Wakacje z motywem [miniaturka, trochę s-f]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Wakacje z motywem [miniaturka, trochę s-f]

Postautor: minerwa » sob 19 lip 2008, 01:30

W poniedziałek stawy zgnuśniały, a w środę otworzyły się obłoki. Liliowe lenistwo wręcz spływało po gałęziach na ziemię. W czwartek chodziłam sprawdzać, czy tory się przypadkiem nie zapętliły. Całe szczęście, jeszcze nie.

Dużymi krokami, w gumowych buciorach, nadchodziły wakacje. Trzeba było brać plecak i lecieć, gnać, bo te znaki na niebie i ziemi nie wróżyły nic dobrego. Jak każdego roku spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a więc wyprutą z piór poduszkę na marzenia i talerz dla gości z innych galaktyk, a potem pobiegłam na spotkanie odwiecznej przygody.

Moją wędrówkę rozpoczęłam po wsiach. Bokami ryczały krowy, a środkiem umorusany pastuszek wiódł stadko owiec o skwaśniałych pyskach. Dziewczynka, która jechała na największej owcy, miała oczy Ewy oraz żebro Adama. Pod nosem gwizdała sobie piosenkę o gwałcie i stworzeniu. Pod lasem grupka dzieciaków piekła niedojrzałe kartofle. Najpierw zapychały się ciepłą masą, a potem jęczały, że je brzuchy bolą.

Później opuściłam wsie dla dolin rzecznych. Uwielbiam, jak mi sandały chlupocą, a pomiędzy palcami u nóg przemykają złote i inne rybki. Spotkane pajęczaki ostrzegły mnie, że zbliża się era burz, a wielki On już niedługo porzuci samochód i wsiądzie na konia o czerwonych ślepiach. Wiedziona sentymentem, natychmiast wyjęłam nogi z wody i wytarłam je o trawę, uważnie i dokładnie, żeby przypadkiem nie dostać grzybicy. Patrzyłam w górę, aż w końcu wpadłam na drzewo i rozbiłam sobie nos.

Kolejnego dnia wędrówki natrafiłam na miasto. Organ powonienia wciąż trochę bolał, więc musiałam zdać się na dotyk i smak. Miasto nazywało się Upakujmitrzykwartypiachu i było piaszczyste, aż szlag trafiał, w dodatku ulice zalane wodą wciąż przypominały mi stawy, z których wyszłam. Nie chciałam się taplać w bagnie, więc chodziłam po dachach domów, strasząc bociany i pozbawiając nieuważną młodzież potomstwa.

Od tej pory metropolia goniła metropolię. Wozy strażackie i babki w lustrzanych okularach, sygnalizacja świetlna i przejścia dla pieszych, po których drepciły bose, rumiane dzieciaki. W dodatku drogi zapętlały się i ciągle tam, gdzie powinna się kończyć jedna, a wyrastać druga, tkwił kościół. Pochodziłam sobie trochę na pogrzeby, i wciąż słuchałam o tym, że burze nadejdą, a ziemia spłynie krwią, tak, tak.

Wdeptując na kamienną drogę zepsułam sobie sandały. Dwa dni płakałam nad okropnym losem moich ukochanych butów, a później zabiłam dwa żółwie i z ich skorup zrobiłam sobie ciapcie-szłapcie. Trochę stukały, ale nic to. Na tablicy ogłoszeń zobaczyłam link do Google i z trudem znalazłam jakieś informacje, bo wciąż bolał mnie nos. Wakacje dobiegały końca, a niebo z wolna zasnuwało się biskupim szkarłatem. Nocami na drzewach huśtali się wisielcy, a diabli bawili się w dwa ognie. Chciałam przyłączyć się do zabawy, ale w żółwich szłapciach byłam przeraźliwie wolna, a przecież od małego mam skórę bardzo podatną na oparzenia. Wybaczyli mi to i grali sami, ale musiałam stać nieopodal i liczyć punkty.

Następnego dnia, który na nieszczęście nie był już następny, ale ostatni, zbudził mnie wicher i granie dzikich trąb, zrobionych z trawy. Powietrzem coś leciało, orszak złożony z koni i głów, a On miał tak jak obiecano zielone, przejrzyste oczy i wytarte dżinsy, spojrzałam raz i zemdlałam, widocznie jako śmiertelniczka nie miałam prawa widzieć takich dziwów. Przez ten czas ktoś włożył mi w dłoń sto złotych polskich, za co zamówiłam taksówkę i w szłapciach-kłapciach wróciłam do domu. Opowiedziałam wszystko gosposi, a ta się przelękła i zapowiedziała, że za rok osobiście wybierze się ze mną na wakacje.

Wielka burza nadeszła pierwszego dnia września. Dzieciaki nie poszły do szkół, a On chodził mi wokół domu i śmiał się histerycznie, dopóki gosposia nie poszczuła go kanarkami, bo pies nie chciał gryźć.


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Richard Scott
Pisarz osiedlowy
Posty: 270
Rejestracja: czw 17 lip 2008, 20:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Re: Wakacje z motywem [miniaturka, trochę s-f]

Postautor: Richard Scott » sob 19 lip 2008, 08:46

Moją wędrówkę rozpoczęłam po wsiach(...)


A nie lepiej, od wsi albo wiosek?



Bokami ryczały krowy(...)


Tę część zdania można zrozumieć na wile sposobów. Wiesz, o co mi chodzi. Bokami? Inaczej uformuj...



...żebro Adama(...)


Gdzie miała to żebro? W prawej dłoni? W lewej? Czy z cielska jej wystawało?



Pod lasem grupka dzieciaków piekła niedojrzałe kartofle. Najpierw zapychały się ciepłą masą, a potem jęczały, że je brzuchy bolą(...)


Za szybko to się dzieje... Wolniej.



Później opuściłam wsie dla dolin rzecznych(...)


Może inaczej. Na rzecz, bądź kosztem dolin rzecznych. Może czepiam się detali, a to ładniej po prostu się czyta i prezentuje.




Uwielbiam, jak mi sandały chlupocą, a pomiędzy palcami u nóg przemykają złote i inne rybki(...)
oraz

...natychmiast wyjęłam nogi z wody i wytarłam je o trawę, uważnie i dokładnie, żeby przypadkiem nie dostać grzybicy(...)


Po pierwsze, to czy ona trzymała te nóżki cały czas w wodzie? Czy chodziła po jeziorku, momentami łapiąc troszkę wody pod nóżki, czego powodem było późniejsze chlupanie?

No tak, o trawę to można dokładnie wytrzeć... Grzybicy? Ej, to nie jest komedia. Wprowadzasz miłą atmosferę poprzez przedstawienie szczęśliwych dzieciaków, a tu nagle niepotrzebna grzybica. Nie udane zastosowanie, jak dla mnie.



Patrzyłam w górę, aż w końcu wpadłam na drzewo i rozbiłam sobie nos(...)


A bohaterka to magiczną siłą się przenosi? Czy może przed tym spotkaniem z drzewem poczyniła jakieś kroki w którąś stronę świata?



...aż szlag trafiał(...)


Takie słownictwo w tak miłym i ciepłym tekście? No wybacz...



...wciąż przypominały mi stawy, z których wyszłam(...)


Słuchaj, a kiedy ona z tych stawów wyszła?



...strasząc bociany i pozbawiając nieuważną młodzież potomstwa(...)


Rozumiem, że tu chodzi o ten przekaz rodziców, że to bociany przynoszą dzieciaki? Jak ich pozbawiałaś potomstwa? Strasząc bociany? Przecież one w ten sposób nie znikały, tylko przenosiły się w inne miejsce!



Od tej pory metropolia goniła metropolię(...)


W czym próbowały się prześcignąć?



...a ziemia spłynie krwią, tak, tak(...)


...a ziemia spłynie krwią. Tak, właśnie tak.



Wdeptując na kamienną drogę zepsułam sobie sandały(...)


Zepsuć to Ty możesz bawiącemu się dziecku zabawkę... Nie wierzę, że jesteś aż tak nie miła ;]



Na tablicy ogłoszeń zobaczyłam link do Google i z trudem znalazłam jakieś informacje, bo wciąż bolał mnie nos(...)


Adres do tej strony to zna chyba każdy. Po co go umieszczać w ogłoszeniach. Owszem, starsze panie nie miały z nim styczności, podobnie jak z internetem.

Informacje odnośnie czego? Hmm?



...a przecież od małego mam skórę bardzo podatną na oparzenia(...)


A jakie tu znaczenie mają jej schorzenia?



Następnego dnia, który na nieszczęście nie był już następny(...)


Więc jakim cudem był następny, skoro jednak nie był następny?



...spojrzałam raz i zemdlałam, widocznie jako śmiertelniczka nie miałam prawa widzieć takich dziwów(...)


Zamiast przecinka umiejscowiłbym kropkę. I od słowa "widocznie" rozpoczął nowe zdanie.



Powietrzem coś leciało(...)


Powietrzem raczej nic nie leciało...



Przez ten czas(...)


A ja bym napisał: W tym czasie



...ta się przelękła i zapowiedziała, że za rok osobiście wybierze się ze mną na wakacje(...)


Czego? Tego, że bohaterka była tam sama? Czy raczej przelękła się tego wszystkiego co tam się działo? Skoro jednak dostosować się do drugiej opcji, to osobiście bałbym się wybierać w to miejsce.



Ogólny zarys...



Ogólnie jest to miłe i przyjemne opowiadanko. Jak każde, oczywiście nie pozbawione błędów. Bohaterka staje przed kilkoma jak dla mnie zrozumiałymi sytuacjami, ale w przypadku innych już może stanowić to nie lada wyzwanie. Ci inni, mogą być po prostu niedoświadczonymi czytelnikami, a obcowanie z Twoim tekstem może sprawić im trudność. Ale nie sama trudność emanuje od tego tekstu. Wprost, jest miły. Dodam, przewidywalny. Czytelnik musi czuć, że za moment wydarzy się coś historycznego, coś co zmieni jego opinię na temat książki. Twoje opowiadanko nie daje mu takiej możliwości. Jeżeli to Cię pocieszy, to przy mocnej pracy może Twoja twórczość trafi do szkół podstawowych. Jak na razie wyżej Cię nie widzę.

Wiec jednak, że nie ma takiego autora, który miałby niesamowicie łatwy początek. Pomijając oczywiście Kinga. Chociaż jego pierwsze opowiadanie też spakowana do lamusa. Twoje na szczęście nie zostaje wyrzucone.

Powyżej przedstawiłem Ci masę - przynajmniej w moim odczuciu - błędów. Popraw się!

Z utęsknieniem czekam na kolejne Twoje prace.



Pozdrawiam,

Richard Scott


Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację. – Winston Churchill

Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1004
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » ndz 20 lip 2008, 07:51

Pięknie, poza ostatnim zdaniem.



Cytat:

Moją wędrówkę rozpoczęłam po wsiach(...)



A nie lepiej, od wsi albo wiosek?




Nie, dobrze jest. W takim tekście pasuje. Tak jak te boki krów. Fajny zabieg, podoba mi się.



Richard, wydaje mi się że tego typu teksty należy oceniać trochę pod innym kątem. Fakt, niektóre wyrażenia nie miały by prawa istnieć, ale tu pasują, mają wpływ na nastrój.

Strasznie mi się to podoba. Zieje pozytywną energią, porusza wyobraźnię.



Cóż, osobiście wolę opowiadania z fabułą, dobrymi dialogami i ciekawym zakończeniem, ale to mnie urzekło. Jest takie leciutkie, urocze, naiwne...



Super, tekst pokazuje twoje umiejętności. Doskonale, teraz czekam na coś bardziej klasycznego.


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Awatar użytkownika
Richard Scott
Pisarz osiedlowy
Posty: 270
Rejestracja: czw 17 lip 2008, 20:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Richard Scott » ndz 20 lip 2008, 11:53

Richard, wydaje mi się że tego typu teksty należy oceniać trochę pod innym kątem(...)




Akceptuję rady.

Może za dużo obcuję z tekstami naładowanymi akcją. Tak, ta ciągła akcja...

Dodane po 2 minutach:

Jednak te boki krów... strasznie mi to nie pasuje. To ma zrozumieć czytelnik, a nie twórca. Masz pisać dla kogoś, nie dla siebie. Skoro ja to odebrałem dwuznacznie to inni też się znajdą.

Dodane po 1 minutach:

Ale skoro kobieta mówi, że to wpływa na nastrój, to ja się podporządkowuję.


Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację. – Winston Churchill

Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » ndz 20 lip 2008, 12:48

Hm, przyznam tekst ma swój klimat. Lekko naiwny, może nawet trochę przyjemny i ciepły, ale zupełni nie dla mnie.

Mnie również raziły rzeczy wymienione przez Richarda.

Nie wiem, może to ich dwuznaczność, dziwna forma, niedopowiedzenie, zbyt duże zawierzenie w zdolności czytelnika w odczytanie zamiarów autora, nie wiem. Cokolwiek, by to nie było w moich oczach nie wyszło do końca.



Kod: Zaznacz cały

Cóż, osobiście wolę opowiadania z fabułą, dobrymi dialogami i ciekawym zakończeniem


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » pt 25 lip 2008, 00:57

Dziękuję bardzo za opinie. To z serii "z motywem", czyli taka próbka nowego trochę stylu i nowego podejścia.

Udana pół na pół, jak widzę, a nawet mniej niż pół:) Cóż, może kolejne z serii spodobają się bardziej?

pozdrawiam Kasia


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości