Motyw [miniatura]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Motyw [miniatura]

Postautor: minerwa » ndz 26 paź 2008, 16:38

Spotkałam go na schodach do piwnicy. Pomyślałam, że jest jednym z tych upiornych cieni, które masowo zasiedlają zimne i nieprzytulne miejsca. Siedział bez ruchu, jasne oczy mogły być tylko odblaskiem wpadającego z zewnątrz światła. Wydawał się zbyt wątły, żeby naprawdę istnieć.

Przez chwilę patrzyliśmy na siebie. Potem poczułam szorstkość jego sierści, kiedy podszedł i otarł się o mnie. Wyglądał jak stara ścierka, podobnie jak wszystkie inne piwniczne koty. żaden jednak nigdy nie okazał mi tylu ciepłych uczuć. Wzięłam potworka na ręce i wyniosłam na zewnątrz. Pomimo faktu, że w słońcu wyszła na jaw jego wręcz przeraźliwa chudość, miał wszystko na miejscu, oprócz czubka lewego ucha. Nie miauczał, ale zaczął mruczeć i wyginać się pod dotknięciem mojej dłoni. Miałam wrażenie, że to dość młody kot, ale już dostatecznie zmęczony życiem. Właściwie był nawet ładny, tylko strasznie brudny i wymizerowany.

Moje małe mieszkanko ucieszyło się na widok gościa. Miałam w lodówce mleko, nalałam go na spodeczek. I pierwsze zdziwienie - nie chciał pić. Powąchał, po czym spojrzał na mnie jakby z wyrzutem, i po raz pierwszy jego oczy wydały mi się jednak zbyt upiorne. Przyniosłam plasterek wędliny, podsuwałam mu kawałki do pyszczka. Też nie chciał. Odwrócił się do mnie tyłem i zaczął oblizywać sobie łapę. Prawie widziałam przez skórę jego żebra, taki był chudy.

Zrobiło mi się smutno, bo zrozumiałam, że dla mojej kociej znajdy jest już za późno. Widocznie zbyt długo chodził głodny, a teraz po prostu szukał sobie wygodnego miejsca, żeby tam zdechnąć. Pech chciał, że spotkaliśmy się w tych ostatnich chwilach. Postanowiłam, że go nie wyrzucę. Zrobiło mi się żal tej kociej godności, która kazała zabiedzonemu stworzeniu w tak tragicznym dla niego momencie, z typową dla tych zwierząt nonszalancją zajmować się kwestiami higieny. Przeniosłam go w wygodne miejsce. Nie ważył prawie nic. Sama nie wiem, dlaczego aż tak przejęłam się tym kotem. Do wieczora jakby mimochodem wykonywałam wszystkie domowe obowiązki, co chwilę podchodząc do fotela, na którym leżał. Słabł z każdą chwilą, to było widać, ale ciągle mruczał. Czytałam kiedyś, że koty często, gdy czują nadchodzącą śmierć, mruczą sobie ostatnią kołysankę. Miał zimne łapy i zimne uszy, oddychał spokojnie, a każdy oddech jakby z wysiłkiem podnosił widoczne pod sierścią kości żeber.

Zegar wybił jedenastą, pomyślałam, że czas do łóżka. Kot kotem, ale musiałam jutro rano iść normalnie do pracy. Nie chciałam myśleć, że ranek prawdopodobnie przywita mnie widokiem kocich zwłok na fotelu. Nawet w łóżku słyszałam jego mruczenie. Nakryłam głowę kołdrą, chcąc odgrodzić się od tego wszystkiego i zasnąć.

Oczekiwany sen nadszedł dość szybko, ale zostałam z niego wyrwana. Kot, fotel, tkwiło mi w myślach. Usiadłam na łóżku, czując, że coś jest nie tak. Dziwne uczucie zjeżyło mi włosy na głowie. Wyciągnęłam rękę, chcąc zapalić lampę, ale nie działała. Zobaczyłam w ciemności dwa ogniste punkciki. Kocie oczy. Usłyszałam mruczenie.

- żyjesz jeszcze? - szepnęłam w mrok, wciąż lekko zaspana. Zeskoczył z fotela, czego domyśliłam się po cichym stuknięciu łapek w podłogę. Za chwilę był przy mnie. Nawet przez kołdrę czułam, że był zimny. Chłodny powiew muskał mnie po twarzy, tak, jakby ktoś otworzył okno. Zwierzak wciąż mruczał, drepcił w miejscu tak, jak często robią to zadowolone z życia koty. Szuka ciepła, chce, żebym go grzała, jak będzie odchodził - przemknęło mi przez myśl. Wyciągnęłam rękę i, tłumiąc niepokój, przygarnęłam do siebie przybysza. Próbowałam przykryć go kołdrą, ale wyrwał mi się. Wolał siedzieć na wierzchu, właściwie nie siedzieć, a chodzić. I nagle zapaliło się światło w korytarzu. Ktoś opierał się o futrynę drzwi, ale jego twarz pozostawała w cieniu. Poznałam po sylwetce, że to mężczyzna. Nie wiedzieć czemu, przypomniał mi tego kota. Też sprawiał wrażenie, jakby od dłuższego czasu nie jadł. I w dodatku oczy mu lśniły, tyle że zielenią.

- Chodź - powiedział.

Zwierzak wykonał brawurowy skok z mojego łóżka prosto w ramiona tajemniczej zjawy, stojącej w drzwiach. Nie ma głupich, nie wierzę, że to człowiek z krwi i kości, pomyślałam. Wsunęłam się z głową pod kołdrę, trochę z zimna, a trochę ze strachu.

- Dziękuję za przechowanie mojego kota - usłyszałam. - Dziwne, do tej pory raczej unikał ludzi. Przepraszam za wtargnięcie do domu, ale nie reagował na wołanie z zewnątrz. Pani musi być wyjątkowa.

Zaczęłam powoli zsuwać kołdrę, ale nie zdążyłam. światła w korytarzu nie było, jego nie było, kota nie było.


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » ndz 26 paź 2008, 17:30

Sympatycznie się zaczyna. Niby prościutka i banalniutka historyjka o przygarnięciu kotka, ale trąca jakieś struny w sercu.

Pod koniec robi się dziwnie. Właściwie nie mam większych pretensji do zakończenia, jednak odczuwam nieokreślone rozczarowanie. Ktoś opowiedział mi zwykły sen, jakich wiele śni się każdej nocy.



Trzymaj się!



Awatar użytkownika
Lan
Imperator
Imperator
Posty: 2867
Rejestracja: ndz 26 lut 2006, 11:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Lan » ndz 26 paź 2008, 18:13

tylko strasznie brudny i wymizerowany.


wymizerniały



drepcił w miejscu tak,


dreptał



Tak... zdecydowanie odczuwam rozczarowanie - jak Jacek. Napisane dość dobrze, ale "zawalone" końcówką. Mogło być dobre, a wyszło jakieś takie nijakie.

co więcej powiedzieć... nic jakoś mi nie przychodzi do głowy - co też jakoś świadczy o tekście, nie zrobił na mnie wrażenia; nie zapadł w pamięć.



pozdrawiam


"Rada dla pisarzy: w pewnej chwili trzeba przestać pisać. Nawet przed zaczęciem".

"Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu".

- Nieśmiertelny S.J. Lec

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » ndz 26 paź 2008, 18:31

Dziękuję za opinie.

Słów "drepcił" i "wymizerowany" będę bronić, chociażby dlatego, że na pierwszym się wychowałam, a drugiego nie podkreśla Firefox, a poza tym jest poprawne (tak, wiem, że to głupie tłumaczenie).



Oboje zwróciliście uwagę na zakończenie, że coś jest z nim nie tak. Co konkretnie? Cała opisana sytuacja nie miała/nie powinna być snem. Nie jest właściwie snem i nie lubię tego tak interpretować.


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Lan
Imperator
Imperator
Posty: 2867
Rejestracja: ndz 26 lut 2006, 11:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Lan » ndz 26 paź 2008, 18:51

drepcił - takiej formy nie dopuszcza polska norma językowa. jeśli taki wyraz użyty byłby w dialogu, ewentualnie mógłby przejść, w narracji nigdy i jest to błąd.



wymizerowany jest poprawny to prawda, ale wymizerniały jest słowem bardziej poprawnie utworzonym więc i nie jest ograniczony terytorialnie wiec jest to zdecydowanie lepszy wyraz.



Ja nie odbieram tego jako snu - jakbyś jeszcze jasno powiedziała, że to sen, mogłoby być ok, ale w takiej wersji w jakiej to przedstawiłaś końcówka jest niezrozumiała. No chyba, że narratorka jest schizofreniczką


"Rada dla pisarzy: w pewnej chwili trzeba przestać pisać. Nawet przed zaczęciem".

"Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu".

- Nieśmiertelny S.J. Lec

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » pn 27 paź 2008, 02:39

Nie sen i nie zwidy schizofreniczki. Już w kilku miejscach spotkałam się z podobnymi reakcjami, ciekawe, czym jest to spowodowane? Dlaczego nikt nie zakłada na przykład, że po prostu rzeczywistość jest lekko zwichrowana, a nie narratorka?



Mamy kota, dość tajemniczego, kota, który prawdopodobnie zaraz zdechnie/umrze (jak kto woli). Kota, który już przez całą swoją kotowatość wydaje się mocno podejrzany. Potem pojawia się facet i zabiera tego kota jako swoją własność. No ludzie! Metafora jak nic. Płytka i dosyć dziecinna. Jakbym wyposażyła przybysza w kosę, pewnie każdy zgadłby, o co chodzi :)


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » pn 27 paź 2008, 08:23

minerwa pisze:Dlaczego nikt nie zakłada na przykład, że po prostu rzeczywistość jest lekko zwichrowana, a nie narratorka?


Droga koleżanko, na tak postawione pytanie widzę dwie odpowiedzi. Pierwsza - mało prawdopodobna - że autorka zwyczajnie nie przekazała dobrze tego, co było jej zamysłem i z nieodgadnionych powodów pragnie, by jej utwór był odczytywany w jedyny możliwy, jej zdaniem, sposób.

Druga - prawie pewna - iż jako czytelnik dysponuję zbyt płytką wyobraźnią, ukierunkowaną na najprostsze przekazy, i powinienem przerzucić się na lekturę pierwszej i ostatniej strony brukowców. Co niniejszym obiecuję.



Cichy i pokorny wielbiciel.



Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » pn 27 paź 2008, 08:31

:)



Ja tak mam, brukowce to moja jedyna lektura, no, może czasem jakieś romansidło przeczytam, ale to dopiero, jak jestem w nastroju lub małżonek zamiast gazety kupi sobie butelke :)



Na poważnie, to myślałam, że tak właśnie jest, jak mówisz, Jacku . Ale z uwagi na świadomość, że od czytelników nie powinno się wymagać, postaram się na drugi raz uprościć przekaz lub przekazać lepiej to, co było moim zamysłem :)



Jeszcze bardziej na poważnie - Mam nadzieję, że post powyższy napisany został z dużą dozą humoru, co też ja niniejszym czynię jako i od zawsze.



pozdrawiam:)


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » pn 27 paź 2008, 08:44

Wiesz, minerwo, w poniedziałek tylko humor może mnie odwieść od myśli skrajnych i karkołomnych :wink: <wychyla się z balkonu dziewiątego piętra>, inaczej dawno bym leniuchował w jakimś uroczym pensjonacie bez klamek, z miękko obitymi ścianami w kojących, pastelowych barwach.



Pozdrawiam

J




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości