Umierać pod murami Troi

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Marazes
Szkolny pisarzyna
Posty: 34
Rejestracja: pn 03 lip 2006, 23:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Umierać pod murami Troi

Postautor: Marazes » sob 29 wrz 2007, 18:34

Jak ja dawno nie klikałem na ikonke 'New topic' ;p w koncu cos mi sie udalo napisac, a to za sprawą pracy domowej z polskiego. Jeszcze nie wiem co dostalem. Proszę was o ocenę :)





Umierać pod murami Troi









Duma i lęk toczą w mej głowie zażarty pojedynek o byt. Dokładnie taki, który czyha na moją osobę, jest nieunikniony i niczym śmierć spadnie na mnie, nie wiadomym jest tylko kiedy i gdzie. Jeszcze.



Widzę Achilla, pędzi co tchu po to by mnie wreszcie unicestwić. Kita na wierzchu szyszaka faluje od biegu, muskana wiatrem na dodatek. Peliońska włócznia groźnie uniesiona nad bark drga, lecz w przeciwieństwie do mnie nie ze strachu. Natomiast spiż zbroi jego mieni się wyniośle w blasku słońca.



Nie mogąc tak stać i czekać na koniec, rzucam się do ucieczki, to zapewne ostatni bieg, bo prędkie nogi Achillesa dościgną mnie w mig. Tak też się dzieje i bogów rodziciel unosi swe wagi złociste kładąc na jej szalach losy jeszcze niepełne: na jednej Achillesa, na drugiej zaś mój. O jedną kroplę stoję od przelania czary, na które ramię opadnie, okaże się za moment. Dla mnie błyskawiczny, dla przyjaciela niepomszczonego Patroklesa wieczny, jakby odkładający się na potem. Czuję jak pot spływa mi po czole, skroniach, na czubek nosa spełza, leniwie czeka by opaść. Leci. Rozbija się wśród piachu ziaren, wysycha błyskawicznie. I nadszedł czas by to mój los zawitał do bram Hadesu, to mnie opuszcza Apollon.



Stoimy naprzeciw siebie. Wsparty na wbitej w ziemię włóczni mierzy mnie wściekłym wzrokiem. Ja zaś zmęczony, z chaosem w głowie podjąłem ostateczną decyzję... Mimo, że w ustach tęskno do wody przemawiam:

- Nie będę ja już pierzchał przed tobą, o synu Peleja, jak to do tego czasu czyniłem i gród Priama trzykrotnie obiec zdołałem. Serce skłania mnie byśmy twarzą w twarz spotkali się i tak też robię za jego namową. Nie ważne czy zginę, czy zwyciężę z ugodą ci naprzeciw wychodzę. Niech bogowie świadkami będą tak samo jak paktów strażnicy, że nie zbeszczesczę ja zwłok twoich, jeśli mi tylko sił wystarczy by życia ciebie pozbawić.



Syn króla Ftyi Peleusa i morskiej bogini Tetydy spojrzał na mnie spode łba, jakby z odrazą i takie z ust jego wypływają słowa:

- Przeklęty jesteś, Hektorze, co mi tu o układach prawisz podejrzanych! Niemożliwym jest przecie, by współpracę wilk z owcą podjął. Dobądź lepiej oręża swego, bo przyjdzie ci zaraz okazać całe swe męstwo i rzekomą odwagę.



Ledwie skończył mówić, a już w mą stronę pędzi jego włócznia ze świstem przecinając powietrze. Na szczęście ostrożny pozostaję i w porę uchylam się tak, że nad mym lśniącym szyszakiem pocisk morderczy przemyka. Utkwił w ziemi nieopodal i tchnął życie w chmurę piachu, która wzbiła się w powietrze tudzież opadła po chwili.



Nie mogę pozostać mu dłużny. Złość i chęć wygranej dodają mej ręce sił i wydaje mi się, że to uczucia, nie muskuły cisnęły dzidę wprost w środek tarczy Achilla. Rozsierdzam się jeszcze bardziej widząc, iż oręż mój odbija się od puklerza bezradnie. Prośby do brata mego, Deifoba, by ten włócznie mi do ręki przywrócił nic nie dają. Zostaję sam z horrendalną świadomością, że los mój naprawdę w podziemiach Hadesu spocznie. łudziłem się, iż to cny Deifbos jest przy mnie, ale on na wałach stoi. Zostałem oszukany przez Atenę! śmierć nadchodzi, bogowie wzywają!



Dobywam miecza ostrego, co u mego pasa zwisał cały czas. Czuję ogrom mocy i siły, czuję chęć zabicia. Jak dzika zwierzyna pośród traw rzucam się na Achillesa jak na bezbronne jagnię. Tanio skóry nie sprzedam. Sztych miecza, co w pierś ma ugodzić napotyka na swej drodze puklerz twardy niczym skała. Czuję jak głownia o mało się nie wygięła. Refleksem i przebiegłością wykazuje się przeciwnik. Sprawnym okiem patrzy na najsłabszy punkt mej spiżowej zbroi - odkryty gardziel. Pcha tam dzidę z jesionu. Czuję jak grot śmiało przechodzi szyję na wylot. Nie ugadza jednak w tchawicę i mimo potwornego bólu i cierpienia nie tracę głosu na ostatnie chwile życia. Upadam w gehennie, a Achilles poczyna chełpić się nade mną:

- Zdawało ci się, Hektorze, że zemsty za Patroklesa nie dopełnię! Zadałem ci cios wendety i snu wiecznego.



Ostatkami sił, gasnąc już odpowiadam:

- Błagam cię na życie twych bliskich i twoje, byś mnie psom na pożarcie nie rzucił u statków achajskich! Czy przyjmiesz okup za me ciało? Opiewał on będzie w szczere złoto i spiż. Przyniosą ci go moi rodzice. Pozwól, by ciało zabrali i w Troi mogło spłonąć godnie.



Znów spogląda spode łba, niechętnie.

- Wstydź się, o męski Hektorze, na rodziców swych błagać! żadna ilość złota czy innych dóbr mnie nie przekona. Nic nie zastąpi satysfakcji patrząc jak twe ciało sztukowane jest na kawałki przez kły achajskich psów i szpony sępów wygłodniałych.



Spodziewałem się takiej reakcji jednak rzeczą ludzką jest, łudzić się i marzyć o niemożliwym.

- Kawał żelaza w twej piersi spoczywa miast serca - odpowiadam. - Zważ jednak, by z mojej racji nie spłynął na ciebie gniew bogów, mimo, że przedni z ciebie wojownik.



To były ostatnie słowa, które zdołałem i chciałem wypowiedzieć. Teraz czuję, jak ciemność otula me lica, jak śmierć otwiera me oczy bym spojrzał wreszcie w prawdziwe bramy Hadesu. Wrota podziemi otwierają się by wpuścić mą duszę ulatniającą się ciała...



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » ndz 30 wrz 2007, 04:30

Nie mądrzej było wrzucić to przed oddaniem polonistce? Być może uniknąłbyś jakiś błędów, albo usłyszał pomocną radę. No ale cóż...



Pomysł: 3 / 3+



Domyślam się, że nauczycielka oceni wysoko (bo to te panie mają zazwyczaj do siebie), ale generalnie nic odkrywczego nie pokazujesz. Koncepcja może i jest interesująca ale średnio zrealizowana (tj. śmierć Hektora). Wydaje mi się, że to miał być bardziej popis stylu, niż przedstawienie ciekawej historii. Hektor spieprza przed Achillesem, wreszcie walczy, umiera, cześć i koniec. Rozumiem, że miałeś pewnie ściśle określony temat.



Styl: 4



No właśnie. Te krótkie opowiadanie wydaje się być stworzone jako wybieg dla Pani Styl. A on specjalnie nie powala, tzn. chodzi mi o to, że jakoś czuć, że to praca domowa na polski, że MUSIAłEś to napisać, bo Ci to ZADANO. Czuć pewną manierę, prawie na siłę, i trudno ocenić, bo to wszystko jest mocno stylizowane. Napewno plus za dobre słownictwo, ale czy to pochłania, ciekawi, gra czytelnikowi na uczuciach? Nie. Bo to praca domowa, coś co musiałeś zrobić (właśnie dlatego nie cierpię pisać prac na polski). Może to tylko moja chora wyobraźnia, ale właśnie tak to widzę.



Schematyczność: 3



Rekonstrukcji scen "Iliady", czy generalnie historycznych/mitycznych wydarzeń było raczej sporo, nie dostrzegam tu nic specjalnie oryginalnego.



Błędy: 2+



Pierwszy akapit i już powtórzeniówka, wątpię czy zamierzona:



Duma i lęk toczą w mej głowie zażarty pojedynek o byt. Dokładnie taki, który czyha na moją osobę, jest nieunikniony i niczym śmierć spadnie na mnie,




nie wiadomym


raczej razem



Widzę Achilla, pędzi co tchu po to by mnie wreszcie unicestwić. Kita na wierzchu szyszaka faluje od biegu, muskana wiatrem na dodatek. Peliońska włócznia groźnie uniesiona nad bark drga, lecz w przeciwieństwie do mnie nie ze strachu.




Tak też się dzieje i bogów rodziciel unosi swe wagi złociste kładąc na jej szalach losy jeszcze niepełne:


wagi złociste przecinek



prędkie nogi Achillesa dościgną mnie w mig. Tak też się dzieje i bogów rodziciel unosi swe wagi złociste kładąc na jej szalach losy jeszcze niepełne: na jednej Achillesa, na drugiej zaś mój. O jedną kroplę stoję od przelania czary, na które ramię opadnie, okaże się za moment. Dla mnie błyskawiczny, dla przyjaciela niepomszczonego Patroklesa wieczny, jakby odkładający się na potem. Czuję jak pot spływa mi po czole, skroniach, na czubek nosa spełza, leniwie czeka by opaść. Leci. Rozbija się wśród piachu ziaren, wysycha błyskawicznie. I nadszedł czas by to mój los zawitał do bram Hadesu, to mnie opuszcza Apollon. Stoimy naprzeciw siebie. Wsparty na wbitej w ziemię włóczni mierzy mnie wściekłym wzrokiem.


Przesadzasz O.o



czy zwyciężę z ugodą ci naprzeciw wychodzę.


zwyciężę przecinek



a już w mą stronę pędzi jego włócznia ze świstem przecinając powietrze.


włócznia przecinek



tchnął życie w chmurę piachu, która wzbiła się w powietrze tudzież opadła po chwili.


powietrze przecinek



Nie mogę pozostać mu dłużny. Złość i chęć wygranej dodają mej ręce sił i wydaje mi się, że to uczucia, nie muskuły cisnęły dzidę wprost w środek tarczy Achilla. Rozsierdzam się jeszcze bardziej widząc, iż oręż mój odbija się od puklerza bezradnie. Prośby do brata mego, Deifoba, by ten włócznie mi do ręki przywrócił nic nie dają. Zostaję sam z horrendalną świadomością, że los mój naprawdę w podziemiach Hadesu spocznie. łudziłem się, iż to cny Deifbos jest przy mnie,




Jak dzika zwierzyna pośród traw rzucam się na Achillesa jak na bezbronne jagnię.


Dwa 'jakowe' porównania w jednym zdaniu nie brzmią buena.



Ostatkami sił, gasnąc już odpowiadam:


gasnąc już przecinek



Spodziewałem się takiej reakcji jednak rzeczą ludzką jest, łudzić się i marzyć o niemożliwym.


bez przecinka po jest, przecinek po reakcji



gniew bogów, mimo, że przedni z ciebie wojownik


bez drugiego przecinka



Generalnie zbyt dużo tego jak na krótkie opowiadanie.



Ocena ogólna: 3 / 3+



Pomysł nie porywa, styl jest niezły, ale czuć (przynajmniej ja czuję), że to praca domowa, stylizacja może być, spora ilość błędów. Generalnie jeden z tekstów, które się czyta, komentuje i po niedługim czasie spycha gdzieś w najdalsze kąty umysłowego magazynu. Z chęcią przeczytałbym coś innego, Twojego autorstwa.



Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Marazes
Szkolny pisarzyna
Posty: 34
Rejestracja: pn 03 lip 2006, 23:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Marazes » ndz 30 wrz 2007, 11:35

Dzięki :) co do pomyslu to i tak wyszedlem za temat... wiec rozumiem oceny, byly do przewidzenia :) I przerazila mnie powtarzalnosc 'mnie'... jezus! Przesadzilem ;p dzieki Patren za ocene ;]



Awatar użytkownika
Lan
Imperator
Imperator
Posty: 2867
Rejestracja: ndz 26 lut 2006, 11:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Lan » czw 04 paź 2007, 09:24

cóż, trudno jest ocenić pomysł, czy schematyczność skoro jest to praca narzucona z góry. Jednak jeśli patrząc na sposób przedstawienia tej sceny, jak dla mnie jest na zbyt sucha. Człowiek w swych ostatnich chwilach przechodzi od strachu poprzez załamanie aż w końcu godzi się ze swym losem. u ciebie tego nie widać, nie ma żadnych uczuć. Przecież Hektor był człowiekiem, musiał coś czuć.

Stylizacja, jak dla mnie, przesadzona. w wielu miejscach po prostu brzmi śmiesznie - szczególnie przy dialogach.



Wracając ponownie do kwestii pracy domowej. podejrzewam, że twój tekst oceniony zostanie wysoko... dlaczego? Będzie prawdopodobnie wyróżniał się na tle innych prac. Można więc powiedzieć, że osiągniesz swój cel. Na moje wymagania, jest to jednak trochę za mało.



Pozdrawiam


"Rada dla pisarzy: w pewnej chwili trzeba przestać pisać. Nawet przed zaczęciem".

"Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu".

- Nieśmiertelny S.J. Lec


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości