Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Za wszelką cenę [można to podpiąć p

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Matio.K
Pisarz domowy
Posty: 78
Rejestracja: ndz 02 gru 2007, 21:42
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Za wszelką cenę [można to podpiąć p

Postautor: Matio.K » czw 26 cze 2008, 16:26

Zacznijmy od tego, iż praca została napisana z myślą o forumowym mini-konkursie, i został oceniony źle. Przyczyną była m.in. duża ilość błędów, którą chciałbym teraz wypunktować, celem uniikania ich w przyszłości :P



Ps. Limit znaków obowiązujący prace konkursowe, wynosił 5000, zaś rzecz traktowałem jak wprawkę. Jak widać słusznie 8) Z góry dziękuję za pomoc.





- Szybciej, szybciej, zaraz tu będzie! – rzekł do odzianej w kosztowną kreację, dzierżącą łopatę i w pocie czoła kopiącej przestronny dół, kobiety. Piecyk nie pomieści, piwnica do cna zapchana, więc padło na ogródek. Całość się przysypie, postawi koc i stworzy iluzję niedawno odbytego pikniku na łonie własnej posiadłości. Z pomocą drabiny wygramoliła się na zewnątrz i po chwili poświęconej nabraniu oddechu, oboje mocno chwyli za ręce i nogi, by na trzy pozbyć się ciężaru, który z głuchym trzaskiem zadomowił się na dnie.



- Tym razem pamiętaliśmy o wszystkim?

- No raczej ...

- Pewna jesteś?



Poczęła kolejno wyliczać. Trwało to do momentu, gdy ...



- Cholera.

- Co?

- Klapa!



Ku ich przerażeniu, w tej właśnie chwili, rozległ się ledwie słyszalny odgłos dzwonka. Oboje zwrócili twarze w kierunku skąd dobiegał.



- Biegnij! Biegnij co sił w nogach! – szeptał.



Więc zrobiła to. Biegła co sił w nogach. Jak mógł znów o tym zapomnieć? Jak ona mogła zapomnieć? Zresztą to już nieistotne. Większy problem stanowiła pozostawiona sama sobie dziura, która sama z siebie nie zniknie. Balkon, salon, korytarz, łazienka. Drzwi do niej prowadzące, były w zasięgu jej wzroku. Rozmowa [zechce się pan czegoś napić?]. Na szczęście można jeszcze na niego liczyć.



- Nie, dziękuję – odrzekł i dodał po chwili – aczkolwiek mam pytanie. Czy nie widział pan może mojego kolegi? Komisja wciąż nie otrzymała stosownego sprawozdania.



- A nuż się gdzieś zasiedział? – punkt pierwszy, rozluźnić atmosferę. Z udziałem perłowo białych zębów, robiących wrażenie [podobnie jak i suma, którą zażyczył sobie za to dentysta]. Odwzajemnił się tym samym gestem.



- Rozumiem. W takim pod jego nieobecność, pozwolę sobie przejąć jego obowiązek.

- Ależ naturalnie. Proszę śmiało wchodzić. Za chwilę zawołam małżonkę.



Nowoprzybyły nie tracił czasu. Z wewnętrznej kieszeni garnituru wyjął pozłacany długopis, oraz niewielki, oprawiony skórą notatnik, inicjując tym samym rozpoczęcie gry [start!]. Robił to na tyle sprawnie, iż nim jego gospodarz zniknął z pola widzenia, zdążył już opuszkiem palca, sprawdzić czystość na półce, gdzie zalegały sprowadzone na tą okazję, egzemplarze chińskiej porcelany dynastii Tang.



- Gdzie jesteś? – wyszeptał w pobliżu łazienki. W oczekiwaniu na jakikolwiek znak, sprawdził ostatnie niedociągnięcie, które było częścią składową tego, co zaszczyciło ogród. Wszystko tak jak należy. Ukojony tą myślą, mógł nareszcie powrócić do stanu racjonalnego myślenia. Kuchnia. Powrócił do salonu, gdzie jegogomość właśnie badał zawartość biblioteczki pod kątem zgromadzonej literatury, białych kruków, oraz sumy ich wartości merytorycznej, by na paluszkach przejść do miejsca, gdzie zgodnie z oczekiwaniami była. Uzupełniała nadjedzone wcześniej przekąski. Wszystkie znalazły się teraz na posrebrzanej tacy, i bezgłośnie udały się wraz z nią do salonu. Postawione na specjalnie zakupionym do tegoż celu, hebanowym stole. W tym przedstawieniu, wydatki nie załapały się na angaż.



- Oh, już pan przyszedł, nie zauważyłam – rzekła, przybierając ciepły ton głosu typowej, nieco zaskoczonej wizytą, kury domowej.



Szybko przytruptała w jego stronę, przeplatając radośnie nóżkami, jednocześnie wystawiając dłoń w jego kierunku.Ująwszy ją z najwyższą czcią i wyczuciem szarmancji, usta zmierzały ku pocałunkowi.



- Ale cóż to za grudka ziemi na pani sukni? – rzekł nagle, i zrezygnowaszy z aktu uprzejmości, chwycił za pióro, które bezlitośnie zanotowało jego wątpliwość. Korzystając z chwili nieuwagi okazji, skierowała głowę w stronę męża. Gdyby nie przybierająca delikatny odcień purpuru na jego twarzy, pomyślałaby, że nawet się na nią nie złości [pacan].



- Doprawdy nie wiem w jaki sposób się tu znalazła – odrzekła nieco zarumieniona, poddając się coraz to większej presji. Formą odpowiedzi którą w zamian otrzymała, było tylko ciche prychnięcie, oraz jeszcze bardziej zawzięte poszukiwanie dalszych nieścisłości. Pomiędzy inspekcją sytuacji rozgrywającej się pod dywanem, a sprawdzaniem czystości okien, pokusił się o skosztowanie jednej z wyglądających apetycznie, a przy tym tworzących dekoracyjny wzór, kozich serów pokrytych migdałem. Podczas gdy one pieściły jego podniebienie [o czym wcale nie miał najmniejszego zamiaru informować], jego błękitne oczy zwróciły baczną uwagę na sytuację mającą miejsce zaraz za oknem. Niedorzeczne. Doskonale zadbany ogród, który kontrastował się z przestronną dziurą w samym niemal jego centrum. Właściwie też trudno powiedzieć w jaki sposób dotarł tam tak szybko. Faktem jest jednak, iż nie dało się go powstrzymać.



- Na miłość boską, co to ma ... – uderzenie ciężkim szpadlem, nigdy nie jest przyjemne. Z tym, że przynajmniej znalazł kolegę z jury, a sam rozwiał wszelkie wątpliwości. Zgłosi to odpowiednim organom, a ich samych szybko sprowadziłby na samo dno rankingu. Gdyby nie to, że zasili ekosystem.



- Znowu? – zapytał beznamiętnie.

- Nie pozwolę, by Smithowie wygrali. Te mędy nie zasługują na tytuł najlepszego domu!

- Więc zakopmy to w końcu i dzwońmy po kolejnego ...



Awatar użytkownika
Będę pisark
Zarodek pisarza
Posty: 24
Rejestracja: wt 17 cze 2008, 22:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Będę pisark » czw 26 cze 2008, 18:08

Nie zrozumiałam nic. Bohaterowie? Bezimienni. Miejsce akcji? Nieznane. Czas? Gdzieś nam się zapodział kalendarz. Rozumiem, że niektórzy nie lubią długich opisów, ale pisząc prozę niestety trzeba wziąć je pod uwagę. Tekst w ogóle mi się nie podobał, bo był o niczym. Zero pomysłu, zero akcji. Jeszcze wiele pracy przed Tobą. Czytaj dużo, a zanim coś napiszesz, zastanów się czy aby na pewno wiesz O CZYM i O KIM chcesz napisać. To jest podstawa!



Niemniej, nie zrażaj się, wszystko jeszcze przed Tobą.:)


-Is this heaven?

-Nie, lodówka

Awatar użytkownika
Matio.K
Pisarz domowy
Posty: 78
Rejestracja: ndz 02 gru 2007, 21:42
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Matio.K » czw 26 cze 2008, 19:28

Będę pisarką! pisze:Nie zrozumiałam nic. Bohaterowie? Bezimienni. Miejsce akcji? Nieznane. Czas? Gdzieś nam się zapodział kalendarz. Rozumiem, że niektórzy nie lubią długich opisów, ale pisząc prozę niestety trzeba wziąć je pod uwagę. Tekst w ogóle mi się nie podobał, bo był o niczym. Zero pomysłu, zero akcji. Jeszcze wiele pracy przed Tobą. Czytaj dużo, a zanim coś napiszesz, zastanów się czy aby na pewno wiesz O CZYM i O KIM chcesz napisać. To jest podstawa!



Niemniej, nie zrażaj się, wszystko jeszcze przed Tobą.:)




Nie zrażam się, o czym już napomknąłem wcześniej, a anonimowość była planowana. Co prawda brak imion, mógł nieco lekturę utrudnić, ale cała reszta jak najbardziej nie była potrzebna. Zresztą jest jak z dowcipem - byle do puenty. Pomysł to był kompletną improwizacją, i wypadło tak samo z siebie. Zresztą nie oczekiwałem, iż kogoś nim zaskoczę, acz liczyłem na hm ... teraz trudno powiedzieć co sobie wyobrażałem wysyłając to jurorom. Jednak proszę o wycytowanie błędów, ale nie takich jak podała koleżanka wyżej :wink: W każdym razie dzięki za dobre chęci, a twoje słowa wezmę sobie do serca. Zresztą inwencję twórczą, ograniczał straszliwie wspomniany limit, co czyniło zadanie znacznie trudniejszym :)



Awatar użytkownika
Wiktor Wilhelm
Szkolny pisarzyna
Posty: 48
Rejestracja: sob 20 paź 2007, 14:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Re: Za wszelką cenę [można to podpią

Postautor: Wiktor Wilhelm » czw 26 cze 2008, 21:38

Proszę bardzo, czysta, subiektywna czepianka :)



Piecyk nie pomieści, piwnica do cna zapchana, więc padło na ogródek


Jedno zdanie, trzy czasy.



Całość się przysypie, postawi koc i stworzy iluzję niedawno odbytego pikniku na łonie własnej posiadłości.


Się przysypie, się postawi (koca się nie stawia, tylko kładzie), się stworzy. Rozumiem, że to taka myśl któregoś z bohaterów. Jeśli nie, to nie wiem, czyja. Jeśli tak, to nie wiem którego.



Z pomocą drabiny wygramoliła się na zewnątrz i po chwili poświęconej nabraniu oddechu, oboje mocno chwyli za ręce i nogi, by na trzy pozbyć się ciężaru, który z głuchym trzaskiem zadomowił się na dnie.


Za długie i przekombinowane to zdanie, to raz. Nie chwyli, tylko chwycili, to dwa. Ręce i nogi nie wiadomo czyje i skąd, ale załóżmy, że Twój styl zakłada skróty myślowe, z którymi czytelnik ma się przemęczyć. Po trzecie, głuchy trzask, czyli coś się chyba połamało. Albo to był Pinokio, albo deski w dziurze, albo trupowi trzasnęły kości. Któż to wie?




- Tym razem pamiętaliśmy o wszystkim?

- No raczej ...

- Pewna jesteś?



Poczęła kolejno wyliczać. Trwało to do momentu, gdy ...


Przed wielokropkami, podobnie jak przed jedną kropką, nie stawia się spacji. A akapitów i dialogów raczej nie oddziela się wolną linijką.



Oboje zwrócili twarze w kierunku skąd dobiegał.


"w kierunku, z którego dobiegał". A najlepiej po prostu "w stronę domu/drzwi".



- Biegnij! Biegnij co sił w nogach! – szeptał.


Długo tak szeptał? A może wyszeptał, albo szepnął?



Więc zrobiła to. Biegła co sił w nogach.


:D



Cały ten akapit jest tak pokiełbaszony, że nie ma co cytować. Nie wiem co, gdzie, jak, kto i z kim rozmawia. Nawias kwadratowy zupełnie mi się nie podoba, ale może nie musi.



Z udziałem perłowo białych zębów, robiących wrażenie


Specjalnie dałem bez reszty w nawiasie. Głupio wygląda, co?



- Rozumiem. W takim pod jego nieobecność, pozwolę sobie przejąć jego obowiązek.


"w takim razie", jak podejrzewam.



inicjując tym samym rozpoczęcie gry


Inicjować = rozpoczynać. Rozpoczynając rozpoczęcie?



zdążył już opuszkiem palca, sprawdzić czystość na półce


"opuszką", nie "opuszkiem", a poza tym wywal ten przecinek.



gdzie zalegały sprowadzone na tą okazję, egzemplarze chińskiej porcelany dynastii Tang.


"tę", nie "tą". Nie mam siły na ten przecinek...



- Gdzie jesteś? – wyszeptał w pobliżu łazienki.


Kto wyszeptał? Nowo przybyły? Gdzie tam! Inny on! Ten on od tej niej!



sprawdził ostatnie niedociągnięcie, które było częścią składową tego, co zaszczyciło ogród.


I wszystko jasne!



Powrócił do salonu, gdzie jegogomość właśnie badał zawartość biblioteczki pod kątem zgromadzonej literatury, białych kruków, oraz sumy ich wartości merytorycznej, by na paluszkach przejść do miejsca, gdzie zgodnie z oczekiwaniami była. Uzupełniała nadjedzone wcześniej przekąski.


Proszę, przygarnij kropka. Wstaw go tu i ówdzie, bo z tego zdania wynika mnóstwo śmiesznych rzeczy, od sumy uzupełniającej przekąski począwszy.



Wszystkie znalazły się teraz na posrebrzanej tacy, i bezgłośnie udały się wraz z nią do salonu. Postawione na specjalnie zakupionym do tegoż celu, hebanowym stole. W tym przedstawieniu, wydatki nie załapały się na angaż.


Wypad z pierwszym przecinkiem. Przekąski udające się bezgłośnie do salonu... Razi mnie "tegoż". Ostatniego zdania nie rozumiem, może nie muszę.



- Oh, już pan przyszedł


"Och", chyba że to było po angielsku, wtedy "Oh" kursywą :D



Szybko przytruptała w jego stronę, przeplatając radośnie nóżkami, jednocześnie wystawiając dłoń w jego kierunku.Ująwszy ją z najwyższą czcią i wyczuciem szarmancji, usta zmierzały ku pocałunkowi.


Zabójczy natłok imiesłowów. Spacja po kropce. Jak się radośnie przeplata nóżkami? Usta ujmujące dłoń... Co ja czytam?



Nie dam rady, muszę odpocząć. I napić się, tak.

Ciąg dalszy nastąpi.


- I`d much rather be happy than right any day.

- And are you?

- Ah, no.

Awatar użytkownika
Matio.K
Pisarz domowy
Posty: 78
Rejestracja: ndz 02 gru 2007, 21:42
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Re: Za wszelką cenę [można to podpią

Postautor: Matio.K » czw 26 cze 2008, 22:33

Wiktor Wilhelm pisze:Proszę bardzo, czysta, subiektywna czepianka :)

Nie dam rady, muszę odpocząć. I napić się, tak.

Ciąg dalszy nastąpi.




Oh, trochę tego było. Wstyd mi za siebie :oops:



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » czw 26 cze 2008, 23:00

Lipton. żebym nie był bardziej surowy...



- Biegnij! Biegnij co sił w nogach! – szeptał.


Skąd ten wykrzyknik, skoro szeptał...



Kolejny chaos o niczym, z niczym i dla niczego - nic z tego opowiadania się nie dowiedziałem, poza tym, że robisz błędy (jak mnie uprzedzono).


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
Wiktor Wilhelm
Szkolny pisarzyna
Posty: 48
Rejestracja: sob 20 paź 2007, 14:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Wiktor Wilhelm » czw 26 cze 2008, 23:33

Dobra, napiłem się, najadłem, trochę odzyskałem siły.

Jedziemy dalej!

A, przepraszam, jeszcze się cofnę:



przytruptała


Co zrobiła?



- Ale cóż to za grudka ziemi na pani sukni? – rzekł nagle, i zrezygnowaszy z aktu uprzejmości


Zrezygnowawszy.



Korzystając z chwili nieuwagi okazji, skierowała głowę w stronę męża.


Albo z chwili nieuwagi (warto by nadmienić, czyjej nieuwagi, w tym opowiadaniu często nie wiadomo, o kogo chodzi), albo z okazji.



Gdyby nie przybierająca delikatny odcień purpuru na jego twarzy,


łojezu. Przeczytaj powoli to zdanie. I napisz jeszcze raz. Jeszcze jedno - "odcień purpury" a nie "purpuru".



pokusił się o skosztowanie jednej z wyglądających apetycznie, a przy tym tworzących dekoracyjny wzór, kozich serów pokrytych migdałem.


Jednej z kozich serów? :D

W miejsce "pokrytych migdałem", dałbym "posypanych migdałami", albo po prostu "w migdałach". Ale tu mogę się mylić.



sytuację mającą miejsce zaraz za oknem


Przecinek po "sytuację".



Doskonale zadbany ogród, który kontrastował się z przestronną dziurą w samym niemal jego centrum. Właściwie też trudno powiedzieć w jaki sposób dotarł tam tak szybko.


Raczej dziura kontrastowała z resztą ogrodu, niż na odwrót. "Właściwie też" niepotrzebne. I kto właściwie dotarł tak szybko? Ogród ów? ;)



uderzenie ciężkim szpadlem, nigdy nie jest przyjemne.


Wywal przecinek. Tak swoją drogą - serio? :D



Zgłosi to odpowiednim organom, a ich samych szybko sprowadziłby na samo dno rankingu. Gdyby nie to, że zasili ekosystem.


Tryby się nie zgadzają. Ten fragment nie ma sensu.



Te mędy


Nie ma takiego słowa jak "męda". Menda, albo męt, w tym przypadku pasuje tylko to pierwsze.



Koniec.

Moja opinia ogólna - kombinujesz jak koń pod górę. Zdania chaotyczne, długie, pozawijane, nawet Ty sam się w nich gubisz. Przerost (kulejącej) formy nad treścią. Narracja leży, pomimo kilku fajnych sformułowań. Nie wiadomo kto co mówi, kto gdzie idzie, kto co robi itd.

Sama akcja też nieszczególnie porywająca.



UFF!


- I`d much rather be happy than right any day.

- And are you?

- Ah, no.

Awatar użytkownika
Matio.K
Pisarz domowy
Posty: 78
Rejestracja: ndz 02 gru 2007, 21:42
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Matio.K » ndz 29 cze 2008, 09:29

No cóż, nie pozostaje nic innego, jak tylko wziąć się za siebie. Niektórych błędów nie zauważyłem, choć były oczywiste, z istnienia innych nie zdawałem sobie sprawy itp. Dlatego jestem ci niezmiernie wdzięczny. Z pewnością sporo się napracowałeś :)




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości