Okręt eskortowy (trolololo)

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 728
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » pn 14 maja 2018, 12:17

Wprawka. W ramach trolowania kolejnej rundy TOPA ;)

Na hasło "okręt eskortowy" od razu wpadły mi do głowy dwie sytuacje - Jervis Bay albo jeden z trójcy Goya / von Steuben / Wilhelm Gustloff. I czytając o tym pierwszym trafiłem na nieznany mi wcześniej epizod.

***

NASZA KOLEJ. ŻEGNAJCIE. SS BEAVERFORD.
Stary dyktuje depeszę i wysyła chłopca do radiokabiny. Wiadomość idzie w eter. Czuję, że kolejnych nie będzie.
Patrzę w iluminator. Zapada zmierzch. Długa, martwa fala kołysze łajbą. Ostatni rąbek słońca znika za horyzontem. Jeszcze może godzina, aż zapadnie zupełna ciemność.
Godzina, w czasie której wilk spróbuje wymordować jak najwięcej owiec.
Konwój rozprasza się. Trzydzieści kilka statków zmyka co sił w maszynach, znacząc swój trop kłębami dymu.
Między nimi a niemieckim pancernikiem nie ma już nikogo. Mieliśmy tylko jeden okręt eskortowy.
Uzbroili statek pasażerski w kilka wyciągniętych z muzeum sześciocalówek. Szumnie nazwali krążownikiem pomocniczym. Najeżona armatami góra kruppowskiej stali nie dała mu żadnych szans. Niemieckie pociski strzaskały pokłady, zwaliły kominy i maszty. W końcu, płonąc od dziobu po rufę, przewalił się przez burtę i poszedł na dno.
Jervis Bay wytrzymał dwadzieścia minut.

Uciekające statki wyrzucają pławy dymne, szukając ratunku za białymi kłębami. Kilka z nich nie zdąży. San Demetrio płonie, oświetlając scenerię pomarańczowym blaskiem. Jeszcze kilka, może kilkanaście minut zanim ogień dojdzie do beczek z benzyną lotniczą. Maidana już nie ma, pozostała po nim tylko plama płonącej ropy i słup tłustego, czarnego dymu. Trewellard, rozłamany na pół, znika w odmętach pośrodku wianuszka pływającej tarcicy i skrzyń.
Drapieżnik szuka kolejnej ofiary. Fontanny wody obramowują Kenbane Head.
Nasza kolej.
– Cała naprzód - rozkazuje Pettigrew. - Lewo na burt. Obsadzić działa.
Działa, dobre sobie. Dwie pukawki dobre do wiwatów. Niemniej w słabym świetle widać, jak figurki biegną na dziób, ściągają pokrowiec z trzycalówki, kręcą korbami. To samo musi się dziać na rufowym pokładzie przy większym, bo aż czterocalowym dziale. A Beaverford zawraca. Tam, gdzie przez biały dym przebijają błyski wystrzałów pancernika.
Nasza kolej stać się okrętem eskortowym. Kupić czas pozostałym statkom. Brytjczykom, Norwegom, Szwedom, Belgom. I Polakom z najmniejszego w konwoju Fucka. Nazywanego tak odkąd w Halifaksie dokerzy zamalowali im brzuszek od P.
– Action stations - dodaje kapitan, choć ten zwrot nie należy do leksykonu marynarki handlowej.
Kenbane Head już bierze wodę, chyli się na burtę. Kolejny pocisk wyrzuca w powietrze skrzynie z pokładu i ciała ludzi. Następny dociera najwyraźniej do kotłowni, o czym świadczy słup dymu i słyszalny z kilku mil ryk uchodzącej pary.
Nasza kolej.
Turbiny wypychają łajbę ze zbawczej zasłony. Szkop jest naprzeciwko - ciemniejsza plama na tle granatowego nieba. Dziobowa armata strzela, mikre słupy wody wytryskują z morza - o dobre dwie mile za blisko. Sylweta na horyzoncie rozjarza się błyskami wystrzałów. Oświetlające pociski wyławiają nas z mroku. A chwilę potem niemieckie granaty z rykiem przelatują między masztami. Ściągnięty sterem, Beaverford kładzie się w wiraż. Lawiruje między rozbryzgami, znowu zmyka w dym, grzmiąc z rufowego działa.

Ile to już? Dwie godziny, trzy? Czy tyle wystarczy? Beaverford co chwilę wychyla się zza zasłony, oddaje kilka strzałów i znika, zanim tamci się wstrzelają. Czasem robi to za wolno i zbiera cięgi. Traci siły. Przez wytłuczone szyby mostka wdziera się słony wiatr i smród wojny. Prochu. I spalonego mięsa. Pocisk trafił w chłodnię, gdzie wieziemy czterysta ton. Kolejne podziurawiły burty, zniosły rufowe działo wraz z obsługą. Ale maszyny jeszcze pracują, łajba dalej słucha steru. Tylko coraz wolniej reaguje na ruchy kołem, coraz bardziej kładzie się na lewą burtę.
Nadchodzą kolejne meldunki. Ubywa ludzi do pracy przy kotłach i pompach. W rufowej ładowni szaleje ogień, trzask pękającej kukurydzy słychać aż na mostku. Węże pożarnicze posiekane odłamkami, zresztą nie ma komu ich trzymać. Szkop już nie potrzebuje pocisków oświetlających.
Woda w kotłowni niemal sięga palenisk.
Tylko trzycalówka z dziobu grzmi raz po raz.
Biały opar rozwiewa się, sylweta pancernika wypełnia szkła lornety.
– Wreszcie mamy sukinsyna w zasięgu. - Kapitan Pettigrew uśmiecha się spod opatrunku pokrwawionymi ustami. - Teraz zrobimy mu znaczek.
Działo pluje ogniem. Ostatni raz.
W blasku pożaru widzę, jak pienista smuga zbliża się do naszej burty. Na wysokości drugiej ładowni, gdzie Beaverford wiezie osiemset ton amunicji.
Nasza kolej.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Pisarz osiedlowy
Posty: 340
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w 1. Przedwojniu
Płeć: Kobieta

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Czarna Emma » pn 14 maja 2018, 12:22

Mnie się podoba. Na tema stylu i logiki się nie wypowiem, bo za wysokie to dla mnie progi. :)
Udane to trolololo.


- Mniejsza o to, o cóż panom chodzi?


- Nie mniejsza - jako człowiek oblatany w najlepszych towarzystwach, z ukończoną szkołą tańców nowoczesnych i figurowych, zawsze robię wszystko a propos i wytrzymuję najcięższe nawet artykuła salonowego kodeksu karnego. Ale o wiele mnie kto niemożebnie podgrymasza, łobuz się robie i z samem sobą wytrzymać mnie trudno.


z "Wiecha"

Awatar użytkownika
Iwar
Pisarz osiedlowy
Posty: 272
Rejestracja: sob 27 maja 2017, 15:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Iwar » pn 14 maja 2018, 16:31

Ciekawa historia i dobrze opisana. Aż poszedłem i poczytałem jak to było. Aczkolwiek siostrzane statki "bobrowe" trochę mi zepsuły wzniosłość chwili :P Tam oczywiście, nie tu. Bo to tutaj przypadło mi bardziej do gustu niż inne opowieści eskortowe.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1164
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Gorgiasz » pn 14 maja 2018, 21:40

Znam historię obrony konwoju HX-84 przez krążownik pomocniczy HMS Jervis Bay. Dodam, że w jego skład wchodziły też dwa polskie statki (”Puck” i „Morska Wola”); obu udało się uciec. Nie wiem, na ile trzymasz się prawdy historycznej, ale szczegóły które znam (na przykład kaliber dział) są prawdziwe. W każdym razie przeczytałem z przyjemnością i zainteresowaniem. Poproszę jeszcze.

Jeszcze kilka, może kilkanaście minut zanim ogień dojdzie do beczek z benzyną lotniczą.

Jeszcze kilka, może kilkanaście minut, zanim ogień dojdzie do beczek z benzyną lotniczą.

I formalnie rzecz biorąc, nazwy statków należałoby wziąć w cudzysłów.



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 728
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: Misieq79 » śr 16 maja 2018, 08:12

Gorgiasz, uprzejmie dziękuje. Co do prawdy historycznej - powiem nieskromnie że zrobiłem spory research jak na tak krótki tekst, pilnowałem ile się dało, wliczając kolejność topienia statków przez "Admiral Scheera" oraz ładunek "Beaverforda". Wielka maszyna do popcornu w tylnej ładowni to już mój wymysł (ale statek wiózł m.in kukurydzę). Nasz "Puck" też dostał swoją linijkę, choć historia z zamalowanym brzuszkiem od P to licentia poetica. Zważywszy jak często zamalowują go na tablicach przy drogach dojazdowych do tego miasta - całkiem możliwa :D
Z cudzysłowami oczywiście racja. I brakuje haemesa przed nazwą "Jervis Bay".

Mamba :hug:

Iwar, dzięki. Nie hugam bo się nam brody poplączą :P


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
P.Yonk
Pisarz osiedlowy
Posty: 334
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Okręt eskortowy (trolololo)

Postautor: P.Yonk » śr 16 maja 2018, 08:19

I tak to trza było pisać, a nie jakieś kosmity, czy inne niezidentyfikowane ;)


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości