Pogoń (obyczaj, psychologia, nie wiem).

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Elvelor
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: pn 07 kwie 2014, 23:48
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Beskid
Płeć: Kobieta

Pogoń (obyczaj, psychologia, nie wiem).

Postautor: Elvelor » sob 14 cze 2014, 23:53

Mała próbka wczorajszego tekstu napisanego pod wpływem chwili. Tak naprawdę po filmie, który oglądałam z mężem.


- Nie wiem – usłyszał setną z kolei tą samą odpowiedź.
- Maju … - jego głos przeszedł w szept. Ścisnął jej zimne zaciśnięte drobne dłonie.
- Nie wiem – popatrzyła na niego nieobecnym wzrokiem. Bolało ją, że tak musi. Nie umiała inaczej, mimo że wiedziała, że go rani. Widziała to. Tę jego bezradność i smutek. Płacz ścisnął ją za gardło.
- Proszę wyjść – powiedział wchodzący do pokoju lekarz. Był stary, posiwiałe przydługie włosy powiewały przy każdym kroku. Spojrzały na nią wodniste jasne oczy, głęboko osadzone i pasujące do jego cienkich bezwzględnych ust.
Karol pocałował ją w głowę i niechętnie wyszedł, wymijając po drodze lekarza.
Maja opuściła głowę wpatrując się w plamkę błota na spodniach.
Została sama, bez niego, bez tego jedynego, który akceptował ją jaka była, bez nikogo bezpiecznego.
Jej zmysły wyostrzone do granic możliwości analizowały wszystko wokoło. Czuła jak serce zaciska się kurczowo raz po raz tłocząc zimną krew w jej skronie, ręce i nogi.
Czarne kafelki parzyły jej stopy, a białe puste ściany niebezpieczne zbliżały się do niej sprawiając, że pokój stał się nagle za ciasny nawet dla niej jednej.
Czuła, że On jest blisko, wręcz namacalnie poczuła jak ją dotyka, kładąc ciężko swoją mackę na jej ramieniu. Przeszył ją dreszcz.
Nie czuła nic, tylko pustkę w głowie a przed oczami przenikały jej obrazy minionej godziny.
Do teraz miała zaciśnięte do granic możliwości gardło i to uczucie wchodzącego w nią niczym obrzydliwe cielsko robaka strachu i wstydu. A może tylko strachu? Widziała przed oczami tych wszystkich obrzydliwych ludzi, spoconych, z pustymi oczami, tłoczącymi się jak nieokiełzana lepka masa.
Spojrzała tępo na starszego dziadka, który troskliwym wzrokiem spoglądał w jej stronę.
Podkurczyła odruchowo palce stóp, jak przestraszony noworodek.
- Maju zostaniesz u nas jakiś czas – powiedział mężczyzna
-< Tak i chcecie zrobić ze mnie wariatkę, ubezwłasnowolnić, otumaniać lekami!! Myślicie, że się wam dam!?> - wykrzyczała w swojej głowie - <pewnie powiesz, że to dla mojego dobra?!>
- To dla Twojego dobra – powiedział lekarz, poczym wstał powoli i wyszedł.

Została sama w pustym pokoju. Tak pustym jak teraz jej dusza. Nie chciała niczego czuć, niczego pamiętać, prócz niego. Jego dobrych oczu i ramion w których czuła się tak bezpiecznie. Tylko tam mogła bezpiecznie pamiętać. Zobaczyła w myślach gigantyczny napis KAROL i poczuła jego zapach. Powoli położyła się na kozetce przykrywając szczelnie płaszczem, który jej zostawili. Zamknęła oczy, chciała spać jak najdłużej.

Pierwszy dzień
Otworzyła oczy. Pierwsze co zobaczyła to biały sufit, w jej uszach zadźwięczała srebrzyście niczym czysty diament - cisza.
Od razu go poczuła jak czai się w pokoju. Był jej nieodłącznym przyjacielem i wrogiem. Czuła do niego jednocześnie nienawiść i miłość. Wiedział, że nie mogła bez niego żyć, a jednocześnie tak bardzo ja ograniczał. Był zazdrosny o każdy jej uśmiech, o każdą radosną i beztroską chwilę. Nienawidził gdy śmiała się i oddychała pełną piersią, gdy nieśmiało zaczynała tańczyć i śpiewać. Wtedy mocniej ją więził. Chwytał za szyję, głaskał uspokajająco po plecach, pieścił piersi, zimną ręką, schodził aż do brzucha. Niczym swoja niewolnicę. Niczym jego własność. Nie mogła wtedy oddychać. Tak bardzo chciała się wtedy uwolnić, jakże go nienawidziła, tego co jej robił.
Ale czasem miał dobry humor. Pozwalał jej na odrobinę wytchnienia, niczym dobry pan. Wtedy tęskniła za nim, nie czuła się bezpiecznie bez jego uprzęży.
=<To chore> – w głowie Mai kotłowały się tysiące myśli.
Wiedziała, że za niedługo rozpocznie się śniadanie. Nie czuła głodu, mimo, że nie jadła od dwóch dni.
=<ciekawe czy mama się martwi> - zapytała siebie z satysfakcją -<może teraz mnie zaakceptuje, będzie musiała - dla mojego dobra>

12:30
- Zaczynamy – powiedział młody mężczyzna sadowiąc się w kole, w którym siedziała w grupie kilku osób – mamy kogoś nowego, proszę abyście się przedstawili> - zamilknął patrząc po kolei na twarze zebranych z miną jakby wiedział co kryje się w ich głowach.
- Nazywam się Marek – powiedział mężczyzna siedzący naprzeciw Mai
-=< A ja Maja, bardzo mi miło> - odpowiedziała mu - <ciekawe jakby to było gdyby ludzie mogli słyszeć czyjeś myśli> uśmiechnęła się do siebie rozbawiona.
- Jestem tu, bo nie umiem poradzić sobie z sobą. Mam depresję. Wiem to, czuję od dawna. Jest już lepiej ale wiem, że jeszcze nie koniec pracy.
= <Chrzanisz> - popatrzyła na niego. Na jego niepewne usta, bez wyrazu obojętne oczy - <przed tobą nie ma nawet początku> - z satysfakcją spojrzała w kierunku terapeuty.
Kiwnął ze zrozumieniem głową
=<jakby cholera wiedział co czuł Marek, drań> - Maja poprawiła się w krześle. Cierpły jej nogi. Poczuła jak ramiona i barki rwie nieprzyjemny ból.
Gdy przyszła kolej na nią, zaschło jej w ustach. Serce szalało, czuła podchodzące mdłości aż do samego gardła. Zacisnęła kurczowo roztrzęsione, mokre od potu ręce. Siłą woli powstrzymała wyrywający się płacz.
= <cholera, zawsze nie wtedy kiedy trzeba> - pomyślała
- Mam na imię Maja i mam 26 lat – powiedziała pewnie, artykułując każdą sylabę niczym deklamator na tanim spektaklu – mam objawy nerwicy, dziękuję – opadła na oparcie krzesła. Teraz najchętniej wczołgałaby się pod kołdrę i zasnęła. Najlepiej na zawsze.
Każdy patrzył na nią w nadziei, że powie jakie to objawy. Patrzyła spod grzywki z satysfakcją w oczach.
=<Niech myślą, co chcą, nie dam im tej satysfakcji .Myślą, że zobaczą mnie taka słabą, jak będę płakać i uginać się pod ciężarem wspomnień? Nigdy!> - czuła jak wsypuje w nią bunt i nowa siła. Dodawał jej sił, wiedziała to, że czasem umie przyjść kiedy trzeba, i umie być dla niej miły.
Czuła się już bezpieczna. Została odpytana, teraz może tylko słuchać.
- I on zmuszał mnie do jedzenia kotleta – powiedziała drobna szatynka dwa krzesła dalej. Jej duże oczy patrzyły na terapętę z nadzieją.

Maja zamknęła oczy. Przed jej oczami pojawił się obraz dusznego pokoju. Za oknami wiatr muskał gałęzie zimowego głogu. Ubrana w czerwony sweterek z haftowanymi bałwankami siedziała przy małym stoliku. Na przeciwko siedział tata.
- Jedz ! – wykrzyczał i znowu podsunął pod nos tą śmierdzą jajecznicę.
Pamięta dokładnie to uczucie, jak zimne suche kluchy przeciskają się jej przez gardło i spadają do żołądka. A tata podawał jej chleb, do dziś pamięta zapach rozmokłej w jajecznicy skórki. Bolał ją brzuch. Nie mogła skupić myśli. Marzyła, żeby się to skończyło. Nie pomogły łzy i zanoszenie się płaczem. Tata był nieugięty.
- Kończ tą jajecznicę, bo zobaczysz – zobaczyła wykrzywioną wściekle twarz ojca. A może tak jej się wydawało?
- Daj jej już spokój, zje w przedszkolu – w drzwiach stanął dziadek w swoim niebieskim włóczkowym ciepłym swetrze. Zawsze pachniał chłodnym powietrzem i sianem.
- Nie! Renia powiedziała, że ma zjeść – powiedział tata nabierając kolejną łyżkę zimnej żółtej papki. Kolejny okropny kęs. W brzuchu poczuła kamienie - spadają jeden za drugim.
Kiedy w końcu śniadanie dobiegło końca, podziękowała i pobiegła umyć zapłakaną buzię.
Zamknęła się w małej łazience. Oddychając głęboko, myła twarz zimną wodą. Żeby nie było widać łez. Żeby wszystko było pięknie. Żeby nikt nie zobaczył.
Otrząsnęła się ze wspomnienia. Usadowiła się wygodniej na twardym krześle przywołując się do porządku.
- I on mnie bił, za każdym razem gdy wypluwałam kotlet na talerz. Był pijany i niedobry. Nienawidziłam go za to – Irka zanosiła się już płaczem.
=<Nie potrafiłabym tak jak ona, przecież wszyscy widzą jej łzy, jej smutek. To okropne. Ona jest taka słaba> - czuła litość pomieszaną z szacunkiem.
- Wystarczy na dzisiaj. Możecie iść na spacer. Za godzinę podwieczorek.
Maja jeszcze długo siedziała na krześle. Rozmyślała o tym co się stało. Tęskniła za Karolem. Pragnęła się przytulić i zapomnieć na te kilka chwil.
Ostatnio zmieniony czw 19 cze 2014, 22:55 przez Elvelor, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Sylwia
Pisarz domowy
Posty: 87
Rejestracja: śr 07 maja 2014, 16:35
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Orzesze
Płeć: Kobieta

Postautor: Sylwia » ndz 15 cze 2014, 11:04

Podobała mi się Twoja "mała próbka" :) Chętnie poczytałabym więcej.
Kilka uwag:

Elvelor pisze:Karol pocałował ją w głowę i niechętnie wyszedł, wymijając po drodze lekarza.

Maja opuściła głowę wpatrując się w plamkę błota na spodniach.


Powtórzenie. Może opuściła wzrok? W drugim zdaniu.

Elvelor pisze:Czuła, że On jest blisko, wręcz namacalnie poczuła jak ją dotyka, kładąc ciężko swoją mackę na jej ramieniu. Przeszył ją dreszcz.

Nie czuła nic, tylko pustkę w głowie a przed oczami przenikały jej obrazy minionej godziny.


Powtórzenie i brak konsekwencji. Czuła, że jest blisko...Nic nie czuła ( to czuła czy nie czuła? :)) Może w drugim zdaniu pominąć kwestię o czuciu i zacząć od "Miała pustkę w głowie...

Elvelor pisze:Do teraz miała zaciśnięte do granic możliwości gardło i to uczucie wchodzącego w nią niczym obrzydliwe cielsko robaka strachu i wstydu. A może tylko strachu? Widziała przed oczami tych wszystkich obrzydliwych ludzi, spoconych, z pustymi oczami, tłoczącymi się jak nieokiełzana lepka masa.


Zamiast do teraz, może lepiej brzmiałoby " wciąż" . Powtórzenie ( oczami)

Elvelor pisze:Została sama w pustym pokoju. Tak pustym jak teraz jej dusza. Nie chciała niczego czuć, niczego pamiętać, prócz niego. Jego dobrych oczu i ramion( przecinek) w których czuła się tak bezpiecznie.


Na więcej korekty nie mam czasu :) Muszę obiad gotować :) Ogólnie jak napisałam na początku podobało mi się.
Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Thug
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 29 paź 2012, 22:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Thug » ndz 15 cze 2014, 11:55

Dzień dobry <ukłon>
Czytam więc i powiem mało co nieco :)
Choć z góry mówię, że obyczaj i psychologia raczej mnie ciekawią niż poruszają. I powinnaś traktować moje uwagi z krytycyzmem i lekkim dystansem :)

- Nie wiem – usłyszał setną z kolei tą samą odpowiedź.
- Maju … - jego głos przeszedł w szept. Ścisnął jej zimne zaciśnięte drobne dłonie.
- Nie wiem – popatrzyła na niego nieobecnym wzrokiem. Bolało , że tak musi. Nie umiała inaczej, mimo że wiedziała, że go rani. Widziała to. Tę jego bezradność i smutek. Płacz ścisnął za gardło.

Powtórzenia na czarno :) Jeśli nie służą one podkreślaniu czegoś (jak tu np: uznaję Wiedziała, wiedziała to) unikamy. Prawdę powiedziawszy, proponowałbym unikać także zbyt wielkiego nagromadzenia ją, jej, jego, niego itp. Mi potem w oczach wychodzi taka:
"No wiesz, tą co ją on pocałował, ale nie, nie tą siostrę przyjaciółki ciotki kuzynki, tylko tę co na niego wpadła wtedy, no sama wiesz."
Np: w pierwszym zdaniu dałbym "usłyszał po raz setny." Ale to tylko takie moje umizgi.
Czuła jak serce zaciska się kurczowo raz po raz tłocząc zimną krew w jej skronie, ręce i nogi.

Ja wiem, czytam za dużo fantastyki, ale jak zobaczyłem zimną krew, to pierwsza myśl "Żywy trup". Poza tym zimna krew mi się nieugięcie kojarzy ze spokojem, opanowaniem. Czyli całkowite przeciwieństwo. Po kurczowo przecinek. No i wymienienie skroni rąk i nóg na równi mi jakoś dziwnie brzmi. Ale znów to tylko takie moje myślenie.

-< Tak i chcecie zrobić ze mnie wariatkę, ubezwłasnowolnić, otumaniać lekami!! Myślicie, że się wam dam!?> - wykrzyczała w swojej głowie - <pewnie powiesz, że to dla mojego dobra?!>

Pewnie powiesz z dużej. A po głowie kropka. Tak przynajmniej kojarzę z pisania dialogów. Zaskoczył mnie znaczek. Tu cytuję mądrzejszego od siebie:
Jak zapisujemy myśli bohaterów. Są trzy sposoby. Każdy z nich jest poprawny, ale bardzo ważne jest, by w całej książce stosować ten sam system. Oto te trzy sposoby:
– zapis identyczny do dialogu, z półpauzą na początku;
– zapis w cudzysłowie (bez żadnych innych form wyróżnienia);
– zapis taki jak tekstu głównego, bez żadnych wyróżnień (często w formie mowy pozornie zależnej).
Plus osobiście lubię kursywą podkreślać myśli dla wyróżnienia.

Pierwsze co zobaczyła to biały sufit, w jej uszach zadźwięczała srebrzyście niczym czysty diament - cisza.

Niespecjalnie lubię takie opisy. Nic mi one nie dają. Najwyżej zatrzymuję, aby się zastanowić co to ma znaczyć. Traktuję to jako próbę upięknienia opowiadania. Ale tak to już jest z makijażem, że trzeba z nim uważać. Maskować niedoskonałości "naturalnym", nie zaś używać go w sposób krzykliwy. A poza tym po srebrzyście przecinek.

Nienawidził gdy śmiała się i oddychała pełną piersią,

przed gdy przecinek. Oczywiście oboje wiemy, że podaję tylko losowe przykłady, a nie wszystkie :) Tylko zwracam uwagę czego szukać, dlatego po pierwszym pokazaniu powtórzeń, zignorowałem kolejne :)

czuła jak wsypuje w nią bunt i nowa siła. Dodawał jej sił, wiedziała to, że czasem umie przyjść kiedy trzeba, i umie być dla niej miły
Tu na przykład powróżenie siły jest dla mnie zbędne i zacząłbym drugie zdanie od Czasem. No i chyba miało być nowe siły, a po czuła przecinek.

Opowiadanie całkiem niezłe. Łatwo nawiązać więź z Mają i się z nią zgadać. Ciekawie jest też popatrzeć na takie spotkanie od środka, jako ktoś nowy i pozornie twardy. Chętnie poczułabym więcej.
Interpunkcji sporo brakuje. Polecam czytanie na głos, najlepiej kilkukrotnie. Mi sporo pomogło w wychwytywaniu przerw na przecinek i powtórzeń. A tych jest całkiem sporo. Chcesz wzbogacić język opowiadania to lepiej zrób to na zasadzie synonimów niż przemalowanych opisów :)

Na koniec mam jedno pytanie. Czemu w narracji trzecioosobowej, a nie pierwszo? Ta chybaby wzmocniła efekt.

PS: uważaj na podmiot. np:
(...)diament - cisza.
Od razu go poczuła jak czai się w pokoju. Był jej nieodłącznym przyjacielem i wrogiem.(...)
Ostatni podmiot żeński to... cisza


-Może jak będę dużym chłopcem, ludzie będą mnie prosić o pomoc.
-Albo żebyś się przesunął.

Awatar użytkownika
Elvelor
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: pn 07 kwie 2014, 23:48
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Beskid
Płeć: Kobieta

Postautor: Elvelor » ndz 15 cze 2014, 14:46

Dziękuję za uwagi i oczywiście biorę je sobie do serca. Jak wspomniałam na początku ten fragment napisałam pod wpływem chwili po obejrzeniu filmu dokładnie dokumentalnego. Jest to surowy nie obrobiony fragment. Chciałam po prostu sprawdzić się w jakiś sposób. To znaczy wrzucić surowy kawałek czy jest coś warty i zaciekawia.
Bardzo mnie cieszy tak miły odzew, zwłaszcza że ogólnie to mój pierwszy temat i wpis :D

A jeśli chodzi o interpunkcje, akapity to mój matematyczny umysł tego nie ogarnia. To moja zmora od wielu, wielu lat.
Ale z czytaniem na głos spróbuję :D Dziękuje za rady.

[ Dodano: Nie 15 Cze, 2014 ]
Drogi Thug. Trzecioosobowa narracja jakoś tak wyszła. Chciałam opisać przeżycia Mai z perspektywy. Zwłaszcza, że sama przechodziłam taką terapię. Dobrze jest stać obok i patrzeć z rezerwą i prowadzić akcję tak jak się chce. Nie wiem czy mnie rozumiesz, no ale tak mniej więcej myślę, że tak.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1388
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » czw 19 cze 2014, 11:44

- Nie wiem – usłyszał setną z kolei tą samą odpowiedź.

- Nie wiem – usłyszał setną z kolei, tę samą odpowiedź.

Ścisnął jej zimne zaciśnięte drobne dłonie.

Ścisnął jej zimne, zaciśnięte drobne dłonie.

Nie umiała inaczej, mimo że wiedziała, że go rani. Widziała to.

Wiedziała – widziała.
Zbyt blisko tak podobne słowa.

Bolało ją, że tak musi. Nie umiała inaczej, mimo że wiedziała, że go rani. Widziała to. Tę jego bezradność i smutek. Płacz ścisnął ją za gardło.

Powtórzone „ją”. Drugie bym opuścił z korzyścią dla wymowy tekstu.

Bolało ją, że tak musi.

Zgrzyta. Lepiej by było na przykład : „Bolało ją, że jest do tego zmuszona.” Co nie zmienia faktu, że nie wiadomo do czego.

Czuła jak serce zaciska się kurczowo raz po raz tłocząc zimną krew w jej skronie, ręce i nogi.

Przydałby się przecinek albo przed „raz po raz”, albo po. Jego usytuowanie lekko zmieni znaczenie tego zdania.

Czarne kafelki parzyły jej stopy, a białe puste ściany niebezpieczne zbliżały się do niej sprawiając, że pokój stał się nagle za ciasny nawet dla niej jednej.

Za dużo tych zaimków. Wiadomo o kogo chodzi, kto jest podmiotem; trzeba tak kombinować, aby było ich jak najmniej. Np:
Czarne kafelki parzyły stopy, białe puste ściany zbliżały się niebezpieczne sprawiając, że pokój stał się nagle za ciasny nawet dla niej jednej.

Czuła, że On jest blisko, wręcz namacalnie poczuła jak ją dotyka, kładąc ciężko swoją mackę na jej ramieniu. Przeszył ją dreszcz.

Powtarza się „ją”. Jeśli nie ma pomysłu na wyrzucenie nachalnych zaimków, to przynajmniej trzeba je zróżnicować:
Czuła, że On jest blisko, wręcz namacalnie poczuła jego dotyk, gdy ciężko położył mackę na jej ramieniu. Przeszył ją dreszcz.

Nie czuła nic, tylko pustkę w głowie a przed oczami przenikały jej obrazy minionej godziny.

Przecinek przed „a”. I „jej” można usunąć.

Do teraz miała zaciśnięte do granic możliwości gardło

Powtórzone „do”.

Spojrzała tępo na starszego dziadka,

Dziadkowie zawsze są starsi. Tautologia.

poczym wstał powoli i wyszedł.

„po czym”

Pierwsze co zobaczyła to biały sufit,

To nie brzmi najlepiej. Może tak: „Na początku wzrok jej padł na biały sufit,” albo po prostu: „Na początku zobaczyła (ujrzała) biały sufit,”

a jednocześnie tak bardzo ja ograniczał.

„ją” - literówka

Wiedziała, że za niedługo rozpocznie się śniadanie.

Teoretycznie forma „za niedługo” jest niepoprawna.
Wystarczy samo „niedługo”.

zamilknął patrząc po kolei na twarze zebranych z miną jakby wiedział co kryje się w ich głowach.

Lepiej by było „umilkł”.

Myślą, że zobaczą mnie taka słabą,

„taką” - literówka

- czuła jak wsypuje w nią bunt i nowa siła.

Chyba raczej „wstępuje”.

Jej duże oczy patrzyły na terapętę z nadzieją.

„terapeutę”

Przed jej oczami pojawił się obraz dusznego pokoju.

„jej” do usunięcia.

Na przeciwko siedział tata.

Naprzeciwko

- Jedz ! – wykrzyczał i znowu podsunął pod nos tą śmierdzą jajecznicę.

„tę”

jak zimne suche kluchy przeciskają się jej przez gardło i spadają do żołądka. A tata podawał jej chleb,

Oba „jej” do usunięcia.

Marzyła, żeby się to skończyło. Nie pomogły łzy i zanoszenie się płaczem. Tata był nieugięty.

Dwa razy „się”. Może po prostu: „Nie pomogły łzy i płacz.”

- Kończ tą jajecznicę, bo zobaczysz

„tę”

w drzwiach stanął dziadek w swoim niebieskim włóczkowym ciepłym swetrze.

Przecinki.

Otrząsnęła się ze wspomnienia. Usadowiła się wygodniej na twardym krześle przywołując się do porządku.

Trzy razy „się”. Trzeba przeredagować.

Tekst jest nieźle napisany, choć sporo w nim podstawowych potknięć, które oczywiście są do wyrugowania i w miarę nabierania doświadczeń będą znikać. Formalnie rzecz biorąc, brzmi to jak początek czegoś dłuższego, o czym świadczy nie tylko treść, ale również wyodrębniony „Pierwszy dzień” czy „12.30”. Nie wiem, czy będziesz kontynuować, a jeśli tak, to czy ograniczysz do relacji w pewnym sensie reporterskiej - z przebiegu choroby, procesu leczenia i odczuć bohaterki - czy zdecydujesz się na wprowadzenie (fikcyjnej już zapewne) akcji. To pierwsze, być może wbrew pozorom, jest trudniejsze.
Opowiadanie jest interesujące również z tego powodu, że cofając się w przeszłość, ukazujesz źródła zaburzeń czy choroby, nie jest ono zawieszone w próżni i oderwane od realiów; nie jest wycinkowym, fragmentarycznym spostrzeżeniem; staraj się kontynuować i rozwijać takie podejście, tworząc w miarę pełny i przekonujący obraz bohaterki i jej historii.
W każdym razie rokowania na przyszłość są dobre.



Awatar użytkownika
Niewidoczna
Zarodek pisarza
Posty: 22
Rejestracja: sob 17 maja 2014, 14:15
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Niewidoczna » czw 19 cze 2014, 20:46

Tekst wzbudził moją ciekawość i ochotę na więcej. Chętnie poznałabym pewne szczegóły.
We wcześniejszych komentarzach zwrócono uwagę na przecinki (które i mi sprawiają problemy) i literówki, więc nie będę do nich wracać.
Mnie najbardziej uderzyły powtórzenia, o których także wspomniano wcześniej. Dla przykładu:

Elvelor pisze:Maja zamknęła oczy. Przed jej oczami pojawił się obraz dusznego pokoju.


Może... "Przymknęła powieki. Przed oczyma pojawił się obraz..." albo odwrotnie "Zamknęła oczy. Pod powiekami pojawił się obraz..."

I jeszcze jedno. Szyk zdań. Na przykład:

Elvelor pisze:Zacisnęła kurczowo roztrzęsione, mokre od potu ręce


Z tego zdania, na pierwszy rzut oka, wynika, że ręce były kurczowo roztrzęsione. Według mnie, dla jasności przekazu, powinno być "Kurczowo zacisnęła roztrzęsione, mokre od potu ręce". Choć ja bym napisała dłonie... Ale to ja.

Niemniej - tekst mi się podobał i nie ukrywam, że w głowie mam kilka wersji jego kontynuacji.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4308
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » czw 19 cze 2014, 22:54

Może najpierw trochę o samej bohaterce.
Elvelor pisze:- Nie wiem – popatrzyła na niego nieobecnym wzrokiem. Bolało ją, że tak musi.

Nieobecny wzrok to wyobcowanie i apatia. Raczej trudno łączy się z bólem.
Elvelor pisze:Czuła jak serce zaciska się kurczowo raz po raz tłocząc zimną krew w jej skronie, ręce i nogi.

Na pewno ta krew nie była zimna. To znaczy, można doświadczać uczucia "zimna w środku", ale określenie "zimna krew" jest związkiem frazeologicznym, który oznacza opanowanie, spokój wobec niebezpieczeństwa i nie sprawdza się w innych kontekstach.
Elvelor pisze:Czuła, że On jest blisko, wręcz namacalnie poczuła jak ją dotyka, kładąc ciężko swoją mackę na jej ramieniu. Przeszył ją dreszcz.
Nie czuła nic, tylko pustkę w głowie

No to czuła, czy nie czuła?
Elvelor pisze:bez tego jedynego, który akceptował ją jaka była, bez nikogo bezpiecznego.

Elvelor pisze:=<ciekawe czy mama się martwi> - zapytała siebie z satysfakcją -<może teraz mnie zaakceptuje, będzie musiała - dla mojego dobra>

Akceptacja to takie słowo-wytrych z popularnej publicystyki psychologicznej. Rzucamy je i już wiadomo, o co idzie gra. Ale to również słowo puste. Widziałabym tu raczej określenia bardziej konkretne: zawsze ją rozumiał, zawsze wspierał, mama wreszcie się zainteresuje, albo kolokwialne: może przestanie wszystkiego się czepiać. Bo: będzie musiała mnie zaakceptować brzmi trochę groteskowo. Nikomu nie da się narzucić akceptacji.
Elvelor pisze:Teraz najchętniej wczołgałaby się pod kołdrę i zasnęła. Najlepiej na zawsze.
Każdy patrzył na nią w nadziei, że powie jakie to objawy. Patrzyła spod grzywki z satysfakcją w oczach.
=<Niech myślą, co chcą, nie dam im tej satysfakcji .Myślą, że zobaczą mnie taka słabą, jak będę płakać i uginać się pod ciężarem wspomnień? Nigdy!> - czuła jak wsypuje w nią bunt i nowa siła.

Zbyt pospiesznie, bez żadnego uzasadnienia. Takie przejście od apatii i chęci wycofania się do satysfakcji (a to jest uczucie o temperaturze dość wysokiej) i buntu nie może dokonywać się w ciągu dwóch zdań, zwłaszcza że w międzyczasie nie zdarzyło się nic.

W sumie: unikaj popadania w skrajności. Rozchwianie emocjonalne bohaterki też ma swoją logikę. Rozpiętość uczuć Mai może być bardzo duża, ale jednak emocje nie pojawiają się bez przyczyny i w kolejności zupełnie dowolnej.

I jeszcze trochę o sprawach językowych.
Elvelor pisze:Czarne kafelki parzyły jej stopy, a białe puste ściany niebezpieczne zbliżały się do niej sprawiając, że pokój stał się nagle za ciasny nawet dla niej jednej.

Narrator konsekwentnie prezentuje punkt widzenia Mai, więc jest całkowicie zrozumiałe, o czyje stopy chodzi i wokół kogo zacieśniają się ściany. Unikaj zaimków tam, gdzie to możliwe, bo i tak w pozostałych zdaniach jest ich wiele.
Elvelor pisze:Widziała przed oczami tych wszystkich obrzydliwych ludzi, spoconych,1. z pustymi oczami, tłoczącymi się jak 2. nieokiełzana lepka masa.

1. puste oczy się tłoczyły? ...ludzi, spoconych, z pustymi oczami, tłoczących się...
2. nieokiełznana.
Elvelor pisze:Zobaczyła w myślach gigantyczny napis KAROL i poczuła jego zapach.

Poczuła zapach napisu?
Elvelor pisze: w jej uszach zadźwięczała srebrzyście niczym czysty diament - cisza.

Czyste diamenty nie dźwięczą srebrzyście. Za dużo tu tych materiałów jubilerskich.
Elvelor pisze:uśmiechnęła się do siebie rozbawiona.

Podkreślone -zbędne.
Elvelor pisze:czuła podchodzące mdłości aż do samego gardła.

Czuła mdłości podchodzące aż do samego gardła.
Elvelor pisze:Na przeciwko siedział tata.

Naprzeciwko.
Elvelor pisze:w drzwiach stanął dziadek w swoim niebieskim włóczkowym ciepłym swetrze.

Swoim czy cudzym, to bez znaczenia. No i przy takim wyliczaniu przymiotniki rozdzielamy przecinkami.

Generalnie, jak na tekst napisany spontanicznie i nie poddany dłuższej obróbce, jest całkiem nieźle. Może trochę przegadujesz, pisząc o emocjach bohaterki, ale ponieważ to tylko fragment dłuższego tekstu, więc mam nadzieję, że dalsze części nie są nimi tak nasycone. Dobrze wypadła końcówka, kiedy swobodnie przechodzisz do wspomnienia z dzieciństwa i znów wracasz do czasu bieżącego. To ważna sprawa, jeśli przeszłość odgrywa znaczącą rolę w opowiadanej historii.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Nomada
Szkolny pisarzyna
Posty: 44
Rejestracja: pn 16 cze 2014, 16:17
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Polska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Nomada » pt 20 cze 2014, 21:15

Przyznać muszę, że czytało się ciekawie. I fakt, przeczytałbym jeszcze z jeden-trzy rozdziały, by zobaczyć co dalej się stało. Ewidentnie coś dalej być musi ;D .

Z uwag;p :

Wiedziała, że za niedługo rozpocznie się śniadanie.


Subiektywnie rzecz biorąc, nie podoba mi się to zdanie. Może usunąć "za", a może zmienić trochę całe zdanie, by było ładniejsze :P .

Nie czuła głodu, mimo, że


Przecinek przed "mimo" wystarczy, przed "że" już być nie powinien.

=<ciekawe czy mama się martwi> - zapytała siebie z satysfakcją -<może teraz mnie zaakceptuje, będzie musiała - dla mojego dobra>


O co chodzi z tymi różnymi znakami? Myśli bohatera, z tego co pamiętam, zapisuje się na kilka sposobów, ale takiego nie widziałem :P .


-=< A ja Maja, bardzo mi miło> - odpowiedziała mu - <ciekawe jakby to było gdyby ludzie mogli słyszeć czyjeś myśli> uśmiechnęła się do siebie rozbawiona.


jak wyżej

czuła jak wsypuje w nią bunt i nowa siła. Dodawał jej sił, wiedziała to, że czasem umie przyjść kiedy trzeba, i umie być dla niej miły.


Czuła jak wstępuje w nią bunt i nowa siła. / Czuła jak wsypuje w nią bunt i nową siłę.
W kolejnym zdaniu powtórzenie (siła) oraz niepotrzebne "to" po "wiedziała" i powtórzenie kolejne, tym razem słowo "umie".

tą śmierdzą jajecznicę.


:P ?

Ode mnie wszystko, ogólnie jak już pisałem na początku, przyjemnie się czytało i mnie zaciekawił ten fragment :wink: . Pozdrawiam



Awatar użytkownika
Elvelor
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: pn 07 kwie 2014, 23:48
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Beskid
Płeć: Kobieta

Postautor: Elvelor » śr 25 cze 2014, 23:02

Bardzo dziękuję za opinię. Wszystkie rady biorę do serca. Interpunkcja i powtórzenia to moja zmora. Ale matematykowi to troszkę ciężko ;D .
Przyznam, że nie ośmielałam się nawet myśleć o tak pozytywnych opiniach i fragment ten wklejałam z drżeniem serca. Zwłaszcza, że był bez obróbki i spontanicznie napisany.
Stwierdziłam, że jeśli taki surowy fragment będzie oceniony dobrze w sensie, że nikt mnie nie sprowadzi do podziemi i katakumb to wyjdą ze mnie ludzie. A tu taki szok w trampkach.
Dziękuję bardzo. Motywacja bardzo duża by dać sobie kopa w tyłek, zacisnąć poślady i pracować dalej.

[ Dodano: Śro 25 Cze, 2014 ]
I oczywiście wkrótce wkleję dalsze losy Mai. Mam nadzieję ... ;D




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości