Sielsko, anielsko, żywiecko

Miniaturki, drabble i inne krótkie teksty

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 368
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: maciekzolnowski » wt 17 kwie 2018, 10:20

Działo się to razu pewnego w okolicach obskurnej ławeczki tuż za sklepem w Glince, na krańcach Żywiecczyzny... 
– Skąd idziecie?
– Z „Rysianki”, ale tak w ogóle to jesteśmy z Brennej, z Górek.
– Łoo, to daleko macie, długą drogę żeście przeszli.
– Ano przeszliśmy. Jakoś tak pomaluśku, ale do przodu. I to w ciągu dwóch dni zaledwie. A teraz do domu wracamy: tak po łuku, wzdłuż granicy ze Słowacją. Piękna dziś pogoda.
– No, pikna, tylko upał sakramencki. Trza trochu piwka wypić zimnego. Albo wódki. Chcecie wódki?
– My? Nie, dziękujemy, może kolega Adaś zechce się poczęstować, bo ja, proszę pana, nie piję – mam zawsze straszną głupawkę po wódce. I mnie nosi. Ale chętnie łyknę browarka, dlaczego nie!?
Starszy jegomość zerkną na Adaśko, a potem na mnie, pokręcił się nie wstając z miejsca, jak gdyby chciał wwiercić się tyłkiem jeszcze głębiej w ławeczkę, po czym walnął lufę i rzekł:
– To ja jestem Rysiek – batuciarz (były mistrz Polski) i pilot-akrobata w jednej osobie. Obecnie na emeryturze. Do picia wódki nikogo nie zmuszam. Nie wolno! Ale wasze zdrowie, panowie, wasze zdrowie!
– Dziękujemy!
– Fajne chłopaki jesteście. A jaką macie grupę krwi? A nie ważne zresztą! Tak tylko pytam.
I starszy gość wkręcił się tyłkiem jeszcze głębiej w ławkę, po czym walnął kolejną lufę i dorzucił:
– A daleko dziś chcecie dojść?
– Czy daleko? Jak Bozia da! Jak daleko nogi poniosą! Słoneczko świeci, baranki dzwonią tymi swoimi dzwoneczkami, pszczółki przyjemnie brzęczą i pasikoniki chroboczą, a ptaszki śpiewają.
– Tak jest, panie, tylko ten upał, upał męczy… tentego, panie.
– A męczy, trochu musi pomęczyć, ale my młodzi jesteśmy, co nam tam upał. Damy radę! A póki co to na Krawców lecimy. Może wcześniej coś się w sklepie kupi, bo jutro: dupa! Święto Matki Boskiej Zielnej. I wszystko pozamykane, panie… sklepy, kioski i w ogóle. Rozumiesz pan?
– A, to nie zatrzymujemy. Fajnie się gada i nikt nikogo stąd nie wypędza, ale jak macie, chłopaki, wytyczony jaki cel, to lepiej już idźta.
– No dokładnie, panie Rysiu, dokładnie. Komu w drogę temu czas.
– Jakbyście tu kiedy byli z wizytą, to wpadnijcie, odwiedźcie nas. Ja jestem lotnik, akrobata, emeryt. Wszyscy mnie tu znają. Jakby co, to pytajcie o Ryśka. A ten tu, łoo, co se łobok nas siedzi, to Edziu… Edziu na niego wołają.
No i wszyscy – obojętne, czy to starzy, czy młodzi – spojrzeli jednocześnie na faceta, znajdującego się spory kawałek od ławeczki, który był... zdawał się być do tej pory niewidzialny. Przywitałem go słowami:
– Panie Edku, pan się nie obrazi, ale pan mi na Niemca wygląda, taki trochę cudzoziemski profil twarzy masz pan. Nie wiem, dlaczego akurat na Niemca, ale tak mi się skojarzyło.
Odpowiedział mi pytaniem na pytanie (dziwnie tak jakoś, no nie?):
– A jaką masz grupę krwi, chłopaku?
Zapanowała tak zwana niezręczna cisza, której wydźwięk (tak charakterystyczny i bezdźwięczny) zniwelował łagodny oraz swojski głos pana Ryśka:
– A może tak być: że Edziu... tentego, i że na Niemca... Ale my go nie lubimy, my się tylko trochu z nim kumplujemy. Wiadomo, panie, są wspólne duperele (priorytety znaczy się): wódeczka, fajeczka, inne takie sprawy, pogaduszki. Ale tak poza tym to nic a nic nas z nim nie łączy, panie. Nic... No uważajcie na siebie! Idźcie tym skrótem, co go tu na mapie zaznaczonego macie. Tam je spokój i cisza, tam je fajnie! Bywajcie!
Młodzi odeszli. A starzy – jak to starzy – jeszcze długo męczyli się nad butelczyną ognistej. I gdy ją wreszcie do dna wydudlili, przeciągnęli się i ryknęli. Animalnie!
– Dopędzimy turystów…
– Jak zwykle z palcem w dupie!
– Ta wódeczka była niczego sobie, ale czas na popitkę i coś na ząb.
To powiedziawszy, zombie-dziadki dały nura w przestwór lasu, truchtając na czterech odnóżach i obierając kurs na mało uczęszczany Szlak Ciszy i Spokoju (dla niektórych zapewne: wiekuistego).

Added in 1 minute 29 seconds:
Taki sobie żarcik, miał być drabbelek, ale wyszło coś o wiele dłuższego. Sielankowej, przyjemnej lektury życzę! ;)



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: Kruger » wt 17 kwie 2018, 13:18

Mnie się podobało, choć góralskich czy Żywieckich klimatów nie znam za grosz.
Ale błąd, popitoliłeś narratorów.
maciekzolnowski pisze:Source of the post Starszy jegomość zerkną na Adaśko, a potem na mnie, pokręcił się nie wstając z miejsca, jak gdyby chciał wwiercić się tyłkiem jeszcze głębiej w ławeczkę, po czym walnął lufę i rzekł:

Czyli narracja pierwszoosobowa. I wszystko gra, bo narrator pierwszoosobowy nielicznymi wtrętami od początku opisuje całą sytuację, ale:
maciekzolnowski pisze:Source of the post Młodzi odeszli. A starzy – jak to starzy – jeszcze długo męczyli się nad butelczyną ognistej. I gdy ją wreszcie do dna wydudlili, przeciągnęli się i ryknęli. Animalnie!– Dopędzimy turystów…– Jak zwykle z palcem w dupie!– Ta wódeczka była niczego sobie, ale czas na popitkę i coś na ząb.To powiedziawszy, zombie-dziadki dały nura w przestwór lasu, truchtając na czterech odnóżach i obierając kurs na mało uczęszczany Szlak Ciszy i Spokoju (dla niektórych zapewne: wiekuistego).

Tu już jest trzecioosobowy, bo po odejściu chłopaków (jeden był narratorem pierwszoosobowym), ten co odszedł nie mógł zostać i opowiadać dalej. Drobna rzecz, ale do poprawki.



Wolandzina
Płeć: Nie podano

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: Wolandzina » wt 17 kwie 2018, 17:23

Było zarówno sielsko jak i anielsko. Bardzo sympatyczna miniatura.



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 368
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: maciekzolnowski » wt 17 kwie 2018, 18:52

Poprawiłem problemowe zdanie na takie oto: "Starszy jegomość zerkną naprzód na Adaśko, a potem na jego bardziej rozmownego towarzysza wędrówki, pokręcił się nie wstając z miejsca, jak gdyby chciał wwiercić się tyłkiem jeszcze głębiej w ławeczkę, po czym walnął lufę i rzekł". Narracja pierwszoosobowa została wyrugowana jak widać. Wielkie Ci dzięki, Kruger!

Pozdrawiam i dziękuję za opinię, Wolandzina. :)

Gwoli dopowiedzenia tak jeszcze... Mam nadzieję, że dialog łączy się w sposób organiczny z zakończeniem opka, bo: po pierwsze - pojawia się wątek (grupy) krwi, po drugie - pojawia się motyw dziadków, którzy stoją pod sklepem i częstują turystów wódką, co jest oczywiście podejrzane już samo w sobie. Tyle z mojej strony! ;)



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: Kruger » czw 19 kwie 2018, 08:21

Spoko, spoko, fabularnie jest to spójne i czytelne.
Nie bez powodu zaakcentowałeś w teście, ze pytania o grupę krwi były cokolwiek bezpośrednie, nieoczekiwane i bez związku z czymkolwiek.
Jeśli miałby się tego czepiać... Czemu grupa krwi?
Zombie są różne, każda opowieść konstruuje ich nieco inaczej, ostatnio oglądałem dwa różne seriale o inteligentnych zombie i różnił się totalnie, praktycznie we wszystkim.
Nie odmawiam ci więc prawa do tego, by w twojej opowieści grupa krwi miała jakieś znaczenie dla zombiaka, licencia poetica. Ale jakie to znaczenie? Tej informacji zabrakło. W nawet najprostszy sposób, w ostatnim dialogu jeden by mógł coś takiego: - hmmm, mam nadzieję, że trafi się BRh-, rzadka ale... delicje. Albo - ten wyższy pachniał na 0Rh+ to go na przystawkę.



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 368
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: maciekzolnowski » czw 19 kwie 2018, 09:52

"Hmmm, mam nadzieję, że trafi się BRh-, rzadka ale... delicje. Albo - ten wyższy pachniał na 0Rh+ to go na przystawkę". To mi się podoba: bardzo dowcipne, wręcz ironiczne. Dzięki, Kruger! Na pewno skorzystam z Twych uwag. Tekst na tym zyska bez dwóch zdań. :)



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: Kruger » czw 19 kwie 2018, 10:11

Dowcipność dowcipnością, ale chodziło mi o uzasadnienie ich zainteresowania grupą krwi, bo to wyszło enigmatycznie. Dotąd zombie z różnych opowieści grupę krwi miały gdzieś, wiec w twojej wersji trzeba nadać temu sens.

W ogóle to wyszło dowcipnie i fajnie, lubię takie teksty. Nike nie dostaniesz, ale moją uwagę masz.



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 368
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: maciekzolnowski » czw 19 kwie 2018, 16:33

"Nike nie dostaniesz, ale moją uwagę masz". Jeszcze nie, no ale być może w przyszłości... To ja może poczekam. ;)



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: Kruger » czw 19 kwie 2018, 18:09

Miałem na myśli temat, fabułę, nie wykonanie.
Fantastyka to getto, za to nagród nie dają.



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 368
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Sielsko, anielsko, żywiecko

Postautor: maciekzolnowski » czw 19 kwie 2018, 22:16

Też prawda! Może więc warto pisać dla siebie samego i ew. sobie podobnych. Ech, ta fantastyka!




Wróć do „Miniatura literacka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości