Gniew Helmandu

Miniaturki, drabble i inne krótkie teksty

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mati212
Pisarz domowy
Posty: 64
Rejestracja: pt 05 maja 2017, 19:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Gniew Helmandu

Postautor: mati212 » ndz 01 kwie 2018, 12:47

Afganistan - prowincja Ghazni, rok 2009


13 czerwca, rok 2009


Zapamiętajcie , wojna to najnudniejsza rzecz na świecie. Spodziewalibyście się pewnie wybuchów, wystrzałów, huku, dymu, olbrzymich bitew lądowych, powietrznych, morskich
i facetów z olbrzymimi giwerami, prawda? No to się pomyliliście, moi drodzy. COIN nie przewiduje takich udziwnień.


Ta wojna ciągnie się i ciągnie bez końca. Ale nie myślcie, że można się odprężyć – jeden niewłaściwy krok i nie żyjesz. A ludzi, którzy chcieliby zobaczyć nabitą na pal głowę żołnierza ISAF - u, jest nieporównywalnie więcej od rzeczonych żołnierzy.


Nasza strategia przeciwpartyzancka jest nic nie warta. Przypomina to trochę zabawę w kotka i w myszkę, tyle że ten kot jest wielkości kaszalota i porusza się z podobną gracją. Przeczytam wam fragment dotyczący użycia broni, dobra? „Patroluj tylko te obszary, co do których masz uzasadnione przekonanie, że nie będziesz musiał bronić się na nich przy użyciu ostrej amunicji”. Serio? To tak, jakby nakazać policjantom patrolowanie tylko tych miejsc, w których nie ma przestępców.


Afganistan jest jak klątwa. Każdy kto się tu zapędzi, ugrzęźnie w tym kraju na długie lata.


Na początku przyszli tu Rosjanie – rozorali buciorami wątłą afgańską demokrację
i zdestabilizowali już i tak niestabilny kraj. A kiedy, nie osiągnąwszy niczego, wycofali się w 1989, żeby ratować to, co ze Związku Radzieckiego zostało, wybuchła kolejna wojna domowa.
A właściwie przedłużyła się ta, której Sowieci chcieli zaradzić.


W tak zwanym międzyczasie upadła Demokratyczna Republika Afganistanu, II Republika Afganistanu, a nawet Islamska Republika Afganistanu. I tak od 1979 – pucz, wojna, pucz, rewolucja etc. Połowa populacji Afganistanu nigdy nie widziała pokoju.


I tutaj dochodzimy do roku 1996, kiedy to do władzy doszli talibowie, powołując powszechnie nieuznawany Islamski Emirat Afganistanu. A potem to się porobiło – parę osób uznało, że fanatycy religijni u władzy nie są aż tak świetnym pomysłem. I tak powołano Sojusz Północny. I – a jakże – wybuchła wojna domowa.


Oczywiście świat zrobił to, co świat zawsze robił w takich sytuacjach – pokazał pełen litości uśmiech i zajął się ważniejszymi sprawami.


I nagle – bum! Jedenasty września dwa tysiące pierwszego roku, początek wojny
z terroryzmem. Momentalnie, wszyscy przypomnieli sobie o Afganistanie.


I tak znalazłem się tutaj ja.


Właśnie, zapomniałem się przedstawić – Kamil jestem. Starszy szeregowy Kamil Witkowski, rocznik 86’. Mąż i ojciec dwójki rocznych córek.


Co ja tu robię? Nie wiem. Ale dobrze płacili, to się zaciągnąłem.


Powiedzmy, że moje perspektywy zawodowe nie były jakoś specjalnie imponujące. Zresztą wiecie – mundur to jednak mundur, nie? Każdy chłopiec bawi się w wojnę. Ale tylko nieliczni na niej pracują.


A ci, którzy zamiast ludzi widzą cyfry, potrafią nieźle się na niej wzbogacić.


15 czerwca, rok 2009


Wyjeżdżamy na patrol. Jest dosyć spokojnie.


Ktoś próbuję podjechać do naszego Rosomaka rozklekotanym motocyklem.


Nigdy nie dajcie nikomu podjechać do Rosomaka rozklekotanym motocyklem.
Albo czymkolwiek innym. Na litość Boską, nie dajcie nikomu nawet podejść!


Walka z przeciwnikiem, który nie ma instynktu samozachowawczego, to droga przez mękę. I trupy.


Zatrzymaliśmy go.


Okazało się, że to prostu Afgańczyk na rozklekotanym motocyklu. Puściliśmy go.


18 czerwca, rok 2009


Jeżeli zginę, moje dzieci nawet mnie nie zapamiętają.


22 czerwca, rok 2009


W sierpniu mają odbyć się wybory prezydenckie w Afganistanie. Coś czarno to widzę.


Chociażby zważywszy na fakt, że siedemdziesiąt procent Afgańczyków nie potrafi nawet przeczytać karty do głosowania. To na pewno będą uczciwe wybory. Na pewno.


Ale kogo to obchodzi? Zachód musi się pochwalić jakimś sukcesem. W końcu siedzi tu od ośmiu lat.


1 lipca, rok 2009


Nadepnąłem na ajdika.


Taki rodzaj materiały wybuchowego.


Niedobrze. Oj, niedobrze.


...


KONIEC?



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1335
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Gniew Helmandu

Postautor: Misieq79 » pn 02 kwie 2018, 20:26

To tak.
Widzę postęp w opisywaniu. Natomiast kompozycyjnie - słabo. Wstęp nie jest taki zły, choć jedziesz frazesami. Problem w tym że zajmuje Ci 80% tekstu, o ile nie więcej. A reszta, pamiętnik, to sztampa.
mati212 pisze:Source of the post Nadepnąłem na ajdika.
Taki rodzaj materiały wybuchowego.
Niedobrze. Oj, niedobrze.

1) literówka! 2) nie materiał a ładunek wybuchowy (swoją drogą gdzie się podział słowiański termin fugas?) . I raczej nie przeciwpiechotny, choć oczywiście to nie reguła. 3) Skoro nadepnął a dalej jest w stanie pisać to chyba dobrze.
Wyobraźnia podsuwa widok trepa stojącego na minie i spieszącego się wysłać tweeta zanim go rozerwie :D
Co do tytułu - gdzie Rzym gdzie Krym? W Helmandzie nie operował PKW.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar

Awatar użytkownika
mati212
Pisarz domowy
Posty: 64
Rejestracja: pt 05 maja 2017, 19:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Gniew Helmandu

Postautor: mati212 » pn 02 kwie 2018, 20:47

Misieq79 pisze:Source of the post W Helmandzie nie operował PKW.

No nie operował. Chodziło o Helmand - najdłuższą rzekę w Afganistanie.



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Gniew Helmandu

Postautor: Kruger » wt 03 kwie 2018, 09:01

mati212 pisze:Source of the post KONIEC?

Zakładam, Mati, że to nie jest skończone opowiadanie, tylko wstępny pomysł i stąd ten znak zapytania. Więc wyciągam wniosek, że masz zamiar to rozwinąć, ale interesuje Cię opinia.
Niezależnie od tego, jak bardzo uda ci się to rozpisać, tkwi tutaj jeden błąd, na który zwrócił uwagę Misieq79. Kompozycyjnie jest źle.
Zaczynasz od solidnego i przydługiego opisu świata, potem przechodzisz do bohatera (że ta część jest krótka - to rozumiem, że będzie rozbudowywana). Czyli usypiasz czytelnika na dzień dobry.
Treścią każdej opowieści jest człowiek (ludzie) i jego przygody. Choćbyśmy mieli nie wiadomo jak ciekawy pomysł na konstrukcję świata, musimy pamiętać, że gotowe opowiadanie (powieść) nie może polegać tylko na opisie tego ciekawego świata, bo to będzie nudne. Ciekawy dla czytelnika człowiek w tym świecie, co robi, jak sobie radzi, jak ten świat wpływa na niego.
Ja wiem, powyższe bardziej dotyczy fantastyki, to w fantastyce się wymyśla ciekawe i inne od realnego światy, ale wbrew pozorom tu jest podobnie. Tu nie ma nic nierealnego ale jest potrzeba nakreślenia tła i historii. Ale te elementy, dla nas kulturowo obce i nieznane, też mają znaczący wpływ na bohatera, w tych warunkach wydarzenia będą wyglądały inaczej i miały inny przebieg niż w Pcimiu czy Nakle.

Generalnie spróbuj opanować taki schemat pisania - twórz historię zaczynając od bohatera, od tego co się z nim dzieje (forma dziennika nie przeszkadza). Można zacząć lajtowo - wstał rano z pryczy i mimochodem opisując swoje przyziemne czynności od razu rysuje przed czytelnikiem specyfikę życia w bazie wojskowej. Albo z grubej rury, jedziemy, jedziemy a tu pierdut, ajdik wywala przedniego rosomaka a my gleba i ogniem na oślep. Wraz z rozwojem wydarzeń wprowadzaj po troszku tło, po troszku opowiadaj historię tej ziemi i po troszku rysuj emocje bohatera, niech napięcie i strach rosną, u bohatera i u czytelnika.

Co mi się podoba. Młodych ludzie cechuje brak pewnych przyzwyczajeń i przekonanie, że to co wiedzą, wyczerpuje temat. Zwykle jak o czymś piszą, to nieświadomie traktują temat bardzo powierzchownie, bo i ich wiedza jest powierzchowna. Podoba mi się, że grzebałeś i to w tekście widać, opisujesz historię kraju, wojen itp. Ale, niestety, nie pogrzebałeś wystarczająco głęboko.
mati212 pisze:Source of the post Na początku przyszli tu Rosjanie (...)

Musiałem aż zerknąć do źródeł - od zarania dziejów tereny te były podbijane przez kolejnych sąsiadów i najeźdźców, dzielone, łączone i na nowo podbijane. Pierwsze z prawdziwego zdarzenia Państwo Afgańskie powstało w XVIII wieku. Jeśli ten moment liczyć jako początek historii kraju, to pierwsi Europejczycy, którzy próbowali ten kraj sobie podporządkować i w efekcie zdestabilizowali sytuację, to Brytyjczycy. Toczyli w Afganistanie w XIX i na początku XX wieku kilka wojen i może z artykułów na Wikipedii to trudno wyczytać, ale dostawali tam łomot zupełnie jak Rosjanie w latach osiemdziesiątych.
Jeśli więc piszesz "na początku" to wypadałoby zacząć od XIX wieku.

Added in 12 minutes 57 seconds:
Mati, jeszcze taki hint - poczytaj sobie o pierwszej wojnie afgańsko brytyjskiej. Generalnie o Afganistan grę prowadziła z Brytolami Rosja, wysłała wtedy do Afganistanu jako swego, po części agenta a po części dyplomatę, niejakiego Iwana Witkiewicza, w rzeczywistości Jana Prospera Witkiewicza (stryja Stanisława Witkiewicza, który był z kolei ojcem Witkacego), który, za Wiki:
Z powierzonej mu misji, jako agent carski w Afganistanie Iwan Witkiewicz, wywiązał się doskonale, odniósł oszałamiający sukces w pojedynku dyplomatycznym z agentem brytyjskim, porucznikiem Alexandrem Burnesem.

Gdybyś zmienił nazwisko bohatera z Witkowskiego na Witkiewicza, mógłbyś wzbogacić historię o nawiązania do tych postaci, trochę wrzutek z historii i gdybanie - a może są związki rodzinne?



Awatar użytkownika
Kirke
Pisarz domowy
Posty: 67
Rejestracja: śr 11 kwie 2018, 20:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Gniew Helmandu

Postautor: Kirke » czw 12 kwie 2018, 20:31

Zauważyłam, że stosunkowo często pojawia się "się", ale może to tylko ja jestem na to wyczulona. W każdym razie poleciłabym jeszcze raz przejrzeć tekst, skupiając się na "się". Może dojdziesz do tych samych wniosków :)


Pozdrawiam, Natalia!


„Powiedział tak: „pan jest częścią mnie, ja częścią pana”.”
Taco Hemingway, „To by było na tyle”

Awatar użytkownika
Gringerewsky
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: ndz 16 gru 2018, 08:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Gniew Helmandu

Postautor: Gringerewsky » ndz 16 gru 2018, 09:42

Tylko to powtarzające "się" się mi przeszkadzało.




Wróć do „Miniatura literacka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości