"Złotawa rybka" - powieść psycholgiczna

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MadiS
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: wt 17 mar 2009, 15:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

"Złotawa rybka" - powieść psycholgiczna

Postautor: MadiS » sob 21 mar 2009, 20:46

[center]"Złotawa rybka"



Rozdział pierwszy


[/center]



Tego dnia, gdy narodziła się Aisza, padało, dziadkowie dziecka twierdzili, że niebo płacze po utracie dobrej i wspaniałej duszyczki. Ojciec, jako jedyny z całej rodziny, nie był zadowolony z faktu, że jako pierwsza urodziła mu się dziewczynka, a nie chłopiec.

Aisza Kamel Khanafer jej drugie imię to Kamel, po ojcu. Wszystko zgodnie z tradycją, która nakazuje najstarszemu dziecku nadać imię ojca. Noworodkowi dziadkowie ofiarowali złote bransoletki – symbol wstąpienia do życia i kroczenia razem z innymi ścieżką wiary, oznacza początek rozwijającej się miłości do Allaha i pełne posłuszeństwo do reguł panujących w Islamie.

* Jedenaście lat później *

- Mamo, ja krwawię – powiedziała Aisza, przechodząc przez korytarz, dokładnie pod ścianą obłożoną dużymi płytkami w odcieniu dojrzałej brzoskwini. Wyglądało to tak, jakby jedenastolatka bała się stąpać po środku korytarza, w obawie, że za chwilę mogłaby runąć w dół, w czarną, zapomnianą przez wszystkich przestrzeń. Gdy była parę kroków od matki, osunęła się po ścianie, siadając tym samym na zimnej podłodze. Dziewczynka o czarnych, długich włosach i bystrych, zielonych oczach zaczęła płakać. Z sekundy na sekundę płacz dziecka nasilał się, jednak matka nadal stała nad młodziutką Aiszą i ze stoickim spokojem wpatrywała się w cierpiącą córkę. Nie przytuliła jej, nie okazała jej nawet odrobiny matczynego ciepła, tłumiła wszystkie uczucia w sobie i prosiła w myślach miłosiernego Allaha o pomoc, i przebaczenie dla córki, która nie wiedziała, co czyni.

Płacz Aiszy cichł, parę minut później słychać było tylko pojedyncze jęki, a potem nastała cisza, w której skumulował się cały ból muzułmanki. Gdy matka uznała, że może zbliżyć się do córki, uklęknęła przy niej i dłońmi ujęła jej delikatne, drobniutkie rączki.

- Aiszo, córko Kamela – rzekła, przerywając ciszę, która rozrywała kobiecie bębenki. - Allah jest miłosierny, nic się nie bój, On cię obroni od wszelakiego zła. Musisz mu zaufać.

- Matko – powiedziała dziewczynka piskliwym głosem. – A jeśli ja nie chcę przyjąć twojego Boga?

Aiszę spotkało groźne, a zarazem przestraszone spojrzenie matki. W jednej sekundzie zrozumiała to, co podejrzewała od dawna, lecz nie chciała tego przyjąć do świadomości, że matka nigdy nie będzie po jej stronie. Zrozumiała, że Fatma jest zaślepiona bezgraniczną miłością do Allaha, tak samo jak jej mąż.

- Rozkażę pokojówkom, aby przyniosły ci do pokoju chimar, którym okryjesz głowę, swe włosy i klatkę piersiową oraz dżilbaab, który posłuży do zasłonięcia twojego ciała z wyjątkiem dłoni. – Kobieta wstała, odetchnęła i nie patrząc już w zaczerwienione, i nabrzmiałe od płaczu oczy córki, poczęła mówić dalej: – Na dzisiejszej kolacji chcę cię widzieć w tym stroju, od dziś zaczniesz ubierać się stosownie do swojego wieku. Pokażesz, że wkraczasz na nową drogę, jako kobieta.



* Osiem lat później *



Aisza stała się pełną wdzięku i delikatności kobietą, wciąż dziewicą. Wprawdzie była zaręczona od siódmego roku życia z synem dalekiego krewnego ojca, którego nigdy nie widziała i nie miała ochoty go oglądać, a już na pewno poznawać bliżej. Chłopak zamierzał ożenić się z Aiszą, gdy ta ukończy dwadzieścia jeden lat. Liczba dwadzieścia jeden jest liczbą wyjątkową dla wyznawców islamu, ponieważ symbolizowała wejście kobiety z wieku nastoletniego w pełną dorosłość. Liczba dwadzieścia jeden zwiastowała również szczęście, dostatek i bogactwo, a jeśli dziewczyna została poślubiona w dzień swoich urodzin, można było spodziewać się licznego potomstwa. Osiągnięcie tego stanu oznaczało pełną gotowość współmałżonki do wszelkich próśb męża, nie mogła mu niczego odmówić, tak samo, jak była zmuszana do wszystkich zachcianek swojego ojca dopóki, dopóty on nie odda jej w ręce męża. Tego nie można było uniknąć, wszystko było już zapieczętowane, więc młodej kobiecie zostało jedynie czekać na ten jedyny dzień w życiu, który powinna wspominać z uśmiechem na twarzy do końca życia.

A czasu zatrzymać nie można...

Aisza nie od zawsze była osobą powściągliwą, posłuszną i poważną do szpiku kości. We wczesnej młodości pełna temperamentu, humoru, szukająca wszelkich powodów do śmiechu. Kochała spontaniczność oraz niepewność wiążącą się z brakiem wiedzy na temat wydarzeń, jakie miały nastąpić następnego dnia. Z biegiem czasu wszystko się zmieniło, obróciło o sto osiemdziesiąt stopni, a ona była bezsilna. Nienawidziła bezsilności, doprowadzała ją ona do szału, potrafiła sprawić uczucie "umierającego serca", wyrywającego się z klatki piersiowej, chcącego wyfrunąć przez okno ku chmurom, do wolności, i nigdy już nie powrócić.

Chciałaby ujrzeć Paryż, sprawdzić czy naprawdę jest w nim tyle romantyczności i namiętności. Zobaczyć Alpy, których szczyty cały okrągły rok okryte są białą, ciepło wyglądającą kołdrą. Zwiedzić Hiszpanię, a konkretniej Barcelonę, skąd wywodzi się wspaniały klub piłkarski. Sfotografować piramidy Egipskie i poopalać się w skąpym stroju bikini. Aisza miała tyle marzeń, których prawdopodobieństwo spełnienia równe było zeru, a nawet wartości ujemnej. Trudno było jej się pogodzić z tym faktem, tak to był fakt, jej marzenia nigdy nie miały się spełnić.



Dziewczyna o śniadej skórze, długich czarnych włosach i zielonych tęczówkach, z których emanował blask, siedziała w stroju adamowym przed dużym lustrem wmontowanym w ścianę jej pokoju. Jedyne, co miała na sobie, to błyszczące, złote bransoletki opadające na prawy nadgarstek jej delikatnej dłoni. Pokój Aiszy był imponujących rozmiarów, ściany pokryte były pastelowo czerwoną farbą, a na podłodze lśniły białe, lustrzane płytki, które odbijały wszystko od swojej powierzchni. W jedną z pięciu ścian wmontowane było olbrzymie lustro, kobieta uwielbiała przyglądać się swojemu odbiciu, potrafiła siedzieć przy nim godzinami. Przyglądała się swoim oczom, ustom, potem włosom miękkim jak jedwab, skórze, która błyszczała w blasku słońca, którego promienie bezczelnie wbijały się przez otwarte szeroko okno. Powoli dotykała swoich piersi, brzucha, łona, nóg. Uwielbiała poznawać, a zarazem analizować swe ciało. Strój, jaki, na co dzień nosiła Aisza, leżał na bardzo dokładnie pościelonym miękkim łożu otoczonym czteroma, smukłymi kolumnami, do których przyczepione były ozdobne, przezroczyste tkaniny. Obok łóżka stał niewielki drewniany stolik, na którym umieszczone było okrągłe akwarium, wypełnione ciepłą wodą. W naczyniu było mnóstwo wodnych, zielonych roślin, pomiędzy którymi trudno było dostrzec, złotą płochliwą rybkę – prętnika. W pokoju nie było komputera, telewizora, żadnego sprzętu oprócz wysłużonego odtwarzacza kaset ukrytego pod poduszką na łożu. Dziewiętnastolatka miała tylko jedną, jedyną kasetę z jej ukochanymi tureckimi oraz arabskimi utworami. Uwielbiała nucić, śpiewać oraz tańczyć, kobieta obdarzona była bardzo melodyjnym głosem, posiadała ogromny talent muzyczny, który zauważalny był tylko dla członków jej rodziny. Aisza miała również własną, zgromadzoną przez siebie biblioteczkę, składającą się z kilkuset książek. Wieczorami siadała przy oknie i wprost zatapiała się w treść jakiegoś cudnego opowiadania, na chwilę odrywała się od szarej rzeczywistości i razem z głównymi bohaterami przeżywała wszelkie przygody czy też sytuacje, jakie miały miejsce w ich życiu. Chłodny, przyjemny wietrzyk muskał wtedy jej policzki, jedynie on przypominał jej o rodzimej Turcji, kraju jej ojców, dziadków, przodków. [center]





Mam nadzieję, że nikt mnie z forum na zbity pysk nie wyrzuci. Tęsknie za jakąś wypowiedzią z Waszej strony, drodzy weryfikatorzy. Uchylam przed Wami czoła.

Wpisałam pełny "temat", choć przyznam się, że długo zastanawiałam się nad kategorią, nie wiedziałam do czego moją szanowną powieść można zaliczyć...



Pozdrawiam.[/center]


"Historia wolnego człowieka nigdy nie jest pisana przez przypadek, ale przez wybór – jego wybór."

Dwight D. Eisenhower

Awatar użytkownika
zuzanna
Dusza pisarza
Posty: 674
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 15:17
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: zuzanna » ndz 22 mar 2009, 12:06

Tego dnia, gdy narodziła się Aisza, padało, dziadkowie dziecka twierdzili, że niebo płacze po utracie dobrej i wspaniałej duszyczki.


Za długie zdanie, warto by je podzielić, np tak:

Tego dnia, gdy narodziła się Aisza, padało. Dziadkowie dziecka twierdzili, że niebo płacze. Bo utraciło dobrą duszyczkę.



Aisza Kamel Khanafer jej drugie imię to Kamel, po ojcu.


Powinno być raczej z jakimś znakiem interpunkcyjnym przed jej. Przecinek, kropka...



Wszystko zgodnie z tradycją, która nakazuje najstarszemu dziecku nadać imię ojca.


Wszystko oznacza co najmniej kilka rzeczy, jakiś zbiór (całość). Tu mówisz tylko o imieniu, więc lepiej:

Zgodnie z tradycją, która nakazuje najstarszemu dziecku nadać imię ojca.



Noworodkowi dziadkowie ofiarowali złote bransoletki – symbol wstąpienia do życia i kroczenia razem z innymi ścieżką wiary, oznacza początek rozwijającej się miłości do Allaha i pełne posłuszeństwo do reguł panujących w Islamie.


Za długie zdanie. Podzielić, np tak:

Noworodkowi dziadkowie ofiarowali złote bransoletki. Symbol wstąpienia do życia i kroczenia razem z innymi ścieżką wiary. Początek rozwijającej się miłości do Allaha i pełne posłuszeństwo do reguł panujących w Islamie.



powiedziała Aisza, przechodząc przez korytarz, dokładnie pod ścianą obłożoną dużymi płytkami w odcieniu dojrzałej brzoskwini.


Za długie, podzielić. Po co piszesz, że ściana jest brzoskwiniowa? To ma jakieś znaczenie dla akcji? Bo teraz odwraca uwagę od problemu małej Aiszy i kieruje myśli Czytelnika w rejony dekoracji wnętrz.


stąpać po środku korytarza


stąpać środkiem korytarza



Pisz jak najprościej, nie komplikując zdań.



Gdy była parę kroków od matki, osunęła się po ścianie, siadając tym samym na zimnej podłodze.


Siada się raczej pupą a nie na tym samym. Pisz prosto i krótko, unikniesz zamieszania a nawet niezamierzonej śmieszności wynikającej z niezręcznego doboru słów i środków stylistycznych a nie treści.



Dziewczynka o czarnych, długich włosach i bystrych, zielonych oczach zaczęła płakać.


Po co nas informujesz o włosach i oczach, skoro masz nam pokazać, że ona płacze? Osłabiasz tymi opisami wymowę dramatyczną tej scenki i gubisz jej sens.

Wygląd jest sprawą zawsze drugo a nawet trzeciorzędną wobec akcji i przeżyć bohaterów.

To coś jak pisanie: malutką foczkę zły facet tłukł pałką, patrząc na nią jasnonbiebieskimi oczami z podkręconymi rzęsami o barwie hebanu. Nosił przy tym skórzane rękawice obrębione jasnym futerkiem i haftem z kolorowej nici. Widzisz, inaczej się rozkładają akcenty i z dramatycznej historii niepostrzeżenie robi się artykuł o modzie.


jednak matka nadal stała nad młodziutką Aiszą i ze stoickim spokojem wpatrywała się w cierpiącą córkę.


Za dużo przymiotników. Przegadane. Nużące.

Pokaż po prostu scenkę przez działanie i reakcje (albo ich brak) bohaterów wobec siebie nawzajem i zdarzenia, a nie przez relację. To nie jest ciekawe. Musiałabyś komentować jak Szpakowski mecze reprezentacji, żeby przejść do annałów :)



- Aiszo, córko Kamela – rzekła, przerywając ciszę, która rozrywała kobiecie bębenki.


Zdanie poprawne, ale źle rozkłada chronologię zdarzeń i akcenty. Zastanów się, co chcesz wzbudzić w Czytelniku, jakie informacje mu przekazać i jakie uczucia w nim wzbudzić. I tak napisz. Możesz napisać tak:

Cisza, jaka zapadła po gwałtownym szlochu rozrywała bębenki.

- Aiszo, córko Kamela. - Musiała się w końcu odezwać, ale to było gorsze niż cisza.


Niby nic się nie dzieje, ale Czytelnik dostaje dostaje od Ciebie wyraźną sugestię na temat relacji matki i córki i to, że są one skomplikowane i pełne wzajemnego bólu i frustracji (cisza rozrywa bębenki / gorsze niż cisza).

- Aiszo, córko Kamela

- Matko – powiedziała dziewczynka


Strasznie to sztywno i oficjalnie brzmi. Wiem, co chciałaś pokazać - sztywne obyczaje, hierarchię, dystans i wymuszony chłód, ale nie kupuję tego. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby nawet w bardzo tradycyjnych rodzinach matka i mała córeczka tak rozmawiały. Poco to: córko Kamela? Przecież obie wiedzą, czyją ona jest córką.

którym okryjesz głowę, swe włosy i klatkę piersiową oraz dżilbaab, który posłuży do zasłonięcia twojego ciała z wyjątkiem dłoni. – Kobieta wstała, odetchnęła i nie patrząc już w zaczerwienione, i nabrzmiałe od płaczu oczy córki, poczęła mówić dalej:


Napisane jakimś strasznie zaśniedziałym, usztywnionym stylem. Rozumiem, po co - ale ten sam efekt uzyskasz mniej teatralnymi, pełnymi sztucznego patosu środkami.



Resztę przeczytałam i mam następujące refleksje:



1/ temat egzotyczny, ale nie wiem, czy więcej tu Twojej fantazji, czy rzeczywiście wiesz coś na temat islamu. Więcej nie oznacza, że przeczytałaś dwie lub trzy popularne pozycje z gatunku: byłam muzułmanką i uciekłam przed srogim losem.



2/ zdania za długie, zbyt patetyczne i egzaltowane, za dużo przymiotników, przysłówków, przegadane. Poskracać, częściej stawiać kropki, mniej opisywać, więcej akcji, dialogi powinny być bardziej życiowe, pisane bardziej potocznym językiem.



3/ sens - jak na razie w ogóle mnie nie zaciekawiło, choć lubię poczytać o innych kulturach i obyczajach i właśnie kilka takich książek (między innymi z gatunku: byłam muzułmanką i uciekłam przed srogim losem) przeczytałam. Z każdej bym chciała coś wynieść, jakąś wiedzę, która mnie wzbogaci.

Co Ty chcesz opisać, jaka to historia? Co chcesz tu opowiedzieć? Nie wiem, mam niecne podejrzenie, że piszesz kolejną wersję Kopciuszka, tylko tym razem zainspirowana egzotycznymi klimatami.



4/ Postacie: płaskie i papierowe. Jednowymiarowe. Kobieta i jej relacja z matką, z ojcem, miejsce w kulturze, zwłaszcza w moim zdaniem opresyjnej dla kobiet tradycji islamskiej to naprawdę wspaniały temat z wieloma niuansami, wątkami - do pokazania, do ogrania. U ciebie to wszystko ginie gdzieś pod ciężarem nieistotnych szczegółów, brzoskwiniowych ścian, zielonych oczów i imponujących rozmiarów sypialni ze ścianami z luster. Musisz zdecydować, czy chcesz pisać metryczki w katalogu IKEA albo artykuły o stylu życia i wyglądzie, czy literaturę.



To rzeczy do przemyślenia. Z rzeczy pozytywnych:

temat. Naprawdę potencjalnie bardzo ciekawy i dość świeży. Jeśli to większa całość - to na pewno warto kontynuować. Masz dobre słownictwo, nie popełniasz rażących błędów, trochę sztywny styl, ale wynika chyba z lęku a nie z braku możliwości.



Życzę powodzenia w dalszej pracy :)

Zuzanna


w podskokach poprzez las, do Babci spieszy Kapturek

uśmiecha się cały czas, do Słonka i do chmurek

Czerwony Kapturek, wesoły Kapturek pozdrawia cały świat

Awatar użytkownika
MadiS
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: wt 17 mar 2009, 15:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: MadiS » ndz 22 mar 2009, 17:04

Bardzo dziękuję za zweryfikowanie. Ów rozdział napisałam rok temu i również nie jestem z niego zadowolona... Cóż mam nadzieje, że przy kolejnych będzie troszkę lepiej.



Chciałam również przeprosić za zamieszanie na forum jakie uczyniłam. Otóż jak weszłam na forum po raz pierwszy to (ja głupia gęś) nie przeczytałam regulaminu, i nie zdawałam sobie sprawy o regułach tu panujących, wybaczcie.



Pozdrawiam, MadiS


"Historia wolnego człowieka nigdy nie jest pisana przez przypadek, ale przez wybór – jego wybór."

Dwight D. Eisenhower

Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » ndz 22 mar 2009, 18:40

Dobra, ostatni raz widzę tego typu sytuację jaka miała miejsce. Tym razem przymknę oko. Ostatni raz.

Jednak w przypadku gdy ktoś jeszcze będzie wstawiał tekst dwa razy w celu "ponaglenia" dostanie albo warna albo wymyślę coś innego. Gorszego.

Zrozumcie, że trochę czasu to musi potrwać. Ja osobiście nie mam zbyt wiele wolnych chwil, studia, praca, recenzje na Weryfikatorium, recenzje do Qfanta.



Pierwsze co mnie uderzyło to raczej opisowy, informacyjny styl. Opisujesz niektóre rzeczy tak jakbyś chciała uświadomić czytelnika o pewnych zasadach i zwyczajach wiary, której dotyka tekst. Jednak robisz to tak jakby bohater również się dopiero tego uczył, co w moich oczach wygląda raczej śmiesznie.

Jeśli jedenastoletnia dziewczynka mówi, że nie chce "przyjąć" wiary rodziców to wie co odrzuca, chociaż w sumie to jest wiek, w którym wątpliwa jest wiedza na takie tematy (w moim mniemaniu). Więc ta scena jest trochę nad wyrost. No i moment, w którym matka tłumaczy dziecku jak się ma ubierać. Czy naprawdę musiała szczegółowo wymieniać poszczególne szaty i tłumaczyć co okrywają? Wydaje mi się, że nie.

Dziwnie się to czyta. Prawie jak ukryty pomiędzy wersami tytuł - "Jak odrzuciłam wiarę w Allacha mimo sprzeciwów mojej rodziny".

Z mankamentów technicznych, robisz sporo powtórzeń, połowę tekstu można wyciąć śmiało bez mrugnięcia okiem i tak dalej. Jeden przykład:

Chłodny, przyjemny wietrzyk muskał wtedy jej policzki, jedynie on przypominał jej o rodzimej Turcji, kraju jej ojców, dziadków, przodków.


Jej, jej, jej... Jejku. Do pocięcia i przebudowy.



To wszystko plus rzeczy wymienione przez Zuz.



Pozdrawiam.



Edit - Zmieniłem zdanie. Warn musi być. Zasady obowiązują wszystkich, bez wyjątku.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
patkazoom262
Dusza pisarza
Posty: 454
Rejestracja: pn 17 mar 2008, 20:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Mokas
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: patkazoom262 » pt 24 kwie 2009, 13:48

Błędów, zgrzytów, potknięć i innych podobnych wytykać nie będę, już to zrobiła Zuzanna, a ja nie chcę się po niej powtarzać. ;)



Na początku plusik - tytuł. Podoba mi się, mimo że jest to epitet. A ja nie przepadam za "Srebrnymi drzwiami" czy "Małymi dziewczynkami". Tak jakoś to pójście na łatwiznę. Tu jednak w tytule "coś" jest fajnego, że przyciąga.



Ale pierwsze zdanie to masakra. Może gdyby wypowiedź była w środku, to bym przymknęła oko, ale ona rozpoczyna tekst. A jest zbudowana źle pod względem interpunkcyjnym - powinny to być dwa zdania. Przecinek jest zdecydowanie za słaby.



Całkiem dobry tekst. Styl na tak, choć rewelacji w postaci gładkiego przejeżdżania po zdaniach nie ma. Wcale jednak nie widzę, by był on sztywny. Pomysł również mi się podobał. Bo ciekawy.



Może zaraz zajrzę do drugiej części. :D



Pozdrawiam

Patka




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości