Na urwanym filmie

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Na urwanym filmie

Postautor: major sedes » pn 25 cze 2018, 00:00

„Na urwanym filmie”


Gdyby były tłumy – może widzielibyśmy świat? Na razie jednak pokój jest zadymiony i gdyby nie mały nadruk panoramy miasta na pudełku zapałek, nie wiedzielibyśmy nic o zgiełku - wielkich dla kontrastu z małym widoczkiem – miast. Ten mini obrazek pełny jest skojarzeń, ale to nie zapowiedź wielkich odkryć i przygód, a raczej wspomnienie, reminiscencja, przywoływanie przygody, co nie bywa ujmowane w ramy, nigdzie nie można tego nakleić. Nienasycenie i ciekawość świata wywołuje chęć do podróży, natomiast wspomnienie z oddali, skupienie na tym co było - dojrzewanie zasianego wyprawą owocu. Amsterdam wracał… i to kurwa wracał z wielką siłą.

- Pamiętasz? Wspomnij coś, jechaliśmy dwa tysiące kilometrów i chyba nie mogę sądzić, że na urwanym filmie?
- Mnie się wydaje, że zaniki i ubytki były, nie mogę tak ad hoc mówić o tym, co wiem, że wolałbyś usłyszeć.

Mój towarzysz, pewnie niczego nie chciał ukryć, zostały mu tylko te czarne jak skrzydła kruka dziury w pamięci. Nade mną jak znienawidzony, pustoszący rzeczywistość ptak krążyły pourywane skrawki wspomnień z podróży autostopem. Przypadkowy początek, krótka narada i szybka decyzja o wyjeździe począwszy od swojskiego miasteczka, potem koleją i nocna marszruta poboczem drogi do granicy. Mieliśmy tylko latarkę i ciężkie plecaki, lepiej było noc przeczekać i złapać stopa o świcie, oszczędzilibyśmy sobie wysiłku i ryzyka; za chwilę już jechaliśmy po autostradzie, pędziliśmy jak strzała, tak jak oczy poniosą.

Pracy szukaliśmy na wioskach – bez skutku. Bogaci plantatorzy najsłynniejszych na świecie tulipanów woleli nie ryzykować zatrudniać nielegalnie.

- Skąd były te kartki przy namiocie?
- Na nich pisaliśmy nazwy miast, do których jechaliśmy.
- Ale dlaczego były rozrzucone?
- Ja myślę, że ktoś z nas w nocy lunatykował i tak je rozwalił, to raczej byłeś ty.

W słoneczny dzień na rynku przy pomniku wszyscy turyści zasiedli wystawiając swe twarze w kierunku prażącego słońca, a my usiedliśmy w jego cieniu. Po jakimś czasie zbliżył się do nas ktoś, kto widząc takich odszczepieńców zaoferował szczyptę haszyszu za paczkę papierosów.

- Ty wiesz, on też chciał się napić, ale obrzydziła go woda z rozpuszczonym dżemem.
- A potem zdecydowaliśmy się na zakup kiełbasek w centrum, były drogie i to był twój rozmach.
- Byliśmy jak bezdomni menele, którzy beztrosko jadą pół Europy niby do sąsiedniego miasta.
- Pamiętam, że jednak zaraz w kraju zamówiłeś obiad, no wiesz, ziemniaczki, kotlecik, czy ja też jadłem?
- Nie pamiętam.
- Kiedy była ta podróż na urwanym filmie?
- Siedemnaście lat temu.

Nie ma zdjęć, które przywoływałyby i odświeżały pamięć, nie mówiąc już o pamiętnikach, wszystko jest w mózgu albo nigdzie. Można z wielkim trudem przeczesywać pamięć i wypełniać luki konfabulacjami, ale mój towarzysz sztywny był jak coś, co nie posiada już żadnej inteligencji.

Siedzieliśmy w tym pokoju do świtu, okno trzeba było otworzyć, aby to właśnie tlen dożywił cztery łapiące chwile, pamiętające szare komórki.

- A wiesz, co miał ten Holender w ogrodzie?
- Psa.
- Nie tylko, japońską malinę też.
- No i żonę, która nas pogoniła.
- Tak, nie chciała nas do roboty, on mówił, że to przez jakieś jej egzaminy.

Orientować się w rozkładzie jazdy tramwajów, w mieście obcym także językowo, ponadto będąc w stanie wskazującym na spożycie nie tylko tradycyjnych środków wskazujących jest czymś, czego towarzysz mój mógłby wtedy pozazdrościć, a nawet być przywiązanym do tej zdolności, gdyż sam szybko tracił jaźń. Dzięki temu znaleźliśmy pole campingowe. Cały następny dzień spędziliśmy leżąc i odpoczywając.

- Ej, a skąd ty wiesz, że my w ogóle wróciliśmy?
- Może cały czas właśnie wracamy?
- Nie, nie takie jaja, wracamy tylko wspomnieniami.
- Znam takich, którzy przez to przepadli.

Minęła noc na lakonicznych i żywiołowych jak rachunek sumienia rozmowach. Staraliśmy się układać puzzle wewnętrznych obrazów. Za oknem rozjaśnił się dzień marszów przechodniów i przepruwających wszystko hałasów samochodów. Na wytartym pudełku zapałek wyświechtane zdjęcie Amsterdamu nasuwało kolejne skojarzenia. Każdy przejeżdżający rower będzie dzwonkiem skradzionego mienia, oraz wszyscy zakapturzeni osobnicy będą świadectwem pokolenia i pewnej mody, trendu wycierania chodników, po tym te kaptury, łyse głowy i blanty przestały być nowalią, chodnikową awangardą, a tylko czymś w rodzaju rozpłaszczenia fali na brzegu.

- I co teraz masz z tego?
- Nie mam nawet firanki, tylko bezpośredni i brutalny obraz rzeczywistości.
- Nie potrafisz odpocząć, bujasz się i chodzisz w trampkach w zimę.
- A ty, co masz?

Towarzysz zamilkł, musiał rozbudować i zamknąć rozrastający się kompleks, nie pozwolił, aby przelał się nadmiar doświadczenia. Żeby nieco go ocucić, gdyż zastygł jak wosk ze świecy - zapytałem:

- Interesuje cię mercedes?
- Nie.
- A moherowy beret?
- Nie.
- A młoda matka z wózkiem?
- Też nie.
- To, na co patrzysz?
- Hm, lubię, gdy widzę ten sam beret, merca, i tę samą matkę co wcześniej.
- Aha....Wolno, wolno płyną łodzie, tak?
- Tak, te same, rozpoznaję okręty, regularności, wtedy tylko istnieję.
- Raczej śpisz z otwartymi oczami.

Lapidarne rozmowy są chęcią powrotu, lub choćby nieudolną próbą liniowego przedstawienia akcji. Mój rozmówca był dręcząco spowolniony, co prawda popalał papierosy, ale z nikłą żwawością. Palił bez zaciągania, chwilami spoglądając w okno. Mnie także znużyła ta donikąd prowadząca rozmowa. Zapytałem jeszcze:

- Wspomnij coś o tym, cokolwiek.
- Deszcze, wiatr…
- I?
- Długie marsze i szare bez przerwy niebo.
- Chciałbyś tam wrócić?
- Nie wiem, może bym chciał, kiedyś.
- Po co?
- Wiesz, pod tym pomnikiem…usiadłbym jeszcze raz, ale w słońcu, jak wszyscy.
- Tja, tylko na nas przygoda położyła się cieniem.

Wtedy, gdy kończył papierosa, podszedłem do okna i popatrzyłem daleko przed siebie jakbym chciał go zostawić. Nie patrząc w jego oczy, zapytałem:

- Co ci właściwie jest?
- Wiesz, w międzyczasie, gdy tam kradliśmy chleb, a powrotem - mój ojciec zmarł na
serce. Wróciłem do pustego domu, niekończącej się żałoby.
- Strasznie powiało chłodem.
- To psychoamnezja.



Awatar użytkownika
Rozental
Pisarz domowy
Posty: 70
Rejestracja: czw 31 sie 2017, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Na urwanym filmie

Postautor: Rozental » śr 27 cze 2018, 12:58

Podoba mi się zamysł, kompozycja. Ogólny klimat panujący w tekście. Nieoznaczenie postaci, prowadzenie tej narracji. To jest wiesz, takie w stylu "Szalonego Piotrusia" Godarda;) Bardzo podobają mi się niektóre obrazy, które tworzysz, ale jednak ten tekst skreślają bardzo poważne błędy językowe. Metafora, nawet jeśli chcesz, żeby było skomplikowana, oryginalna musi być komunikatywna. Jeśli muszę czytać zdanie po kilka razy, żeby zrozumieć, o co w nim chodzi, to nie jest dobrze.

major sedes pisze:Source of the post Na razie jednak pokój jest zadymiony i gdyby nie mały nadruk panoramy miasta na pudełku zapałek, nie wiedzielibyśmy nic o zgiełku - wielkich dla kontrastu z małym widoczkiem – miast.

I to najlepiej ukazuje problem;) To jest bardzo ładna metafora, w swoim ogólnym zamyśle, bardzo mi się podoba, ale niestety, muszę sobie dopowiedzieć, to co w słowach jest zupełnie niezrozumiałe. W sensie wiesz, rozdzielam to, myślę ładny pomysł, ale zrealizowany językowo koszmarnie, a wystarczyłoby rozbić te zdania, zmienić szyk. Nie chodzi mi nawet o pisanie krótszymi zdaniami, sposobów jest na to wiele. To zdanie jest po prostu bardzo niezgrabne.

major sedes pisze:Source of the post
Mój towarzysz, pewnie niczego nie chciał ukryć, zostały mu tylko te czarne jak skrzydła kruka dziury w pamięci.

No chociażby tak: Mój towarzysz, pewnie niczego nie chciał ukryć, zostały mu tylko dziury w pamięci, czarne jak skrzydła kruka. Chociaż to porównanie jest akurat ble;)

major sedes pisze:Source of the post Bogaci plantatorzy najsłynniejszych na świecie tulipanów woleli nie ryzykować zatrudniać nielegalnie.

Tu w ogóle nie wiem, o co chodzi.

major sedes pisze:Source of the post swe twarze w kierunku prażącego słońca, a my usiedliśmy w jego cieniu.

W cieniu słońca? A w ogóle dziwny szyk.

major sedes pisze:Source of the post A potem zdecydowaliśmy się na zakup kiełbasek w centrum, były drogie i to był twój rozmach.

Tu jest błąd leksykalny. Raczej "rozpusta", "rozrzutność" "gest"? Inne synonimy.

major sedes pisze:Source of the post Siedzieliśmy w tym pokoju do świtu, okno trzeba było otworzyć, aby to właśnie tlen dożywił cztery łapiące chwile, pamiętające szare komórki.

Tu też nie wiem o co chodzi. Niby ok, domyślam się, ale dziwnie zbudowane, za dużo tych -ące, i już nie wiem, czy to chwile pamiętają szare komórki, czy to szare komórki są pamiętające. A poza tym, nadużywasz zaimków. Czyść tekst z niepotrzebnych wyrazów. Tutaj obyłoby się bez "to właśnie", po prostu "aby tlen dożywił"

major sedes pisze:Source of the post Za oknem rozjaśnił się dzień marszów przechodniów i przepruwających wszystko hałasów samochodów.

Tu mam jakieś zmysłowe pomieszanie. Nawet nie mogę sobie tego dowyobrazić. Niedopracowana jest ta metafora myślowo.

I jest jeszcze więcej zdań, do których można się przyczepić, ale przeczytałam i pozostawiło mnie to z dobrym w sumie wrażeniem, mimo tego, że musiałam przebrnąć przez ten gąszcz błędów. Ale fajne tworzysz obrazy, więc masz potencjał. Te dialogi są bardzo ładne. Powodzonka!



Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Na urwanym filmie

Postautor: major sedes » czw 28 cze 2018, 14:26

Rozental pisze:Source of the post Podoba mi się zamysł, kompozycja. Ogólny klimat panujący w tekście. Nieoznaczenie postaci, prowadzenie tej narracji. To jest wiesz, takie w stylu "Szalonego Piotrusia" Godarda;) Bardzo podobają mi się niektóre obrazy, które tworzysz, ale jednak ten tekst skreślają bardzo poważne błędy językowe. Metafora, nawet jeśli chcesz, żeby było skomplikowana, oryginalna musi być komunikatywna. Jeśli muszę czytać zdanie po kilka razy, żeby zrozumieć, o co w nim chodzi, to nie jest dobrze.

Ok, rozpocząłem dość skomplikowanie, więcej oka wyobrazni niż warsztatu językowego, przyjmuję rade, aby być komunikatywny więc metafory muszą oddawać coś co jest wspólne, i autorowi i czytającemu.

major sedes pisze:Source of the post Na razie jednak pokój jest zadymiony i gdyby nie mały nadruk panoramy miasta na pudełku zapałek, nie wiedzielibyśmy nic o zgiełku - wielkich dla kontrastu z małym widoczkiem – miast.

I to najlepiej ukazuje problem;) To jest bardzo ładna metafora, w swoim ogólnym zamyśle, bardzo mi się podoba, ale niestety, muszę sobie dopowiedzieć, to co w słowach jest zupełnie niezrozumiałe. W sensie wiesz, rozdzielam to, myślę ładny pomysł, ale zrealizowany językowo koszmarnie, a wystarczyłoby rozbić te zdania, zmienić szyk. Nie chodzi mi nawet o pisanie krótszymi zdaniami, sposobów jest na to wiele. To zdanie jest po prostu bardzo niezgrabne.

Tu rozumiem to samo, taka inżynieryjność zamiast władanie słowem. Kulawy początek. Ale scena wydawała mi się prosta, mały widoczek na pudełku zapałek miał budzic skojarzenia i wspomnienia jak narzucający treść ZNAK, i to jest bardziej filmowe jak literackie.

major sedes pisze:Source of the post
Mój towarzysz, pewnie niczego nie chciał ukryć, zostały mu tylko te czarne jak skrzydła kruka dziury w pamięci.

No chociażby tak: Mój towarzysz, pewnie niczego nie chciał ukryć, zostały mu tylko dziury w pamięci, czarne jak skrzydła kruka. Chociaż to porównanie jest akurat ble;)

Zdążyłem się nauczyć ze dziwny mi się przydarza szyk i składnia.

major sedes pisze:Source of the post Bogaci plantatorzy najsłynniejszych na świecie tulipanów woleli nie ryzykować zatrudniać nielegalnie.

Tu w ogóle nie wiem, o co chodzi.

Tekst opisuje czasy sprzed wejscia Polski do UNII europejskiej, Polaków nie wolno było zatrudniać, chyba ze mieli podwójne obywatelstwo, wielu miało niemiecki paszport, i tych Holendrzy zatrudniali na plantacjach, Holandia- sterotypowo i symbolicznie kojarzona jest jako "kraj tulipanów"

major sedes pisze:Source of the post swe twarze w kierunku prażącego słońca, a my usiedliśmy w jego cieniu.

W cieniu słońca? A w ogóle dziwny szyk.

W słoneczny dzień na rynku przy pomniku wszyscy turyści zasiedli wystawiając swe twarze w kierunku prażącego słońca, a my usiedliśmy w jego cieniu. Po jakimś czasie zbliżył się do nas ktoś, kto widząc takich odszczepieńców.

Rozumie się że w cieniu pomnika. To jest wazne zdanie bo na końcu tekstu jest nawiązanie do niego. gdy w dialogu jest: Wiesz, pod tym pomnikiem…usiadłbym jeszcze raz, ale w słońcu, jak wszyscy.


major sedes pisze:Source of the post Za oknem rozjaśnił się dzień marszów przechodniów i przepruwających wszystko hałasów samochodów.

Tu mam jakieś zmysłowe pomieszanie. Nawet nie mogę sobie tego dowyobrazić. Niedopracowana jest ta metafora myślowo.

"Przepruwających wszystko" - hałas szkodzi, ponadto po przegadanej nocy o świcie jest jakaś inna realność, wiem.

I jest jeszcze więcej zdań, do których można się przyczepić, ale przeczytałam i pozostawiło mnie to z dobrym w sumie wrażeniem, mimo tego, że musiałam przebrnąć przez ten gąszcz błędów. Ale fajne tworzysz obrazy, więc masz potencjał. Te dialogi są bardzo ładne. Powodzonka!


Nie byłaś w Amasterdamie, więc co ty tam wiesz, hehe, z całym szacunkiem dzieki za połowiczną pozytywność. Hej!

Klimat zbudowałem taki jak dwóch włóczęgów i narkomanów próbuje znaleźć rzeczową komunikację, gdy już zdrowie na to nie pozwala:) A w jeszcze głębszej warstwie czułem że, miedzy tymi nieokreslonymi rozmówcami tak naprawde jest jakaś fundamentalna róznica. Jakaś to znaczy, gdy ten jeden mówi że "pod tym pomnikiem wolałby usiąść w słońcu jak wszyscy" to znaczy ze załuje tego ze tak nie zrobił, wolałby być zintegrowany niż odszczepiony. ale kierowała nim lojalność wobec towarzysza podrózy... Dobra więcej nie napisze.



Awatar użytkownika
MargotNoir
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Na urwanym filmie

Postautor: MargotNoir » wt 03 lip 2018, 07:50

major sedes pisze:Source of the post Na razie jednak pokój jest zadymiony i gdyby nie mały nadruk panoramy miasta na pudełku zapałek, nie wiedzielibyśmy nic o zgiełku - wielkich dla kontrastu z małym widoczkiem – miast.

Ja ten fragment zrozumiałam bez problemu, po prostu szwankuje interpunkcja, co może zaburzać odbiór. Powinno być "nie wiedzielibyśmy nic o zgiełku wielkich - dla kontrastu z małym widoczkiem - miast."

Rzeczywiście zdarzyło się kilka językowych potknięć, które zostały już wymienione. Ogólnie jednak tekst, jak dla mnie, wcale nie jest "przekombinowany".

Nie wiem, na ile ten zabieg wybrałeś świadomie, ale podoba mi się narracja w pierwszej osobie liczby mnogiej. Rozumiem, że to wspomnienie dwóch konkretnych osób, ale dzięki temu zabiegowi bardzo łatwo czytelnik może odwołać tekst do własnych doświadczeń, jest do tego wręcz zapraszany. I o ile to oczywiste, że nie każdy był w Amsterdamie, nie każdy kupował kiełbaski w centrum, to jednak każdy kiedyś czuł się zagubiony, wyrzucony na brzeg rzeki tłumu; czuł, że przesypia własne życie, obserwuje je z zewnątrz całkowicie bierny i wręcz zdziwiony własnymi wyborami. Bo taki klimat tutaj odbieram i to mnie do lektury zachęciło.

"Każdy przejeżdżający rower będzie dzwonkiem skradzionego mienia, oraz wszyscy zakapturzeni osobnicy będą świadectwem pokolenia i pewnej mody, trendu wycierania chodników, po tym te kaptury, łyse głowy i blanty przestały być nowalią, chodnikową awangardą, a tylko czymś w rodzaju rozpłaszczenia fali na brzegu. "
Ten fragment bardzo przypadł mi do gustu, zastanowiłabym się tylko nad "nowalią", niestety u mnie od razu poniosło skojarzenie z nowalijkami, które bardzo lubię, ale szczypiorek czy rzodkiewka nijak nie pasują do nastroju.

Dla mnie jednak tekst ma jeden duży minus. Jest nim konkretnie ostatnie słowo - niezbyt udany neologizm. Istnieje coś takiego jak "amnezja psychogeniczna", ale przedrostek psycho- odnosi się tutaj do źródła problemu (geniczna), a nie samej amnezji. Termin "psychoamnezja" jako taki dla mnie jest pleonazmem, nie ma innej amnezji, niż psychiczna. Rozumiem, że samo słowo "amnezja" nie zabrzmiałoby tak mocno, ale może byłbyś w stanie wymyślić coś innego, co oddawałoby sens, a nie powodowało buntu w biednym ścisłym umyśle?



Awatar użytkownika
Czarna Emma
Umysł pisarza
Posty: 748
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

Na urwanym filmie

Postautor: Czarna Emma » wt 03 lip 2018, 14:52

Ciężko mi się Twój tekst czytało. Nie mogę do końca zrozumieć, o co w nim chodzi, miejscami nie rozumiałam też, co masz na myśli, musiałam przeczytać powtórnie, aby dostrzec jakiś sens.
Niemniej jednak zamysł ciekawy. :)


obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Na urwanym filmie

Postautor: major sedes » wt 03 lip 2018, 22:56

MargotNoir pisze:Source of the post
major sedes pisze:Source of the post Na razie jednak pokój jest zadymiony i gdyby nie mały nadruk panoramy miasta na pudełku zapałek, nie wiedzielibyśmy nic o zgiełku - wielkich dla kontrastu z małym widoczkiem – miast.

Ja ten fragment zrozumiałam bez problemu, po prostu szwankuje interpunkcja, co może zaburzać odbiór. Powinno być "nie wiedzielibyśmy nic o zgiełku wielkich - dla kontrastu z małym widoczkiem - miast."

Rzeczywiście zdarzyło się kilka językowych potknięć, które zostały już wymienione. Ogólnie jednak tekst, jak dla mnie, wcale nie jest "przekombinowany".

Dzieki za obronę tekstu, że nie jest jednak "przekombinowany" co mi zarzucano.

Nie wiem, na ile ten zabieg wybrałeś świadomie, ale podoba mi się narracja w pierwszej osobie liczby mnogiej. Rozumiem, że to wspomnienie dwóch konkretnych osób, ale dzięki temu zabiegowi bardzo łatwo czytelnik może odwołać tekst do własnych doświadczeń, jest do tego wręcz zapraszany. I o ile to oczywiste, że nie każdy był w Amsterdamie, nie każdy kupował kiełbaski w centrum, to jednak każdy kiedyś czuł się zagubiony, wyrzucony na brzeg rzeki tłumu; czuł, że przesypia własne życie, obserwuje je z zewnątrz całkowicie bierny i wręcz zdziwiony własnymi wyborami. Bo taki klimat tutaj odbieram i to mnie do lektury zachęciło.

Ze czytelnik jest "zapraszany" odbieram za komplement dla tekstu, chciałem zeby niebezpośrednio zachęcał.

"Każdy przejeżdżający rower będzie dzwonkiem skradzionego mienia, oraz wszyscy zakapturzeni osobnicy będą świadectwem pokolenia i pewnej mody, trendu wycierania chodników, po tym te kaptury, łyse głowy i blanty przestały być nowalią, chodnikową awangardą, a tylko czymś w rodzaju rozpłaszczenia fali na brzegu. "
Ten fragment bardzo przypadł mi do gustu, zastanowiłabym się tylko nad "nowalią", niestety u mnie od razu poniosło skojarzenie z nowalijkami, które bardzo lubię, ale szczypiorek czy rzodkiewka nijak nie pasują do nastroju.

Chodzi o "Nowalię kulturową" - marichuana na ulicach wielu poprzestawiała w głowach.

Dla mnie jednak tekst ma jeden duży minus. Jest nim konkretnie ostatnie słowo - niezbyt udany neologizm. Istnieje coś takiego jak "amnezja psychogeniczna", ale przedrostek psycho- odnosi się tutaj do źródła problemu (geniczna), a nie samej amnezji. Termin "psychoamnezja" jako taki dla mnie jest pleonazmem, nie ma innej amnezji, niż psychiczna. Rozumiem, że samo słowo "amnezja" nie zabrzmiałoby tak mocno, ale może byłbyś w stanie wymyślić coś innego, co oddawałoby sens, a nie powodowało buntu w biednym ścisłym umyśle?


Tę pointę "psychoamnezja" dodałem po długim czasie, po redakcji. I jest takim topornym gwożdziem wbitym, takie naukowe pojęcie jest ujmujące, dajace sens, ale na innej warstwie interpretacji. I ma sens. Bo odnosi się do spustoszeń w psychikach obu "kolesi".

Dawno nikt nie wytoczył tak przychylnych słów o tekście mojego autorstwa za co osobiście ślę podziękowania.:)



Awatar użytkownika
MargotNoir
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Na urwanym filmie

Postautor: MargotNoir » śr 04 lip 2018, 08:44

major sedes pisze:Source of the post Tę pointę "psychoamnezja" dodałem po długim czasie, po redakcji. I jest takim topornym gwożdziem wbitym, takie naukowe pojęcie jest ujmujące, dajace sens, ale na innej warstwie interpretacji. I ma sens. Bo odnosi się do spustoszeń w psychikach obu "kolesi".


Hmm, a gdyby zapisać je z myślnikiem? Psycho-amnezja. Taki mały zabieg nieco zmienia odbiór, wewnętrzny głos Morgana Freemana musi wziąć oddech, przeczytać to słowo inaczej. Pauza, potknięcie w równym rytmie czytania daje czas na zastanowienie się nad interpretacją, wyróżnia to słowo jako ważne. Daje czas chociażby na otwarcie się w mózgu szufladki ze skojarzeniem z angielskim słowem "psycho", a stąd już rusza cała lawina: Psycho-amnezja to amnezja, po której stajesz się psycholem? Taka, której pragną psychole? Taka, która ich dotyczy? Amnezja zniszczonej psychiki, amnezja niszcząca psychikę?
Co o tym sądzisz?



Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Na urwanym filmie

Postautor: major sedes » śr 04 lip 2018, 11:42

Sądze że, nie jestem taką kurką, którą przyciąga kreska myśląc ze to robaczek;) dla mnie mało istotny szczegół. Wolałem, żeby tekst był kontekstualny, tzn tj. Waga takich słów jak sam tytuł "urwany film", żałoba po ojcu, lunatykowanie, środki wskazujące, Klimat odrealnienia, bierności i chłodu, dla detektywa stanowiłyby pretekst do rozumienia stanu bohatera. No i sposób rozmowy bohaterów, jeden jest jakby nad drugim i próbuje dociec, i końcem jest "psychoamnezja" czy "psycho- amnezja" które mogłyby być równie dobrze zastosowane jako tytuł. Ale tytuł z myślnikiem nie pasuje z kreską. Psycho amnezja polega na wyparciu treści zbyt trudnych do strawienia i niedoprzepracowania i różnych traum które lepiej zapomnieć., a nie jest chęcią szaleństwa.




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość