Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Tajemnice ruczaju

Miniaturki, drabble i inne krótkie teksty

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Tajemnice ruczaju

Postautor: maciekzolnowski » ndz 21 kwie 2019, 10:58

Kiedy razu pewnego płynąłem niby ta Calineczka w łupinie orzecha, mogłem oglądać świat w skali mikro. A oglądając go, nie potrafiłem wyzbyć się wszechogarniającego mnie uczucia podziwu.
– Jak to jest możliwe – głowiłem się – że potok jest jednym i tym samym bytem na całej swej linii (nawet na tych odcinkach, których nie znam albo w danej chwili nie widzę)?
Uświadomiłem sobie wtedy, czym on właściwie jest i jak wiele sensów i aspektów kryje. No bo przecież taki potok – to nic innego, jak: głębokość, źródło, woda albo lód. Potok – to ciecz o jednakowym smaku i, w przybliżeniu, takiej samej wszędzie temperaturze, potok to oczyszczanie się wody i jej nagrzewanie, to stały spadek wysokości, to dno wraz z przeszkodami, tarasami, kaskadami, wysepkami, potok to jedna z gałęzi wraz z dopływami, która sama też jest dopływem, potok to prędkość, potok to lepkość i gęstość, potok to dźwięk, szum, szmer, chlupot, plusk, potok to brzeg, potok to dolina, potok to krzywa, to rzutowanie realnego obiektu fizycznego na mapę, potok to błękit i błysk, tafla, która lśni i się marszczy, potok to chłód oraz świeżość, to oczyszczenie, to chrzest i obmycie się, potok to zapach, to wilgoć i mgła, która go spowija, potok to rośliny (mchy, glony, szuwary, sitowia), potok to zwierzęta w matecznikach przyrody skryte, to widelnice, jętki, chruściki, meszkowate oraz ślimaki, potok to zachody słońca nad strumykiem, to zadumy natchnionego poety, uniesienia zakochanych radosne, potok to wieczny szloch, to płacz nieba, potok to hydrosfera, odwieczna cyrkulacja, opad i parowanie cząsteczek wody, potok to żywioł, który niszczy i tworzy, potok to powódź lub też susza, potok to początek albo i koniec, potok to kres, to życie i śmierć, młodość i starość, potok to dzieciństwo i powrót do źródeł, potok to rytm i ruch… i muzyka, potok to mój dobry sąsiad, potok to nazwa, imię, jakie otrzymuje od ludzi, potok to miejsca i historie, to sen, który mi się ostatnio przyśnił o tym, jak żeglowałem sobie w dół strumyka, i o tym, jak wszystko mogłem podziwiać z innej, żabiej, a więc i – w pewnym sensie – boskiej perspektywy.
Ale to nie był sen, nie, nie. Nagły zryw wichru mi to podpowiedział. Nagły plusk uświadomił mnie i otrzeźwił, ocucił. I poczułem, że płynę niczym Calineczka na liliach wodnych oraz w orzechowych łupinach. I rozmyślam, choć czasu na myślenie nie ma. I podziwiam, choć czasu na podziwianie już nie ma, bo oto walczę i walcząc tonę, choć wnet powstaję i nadal płynę. Niemałe wrażenie wywarła na mnie przeprawa pod mostem, położonym nieopodal podstawówki, gdzie nurt stał się dziki i nieokiełznany, słowem: zgubny. Mogłem przepaść, ale na szczęście połączyłem się zaraz z głównym biegiem Brennicy i nieco uspokoiłem, stałem się kroplą, cząstką wody. Ale nie przepadłem jednak. Wzorem chemicznym H2O się stałem tego dnia.
W tym dniu umarłem. Skremowali mnie, a prochy rozsypali. Narodziłem się ponownie i przemieniłem, przeistoczyłem. Zacząłem żyć, choć „żyć” – to jednak niedobre słowo jest. A znany mi skądinąd strumyk przy ulicy Szpotawickiej w Górkach stał się nagle dziwnym, prastarym, beskidzkim ruczajem, pełnym tajemnic i barwnych detali, wartych sfotografowania, opisania i zapamiętania. Choć nie przeżyłem, to trochę też jednak przeżyłem. Chrzest swój przeżyłem. Swoje własne z rzeką i morzem zaślubiny. I teraz jest dobrze, jest bardzo świetnie nawet. I tak być powinno, że wszystko płynie. A niechaj płynie! Panta rhei.

Added in 22 minutes 22 seconds:
Dopiero to zauważyłem. No kto to widział, ażeby przecinek stawiać w zdaniu, tym u dołu, przed słowem "jak"? Lepiej napisać tak: "Uświadomiłem sobie wtedy, czym on właściwie jest i jak wiele sensów i aspektów kryje, no bo przecież taki potok – to nic innego jak: głębokość, źródło, woda albo lód".

Przy okazji Wesołych Świąt Wielkanocnych 2019 życzę i zapraszam do lektury miniatury.
M:)



Wróć do „Miniatura literacka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: ela i 1 gość