Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

[ZAKOŃCZONA] Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 4020
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Faraon » śr 05 wrz 2018, 16:01

Temat: Cztery czarne kapelusze
Gatunek: dowolny
Objętość: max 10.000 znaków ze spacjami
Czas do: 26.09.2018 do 23:59


Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 3.10.2018 godz. 23:59. Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.


Prosimy o przyznawanie od 0 do 5 punktów [bez połówek] w poniższych kategoriach:
1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność (idea, podejście do tematu, potencjał, rozwój i wykorzystanie możliwości zamysłu)
2. Realizacja tematu (wypełnienie warunków pojedynku)
3. Błędy (błędy ortograficzne, gramatyczne, interpunkcyjne, stylistyczne i leksykalne)
4. Warsztat (błędy logiczne [fabularne], ocena stylu, narracji, dialogów oraz kompozycji)
5. Subiektywne wrażenia/odczucia
i ewentualnie 1 punktu dla wybranego tekstu jako:
6. Ekstra punkt! (niezależnie od powyższych ocen przyznaj 1 dodatkowy punkt - za element, który Cię urzekł/Twojemu zwycięzcy - albo nie przyznawaj nikomu; nie można dać każdemu po jednym)

Suma: 0-26.

Wzór:

Kod: Zaznacz cały

Kategoria 1. [b]Pomysł i rozwinięcie/kreatywność[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 2. [b]Realizacja tematu[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 3. [b]Błędy[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 4. [b]Warsztat [/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 5. [b]Subiektywne wrażenia[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

[b][i]Ekstra punkt![/i][/b] dla:
Za:

[b]Suma[/b].
Tekst I:
Podsumowanie:
Tekst II:
Podsumowanie:



Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 4020
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Faraon » czw 27 wrz 2018, 11:54

Tekst I

Zupełnie inne życie


Codziennie od nowa zachwycała się wieżami katedry widocznymi z okien sypialni i codziennie brała do ręki gładką, błyszczącą słuchawkę telefonu. Aby upewnić się, że to nie sen.


Już nie mieszka w Braciszewie, z widokiem na gorzelnię. Trzy miesiące temu kupiła jasne, wygodne mieszkanie w Gnieźnie, blisko rynku. W dodatku z elektrycznością i wodociągiem. Mój Boże, gdyby mama tego dożyła!


Zofia westchnęła, ale już po chwili usiadła przed lustrem toaletki.


To dzisiaj.


Otworzyła słoiczek z napisem Sławny róż zielony ateński; nowo wynaleziony, którego używała Aspazyja Phryné. Wprawnym ruchem wyjęła kawałek suchej tabliczki, włożyła go do porcelanowej miseczki i ostrożnie dolała wody z flakonu. Zielona grudka rozpuściła się i zamieniła w śmietankę o jasnoróżowym kolorze. Gotowe. Małą gąbką, sprowadzoną z drogiej poznańskiej perfumerii, nałożyła fluid na twarz, szyję i uszy. Olejkiem rycynowym zwilżyła brwi i rzęsy, poprawiła upięcie włosów i spojrzała w lustro.


-Tak. To wcale nie tak źle mieć czterdzieści lat, myślałam, że będzie gorzej. W końcu mama też była zawsze zgrabna i wiotka. No i te nasze zęby! – Uśmiechnęła się z zadowoleniem. Wstała, wygładziła falbanki kremowej bluzki i lekko przesunęła pasek brązowej spódnicy, spod której wyglądały noski eleganckich bucików.


Idąc korytarzem czuła już zapach placka drożdżowego ze śliwkami. Bardzo stosowny w sierpniu, no i zawsze comme il faut, pomyślała. Weszła do kuchni, gdzie służąca właśnie ustawiała na tacy filiżanki i cukiernicę.


-Tom kapuste kiszonom to ugotuje jutro, psze pani, bo dzisiaj to nie! – obwieściła Marysia, wycierając ręce w ścierkę. – No bo jak pani psorowa przychodzi pierszy raz…


- O, dziękuję Marysi! Tak, to by było nieelegancko, z tym zapachem...


- I niech pani zobaczy salonik, żeby potem nie było że cóś…


Przestronny, jasny salon był idealnie wysprzątany. Zofia szybko zlustrowała etażerki pełne zdjęć i bibelotów, komódkę oraz szafę biblioteczną. Sofa i dwa fotele obite ciemnozielonym aksamitem łagodnym łukiem otaczały okrągły, starannie wypolerowany stolik. Dokładnie tak, jak lubiła.


Zbliżała się dwunasta; słońce coraz ostrzej świeciło w okna, toteż Zofia zaciągnęła grube żółte zasłony. Właśnie poprawiała dalie w wazonie, gdy usłyszała dzwony u franciszkanów, a po chwili pukanie do drzwi, głos Marysi witającej gościa i stuknięcie parasolki wkładanej do stojaka.



Do saloniku weszła pani profesorowa Jasińska, pulchna, siwiejąca brunetka około sześćdziesiątki. Jej mąż, nauczyciel łaciny i greki, cieszył się w Gnieźnie wielkim poważaniem, toteż zaproszenie na wieczór towarzyski u profesorostwa oznaczało przynależność do miejscowej elity. Zofia, jako córka zubożałej szlachcianki i była nauczycielka wiejska, miała duże szanse na dołączenie do tego grona, choć – jak myślała sobie często, zwłaszcza w nocy - nic nie jest pewne na tym świecie.


Panie zasiadły w zielonych fotelach, Marysia podała kawę i placek ze śliwkami, obficie posypany cukrem pudrem. Słodkie aromaty przesyciły salon; przesłonięte okna dawały poczucie błogości i spokoju, a rozmowa płynęła rozkosznym, leniwym strumieniem. Kto jest tutaj kim, kto i jak się przyczynia, kto ma ten wdzięk i błysk, i dobre serce.


- Jakie piękne fotografie! – zachwyciła się profesorowa, wskazując etażerkę. Jej biały kapelusz przybrany piórami i kwiatami lekko się przekrzywił. – Pewnie rodzinne? Mogłabym spojrzeć?


- Oczywiście, proszę. Od kiedy jestem zupełnie sama, te fotografie działają na mnie kojąco. Najpierw owdowiałam, a trzy lata temu zmarła moja matka. – Zofia uśmiechnęła się smutno i wskazała portret jasnowłosej szczupłej kobiety z parasolką, opatrzony datami „1841-1910”.


- O, jakże przykro to słyszeć! – Profesorowa nałożyła okulary na nos. – Prześliczna kobieta, widzę podobieństwo, zwłaszcza te piękne włosy.


- U nas w rodzinie późno siwiejemy – przytaknęła skromnie Zofia. Nie muszę wszystkim od razu opowiadać o francuskiej mieszance ziołowej do farbowania włosów, pomyślała.


- A ten elegancki pan we fraku i cylindrze? Wygląda jak angielski dżentelmen.


- To świętej pamięci Kazimierz, mój pierwszy mąż – wyjaśniła Zofia, a jej głos lekko zadrżał. – Wspaniały człowiek, prawdziwy mężczyzna! Czasami nie widywałam go całymi tygodniami, bo całą duszą oddawał się jeździe konnej i myślistwu, w gronie przyjaciół, podobnych zapaleńców. Aż pewnego razu…


- Proszę nie mówić, to z pewnością bolesne wspomnienia…


- Tak, ale czasem myślę, że opowiadanie o tym przynosi mi ulgę – szepnęła Zofia. - Otóż pewnego razu, jesienią, nad ranem, koń nagle poszedł galopem i Kazimierz spadł. Zabił się na miejscu… A przecież był świetnym jeźdźcem! Potem okazało się, że popręg w jego ulubionym siodle był przetarty, czego on - zawsze z głową w chmurach - nie zauważył…


- Mój Boże! To straszne!


Chwilę trwały w milczeniu.


- A… ten pan obok, brunet o przenikliwych oczach? – spytała nieśmiało pani Jasińska, wskazując kolejną fotografię.


- To świętej pamięci Tadeusz, mój drugi mąż.


- On… on też?? Ciężko panią los doświadczył!


- Tak, to prawda, ale zawsze się pocieszam, że Bóg wystawia nas na próby, których sensu nie możemy pojąć – powiedziała łagodnie Zofia. – Musimy się z tym pogodzić, także ze śmiercią. Cóż, przemijamy… Jak owady. Albo robaki. - Wypiła łyczek kawy. - Rzeczywiście, Tadzinek miał bardzo przenikliwe oczy. Z wykształcenia był przyrodnikiem, studiował w Berlinie. Niezwykły, analityczny umysł, znawca ryb, kolekcjoner motyli, prawie jak pan Darwin.


- I cóż się stało? – zapytała profesorowa, sięgając niespokojnie po filiżankę.


- Zgubiła go jego pasja. Ryby. Wszyscy mówili, żeby nie wypływał na dzikie, zarośnięte jezioro pod Promnem, że tam głębia i silny nurt z rzeczki. Ale Tadeusz był uparty, wypłynął w nocy z wędkami. Rano rybacy odnaleźli jego łódkę. Ciało odkryto znacznie później…


Pani Jasińska milczała, wstrząśnięta.


Widząc pustą filiżankę gościa, Zofia delikatnie dolała jej kawy ze srebrnego dzbanka. Profesorowa rzucała nerwowe spojrzenia na kolejny męski portret.


- Bardzo cenię sobie pani delikatność, pani profesorowo. Ale domyślam się, że chce pani spytać o mojego trzeciego męża.


- Nigdy bym nie śmiała, pani Zofio!


- Tak, to Stanisław. Także po nim zostały mi tylko wspomnienia.


- Jak… jak to się stało?


- Mieszkaliśmy wtedy w Braciszewie. Staś był zarządcą majątku, po prostu urodzony gospodarz, od rana do nocy w polu, w stajniach i oborach. Zawsze dokładny, zawsze skrupulatny. Zbudował nowoczesną gorzelnię, sprowadził do niej potężne niemieckie maszyny… - Zofia westchnęła cicho. – Wpadł do kotła parowego. Komisarz Lautgeber powiedział mi potem, oczywiście z największą delikatnością, że najprawdopodobniej mój nieszczęsny mąż stracił równowagę i wypadł za barierkę, bo… bo, być może, był niezupełnie trzeźwy!


Profesorowa milczała przez dłuższą chwilę. W końcu pogładziła Zofię delikatnie po ramieniu.


- Tak dłużej być nie może - powiedziała. - Musi pani wyjść ze swej wdowiej samotności, wrócić do ludzi! Mam nadzieję, że przyjmie pani zaproszenie na nasze czwartkowe herbatki?


- Z prawdziwą przyjemnością! – Uśmiechnęła się łagodnie Zofia.


- Już niektórzy goście pytali o panią, na przykład pan aptekarz Fogler. Uroczy człowiek, zresztą też od kilku lat wdowiec. - Pani Jasińska pokiwała głową, powodując kolejne przesunięcie się kapelusza. - Także w naszym spokojnym Gnieźnie zdarzają się tragiczne wypadki.


- Wypadki?!


- Niestety. No właśnie pani Foglerowa… O, to był dla nas straszny wstrząs! Żona pana magistra otruła się, bo w nocnych ciemnościach nieszczęśliwie pomyliła buteleczki z lekami! Pan Fogler długo nie mógł dojść do siebie, bardzo się o niego martwiliśmy…


Zofia uważnie patrzyła na swą rozmówczynię.


Kawa już ostygła, cukier puder zabarwił się śliwkowym sokiem.


Zbliżała się pora obiadu.


Było już wpół do drugiej, gdy profesorowa pożegnała się, umocowała szpilkę w kapeluszu, otworzyła parasolkę i wyszła na zalaną słońcem ulicę. Po chwili namysłu zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku apteki.



***

Tylko te noce.


Czasami wracali wszyscy trzej, czasami pojedynczo.


Kazimierz, cuchnący alkoholem i przepoconymi perfumami, znowu śmiał się, że przepuścił prawie cały jej posag w burdelach i na wyścigach; białe, tłuste palce Tadeusza powoli i starannie nabijały na haczyk wijącego się robaka lub precyzyjnie, z rozkoszą kastrowały jej psa; ciągle przystojny, choć przeżarty syfilisem Stanisław nadal dopadał wiejskie dziewczyny i zaznaczał liczbę swych podbojów nacięciami na okładce księgi rachunkowej.


Budził ją smród i przerażenie.


Wstawała. Otwierała szafkę ukrytą za kotarą i wpatrywała się w trzy czarne kapelusze. Pierwszy od lewej - podniszczony cylinder Kazimierza, drugi – ponury homburg Tadeusza, i trzeci – klasyczna, piękna fedora, oczko w głowie Stanisława. Pozostałe dwa wieszaki były puste, ich biało emaliowane gałki lekko połyskiwały w świetle nocnej lampki.


- Czasami kobieta nie ma wyboru – mówiła cichym głosem. – A wy… wy byliście niegrzeczni.



***

Październik nadszedł chłodny i deszczowy.


- Letko napaliłam w saloniku, psze pani, co by nie ciongło po plecach – powiedziała Marysia, pomagając Zofii zapiąć guziczki na długich, ciasnych rękawach. Skończyła i spojrzała jeszcze raz, czy aby wszystkie wpięła we właściwe pętelki. – A antonówki takie duże w tym roku, że pińć starczyło na całom szarlotke!


- Dziękuję! A dodała Marysia wa….


- Wanilie dodałam, jak zawsze. Wanilia daje panom dobry humor, psze pani, pamientam! – Brzydka blizna na jej policzku ściągnęła się w uśmiechu. – Jeszcze ubije śmietane i szlus, wszystko gotowe.


Służąca poszła do kuchni, Zofia spojrzała w lustro.


Teraz Sławny róż zielony ateński, olejek rycynowy, włosy, uśmiech i wiotkość talii.


Dzwony u franciszkanów biły na piątą gdy rozległo się pukanie do drzwi. Zofia słyszała Marysię witającą gościa, głęboki, spokojny głos Foglera i stukot parasola w stojaku. Jeszcze raz wygładziła suknię i powoli wyszła z sypialni.


W holu, na stoliku pod wieszakami, leżał czarny, budzący zaufanie melonik.




##############################################


Tekst II

Czwarty kapelusz

Pierwsze ukłucie poczułam, gdy wysiadając z taksówki ujrzałam go czekającego przed Four Seasons. Stał niedbale oparty o słup latarni, w ciemnoszarym garniturze, z płaszczem przewieszonym przez ramię. Wokół ruch, mijały go dziesiątki przechodniów, przejeżdżały samochody, a on tylko stał i zamyślony patrzył gdzieś w dół Barclay Street.


W czarnym kapeluszu, tym nieodłącznym czarnym kapeluszu.



– Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że na siebie wpadliśmy, Emmeline.


– Cóż za przypadek, prawda? Że też byliśmy na tym samym wernisażu.


Oczywiście drobiazgowo zaplanowany przypadek.


– Właściwie, to miałem nie iść, ale żona wspólnika nalegała… – tłumaczył się, a ja patrzyłam, jak poruszają się jego usta.


Wiedziałam. Wiedziałam wszystko.



– Ile to już lat, Dan? Dziesięć?


Sprawdzałam go perfidnie. Jeśli mu nie zależy, jeśli o mnie nie myślał…


– Prawie dwanaście, Emmeline. Bez dwóch miesięcy – uśmiechnął się.


Jak dokładnie. Był zainteresowany, pytanie tylko, jak bardzo. Musiałam nad tym popracować.



– Mieszkasz w Nowym Yorku?


Czarna rękawiczka zsunęła się do łokcia. Poprawiając ją, musnęłam palcami nagie ramię. Obserwował każdy mój ruch.


– Od paru miesięcy.


– A wcześniej?


Udałam zamyślenie. Obserwowałam płomyki świec migoczące w jego oczach.


– Miami, Savannah, Charleston, Providence, najdłużej, sześć lat, mieszkałam w Bostonie. Ostatnie pół roku spędziłam w Filadelfii.


Nie skłamałam ani razu.


– Interesy? – uśmiechnął się znacząco.


– Interesy.


– I teraz przyszedł czas na Nowy York?


– Tak, Dan. Ale już nie…. Czas na emeryturę, dlatego tu przyjechałam.


To też prawda. Nie cała, ale jednak prawda.



Miał obrączkę.


– Twojej żonie nie przeszkadza, że jesz ze mną kolację?


Umieściłam papierosa w długiej cygarniczce a on oczywiście szarmancko podał mi ogień.


– Julie zginęła w wypadku. Cztery lata temu – odparł łagodnie. Nie miał smutnych oczu.


Wiedziałam przecież. Wiedziałam o wszystkim.



– A ty, Dan? Mieszkasz w Nowym Yorku?


– Mam mieszkanie przy Central Park West.


Wygląda na to, że na swoich legalnych interesach Dan wychodzi o wiele lepiej ode mnie.


– Zamożna okolica.


– Całkiem ładnie. – Speszył się.


– Wiesz, kotku – udawałam, że tego nie widzę – napiłabym się dobrej, czarnej kawy.


– U mnie?


– Pewnie. Muszę zobaczyć tę ładną… garsonierę! – parsknęłam śmiechem a Dan śmiał się ze mną.



Gdy poprosił o rachunek, zgasiłam papierosa i wzięłam torebkę.


– Dan, przepraszam na chwilę.


Po kilku krokach przechyliłam się niedbale i ostentacyjnie spojrzałam na prawą łydkę. Zgodnie z planem szew pończochy był przekrzywiony. Schyliłam się jeszcze bardziej i poprawiłam go. Dłoń przesunęła się zmysłowo po skórze. Spojrzałam ukradkiem spod rzęs. Patrzył, oczywiście patrzył.


Zdjął mnie strach. Czy przeszarżowałam? Czy dobrze grałam rolę sentymentalnej i stęsknionej za dawnym kochankiem? A może mnie przejrzał? Widział mnie już w roli wyrachowanej uwodzicielki realizującej swój tajemniczy plan. Wiele razy. Znał mnie tak dobrze, kiedyś. Znał wszystkie moje sztuczki. Wymyśliłam wiele nowych, ale czy to wystarczy? Liczyłam, że się udało. Że zobaczył coś pomiędzy – radosną po nieoczekiwanym spotkaniu, ale i niepewną – i w tej niepewności sięgającą po stare tricki. Czy uwodzenie było błędem? A może wręcz przeciwnie, może gdybym zachowywała się zupełnie inaczej, niechybnie wyczułby fałsz i powziął podejrzenia? Może właśnie najlepsze, co mogłam zrobić, to być sobą, taką jak kiedyś?


Wiedziałam, że niedługo wszystko się wyjaśni. Albo się uda, albo nie i wtedy wyjadę, ucieknę, zniknę stąd na zawsze.


W toalecie nałożyłam nową szminkę. Tę specjalną. Odtąd musiałam uważać, nie pić, nie palić papierosów, nie oblizywać warg. Wszystko od tego zależało.



Pojechaliśmy taksówką do pięknego apartamentu z widokiem na Central Park. Uniżony portier w liberii otworzył nam drzwi i giął się w ukłonach. W windzie, staromodnej, szykownej windzie Dan mnie pocałował.


– Emmeline, tak bardzo…


Nie pozwoliłam mu skończyć. Zamknęłam jego usta moimi. Pachniał jesiennym słońcem, zupełnie jak kiedyś. Nie mogłam się powstrzymać, nie mogłam nie rozchylić warg. To było ryzykowne, musiałam się spieszyć.


– Kawę? A może drinka? – spytał w eleganckim salonie.


– Zrób mi manhattan, ale najpierw… – Uśmiechnęłam się nieśmiało. – Mogę napić się wody?


Zrozumiał. Gdy kobietą targa burza po pocałunku, po tym pierwszym od tak dawna pocałunku, musi schłodzić emocje. Gdy szykował koktajle, sprawnie wlałam do szklanki z wodą zawartość małej fiolki i wypiłam duszkiem. Antidotum. Zdążyłam.


Teraz wystarczyło tylko poczekać.


Siedzieliśmy blisko siebie otuleni ciepłem rozpalonego kominka, a on gładził mnie po odsłoniętym ramieniu. Coś mówił, ale słuchałam już tylko tembru jego głosu, rytmu słów, uśmiechałam się i potakiwałam. Czekałam. Szeptał mi do ucha, w zagłębienie szyi, a jego palce poruszały się coraz wolniej, głos brzmiał coraz ciszej.


Zasnął, gdy kończyłam koktajl. Zapaliłam jeszcze papierosa, by dać sobie i jemu więcej czasu, by nabrać pewności. Nacisnęłam bolesne miejsce z boku szczęki, ale nie reagował.


Nie ściągając rękawiczek, zaczęłam działać.


Najpierw gabinet, tu szanse były największe. Wielkie, drogie biurko, Black & Parsons, nie stawiało oporu, otworzyłam wszystkie zamki, przeszukałam wszystkie szuflady. Znalazłem wszystkie trzy tajne skrytki, pod blatem, w bocznej ściance i w dolnej szufladzie. W moim fachu trzeba znać się na takich rzeczach.


Ale nigdzie tego nie było.


Przejrzałam meble. Setki książek, aż jęknęłam głucho. Przekartkowałam wszystkie. Zajrzałam do każdego zakamarka, pod dywan, za każdy obraz i zdjęcie, łącznie z przepasaną czarnym kirem fotografią trzydziestoparoletniej kobiety. Julie była ładna, ale w zupełnie innym typie niż ja, trochę poprawiło mi to humor.


Zajęło mi to półtorej godziny.


W garderobie obmacałam każdy garnitur, sprawdziłam szuflady, zajrzałam do każdego buta. Drugie ukłucie poczułam, gdy ujrzałam na półce trzy czarne kapelusze. Lśniący cylinder, komplet do czarnego fraka, już go sprawdzałam. Czarny melonik, zapewne potrzebny, bo Dan prowadzi interesy również w Londynie. I ten, który nosił dzisiaj, klasyczny i elegancki. Cały Dan, zawsze w czarnym kapeluszu, bez względu na porę roku, bez względu na temperaturę i aurę, żadnych ustępstw. Nawet w letni skwar – tylko czarny, żaden szary, ani beżowy i absolutnie nie panama.


Przypomniał mi się kapelusz, który kupiłam mu w Tarragonie. Gdy szaleńczo pędziliśmy kabrioletem uciekając z Barcelony, choć przecież nikt nas nie gonił, ale tak było zabawniej. Podmuch wiatru porwał Danowi stare nakrycie głowy, a on śmiał się, śmiał i śmiał, jak szalony. Ale potem posmutniał i był tak bardzo nieswój, że w najbliższym mieście wypytałam dokładnie i znalazłam najlepszy zakład kapeluszniczy. Wiekowy Katalończyk wyszykował Danowi najpiękniejszy czarny kapelusz, jaki widziałam, z wysokogatunkowego króliczego włosa, zdobiony czarną taśmą i małym piórkiem. Nie wiedziałam z jakiego ptaka i podpuszczałam Dana, że pewnie pawia, bo chodził w tym kapeluszu dumny jak paw.


Ukłuło po raz trzeci. Tego kapelusza tu nie było. Nie powinnam się dziwić, pewnie pozbył się go dawno temu.


Przeszukałam salon i salonik. Kuchnię, łazienki, sypialnie. Zajrzałam do buduaru, wyglądał, jakby zatrzymał się w nim czas. Czysty, ale jakby martwy. Wyszłam, zamykając cicho drzwi. Nie mógłby tego trzymać w pokoju żony. Niemożliwe. Nie on.


Nad Central Parkiem wstawał świt. Miałam jeszcze trochę czasu, pół godziny, może godzinę, ale brakowało mi już pomysłów. Co mi jeszcze zostało? Schowek? Spiżarnia? Zajrzałam do schowka, gdzie piętrzyły się stare pudła. W najniższym znalazłam. Wtedy ukłuło mnie ostatni raz, najmocniej. I już nie przestawało.


Czwarty czarny kapelusz. Elegancka fedora, którą podarowałam Danowi w Hiszpanii. Nie wierzyłam własnym oczom, podniosłam go ostrożnie.


Pod kapeluszem było to, czego szukałam.


Fotografia. Ostatni twardy dowód łączący mnie z przeszłością. Ostatnia przeszkoda dzieląca mnie od spokojnego i dostatniego życia po wycofaniu się z zawodu. Bo tak planowałam i przyszedł czas, by te plany zrealizować, pieniędzy mi nie zabraknie. Nie zostawiałam śladów, nie było żadnych dowodów. Zadbałam o to, byłam ostrożna.


Tylko ta fotografia. Słoneczny dzień, siedzimy roześmiani w samochodzie, Dan z dumą prezentuje nowy kapelusz, ja mam na szyi założoną na chwilę, tylko do zdjęcia, diamentową kolię. Dzień wcześniej w Barcelonie ukradliśmy ją greckiemu multimilionerowi i jechaliśmy właśnie, nieco okrężną drogą, do Madrytu, do umówionego pasera. To zdjęcie zrobił Rick, trzeci członek naszej złodziejskiej szajki. Byliśmy dobrzy, tak dobrzy, że nigdy nie powiązano, ani z nami, ani ze sobą, tych wszystkich kradzieży, których dokonaliśmy w Anglii, Francji i Hiszpanii. Żadnych śladów.


To właśnie wtedy, gdy odpoczywaliśmy po tamtej akcji, Dan oświadczył, że czas byśmy z tym skończyli. Zbędne ryzyko, dość pieniędzy i mnóstwo pomysłów na legalny interes. Ja nie chciałam, kochałam to. I ryzyko, i życie z dnia na dzień, i nieustanne podróże. Dan zagrał ostro, oświadczył, że dzielimy się pieniędzmi i on odchodzi. Był pewien, że się złamię, że zrezygnuję, że przyznam mu rację. Rickowi to pasowało, wyjechali obaj, każdy w swoją stronę.


A ja zapomniałam o Danie.


Pamiętałam o tym zdjęciu. Odnalazłam Ricka w Filadelfii i straciłam pół roku, żeby go rozpracować i omotać. Właściwie tak dla pewności, bo nie był zbyt bystry, nie rozszyfrował mnie. Bez problemu oddał mi klisze i odbitki. O tej, którą dał Danowi, powiedział mi, nim go otrułam. Stąd przeprowadzka do Nowego Yorku, zaplanowane przypadkowe spotkanie i kolacja. Pozostało jedynie zniszczyć ostatni dowód i skończyć z Danem.


Chyba, że… mogłabym zaczekać aż się obudzi i…


Bolesne kłucie w sercu zelżało.


Czy mogłabym… znów z nim? Spędzić resztę życia? Widziałam to w jego oczach. Wybaczyłby mi wszystko, rozstanie, Ricka, kłamstwa. Zna mnie, tęsknił za mną. Czy mnie… kocha? Czy ja go kocham?


Wracam do niego i delikatnie układam jego głowę na mych kolanach. Słońce nieśmiało oświetla srebrne nitki w jego włosach, a ja gładzę tę niesforną grzywkę i myślę.


Dan pochrapuje, niedługo się obudzi.




##############################################


Tekst III

CZK

Było po północy, kiedy zdębiałem. Prawdę mówiąc, przed zdębieniem zdążyłem otworzyć drzwi.


Na klatce schodowej nie było nikogo, więc pomyślałem, że dźwięk dzwonka musiał mi się przyśnić. Myślałem tak do czasu, kiedy dobiegł mnie głos. Ludzie, głos w środku nocy! I to z pustego korytarza! Prze-ra-ża-ją-ce!


Z trudem opanowałem rozklekotane nerwy i jeszcze raz spojrzałem w ciemność. Nie, nie było nikogo; mimo to głos przemówił ponownie:


─ W dół pan patrz, w dół!


Posłusznie opuściłem wzrok i… zdębiałem! Całkowicie! Za progu leżały cztery czarne kapelusze. Jeden z nich, większy od reszty, wyglądał na herszta. Jak po chwili zrozumiałem, to on przemawiał w imieniu swoim i kompanów.


─ Jesteśmy z CZK ─ powiedział, groźnie marszcząc szerokie rondo.


─ CZK? ─ Zamrugałem nieprzytomnie. Przecież czasy stalinizmu już dawno minęły!


─ Tak, CZK. Mamy za zadanie przeprowadzić rewizję.


─ Jakim prawem?! ─ pisnąłem. Myśli pędziły jedna za drugą, a w ich bezładnej krzątaninie słyszałem tylko słowo „rewizja”.


─ Im mniej pan będziesz wiedział, tym lepiej dla pana ─ burknął herszt, zebrał się w sobie i przeskoczył przez próg. Jego trzej towarzysze wkrótce także znaleźli się w mieszkaniu.


Stałem, osłupiały, patrząc, jak niespodziewani goście prędkimi susami docierają do wieszaka na płaszcze i ustawiają się jeden na drugim. Przywódca wskoczył na chwiejącą się, czarną wieżę i wprawnym skokiem wdrapuje się na wiszącą nad rzędem haczyków półkę.


Kilkoma ruchami ronda zrzuciwszy leżące na półce czapki, odchrząknął. Rozumiecie? Odchrząknął, zupełnie jak człowiek!


─ Panie, nie masz pan kapeluszy w domu?


Poczułem, że się czerwienię; w gardle mi zaschło. Z trudem pokiwałem głową, że nie, nie mam kapeluszy.


─ Nie noszę ─ dodałem, gdy herszt kpiąco wykrzywił dół ronda.


Czarna wieżyczka zachichotała. Zrobiło mi się gorąco ─ byłem bliski omdlenia.


─ Nie nosisz pan?! ─ huknął prowodyr, podskakując na półce, od czego na podłogę spadł mój najlepszy, wyjściowy płaszcz. Sto pięćdziesiąt złotych legło w kurzu i kałuży błota, które naniosłem na butach!


Krew się we mnie zagotowała, ale zapanowałem nad sobą.


─ Nie noszę ─ odparłem lodowatym tonem. ─ Nie noszę!


─ Nie nosisz pan? Dlaczego? ─ spytał skrzekliwy głos z dołu wieżyczki.


─ Bo nie noszę! ─ Zaczynałem tracić cierpliwość.


Herszt chrząknął, zgrabnie sfrunął na ziemię i oświadczył:


─ Jestem zmuszony pana aresztować. ─ Dał rondem znak swoim zbirom, którzy otoczyli mnie, tworząc pocieszny wianuszek u mych stóp. Mogłem każdego z nich skopać jak psa i wytarzać w kałuży, w której wciąż leżał mój płaszcz, ale nie zrobiłem tego. Sam się sobie dziwię, dlaczego…


─ Jest pan aresztowany za brak kapeluszy! ─ ryknął ten z większym rondem i zaszedł mnie od tyłu. Nie odwracałem głowy, pewny, że kapelusz nie może mi zrobić wielkiej krzywdy.


Jakże się myliłem! Boże, Boże, czemuś mnie opuścił, zabrawszy ze sobą resztki rozumu?! Dałem się złapać w potrzask jak pijana mysz w łapy kota. Usłyszawszy za sobą podejrzany szmer, nie miałem już czasu na reakcję ─ na nadgarstkach poczułem dotyk chłodnej, atłasowej wstążki. Ale jakiej wstążki, moi państwo!


Szarpnąłem się, ale nie zdołałem rozerwać tasiemki. Materiał okazał się mocniejszy od kajdanek.


Kiedy herszt stanął przede mną z kpiącym błyskiem we wpiętej nieco powyżej ronda czarnej broszce, zrozumiałem, że nie ma dla mnie ratunku. Stałem na środku przedpokoju, związany piekielnym paskiem materiału, w towarzystwie czterech czarnych kapeluszy, których prowodyr zamierzał aresztować mnie za brak odpowiedniego nakrycia głowy! Uświadomiwszy sobie komizm sytuacji, parsknąłem śmiechem.


Pamiętajcie, aby nigdy, ale to nig-dy nie śmiać się w obecności kapeluszy! Uderzenie, jakim „poczęstował” mnie herszt, nie da się porównać z niczym innym na świecie. Policzki paliły żywym ogniem, a z rozbitego nosa buchnęła krew. Prowodyr chrząknął z wyższością i warknął:


─ Milczeć!


Na widok wojowniczo uniesionego ronda zrobiłem się potulny jak świeżo ogolone jagnię. W milczeniu połykałem wypełniającą usta krew, podczas gdy oprawcy zaczęli przepychać mnie w kierunku wyjścia.


Nie pamiętam, jakim cudem dotarłem do siedziby CZK. Wiem tylko, że niesamowicie zdziwił mnie wyryty nad bramą napis: Centrum Zarządzania Kapeluszami. Pomny diabelskiego ciosu herszta, nie pytałem o nic. Bałem się nawet myśleć o napisie.


Chyba jednak coś pomyślałem, bo trzymają mnie tu czwarty dzień. Ludzie, ratunku! I strzeżcie się kapeluszy!




##############################################

Oceniamy!



Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 443
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Isabel » pt 28 wrz 2018, 11:55

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:
Tekst III: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 4
Uzasadnienie:
Tekst III: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Zauważyłam co prawda jeden błąd interpunkcyjny, ale to za mało, żeby oberwać cały punkt
Tekst III: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:
Tekst III: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:
Tekst III: 5
Uzasadnienie:

Ekstra punkt! dla: II
Za: Nowy Jork, płomyki migoczące w oczach i dwa końcowe akapity

Suma.
Tekst I: 23
Podsumowanie: Porządny, solidny tekst, ale jak dla mnie odrobinę za przewidywalny. A przeżarty syfilisem Stanisław budzi tylko jedno skojarzenie ;)
Tekst II: 25
Podsumowanie: Przepiękna atmosfera tekstu, tak sobie to opowiadanie płynie, snuje się miękko... Ładne emocje, bohaterka – pomimo swojej profesji – jakaś taka naturalna, normalna w swoich odczuciach, wspomnieniach, wahaniu.
Tekst III: 24
Podsumowanie: Cudownie absurdalne :D


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2893
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Bartosh16 » pt 28 wrz 2018, 14:11

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: przynudnawy początek, nieco przegadany, ale plot twist trochę wynagradza.
Tekst II: 2.
Uzasadnienie: pomysł... pomysł był, ale wykonanie zawiodło. O tym nieco dalej.
Tekst III: 4.
Uzasadnienie: Zdecydowanie najciekawszy pomysł, oryginalny, coś co sprawiło, że uniosłem brwi. Punkt odjęty za zbyt chyba wielkie podobieństwo do "Pingwinów z Madagaskaru"

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5.
Uzasadnienie: IMO to w tym tekście temat zrealizowano najlepiej w najbardziej przemyślany sposób.
Tekst II: 4.
Uzasadnienie: drugie miejsce. Lepiej niż w trzecim, ale gorzej niż w pierwszym.
Tekst III: 3
Uzasadnienie: paradoksalnie najchudsza realizacja tematu wystąpiła w tekście trzecim. Autor wstawił po prostu cztery czarne kapelusze i, cytując Marysię z Tekstu I: "Szlus".

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4.
Uzasadnienie: największym błędem tekstu była stylizacja Marysi. Do autora: jeśli chcesz, żeby postać posługiwała się wiejskim językiem lub gwarą, to błędy ortograficzne nie załatwią sprawy. Odsyłam do klasyka, czyli "Chłopów" Reymonta.
Tekst II: 4.
Uzasadnienie: oprócz zaimkozy i masy zbędnych słów zauważyłem taki kwiatek: "Znał wszystkie moje sztuczki. Wymyśliłam wiele nowych, ale czy to wystarczy?". To zdanie wybiło mnie z rytmu całkiem skutecznie. Albo znał wszystkie do czasu, aż się rozstali (co trzeba zaznaczyć), albo zaznaczyć, że "Od tamtego czasu wymyśliłam wiele nowych". W przeciwnym razie mamy paradoks, gdzie Dan zna wszystkie sztuczki, nawet te wymyślone.
Tekst III:4.
Uzasadnienie: widziałem literówkę, ale nie ma tragedii.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4.
Uzasadnienie: Nie ma się do czego przyczepić, a brak entuzjazmu z mojej strony można tłumaczyć gatunkiem.
Tekst II: 3.
Uzasadnienie: na barbarocartlandowe pisanie wystarczy.
Tekst III: 5.
Uzasadnienie: chyba tutaj zauważyłem największą sprawność posługiwania się językiem w konkretnym celu.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 3.
Uzasadnienie: podobał mi się motyw zabicia mężów, aczkolwiek melonik Foglera to już przegięcie. Czemu niby miałoby go to predestynować do zgonu?
Tekst II: 1.
Uzasadnienie: Kompletnie nie moja bajka. I na tym poprzestanę.
Tekst III: 4.
Uzasadnienie: ubawiłem się prawie od samego początku. Choć powód aresztowania trochę naciągany.

Ekstra punkt! dla: Tekst III.
Za: podobieństwo do "Pingwinów z Madagaskaru: :D

Suma.
Tekst I: 19.
Podsumowanie: porządny, przyzwoity tekst. Niestety, nic więcej ponad to.
Tekst II: 14.
Podsumowanie: romans tutaj nie przejdzie.
Tekst III: 21.
Podsumowanie: fajny, lekki kawałek, w sam raz dla mnie.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
martar
Pisarz domowy
Posty: 107
Rejestracja: czw 05 paź 2017, 21:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: martar » pt 28 wrz 2018, 18:30

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Już w połowie opowiadania można było domyślić się zakończenia. Jednakże. Podoba mi się, że każdy mąż został zamordowany zgodnie ze swoją pasją, całkiem to zabawne. I pozostaje pytanie o los żony Foglera. Czy tym razem pani Zofia napotkała godnego siebie przeciwnika? Aż szkoda, że się nie dowiemy.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Pomysłowe.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Taki trochę Kafka.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Temat zrealizowany.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Temat zrealizowany
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Temat zrealizowany

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Nie zauważyłam błędów.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Nie zauważyłam błędów.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: W jednym miejscu czas przeszły miesza się z teraźniejszym, a w kolejnym zdaniu jest dziwny szyk wyrazów.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Styl wydaje się mniej spójny niż w kolejnych dwóch opowiadaniach.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Ładnie napisane.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Całe opowiadanie konsekwentnie utrzymane w jednej konwencji.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Przyjemne.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Równie przyjemne.
Tekst III: 3
Uzasadnienie: Nie lubię surrealistycznych tekstów. Nie byłam ciekawa zakończenia.

Ekstra punkt! dla: Tekst I.
Za: Cukier puder zabarwiony sokiem ze śliwek.

Suma.
Tekst I: 24
Tekst II: 25
Tekst III: 22



Awatar użytkownika
gebilis
Pisarz pokoleń
Posty: 1001
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: gebilis » sob 29 wrz 2018, 14:23

Tekst 1
I Pkt. 5
Temat zrealizowany. Dowcip, konsekwencja w planowaniu akcji, w tak małym dziełku to liczy się na plus.
II Pkt. 5
W sumie pomysł i realizacja – to dla mnie to samo – więc patrz powyżej.
III Pkt.3
Nie widziałam ort-ow, nie zauważyłam złej interpunkcji. Styl wypowiedzi jednak powoduje zatrzymanie oka czytelnika i podkreśla niedoskonałości tekstu: „Małą gąbką, sprowadzoną z drogiej poznańskiej perfumerii,…”, ‘Zofia, jako córka zubożałej szlachcianki i była nauczycielka wiejska, miała duże szanse na dołączenie do tego grona, choć – jak myślała sobie często, zwłaszcza w nocy - nic nie jest pewne na tym świecie.”, „Teraz Sławny róż zielony ateński, olejek rycynowy, włosy, uśmiech i wiotkość talii.”
IV Pkt. 3
Zwłaszcza początek –zdania żyją swoim życiem, nie łączą się ze sobą czyli nie budują fabuły, a to utrudnia skupienie uwagi na tekście. Potem lepiej- ale służąca dziwnie się wypowiada (jednak postać tu niezbędna, co na plus w kolorystyce treści) – gwara miejska służących różni się od mowy państwa, ale autor musi wniknąć w temat.
V pkt 4
Gdyby tekst w całości był napisany równo i z wyczuciem otrzymałby max. punktów, a tak tylko tyle ile wyszło z matematyki = przez dowcip i ubarwienie tekstu postacią służącej miniaturka zasługuje na wyróżnienie z pozostałych tekstów.
Ekstra pkt. Za wrażenia

Razem 21 pkt.

Tekst 2.
I. Pkt. 5
Temat zrealizowany poprawnie, zamysł z kapeluszami zamknięty ładnie w delikatnym opku.
II. pkt. 5
III pkt. 5
IV. pkt. 5
V. pkt. 5
Cały obraz zrealizowany z konsekwencją, bez potknięć, zatrzymań oka, z żelazną logiką powiązań fabuły. Tekst czyta się gładko z zaciekawieniem.
Pkt. Dodatkowy za wrażenia estetyczne.

Razem 26 pkt.

Tekst 3
I. pkt 5
II pkt 5
III. pkt 5
IV pkt. 5
V pkt 4
Opowiadanie w ładnym stylu, bez błędów, jednak to aresztowanie – jakby autorowi zabrakło pomysłu na ciekawą puentę. Tu mi zgrzytnęło.

Razem 24 pkt.

Added in 4 minutes 45 seconds:
Nie doczytałam, albo źle przeczytałam :) extra punkt wtedy dla tekstu 1 :ups:


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
P.Yonk
WModerator
WModerator
Posty: 1128
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: cukry.ozdobne.występy
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: P.Yonk » sob 29 wrz 2018, 20:54

Autor tekstu nr 1 pisze:Source of the post kremowej bluzki
zawsze widzę blady różowy, ale to chyba niedobrze, co? :P

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Ciekawy pomysł, ciekawy okres historyczny, ciekawe miejsce.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Ciekawy pomysł, ciekawe miejsce, ciekawa bohaterka
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Ciekawy pomysł, zabawny, faktycznie nieco przypomina PzM

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Urywana, ale konsekwentna
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Konsekwentna z dużą biegłością w sztuce.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Zabawna, ale czegoś mi zabrakło, jakby brakowało pomysłu czym wypełnić sceny.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Tekst II: 4
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Drobiazgi: literówki, przecinki

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Tekst II: 5
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Generalnie jest.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Niepotrzebne gwarzenie pokojówki. Czasem nie byłem pewny dlaczego coś się wydarzyło, albo zostało powiedziane. Może za mało miejsca.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Najlepiej napisany tekst.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Zabawny.

Suma.
Tekst I: CE 19
Tekst II: J 22
Tekst III: K 20

Obyczaje czytałem dwa razy, bo nie lubię i się nudzę :P Drugi tekst jednak wydał mi się lepiej napisany, sprawniej. Ostatni tekst, zabawny - miła odskocznia od nudnych obczajów ;)
Gratuluję tekstów wszystkim.


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."

Awatar użytkownika
uniwers
Debiutant
Debiutant
Posty: 489
Rejestracja: śr 25 cze 2008, 19:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Waldenburg i. Schl.
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: uniwers » sob 29 wrz 2018, 23:55

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: wspominki po mężach.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: wspominki po akcjach.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: kapelusze wpadły, zrobiły dym, spuściły wp***dol i zostawiły banana na (mojej) twarzy.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie: jakie są kapelusze, każdy widzi.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: tu też.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: a tutaj najbardziej :D

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: coś tam z przecinkami, ale nic poważnego.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: coś tam z przecinkami, ale nic poważnego.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: jedna literówka się nie liczy.

Kategoria 4. Warsztat

Tekst I: 3
Uzasadnienie: nie mam się czego czepić. Tylko ten diablo nudny styl...
Tekst II: 4
Uzasadnienie: narracja dużo żywsza niż w tekście 1.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: jest ogień!!!

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 3
Uzasadnienie: pierwsza połowa nudna do porzygu, potem coś drgnęło. Prawda o mężach uratowała mnie przez zaziewaniem się na śmierć.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: obyczaj+sensacja+tajemnica. Jest git.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: ło, panie! Ale to było dobre!

Ekstra punkt! dla: 1
Za: absurd, humor i groteska.

Suma.
Tekst I: 19
Podsumowanie: jakbym czytał budyń.
Tekst II: 22
Podsumowanie: tekst szybki i zwiewny jak woń kebaba podczas wichury.
Tekst III: 26
Podsumowanie: pizza z podwójnym salami i chili.



Awatar użytkownika
Begied21
Pisarz osiedlowy
Posty: 235
Rejestracja: pn 19 lut 2018, 22:56
OSTRZEŻENIA: 1
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Begied21 » pn 01 paź 2018, 00:28

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Niezły tekst - przez chwilę przypominał mi "Granicę" Nałkowskiej, choć początek trochę nudnawy, a środkowy akapit był bezsprzecznie najlepszy.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Nie no, wiadomo - romans. Gatunek musi rządzić się swoimi prawami i 4 kapelusze były spójne, ale jakoś nic nie porwało.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Kapelusze trochę wciśnięte na siłę - no i klasycznie, dużo zmyślania :) Daję 4, bo wyszło.
Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Najlepiej zrealizowany temat - wszystko trzyma się razem ze sobą i niezłe powiązanie :)
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Było trochę wepchniecie na siłę tych kapeluszy.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Było trochę wepchniecie na siłę tych kapeluszy.
Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Coś tam niby było, ale to za mało, żeby obciąć.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Coś tam niby było, ale to za mało, żeby obciać.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Chyba nie ma.
Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Dobry, choć czasem męczy - całe szczeście, że niedawno się dowiedziałem, co to etażerka :)
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Szybka akcja, choć trochę płaski styl jak na moje (niemniej jednak, sprawnie napisane)
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Niezłe teksty i ciekawa naracja.
Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Środkowy akapit - najpełniej widać obraz tej kobiety, pomimo małej ilości użytych słów :) Potem można wyłapać oznaki, które wskazują, że ona ich zabijała, np. to porówanie do robaków, ale tekst zaskakuje przy pierwszym czytaniu, dlatego właśnie najwyższa nota.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Jakoś średnio mi podszedł ten romans.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Ciekawa i niebagatelna akcja - ale miałem wrażenie, że trochę mało.
Ekstra punkt! dla: tekst I
Za: moment, w którym Zofia otwiera szafę - mało słów, a duże wrażenie :)

Suma.
Tekst I: 26
Podsumowanie: Jak wyżej :)
Tekst II: 20
Podsumowanie: Jak wyżej :)
Tekst III: 22
Podsumowanie: Jak wyżej :)


Jak to mawia święta Ziuta - olej risercz, daj uczucia...

Awatar użytkownika
Wizimir
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 22 lip 2012, 21:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Wizimir » pn 01 paź 2018, 01:23

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Jest fajnie – początek nieco niemrawy, ale czym dalej tym lepiej. Dobrze oddany klimat salonowej pogawędki z odpowiednim zaznaczeniem nutki niepokoju. Choć dość szybko domyśliłem się, jak mniej więcej zostanie zrealizowany temat, to końcówka i tak zostawia pozytywne wrażenie.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Pomysł był, dla mnie zabrakło kreatywności. Dobry i klimatyczny początek zostaje pokonany przez ostatnią część, w której wszystko dostajemy wyłożone jak na tacy, a całość wieńczy sztampowa końcówka.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Podoba mi się absurdalne poczucie humoru tego tekstu, ale zabrakło mi fajnej puenty, która pozwoliłaby dostrzec w tekście drugie dno.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie: W zasadzie ciężko się przyczepić, temat zrealizowany w 100%.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Realizacja jest. Ale gdyby zamienić kapelusze na coś innego tekst niewiele by stracił.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: No cóż, realizacja tematu bardzo dosłowna ;)

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Na szybko – jakieś drobiazgi z interpunkcją. Słabo wyglądają wypowiedzi służącej, chociaż rozumiem zamysł.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Nie dostrzegłem niczego poważnego.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Jw. Pora późna, więc nie będę kombinował.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Do zachwytu trochę zabrakło, chociaż nie jest żle. Już na początku wybiło mnie z rytmu zdanie „Aby upewnić się, że to nie sen.”, spokojnie można było zrobić z tego zdanie wielokrotnie złożone. Narracja mogłaby być spójniejsza, jest trochę zbędnych elementów, które rozpraszają czytelnika.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Warsztatowo to chyba najlepiej napisany tekst.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Fajne i dynamiczne dialogi, niezłe tempo, ale jednak odrobinę słabiej niż w II. opowiadaniu.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Jest odrobinę zbyt przewidywalnie. Twist udany, ale za mało ukryty przed czytelnikiem. Mam wrażenie, że w tekście jest trochę za dużo ekspozycji („Tak. To wcale nie tak źle mieć czterdzieści lat, myślałam, że będzie gorzej. W końcu mama też była zawsze zgrabna i wiotka. No i te nasze zęby!”), ale to już moje czysto subiektywne wrażenie, czego zresztą nazwa punktu wymaga ;). Tym niemniej tekst jako całość całkiem udany, zwłaszcza jak na tak krótką formę.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Literacko jest naprawdę dobrze, ale historia mnie nie porwała. Drugie opowiadanie przegrywa dla mnie z pierwszym końcówką – tutaj zabrakło mi jakiegoś ładnego podsumowania, tajemnicy, niedopowiedzenia. Może po prostu sensacyjne romanse to nie moje klimaty ;).
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Dobra zabawa, fajny opis absurdalnej sytuacji, ale chciałbym dostać lepszą puentę.

Ekstra punkt! dla: Jedynki.
Za: Wzbudzenie największych emocji.

Suma.
Tekst I: 22
Podsumowanie: Jakkolwiek warsztatowo nie jest to najlepszy tekst tej bitwy, to zwycięża dla mnie pomysłem, fabułą i końcówką.
Tekst II: 20
Podsumowanie: Odwrotna sytuacja – czytało mi się dobrze i bez zgrzytów, ale zostawiło z poczuciem rozczarowania.
Tekst III: 22
Podsumowanie: Najchętniej dałbym 21 punktów, ale nie będę już kombinował. Dobry absurd zawsze w cenie.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4407
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Rubia » pn 01 paź 2018, 09:35

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 4
Uzasadnienie:
Tekst III: 5
Uzasadnienie: absurdalnie, konsekwentnie od początku do końca.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie: kapelusze pięknie przedstawione, z czułością. Ale nie wiem, po co Zofia je trzyma.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: kapelusze pełnią rolę nic nieznaczącego rekwizytu. Równie dobrze mogłoby być to cokolwiek innego.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: kapelusze swoją rolę odgrywają z pełnym przekonaniem.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4 język Marysi trochę mało wiarygodny.
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:
Tekst III: 3
Uzasadnienie: sporo potknięć językowych, niezręcznych sformułowań.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:
Tekst III: 3
Uzasadnienie: na siłę podkreślana emocjonalność, zwłaszcza na początku.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 5
Uzasadnienie: bardzo spójny tekst, wszystko w nim ładnie współgra
Tekst II: 3
Uzasadnienie: tekst sprawnie napisany, ale nic w nim nie przyciąga uwagi.
Tekst III: 3
Uzasadnienie: tekst niedporacowany, raczej szkic, który warto byłoby rozwinąć.

Ekstra punkt! dla: 1
Za: klimat i nastrój

Suma.
Tekst I: 24
Podsumowanie:
Tekst II: 20
Podsumowanie:
Tekst III: 19
Podsumowanie: do dopracowania.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3844
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Thana » pn 01 paź 2018, 14:58

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 5
Uzasadnienie: W porządku.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: W porządku
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Też w porządku, choć pomysł ryzykowny wielce.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Zrealizowano
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Zrealizowano
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Zrealizowano


Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Nic nie razi na pierwszy rzut oka, a lupy nie chce mi się szukać.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Interpunkcja, dialogi.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Bez lupy nie widzę.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Miejscami powiedziano za dużo. Najbardziej przeszkadza mi: A wy byliście niegrzeczni! Tak ładnie brzmi Czasem kobieta nie ma wyboru! I niepotrzebnie zostało przykryte tą banalną niegrzecznością.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Emocje - jedwab, miód, malinka! I trucizna! :)
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Odjęłabym za to walnięcie. Nie kupuję kapelusza, który potrafi walnąć do krwi, będąc całym miękkim! Nie da rady! :) Ale nie odejmuję, bo z kolei kałuża, która najpierw jest odrobiną błota naniesioną na butach, a później, przy następnym spojrzeniu już porządną kałużą, w której można napastników utopić - o, to jest surrealistyczny majstersztyk - dokładnie jak we śnie!


Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Nie moja to bajka, ale bardzo podobał mi się ten fragment, gdy mężowie nocą ukazują swoje drugie "ja".
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Świadome uwodzenie! Te gesty, ta uważność! I to zawieszenie na końcu!
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Jakoś mało. Jakoś za krótko. Jakiś niedosyt...


Ekstra punkt! dla: II
Za: bohaterkę i za plastyczność opisów.

Suma.
Tekst I: 23
Podsumowanie:
Tekst II: 25
Podsumowanie:
Tekst III: 24
Podsumowanie:


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2405
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Adrianna » pn 01 paź 2018, 15:28

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Miałam poczucie, że czytam jakąś przeciągniętą anegdotę albo nie do końca udane "Cell block tango". Pomysł broni się trochę doborem starannie zarysowanych realiów.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Pomysł był, a potem poległ w realizacji moim zdaniem. Dla mnie zbyt naiwnie to wyszło - i ten środek usypiający w szmince i emocje bohaterki. Nie kupuję.
Tekst III: 3
Uzasadnienie: Niby najciekawiej, ale jak dla mnie przedobrzone. Nie wiedziałam, do czego to ma zmierzać.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Kapelusze są. Ale gdyby ich nie było, opko byłoby takie samo. Nie wiemy, czemu ona trzyma te kapelusze poza tym, ze to był temat bitwy.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Zrealizowane. Tutaj funkcja kapeluszy zarysowana jasno.
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Bardziej zrealizować się chyba nie dało.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Nic nie rzuciło mi się w oczy.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Jakieś drobiazgi, ale czasem jednak zazgrzytały.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Jakieś drobiazgi, ale czasem jednak zazgrzytały.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Tekst krótki, a jakoś mnie znużył. Zwłaszcza w tych miejscach, gdzie bohaterka gadała o sobie, o swoim wyglądzie itd.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Warsztatowo chyba najlepszy tekst. Płynny, zgrabny, czyta się szybko.
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Miejscami trochę brnęłam. Zwłaszcza przez opisy emocji. Poza tym jednak niezły.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Ładnie oddane realia wciągają. Historia mogłaby być niezłe, tylko może trzeba by było ją pogłębić albo ująć bardziej syntetycznie? Nie wiem. Niestety, podobało mi się po prostu średnio.
Tekst II: 2
Uzasadnienie: Przepraszam, nie chwyciło - może nie jestem targetem. Rozwiązania "kryminalne", jak dla mnie, zbyt naiwne i dopasowane pod romans. Ten znowu bez jakiegoś pogłębienia wydał mi się zbyt cukierkowy. Niemniej sprawnie napisane i za to plus.
Tekst III: 3
Uzasadnienie: Chyba dla mnie trochę zbyt abstrakcyjnie, żebym się w pełni dobrze bawiła. Pomysł ciekawy, ale trochę nie wiem, dokąd autor zmierzał. Miałam wrażenie, że to bardziej szkic niż opko.

Ekstra punkt! dla nikogo

Suma.
Tekst I: 19
Tekst II: 19
Tekst III: 19
Podsumowanie: O, aż się sama zdziwiłam, że wyszło tak równo, ale myślę, że dobrze odzwierciedla moje mieszane uczucia. Nic mnie tu nie porwało w stu procentach, ale nic też nie było jednoznacznie złe. Bitwa popłynęła trochę nie w moje klimaty, to na pewno. Ale poza tym mam wrażenie, że fabułom przydałoby się trochę doszlifowania. Bo język, żeby te teksty wyciągnąć, autorzy zdecydowanie mieli.


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 2260
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: Sarah » pn 01 paź 2018, 23:57

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Tekst II: 3
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Tekst III jest najbardziej nieprzewidywalny i najbardziej absurdalny. Fajny pomysł.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Tekst II: 4
Tekst III: 4
Uzasadnienie: W każdym kapelusze zagrały, ale każdy tekst pozostawił niedosyt w realizacji.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Tekst II: 4
Tekst III: 4
Uzasadnienie: Prawie bezbłędnie, choć do każdego miałabym niewielkie uwagi. Głównie o drobiazgi.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Tekst II: 4
Tekst III: 3
Uzasadnienie: Solidnie, porządnie. Trzeci tekst jakby brudny

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 5
Tekst II: 3
Tekst III: 5
Uzasadnienie: Najmniej podobała mi się kryminalna historia, choć sprawnie i konsekwentnie napisana. Za to I i III - dwa różne bieguny, ale oba ujęły mnie na swój sposób.

Ekstra punkt! dla :Tekst I
Za: Nastrój i płynność opowieści.

Suma.
Tekst I: 22
Tekst II: 18
Tekst III: 21
Jeden punkt więcej dla I jest tylko dlatego, że z tych trzech - pierwszy czytało mi się po prostu najprzyjemniej.


Nie jestem w wieku, w którym nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4973
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Czarna Emma v Juliahof v Kruger

Postautor: ithi » wt 02 paź 2018, 20:36

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Tekst II: 3
Tekst III: 3

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Tekst II: 4
Tekst III: 5

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Tekst II: 4
Tekst III: 4

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Tekst II: 4
Tekst III: 4

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 5
Tekst II: 3
Tekst III: 4

Ekstra punkt! dla: Tekst I
Za: najlepiej mi się czytało

Suma.
Tekst I: 22
Tekst II: 18
Tekst III: 20


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek


Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości