Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

Josh

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Prim_E_Chum
Szkolny pisarzyna
Posty: 29
Rejestracja: wt 06 mar 2018, 18:16
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Josh

Postautor: Prim_E_Chum » śr 07 mar 2018, 18:13

Są teksty, które się lubi, mimo iż są słabe.
I takie, które inni oceniają o wiele lepiej, choć napisacz nie bardzo rozumie dlaczego.
Lubię bardzo ten tekst... Miał być następnym, który zamieszczę tu, ale mnie (słusznie) Wywalno :)


Październik rozlał się na wzgórza.
Wiatr falował kolorowym lasem. Szum liści przypomniał morze. Był tylko raz. Dawno, dawno temu.
Pracował w kopalni na Śląsku. Wydobywał węgiel dla najdroższej ojczyzny, ze wszystkich sił. W nagrodę nazwali go przodownikiem i wsadzili do wagonu towarowego. Pociąg zatrzymał się w Łebie.
Leżał na piasku. Palił, pił czystą, grał w siatkówkę i w karty.
Wyszła z fal i każdy pytał, czy ma wieczorem czas. Na spacer po plaży umówiła się z nim. Dlaczego? A, bo to wiadomo.
Napisała do mamy, że zamieszka w Bytomiu. Jak się ustawią, przyjadą na święta.
Kilka miesięcy waletowali w hotelu robotniczym. Od czasu do czasu mogli być ze sobą sami. Potem dostał przydział kwaterunkowy.
Brzuch się zaokrąglił. Przykładał ucho i pytał:
- Jest tam kto?
Śmiała się.
Tak czy siak, umarła przy porodzie. Zdążyła powiedzieć, że syn ma mieć na imię Josh.
Po kim? Jak to będzie wyglądać?
Nieważne.

Wrócił na wieś. No, bo jak?
Zamieszkał w chacie po rodzicach w dolinie za wioską, za laskiem. Kilka dni naprawdę się starał, potem oddał niemowlaka sołtysowej, która jakoś nie potrafiła urodzić żywego. Kobieta - prosta, uczciwa. Taka powinna być matka, a nie zostawiać dziecko wydane na świat.
Widywał Josha co niedzielę, po mszy. Z daleka, przez płot.
Trochę się pozbierał i pomyślał, by wziąć go do siebie. Kolektyw na zebraniu wybił pomysł z głowy. W wychowaniu najważniejsza jest matczyna dłoń.
Synek rósł jak na drożdżach.
Kiedyś na dożynkach kupił mu watę cukrową i pogłaskał po płowej głowie. Co z tego, że mówił do sołtysa “tato”?

Josh był grzeczny i mądry. Ukończył szkołę. Zapisał się do ZMS.
Aż przyszło lato i poprzewracało młodym w głowach.
Mówiono, że szlaja się po okolicy. Pije tanie wino. Znarowił się, zaczepia. Na weselu u Pawlaków powywracał stoły.
Ojcowskie serce pękało, gdy sąsiedzi gadali.
- Co to za moda, by mieć długie, jak dziewczyna, włosy? Gdyby ktoś go pytał: fryzjer, kościół, dom. A, i trzeba się uczyć, by do czegoś dojść.

Którejś jesieni Josh wyjechał na uniwesytety.
Wrócił do wsi na Wielkanoc i już został.
Podobno za to, że plótł androny. Prawda, wolność? Przecież je dla niego wywalczył kilofem i szpadlem. Tymi widłami wbitymi w gnój.

Stuknęłą trzydziestka, a Josh dalej swoje. Ludzie słuchali, ale poważnie nie brał nikt. Może poza ferajną.
Jakie to uczucie, gdy się syn marnuje? Dalej tak nie mogło być. Ktoś musiał coś zrobić, naprostować chłopaka. Kto, jeśli nie on? Dola ojca: kochaj, karz i płacz.

Zasadził się na górce przy drewnianym krzyżu. Czekał do wieczora.
- Nie będziesz szargać mojego imienia. Zrozum, to dla dobra nas.
Dał taki wycisk, żeby popamiętał, i zostawił w zimną noc.

Josh przestał opowiadać brednie.
Płynęły dni, ale rany się nie zabliźniały. Sołtysowa nie chciała niemoty, co to krowy nie wydoi, a żre i wystrasza. Położył okaleczone ciało na furmance i zawiózł do siebie. Opiekował się, najlepiej jak mógł i z czasem się podgoiło.

Chłopakowi nie było źle w domu ojca. Miał własną izbę ze świętym obrazkiem, stolik, łóżko, na którym można przeleżeć cały dzień, wpatrując się w sufit. Okno, by rozpłaszczyć nos i stroić miny.
- Taka piękna pogoda. Mówię ci, wstań i wyjdź.
Josh nie wstawał i nie wychodził, więc zawołał doktora. Ten podrapał się po głowie i stwierdził: melancholia.
Zapisał tabletki. Niebieską - na zwidy, czerwoną - na strachy.
Podarł receptę. Czas wyleczy wszystko.
A czas płynął, zamiast leczyć.

W końcu przyzwyczaił się do myśli, że z syna pożytku nie będzie. No trudno. I tak trzeba się zająć. Karmił rano, przed wyjściem, a później wieczorem, gdy wracał z pola. Chłopak chętnie jadł. Dobry znak.
W niedzielny poranek sadzał Josha na taborecie.
- A wiesz, synku, jabłonki zakwitły.
Staremu łatwiej, gdy ma do kogo gębę otworzyć.
Golił Joshowi twarz i obmywał nogi. Raz na miesiąc strzygł i chłopak wyglądał jak człowiek. Nie baba. Nożyczki i brzytwę zamykał w szufladzie na klucz. Na wszelki wypadek.

Rok mijał za rokiem.
Dbał o gospodarstwo, ile tylko sił. Kolana skrzypiały głośniej niż drzwi. W klatce kłuło, nawet kiedy spał. Trochę się martwił. Na tym polegała starość.

Kto nakarmi Josha, kiedy go zabraknie?
Czy zrobił coś nie tak, jak należało?
Eee, chyba nie...
Co by to zmieniło, gdyby żyła?
Nie ukrzyżowałby własnego syna?
Wskrzesił od razu, nie trzeciego dnia?
Jii tam, panie, głupstwa. Dobrze znał ciężar ręki ojca, a wyszedł na ludzi.
A co? Nic, nic.



Augusta
Pisarz
Pisarz
Posty: 1041
Rejestracja: pn 28 kwie 2014, 01:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Josh

Postautor: Augusta » czw 08 mar 2018, 12:21

Smutne bardzo :(
Dobrze napisane. Podobało mi się, ale bardzo smutne.
Faktycznie melancholia.


f

Awatar użytkownika
Kadah
Pisarz domowy
Posty: 147
Rejestracja: ndz 09 wrz 2012, 18:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Josh

Postautor: Kadah » czw 08 mar 2018, 17:06

Smutne i przejmujące. Podobało mi się bardziej, niż inne twoje teksty.


There is no God and we are his prophets.
The Road by Cormac McCarthy

Awatar użytkownika
Juliahof
Debiutant
Debiutant
Posty: 389
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 22:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Josh

Postautor: Juliahof » czw 08 mar 2018, 21:44

Prim_E_Chum, tekst znakomity, napisany przez autora doskonale zorientowanego w mitologii grecko-rzymskiej i chrześcijańskiej, a także w stosunkach społecznych panujących za czasów Chrystusa. Masz też żywą wyobraźnię i panujesz nad językiem (drobne potknięcia do wygładzenia przez redaktora), tak więc biorąc wszystko razem - moim zdaniem tekst gotowy do druku.
Dlaczego tak myślę? Zacznę od początku:-))
Po pierwszym czytaniu Twojego opowiadania miałam wrażenie, że to kolejna opowieść - aczkolwiek napisana bardzo dobrym, oszczędnym językiem - o ojcu psychopacie, który skatował syna i zrobił z niego niemal warzywo, gdyż syn nie spełniał jego oczekiwań. Opowieść przejmująca. Potem jednak zaczęły się mnie czepiać pewne określenia i słowa, które mają inne znaczenie i prowadzą w innym kierunku:
Prim_E_Chum pisze:Source of the post Wyszła z fal i każdy pytał, czy ma wieczorem czas. Na spacer po plaży umówiła się z nim. Dlaczego? A, bo to wiadomo.

Prim_E_Chum pisze:Source of the post Zdążyła powiedzieć, że syn ma mieć na imię Josh.
Po kim? Jak to będzie wyglądać?

Prim_E_Chum pisze:Source of the post Co z tego, że mówił do sołtysa “tato”?

Prim_E_Chum pisze:Source of the post Podobno za to, że plótł androny. Prawda, wolność? (...)
Stuknęłą trzydziestka, a Josh dalej swoje. Ludzie słuchali, ale poważnie nie brał nikt. Może poza ferajną.

Prim_E_Chum pisze:Source of the post Chłopakowi nie było źle w domu ojca.

Prim_E_Chum pisze:Source of the post Golił Joshowi twarz i obmywał nogi. Raz na miesiąc strzygł i chłopak wyglądał jak człowiek. Nie baba.

I dopiero po drugim czytaniu ujawniła się właściwa treść Twojego opowiadania.
Która kobieta wyszła z fal i była tak piękna i seksowna, że wszyscy zbaranieli i chcieli natychmiast się z nią umawiać? Bogini Wenus. Bogini wybrała spośród nich prostego chłopo-robotnika, bardzo pracowitego człowieka, i nawet on sam nie wiedział, dlaczego akurat jego. Po urodzeniu syna powiedziała, że ma mieć na imię Josh. Josh to znaczy Joshua czyli Jezus. Krótko mówiąc, bogini miała dziecko z prostym, zwykłym człowiekiem, Polakiem żyjącym w latach 50-60-tych, i natychmiast po jego urodzeniu zniknęła. Jest to odwrócenie historii biblijnej, w której Bóg przychodzi do prostej, pobożnej dziewczyny, Marii z domu Dawida, i poczyna w niej dziecko, po czym znika, oddala się do swojego świata (królestwa niebieskiego). Tutaj bogini też znika, zostawiając dziecko z prostym człowiekiem, jego ojcem. Potem następuje dalszy ciąg historii, mężczyzna oddaje dziecko na wychowanie dobrej kobiecie, chłopiec pięknie się rozwija, jest grzeczny i zdolny, a "Co z tego, że do sołtysa mówił "Tato"?" Jezus także mówił do Józefa, męża Maryi, "Tato".
Chłopak był zdolny, poszedł na uniwersytet, podobnie jak Jezus, który przecież opanował całą wiedzę religijną w stopniu wyższym niż kapłani i "zaginał" ich w dyskusjach. Josh zaczął jednak "pleść androny o prawdzie i wolności", i plótł nadal, mimo że stuknęła mu trzydziestka. (Chrystus zaczął nauczać w wieku 33 lat). "Ludzie słuchali, ale poważnie nie brał nikt. Może poza ferajną". Ludzie współcześni Chrystusowi nie brali go zbyt poważnie, ponieważ w tamtej społeczności mężczyzna 33-letni, który nie miał żony ani dzieci i nie pracował, był nikim (to było społeczeństwo patriarchalne), po prostu włóczęgą albo tzw. wędrownym nauczycielem, utrzymującym się z datków słuchaczy. A Chrystus nie dość, że nie pracował, to jeszcze namówił kilku rybaków, aby porzucili łowienie ryb i wędrowali razem z nim, dyskutując i rozmyślając (dziś nazywamy ich apostołami); społeczność wsi, w której mieszkał Josh, nazywała tych próżniaków "ferajną". W dodatku Josh nosił długie włosy, jak kobieta, co też było na wsi nie do zaakceptowania (wszystkie wizerunki Jezusa przedstawiają Go jako mężczyznę o delikatnej twarzy i długich włosach).
Ojciec Josha uznał, że syn szarga jego dobre imię, nie spełnia jego oczekiwań, toteż postanowił go naprostować:
Prim_E_Chum pisze:Source of the post Dał taki wycisk, żeby popamiętał, i zostawił w zimną noc.

Nie wiemy, co zrobił; najprawdopodobniej ukrzyżował go, a przedtem wtłukł mu koronę z drutu kolczastego w czaszkę, skoro Josh został po tym wszystkim kaleką i fizycznie, i psychicznie. Po trzech dniach zdjął Josha z krzyża. Chłopak był żywy, ale właściwie martwy.
"Chłopakowi nie było źle w domu ojca." - "w domu ojca" to typowo biblijny zwrot, Chrystus zawsze używał tego zwrotu, np. że pójdzie do domu Ojca, albo "W domu mego Ojca jest mieszkań wiele" itp.; podobnie biblijnym i bardzo znaczącym zwrotem jest "obmywanie nóg" - w przeciwnym wypadku autor opowiadania napisałby "Golił Joshowi twarz i [b]mył[/b] nogi".
Itp. itd.

Strasznie się rozpisałam, ale - krótko mówiąc - w moim odczuciu "Josh" to doskonale pomyślane i napisane, przejmujące opowiadanie, w którym mamy do czynienia z "historią alternatywną" i zamianą ról.
Gratulacje dla autora :D
I prośba do autora: zachowuj się na forum tak dobrze, jak piszesz, a świat będzie piękny:-))



Awatar użytkownika
gebilis
Umysł pisarza
Posty: 969
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Josh

Postautor: gebilis » sob 10 mar 2018, 17:03

Tak się zastanawiam, co jest lesze tekst Prim_E_Chum czy komentarz Juliahof :mrgreen: Tekst mi się podobał, głęboki refleksyjny. No może tylko małe co nieco:
Prim_E_Chum pisze:Source of the post Szum liści przypomniał morze. Był tylko raz. Dawno, dawno temu.

Był tylko raz - on; czy szum liści przypominający morze? Tu potrzeba poprawy
Prim_E_Chum pisze:Source of the post A, bo to wiadomo.

O to chodzi że nic nie wiadomo i powinno być zdanie niedokończone najlepiej wielokropkiem ... :)
A tak w ogóle nie dopatrzyłam się w tekście drugiego dna - ale komentarz Julihof -tekst najlepszych lotów szybującej wyobraźni. Brawo Julia. :D


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Juliahof
Debiutant
Debiutant
Posty: 389
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 22:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Josh

Postautor: Juliahof » sob 10 mar 2018, 17:24

gebilis pisze:Source of the post A tak w ogóle nie dopatrzyłam się w tekście drugiego dna - ale komentarz Julihof -tekst najlepszych lotów szybującej wyobraźni. Brawo Julia.

Dziękuję za komplement, ale mnie się wydaje, że to drugie dno po prostu samo "włazi w oczy :D



Awatar użytkownika
Marzyciel
Pisarz domowy
Posty: 81
Rejestracja: wt 13 mar 2018, 21:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Josh

Postautor: Marzyciel » wt 13 mar 2018, 23:19

Podoba mi się ten tekst. Nie muszę się wysilać by oczami wyobraźni zobaczyć sekwencje zdarzeń. Historia melancholijna, ale się nie dłuży. Ciekawy jestem tylko jak ten ojciec-górnik ma na imię? I czy to w ogóle ważne?



Awatar użytkownika
UnderFloor
Kmiotek
Posty: 1
Rejestracja: czw 05 kwie 2018, 22:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Josh

Postautor: UnderFloor » czw 05 kwie 2018, 22:31

Tekst wpasował się w mój aktualny nastrój. Ciekawie napisane.



Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 234
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

Josh

Postautor: RebelMac » pt 06 kwie 2018, 10:38

Świetne, dobrze napisane z przejmującą fabułą. To się musi po prostu podobać. Pisz więcej.

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
makaron3d
Zarodek pisarza
Posty: 11
Rejestracja: pn 16 kwie 2018, 11:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Josh

Postautor: makaron3d » pn 16 kwie 2018, 14:55

Prim_E_Chum, fajny tekst.
Juliahof, dziękuję za otwarcie oczu. Dobry tekst stał się bardzo dobry po Twoich wyjaśnieniach :)



Wolandzina
Płeć: Nie podano

Josh

Postautor: Wolandzina » wt 17 kwie 2018, 17:32

Faktycznie bardzo dobry tekst stanowiący spójną całość.




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość