Nie w tym kierunku

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 854
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[WW]Nie w tym kierunku

Postautor: Kruger » pn 07 maja 2018, 12:54

Ostatni post z poprzedniej strony:

Wydawałoby się, ale IMHO tak nie jest. Zbyt duże znaczenie ma to co jest treścią tekstu a z czym element ławki nie koresponduje.

Nie zgadzam się też, że nie można wymagać od ławki wyższej pozycji w treści. Sama krótka informacja, że tam się zawsze spotykali, spowodowałaby awans w hierarchii z trzeciorzędnego do co najmniej drugorzędnego elementu.

Przejrzałem tekst pod kątem drobniejszych lapsusów i trudno się do czegokolwiek przyczepić - uwaga, że otworzyła lepsze od otwarła to wyjątkowe czepialstwo by było. Zwróć uwagę, Fantomasie, że wcześniejsze uwagi Kirke i Gorgiasza nie mają charakteru ewidentnych błędów (nie licząc jakiegoś tam przecinka). Więc jest czysto.
Mnie natomiast bardziej gryzie przebieg zdarzeń. Niektóre elementy odbieram, jako mało wiarygodne, na siłę.
- domek w lesie (amerykańskie kalki trochę - kto u nas tak mieszka?) jest opuszczony, zaśmiecony, przeszabrowany, może bywają tu jakieś menele albo nastolatki czy ćpuny robią imprezy. Ale skrzynia stoi nienaruszona, niewybebeszona, rysunki i książka czekają.
- nie mówimy o wieku bohaterki, ale stoi: dziewczyna. Ile może mieć? 20? 25 lat maksymalnie? Mieszkała tu dawno temu, sama, z ojcem. On siedzi w więzieniu. Do więzienia poszedł, jak należy się domyślać, dawno temu. Pewnie była pełnoletnia. Ktoś musiał zadecydować o jej losie, gdzieś ją umieścić (dom dziecka, rodzina zastępcza), może nawet odebrać ojcu prawa rodzicielskie. Skąd więc pewność, ze jak wyjdzie to ją znów zniewoli?
- czy jest jakiś powód (poza autorskim chciejstwem), by dziewczyna musiała opowiedzieć bohaterowi swoją historię tam, w tym domku, nad tą książką, a nie gdziekolwiek, choćby na ławce? Nie uwierzyłby jej, gdyby mu nie pokazała chatki i nie zacytowała zdania bezpośrednio z Dostojewskiego, który to cytat zapewne zna na pamięć? Ta wyprawa razi nienaturalną zbędnością, do niczego nie służy. Dziewczyna mogłaby, dajmy na to, z nim pójść do łóżka, potem opowiedzieć historię, wyjść i zniknąć, byłoby naturalniej.

Jeszcze jedna uwaga. Mroczne rejony lasu, ponuro, złe przeczucia, horrory, strach przed mieszkającymi w lesie istotami. Odbieram to jako zbędny i niezrealizowany wątek. Jeszcze bym to odpuścił z tytułu budowania ponurego klimatu, ale wspominka o leśnych istotach to już było dla mnie za dużo. Czaił się horror i skisł.

Added in 3 minutes 59 seconds:
Edit. Miało być - pewnie była niepełnoletnia.



Awatar użytkownika
gebilis
Umysł pisarza
Posty: 968
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[WW]Nie w tym kierunku

Postautor: gebilis » sob 12 maja 2018, 09:23

Kruger - ja rozumiem, że wpadłeś w sidła udowodniania że to co ty uważasz za białe jest białe. Tylko pytanie: co to wnosi do tekstu? Wiesz lepiej- napisz swój tekst. Ale na boga nie wykładaj swoich racji jako rzeczy objawione. :shock:

Komentujemy tekst, nie komentujących. M79


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 854
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[WW]Nie w tym kierunku

Postautor: Kruger » śr 16 maja 2018, 10:39

Paczaj Pani, a ja myślałem, że w przypadku powstania sporu i co za tym idzie - dyskusji, naturalną rzeczą jest, w toku dysputy, argumentowanie, celem wyłożenia swej racji i, być może, przekonania do niej interlokutora. Dyskusja nad tekstem nie uchodzi? Jest zabroniona? Źle widziana? Ależ nie. Mam swoje zdanie i ono jest oczywiście mojsze niż twojsze, ale szczycę się tym, że nie jestem twardogłowym młotkiem, który nigdy zdania nie zmienia. Więc dyskutuję, by moją rację (opinię) przedstawić.

Nazywanie tego "wpadnięciem w sidła udowadniania" czy "wykładaniem mojej racji jako objawionej" jest deprecjonowaniem mojego stanowiska metodami pozamerytorycznymi. To jedna z wersji argumentum ad personam. Słabe i niskie zagranie.
Ale na swój sposób czuję się usatysfakcjonowany - po tę erystyczną sztuczkę sięga się, gdy się nie ma żadnych argumentów. Jakbyś mi między wierszami przyznała rację.

Notabene - argumenty typu "napisz swój tekst to też niezła zagrywka z gatunku - krytykuje bo sam nie potrafi. Czyli odwieczny zarzut wobec wszystkich recenzentów, krytyków a nawet redaktorów. Pomijający, że to różne umiejętności niekoniecznie idące ze sobą w parze, można umieć pisać a nie umieć skrytykować i odwrotnie. Nie twierdzę, weryfikując tekst, że sam umiem to lepiej napisać, tylko że umiem dostrzec co tekstowi dolega. Czasem, nie zawsze.
gebilis pisze:Source of the post Tylko pytanie: co to wnosi do tekstu?

Fantomas chce wiedzieć czy dobrze pisze. Chce się nauczyć. Pokazuje nam swój tekst. Do diaska, do tego służy to forum. Dyskutuję, zidentyfikowałem konkretny mankament a to właśnie Ty, Gebilis, moją diagnozę podważasz. Ok, wyrocznią nie jestem. Ale zwracam uwagę - w tym tekście bohater jest nikim. Jest statystą. Nie podejmuje żadnych decyzji, żadnych działań, nic od niego nie zależy, ot, poddaje się nurtowi wydarzeń. W tym tekście bohater jest nudny, ciekawe jest to co się dzieje poza nim. Gdy pojawia się wreszcie moment, w którym coś od bohatera zależy, w którym mógłby coś postanowić, coś zrobić - tekst się kończy. Po co taki bohater? Do niczego nie służy. Tak się nie konstruuje opowieści.
Tak, tego będę bronił jak niepodległości. Jak na razie nie użyłaś (ani Giorgiasz) ani jednego argumentu, który byłby przekonujący. Że tekst jest krótki? 2,7k znaków, nie przekonacie mnie, w tym da się zmieścić fabułę. Że to scenka, epizod? Okeeeeey... no to won z działu OPOWIADANIA I FRAGMENTY POWIEŚCI do Miniaturek itp., o ile wiem, tam wrzuca się wprawki, scenki, opisy, epizody. TAM bym tej uwagi nie poczynił, a jeśli nawet, to z mniejszą pewnością i warunkując.
Tymczasem w dziale opowiadań (w którym czytam oczekując opowiadania a więc i oceniam konstrukcję fabuły) mamy tekst, który nie jest opowiadaniem.

Zachwytów nad lekkością pióra i opisu już zupełnie nie rozumiem. Pióro jest, niestety Fantomasie, nieco toporne. Nie namawiam do bizantyjskich zakrętasów, ale do odejścia od szkolno-wprawkowej relacyjności.

Myślisz sobie pewnie, Gebilis, że ja się wyżywam jako krytyk i mam satysfakcję, gdy dowalę autorowi, po to tu jestem.
Owszem, satysfakcję czasem mam. Gdy uda mi się coś dostrzec a autor uznaje moje uwagi za użyteczne. I gdy czytam dobry tekst, w którym nie ma się do czego przyczepić. Nie wiem, być może miałbym satysfakcję, gdyby moje rady pomogły komuś podbić skilla, ale na to dowodów empirycznych nie mam, nie wiem czy kiedykolwiek komuś pomogłem.

Moderację proszę, ewentualnie, jeśli uzna za słuszne, o wydzielenie.

moderacja czuwa, jeśli dyskusja pójdzie dalej dryfem to od razu. M79



Awatar użytkownika
Made
Zarodek pisarza
Posty: 21
Rejestracja: pn 06 sie 2018, 08:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Nie w tym kierunku

Postautor: Made » sob 11 sie 2018, 18:40

Zgadzam się z większością opinii poprzedników.
Kirke pisze:Source of the post Całość wydaje się nazbyt streszczona i nienaturalna (…)

Kruger pisze:Source of the post Jeśli więc to jest zamknięte opowiadanko (jeśli nie jest, to uwaga jest zbędna) - to jest spalone. Zepsute. Fabularnie.
Opowiadanie kończy się tam, gdzie powinno się właściwie zaczynać.

Kreator pisze:Source of the post Tak jak ktoś wcześniej zapytał czy jest to całość czy tylko fragment - samemu się nad tym zastanawiałem kiedy skończyłem czytać.

Nie mogę uwierzyć, że to jest całość. Zaczęłam czytać i byłam pewna, że trafiłam na dobry kryminał albo przynajmniej mocną creepypastę (coś jakby horror, mroczny thriller – sam bohater zresztą wspomina o „filmach grozy, w których grupa nastolatków trafia do opuszczonego domu na skraju lasu” etc.) i pomyślałam, że to prawdziwa gratka, a tu… Zawód.

W przeciwieństwie do niektórych przedmówców nie mam wrażenia, że język jest zdecydowanie zbyt nienaturalny i brakuje opisów. Wręcz ta lakoniczność mnie zaintrygowała. Pomyślałam: „Aha, to jeden z tych tekstów, w których nie ma zbyt wielu słów, bo wyobrażenia czytelnika mają być wystarczająco przerażające”.

Dla przykładu:
fanthomas212 pisze:Source of the post - Ojciec lubił Dostojewskiego. Ten fragment najbardziej. Cytował go, a potem mnie gwałcił.

Powyższą wypowiedź uważam za naprawdę udaną. Są to słowa dobitne i mocne. Szkoda, że niewiele z nich wynika, no bo co w związku z tym, że ojciec ją gwałcił? Czy to coś zmieniło? Dziewczyna zerwała z chłopakiem kontakt, ale czy wiadomo chociaż, z jakiego dokładnie powodu? Bała się, że i on będzie ją krzywdził? Widziała oblicze ojca za każdym razem, gdy na niego patrzyła? Może przez traumę sama zaczęła mieć problemy psychiczne? Popełniła samobójstwo albo właśnie – ocaliła jego przez morderstwem ze swojej ręki, do którego się przymierzała albo które miałaby niebawem w planach?

Świetnie, że tekst jest z punktu widzenia chłopaka, który, tak jak i czytelnik, nic nie wie o dziewczynie i jej przeszłości. Dzięki temu to zdanie o gwałceniu jest taki „sieknięciem”, smaga niczym bat. Ale, kurczę, niechby się ten bohater jednak dowiedział ostatecznie czegoś, czym mógłby się z czytelnikami podzielić, a nie tak, zostawiać wydarzenia, relację w stanie zawieszenia… Kompletnie mnie nie przekonuje argument, że „ojciec wychodzi z więzienia, muszę zniknąć, bywaj”. Nic mu dodatkowo nie wytłumaczyła, po prostu walnęła między oczy stwierdzeniem: „Ojciec mnie gwałcił, a teraz wyjdzie z pierdla”, ale nie opowiedziała nic więcej. Po co? Jeśli mu ufała i żywiła wobec niego uczucia, miała plany z nim związane, powinna opowiedzieć mu wszystko, pozwolić mu zrozumieć. Jeśli nie – mogła rzucić jakąś wymówkę na odczepnego, nie możemy się spotykać, muszę wyjechać, to nie twoja sprawa, ale już mnie nie zobaczysz… Cokolwiek, żeby się tylko nie obnażać ze swoją wstydliwą bądź co bądź przeszłością.

Jako wstęp – jak najbardziej. Styl – ostry, suchy, mało emocjonalny, lakoniczny, jakby „urwany”, jestem na tak, bo przewrotnie może on nieść wiele emocji. Ale jeśli traktować to jako zamkniętą całość… Nie. Zdecydowanie nie.

Pozdrawiam!
Madeleine


Made, czyli: Madeleine, Magdalena albo po prostu Madzia.

Chwałą jednych jest, że piszą dobrze, a innych, że się do tego nie zabierają.
Jean de La Bruyère


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości