Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

światłowstręt ( opowiadanie )

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MasterMind
Szkolny pisarzyna
Posty: 32
Rejestracja: sob 15 mar 2008, 12:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

światłowstręt ( opowiadanie )

Postautor: MasterMind » pt 25 kwie 2008, 23:30

Nie podchodzę do tego tekstu zbyt poważnie, więc nie wymagam tego od Was ( Mogę powiedzieć, że to "opowiadanie" napisało się samo. Dlatego też nie wiem jaki to gatunek - Oceńcie sami ) Wszelka krytyka mile widziana.







Odklejam twarz od śliskiego, zimnego blatu. W samą porę, bo czyjaś ręka wyciera go mokrą ścierką. Nerwowo zerkam na zegarek. Jeszcze dziesięć minut. Popijam piwo z plastikowego kubka z wytłoczonym wizerunkiem małego ludzika, wrzucającego papierek do kosza. Myślę sobie: „Miło z jego strony” i biorę ostatni łyk. Wybuliłem za piwo dwieście procent więcej niż zapłaciłbym w monopolowym, mimo to napój smakuje jak płyn do naczyń. Nagle łapię aluzję, podprogowy przekaz życzliwego ludzika. Piwo nadaje się do kosza. Uśmiecham się i patrzę na sufit. Tam szczerzy się do mnie szereg żarówek. Po charakterystycznym kształcie rozpoznaję, że mam do czynienia nie z jakimiś tam „zwykłymi żarówkami”, tylko z dumnym produktem firmy O****, energooszczędnym, ratującym Ziemię przed globalnym ociepleniem i Bóg wie czym jeszcze. Oj zapomniałem. By uratować ludzkość, żarówki nie powinny się przecież palić. Wstaję od baru, zniesmaczony nieodpowiedzialnym zachowaniem zarządcy klubu. Jak w amerykańskich filmach, rzucam nonszalancko wymięty banknot na blat i odchodzę. Odbieram kurtkę w szatni. Babka, która bierze ode mnie numerek, gada z kimś przez telefon.

- Tak, też mam ochotę, więc nie zaczynaj beze mnie. No ok, możesz go wsadzić. Gdzie? A jak myślisz? W dupę? Zgrywus. Wsadź tego indyka do lodówki, bo inaczej się rozmrozi.

Jestem zboczony. Wiem to nie od dziś. Po drodze mijam dwóch fanów Mariusza Pudzianowskiego. Ciekawe, czy potrafią tak jak on... tańczyć? Ubieram kurtkę i wychodzę na dwór, przywitać się z wieczornym zimnem. Tam znów zaatakowany zostaję przez armię żarówek. Tym razem ich liczebność przekracza ludzkie pojęcie. Lampy, halogeny, wielkie neony, świecące taksówki. Ok, taksówki jestem skłonny usunąć z listy, bo prąd idzie z akumulatora. Ale reszta? Bezwstydny prezydent miasta, śmie dobijać matkę naturę, oświetlając ulice o 2 w nocy? Skandal. Spuszczam wzrok na chodnik, by nie oglądać marnotrawstwa energii. Po cholerę, ja oszczędzam światło, myję się w misce, segreguję śmieci, skoro reszta świata ma to w dupie i robi zupełnie coś innego! Alkohol pozwala mi łatwiej łączyć fakty, których w życiu nie połączyłbym na trzeźwo. Nagle w głowie pojawia mi się obraz Las Vegas. To miasto pewnie widać w nocy z kosmosu. Kurwa. Zapomniałem! Wracam do klubu, bełkocząc coś o zgubie, mijam dwóch Pudzianów i podchodzę do szatniarki.

- Zostawiłem torbę u pani. – mówię zdenerwowany.

Patrzę na zegarek. Jeszcze pięć minut.

- Czekaj mysiu pysiu – kobieta odsuwa od skroni telefon. – Słucham?

- Zostawiłem u pani torbę! – powtarzam, próbując przekrzyczeć Michaela Jacksona, śpiewającego Earth Song.

Kobieta wykazuje się refleksem szachisty i po parunastu sekundach łączy moją postać z dużym, czarnym plecakiem, leżącym pod jej ladą. Babka dźwiga go z trudem.

- Co pan tam włożył. Cegły? – mówi z wyrzutem.

- Największą żarówkę na świecie.

Wybiegam z klubu. Chcę spojrzeć na gwiazdy, niestety opary zasłaniają niebo. Nie widać nawet Księżyca. Biorę głęboki oddech. Przypominam sobie wszystko to, co było w moim życiu przyjemne. Szkoła, przyjaciele, pierwsza miłość. Leżenie na polanie, oglądanie zachodu słońca w Sopocie. Nagle coś odzywa się w mojej kieszeni. Komórka odgrywa melodię piosenki Good bye for now – POD. Uśmiecham się, bo widzę, że dzwoni do mnie mój stary kumpel.

- Franek?

- Jeszcze pół minuty – kolega odzywa się bez przywitania.

- Jak tam Las Vegas? – pytam drżącym z podniecenia głosem.

- Jasno tu jak cholera bracie. Będzie jeszcze jaśniej. A co u ciebie? Jak tam Wa-wa?

- Po staremu. Pamiętasz jak byliśmy młodzi? Jak na Sylwestra strzelaliśmy razem z petard? Czuję się jak wtedy, wiesz?

- Wiem. Też tak się czuję...

Włącza się alarm w zegarku. Czas się skończył. Z żalem wyłączam telefon i wyjmuję z torby wielki, stalowy cylinder. „Trzeba się było jednak uczyć w szkole tego ruskiego” – myślę, wbijając jednocześnie na dotykowym panelu sekwencję liter z cyrylicy. I tak najważniejszy jest czerwony guzik. Zanim go wciskam, krzyczę jeszcze:

- Bądź przeklęty Tomaszu Edisonie!

To by było na tyle, jeżeli chodzi o Warszawę. Stolicę Polski na chwilę rozświetla najjaśniejsza „żarówka” na kuli ziemskiej. Macie to, na co zasłużyliście. Teraz udławcie się Moim światłem.



- Marek, Marek!

Odkleiłem twarz od śliskiego, zimnego blatu.

- Co jest – powoli otworzyłem oczy – Gdzie ja jestem?

- Stary mówiłem ci, że nie powinieneś mieszać wódki z piwem. Przynajmniej nie w takich ilościach.

Franek zapłacił za mnie przy barze.

- Zamówiłem taksówkę. Odwiezie cię do domu.

- Ale miałem schiza. śniło mi się, że wysadzam Warszawę. – zaśmiałem się, będąc na wpół przytomnym.

- A ja cie nie chciałem powstrzymać?

- Nie. Ty w tym samym czasie wysadzałeś Las Vegas.

Franek spojrzał na mnie z politowaniem i ubrał w kurtkę. Po paru minutach odprowadził mnie do taksówki. Gdy odjechałem, wrócił do klubu, gdzie zatrzymała go szatniarka.

- Ten pan zostawił torbę.

- Ja, racja. Przyszedł przecież z torbą. Wyleciało mi z głowy. Widzi pani, mój kolega ostatnio zachowuje się dziwnie. Umawia się z jakimiś podejrzanymi ludźmi, którzy mu robią papkę z mózgu. Od miesięcy się do mnie nie odzywał, a kiedyś byliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi. – Franek wyżalił się kobiecie bez oporów. Sam miał nieźle w czubie. – Dziś nagle do mnie zadzwonił. Myślałem, że znowu chce mnie wciągnąć do tej swojej przeklętej kliki. Tymczasem powiedział mi, że wyjeżdża na długo i chciał się po prostu pożegnać ze starym kumplem.

Franek dźwignął z lady ciężką torbę.

- Co on tam trzyma. Cegły?

Gdy otworzył plecak...



Jadę taksówką, a alarm w moim zegarku zaczyna wariować. Uświadamiam sobie, że przez ten alkohol całkowicie zapomniałem o moim zadaniu. Dobrze, że na wszelki wypadek trzymam w kieszeni kurtki zdalny detonator. TERAZ udławcie się Moim światłem.



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » ndz 27 kwie 2008, 07:12

Podoba mi się tytuł. ;)



A samo opowiadanie... Niezłe. Tzn. nie porwało mnie, nie spoliczkowało, nie skopało, ale przyjemnie się czytało.



Masz dobry styl, zgrabnie opisujesz akcję, nie nudziłeś mnie, a dialogi trzymały poziom.



Sam pomysł całkiem ciekawy, w sam raz na krótkie opowiadanie, jednak nie podobało mi się zakończenie. To chyba wina samej treści, jak i jej formy. Do mnie po prostu nie przemówiło i zostawiło pewien niedosyt, co w takich krótkich formach może zamienić się w niesmak.



Ale generalnie przyjemnie. Pomysł nie porwał, chociaż jest okej, styl zajmował moje oczy, a mimo to... No właśnie. Sam nie wiem. Może widać to "napisało się samo"? Brakuje mi jakiejś... Myśli przewodniej? Głównego źródła? Nie wiem.



Dałbym 3+/4- .



Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » ndz 27 kwie 2008, 13:48

Muszę to powiedzieć: jest OK.

Zdziwiłem się, przyznam się od razu.

Nie lubię czegoś co próbuje być na siłę śmieszne.

W tym przypadku tego nie było, humor nie był wymuszony, tak jakby był obok historii, którą nam opowiadasz.

Początek naprowadził mnie na to co się stanie za chwilę, pozwoliłeś czytelnikowi być o krok do przodu, wyprzedzającego całą akcję. Z jednej strony to dobre posunięcie gdyż nagle stało się to czego mógł się przez chwile nie spodziewać przez krótkość opowiadania. Jednak nie mogę się pozbyć wrażenia, że niewystarczająco wykorzystałeś ten zabieg. Czegoś mi tu zabrakło, gdyż jak tylko nastąpiło powtórzenie pierwszego zdania wiedziałem, że na zakończenie masz już tylko dwie możliwości: albo będzie to tylko sen pijaka przy barze, albo rzeczywistość rozgrywająca się nieco inaczej niż to opisałeś wcześniej.

Jednak nie będę marudził. Było ok i tyle.

Traktuj każde opowiadanie poważnie, gdyż nigdy nie wiesz, które okaże się strzałem w dziesiątkę. Tutaj jeszcze trochę brakuję. Może następnym razem.



Pozdro.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
MasterMind
Szkolny pisarzyna
Posty: 32
Rejestracja: sob 15 mar 2008, 12:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: MasterMind » ndz 27 kwie 2008, 21:35

Podoba mi się tytuł.




Moja dziewczyna, znając moje zamiłowanie do fantasy, myślała, że opowiadanie będzie o wampirach :D



Tzn. nie porwało mnie, nie spoliczkowało, nie skopało, ale przyjemnie się czytało




I całe szczęście, że nie skopało, bo ja nie mam zamiaru płacić za uszkodzenia ciała u Weryfikatorów xD



Może widać to "napisało się samo"? Brakuje mi jakiejś... Myśli przewodniej? Głównego źródła? Nie wiem.




Kształtu nabrało pod koniec, więc nie spodziewałem się, by cały tekst miał silny "rdzeń" emanujący z każdego zdania. I tak, jak zauwazyłeś, "napisało się samo", stąd powyższy mankament. Zgadzam się.



Muszę to powiedzieć: jest OK.

Zdziwiłem się, przyznam się od razu.




Ty się zdziwiłeś? A co ja mam teraz powiedzieć? :D



Traktuj każde opowiadanie poważnie, gdyż nigdy nie wiesz, które okaże się strzałem w dziesiątkę.




Mądre słowa.



Tutaj jeszcze trochę brakuje. Może następnym razem.




Heh, myślę sobie tak za każdym razem, gdy gram w Totka.



Dzięki za komentarze i również pozdrawiam!



Awatar użytkownika
noetting
Debiutant
Debiutant
Posty: 1083
Rejestracja: ndz 23 mar 2008, 22:04
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: noetting » pn 28 kwie 2008, 17:58

No super :) Zabawne, oryginalne i genialne w swej prostocie :)

Natknęłam się na parę błędów po drodze, ale to gównie literówki, więc jak odczekasz trochę czasu i sam to jeszcze raz przeczytasz, to na pewno je zauważysz. Ja nie zaznaczalam, bo twoje opowiadanie mnie zaciekaiwło i przede wszystkim chciałam je od razu przeczytać do końca :)

Pozdrawiam i mówię- pisz dalej, bo świetnie ci to wychodzi :)


Obrazek

http://zalecka-wojtaszek.pl

Pisanie to czary, woda życia, jak każdy akt twórczy. Woda nic nie kosztuje. Pijcie zatem. Pijcie i nasyćcie pragnienie. - S. King


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości