Opactwo

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Opactwo

Postautor: major sedes » wt 25 sie 2015, 00:18

„Opactwo”


- A niech to! Kończy się, – westchnął dr Matjas – trzeba rozcieńczyć, podaj dzban Sefirocie, żwawo!

Dr Matjas wyjął z pod poły płaszcza i odkorkował małą butelkę. Przelał do kubka dwie ostatnie krople, po czym dopełnił wodą z dzbana. Jego stara schorowana ręka trzęsła się, gdy wypijał łapczywie, lecz ostrożnie każdy łyk sporządzonej mieszanki. W jednej chwili odeszły dreszcze i ręka stała się pewna i silna. Doktor uniósł dłoń i wskazał, mówiąc do Sefirota:
- Musimy jechać do opactwa, mój drogi, zaprzęgaj konie.
- Dobrze doktorze, powóz już gotowy – odparł wierny i zapobiegawczy Sefirot.
Oboje wsiedli do powozu, a Sefirot chwycił za lejce i uderzył batem. Konie podskoczyły, zarżały i pociągnęły ich, pędząc coraz śmielej. Było wietrznie, drzewa szumiały i uginały gałęzie, przedstawiając swój taniec dwóm jeźdźcą, których potrzeba wydawała się nie cierpieć zwłoki. Wczesnym wieczorem dotarli do opactwa, a brat Teofil zasłaniał ręką oczy od zachodzącego słońca, by móc przywitać gości.
- Witajcie, witajcie moi mili, cóż was sprowadza? – zapytał Teofil.
- Woda bracie, potrzebujemy tej wody ile macie – powiedział dr Matjas
- Ach tak, oczywiście, coś się uzbiera, zapraszam do środka, chodźcie.
.Wszyscy trzej przeszli przez bramę na rozległy wirydarz i wąskimi krużgankami doszli do sali, w której było kilka krzeseł, stół i komoda. Przez zwieńczone łukiem biforium docierało światło księżyca. Mnich zapalił świece, a przybysze usiedli i zamilkli jakby do rozmowy czegoś im zabrakło. Po chwili zaczął mówić brat Teofil:
- Król już o nas wie, panowie. Dowiedział się także o stanie znachora, jest umierający. Co gorsza przed chorobą nie zdradził tajemnej formuły przemieniającej wodę ze studni w cudowny, witalny eliksir.
- Czyli nic nie macie? – Zapytał dr Matjas.
- Mamy trochę zapasów, ale nowych zasobów nie będzie już nigdy. Dlatego cena wzrosła pięciokrotnie. Od króla dostajemy to, co chcemy, a od was weźmiemy konia, bo macie w zaprzęgu dwa, w zamian za jedną butelkę.
Dr Matjas i Sefirot spojrzeli na siebie, wymienili krótkie uwagi i zwrócili się do Teofila:
- Zgoda, w tych okolicznościach rozumiemy, będziemy stosować rozcieńczoną, innego wyjścia nie ma. Ale dlaczego znachorowi już nie pomaga?
- On dożywa osiemdziesięciu czterech lat. Całe życie pił swój eliksir i okazało się, że po przekroczeniu ósmej dekady woda nie działa, a ciało zaczyna gnić w zdwojonym tempie.
- I tak warto – powiedział Sefirot. – Teraz dożywamy góra pięćdziesiątki i to w wielkich męczarniach.
Po przespanej w murach opactwa nocy goście odjechali swym powozem. Mnich stał w obejściu i długo odprowadzał ich wzrokiem, aż zniknęli w gąszczu brzóz. Pomyślał sobie: mogliśmy wziąć złoto, ech... splunął i obrócił się, zamykając za sobą klasztorne wrota. Dwóch jeźdźców mknęło szutrową drogą, koń silnie ciągnął powóz. W pewnym momencie dr Matjas zapytał Sefirota:
- Co zamierzasz teraz robić, przyjacielu?
- Żonka moja ma dziś dni płodne, heh – odrzekł Sefirot i jeszcze silniej popędził konia.
- Ach no tak, tak, śpiesz się he he – zaśmiał się doktor, ściskając w kieszeni butelkę.



Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » pt 28 sie 2015, 12:12

major sedes pisze: z pod poły płaszcza


spod
major sedes pisze:dr Matjas

dr?

Przeczytałam i... Gdzieś ktoś radził "pisać, pisać... wysyłać", a to jest półprawda, czyli de facto półbzdura
Dodam od siebie poprawkę: Pisz, jak masz coś do powiedzenia.
Tu niewiele jest treści :(


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)


Wróć do „Archiwum Miniatur”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości