Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Chicagowskie walentynki (dramat)-fragment

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minojek
Pisarz osiedlowy
Posty: 255
Rejestracja: sob 11 kwie 2009, 16:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Chicagowskie walentynki (dramat)-fragment

Postautor: minojek » sob 13 cze 2009, 18:41

Rozdział pierwszy



Parking przed hotelem "Allioto", Nowy Jork, rok 1955



Wiedziałem co się święci. Wszyscy wiedzieli: Luca Brasco, Giuseppe Cante, Virgill Morritz i ja- Frank Sertori. Uznaliśmy, że zemsty można dokonać zawsze, nawet po szesnastu latach oczekiwania, choć tak naprawdę ja na nic nie czekałem. Gang upadł? Przejęli nas? Co poradzisz? Życie toczy się dalej i należy sobie jakoś radzić. Dopiero w zeszły roku zadzwonił do mnie Luca Brasco i powiedział: "Przyjacielu, spotkajmy się w barze Sammy'ego". Nie mogłem odmówić, nie posiadałem takiego prawa, zresztą nie zamierzałem mu odmawiać, był moim przyjacielem. I jest nim do dziś.



Chryslera prowadził Giuseppe, przyszywany stryj Virgilla Morritza. Akurat przejeżdżaliśmy przez podniesione rogatki, kiedy ujrzałem po raz pierwszy największego łajdaka w dzielnicy- Jack'a Cirri'ego. Każdy, kto szanował Gang Grossenberga szczerze nienawidził tego faceta, a przynajmniej nienawidziłem go ja.



Samochód zatrzymał się, otworzyliśmy drzwi i już po krótkiej chwili stałem twarzą w twarz z Cirri'm.

-Witam panów. Co was do mnie sprowadza?

-Dobry wieczór- odparł Luca- co nas sprowadza? Nie interesy.

-Nie interesy? To może chcecie oberwać jak ten wasz znajomy. Jak on się nazywał? A, wiem! Grossenberg!

Ludzie tacy jak Giuseppe Cante, czyli wychowywani w sycyliskim domu i sycyliskiej tradycji nie mogli pojąć, w jaki sposób można było zapomnieć chociażby imienia osobyktórą się zabiło.

-Dopiero co przed szesnastu laty kazał pan go zabić, my to wiemy. A obecnie pyta nas pan o jego nazwisko?

On, to znaczy Cirri się przestraszył. Zrozumiał kim jesteśmy i w jakiej sprawie przyjechaliśmy.

-Hej, chłopacy, tylko żartowałem- próbował usprawiedliwić swoje żarty.



Przesadził, powiedział zbyt wiele.

-Sam Grossenberg to nie wyłącznie gangster, to też nasz przyjaciel. A ty obraziłeś jego godność, tego już za wiele. Mogłeś go zabić, w tym interesie to normalne, ale nie w taki sposób wypowiadać się na jego temat. Żegnaj!- zakończył Luca i w mgnieniu oka przyłożył rewolwer do klatki piersiowej Cirri'ego.

-Pan Grossenberg śle pozdrowienia, Jack.



KONIEC (FRAGMENT)



Awatar użytkownika
Maladrill
Umysł pisarza
Posty: 904
Rejestracja: wt 19 maja 2009, 20:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kazimierz k. Krakowa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Maladrill » wt 16 cze 2009, 01:12

Dobra. Jest scena. Całkiem znośna. Pod hotelem spotykają się ciemne typki. Ciach, ciach i po sprawie. Jeżeli to jest fragment pierwszego rozdziału to sam pomysł nie jest zły - zaczyna się powieść i zaczyna się dziać. Ale...



No właśnie,zawsze musi być jakieś ale.

Pominę literówki, to jedynie dowód, że tekst wyjechał z rolki maszyny do pisania i został wrzucony na forum. Fragment jest infantylny. Dlaczego, zapytasz? Uzasadnienie rąbanki, chronologia.



Łopatologicznie:

- 16 lat odkąd gościu sprzątnął szefa

- w zeszłym roku zadzwonił Luca

- wszyscy wiedzieliśmy co się święci (teraz, wtedy, 16 lat temu, w zeszłym roku? Nie wiem...)

- przejeżdżali przypadkiem przez rogatki kiedy zobaczyli drania

- zabili Cirriego nie tylko dlatego, że sprzątnął przed laty Rossenberga, ale przede wszystkim z powodu braku szacunku jaki okazał zmarłemu.



Nie podoba mi się. Może dlatego, że fragment zbyt krótki, może przez słaby styl (nie posiadałem prawa by odmówić, Każdy [...] szczerze nienawidził tego faceta, a przynajmniej nienawidziłem go ja, Dopiero co przed szesnastu laty, etc), a może dlatego, że początek powieści musi mnie ostro poczesać,żebym się zainteresował. Zdecydowanie nie spodobałomi się to.



Awatar użytkownika
Bin
Dusza pisarza
Posty: 512
Rejestracja: ndz 26 paź 2008, 00:19
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bin » pt 10 lip 2009, 17:19

Parking przed hotelem "Allioto", Nowy Jork, rok 1955

To moja opinia, ale lepiej się czuję, kiedy takie rzeczy wynikają z treści. To nie jest scenariusz filmowy, tylko opowiadanie (powieść?)

On, to znaczy Cirri się przestraszył

Nie wyjaśniaj nam, kto to jest "on". Po prostu Cirri się przestraszył

-Hej, chłopacy, tylko żartowałem- próbował usprawiedliwić swoje żarty

Bardzo kiepsko to wygląda. Dwa razy mówisz o tym samym: raz w wypowiedzi Cirriego, a drugi dopowiada narrator. Pamiętaj, wszystko wystarczy powiedzieć raz. Jeżeli koleś mówi "tylko żartowałem", to wiemy, co chce przez to osiągnąć.


Jebudu. Przeczytałem i nie wiem, czy miałbym ochotę czytać dalej.
Opisałeś w tak krótkim fragmencie bardzo dużo rzeczy. Myślę, że temu momentowi przed szesnastu laty, kiedy zamordowano Grossenberga, należałoby poświęcić osobny rozdzialik, a ty opisałeś to jednym zdaniem.

Ćwicz dalej, może wyjdzie coś ciekawego

Trzymaj się!



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » ndz 12 lip 2009, 15:20

Gang upadł? Przejęli nas? Co poradzisz?

odjął bym tam znak zapytania i włączył cytowany fragment w zdanie następujące.
Bohater (narrator w tym wypadku) nie pyta czytelnika, co ma poradzić, prawda?

Dopiero w zeszły roku


zeszłym.

Nie mogłem odmówić, nie posiadałem takiego prawa, zresztą nie zamierzałem mu odmawiać, był moim przyjacielem.


ponieważ jest to myśl bohatera, użyłbym myślnika, zamiast przecinka.

Każdy, kto szanował Gang Grossenberga szczerze nienawidził tego faceta, a przynajmniej nienawidziłem go ja

O przecinkach chwilka:
Jeżeli do samodzielnego zdania (które nadal spełnia swoją funkcję bez wtrącenia) wrzucasz wtrącenie, wydzielasz całość przecinkiem, o tak:
Każdy, kto szanował Gang Grossenberga, szczerze nienawidził tego faceta, a przynajmniej nienawidziłem go ja
Pogrubienie to owe wtrącenie - jeżeli je usuniesz, zdanie zachowa spójność.

-Dobry wieczór- odparł Luca- co nas sprowadza? Nie interesy.

Przywitanie się jest oddzielną częścią dialogu. Wydzielasz znakami interpunkcyjnymi o tak:
-Dobry wieczór - odparł Luca. - Co nas sprowadza? Nie interesy.

On, to znaczy Cirri się przestraszył.

wystraszył się/przestraszył się.

A ty obraziłeś jego godność, tego już za wiele

koślawo to brzmi. Albo tworzysz nowe zdanie z : tego już za wiele, albo łączysz je spójnikiem.

Krótkie, ale wciąga. Nieco nie podoba mi się użycie w retrospekcji tylu detali - chętnie widziałbym to wszystko w prologu, a w pierwszym rozdziale skupił się na akcji. Zwiększy to przyjemność z czytania i przede wszystkim - sprawi, że akcja będzie wartka jak na kryminał przystało.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości