śmierć Jana bez Ziemi [miniaturka]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

śmierć Jana bez Ziemi [miniaturka]

Postautor: minerwa » wt 30 wrz 2008, 22:55

Pomarudzę trochę, dobrze? Stary już jestem i teraz najlepiej potrafię właśnie marudzić. W dodatku są to ostatnie chwile mojego żywota. Wiem, kto po mnie przyjdzie - sam siebie zabrać Tam Gdzieś nie dam rady, a Siostra Kostusia nie istnieje. Cóż. Taka już kolej rzeczy, nosił wilk razy kilka – poniosą i wilka.

Pora na wspomnienia, dobre i miłe, które każdy sobie zbiera przez życie i zwykle, stając u wrót do innego świata, ma już pokaźny worek. Niczym święty Mikołaj. Mój wańtuch wypełnia chyba tylko ona – nazwałem ją Matylda, nie śmiejcie się. Matylda. Skracałem nieraz do Madzi. Brzmiało tak współcześnie, jakby nie była wiekową ruderą, ale jakimś najnowszym wozem. Teraz takimi jeżdżą: nie rozpoznasz, gdzie ma przód, a gdzie tył. Matylda miała klasę i to coś, co sprawia, że można było na nią patrzeć bez końca. I patrzyli – młodzi, starzy, kobiety i mężczyźni. Słodkie, niewinne dzieciątka na równi ze zblazowanymi staruchami, którym bez ustanku z wąsów ściekała ślina.

Nie mam jej już. Dlatego właśnie marudzę. Lżej byłoby umierać, gdyby stała tu przy mnie i łypała wielkimi oczami. Jedno, co prawda, jej uszkodziłem – to były szalone czasy! – ale drugie było zdrowe i należycie wypolerowane. Matyldo moja, Madziu, Madziuniu.

Dostałem ją w prezencie od mojego ojca, a ojciec od ojca i ten znów od swojego – strach pomyśleć, kto tam był na początku. Może ten opój, Noe? Gadają, że wypił całą wodę po potopie i dlatego ocalał. Mnie tylko czasami suszyło, z wiekiem coraz mniej. Teraz nie sięgam nawet po kieliszek, szkoda kwiatów niszczyć.

Siedzę sobie w oknie i patrzę na miasto, w którym spędziłem tak dużo czasu. Całe życie, ale przecież nie ośmielę się tego tak nazwać. życie, cholera. Ilu ja nieszczęśników dowiozłem na tamten świat. Z należytymi wygodami – mieli nawet poduszkę pod siedzeniem, żeby cierpiący na hemoroidy nie musieli przeskakiwać z jednego półdupka na drugi. Niektórzy narzekali tylko, że wieje, ale przecież musiało wiać. Wiatr ma się tak do ostatniej drogi jak pięść do nosa, a może jeszcze bardziej.

Ech, Matyldo... Wszystko przez to, że nie dorobiłem się syna. Musiałem sam, niemal na ślepo, wyciągać jęczące duszyczki z niepokornych gardzieli. Bywały gryzące staruszki – to okropnie boli, jak ci taka przytrzaśnie dłoń sztuczną szczęką. Wpadłem w poślizg na ostatnim zakręcie, kiedy goniłem najbardziej opornego śmierci delikwenta... O dziwo, był proboszczem. Tłumaczył mi jeszcze, że nie może opuścić kościoła, swoich dzieci, to znaczy braci i sióstr. Zasłuchałem się w jego paplaninę i nie zauważyłem drzewa w jezdni. Dawniej takie ekscesy się po prostu nie przydarzały. Istniały jakieś podręczniki dobrego wychowania czy coś. Matylda załypała bezradnie połyskującym okiem i zakręciła kołami. To był jej koniec... Mój następca ma taki, cholera, właśnie nowoczesny wóz. Chociaż z tyłem i przodem, to jednak przekonany nie jestem. Jeździ za szybko, a przecież przed śmiercią trzeba się czasem pomodlić lub wypić lekarstwo dla kurażu.

Od pół godziny stukam palcem w szybę. Nerwy chyba, ale to dziwne, bo nigdy nie byłem nerwowy. Wypatruję i wypatruję, a jego nie ma. Mam czas i na kuraż, i na modlitwę. Mógłbym doznać jeszcze jakiejś ziemskiej przyjemności, jakbym się postarał, ale przez te wszystkie lata przyzwyczaiłem się do abstynencji.

Matyldo – muszę wyznać, że zawsze cię kochałem. Byłaś moją pierwszą i ostatnią kobietą. Z tobą wszedłem do świata dorosłych i żywych, z tobą się zestarzałem. żal odchodzić, kiedy nie ma cię przy mnie. Nie jestem godny nosić przydomku, jakim obdarzono mnie w tym mieście. Niczym Jan bez Ziemi, jestem Riksiarzem bez Rikszy. Z wielkiej litery, mam szacunek do nazw.

O, jest! Przyjechał. W imię Ojca... Niech będą pochwaleni wszyscy święci i Trójca święta przede wszystkim. Niech będzie ocalona dusza moja, której nie mam.

- O nie, żadnej Trójcy świętej... – O co mu chodzi, na pamięć przodków, chociaż ich nie pamiętam?



Matyldo... Jeśli mnie słyszysz, wiedz, że umarłem po raz setny z twoim imieniem na ustach.


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Richard Scott
Pisarz osiedlowy
Posty: 270
Rejestracja: czw 17 lip 2008, 20:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Richard Scott » sob 04 paź 2008, 13:19



 Cześć Kasiu!



 Mimo, że jesteś dziewczyną (no dobra - kobietą) <żartowniś Richard> sam wstęp wyszedł Ci naprawdę (w moim odczuciu) genialnie; nie dlatego, że nosisz jedno z najwspanialszych imion pod słońcem! Kobieta zamienia się z mężczyznę i przelewa na papier jego spostrzeżenia w znakomity sposób! Miodzio! Cytuję: Pomarudzę trochę, dobrze? Stary już jestem i teraz najlepiej potrafię właśnie marudzić. W dodatku są to ostatnie chwile mojego żywota. Wiem, kto po mnie przyjdzie - sam siebie zabrać Tam Gdzieś nie dam rady, a Siostra Kostusia nie istnieje. Cóż. Taka już kolej rzeczy, nosił wilk razy kilka – poniosą i wilka(...)



Pora na wspomnienia, dobre i miłe, które każdy sobie zbiera przez życie i zwykle, stając u wrót do innego świata, ma już pokaźny worek. Niczym święty Mikołaj. Mój wańtuch wypełnia chyba tylko ona – nazwałem ją Matylda, nie śmiejcie się. Matylda. Skracałem nieraz do Madzi. Brzmiało tak współcześnie, jakby nie była wiekową ruderą, ale jakimś najnowszym wozem. Teraz takimi jeżdżą: nie rozpoznasz, gdzie ma przód, a gdzie tył. Matylda miała klasę i to coś, co sprawia, że można było na nią patrzeć bez końca. I patrzyli – młodzi, starzy, kobiety i mężczyźni. Słodkie, niewinne dzieciątka na równi ze zblazowanymi staruchami, którym bez ustanku z wąsów ściekała ślina(...) Proszę; mamy następny wspaniały fragment!



Może ten opój, Noe? Gadają, że wypił całą wodę po potopie i dlatego ocalał. Mnie tylko czasami suszyło, z wiekiem coraz mniej. Teraz nie sięgam nawet po kieliszek, szkoda kwiatów niszczyć. <cmok, cmok, cmok> Wyjdziesz za mnie? Jak na razie bardzo to wszystko ładne!





Kasiu, Katarzyno, Kaśka, Kasik... Jest cudownie! Powiedz mi lubo moja, jedyny kwiecie, z którego pszczoły czerpią uleczalny nektar - ile masz lat?



Na Chrystusa! Kobieto, napisz coś dłuższego i biegnij czym prędzej (chyba, że chcesz żebym podwiózł) do wydawnictwa! Ale już!!!

Dodane po 3 minutach:

Z wrażenia ja sam (mały Richard Scott) popełniłem kilka błędów... A niech mnie kule biją! <śmieje się>


Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację. – Winston Churchill

Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » sob 04 paź 2008, 14:35

Rzadko miewam po lekturze tak mieszane odczucia, których w dodatku nie potrafię sprecyzować. Niespecjalnie mi się podobało i właściwie, nie wiem dlaczego. Niby dobre zdania, nieźle dobrany styl wypowiedzi narratora, nawet odrobina wisielczego humoru by się znalazła, brak denerwujących błędów, w dodatku miniaturka, więc nie było czym się zmęczyć...

I ciągle coś mi nie gra. Nie czuję zainteresowania? Nie łapię wspólnej fali? Po "Riksiarzu" liczyłem na coś więcej? Diabli wiedzą, może zwyczajnie nie trafiłaś w mój gust, czy choćby nastrój. Bywa. Nie widzę problemu, bo potrafisz władać piórem, i pewnie nie raz jeszcze się spotkamy.



Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne teksty.



Trzymaj się!



Awatar użytkownika
Eitai Coro
Dusza pisarza
Posty: 648
Rejestracja: wt 14 sie 2007, 09:21
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Niedaleko zamku.
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Eitai Coro » ndz 05 paź 2008, 16:07

Kasiu, lubo Richarda...



No, dobrze. Jeśli chodzi o moje odczucia - podobało mi się. Jacek zwrócił już uwagę na wisielczy humor oraz, jak to u Ciebie, zgrabny styl. U mnie również pozostawiłaś parę niesprecyzowanych myśli, dziękuję Ci za to jednak, dobrze mieć jakiekolwiek odczucia po lekturze, wszystko, byleby nie "Mam przeczucie, że, kiedy wstawię "Trzymaj się", nie będę pamiętała, co napisałaś w poście".



Punkt dla Ciebie.



Tekst przypominał mi odrobinę, troszeczkę Kinga, może to jednak moje uzależnienie i ciągłe od mniej więcej kwietnia pochłanianie jego dzieł, które powoli zaczyna mi się rzucać na całą inną literaturę. Ale ten klimat, to wspominanie...



Oczywiście dołączam się do oczekiwania na Twoje następne dzieło. Posuńcie się, panowie.



Pozdrawiam.


"Tymczasem zaś trzymajcie się ciepło i bądźcie dla siebie dobrzy".

Przedmowa - list do Czytelnika z "Zielonej mili" Stephena Kinga.



"Zawsze wiedziałem, że jestem cholernie wyjątkowy".

Damon Albarn

Awatar użytkownika
icy_joanne
Debiutant
Debiutant
Posty: 608
Rejestracja: wt 19 lut 2008, 16:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: icy_joanne » ndz 05 paź 2008, 16:18

Mnie osobiście bardziej podobał się Riksiarz. Tamta miniaturka miała coś w sobie, nie wiem, ta mnie już tak nie ujęła. Co nie znaczy, że jestem na nie.



O tym, że twoje miniaturki są nieprzeciętne, to wiemy. Jestem jednak bardzo ciekawa jak wyglądałoby dłuższe opowiadanie lub książka w twoim wykonaniu. Mam nadzieję, że na takim samym poziomie.



Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » ndz 05 paź 2008, 19:50

Richardzie, dziękuję bardzo za słowa pełne zachwytu. Miło, że się podobało. Piszę coś dłuższego i już niedługo pobiegnę z tym do wydawnictwa - trzymaj kciuki ;)



Jacku, bardzo dziękuję. Coś w tym jest - mnie również jakoś bardziej podobał się mój wcześniejszy tekst, tu wyszło jak wyszło, właśnie "niby dobre", a jednak coś nie tak... Rozumiem, tyle że nie mam pojęcia, co z tym zrobić, czym jest to spowodowane. Z pewnością trzeba napisać coś kolejnego - więc do zobaczenia przy następnych tekstach :)



Eitai Coro, bardzo dziękuję - cieszę się, że się podobało! Porównanie do Kinga... dobrze że tylko odrobinę, bo bym się zaczerwieniła :)



icy_joanne, również wielkie dzięki, również rozumiem - podobnie, jak przy odkomentarzu dla Jacka. Nieprzeciętne... daj spokój, pisam jak umiem, ale gdzie tu nieprzeciętność? Książkę piszę, wolno mi to idzie, ale się staram.



pozdrawiam Kasia!


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości