Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Wyjście

Miniaturki, drabble i inne krótkie teksty

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Miras
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: śr 02 paź 2019, 23:18
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: Mężczyzna

Wyjście

Postautor: Miras » wt 08 paź 2019, 18:57

- Nie możesz mi tego zrobić – powtórzyła drżącym głosem.


Spojrzał na nią przez krótką chwilę znad dopinanej torby, upychając jeszcze Transatlantyk. Najważniejsze rzeczy zostawia się na koniec, zrozumiał to już jakiś czas temu. Wystarczy potem jeden gest, szurnięcie zamkiem i fala spokoju, że zabrał. Tak wyjeżdża się z miejsc, gdzie już nigdy się nie wróci.


- Specjalnie stoisz w drzwiach? – zapytał, ubierając skórzaną czarną kurtkę. – Myślisz, że zagrodzisz mi drogę, rzucisz mi się na szyję i zapomnę?


- Ale to nie jest prawda – głos jej się lekko łamał.


Przez otwarte okno dobiegały odgłosy późnego popołudnia. Chłopcy grali w piłkę wrzeszcząc co chwilę, daleki tramwaj dzwonił i klekotał na szynach.


Zarzucił wypchaną czarną torbę na ramię. Rozważał jeszcze jakieś słowa rozglądając się po pokoju. Coś o zmianie numeru, może o pieniądzach. W końcu gotowy do wyjścia stanął tuż przed nią.


Tak blisko i tak daleko.


- Właściwie nigdy cię nie kochałem. I proszę, nie szukaj mnie.



Winda ociągała się z przyjazdem. Cyferki zmieniały się leniwie, dostosowując się swą dostojnością do spokojnego lata. Odsunął zamek w torbie i sprawdził po omacku, czy tuż pod okładką Piątej Góry jest ciągle koperta z ostatnimi wynikami i skierowaniem.


Karetka na sygnale zagłuszyła na chwilę szum ulicy. Gołębie zastukały na blaszanym parapecie zerkając na niego przez brudną szybę. Winda złośliwie utknęła dwa piętra niżej - jakieś śmiechy, rozmowy przytrzymywały drzwi.


A tam, za jego plecami, gdzieś w środku ciągle była ona - taka dziewczęca, bezbronna, zapłakana.


„Boże, daj jej siłę” – pomyślał, zamykając oczy i opierając się czołem o chłodną wąską szybę. Obraz jej drżących ramion przygniatał go bardziej niż dźwięk głośnych spiżowych dzwonów, wzywających mieszkańców osiedla na wieczorną modlitwę. Czas się zatrzymał i pierwsze łzy pacnęły na betonową posadzkę. „Boże, daj jej siłę, skoro moją mi zabierasz”.




Wróć do „Miniatura literacka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Zła kobieta i 2 gości