siebie pytanie prezydent. Zgromadzeni w ogródku doradcy przełknęli ślinę. Odpowiedź nie padła.
   - Ty, generale Ferros! – wskazał palcem na niskiego mężczyznę. Ten, gdyby mógł, zapadłby się pod ziemię. – Znaleźć tego imbecyla, rozstrzelać! Nie może tak być, że wydaję rozkaz, aby zniszczyć Calvados, a wy wyrzynacie mi całą okolicę, bo wam po drodze!
   - Tak jest! – krzyknęli chórem.


   - Niech mi tylko który zapchlony, psia jego mać, debil powie, że wybił całe miasto, żeby zabić generała Ferdinanda... – Prezydent wziął głęboki wdech. – To ukatrupię jak psa!
Młody, świeżo mianowany pułkownik wystąpił przed szereg. Dumnie zasalutował, mocno wypinając pierś.
   - Panie prezydencie. Melduję, że wykonując polecenie złapania osoby odpowiedzialnej za rzeź w Pejos, wydałem rozkaz, aby za wszelką cenę wykonać wolę prezydenta!
   - Ty cwelu niemoralny! Jak mogłeś? Żeby zrzucić trzysta ton bomb na miasto, tylko po to, aby zabić małego generała?
   - Mocno się chował, panie prezydencie!
   - Pod muuuur! Szujo ty jedna! Rozstrzelać!
Policja wojskowa i żandarmi szybko pochwycili, młodzika i ciągnąc za skute ręce, szurali jak ścierwem po ziemi.
   - Dobra. Sprawy najważniejsze. Od tygodnia nie ma dostaw żywności do stolicy. Lud głoduje. Co jest tego przyczyną?
Zgromadzeni doradcy nerwowo pokręcili głowami. Ktoś z trudem przełknął ślinę. Inny wywrócił oczami.
   - No? Gadać, bo każę rozstrzelać!
   - Panie prezydencie! – Z szeregu wysunął się tęgi generał brygady. Kilkanaście odznaczeń zdobiło pierś. Na kapeluszu, nieco ponad daszkiem, widniał proporzec zasługi. – Melduję, że w związku z zagładą Calvados, Ferros, Pejos oraz w okolicach tych miast, nastąpiło wzmożenie kryzysu gospodarczego.
   - Tak? A kto za to odpowiada!
   - Za co... – zapytał nieco zdezorientowany.
Prezydent zacisnął pięści. Poczerwieniał na twarzy.
   - Pod muuuuuur! Pod mur i kule pakować w ten pusty łeb!
W chwilę później, generał był ciągnięty przez silnych żandarmów. Jeszcze zza drzwi, dochodziły głosy rozpaczliwego płaczu. Kiedy zapanowała cisza, prezydent spytał nieco uspokojony:
   - Kto za to odpowiada?
   - Działem zaopatrzenia kieruje niedawno mianowany kapitan Seguda.
   - A ten skąd się wziął? – spytał bardziej siebie, niż wysokiego, barczystego podpułkownika.
   - Został mianowany, za rozstrzelanego dowódcę armii zachodniej, generała dywizji Alegevery. – Błysnął zwięzłą informacją.
   - Ach tak... Rozstrzelać tego podpułkownika! Wszystkich!


   - Dlaczego do obiadu nie podałeś soli, ty świński pomiocie?
Kucharz drżał. Okrągła twarz spurpurowiała, niczym dorodny granat. Jęknął coś, jednak nie wydusił z siebie żadnego słowa.
   - Zawołać mi zaopatrzeniowca pałacu! Migiem matoły!
W dwie minuty później w sporej kuchni, poza szefem kuchni, służkami i ordynansem, stał wezwany zarządca zaopatrzeniowy w stopniu sierżanta. Drżał, jak wszyscy.
   - Dlaczego... – Chrząknął, skrzywił usta i wziął głęboki wdech. – Dlaczego – zaczął ponownie – nie ma soli, a zamiast indyka, dostałem kurczaka?
   - Panie prezydencie... Państwo przeżywa straszny kryzys. Wiele miast zostało... Brakuje ludzi do wszystkiego. Naprawdę, robimy co możemy. Zabieramy biednym, dajemy sobie...
   - Milcz pierdoło wstrętna! Rozstrzelać! Całą służbę, kucharzy, wszystkich!


   - Służba! Służba! – wrzeszczał do pustych ścian. Dębowy stół był pozbawiony obiadowego okrycia. We wszystkich salach panowała cisza.
   - Słuuuuuużba! Ruszać się gamonie! – Wstał i uderzył pięścią w blat. Zmełł przekleństwo i poprawiwszy frak, ruszył do holu. Gdzie nie spojrzał, nikogo nie dostrzegł.
   - Gdzie jest jakikolwiek człowiek! Hę? Pytam się? – Zdzierał gardło, jak tylko mógł. Poza echem, nikt nie odpowiedział. Stanął przed rozłożystym lustrem. Spojrzał na siebie. Twarz przeszył dumny półuśmiech.
   - Jak mi tu ktoś nie przyjdzie, to każę rozstrzelać!
   Przebiegł cały pałac prezydencki i ogród. Nie spotkał nikogo.
   - Kto jest za to odpowiedzialny?! Osobiście rozstrzelam!
Ostatnio zmieniony pn 06 lip 2009, 18:02 przez Martinius, łącznie zmieniany 1 raz.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
Bin
Dusza pisarza
Posty: 512
Rejestracja: ndz 26 paź 2008, 00:19
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bin » ndz 28 cze 2009, 21:34

Dla mnie nie jest to humorystyczne, tylko dramatyczne. Takie niemal greckie



Awatar użytkownika
Unber
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: wt 21 kwie 2009, 00:58
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Unber » ndz 28 cze 2009, 23:42

Dla mnie raczej radzieckie... Przypomina trochę stare dowcipy o Stalinie. Przewidywalne, ale przyjemnie napisane.



Awatar użytkownika
Edd
Dusza pisarza
Posty: 407
Rejestracja: pt 13 lut 2009, 22:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Edd » pn 29 cze 2009, 15:09

Ocenić "Reżim" Martinius to coś, na co czekałem odkąd tutaj jestem.



Gdy zacząłem czytać instynkt podpowiadał mi, że rzeczywiście czeka mnie coś przewidywalnego. Krótki tekst, więc czym mogłeś zaskoczyć? Prawdę powiedziawszy, podświadomie kierowałem się komentarzami poprzedników. I to mnie zwiodło. W tym miejscu pragnę podziękować swojemu systemowi interpretacji za to, że spłatał mi figla.



Doskonale zdaję sobie sprawę z tej pisarskiej, nieodpartej chęci czytania opinii, dotyczących własnoręcznie kreślonych tekstów. I z prawdziwej natury "jednolinijkowych" komentarzy, toteż swoją opinię zawrę w bardziej obszernym. To oddanie hołdu autorowi, w moim odczuciu.



Martinius, tekst to kawałeczek (dosłownie) dobrego pisarskiego stylu, pomieszanego z humorem, dającym o sobie znać od początku. Stworzyłeś przesympatycznego - mimo wszystko - bohatera, w którym każdy może odnaleźć część siebie. Widocznie Ty postąpiłeś identycznie jak ja, czytając.

Miniaturka skojarzyła mi się z niepełnometrażowym filmikiem, współczesnego polskiego autora, który kiedyś miałem okazję oglądać. Wasze pomysły nie mają jednak wiele wspólnego. U Ciebie, powtórzę to - świetna postać prezydenta, robiącego w konia samego siebie, z kolei tam, dowódcy przeprowadzającego eksperymenty na ludziach, pokroju poddanych.



Twoją bronią jest obeznanie z piórem. Mam na myśli budowanie zdań, uniwersalność fabuły, otwartość kompozycji, itd.



Komentujący Martinius, melduję, że tekst spełnił swoje zadanie.

Bez odbioru.



Awatar użytkownika
RafBoch
Pisarz domowy
Posty: 114
Rejestracja: pt 14 mar 2008, 21:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna

Postautor: RafBoch » pn 29 cze 2009, 16:28

- Ty cwelu niemoralny! Jak mogłeś? Żeby zrzucić trzysta ton bomb na miasto, tylko po to, aby zabić małego generała?

   - Mocno się chował, panie prezydencie!




Zakochałem się w tym fragmencie :D



Dobry, przyjemny tekst, w sam raz na zabicie kilkunastu minut. Podobało mi się to połączenie absurdu i czarnego humoru. Kompozycyjnie napisane sprawnie, akcja dąży konsekwentnie do finalnego akapitu, w którym dopatrzyć się można nawet przesłania.



Ogólna ocena in plus, ale samo opowiadanie raczej nie utrzyma się długo w pamięci. ;)


"Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat." - Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Maladrill
Umysł pisarza
Posty: 904
Rejestracja: wt 19 maja 2009, 20:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kazimierz k. Krakowa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Maladrill » śr 08 lip 2009, 21:43

Nieładnie, nieładnie. Wstęp zamieniłbym na posłowie - zbyt wiele zdradza przed czytaniem. Trudno mi nawet ocenić, czy zaskoczyłby mnie, czy też nie, bo domyśliłem się zakończenia po przeczytaniu wstępu i pierwszych kilku zdań. No ale nie czas płakać nad rozlanym mlekiem :)

- Tak? A kto u diabła odpowiadał za transport? – przywódca spojrzał spode łba. Na czole mężczyzny, do którego zostało skierowane pytanie, pojawił się perlisty pot.


Sądzę, że "odpowiada" będzie bardziej na miejscu. Dopiero jak się nim zajmą siepacze reżimu czas przeszły będzie uzasadniony.

W odpowiedzi otrzymał nieme przytaknięcia.

To nie jest błąd, a jednak mi zgrzyta. Wystarczą same przytaknięcia, albo potwierdzające kiwania głowy.

- Co za idiota, kretyn skończony, zmasakrował ludzi w Pejos? – 1 wyrzucił z siebie pytanie prezydent. Zgromadzeni w ogródku doradcy 1 przełknęli ślinę.

1. Wyrzucanie z siebie pytań brzmi niezbyt ładnie. Rzucił, wykrzyczał pytanie.
2. Zbiorowe przełykanie śliny... Wiem, że to groteska, ale nie spodobało mi się to. Chóralne okrzyki - jak najbardziej - w końcu to wojsko, ale co za dużo to niezdrowo.

Jak mogłeś? Żeby zrzucić trzysta ton bomb na miasto, tylko po to, aby zabić małego generała?

Może "byle generała", "jakiegoś zafajdanego generała", małego brzmi dziwnie.

Policja wojskowa i żandarmi szybko pochwycili, młodzika i ciągnąc za 1 skute ręce, 2 szurali jak 3 ścierwem po ziemi.

1. Skułbym go wcześniej, a potem ciągnął za ręce, aby uniknąć "ciągnięcia za skute ręce".
2. Źle dobrane słowo:
szurnąć — szurać
1. «przesunąć czymś twardym po twardej lub chropowatej powierzchni, powodując charakterystyczny dźwięk»
2. «o twardych przedmiotach: przesunąć się po twardej lub chropowatej powierzchni z charakterystycznym dźwiękiem»
3. pot. «rzucić, posunąć coś szybkim ruchem»
4. pot. «przemieścić się szybko»
5. pot. «usunąć kogoś np. z pracy, ze szkoły»
6. szurać pot. «zachowywać się zaczepnie, sprzeciwiając się»
7. pot. «uderzyć kogoś»
On mógł szurać butami, wleczony przez żandarmów, ale już trudno jest oczekiwać od ścierwa szurania.
3. Ścierwo - kolokwializm. Nie na miejscu.
Propozycja:
"Policja wojskowa i żandarmi szybko pochwycili młodzika, skuli i powlekli za ręce po ziemi."

Jeszcze zza drzwi, dochodziły głosy rozpaczliwego płaczu. [...] Kiedy zapanowała cisza, prezydent spytał nieco uspokojony

W zaznaczonym miejscu brakuje mi huku wystrzału: Gdy ucichły echa wystrzałów, prezydent [...]

Jęknął coś, jednak nie wydusił z siebie żadnego słowa.

Niepotrzebne

Zdzierał gardło, jak tylko mógł

Zdanie implikuje, że celem wrzasku było zdarcie gardła. Polecam zmianę.

Gdzie nie spojrzał, nikogo nie dostrzegł.

Dziwnie brzmi. Gdzie nie spojrzał widział puste korytarze, pokoje - tak będzie bardziej poprawnie.

Pomysł: Spodobał mi się. Nie powalił mnie oryginalnością, ale był groteskowy, a przecież o to chodziło. Ale przez wstęp nie wiem, czy nie mógł spodobać się bardziej.
Styl: Drobne potknięcia nie przeszkadzały zbytnio przy pisaniu, więc jest nieźle.



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » śr 08 lip 2009, 22:27

Maladrill pisze:Sądzę, że "odpowiada" będzie bardziej na miejscu. Dopiero jak się nim zajmą siepacze reżimu czas przeszły będzie uzasadniony.


Ależ skąd. W wojsku są zadania/rozkazy i osoby, odpowiadające za nie. Jeden rozkaz - jedna osoba. Pytanie dotyczyły tego zadania i tamtej osoby - wszak, nawet najlepszy generał czy też dowódca nie wie, kto jakie zadania wykonuje - bo po prostu są od tego inni ludzie (sztaby, sekcje zaopatrzeniowe itd). Tak więc, pytanie dotyczy TEGO konkretnego zadania i osoby, która za nie odpowiadała.

Maladrill pisze:Może "byle generała", "jakiegoś zafajdanego generała", małego brzmi dziwnie.


Tutaj to może być nie jasne, jednak rozchodziło się o porównanie: duże miasto - mały generał. Absurdalne, groteskowe.

Maladrill pisze:3. Ścierwo - kolokwializm. Nie na miejscu.

To jest ze staromowy - porównanie, ścierwo - padlina. Teraz neosymantyzm, tak to kolokwializm, jednak dawniej właśnie tak się określało padlinę.

Z resztą, w mniejszym lub większym stopniu się zgadzam.

Dziękuję za poczytanie...



Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3587
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » czw 09 lip 2009, 08:47

Ja chyba za dużo czytam, bo wszystko mi się kojarzy. Widziałam już gdzieś podobny tekst, tylko w formie bardziej poetyckiej. U Zbigniewa Herberta chyba... ale głowy nie dam.

"Małego generała" będę bronić jak niepodległości, ponieważ:

1. Ładnie się komponuje z następnym zdaniem ("dobrze się chował"). Wyobraźnia podsuwa mi tu widok Saddama w ziemiance.
2. To takie mrugnięcie do polskich mitów narodowych - Małego Rycerza i Napoleona

Uważam, że czasem warto zostawić w tekście coś "nieuczesanego", jeżeli niesie to ze sobą ciekawe skojarzenia. Tutaj tak jest.

"Niemoralny cwel" - coś pięknego! W tych dwóch słowach zawiera się cały charakter dyktatora. Śliczne!

Fajny tekst, tylko męczy mnie to poczucie déjà vu.


Pozdrawiam


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Dobrze nam robi nasze pisanie na nasze pisanie. Pięknie. - Godhand

Awatar użytkownika
Bin
Dusza pisarza
Posty: 512
Rejestracja: ndz 26 paź 2008, 00:19
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bin » ndz 12 lip 2009, 00:30

Unber, zdaje się, że dowcipy o Stalinie nie były radzieckie, tylko polskie. Mniejsza...

- Panie generale! – stojący na baczność pułkownik zadarł głowę, zawieszając wzrok na godle

Wielką literą "stojący". Jeżeli komentarz narratora nie dotyczy sposobu wypowiadania kwestii, dajemy kropę i wielką literę

Dlaczego to nie jest dla mnie humorystyczne? Bo nie jest śmieszne. Wizja człowieka, który jest tak rozgoryczony, że morduje wszystkich, którzy go otaczają, ani trochę mnie nie bawi. Prędzej zasmuca. Podczas ostatniej sceny zrobiło mi się szkoda tego człowieka i odechciało mi się z niego śmiać.
Nie wiem, jaki był cel, ale ja to tak odbieram




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości