Obrazek
    :arrow: Zasady konkursu 18+

  • duży słoik miodu porzeczkowego do wygrania!
  • na opowiadania z wątkiem erotycznym czekamy do 22 sierpnia

NAJLEPSZA MINIATURA CZERWCA 2020 :arrow: GŁOSUJEMY! :text-link:

Nowa bitwa! :ulan:

Gwiezdne hulanki (parodia sf, niby sztuka teatralna)

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Weryfikator, Poetyfikator, Moderator, Zaufani przyjaciele

Awatar użytkownika
wiedzmin89
Pisarz osiedlowy
Posty: 288
Rejestracja: pt 09 lis 2007, 14:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Gwiezdne hulanki (parodia sf, niby sztuka teatralna)

Postautor: wiedzmin89 » pt 26 wrz 2008, 18:26

A oto i tekst, który napisałem dawno temu i nawet zamieściłem go na forum jako jeden z pierwszych. Wziąłem go na warsztat, zrobiłem z nim co potrafiłem przerabiając na sztukę teatralną co może byc dziwne, ale co tam.







„Gwiezdne hulanki”



Osoby

Optimus – dowódca statku, weteran galaktycznych wypraw, odbył ich siedemdziesiąt cztery, cham i gbur

Kapitan Krzykacz – zastępca dowódcy i jednocześnie pilot, równie doświadczony, świętoszek

Ultrasonografu – jeden z inżynierów

Anatus – pilot pomocniczy

Cornelius – zdrajca, brygadzista oddziału ochrony aforyzmu

Amfibius – więzień

Compactus – więzień

I, II i II członek załogi – nic nie znaczący pomocnicy, I i II totalni debile, III trochę myśli

Poza tym czterech konserwatorów, dziesięciu strażników aforyzmu, ośmiu inżynierów mechaniki, jeden znawca galaktyk, trzech kucharzy i trzydzieści sztuk taniej siły roboczej.

No i oczywiście statek Cyrculus, w magazynie 170 ton aforyzmu.



Scena I

Pulpit statku kosmicznego Cyrculus. Dowódca i zastępca dowódcy. Losy najbardziej znanego statku we wszechświecie, zapnijcie pasy, załóżcie butle z tlenem i zasiądźcie do lektury.



ZASTęPCA DOWóDCY

Dowódco! Nadlatuje nieprzyjaciel.

DOWóDCA

Wysuń ciężką artylerię.

ZASTęPCA DOWóDCY

Tak jest. Wysunięta.

DOWóDCA

Czkasz aż się zakurzy czy puścisz po nich serię?!

ZASTęPCA DOWóDCY

Dowódco! Mają pole siłowe, nasza zwykła broń go nie przebije.

DOWóDCA

W takim razie uaktywnij działo ultrasonoplazmojądrohipermegaatomowe.

ZASTęPCA DOWóDCY

Dowódco! Jesteśmy skończeni.

DOWóDCA

Dlaczego?

ZASTęPCA DOWóDCY

Brak autoryzacji.

DOWóDCA

Jak to? Nie zmieniałem kodu! Obowiązuje ten sam, stu pięcio cyfrowy.

ZASTęPCA DOWóDCY

Wiem. Pamiętam, co do cyfry: 137229478576234990012347891011378899111334789186490458731279412331479014896.

DOWóDCA

Więc czemu nie można uaktywnić działa?! Ktoś je zmienił. Zdrada, wśród załogi kod znamy tylko ja, ty, Ultrasonografu i Cornelius. Czy to ty? Lepiej przyznaj się od razu!

ZASTęPCA DOWóDCY

Dowódco! Nigdy w życiu, jestem wierny Imperium Kocich Postrebeliantów.

DOWóDCA

Przyprowadź te dwie zakały.

ZASTęPCA DOWóDCY

Tak jest!



Scena II

Do sterowni wchodzi Cornelius i Ultrasonografu. Zastępca dowódcy zły. Dowódca jeszcze bardziej.



DOWóDCA

Który z was zmienił kod, wy szumowiny?!

ULTRASONOGRAFUS

No, no. Co tak ostro, kultury trochę.

DOWóDCA

Zamknij się wypierdku czarnej dziury! Jak się który nie przyzna to obydwóch utopię w płynie kondensatorowym. Ten, kto się jednak przyzna spędzi dziesięć lat w lochu cybernetycznopróżniowym. Wybierać – loch albo nachłeptacie się płynu.

CORNELIUS

To ja dowódco! Bądź łaskawy.

DOWóDCA (z demonicznym uśmiechem)

Super. Do płynu z nim.

CORNELIUS

Nie! Mówił dowódca, że dziesięć lat w lochu! Błagam, ja w tym lochu mogę nawet piętnaście lat, ale nie do płynu, matko słoneczna przenajgwiezdniejsza!

DOWóDCA

W tej chwili podaj kod to wtrącę cię na…hmm, trzydzieści lat.

Cornelius podaje zmienione liczby, po czym straż prowadzi go do lochu. W nim wolne łóżko, stół z turkusa, budka na potrzeby fizjologiczne, lustro, regał z książkami na zabicie nudy, telewizor włączany tylko w środy. Raz w tygodniu wyjście do kabiny myjącej. Posiłki trzy razy dziennie: kulki od łożyska w sosie z towotu, kotlet z kurzu i płyn konserwujący drewno do popicia.



Scena III

Pulpit statku. Dowódca ze swym zastępcą odparli atak wrogich jednostek.



DOWóDCA

Uff, jebany gwiazdozbiór Saura. Zawsze jakieś pirackie szuje, jaką mamy prędkość?

ZASTęPCA DOWóDCY

Prawie 180,000 km/s.

DOWóDCA

Dobrze, czyli za jakieś trzy tygodnie dotrzemy do celu.

ZASTęPCA DOWóDCY

Dowódco Optimusie, trzeba liczyć się ze strefą meteorytów, będziemy musieli dużo zwolnic, pewnie niektóre zestrzelić.

DOWóDCA

No tak. Ale to nic, nie jest źle. Nie mamy znaczących opóźnień. Są po drodze planety na których można dokonać przeglądu?

ZASTęPCA DOWóDCY

Tak dowódco. Po drodze mamy Odyseusza, Epopeję, Panagawę, Hokselę, Siksę i Klozetanię.

DOWóDCA

Zatrzymamy się w Klozetanii. Tam jest najlepszy sprzęt i tanie dziwki.

ZASTęPCA DOWóDCY

Zrozumiałem. Za trzy dni przebrniemy strefę meteorytów, a kilka godzin później dotrzemy do serwisu.



Scena IV

Cyrculus wkracza w strefę meteorytów. Jest bardzo gęsto. W pulpicie zastępca dowódcy i zapasowy pilot Anatus.



ZASTęPCA DOWóDCY

Bardzo gęsto tu. Nie damy rady, trzeba zawracać i jakoś to okrążyć, ewentualnie zaczekać, aż się przerzedzi.

ANATUS

Co robimy?

ZASTęPCA DOWóDCY

Nie wiem, zawiadom dowódcę.

ANATUS

Tak jest kapitanie Krzykacz!

Anatus biegnie do kajuty dowódcy. A oto i dobiega do niej.

DOWóDCA

Mówiłem do chuja pana, że nienawidzę jak mi ktoś przeszkadza, gdy piję rozpuszczalnik i czytam głos gwiezdny, kopa wpierdol chcesz?

ANATUS

Mamy problem dowódco.

DOWóDCA

A co kurwa może być ważniejsze od mojego rozpuszczalnika?

ANATUS

Meteoryty.

DOWóDCA

A co z nimi nie tak? Zaczęły mówić czy wykonują taniec godowy? Nie bój się, nie zapłodnią cię.

ANATUS

Nie o to chodzi. Są zbyt gęste. Możemy okrążyć, albo czekać.

DOWóDCA

Ja ci kurwa poczekam. Jeszcze nigdy nie spóźniłem się z dostawą. Okrążyć. I jak jeszcze raz nie zwrócisz się do mnie per Dowódco to cię tak udupię, że nawet na gwiezdny tramwaj cię nie wpuszczą.

ANATUS

Tak jest dowódco. Bardzo przepraszam dowódco. Dowódco, kapitan Krzykacz mówi, że to niebezpieczne, okoliczne szlaki są mało znane dowódco.

DOWóDCA

Co ty sobie kurwa jaja robisz ze mnie? Dowódco, dowódco, dowódco. Wykonać i bez dyskusji.

ANATUS

Tak jest… dowódco.

Dowódca wstaje i uderza pięścią w nos zapasowego pilota.



Scena V

Kierownik ochrony ze złamanym nosem, poszedł na filiżankę ACE. Dowódca wyspał się i wrócił za pulpit gdzie jest również jego zastępca.



DOWóDCA

I jak szlak?

ZASTęPCA DOWóDCY

Na razie porządku. Ale na trzeciej godzinie zauważyłem cztery podejrzane statki. Być może Kastroianie.

DOWóDCA

W razie, co przygotujmy się do obrony. Mamy jeszcze granaty z plutonem?

ZASTęPCA DOWóDCY

Pełen zapas.

DOWóDCA

No to świetnie. To idę powrotem do kajuty. Co godzinę zawiadamiaj mnie co i jak. łącz się krótkofalówką, nie chcę patrzeć na tego złamasa Anatusa.

Mija godzina. Zastępca łączy się z kajutą dowódcy.

ZASTęPCA DOWóDCY

Dowódco! To mi śmierdzi.

DOWóDCA

Mówiłem, żebyś założył pieluchę…

ZASTęPCA DOWóDCY

Nie o to chodzi. Statki są uzbrojone, jakby gotowe do ataku, choć na razie nie reagują.

DOWóDCA

Możesz rozpoznać broń?

ZASTęPCA DOWóDCY

To balisty jądrowe.

DOWóDCA

Włącz pole magnetyczne i bądź gotowy. Za chwilę przyjdę.

Dowódca ledwie zdążył wejść do pulpitu a już się dzieje.

ZASTęPCA DOWóDCY

Jesteśmy ostrzeliwani!

DOWóDCA

Pełne osłony i ognia ile wlezie.

ZASTęPCA DOWóDCY

Mają przewagę. Dwóch zaleciało nas od tyłu. Nie wiem jak długo się oprzemy.

DOWóDCA

Nie oddam ładunku tym synom gwiezdnego pyłu. Granatami ich.

ZASTęPCA DOWóDCY

Nie ma szans, mają osłony, a my straciliśmy dwa silniki.

DOWóDCA

Megadziało kurwa!

ZASTęPCA DOWóDCY

Tutaj nie możemy go użyć, w tym korytarzu sami się rozbijemy.

DOWóDCA

No chuj by to strzelił. Włącz zapasowe silniki na paliwo i kieruj się na najbliższą planetę.



Scena VI

Intruzi widząc kierunek, jaki obiera Cyrculus, wycofują się. Załoga ląduje na planecie troglodytów.



DOWóDCA

Ląduj na obrzeżu, tego tylko mi brakuje, żeby te małe kurwiszony się tu zleciały. Może da się naprawić silniki.

ZASTęPCA DOWóDCY

Czarno to widzę. Nie ma tu ucywilizowanych ras. Nie dostaniemy żadnych części.



Scena VII

Dekoracja zmienia się na pustynną ziemię i kartonowe góry. Zastępca dowódcy rozmawia z kilkoma osobami z załogi. Stoją przed statkiem. Rozglądają się.



I CZłONEK ZAłOGI

Ale jałowa ziemia. Wprost niemożliwe.

II CZłONEK ZAłOGI

Jak oni tu żyją? Przecież nic na tym nie wyrośnie.

III CZłONEK ZAłOGI

Może w głąb planety warunki się poprawiają? Jeśli tak to tam ich znajdziemy.

ZASTęPCA DOWóDCY

Ale ich nie szukamy. Może być ich nawet kilkaset w jednym stadzie.

II CZłONEK ZAłOGI

Może zrobimy jakieś rozpoznanie terenu czy coś? Mamy przecież broń.

I CZłONEK ZAłOGI

Ocipiałeś? Ja nie pójdę.

ZASTęPCA DOWóDCY

Wyślemy więźniów.

III CZłONEK ZAłOGI

O i to jest dobry pomysł. Chyba najlepszy, jaki dziś słyszałem, a my będziemy sobie siedzieć w statku.

I CZłONEK ZAłOGI

A jak oni ich tu sprowadzą i uda im się wejść do statku?

ZASTęPCA DOWóDCY

Jakoś ogrodzimy statek. W magazynie są metalowe płyty.

III CZłONEK ZAłOGI

Ale oni mogą zwiać nawet jeśli mieliby ukrywać się przed troglodytami.

ZASTęPCA DOWóDCY

Wielka strata to nie będzie. Radiostacja ma tu zasięg?

III CZłONEK ZAłOGI

Raczej nie, ale niewykluczone.

ZASTęPCA DOWóDCY

Jeśli przyślą pomoc, uratujemy aforyzm, a jak nie to będziemy musieli wziąć statki ratunkowe a towar zostawić, na co dowódca raczej nie wyrazi. Babcia Judo to jego stały klient.



Scena VIII

Więźniowie wyruszyli w teren na zwiad. Dookoła spalona ziemia i góry.



AMFIBIUS

Cornelius, powiedz, co ty chciałeś zrobić?

CORNELIUS

Po prostu przejąć aforyzm i sprzedać na czarnym rynku. Nic nadzwyczajnego. Chciałem tylko zarobić i zwiać.

COMPACTUS

Ani śladu życia, co?

CORNELIUS

Jak widać, ale tam coś chyba rośnie.

AMFIBIUS

Widzę. I nie tylko to widzę.

COMPACTUS

To chyba porzucony statek. Może jest na chodzie, uciekniemy.

CORNELIUS

To byłby cudowny sen.

AMFIBIUS

Uciekniemy byle gdzie, jak najdalej. Na przykład na Galaktykę żebraka, tam jest miejsce dla takich jak my. Jeśli pozwolicie mi zostać dowódcą obiecują duże i równe zyski. Mamy ten sam problem, na pewno się dogadamy.

COMPACTUS

Niech by było, ale na czym ty chcesz zarabiać?

AMFIBIUS

Nie wiem czy byliście kiedyś w tej galaktyce, ale tam nie ma patroli. Totalna samowolka. Można rabować, co się chce. Konkurencja duża, ale mam tam znajomości.

CORNELIUS

Mi to jest w paski. Sprawdźmy ten statek. Tylko ostrożnie, bo one mogły wejść do środka.

COMPACTUS

Nawet niezły model. Nówka sztuka. Jakiś leszcz nie wiedział, że mieszka tu to zielone ścierwo.

Panowie podchodzą do statku. Jest pusty i wygląda na działający. Nagle zza gór wybiegają setki troglodytów. Więźniowie otwierają ogień. Amfibius stojący nieco z tyłu, zabija Corneliusa i Compactusa. Wskakuje do statku, ale stworzenia są szybsze. Rozszarpują jego ciało. Wyczuwając ludzki zapach biegną w stronę Cyrculusa. Załoga bardzo długo się broni, ale troglodytów wciąż przybywa. W końcu zostają doszczętnie wyjedzeni.

„Przedstawienie skończone, kostiumy idą do składu, aktorzy stają się równi sobie.” Koniec.


Tych wszystkich którzy upajają się zgiełkiem mass mediów, kretyńskim uśmiechem reklamy, zaniedbaniem przyrody, brakiem dyskrecji wyniesionym do rzędu cnót, należy nazwac kolaborantami nowoczesności.

Awatar użytkownika
siremil
Zarodek pisarza
Posty: 23
Rejestracja: sob 20 wrz 2008, 19:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: siremil » pt 26 wrz 2008, 21:49

Hmm... Kilka razy się uśmiechnąłem, ale jednak nie dotrwałem do końca. Myślę, że w formie "sztuki"/skeczu oglądanego na żywo byłoby zdecydowanie bardziej zjadliwe.



Pozdr!


Ludzkość wymyśliła wiele sposobów samobójstwa. Ci, którzy próbują uśmiercić swoje ciało, znieważają boskie przykazania na równi z tymi, którzy próbują uśmiercić swoją duszę, choć zbrodnia tych ostatnich jest mniej widoczna dla ludzkich oczu.

Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » ndz 28 wrz 2008, 21:20

Nie gustuję, ale popieram eksperymenty, tym bardziej, że jak zwykle opowiadasz ze swadą i nerwem. Faktycznie czytało się nawet nieźle z początku, by gdzieś w połowie zacząć tracić zainteresowanie. Niby niezły styl, żywe dialogi, fajne postacie, lecz fabule zabrakło polotu.

Kilka słowotworów bardzo smakowitych, masz wyczucie i słuch.



Trzymaj się!



Awatar użytkownika
VV
Umysł pisarza
Posty: 843
Rejestracja: wt 11 wrz 2007, 00:11
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze wsi
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: VV » pt 03 paź 2008, 09:30

świetne neologizmy, humor też interesujący. Zastrzeżenia mam co do konstrukcji fabuły- jeżeli to było celowe to okej, ale wydaje mi się, że trochę się rozlazła po trochy na każdą mańkę, zatracając zwartość. Trudno też wyodrębnić jakiś szkielet kompozycyjny, jakbyś przestawiał tylko wyrwane scenki z życia bohaterów, a nie logiczną historię- można i tak. Ogólnie spoko, choć warto pamiętać, że dramat to w znacznej mierze sztuka formalna, czego u Ciebie nie widać.



Pozdro.


- Nie skazują małych dziewczynek na krzesło elektryczne, prawda?
- Jak to nie? Mają tam takie małe niebieskie krzesełka dla małych chłopców... i takie małe różowe dla dziewczynek.

Awatar użytkownika
Patren
Pisarz
Pisarz
Posty: 1913
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » sob 04 paź 2008, 10:49

I znów zgadzam sie z poprzednikami. Nie pamiętam, czy poprzednią wersję czytałem (chyba tak, kojarzy mi się), ale ta jest napewno dopieszczona. Dialogi i postacie - żywe, ciekawe. Klimat - uśmiechałem się. Fabuła - pierwszy wątek ze zdrajcą super, później już jakby wszystko się rozlazło i straciło sporą część polotu.



Tak czy siak, podobało mi się i czytałem z przyjemnością (chociaż drugą połowę już z mniejszą).


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości