Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Szósty poziom [sf] (fragment powieści)

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Szósty poziom [sf] (fragment powieści)

Postautor: minerwa » czw 01 maja 2008, 22:18

[ usuniety na prosbe usera ]


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Ninetongues
Pisarz pokoleń
Posty: 1073
Rejestracja: ndz 28 maja 2006, 19:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ninetongues » pt 02 maja 2008, 20:12

O ja Cię pierdziu! Bonanza w kosmosie! Dynastia na Marsie!



Nie przesadzam. Fabuła jak z "babskich filmów" i oper mydlanych podana w sosie i realiach SF, w dodatku tajemniczych i nie do końca sprecyzowanych. Mi się podoba. Odważne, przyjemne, na razie nic nie zapowiada nagłej transformacji w którąś tam odmianę Predatora.



Przypomina głęboko osadzone, społeczne SF na miarę "Mówcy Umarłych" O.S.Carda, czy telewizyjnego filmu BBC "White Dwarf" z 95'.



I niech te powyższe dwa dzieła będą moją propozycją sesji inspiracyjnej dla Ciebie, minerwo.



Zdradzisz nam, czy to część powieści? A jeśli tak, to co o niej myślisz? Opowiedz nam coś o tym tekście.



Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » sob 03 maja 2008, 15:29

Dziękuję za niesamowicie intrygujący komentarz! :) Polecone dzieła postaram się przeczytać lub pooglądać, nie wiem kiedy (podczas pisania unikam czytania, nie lubię nagłych przestojów związanych ze zwalczaniem nagłych i niespodziewanych inspiracji). Nie wiem, czy to będzie sf. Może będzie, może jeszcze gdzieś po drodze zboczę, jednak - TAK - to będzie powieść. Długa. I to, czego początek jest tutaj, to zaledwie jeden tom i to nie pierwszy.

A co ja mogę myśleć o mojej powieści? Lubię ją tak mocno, jak nie znoszę w ogóle powieści fantastycznych i sf. Czytam je rzadko i muszą mnie czymś niesamowicie zachęcić. Jest dosyć tajemnicza, bo momenty są niewinne, a reszta czasami transformuje, niekoniecznie w odmianę Predatora, ale w coś co najmniej dziwnego. Tłem jest miasto, a raczej kilka miast, na pewnej planecie i będą odniesienia też do Ziemi, choć nie takie, jakich się można spodziewać (tak myślę).

pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze!


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » ndz 25 maja 2008, 01:39

przepraszam że ja tak tu wklejam bo może nie wolno, ale chciałam edytować mój poprzedni post i nie mogłam znaleźć odpowiedniej opcji. Mianowicie poprawiłam część pierwszą wklejonego wyżej tekstu (poprawki to moje hobby) i podaję ją poniżej:



Rozdział I



Na ulicy Dallas zapaliły się latarnie, rozjaśniając jesienny mrok. Maria Viveses podeszła do okna i odsunęła lekko zasłonkę. Uczyła się do jutrzejszego sprawdzianu z historii i od długiego wpatrywania się w drobne litery rozbolała ją głowa. Liczyła na to, że chłodne jesienne powietrze zadziała jak środek przeciwbólowy i pomoże jej się odprężyć.

światło ulicznych lamp wydobywało z cienia zarysy budynków, ich dachy były widoczne na tle ciemniejącego nieba. Maria przyłożyła czoło do zimnej szyby. Nagle w zasięgu jej wzroku pojawiła się zwarta kolumna ludzi. Maszerowali szybko, dziewczyna nie mogła dostrzec szczegółów, a jedynie połyskujące hełmy na ich głowach oraz trzymaną broń. Nieoczekiwany widok bardzo ją zaniepokoił. Do tej pory takie rzeczy widywała tylko w filmach, potajemnie zarejestrowanych nagraniach, odtwarzanych gdzieś w garażu przy zasłoniętych oknach. Pochód przeciął jezdnię i zniknął w mroku, a Maria poczuła, że dręczący ją ból głowy jeszcze się nasilił.

Od kilku dni ludzie mówili tylko o spodziewanym wybuchu wojny. Już prawie pięćdziesiąt lat Scaluendiye znajdowała się pod zaborem sąsiedniego królestwa, Rechington. W związku z tym nikogo nie dziwiła obecność uzbrojonych ludzi w zielono-złotych mundurach. Dzień i noc wojska rechingtonskie patrolowały ulice skalendyjskich miast, nie można było wychodzić z domu po godzinie dwudziestej drugiej wieczorem ani przed piątą rano. Zakazy i nakazy skutecznie prowadziły ludzi na manowce zagubienia, nie ukazywały się żadne czasopisma, a media nie nadawały nic oprócz nudnych i ckliwych filmów lub słuchowisk. Oczekiwana wojna miała przynieść wolność, ale do tej pory nikt jej jeszcze właściwie nie wypowiedział; była złym widmem krwawej przyszłości. Maria miała jednak przeczucie, że zbrojni, których widziała na ulicy, wcale nie należeli do rechingtonskiej gwardii. Wyjrzała jeszcze raz przez okno, ale nie dostrzegła już niczego niepokojącego.

Z głębokim westchnieniem wróciła do rozłożonych na biurku podręczników. Trzy lata temu z konieczności zaczęła naukę w Liceum Rozszerzonym nr 189 w Acamo, stolicy Scaluendiye, i trafiła do klasy o ścisłym profilu. Po pewnym czasie szkoła okazała się przyjaznym miejscem. Dziewczynie nie przeszkadzało to, że nauczyciele byli surowi i wymagający. Lubiła się uczyć matematyki, fizyki i chemii, z przyjemnością poznawała obce języki, potrafiła znaleźć coś interesującego nawet w książce do ojczystego języka. Była pewna, że mogłaby znieść nawet historię, gdyby nie to, że przedmiotu tego uczyła panna Rose Fazzincut, zwana w skrócie Fazą, najbardziej niesympatyczna istota pod słońcem.

W tym roku nauki uczniowie korzystali z ocenzurowanego podręcznika na specjalne okazje i innego woluminu, który niczego nie ukrywał. Nawet najbardziej oporne na wiedzę jednostki dostrzegały zalety pełnej wersji książki, ponieważ była to jedna z nielicznych okazji do poznania prawdziwych wydarzeń, jakie miały miejsce w niedalekiej przeszłości. Maria osobiście uważała historię za bardzo nudny przedmiot. Szeregi dat, różne nazwiska, nazwy miejscowości i wydarzenia mogły stanowić hobby Fazy, ale Marię przyprawiały wyłącznie o ból głowy. Nauczycielka miała je wszystkie w małym palcu, nie umiała jednak przekazać uczniom swojej wiedzy. Na lekcje przynosiła materiały źródłowe, wygłaszała długie wykłady i uwielbiała odpytywać. Niestety, przyjmowała tylko pewną wersję wydarzeń – odrębną od tej, sugerowanej przez zaborcę i tej, przedstawianej w tajnych podręcznikach. W dodatku była złośliwa, a zdaniem wielu uczniów na złośliwość nie starczało jej inteligencji. Stawiała jedynki za brak wiedzy, za niewystarczającą wiedzę i za poglądy niezgodne z jej własnymi. Przy okazji wyśmiewała uczesania i ubiór uczniów, szczególnie dręcząc żeńską część klasy. Maria przypuszczała, że takie zachowanie nauczycielki wynikało z jej niezadowolenia ze swojego wyglądu. Faza miała rude, rzadkie i lekko kręcone włosy, które wiązała z tyłu głowy w nobliwy koczek. W takiej fryzurze jej blade oczy wydawały się wyłupiaste, a pociągła twarz znacznie się wydłużała. Usta, pomalowane różową pomadką, stanowiły wąską kreskę. Co odważniejsi uczniowie od czasu do czasu wywieszali na ścianach szkolnych korytarzy rankingi na najbardziej wrednego nauczyciela. W tych zestawieniach Faza zajmowała (ex equo z Ethanem, który uczył przedmiotów z bloku ścisłego) pierwsze miejsce lub czasami drugie. I o ile Ethan swoje prowadzenie w tabelach traktował jako rzecz zwykłą i wręcz oczekiwaną, tak Faza wydawała się być tym zawsze zaskoczona. Szła na skargę do dyrektora i przez pewien czas uczniowie, dotknięci karzącą ręką Władzy Najwyższej, zachowywali się w miarę spokojnie. Mówili nawet „Dzień dobry” kiedy Faza w swoich niebotycznych szpilkach wspinała się po schodach. Sytuacja taka nie mogła jednak trwać zbyt długo: najczęściej tylko do najbliższego sprawdzianu lub powtórzenia wiadomości.

„Obecną przewodniczącą Rady Głównej Neilami jest Intrixia Mizantree, królowa Rechington” – przeczytała głośno Maria, krzywiąc się jednocześnie. Jak większość mieszkańców Scaluendiye, reagowała wręcz alergicznie na dźwięk nazwiska wrogiej królowej. Raz w życiu widziała ją z bliska – kiedy podczas narodowego święta Rechington Intrixia przyjechała do Acamo i w otoczeniu świty wybrała się na spacer po ulicach miasta. Kobieta zachwycała urodą i elegancją, uśmiechała się, pozdrawiała dłonią zgromadzony tłum. Marii nie mieściło się w głowie, jakim cudem tak piękna istota może być jednocześnie tak okrutna. Przecież te wszystkie aresztowania, tajemnicze zniknięcia niektórych ludzi, łapanki na ulicach były jej zasługą, o tym wszyscy wiedzieli. Rzecz równie dziwną stanowił fakt, że była siostrą Filangisty – królowej Scaluendiye. Intrixia potrafiła wypowiedzieć wojnę własnej siostrze i wziąć jej kraj w niewolę! Maria skrzywiła się jeszcze raz i przewróciła kartkę.

„Rada Główna zrzesza wszystkie królestwa w Neilami. Przyjmuje się, że reprezentacja każdego królestwa powinna składać się z czterech osób...”

Właściwie dzisiejszy temat mogła sobie darować – przecież Ethan był w Radzie Głównej, a każdy aspekt dotyczący Ethana Maria zwykła analizować dogłębniej, niż zalecał to jakikolwiek podręcznik do historii. Kiedyś do takich wątków przystępowała z wielkim entuzjazmem, teraz jednak rany w jej sercu były zbyt dotkliwe – w końcu myśląc o Ethanie nie mogła nie wspominać Kaasa, a Kaas... Cóż, już wszystko skończone.

Odłożyła książkę na biurko. Jej związek z Kaasem rozpadł się kilka miesięcy temu. Na początku płakała, jakby łzy mogły cokolwiek zmienić. Później coś w niej pękło. Zdaniem najbliższej przyjaciółki, zrozumiała „jak to jest” i wydoroślała. Maria nie chciała się sprzeczać, ale chwilami było jej z tą dorosłością bardzo, bardzo źle. Tak jak teraz.

Zgasiła światło w pokoju i położyła się na łóżku. Wspomnienia ułożyły się w ciąg obrazów i przesuwały się jej przed oczami jak dobrze znany film.


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » ndz 01 cze 2008, 16:24

Wybacz, że tekst musiał tak długo czekać na kolejny komentarz.

Mam nieco czasu, więc napiszę swoją opinię.

Jest ona nieco inna od tej Nine'a.



Mam podobnie jak Ty Minerwo, nie przepadam za powieściami SF i żebym jakąś przeczytał musi mnie "czymś niesamowicie zachęcić".

Jednak zabrałem się za czytanie Twojego tekstu z pewną dozą sceptycyzmu, wszystko przez słowa Nine'a:

Fabuła jak z "babskich filmów" i oper mydlanych podana w sosie i realiach SF


Trochę mnie odstraszały.

Jeżeli dodać do tego klimat pierwszych dwóch - trzech stron, który jest nieco ciężki (chociaż to i tak złe słowo, póki co innego nie potrafię znaleźć), to miałbym powód, dla którego przestać czytać. Nie zrobiłem tego.

Nawet lepiej, gdyż dalej następuje pewna odmiana. Na lepsze w moim mniemaniu.

Denerwuje mnie nieco dobór imion (wiadomo, że w tej kwestii mam małe zboczenie), ale możesz śmiało zapomnieć o tej uwadze.

Od początku do końca trzymasz pewien poziom, go dobrze. Nie ma u Ciebie jakiś odskoczni na lepsze fragmenty czy gorsze. Wszystko idzie równym tempem i to mi się podoba. Jeżeli ma to być dłuższa powieść to nagłe przyśpieszenia akcji zaraz na początku mogłyby spowodować znużenie dalszą częścią, gdy akcja zwolniłaby.

Ok, zmierzam jednak do końca, gdyż gorąco upośledza moje zdolności psychofizyczne.

Nie jest źle, mógłbym powiedzieć nawet, że jest dobrze.

Szkoda tylko, że nie wciągnęło mnie.

Jednak niewielu pozycją literackim sie to powiodło, tak więc nic nie szkodzi.



Pozdro.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » pn 02 cze 2008, 00:06

Dziękuję za komentarz, to nic, że może długo - ale jest! I to jaki! Ucieszyło mnie bardzo to, że sądzisz, że jest dobrze:) żałuję trochę, że nie wciągnęło, ale przecież tyle różnej pisaniny jest wokół, że każdy może znaleźć coś dla siebie - a jeśli nie znajdzie, napisać coś własnego. żartuję nieco w tym momencie. Początek rozwlekam, zgodnie z niektórymi zasłyszanymi opiniami, że (to nie cytat) "Czytelnik musi mieć czas, żeby poznać bohaterów i ewentualnie ich polubić".



Tylko z tą edycją to nie wiem - może jakaś rada? Nie można edytować swoich postów tu?



pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze - miło mi się zrobiło! Kasia


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Ninetongues
Pisarz pokoleń
Posty: 1073
Rejestracja: ndz 28 maja 2006, 19:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ninetongues » pn 02 cze 2008, 11:08

Nie można edytować.



Tylko Weryfikatorzy mają tą możliwość. Chodzi o to, żeby niejako wymusić na młodych autorach konieczność sprawdzenia dokładnie każdego tekstu przed wysłaniem.



Potem można już tylko pocić się, patrząc, jak Weryficy wyłapują najmniejsze nawet pomyłki czy literówki. ;)



Lada dzień przeniesiemy ten tekst do Zweryfikowanych, i prosimy o kolejne, minerwo.



Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » pn 02 cze 2008, 13:20

och, cieszę się! strasznie ^___^. Tylko ze z tego powodu mam dwa poczatki, musicie mi to wybaczyć, resztę postaram się już normalnie wrzucać. Drugi początek wziął się stąd, że w pierwszym nieco przesadziłam z rozwlekłością, a z kolei zabrakło istotnych rzeczy. I teraz sama nie wiem, ktory jest lepszy, wydaje mi sie tylko, że jednak drugi.

pozdrawiam Kasia

ps. tę, nie tą ;)


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.

Awatar użytkownika
Ninetongues
Pisarz pokoleń
Posty: 1073
Rejestracja: ndz 28 maja 2006, 19:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ninetongues » pn 02 cze 2008, 16:16

Whoa, chyba będzie trzeba zrobić nowy dział: Powieść w odcinkach. Bo właściwie takiego nie ma. Zastanów się, czy chcesz rzeczywiście pisać trylogię i rozdział po rozdziale publikować go w necie. Moim zdaniem nie jest to najlepszy pomysł.



Wiki pisze: 1. Widziałem tę piękną kobietę. (Forma zgodna z normą polszczyzny wzorcowej, staranna)

2. Widziałem tą piekną kobietę. (Forma niezgodna z normą wzorcowej, zgodna z normą użytkową, swobodna, potoczna, coraz częściej też pisana)


Cóż...



Awatar użytkownika
minerwa
Szkolny pisarzyna
Posty: 47
Rejestracja: czw 01 maja 2008, 21:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: minerwa » pn 02 cze 2008, 16:43

może i tak, zacofana jestem :) przepraszam.



co do publikowania... a czemu nie? Nie jestem jakąś doświadczoną literatką. Piszę, bo lubię, lubię jak ludzie czytają, opiniują, chciałabym coś im pokazać ciekawego, może czymś zaskoczyć, poza tym dla mnie taka rozmowa o tekście znaczy bardzo dużo - ciągle się uczę :) A trzymanie w szufladzie już mi się znudziło...


I must say I'm disappointed in your progress. I imagined you would be here sooner.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości