Pasieka - zbiór luźnych fragmentów

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 363
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Pasieka - zbiór luźnych fragmentów

Postautor: maciekzolnowski » pt 17 lis 2017, 09:30

Jak trudno jest zatrzymać te okruchy najpiękniejszych i najwonniejszych dań, jakie serwuje nam życie, i sprawić, by ułożyły się w jakąś oszałamiającą ingrediencję wiecznego trwania. Można przejrzeć stare, rodzinne albumy ze zdjęciami, odkurzyć piękne wspomnienia i nasycić nimi teraźniejszość. Niech melodie z dawnych lat zabrzmią ponownie i – niesione na łuku fermaty – wybrzmią urodzajem prasłowiańskiej magii; niechaj pozwolą przeżyć to nasze wątłe życie raz i jeszcze dwa razy może. Niechaj zabrzmią, a wysłuchane – pozwolą wyrwać się swoim melomanom z lejców czasu, manifestującego się poprzez tykanie zegarów z kukułką i pianie wiejskich, krewkich kogutów. Pragnąłbym z całego serca zachować kwintesencję smaku, zapachu i koloru utraconych lat, które mi bezpowrotnie przeleciały wraz z całym złotem, gdym daremnie poszukiwał żyły modernizmu i pozytywizmu w uczonych księgach i w wielkich miastach. Stworzyć rad bym alembik do produkcji marzeń, wspomnień i majaków; zagęścić w esencję radosne rymy przeszłości; zogniskować w oszałamiającą światłość, jak w soczewce, każdą pojedynczą tęczę nad Racławicami; wyizolować i na wieki zachować klarowne efemerydy, duszy incytatory, mego jestestwa skrzydła, człowieczeństwa mego podwaliny. Podsycić języki ognistych zmysłów, obudzić prastare duchy i chochliki! Ocknąć się z letargu codzienności i, może ze sto razy jeszcze, odbębnić repryzę! Pędzą me myśli ku temu właśnie.

To było chyba na Głogóweckim rynku… To tam ją ujrzały me oczy pacholęce, wypatrujące błahostek, detali, drobin, które się ma pod nogami, wszelkich okruszków tego, intrygującego i przerośniętego w oczach dziecka, świata. I pamiętam to jak dziś, jak na jej widok – na widok zgubionej przez kogoś niefortunnie, topiącej się w słońcu, gałeczki lodów, niczym telluryczna lizawka, niczym ssana właśnie przez Ziemię „piposzka” – pienił się spocony, straszliwie wkurzony bruk, ułożony jeszcze za Niemca w tej oto małomiasteczkowej, malowniczej scenerii.

Rano moja pościel, zdjęta z łóżka i wystawiona przez babcię na świeże powietrze, zażywała słonecznych kąpieli, pod wpływem których, niczym apetyczna bylina, pączkowała, puszyła się i bujniała... no i, w końcu, zakwitała wszystkimi stopniami połysku, całymi menzurami grubych płatów bieli, którą by można było kroić, a następnie sprzedawać na kilogramy.

Działkowicze z domów kolejowych Prudnika i Racławic, stare babcie (wiecznie się pałętające po swych przydomowych ogródkach, w których cegłówki, ułożone w poprzek i częściowo tylko zanurzone w ziemi, tworzyły rodzaj strefy buforowej, oddzielającej grządki od chodnika i od reszty obejścia), wiejskie zielarki i znachorki… I ten (wiecznie się na swym anachronicznym bicyklu wożący) Lankamer – Pan bez fletni, co zaopatrywał naszą rodzinę w świeże owoce: jabłuszka i gruszki… To był zupełnie inny świat, jakiego nie znacie i już nie poznacie.

Akurat trwały wakacje. Ten pocący się nektarem słoneczników sierpień, zatykający zielonymi noskami nozdrza bawiącym się nieopodal klonu dzieciom, pozostawił w mej pacholęcej głowie obfite, kolorowe odpryski wspomnień z czasu późnego peerelu, utkane z migotliwej łuny żarzącego się rydwanu słoneczników, egzemplarycznych, wyrwanych z gruntu i kontekstu, znaczeń oraz wyekstrahowanych oleistych obrazów – całej gamy lepkich, wiejskich pejzaży: na czele z oazą wonności maści wszelakiej, z kuferkiem strzeżonych przez pająki sekretów, z orzeźwiającym czyśćcem przydrożnej kapliczki, z zagonem kłębiących się strąków roślin z rodziny bobowatych, buzujących w skwarze popołudnia jakichś płatków kwiatowych i harcującego, lubieżnie, ścierniska-mrowiska. Te obrazki, składające się na racławicką arkadię, w które wsiąkła, niczym w lessy, fantastyczna słodycz rzeczonego lata, posiadły jak gdyby swoje drugie, ukryte dno w postaci miąższu ze złotej moreli, wodzącego za nos pachnidła gruszki i – prostodusznego, choć wzmocnionego bogactwem konotacji – posmaku babcinego kompotu ze starej, jeszcze poniemieckiej, papierówki – prawdziwego eliksiru rozkoszy, sił witalnych i orzeźwienia.

Mieszkałem podówczas w sennej chacie na zboczu, na stromym stoku międzypokoleniowej przepaści, jaka dzieliła – wyłącznie w sensie symbolicznym – wszystkich członków mej familii. Ja byłem młody i malutki, a oni – starzy i duzi. Ot i cała przepaść. Familia ta była całkiem liczna i roztaczała nade mną swój parasol ochronny, rozpostarty ponad całe sioło. Najchętniej, w słoneczne dni lata, przyjmowałem tę dobroczynność ze strony babcinej siostry – cioci Jadzi i jej męża.

Wujostwo mieszkali w pobliżu kolei w strupieszałym, pamiętającym jeszcze niemieckich wysiedleńców domu z nagiej cegły, który znajdował się na kresach wyższych pięter racławickiej panoramy i – wraz z bujnym ogrodem oraz pasieką – tworzył pępek, plexus solaris mojego ówczesnego grajdoła. Ten mur ceglany domostwa, jak przesuszony zgred, gubił kruchą zaprawę, niczym solarny Pan swą jajeczną żółć, i był wszystkim tym, na co stać było i czego w istocie pragnęli jego właściciele – zapomniani w swych skansenach, zasklepieni propolisem różanych okularów na ławce w swoim ogrodzie, pielęgnujący ogólniejszą ideę chodzącej zacności i dobroci.

W dni takie jak ten, którego wszystkie minuty pałały blaskiem i oślepiały światłem, skansen przeistaczał się w sprawną machinę pełną przodowników i z cicha bzyczących bohaterów. W ruch szły nagle, zniesione z olimpijskiego strychu i przeniesione naprędce z tellurycznej komórki, piwnicy zakurzone akcesoria: wyciskarka do miodu (wielka niczym pralka Frania), podkurzacz, odważniki od sędziwej wagi i inne atrybuty wujkowej obecności. Ów siwy, łysiejący starzec królował nad tym wszystkim ręką Midasa władającego Frygami, a czego się wujek tknął, natychmiast zmieniało się w złoto oraz mleczną ambrozję. „Trutniąc” się u jego boku, łasuchowałem ochoczo ogryzając plastry sześciokątnych uśmieszków, a wraz z nimi – małe słoneczka, i oblizując co chwila umorusany swój „pychol”.

Nieopodal wujkowej pasieki znajdował się kompostownik komunalny w kształcie wielkiej, murowanej wanny, z którego na okrągło wylewało się wpienione powietrze i rozlewało po na wpół zdziczałych sadach i ogrodach. Wiecznie czuło się tutaj zapach gnijących jabłuszek, usychającego kopru; kiszącego się na grządce, niczym na solarnej patelni, „ogórasa”: Pallasa, Echiona czy innego Toasa z rodu Gigantów...



Awatar użytkownika
Andy
Pisarz osiedlowy
Posty: 268
Rejestracja: pt 11 sie 2017, 20:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Pasieka - zbiór luźnych fragmentów

Postautor: Andy » pt 17 lis 2017, 20:30

Hej, jeszcze nie czytałem, ale takie tam z regulaminu:
4. Nazywanie tematów:
§ 1. „Tytuł tekstu” +[gatunek] (np. opowiadanie fantasy) + ewentualnie dodatkowe informacje (np. że to jedynie fragment). Teksty bez opisu będą blokowane. (Nie dotyczy tekstów w dziale Miniatur)

Niestety rzadko kto zwraca na to uwagę.



Awatar użytkownika
nikto
Pisarz domowy
Posty: 179
Rejestracja: ndz 22 paź 2017, 00:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Pasieka - zbiór luźnych fragmentów

Postautor: nikto » pt 17 lis 2017, 21:18

Trochę mam kłopot z realizmem magicznym w tej miniaturze, ale kocham Cię za opis miejsca.
Jestem zauroczony Głogówkiem i emocjonalnie związany z Racławią. Wiele wierszy i prozy poświęciłem tym miejscom 8)



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 363
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Pasieka - zbiór luźnych fragmentów

Postautor: maciekzolnowski » pn 20 lis 2017, 16:29

Spokojnie Nikto. Ja Ciebie kocham, ale za coś innego (i nie o Głogówek tu chodzi). Czy to nie Ty napisałeś "Z pamiętnika małego podludzia"? ;)



Awatar użytkownika
nikto
Pisarz domowy
Posty: 179
Rejestracja: ndz 22 paź 2017, 00:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Pasieka - zbiór luźnych fragmentów

Postautor: nikto » pn 20 lis 2017, 20:16

Ja z kolei mam do Ciebie szacunek za to kim jesteś i skąd pochodzisz.
A mam info z prawie pierwszej ręki. Osoby, która Cię pamięta z młodych lat.
W Twojej miniaturze jest subtelny klimat tych miejsc.
I jak Bozia da, a naczialstwo pozwoli, powrzucam tu cykl o tych magicznych miejscach. W moim stylu, bo ja widzę też brud i syf, który występuje wszędzie, niezależnie od magicznych życzeń delikatnych odbiorców.
Jak nie ocenić dobrze poruszania się w obszarach terytorialnych bardzo mi bliskich?
Sposób zapisu nie jest w moich klimatach, ale sam pewnie widzisz, że ja się miotam między różnymi sposobami ekspresji.
I w poezji i w prozie. Biedna Kasia z "Pamiętnika..." :mrgreen:
Niektórzy nie rozumieją, że świat jest bardziej wielowymiarowy, niż się w ich scholastycznych mózgach wydaje.
Jest przepięknie piękny i ohydnie brzydki.
Ludzie też. Nie są nawiedzonymi filozofami, a ich myśli z pułapu piwnego stolika też mają wartość.
Dzięki za ten tekst. :wink:



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 363
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Pasieka - zbiór luźnych fragmentów

Postautor: maciekzolnowski » sob 02 gru 2017, 22:52

Filozoficznie i tajemniczo podszedłeś do sprawy. I dobrze! A na dodatek zabiłeś mi klina:"A mam info z prawie pierwszej ręki. Osoby, która Cię pamięta z młodych lat." Ciekawe, kim jest ta osoba???

Nie będę już może dziękował za podziękowania, odniesione do poprzednich moich lub Twoich podziękowań. Powiem tylko tyle: Czekam z niecierpliwością na "cykl o tych magicznych miejscach".

"Sam pewnie widzisz, że ja się miotam między różnymi sposobami ekspresji". A w tym nie ma nic złego, że się miotasz i eksperymentujesz. Zresztą to musi być chyba strasznie ograniczające, nudne, zamknąć się w jednej tylko formie ekspresji; mieć swój styl i nie mieć innego wyjścia, jak tylko pisać po swojemu. No, tak myślę.

Zdrówka! ;)




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości