Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: maciekzolnowski » wt 24 kwie 2018, 16:45

Tym razem – zupełnie inna bajka, bajka dla nielicznych. Jest to ciąg dalszy “Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława” – tak zwana proza poetycka, za którą zdecydowanie i w większości swej nie przepadacie. Grzecznie więc ostrzegam: oj, będzie się działo!
****************************************************************************************

W dni wakacyjne, skwarne jeździłem wraz z babcią oraz jej siostrą, ciocią Jadzią, pociągiem na zakupy. W wielkim bardzo mieście babcia kupowała mi lody, lizaki albo watę cukrową, której smak, ledwie wyczuwalny, przekraczający to wszystko, co zawierało się w wyrazie „słodycz”, wybrzmiewał na końcu cienką melodią aeryjną i ziszczał się w wyrazach: „delikatność”, „aksamitność”, „lepkość”, “miękkość”. Miasto wielkie nie było tak naprawdę, a raczej: zupełnie przeciętne, zwyczajne i maluchne jako i ja byłem. Ale wioska, ta, co się w niej wychowywałem, całkiem za to nieduża była – stąd może i ów kontrast-abis, w ramach którego jawił mi się cały ogrom miejscowości ościennych, gminnych i powiatowych, które z babuleńką odwiedzałem.
Wychodziliśmy z domu i wędrowaliśmy całe pół godziny na dworzec kolejowy, dostojny, ceglany, ze strupieszałym, spadzistym i efektownym dachem, a ciocia wychodziła nam naprzeciw.
Mijaliśmy najpierw ulicę Ogrodową – płaskie, gliniane klepisko, pełne widmowych ruin, mając po lewej swej stronie niebotycznie długaśny komin manufakturowy z bocianim matecznikiem na wyniosłym czubie, gdzie czuło się słowiańskość jak nigdzie indziej, gnieżdżącą się od wiosny do babiego lata z całym dobrodziejstwem inwentarza, abociem było to właśnie rozklekotane błogosławieństwo tego sioła: liczne, nienażarte, krotochwilne. Tutaj ekstrahowała się jak gdyby cała polskość w substancjalną „kolebkę”. I nie dość na tym, że się ziszczała! Maćkowa ta Perć, to gniazdo utkane było z wyschniętych źdźbeł krzewinek i trawska, trawsko zaś – poprzetykane mleczem, mniszkiem lekarskim o szyi żyrafiej, łepetynie przyobleczonej w najgorszą tandetę lipca, z tymi charakterystycznymi żółtymi kapeluszami: lechickimi becikami, łóżyckimi chustkami, ślężańskimi czepkami. Tak po prawdzie: wątpliwą mi się zdaje kwestia żółci opisanej, bo i czemuż by nie mogły być me feeryczne mlecze, na poły zmyślone, na poły realne, bieli i czerwieni pomieszaniem? Pamięć to dziwna rzecz, krucha rzecz. I doprawdy trudno jest jej ufać.
Ale oto teraz… oczekiwało się, że pociąg na stacji nie będzie stał w nieskończoność. Szliśmy więc dalej. Po chwili, w pobliżu poniemieckiego tunelu – surowego, zimnego i zastygłego jakby w tym swoim własnym sosie polodowcowym – droga nagle zakręcała w lewo o dziewięćdziesiąt stopni, zmieniała przynależność partyjną i opcję geopolityczną, stając się gliniastym bohomazem, żółtoszarym szlaczkiem na chlorofilowym tle, polną ścieżyną pełną białych i czerwonych punkcików-kwiatostanów, tu i ówdzie pozarastaną chwastem aż do niemożebności, ginącą w nadopiekuńczych objęciach bodiaków, opasłych łopuchów, w rozpaczliwych krzykach poskromionych pejczem upału pokrzyw, Urtica dioica. I jęła się piąć ta złota wić z powabem wysoko, hen w górę, wzdłuż majaczącego abrysu starego nasypu kolejowego. Aczci ktoś przypadkiem nie wiedziałby, dokąd wiedzie owa najsekretniejsza, zapomniana bocznica Arcus caelestis, ta żyła rozżagwionego El Dorado, to mógłby śmiało zgadywać, że kończy się gdzieś na modrych, rajskich sadzawkach Racławickich niebios.
I tak to przeprawialiśmy się z matką mojej matki ku kaskadom kolejarskich przystani, wąskich, poniemieckich przesmyków, cudzoziemskich, tajemniczych wysep i ramp; sunęliśmy ku mirażom kardamonowych szyn-tras, cynamonowych bocznic, miodowych alejek, jaśminowych fontann, polnych, zielnych i pastewnych wodogrzmotów.
Po pewnym czasie ścieżynka krzyżowała się z asfaltówką i przechodziła w tak zwany skrót, a w tym i tory, którymi nigdy nie dane mi było wędrować. I stąd być może pozostał w mym pacholęcym czerepie czarowny urok tego, co nienazwane, nieznane, niezbadane, buzujące w alembiku z potencjałem nigdy nietkniętej okowity. Podobno wielu przechodniów i wędrowców zostało tutaj stratowanych przez ciuchcie – wielgachne, parowe monstra, nieznające ludzkiej ani boskiej litości… ni żadnych innych uczuć.
My tymczasem szliśmy wiejskim gościńcem, przechodząc pod wiaduktem na drugą stronę torów i zwiększając tym samym nieco ambit naszej eksploracji. Te Racławickie wiadukty – kawał historii – niczym gigantyczne, upiorne rzutniki, za dnia dawały cień, a w nocy – majaki duchów poległych podczas wojny esesmanów: ludzi złych i okrutnych, ludzi-zwierząt, ludzi-nieludzi.
Człapaliśmy dalej. Przemykając na lewo i gwałtem zbaczając w bok, niczym darski, pijany od ciągłych przypływów i odpływów hedonizmu surfer, przełamywaliśmy następnie rozczapierzony wierzch krasnego stoku, na którym mościł się w całej swej okazałości przejazd – tak po chłopsku, wygodnie i rozłożyście – z tymi charakterystycznymi rogatkami i sygnalizatorami świetlnymi, których przeszywającej, niemalże bestialskiej czerwoności zawsze bardzo, tak bardzo się obawiałem.

Added in 1 minute 46 seconds:
Tytuł powinien oczywiście brzmieć: "Zaczarowana pasieka wujaszka Władysława". Sorki, mój błąd!



Awatar użytkownika
Piro
Szkolny pisarzyna
Posty: 35
Rejestracja: wt 24 kwie 2018, 16:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: Piro » wt 24 kwie 2018, 18:24

Początek taki zwyczajny a potem to takie mocno, odważnie i dostojnie, rozłożyście i wielgachnie wysypane chrzęszczącym lukrem ciasto.



Awatar użytkownika
Kirke
Pisarz domowy
Posty: 67
Rejestracja: śr 11 kwie 2018, 20:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: Kirke » wt 24 kwie 2018, 19:03

Dzień dobry, Maćku! :D

maciekzolnowski pisze:Source of the post Tym razem – zupełnie inna bajka, bajka dla nielicznych.


Niezbyt miło to brzmi! Jakbyś uważał swój tekst za elitarny. Wiem, też nieładnie zaczęłam - od razu się czepiam, ale chcę żebyś miał świadomość, że dość pyszny ma to wydźwięk.

maciekzolnowski pisze:Source of the post W wielkim bardzo mieście


Zmieniłabym kolejność, aby uniknąć podwójnego w, bo nieładnie się czyta.

maciekzolnowski pisze:Source of the post Miasto wielkie nie było tak naprawdę


Nie miałeś na myśli takie?
Miasto wielkie nie było takie naprawdę, a raczej...

maciekzolnowski pisze:Source of the post maluchne jako i ja byłem


To mi przypadło do gustu :wink:

Ale dalej to już mi się nie podoba. Cóż, pewnie nie jestem czytelnikiem do jakich celujesz. Ja wolę jednak prościej. I tak jak Piro, widzę ciastko. Ciastko z polewą, posypką, lukrem, nadzieniem i wisienką, i figurkami flamingów. Ciastko, które przez takie udziwnianie ostatecznie jest bez smaku. Jednak ostrzegałeś, więc przepraszam, że już tak się czepiam. Rozumiem, że upiekłeś ciastko dla wyglądu :)

Proszę o wybaczenie jeśli zabrzmiałam miejscami niemiło, bo nie takie były moje intencje. Życzę miłego wieczoru i pozdrawiam! :>


„Powiedział tak: „pan jest częścią mnie, ja częścią pana”.”
Taco Hemingway, „To by było na tyle”

Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1115
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: Zaqr » wt 24 kwie 2018, 19:34

wybrzmiewał na końcu cienką melodią aeryjną i ziszczał się w wyrazach

Wg mnie lepiej "ziszczał" bez się.
“miękkość”

Cudzysłów wszedł nie taki, jak powinien.
Miasto wielkie nie było tak naprawdę, a raczej: zupełnie przeciętne, zwyczajne i maluchne jako i ja byłem.

Tutaj trochę psujesz magię narracji dziecka. Niech to nie wybrzmi, niech zostanie w niedopowiedzeniach, że wielkie było tylko w oczach dziecka.
kontrast-abis

Tutaj muszę przyznać się do niewiedzy (ignorancji?) i powiedzieć, że nie mam pojęcia, co możesz mieć na myśli.
niebotycznie długaśny komin manufakturowy

Wysoki. Chyba, że komin upadł i tak sobie leżał - długaśny, rozciągniony.
Tutaj ekstrahowała się jak gdyby cała polskość w substancjalną „kolebkę”.

I znów stylistycznie zgrzyta. Było przyjemnie, swojsko, przaśnie, a tu wyskakujesz nagle z ekstrahowaniem i substancjalnością.
w rozpaczliwych krzykach poskromionych pejczem upału pokrzyw, Urtica dioica.

Wrzuciłbym nazwę łacińską w nawias. Albo po półpauzie. Albo bez przecinka, bo z przecinkiem zupełnie myli i wytrąca z rytmu.
I jęła się piąć ta złota wić z powabem wysoko

Ale że pokrzywy to złota wić? Bo na to by wychodziło z tekstu.
majaczącego abrysu starego nasypu kolejowego

Czy aby na pewno abrys? Wg Doroszewskiego to projekt/plan/szkic. I żadne nie pasuje tu do kontekstu.
owa najsekretniejsza, zapomniana bocznica Arcus caelestis

1. Wtręty łacińskie niezbyt przypadają mi do gustu w tym tekście.
2. Tym bardziej nie przypada mi do gustu figura bocznicy tęczy.
sadzawkach Racławickich niebios.

Od małej - racławickich.
Podobno wielu przechodniów i wędrowców zostało tutaj stratowanych przez ciuchcie – wielgachne, parowe monstra

Nijak tutaj te ciuchcie nie pasują w kontekście wypowiedzi.
zwiększając tym samym nieco ambit naszej eksploracji.

I znów archaizm nieco zagubiony w sensie i logice.
niczym darski, pijany od ciągłych przypływów i odpływów hedonizmu surfer

Chwilę musiałem poszukać darskiego; wg mnie "dziarski" zadziałałby tak samo, a nawet lepiej, bo nie zmuszałby czytelnika do szukania.
I uwaga podobna do wcześniejszej - ten hedonizm i surfer nie pasują do tego tekstu. Zupełnie inny rejestr, zupełnie inny świat.


Wg mnie największym minusem tekstu były wtręty z innego rejestru, przeintelektualizowane jak na ten fragment (do tego zaliczyć trzeba nazwy łacińskie, które pojawiają się ni z gruszki, ni z pietruszki). Jeśli chodzi o archaizmy - ograniczyłbym się do tych, przy których czytelnik nie będzie miał większych wątpliwości.

Sam tekst ciekawy, choć obecnie w stanie rozdarcia: z jednej strony kreuje obraz swojski i archaiczny, z drugiej wplata świat dziecka, a raczej pamięci dziecka, a z trzeciej jeszcze mamy aż nazbyt intelektualizowane wtręty.
W niektórych momentach warto też zastanowić się nad dodatkową kropką, bo część zdań staje się przez to rozmyta i trzeba przeczytać je raz jeszcze. Takie na przykład:
Po chwili, w pobliżu poniemieckiego tunelu – surowego, zimnego i zastygłego jakby w tym swoim własnym sosie polodowcowym – droga nagle zakręcała w lewo o dziewięćdziesiąt stopni, zmieniała przynależność partyjną i opcję geopolityczną, stając się gliniastym bohomazem, żółtoszarym szlaczkiem na chlorofilowym tle, polną ścieżyną pełną białych i czerwonych punkcików-kwiatostanów, tu i ówdzie pozarastaną chwastem aż do niemożebności, ginącą w nadopiekuńczych objęciach bodiaków, opasłych łopuchów, w rozpaczliwych krzykach poskromionych pejczem upału pokrzyw, Urtica dioica.


Ogólne wrażenia były pozytywne, ale raczej nie dałbym rady przeczytać czegoś dłuższego pisanego w takim stylu.



Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 439
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: Isabel » wt 24 kwie 2018, 20:55

maciekzolnowski, takimi tekstami to ty mi po prostu lejesz miód na serce :D Wiem, że już ci to mówiłam wcześniej - ale świetne są te twoje tekstowe baroki - słowotoki, smakowite takie i nasycone, że aż się chce je wyssać co do ostatniej literki :) Malujesz słowem, piszesz - że tak pozwolę sobie zacytować ciebie - "wygodnie i rozłożyście".
maciekzolnowski pisze:Source of the post I tak to przeprawialiśmy się z matką mojej matki ku kaskadom kolejarskich przystani, wąskich, poniemieckich przesmyków, cudzoziemskich, tajemniczych wysep i ramp; sunęliśmy ku mirażom kardamonowych szyn-tras, cynamonowych bocznic, miodowych alejek, jaśminowych fontann, polnych, zielnych i pastewnych wodogrzmotów.

Cudne to jest, po prostu.
A tutaj:
maciekzolnowski pisze:Source of the post Mijaliśmy najpierw ulicę Ogrodową – płaskie, gliniane klepisko, pełne widmowych ruin, mając po lewej swej stronie niebotycznie długaśny komin manufakturowy

jest moja Łódź :) Fajnie wyszło - chociaż niezamierzenie - z tą manufakturowością przy Ogrodowej (jeśli nie wiesz czemu - góglnij sobie, proszę :) ). A pominąwszy już te łódzkie aspekty - świetnie skontrastowana nazwa ulicy z jej wyglądem.
Z wad tekstu - tutaj
maciekzolnowski pisze:Source of the post Miasto wielkie nie było tak naprawdę
zmieniłabym szyk, na takie zwyczajne "Miasto tak naprawdę nie było wielkie".
Podsumowując (że tak pociągnę cukierniczą metaforykę): pyszne, bardzo dobrze upieczone ciacho - aż chce się więcej :D


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: maciekzolnowski » wt 24 kwie 2018, 21:17

Witaj Kirke!
"Tym razem – zupełnie inna bajka, bajka dla nielicznych". Nie chciałem, ażeby to tak (źle) zabrzmiało. Chodziło mi wyłącznie o to, że nie każdy gustuje w tego typu prozie poetyckiej.
;D

Added in 13 minutes 7 seconds:
"(...) wysypane chrzęszczącym lukrem ciasto". Podziękować, Piro! Potrafię niekiedy pisać prosto i prosto pisać lubię, wierz mi! Ale akurat uznałem, że tylko w ten sposób jestem w stanie pisać o swym kolorowym i beztroskim dzieciństwie.



Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 439
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: Isabel » wt 24 kwie 2018, 21:37

maciekzolnowski pisze:Source of the post Potrafię niekiedy pisać prosto i prosto pisać lubię

Nie pisz prosto, toż ten słowny przepych to twój znak firmowy, właśnie on nadaje smakowitości tym tekstom! :)


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
Kirke
Pisarz domowy
Posty: 67
Rejestracja: śr 11 kwie 2018, 20:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: Kirke » wt 24 kwie 2018, 21:42

No i o to właśnie chodzi - gusta i guściki. Dla niektórych (ja) te ciastko jest za słodkie, dla innych pyszne. Wrażenia z tego tekstu zwłaszcza to pokazują :) Dlatego liczy się ogół opinii, a nie jedna!


„Powiedział tak: „pan jest częścią mnie, ja częścią pana”.”
Taco Hemingway, „To by było na tyle”

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: maciekzolnowski » wt 24 kwie 2018, 23:37

Zawstydzasz mnie, Isabel, oj, zawstydzasz! Strasznie się cieszę. "Takimi tekstami to ty mi po prostu lejesz miód na serce". I niech tak pozostanie, będę się starał sprostać Twoim, a także swoim oczekiwaniom. No a teraz: do roboty! Warto skorzystać z dobrych rad przedmówców, ograniczyć słodkości i napuszoną łacinę (Zaqr, Kirke, dzięki Wam przy okazji). ;)

Added in 1 hour 34 minutes 56 seconds:
OK, melduję, że co większe babole usunąłem. :)



Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4932
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: ithi » śr 25 kwie 2018, 19:35

maciekzolnowski, zgodnie z regulaminem wersje poprawione zamieszczamy jako nowy temat.
Tym razem rozdzieliłam posty, ale kolejne niestosowanie się do regulaminu nagrodzę ostrzeżeniem.
viewtopic.php?f=93&t=20338


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: maciekzolnowski » śr 25 kwie 2018, 19:44

Dzięki za przypomnienie treści regulaminu, Ithilhin. No, w takim razie przepraszam. Poprawiony tekst zamieszczę za tydzień (jako osobny, nowy temat). Pozdrawiam, MZ



Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4932
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: ithi » śr 25 kwie 2018, 19:45

maciekzolnowski pisze:Source of the post Dzięki za przypomnienie treści regulaminu, Ithilhin. No, w takim razie przepraszam. Poprawiony tekst zamieszczę za tydzień (jako osobny, nowy temat). Pozdrawiam, MZ


Poprawiona wersja jest wydzielona jako oddzielny temat :)


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: maciekzolnowski » śr 25 kwie 2018, 19:46

O, super, teraz załapałem, wielkie dzięki! :)



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W]Zaczarowanej pasieki wujaszka Władysława - Kolej - Część pierwsza

Postautor: maciekzolnowski » czw 26 kwie 2018, 10:08

Wersja nieco poprawiona znajduje się pod adresem:
viewtopic.php?f=93&t=20338




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości