Czas nas goni [kryminał obyczajowy] prolog

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mandriel
Zarodek pisarza
Posty: 20
Rejestracja: czw 10 lip 2008, 13:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Czas nas goni [kryminał obyczajowy] prolog

Postautor: Mandriel » wt 30 wrz 2008, 23:52

Witam!

Ten tekst jest bardzo krótki, ale mam nadzieję, że nie przyczyni się to w żaden sposób na jego ocenę. Dalsze rozdziały w kolejce do umieszczenia na stronie ( jeśli prolog się spodoba ). Pozdrawiam.







Jesień. Wrzesień. Spadają pierwsze umarłe liście...

   Tomasz Cybart przechodził opustoszałą już uliczką wracając do swojego mieszkania.

Myślami był gdzieś daleko, tak,bardzo daleko. Obserwując oświetlone słabym światłem ulicznych latarni drzewa, zastanawiał się nad sensem tego co zobaczył.

   Jeden krótki moment. Nieważny cały świat.

 Pierdolone bicie serca...

- Jasna cholera – zaklął pod nosem uderzając się w zbyt niską gałąź.

Minął szkołę przy ul. Michałowskiego i skręcił w lewo. Widział swój blok z daleka.

- Jeszcze tylko chwilę – pomyślał Tomasz Cybart – chwila i zejdzie ze mnie brud tego zasranego ważniaka który śmiał mnie tak poniżyć.

   Przeszedł obok siedzącego na ławce kloszarda wyraźnie na niego spoglądającego, tak, jakby chciał dostać pieniądze albo w zęby. Tomasz tym razem jednak nie zrobił nic, choć przy jego naturze choleryka było to wręcz nienaturalne, ale był zbyt zmęczony tym jakże owocnym wieczorem.

   Stanął przy klatce schodowej, nacisnął przycisk domofonu jakiegoś sąsiada.

- Czego tam? – zaskrzeczał jakiś staruszek.

- Proszę mi otworzyć, tu Cybart - powiedział Tomasz spokojnym głosem.

- Zyhart?

- Cybart, Tomasz Cybart, mieszkam w 12.

- Ahh... Już już młodzieńcze, przepraszam – odpowiedział stary mężczyzna.

- Nie ma sprawy – rzucił Tomasz i pchnął drzwi bloku.

   Wchodził po schodach bloku, mijał drzwi za drzwiami, aż w końcu znalazł się przed numerem 12. Poszukał kluczyków, i wsadził je w zamek.

   Ręce mu drżały.

Wszedł do mieszkania nie zapalając światła. Zdjął w pośpiechu buty, powiesił na wieszaku kurtkę dżinsową i poszedł do łazienki. Zapalił światło. Jego oczy potrzebowały kilku sekund żeby przyzwyczaić się do blasku żarówki. Pomieszczenie było malutkie, jednak mieściła się wanna, umywalka, ubikacja i kilka szafek.

   Tomasz podszedł do umywalki ,otworzył szafeczkę ,wyjął z niej mydło w płynie, postawił na umywalce, odkręcił kurek z czerwonym kółeczkiem na środku i zaczął myć ręce.

Po ścianach umywalki spływała krew. Musiał szorować ręce, bo krew była zbyt zeschnięta na skórze i pod paznokciami. Nabrał trochę wody w dłonie i obmył twarz.

   Tomasz spojrzał w lustro. Zobaczył w nim zmęczonego faceta.

Faceta w latach swojej świetności. Przyjrzał się sobie, nie wierząc że to on – miał czarne, zmierzwione i długie do ramion włosy, kilka drobnych siniaków i zadrapań, jedno oko było zaczerwienione i wyglądał teraz jak jakiś cyborg z jednym okiem pięknie zielonym a drugim pięknie krwistym. Reszta twarzy tez nie sprawiała dobrego wrażenia – dosyć pokaźny już zarost, taki z którym przeciętna maszynka nie da sobie rady. Patrząc tak na siebie myślał jak szybko świat dowie się o jego dziele sztuki... Uśmiechnął się do swojego lustrzanego przyjaciela i otworzył szafeczkę po elektryczną maszynkę i piankę do golenia.

Po doprowadzeniu się do porządku poszedł do kuchni, otworzył małą lodóweczkę i wyciągnął butelkę Jacka Danielsa, nalał sobie do szklaneczki, dolał odrobinę wody z kranu i poszedł do sypialni. Tomasz zapalił małą lampkę nocną, usiadł w swoim fotelu, wyciągnął spod stoliczka popielniczkę i paczkę Pall Malli. Poszukał w spodniach zapalniczki, jednak niebyło jej tam.

- No tak, zostawiłem ją w kurtce dżinsowej – mruknął do siebie.

Nie chciało mu się jednak wstawać, więc schylił się po zapałki. Odpalił fajkę i siedział tak patrząc w nocne niebo.

   Tej nocy nie zasnął.


"Wywiozą Ci wszystko, co kochasz"

-----------------------------------------------



"Why am I fighting to live, if I'm just living to fight

Why am I trying to see, when there aint nothing in sight

Why am I trying to give, when no one gives me a try

Why am I dying to live, if I'm just living to die..."

Awatar użytkownika
Richard Scott
Pisarz osiedlowy
Posty: 270
Rejestracja: czw 17 lip 2008, 20:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Richard Scott » śr 01 paź 2008, 19:12

 Cześć Mandriel!





...domofonu jakiegoś sąsiada(...)




...zaskrzeczał jakiś staruszek(...)


Powtórzenie.



...kluczyków, i wsadził je w zamek(...)


Przed łącznymi i rozłącznymi spójnikami NIE STOSUJEMY



 Ręce mu drżały.


Akapit jest tutaj zbędny.



Wszedł do mieszkania nie zapalając [b]światła(...)


Zapalił światło(...)


Dziwne zgoła. Dochodzi jeszcze do tego powtórzenie.





Uuuu... Dużo roboty Cię czeka!


Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację. – Winston Churchill

Awatar użytkownika
Wika
Szkolny pisarzyna
Posty: 44
Rejestracja: czw 25 wrz 2008, 15:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Wika » śr 01 paź 2008, 19:59

Hej, bez zbędnych wstępów przejdźmy do rzeczy:



Po pierwsze, sprawy techniczne - pamiętaj, że przed przecinkiem nie stawiamy spacji, li i jedynie po. Taka drobna rzecz, ale ważna.

Zwróć uwagę na utworzone przez ciebie akapity:



Tomasz Cybart

Tomasz

Tomasz



Zajrzyj do dzieł Tolkiena, Rowling, czy nawet Ziemiańskiego. Oczywiście, z naszym stopniem zaawansowania nie mamy co równać się z mistrzami, ale wszak możemy się doskonalić. Akapitów więc nie powinno zaczynać się od imienia bohatera, a ty zrobiłaś to aż trzy razy w tak krótkim tekście!

Następnie - przecinków nie stawia się ot tak, żeby tylko były. Czemuś służą i warto by było zapoznać się z zasadą.

Liczne powtórzenia również nie ułatwiają czytania, nie będę ich tutaj wymieniać. Zrobił to Richard Scott, a zresztą po przeczytaniu tekstu z pewnością je zauważysz.

W niektórych zdaniach zaprzeczasz sama sobie, jeśli krew była zakrzepła, to jak mogła spływać?

I te zdrobnienia, strasznie irytujące: "lodóweczka", w tym samym zdaniu pojawia się "szklaneczka".

wulgaryzmy. Czytając "Achaję", "Wiedźmina", czy choćby "Pokutę" natykamy się na te słowa 'zakazane', jednak tam są one użyte w taki sposób, że brzmią naturalnie. Tutaj, według mnie są całkowicie zbędne. Naprawdę, to nie jest sztuka rzucić parę ku*ew, pie*dolonych i tak dalej, i tak dalej. Umiejętnością jest użycie ich w takim momencie, w którym sam czytelnik, pod wpływem akcji jest zirytowany, pobudzony.



Niemniej jednak jestem za tym, żebyś próbowała. Pisz, pisz, pisz. Poprawiaj, doskonal się, zaglądaj do słowników i zaprzyjaźnij się z Wordem. Mam nadzieję, że będę mogła przeczytać jeszcze jakieś Twoje teksty. Trzymam kciuki i życzę powodzenia.

Dodane po 5 minutach:

Jeśli pomyliłam się co do płci autora, to bardzo przepraszam, ale nick można odczytać na dwa sposoby :oops:


"Bawisz się słowami. Upajasz się nimi. Słowami chcesz zastąpić normalne, ludzkie uczucia, których w tobie nie ma."

______________________

Non. Je ne regrette rien.

Awatar użytkownika
Mandriel
Zarodek pisarza
Posty: 20
Rejestracja: czw 10 lip 2008, 13:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Mandriel » śr 01 paź 2008, 20:06

Dzięki za ocenę, ale nadmienię tylko że jestem facetem ;)


"Wywiozą Ci wszystko, co kochasz"

-----------------------------------------------



"Why am I fighting to live, if I'm just living to fight

Why am I trying to see, when there aint nothing in sight

Why am I trying to give, when no one gives me a try

Why am I dying to live, if I'm just living to die..."

Awatar użytkownika
SkySlayer
Łowca Baboli
Posty: 785
Rejestracja: sob 15 gru 2007, 17:07
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Głogów
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: SkySlayer » czw 02 paź 2008, 15:12

Zbyt szczegółowo pisujesz najprostsze czynności.

Wchodził po schodach bloku, mijał drzwi za drzwiami, aż w końcu znalazł się przed numerem 12. Poszukał kluczyków, i wsadził je w zamek.


To zbędny akapit, calutki do wywalenia. Lepiej byłoby to zbudowane, gdybyś od razu zagrał zdaniem "Ręce mu drżały", a potem następny akapit już w mieszkaniu. Umiejętne, płynne przenoszenie się z sceny do sceny to podstawa. Podsumowując: za dużo pierdół, które zaśmiecają klimat.

Interpunkcja miejscami z kosmosu wzięta :twisted:

Ogólnie nie jest bardzo źle, choć jakiejś iskry w tym fragmenciku nie dostrzegłem.

Po prostu przeczytałem i... nic.



Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » śr 08 paź 2008, 08:23

Nie będę powielał uwag poprzedników, powiem tak - teraz wszystko zależy od tego, jak dalej potoczy się historia. Bo początek jest, otwiera wiele możliwości. Nastrój, klimat, napięcie można budować powoli lub zacząć od trzęsienia ziemi, tu nie ma sztywnej reguły, myślę że czytelnik nie porzuci Twojego tekstu po przeczytaniu pierwszej strony (pod warunkiem wygładzenia potknięć wytkniętych Ci już wcześniej).



"Pierdolone bicie serca..." - akurat mi pasuje w kontekście, w jakim to umieściłeś, ale bez trzykropka. Lapidarne oddanie odczuć bohatera.



Trzymaj się!



Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1004
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » śr 08 paź 2008, 16:36

Taka rada - nie pisz na raty. Napisz to do końca i prześlij.

Ciężko cokolwiek powiedzieć - przedstwiłeś Tomasza, powiało nawet fajnym klimatem... I koniec.

Proponuję przeczytać tekst na głos, wtedy wyłapiesz kiepsko brzmiące zdania. Jest kilka takich kanciatych :)

Tomasz podszedł do umywalki ,otworzył szafeczkę ,wyjął z niej mydło w płynie, postawił na umywalce, odkręcił kurek z czerwonym kółeczkiem na środku i zaczął myć ręce.


Aż się kręci w głowie od tej wyliczanki. Trochę przeginasz ze szczegółami. Facet po prostu umył ręce. Wszyscy wiemy, jak to się robi i moim zdaniem szerszy opis jest tu zbędny.



Popracuj nad interpunkcją, doszlifuj ten kawałek i pisz dalej. Zobaczymy, co ten Tomasz kombinuje.


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Awatar użytkownika
KB
Szkolny pisarzyna
Posty: 25
Rejestracja: sob 27 wrz 2008, 16:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: KB » śr 08 paź 2008, 18:28

Jesień. Wrzesień. Spadają pierwsze umarłe liście...


Dwa rownowazniki po sobie, ktore moznaby zamienic na ladne zdania. Nie pasuje mi "umarle" do lisci :-( Pozolkle? Zmeczone? Bo to jakby odprawic pogrzeb z udzialem biskupa chomikowi.



Bardzo krotkie akapity i moim zdaniem zbyt duza ilosc szczegolow, ktore niczego nie wnosza. Czy jak wchodzimy do obcego pomieszczenia, od razu rejestrujemy wszystko co sie w nim znajduje?



Bohater jarajacy szlugi, byl popularny w socrealizmie, teraz jakby passe. Nie znam sie na markach, ale pall male to chyba takie cienkie hmm... przepraszam za okreslenie, "pedalskie" papieroski. Do zabojcy mi jakos nie pasuja. Ale moge sie mylic.

Czy marka pojawia sie celowo? Czy bedzie miala znaczenie w dalszej czesci? Bo jak nie to zbedna kryptoreklama.

Wiesz ile Martini buli kasy, zeby tylko Bond w kolejnych czesciach pil wstrzasniete nie mieszane?



Niestety po malym kawalku, niewiele mozna powiedziec o calosci.



Pozdr

Krzysiek



Awatar użytkownika
Stefan Darda
Pisarz
Pisarz
Posty: 267
Rejestracja: pn 03 mar 2008, 12:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Przemyśl
Płeć: Nie podano
Kontaktowanie:

Postautor: Stefan Darda » czw 09 paź 2008, 14:11

Jesień. Wrzesień. Spadają pierwsze umarłe liście...

   Tomasz Cybart przechodził opustoszałą już uliczką wracając do swojego mieszkania.




Dość lakoniczny ten początek, ale większym błędem wydaje mi się pomieszanie czasów.



Resztę błędów chyba wychwycono.

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Mandriel
Zarodek pisarza
Posty: 20
Rejestracja: czw 10 lip 2008, 13:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Mandriel » pt 10 paź 2008, 16:53

KB pisze:
Nie znam sie na markach, ale pall male to chyba takie cienkie hmm... przepraszam za okreslenie, "pedalskie" papieroski. Do zabojcy mi jakos nie pasuja. Ale moge sie mylic.

Czy marka pojawia sie celowo? Czy bedzie miala znaczenie w dalszej czesci? Bo jak nie to zbedna kryptoreklama.





Tak, marka pojawia się celowo.

Pall Malle są też o standardowej grubości ;) O takie mi chodzi.



PS. Dzięki wszystkim za weryfikację . Faktycznie, za szczegółowy jestem :roll:

pozdrawiam


"Wywiozą Ci wszystko, co kochasz"

-----------------------------------------------



"Why am I fighting to live, if I'm just living to fight

Why am I trying to see, when there aint nothing in sight

Why am I trying to give, when no one gives me a try

Why am I dying to live, if I'm just living to die..."


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości