Okręt eskortowy (trolololo)

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1065
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » pn 14 maja 2018, 12:17

Wprawka. W ramach trolowania kolejnej rundy TOPA ;)

Na hasło "okręt eskortowy" od razu wpadły mi do głowy dwie sytuacje - Jervis Bay albo jeden z trójcy Goya / von Steuben / Wilhelm Gustloff. I czytając o tym pierwszym trafiłem na nieznany mi wcześniej epizod.

***

NASZA KOLEJ. ŻEGNAJCIE. SS BEAVERFORD.
Stary dyktuje depeszę i wysyła chłopca do radiokabiny. Wiadomość idzie w eter. Czuję, że kolejnych nie będzie.
Patrzę w iluminator. Zapada zmierzch. Długa, martwa fala kołysze łajbą. Ostatni rąbek słońca znika za horyzontem. Jeszcze może godzina, aż zapadnie zupełna ciemność.
Godzina, w czasie której wilk spróbuje wymordować jak najwięcej owiec.
Konwój rozprasza się. Trzydzieści kilka statków zmyka co sił w maszynach, znacząc swój trop kłębami dymu.
Między nimi a niemieckim pancernikiem nie ma już nikogo. Mieliśmy tylko jeden okręt eskortowy.
Uzbroili statek pasażerski w kilka wyciągniętych z muzeum sześciocalówek. Szumnie nazwali krążownikiem pomocniczym. Najeżona armatami góra kruppowskiej stali nie dała mu żadnych szans. Niemieckie pociski strzaskały pokłady, zwaliły kominy i maszty. W końcu, płonąc od dziobu po rufę, przewalił się przez burtę i poszedł na dno.
Jervis Bay wytrzymał dwadzieścia minut.

Uciekające statki wyrzucają pławy dymne, szukając ratunku za białymi kłębami. Kilka z nich nie zdąży. San Demetrio płonie, oświetlając scenerię pomarańczowym blaskiem. Jeszcze kilka, może kilkanaście minut zanim ogień dojdzie do beczek z benzyną lotniczą. Maidana już nie ma, pozostała po nim tylko plama płonącej ropy i słup tłustego, czarnego dymu. Trewellard, rozłamany na pół, znika w odmętach pośrodku wianuszka pływającej tarcicy i skrzyń.
Drapieżnik szuka kolejnej ofiary. Fontanny wody obramowują Kenbane Head.
Nasza kolej.
– Cała naprzód - rozkazuje Pettigrew. - Lewo na burt. Obsadzić działa.
Działa, dobre sobie. Dwie pukawki dobre do wiwatów. Niemniej w słabym świetle widać, jak figurki biegną na dziób, ściągają pokrowiec z trzycalówki, kręcą korbami. To samo musi się dziać na rufowym pokładzie przy większym, bo aż czterocalowym dziale. A Beaverford zawraca. Tam, gdzie przez biały dym przebijają błyski wystrzałów pancernika.
Nasza kolej stać się okrętem eskortowym. Kupić czas pozostałym statkom. Brytjczykom, Norwegom, Szwedom, Belgom. I Polakom z najmniejszego w konwoju Fucka. Nazywanego tak odkąd w Halifaksie dokerzy zamalowali im brzuszek od P.
– Action stations - dodaje kapitan, choć ten zwrot nie należy do leksykonu marynarki handlowej.
Kenbane Head już bierze wodę, chyli się na burtę. Kolejny pocisk wyrzuca w powietrze skrzynie z pokładu i ciała ludzi. Następny dociera najwyraźniej do kotłowni, o czym świadczy słup dymu i słyszalny z kilku mil ryk uchodzącej pary.
Nasza kolej.
Turbiny wypychają łajbę ze zbawczej zasłony. Szkop jest naprzeciwko - ciemniejsza plama na tle granatowego nieba. Dziobowa armata strzela, mikre słupy wody wytryskują z morza - o dobre dwie mile za blisko. Sylweta na horyzoncie rozjarza się błyskami wystrzałów. Oświetlające pociski wyławiają nas z mroku. A chwilę potem niemieckie granaty z rykiem przelatują między masztami. Ściągnięty sterem, Beaverford kładzie się w wiraż. Lawiruje między rozbryzgami, znowu zmyka w dym, grzmiąc z rufowego działa.

Ile to już? Dwie godziny, trzy? Czy tyle wystarczy? Beaverford co chwilę wychyla się zza zasłony, oddaje kilka strzałów i znika, zanim tamci się wstrzelają. Czasem robi to za wolno i zbiera cięgi. Traci siły. Przez wytłuczone szyby mostka wdziera się słony wiatr i smród wojny. Prochu. I spalonego mięsa. Pocisk trafił w chłodnię, gdzie wieziemy czterysta ton. Kolejne podziurawiły burty, zniosły rufowe działo wraz z obsługą. Ale maszyny jeszcze pracują, łajba dalej słucha steru. Tylko coraz wolniej reaguje na ruchy kołem, coraz bardziej kładzie się na lewą burtę.
Nadchodzą kolejne meldunki. Ubywa ludzi do pracy przy kotłach i pompach. W rufowej ładowni szaleje ogień, trzask pękającej kukurydzy słychać aż na mostku. Węże pożarnicze posiekane odłamkami, zresztą nie ma komu ich trzymać. Szkop już nie potrzebuje pocisków oświetlających.
Woda w kotłowni niemal sięga palenisk.
Tylko trzycalówka z dziobu grzmi raz po raz.
Biały opar rozwiewa się, sylweta pancernika wypełnia szkła lornety.
– Wreszcie mamy sukinsyna w zasięgu. - Kapitan Pettigrew uśmiecha się spod opatrunku pokrwawionymi ustami. - Teraz zrobimy mu znaczek.
Działo pluje ogniem. Ostatni raz.
W blasku pożaru widzę, jak pienista smuga zbliża się do naszej burty. Na wysokości drugiej ładowni, gdzie Beaverford wiezie osiemset ton amunicji.
Nasza kolej.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Dusza pisarza
Posty: 524
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Czarna Emma » pn 14 maja 2018, 12:22

Mnie się podoba. Na tema stylu i logiki się nie wypowiem, bo za wysokie to dla mnie progi. :)
Udane to trolololo.


- Mniejsza o to, o cóż panom chodzi?


- Nie mniejsza - jako człowiek oblatany w najlepszych towarzystwach, z ukończoną szkołą tańców nowoczesnych i figurowych, zawsze robię wszystko a propos i wytrzymuję najcięższe nawet artykuła salonowego kodeksu karnego. Ale o wiele mnie kto niemożebnie podgrymasza, łobuz się robie i z samem sobą wytrzymać mnie trudno.


z "Wiecha"

Awatar użytkownika
Iwar
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: sob 27 maja 2017, 15:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Iwar » pn 14 maja 2018, 16:31

Ciekawa historia i dobrze opisana. Aż poszedłem i poczytałem jak to było. Aczkolwiek siostrzane statki "bobrowe" trochę mi zepsuły wzniosłość chwili :P Tam oczywiście, nie tu. Bo to tutaj przypadło mi bardziej do gustu niż inne opowieści eskortowe.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1260
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Gorgiasz » pn 14 maja 2018, 21:40

Znam historię obrony konwoju HX-84 przez krążownik pomocniczy HMS Jervis Bay. Dodam, że w jego skład wchodziły też dwa polskie statki (”Puck” i „Morska Wola”); obu udało się uciec. Nie wiem, na ile trzymasz się prawdy historycznej, ale szczegóły które znam (na przykład kaliber dział) są prawdziwe. W każdym razie przeczytałem z przyjemnością i zainteresowaniem. Poproszę jeszcze.

Jeszcze kilka, może kilkanaście minut zanim ogień dojdzie do beczek z benzyną lotniczą.

Jeszcze kilka, może kilkanaście minut, zanim ogień dojdzie do beczek z benzyną lotniczą.

I formalnie rzecz biorąc, nazwy statków należałoby wziąć w cudzysłów.



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1065
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » śr 16 maja 2018, 08:12

Gorgiasz, uprzejmie dziękuje. Co do prawdy historycznej - powiem nieskromnie że zrobiłem spory research jak na tak krótki tekst, pilnowałem ile się dało, wliczając kolejność topienia statków przez "Admiral Scheera" oraz ładunek "Beaverforda". Wielka maszyna do popcornu w tylnej ładowni to już mój wymysł (ale statek wiózł m.in kukurydzę). Nasz "Puck" też dostał swoją linijkę, choć historia z zamalowanym brzuszkiem od P to licentia poetica. Zważywszy jak często zamalowują go na tablicach przy drogach dojazdowych do tego miasta - całkiem możliwa :D
Z cudzysłowami oczywiście racja. I brakuje haemesa przed nazwą "Jervis Bay".

Mamba :hug:

Iwar, dzięki. Nie hugam bo się nam brody poplączą :P


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
P.Yonk
WModerator
WModerator
Posty: 762
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: cukry.ozdobne.występy
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: P.Yonk » śr 16 maja 2018, 08:19

I tak to trza było pisać, a nie jakieś kosmity, czy inne niezidentyfikowane ;)


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"

Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Sambor » wt 29 maja 2018, 10:27

Krytykować każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej. Ja też spróbuję.
Misieq79 pisze:Source of the post – Cała naprzód - rozkazuje Pettigrew. - Lewo na burt. Obsadzić działa.

Komenda co do przełożenia steru jakby niefachowa. Na okręcie podaje się to w stopniach, a to prawie okręt, i jest to sterburta lub bakburta.
Dlaczego te działa obsadza się dopiero teraz? To jest ewidentny brak kompetencji.
Misieq79 pisze:Source of the post Dziobowa armata strzela, mikre słupy wody wytryskują z morza - o dobre dwie mile za blisko.

Nie podoba mi się słowo "mikre". Strzelają dwie mile za blisko. Czy ma to być celowy opis nieudaczników?
Misieq79 pisze:Source of the post A chwilę potem niemieckie granaty z rykiem przelatują między masztami.

To nie są granaty

Added in 14 minutes 58 seconds:
Dodam jeszcze, że ja w tym tekście nie czuję ani okrętu (nazywam to okrętem, bo są tam jakieś działa), ani morza, ani bitwy morskiej. W opisie brak głębi, znawstwa.



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1065
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » wt 29 maja 2018, 10:30

Sambor pisze:Source of the post Dlaczego te działa obsadza się dopiero teraz? To jest ewidentny brak kompetencji.

Bo dopiero teraz pada decyzja że zawracają i spróbują walczyć. Mieli dwa lekkie działa, połowa zasięgu broni Niemca, nie było sensu ściągać pokrowców, wyciągać amunicji z parków tylko po to, żeby stać obok pukawki i patrzeć. Nawet na okrętach wojennych nie będących w trybie alarmu działa są zabezpieczone (słona woda is a bitch), amunicja również, np bez wkręconych zapalników.

Sambor pisze:Source of the post Nie podoba mi się słowo "mikre". Strzelają dwie mile za blisko. Czy ma to być celowy opis nieudaczników?

Z mikrym trochę się namęczyłem, pierwotnie było "anemiczne" i chyba jeszcze gorzej. Nie opis nieudaczników, raczej zbyt krótkiego zasięgu. Chcą ściągnąć uwagę Niemca, ewentualne trafienie i tak zrobiłoby tylko powierzchowne uszkodzenia.

Sambor pisze:Source of the post To nie są granaty

Istnieje pojęcie "granat artyleryjski", może anachroniczne (wykluło się w czasach gdy pojawiły się właśnie, poza pełnymi kulami, pociski eksplodujące) ale tu jest II wś. Zresztą natrafiałem na takie określenie w literaturze marynistycznej.

Pozdrawiam.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Sambor » wt 29 maja 2018, 11:13

W strefie zagrożenia, należy się spodziewać, że artylerzyści, podzieleni na dwie burty, stali przy działach cały czas. W razie deszczu czy silnych bryzgów, wyloty luf mogły być zakryte. Celowego strzelania o dwie mile za krótko, raczej nie praktykowano.
Tak, w opisach odnoszących się do dawnych czasów nazywano pociski artyleryjskie granatami.
Najlepsze co przeczytałem z opisów marynistycznych to „Okrutne morze” Nicholasa Monsarrata. Rozdział atlantycki, nieprawdopodobnie realistyczny.

Added in 1 minute 22 seconds:
Wiem, bo tam byłem.



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 846
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Kruger » wt 29 maja 2018, 13:15

Sambor pisze:Source of the post W strefie zagrożenia, należy się spodziewać, że artylerzyści, podzieleni na dwie burty, stali przy działach cały czas.

Nie mylisz przypadkiem galeonu z dwudziestowiecznym statkiem handlowym? Jakie obie burty? Nawet na okrętach wojennych XX wieku nie ma już sensownego uzbrojenia burtowego, główna artyleria okrętowa jest w osi, nie na burtach. Na burtach są pelotki względnie, na ciężkich okrętach, lżejsza artyleria ok. 100-150 mm. W tym przypadku mamy statek handlowy, który ma na siłę wsadzone dwa działa, którymi mógłby coś ugrać najwyżej przeciw okrętom podwodnym w wynurzeniu (żeby nie być bezbronnym i skazanym na łup, gdy podwodniak nie ma już torped ale chce zatapiać działem - były takie sytuacje). Załoga, to nie artylerzyści, to załoga statku handlowego, której część obsadza te działa - rzadko.

Z tymi dwoma milami - rozumiem sens działania, ale czy faktycznie trochę nie przeholowałeś, Misieq? To by wymagało pogłębienia wiedzy, ale... przy wysokości pokładu statku handlowego ok. 10 m, widoczna linia horyzontu jest na ok. 11-12 km, a tyle wynosi zasięg dział ok. 100 mm (ogólnie). Więc coś tu nie pasi, widzą Niemca, znaczy mają go w zasięgu, a strzelają 4 km bliżej?



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1065
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » wt 29 maja 2018, 13:56

Kruger, tu mnie masz, faktycznie nie sprawdziłem i napisałem z kapelusza. Ale! W tym fragmencie idą dziobem do faszysty, więc mogą strzelać tylko z dziobowej 76-ki, prawdopodobnie 3in 20cwt, o zasięgu max 7km a skutecznym 4.8km. Mostek jest wyżej niż pokład.
Jednak biję się w pierś, tu mój błąd.

Added in 4 minutes 5 seconds:
Kruger pisze:Source of the postZałoga, to nie artylerzyści, to załoga statku handlowego, której część obsadza te działa - rzadko.

Akurat działa na brytyjskich handlowcach obsadzali artylerzyści z Royal Navy albo piechoty morskiej.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Sambor » śr 30 maja 2018, 04:13

Kruger pisze:Source of the post Nie mylisz przypadkiem galeonu z dwudziestowiecznym statkiem handlowym? Jakie obie burty? Nawet na okrętach wojennych XX wieku nie ma już sensownego uzbrojenia burtowego, główna artyleria okrętowa jest w osi, nie na burtach.

Słowo „burta”, w podziale załogi na dwie grupy bojowe, jest tu czysto symboliczne. W warunkach alarmu bojowego, podział na trzy wachty był niezadawalający i dowódca wprowadzał podział na burty. Służba przy działach, na dwie zmiany, była ciężka, ale sygnalista wachtowy na maszcie, miał jeszcze gorzej.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Za%C5%82oga_(%C5%BCegluga)

Załoga na okręcie marynarki wojennej (do 1989 roku)
Każdy okręt miał wyznaczonego dowódcę okrętu (DO) i zastępcę dowódcy okrętu (ZDO). Stopień jego ściśle był powiązany z rangą okrętu:
I ranga - komandor
II ranga - komandor porucznik
III ranga - komandor podporucznik lub kapitan marynarki
IV ranga - kapitan marynarki, chorąży marynarki lub podoficer zawodowy.
Na okręcie załoga dzieliła się na następujące działy:
pokładowy (nawigacyjny)
artylerii (broni nawodnej)
broni podwodnej
łączności
obserwacji
elektromaszynowy
przeciwchemiczny
służba medyczna
kwatermistrzowski
Uwaga Sambora:
Załoga była podzielona na:
wachty bojowe (1/3 załogi) - pełnienie rutynowej wachty na okręcie
burty bojowe (1/2 załogi) - pełnienie obowiązków na SB (Stanowisku Bojowym) w warunkach długotrwałego alarmu bojowego
Każdy członek załogi okrętu (marynarz, podoficer) posiadał własny numer alarmowy, naszyty na prawej piersi munduru ćwiczebnego. Numer był trzy- czterocyfrowy. Pierwsza cyfra oznaczała numer działu jak powyżej. Druga numer burty i wachty:
Jest to podane błędnie. Cyfra środkowy oznacza numer działu, cyfra pierwsza oznacza kolejny numer specjalisty według starszeństwa służby, cyfra ostatnia, to przynależność do burty bojowej (uwaga Sambora).
- pierwsza zmiana wachty, pierwsza burta bojowa
- druga zmiana wachty, druga burta bojowa
- trzecia zmiana wachty, pierwsza burta bojowa
- pierwsza zmiana wachty, druga burta bojowa
- druga zmiana wachty, pierwsza burta bojowa
- trzecia zmiana wachty, druga burta bojowa
Trzeci numer był kolejnym numerem członka załogi. Na okrętach o licznej załodze można było używać jeszcze dodatkowej czwartej cyfry - numer członka załogi był wtedy dwucyfrowy. Przykład numeru: 625 - piąty artylerzysta, lewa burta bojowa, trzecia zmiana wachty.
Uwaga Sambora:
Numeracja jest podane błędnie. Cyfra środkowy oznacza numer działu, cyfra pierwsza oznacza kolejny numer specjalisty według starszeństwa służby, cyfra ostatnia, to przynależność do burty bojowej. Czwartej cyfry nie było. W latach 1960, ten podział na działy wyglądał na polskich (PRL) okrętach nieco inaczej.
W tym wypadku:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mundury_M ... czebny.PNG

Marynarz należy do działu obserwacji, może to być obserwacja wzrokowa lub obserwacja techniczna, jest trzecim specjalistą, według starszeństwa, w swoim dziale, należy do pierwszej burty bojowej.
Misieq79 pisze:Source of the post Turbiny wypychają łajbę ze zbawczej zasłony. Szkop jest naprzeciwko - ciemniejsza plama na tle granatowego nieba. Dziobowa armata strzela, mikre słupy wody wytryskują z morza - o dobre dwie mile za blisko. Sylweta na horyzoncie rozjarza się błyskami wystrzałów. Oświetlające pociski wyławiają nas z mroku. A chwilę potem niemieckie granaty z rykiem przelatują między masztami. Ściągnięty sterem, Beaverford kładzie się w wiraż. Lawiruje między rozbryzgami, znowu zmyka w dym, grzmiąc z rufowego działa.

Z fragmentu nie wynika co to był za statek w służbie cywilnej. Łajbą nazywamy raczej coś małego. O okręcie możemy mówić jednostka pływająca lub niszczyciel, ścigacz, trałowiec. Statek możemy nazywać według typu, frachtowiec, drobnicowiec, zbiornikowiec. Musiało to być jakieś cudo, jeśli miał napęd turbinowy. Czy ten historyczny „Beaverford” miał napęd turbinowy? Zdaje się, że był dosyć duży i pancernik zdmuchnął by go, gdy tylko pojawił się w zasięgu jego widoczności. Atak na pancernik z trzycalowym i czterocalowym działem? Przemyśl to.
„Granaty z rykiem przelatują między masztami”. Tak było na okrętach żaglowych, ale tu? Okręty bojowe miały po jednym maszcie. Jakim statkiem, w służbie cywilnej, był „Beaverford”? Ile miał pokładowych struktur, które można było nazwać masztami?
„Ściągnięty sterem, Beaverford kładzie się w wiraż. Lawiruje między rozbryzgami, znowu zmyka w dym, grzmiąc z rufowego działa”.
Określenie „Ściągnięty sterem” zapożyczone chyba z kawalerii. Tam konia ściąga się cuglami. A „kładzie się w wiraż, lawiruje między rozbryzgami”, napisałbym: przy gwałtownym zwrocie przechyla się głęboko na sterburtę/bakburtę, manewruje pomiędzy gejzerami wybuchów.
Słowo wiraż jest tu niewłaściwe.

Added in 7 minutes 31 seconds:
W poniższym fragmencie, słowa: "uwaga Sambora", nie przynależy tam. Tekst jest wzięty z Wiki.
służba medyczna
kwatermistrzowski
Uwaga Sambora:
Załoga była podzielona na:
wachty bojowe (1/3 załogi) - pełnienie rutynowej wachty na okręcie



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1065
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » śr 30 maja 2018, 06:13

Sambor pisze:Source of the post Musiało to być jakieś cudo, jeśli miał napęd turbinowy. Czy ten historyczny „Beaverford” miał napęd turbinowy?

miau
Sambor pisze:Source of the post Zdaje się, że był dosyć duży i pancernik zdmuchnął by go, gdy tylko pojawił się w zasięgu jego widoczności.

Celność artylerii okrętowej w praktyce to <10%, dodaj zapadający zmrok, zasłonę dymną i popsuty radar "Admiral Scheera"
Sambor pisze:Source of the post Atak na pancernik z trzycalowym i czterocalowym działem? Przemyśl to.

Co ja poradzę że opieram się na faktach?
Sambor pisze:Source of the post Jakim statkiem, w służbie cywilnej, był „Beaverford”? Ile miał pokładowych struktur, które można było nazwać masztami?

Frachtowcem. Cztery.

Zresztą tu masz historię:
https://en.wikipedia.org/wiki/SS_Beaverford


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 846
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Kruger » śr 30 maja 2018, 08:07

Misieq79 pisze:Source of the post Jednak biję się w pierś, tu mój błąd.

Wydaje mi się, że niepotrzebnie uszczegółowiłeś, wystarczyło powiedzieć, że znacznie nie doniosło.

Sambor pisze:Source of the post Załoga na okręcie marynarki wojennej (do 1989 roku)

Co prawda niepotrzebnie to cytujesz, bo to opis załogi okrętu a tekst jest o statku, ale jeśli Misieq sam pisze, że obsługa dział była z RN albo RMN, to nie miała innych zadań na statku, powinni tkwić przy działach.



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1065
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » śr 30 maja 2018, 08:36

Kruger pisze:Source of the post Wydaje mi się, że niepotrzebnie uszczegółowiłeś

Co racja to racja. Ale! Narracja jest 1-os, a w warunkach jw nawet doświadczony zejman może mieć problem z oceną odległości.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość