O tym, czy istotny jest rodzaj emocji, którymi poruszymy czytelnika

Wszystkie pytania o sprawy techniczne dotyczące pisania

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Wolha.Redna
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1136
Rejestracja: sob 29 sie 2015, 20:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

O tym, czy istotny jest rodzaj emocji, którymi poruszymy czytelnika

Postautor: Wolha.Redna » ndz 16 wrz 2018, 14:59

Ostatni post z poprzedniej strony:

No to rozważmy rzecz na przykładzie. Klasyka: "Zbrodnia i kara". Raskolnikow popełnił zbrodnię i poniósł karę w postaci wyrzutów sumienia, rozterek moralnych itp. Jest to uczenie określonych wartości moralnych, zawarte w przekazie: zrobiłeś zły uczynek, to będziesz cierpiał, zasady moralne dotyczą i ciebie. Takiego bohatera Dostojewski wybrał, taki ciąg scen ukazał, postawił swojego bohatera w sytuacji takiej a nie innej - prawo autora.
Moje pytanie brzmi: czy Dostojewski to przeżytek? ;)


"Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, aby im okazać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi". Pratchett

"Dłubanie w źle wysmażonym kotlecie jest mało rozwojowe" by Rumcajs

Awatar użytkownika
Jundi
Pisarz domowy
Posty: 54
Rejestracja: czw 01 lut 2018, 22:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

O tym, czy istotny jest rodzaj emocji, którymi poruszymy czytelnika

Postautor: Jundi » ndz 16 wrz 2018, 17:31

Kreator pisze:Source of the post druzgocącym zakończeniem, w którym to opowiadaniu w mocno nie fajny sposób potraktowałem jednego z bohaterów. Na tyle nie fajny sposób, że kiedy dałem to do przeczytania mojej znajomej, ta po lekturze na drugi dzień oddała mi tekst oburzona, mówiąc, cytuję: że nikt normalny by tego nie napisał. Ponoć cały dzień chodziła przygnębiona myśląc o tym, co też uczyniłem swojej fikcyjnej postaci.

Heh
Po pierwsze: To tylko książka, postacie są fikcyjne to znaczy, że nie istnieją, można z nimi robić co się nam żywnie podoba i to tylko Twoja sprawa jak się książka zakończy. Kto umrze, komu noga odpadnie itd.
Po drugie: Żyjemy w wolnym kraju (jak narazie ;)), możesz pisać co Ci się żywnie podoba. Jak np. zechcesz napisać książkę o pedofilu jeszcze najlepiej z narracją pierwszoosobową i będziesz tam opisywał jak gwałci małe dziecko i jak wielką mu to przyjemność sprawia, no to sorry Twoja sprawa, ale jako dojrzały człowiek musisz być świadomy, że będziesz musiał liczyć się z ogromną krytyką. Niestety tak już jest w przypadku kontrowersji i niekonwencjonalności. Take te ludzie jusz som :lol:
Po trzecie: Zastanów się co chcesz przekazać w swojej treści. Jeśli naprawdę Ci na czymś zależy, zrób to tak jak uważasz i nie przejmuj się opinią jednej osoby, która być może nawet nie zna się na sztuce, ani na życiu :)
Po czwarte: Ja dawno temu po przeczytaniu Orwella Rok 1984 z miesiąc albo dwa chodziłem smutny i przygnębiony. Zależy co książka ma przedstawić. Niektóre zaskakują inne przerażają, a jeszcze inne rujnują psyche xD Po to się je czyta.


"W internecie znajdziecie tylko najprawdziwszą i jedyną słuszną oraz absolutną prawdę"
- Albert Einstein :lol:

Awatar użytkownika
Anna Kowalczewska
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: czw 06 wrz 2018, 11:04
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gorzów Wielkopolski
Płeć: Kobieta

O tym, czy istotny jest rodzaj emocji, którymi poruszymy czytelnika

Postautor: Anna Kowalczewska » ndz 16 wrz 2018, 20:20

Przy okazji samych emocji masz wątpliwości odnośnie moralności treści i opinii się z nimi wiążących. A przy okazji etykietki typu: nieczuły, despota, seksista, i inne podobne. Prawda jest taka, że nie da się wzbudzać emocji przy fabule, w której nic się nie dzieje. Ciężko jest również bazować tylko na pozytywnych emocjach. Podbijamy je pokazując kontrasty: każdy śmiech wydaje się lżejszy w chaosie nieszczęść. I odwrotnie. W końcu, moim zdaniem rzecz najważniejsza, historia dlatego jest zapamiętana, bo zostawiła w pamięci ślad w postaci silnej emocji. Nie dobrej historii, która była "sucha".
Niestety, wiąże się to z tym, że czytelnik może dziwnie patrzeć na autora i posądzić go o różne dewiacje. A autor chciał tylko opowiedzieć historię:-) chyba, że ciągle pisze o tym samym... :hm:



Awatar użytkownika
Begied21
Pisarz domowy
Posty: 181
Rejestracja: pn 19 lut 2018, 22:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

O tym, czy istotny jest rodzaj emocji, którymi poruszymy czytelnika

Postautor: Begied21 » ndz 16 wrz 2018, 20:31

Ja raczej zajmę stronę Navajero i bezapelacyjnie zgodzę się z tym, co napisała Rubia:
Rubia pisze:Source of the post
(…) Jednak już od starożytności był rozpowszechniony pogląd, że sztuka ma przed sobą trzy zadania: docere - czyli uczyć, delectare - sprawiać przyjemność oraz permovere - poruszać, wstrząsać. Niekoniecznie wszystkie trzy muszą być realizowane w jednym dziele. Czyli widziano w sztuce pierwiastek bardzo świadomego oddziaływania autora na odbiorcę, z wyraźnie określonym celem. A jeśli nie... Nie wiem, naprawdę mam problem z wyobrażeniem sobie tekstu, który będzie pozbawiony "komentarza autorskiego", czyli intencjonalnego odniesienia wobec opisywanej rzeczywistości albo wobec innego dzieła. Zabawa słowami? Pisanie dla pisania?

Dokładnie tak – moim zdaniem, na tym też polega największa trudność pisania, a mianowicie jak bardzo autor odsłania się czytelnikowi; jak umiejętnie połączyć wszystkie wątki, gdzie dodać realizm, a gdzie wystarczy fikcja, by wyszło smaczne i oryginalne danie – lepiej – nowy, wspaniały świat :wink:
Tym w istocie jest książka. Autor daje czytelnikowi nie tyle mapę, co nową krainę, inny wymiar – rzeczywistość przefiltrowaną przez swoje zmysły. To odpowiedzialna i często niewdzięczna praca. Faktycznie, duża cześć fundamentów jest już zbudowana, jednak co z resztą? Pokusiłbym się o stwierdzenie, że każda dobrze napisana książka spełnia te 3 reguły – docere: skoro czytelnik ma twarde reguły rządzące światem przedstawionym, to ile więcej o tym świecie wie autor; delectare: tutaj chyba nie ma żadnych wątpliwości i w sumie z permovere . Przedstawienie gwałtu czy anioła na skrzydłach to są środki wyrazu; coś jak cegła. Można z nich zbudować dom ,albo rzucac nimi w okno sąsiada. Albo można stworzyć dom, który żyje i pożera ludzi w środku (Phillip K. Dick – „Oko na niebie”). To wszystko musi mieć jakiś sens – oczywiście, że na świecie są patologiczne dzieci, które non-stop tłuką szyby na osiedlu i robią częstokroć gorsze rzeczy, są też inżynierowie, którzy tułają każdy grosz, ale większość świata to wycinek z generatora liczb losowych. Literatura to życie podniesione do potęgi. Tematy budzące oburzenie pisarz nawet powinien poruszać, ale umiejętnie – i pojawia się kolejny problem do rozważenia – warsztat, czy historia? Nie ma historii bez warsztatu, tak jak bez warsztatu literackiego nie da się opisać dobrej historii, wiec cóż…trzeba ćwiczyć.
Przykłady tego, iż osoba autora znajduje odzwierciedlenie w dziele można mnożyć – zacznijmy od takiego „Ferdydurke” Gombrowicza. Jak wiadomo, jest to powieść awangardowa, podzielona niejako na 3 „etapy” – szkołę, dom Młodziaków i dworek w Bolimowie. Moim zdaniem jest to jedno z bardziej mistrzowskich ukazań świata przedstawionego m.in. ze względu na zakończenie – co wrażliwsi czytelnicy powiedzą, że no ale jak to, jak ten Józio tą Zosię potraktował… Oczywiście, z dworkiem w Bolimowie chodzi o groteskę i „Pana Tadeusza”, ale też sam Gombrowicz ukazał zapewne co nieco ze swojego życia – ładnie jest to opisane w „Jaśniepaniczu” Joanny Siedleckiej. (już nie mówię o tym, że każdy rozdział solidnie naznaczony jest poglądami autora, ale w bardzo umiejętny sposób, dzięki czemu jest to jedna z lepszych lektur szkolnych)
„Dżuma” Camusa – Rieux, główny bohater jest przecież ateistą i na początku nie dogaduje się z ojcem Paneloux; jak wiadomo, kolejne mistrzowskie ujęcie problematyki dobra i zła i różnych postrzegań na czynienie dobra…Camus był ateistą. Przypadek – nie sądzę…
Padł tutaj „Rok 1984” Orwella – smutne, prawda, że smutne, ale zauważmy, jaki to ma cel, jaka wymowa przyświeca całemu utworowi. Swoją droga, bardziej smutny jest „Nowy wspaniały świat” Huxleya – i powiedziałbym też, że bardziej realny (ale bez offtopu). No oczywiście jeszcze jest „451 Fahrenheita” Bradbury’ego…wszystkie te antyutopie są bardzo przytłaczające w swoim odbiorze, ale jasno widać tutaj cel i tą wielowymiarowość dzieła – a nie relatywizm moralny.
Generalnie triumfujący czarny charakter i siermiężne opisy różnych rzeczy to odpowiednik Mary Sue (chyba, że rozpatrujemy dekadentyzm jako epokę) – ani jedno, ani drugie wcale nie jest dobre.
Poszedłbym dalej – o Herbercie i Miłoszu mówi się, że są poetami „moralnej próby”. Oni twardo obstawali przy swoim – „Który skrzywdziłeś…”, „Campo di Fiori”, choć oczywiście jest tu (u Miłosza) trochę innych wątków – „Alkoholik wstępuje w bramy niebios”… no ale dobra, to poeci byli.
Jest coś takiego jak 31 struktur dramaturgicznych(dotyczących fabuły); większość rzeczy, które tutaj piszemy, gdzieś tam została już w jakiś tam sposób napisana – oczywiście, lepiej lub gorzej. Czy to znaczy, że pisanie nie ma sensu? Otóż nie.
Sytuacja przypomina sprawę, gdy jest trzech kumpli i jedna dziewczyna, a za chwilę ma dojść do gry w karty. Koledzy kłócą się wzajemnie, którą talią grać; padają argumenty – a bo moja jest laminowana, a za pomocą tej grałem z kilkoma mistrzami Pcimia Dolnego, a ta ma to, czego inne nie mają. W całym tym zamieszaniu trzeba po prostu podejść i wyłożyć z przyległościami swoje karty na stół. O to chodzi w literaturze. Ale to tylko moje zdanie. Dlatego te „wielkie Cosie typu Miłość” to nie są jadowite drapieżniki, które tylko czyhają, by zamienić genialne dzieło w grafomanię, a wręcz przeciwnie – są to potężne stworzenia, z którymi trzeba się dogadać (nawet, jak czasem chapną za dużo…). W tym temacie trzeba iść czasem po linii największego oporu, celem przedstawienia tego, co się uważa za słuszne – tak zrobił choćby Bułhakow. Nie mówię, że każdy ma nim być, ale zawsze warto pisać szczerze. A to, że dla wielu ludzi słuszny będzie tylko i wyłącznie krystalicznie czysty bohater bez skazy, albo opowiadanie erotyczne w klimatach BDSM to już inna sprawa…ale to już zostało wspomniane:
Navajero pisze:Source of the post Uczenie to przekazywanie wiedzy, a nie moralizowanie, choć w wielu książkach, także tych dobrych, autor podkreśla pewne wzorce moralne. I w niczym nie psuje to lektury. Większość arcydzieł literatury światowej zahacza o moralność i etykę. Oczywiście trzeba umieć to robić...

Dodałbym jeszcze: żeby się naumieć, trzeba popróbować :)
Wolha.Redna – świetny przykład z Dostojewskim. Jak wiadomo, on nie pałał szczególną miłością do Polaków. Nawet w „Zbrodni i Karze” pojawiają się Polacy w ogólnie niekorzystnym świetle – podczas pogrzebu Marmieładowa i też ten cytat w kontekście „braku morlaności przy widmie uchylenia się od kary” – „Za granicę ucieknie Polak, ale nie o n, tym bardziej, że go śledzę, że ja zarządziłem kroki” – chodzi tylko o przykład, że twórczość autora jest nierozerwalnie zwiazana z jego osobą i odbijają się w niej też różne jego przywary…nawet w przypadku takich geniuszy, jak Dostojewski (a co dopiero tacy my ;) )


Jak to mawia święta Ziuta - olej risercz, daj uczucia...

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Dusza pisarza
Posty: 496
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

O tym, czy istotny jest rodzaj emocji, którymi poruszymy czytelnika

Postautor: Czarna Emma » pn 17 wrz 2018, 07:46

Dołożę swoje trzy grosze.
Zgadzam się w zupełności z tym, co piszą Przedmówcy, twierdzący, że sztuka to coś więcej niż tworzenie. Jakąkolwiek by ona nie była: czy to rzeźba, utwór muzyczny, obraz, wiersz, książka, dobrze jest, aby wnosiła coś jeszcze, prócz samej siebie.
No bo co z tego, że patrzymy na np. płótno i nie czujemy nic? Gdyby nie określony ładunek emocjonalny, Nocna mara J. Fuessliego czy Saturn pożerający własne dzieci F. Goi byłyby tylko zbiorem przypadkowych ruchów pędzla i niczym więcej. Dlaczego wstrząsają? Właśnie z powodu zawartych z nich emocji, a są to uczcucia mroczne, niepokojące, niemal rodem z koszmaru.
Moim skromnym zdaniem uczcuia to podstawa sztuki, bo tylko w oparciu o nie możemy doskonalić swój warsztat. Jeśli nie umie się "złapać w kadr" emocji, to choćbyśmy mieli biegłość Michała Anioła, nic by nam nie wyszło. Nie, pardon, wyszłoby - martwe, odpowiednio odłupane bloki kamienia. ;) Tylko czy o to walczymy?


- Mniejsza o to, o cóż panom chodzi?


- Nie mniejsza - jako człowiek oblatany w najlepszych towarzystwach, z ukończoną szkołą tańców nowoczesnych i figurowych, zawsze robię wszystko a propos i wytrzymuję najcięższe nawet artykuła salonowego kodeksu karnego. Ale o wiele mnie kto niemożebnie podgrymasza, łobuz się robie i z samem sobą wytrzymać mnie trudno.


z "Wiecha"

Awatar użytkownika
martar
Pisarz domowy
Posty: 64
Rejestracja: czw 05 paź 2017, 21:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

O tym, czy istotny jest rodzaj emocji, którymi poruszymy czytelnika

Postautor: martar » pn 17 wrz 2018, 09:47

Kreator pisze:Source of the post
martar pisze:Source of the post Osobiście zdarzyło mi się porzucić lekturę ze względu na sceny, które wywołały u mnie moralny sprzeciw

I co sobie wówczas gdybasz o autorze? "Cóż za chory popi#rdol to napisał!"? czy w ogóle nie osądzasz?



Nie osądzam.
Jednym to co robisz się spodoba, a innym nie. Nawet filmy gore mają swoją publiczność. Zastanów się tylko jaki masz cel i jaki efekt chcesz osiągnąć. Czy piszesz, żeby przekazać jakieś przesłanie, czy tylko dla rozrywki? Moim zdaniem każda odpowiedź na to pytanie jest dobra, o ile mówimy o tekstach dla dorosłych. Resztę zweryfikują czytelnicy (albo wcześniej wydawcy ;) )




Wróć do „Jak pisać?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości