Prace Melesa i Aridiosa;[fantastyka]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Prace Melesa i Aridiosa;[fantastyka]

Postautor: MTszewski » śr 21 maja 2014, 22:55

WWWWitam, po przerwie jaką zrobiłem sobie od pisania (na które chęć wraca nieuchronnie jak kometa halleya, tylko że odrobinę częściej), postanowiłem dokończyć fragment pierwszego opowiadania, które wrzuciłem na to forum. Udostępniam całosć, gdyż pierwsza część nie uchroniła się od poprawek.

WWW Prace Melesa i Aridiosa.
WWW Trakt był wąski, ale dość równy. Wysokie, skalne ściany stały jak mury po obu stronach, a między nimi zachodziło gorące słońce Hellady. Mówiono, że różne, straszne stwory lubią to miejsce, jedni wspominali o jaskini cyklopów, inni doszukiwali się kolejnej bramy do Hadesu. Najczęściej w opowiadaniach pijaczków pojawiały się Erynie, którym uprzykrzyło się patronowanie polom uprawnym. Wściekłe staruchy o psich głowach – nie trzeba było więcej, by odstraszyć większość śmiertelników. Prócz dwóch tu obecnych.
WWW Pierwszym z nich był gruby kupiec o imieniu Meles. Gdyby miał wymienić wszystkie kreatury, przed którymi go ostrzegano, najpewniej zapełniłby ich nazwami dwie całkiem duże kamienne tablice. Przesadzone opowieści konfrontował z wiedzą nabytą podczas dekady podróżowania po Helladzie, którą skondensował do dwóch punktów – Po pierwsze, opowieści są zawsze przekoloryzowane. Po drugie, wiele poczwar wymyślili kupcy, którzy w ten sposób zabezpieczają rynki zbytu przed co bardziej bojaźliwą konkurencją.
WWWNie miał się więc czym przejmować, trakt był spokojny, osiołek chętnie ciągnął wóz z winem i wszystko zapowiadało, że dzięki skrótowi będą w Lernie tydzień przed innymi kupcami.
WWW Obok niego szedł jego towarzysz, Aridios - zbrojny wynajęty do ochrony. Przypominał z wyglądu Heraklesa, tylko że zamiast maczugi nosił u pasa krótki miecz. Osiłek nie odczuwał trudów podróży, byłby doskonałym wojownikiem, gdyby nie tępe spojrzenie, zdradzające pustkę za oczami. Na niektóre jego zachowania kupiec starał się przymykać oko, mierzenie mieczem do ptaków uznawał za lekkie odchylenie, zaś uciszanie co kilka minut, za nadmierną czujność. Ale, gdy Aridios zaczął robić przewroty i ukrywać się za skałami, postanowił zareagować.
WWW - Mógłbyś choć na chwilę przestać się wydurniać? Nie mam ochoty się tłumaczyć, że mam pomocnika, który jest niespełna rozumu.
WWW Aridios wstał, otrzepał się z kurzu i wypiął pierś.
WWW- Nie bawię się. Już w wieku czterech lat zapomniałem, co to zabawa. Tutaj jesteśmy zdani tylko na moc mego miecza i siłę moich mięśni. Muszę zachować czujność.
WWW - Ale może chociaż spróbujesz pojąć, że w tym skwarze prędzej spotkalibyśmy Posejdona, niż jakiegoś złodzieja, albo potwora. Możesz oszczędzić siły na później.
WWW - Bluźnisz! Mam bronić ciebie i twojej własności i właśnie to robię. Gotowość to podstawa. Bez przerwy.
WWW Meles machnął ręką. Nalał sobie wina z amfory i wypił jednym haustem. Jeszcze kilka lat i, jeśli dożyje, zarobi trochę pieniędzy, może znajdzie kobietę, postawi dom. Kiedyś przecież fortuna będzie się musiała mu zacząć sprzyjać, a wtedy na pewno nie będzie mieć za towarzyszy takich ludzi. Prometeusz pewnie by skonał na tej swojej skale, gdyby dowiedział się, jakich to idiotów ulepił.
Nabrał przyjemnego dystansu do otaczającego go świata. Jednak pewna myśl dokuczała mu jak drzazga w drewnianych sandałach.
WWW - Nie wydaje ci się, że powinniśmy już dawno spotkać kogoś, kto szedłby z Lerny? – zagadał. – Trakt, z tego co wiem, nie ma żadnych rozwidleń, a przecież bardzo skraca drogę.
WWW - Być może. Nie wiem, nie znam tego szlaku. Będę uważniejszy.
WWW - Nie, nie o to mi chodziło. Jestem ciekaw bardziej, co o tym myślisz? – zapytał z niezdrową ciekawością, jakby miał obok siebie niezbadane kuriozum.
WWW Pytanie zaskoczyło Aridiosa. Chyba dawno nikt się do niego tak nie zwrócił.
WWW - No to… według mnie… znaczy się, co ja myślę? To… wydaje mi się, że coś jest przed nami i dlatego nikt nie przechodzi stamtąd. Może Zeus tam uciął sobie drzemkę i nikogo nie przepuszcza. Albo potwór jakiś. Jeśli tak, to z chęcią go rozpruję na dwoje. Albo i na czworo.
WWW - Tak, potwór – rzucił z lekką kpiną. – Tyle opowieści o nich się namnożyło, że jakby chociaż ćwierć była prawdziwa, to handel by ustał, bo zwykłego, szarego kupca co rusz by coś zjadało, zdeptywało, czy zamieniało w kamień. Widziałem może z pięć takich stworów, a już mówią o mnie, że igram ze śmiercią. Z resztą, jeszcze jedną poczwarę w Lernie zobaczymy. Ale potwór czy nie, bardziej obawiałbym się, gdyby szlak był zablokowany przez skały. Wtedy… Co znowu?
WWW Aridios stanął w bezruchu. Po chwili nakazał gestem by się zatrzymać.
WWW - Tam – powiedział.
WWW- No to pięknie – syknął Meles.
WWW Na półce skalnej wygrzewała się Sfinks. Gdy tylko ich dostrzegła, podskoczyła, zmieniając się w wir pyłu. Aridios mocniej chwycił miecz, Meles zaś szarpał się z uzdą osła, by zabrać się z nim do ucieczki. Mała trąba powietrzna zbliżała się szybko jak biegnący Hermes i przestała się kręcić dopiero tuż przed ich nosami.
WWW- Nie przejdziecie – powiedziała Sfinks. Głos był jakby podwójny, lwi i kobiecy zarazem.
Była smukła i mierzyła mniej więcej tyle, co dorodny koń. Lwi tułów łączył się z ludzkim na swój sposób naturalnie, mniej więcej tam, gdzie powinien być pępek. Meles skupił wzrok jednak na jednym miejscu na ciele Sfinksa. A właściwie to na dwóch, jędrnych miejscach.
WWW- W sumie to nawet nie mieliśmy zamiaru tędy przechodzić – wytłumaczył się z zakłopotanym uśmiechem, nie wiedząc gdzie podziać oczy.
WWWNajbardziej bał się jednego. Co zrobi jego towarzysz?
WWW- Dlatego może już zawrócimy, prawda Aridiosie?
WWW- Mój miecz poradzi sobie z tą niewyrośniętą kocicą.
WWWSfinks zdawała się nie zwracać uwagi na ich rozmowę.
WWW- Nie ma przejścia, nie ma odwrotu. Jeśli chcecie zachować swe nędzne życia musicie odpowiedzieć na moją zagadkę. Wtedy dopiero będziecie mogli przejść dalej, bądź też zawrócić. Jeśli zaś nie odpowiecie, przejdziecie przez bramy podziemi. I nikt wam nie da monety na przeprawę przez Styks.
WWWMelesa przeszedł dreszcz na te słowa, choć według wielu targował się tak dobrze, że Charon pewnie wziąłby go na drugi brzeg za parę zużytych sandałów. Poza tym znał zagadkę Sfinksa. Kiedyś udało mu się ją wyciągnąć od kupca z Teb, w zamian za wskazówkę gdzie rósł ogród Hesperyd, w którym można było znaleźć złote jabłka. Głupiec jeszcze tego samego dnia wyruszył na poszukiwania, licząc że smok Ladon pozwoli mu urwać sadzonkę.
WWWSytuacja nie była więc dramatyczna. Ale wtedy dał o sobie znać Aridios.
WWW- Śmierć kocicy! – ryknął i rzucił się na Sfinksa z wyciągniętym mieczem.
WWWTa nie wahała się ani chwili. Uderzyła łapą tak potężnie, że odrzuciła osiłka parę metrów w tył.
WWW- Śmiertelniku! Czy ty jesteś niespełna rozumu!? – Sfinks dyszała ze wściekłości. – Gdybym tylko mogła, zabiłabym was teraz z rozkoszą. Przyśpieszmy więc to. Oto zagadka: Choć towarzyszką jego, z rzadka w swoich wędrówkach razem ich zobaczysz. Ona woli ciemniejsze ścieżki, niż kąpiel w blasku rydwanu. Kimże jest? To wasza zagadka. Obyście na nią nie odpowiedzieli.
WWW- Ale Sfinksy nie mają takiej zagadki – zauważył Meles. Drżącą ręką otarł pot ze skroni.
WWW- Nie tobie to oceniać. Macie czas, dopóki widać słońce na niebie – powiedziała. Zmieniła się w wir i po chwili znów ułożyła swoje cielsko na półce skalnej.
WWW Meles usiadł na ziemi i schował głowę między ramiona. Cudownie. Dlaczego nie mógł pójść tak jak wszyscy, naokoło? Dlaczego nie próbował wzbogacić się, jak zwykły kupiec, na oszukiwaniu ludzi? On musiał oszukać dodatkowo bogów, przeznaczenie i tę cholerną delficką wyrocznię, której się wydawało, że jedną przepowiednią go zniszczy i zabierze sens życia. Całe stworzenie na świecie się zmówiło, by jego dobytkiem było tylko to, co ma na swoim wozie, mimo że harował więcej niż tuzin fenickich kupców.
Ale dzisiaj bogowie okażą się litościwi i skrócą jego męki. Chyba że…
WWW - Musimy zgadnąć zagadkę? – zaczął ni stąd ni zowąd Aridios.
WWWTakich jak on jeden cios nie uciszy. Nawet cyklopi musieli czuć przed nim respekt.
WWW - Naprawdę? – zapytał głupio kupiec.
WWW Sfinks podniosła głowę.
WWW - Czy już macie swą odpowiedź?
WWW - Nie, nie mamy! – burknął Meles, pozbawiony nadziei na wydostanie się z opresji. – Jak nam się zbrzydzi siedzenie tutaj, to ci powiemy.
WWW Kocica znów ułożyła się do snu. Kupiec miał ochotę wytknąć jej wątpliwe pochodzenie, w końcu i tak nie mogła go zabić do zachodu słońca, czyli przez jakiś kwadrans. Zganił siebie za tę myśl.
WWW - Mogę ją we śnie zabić – Aridios podzielił się genialnym pomysłem. – Nie zdąży miauknąć.
WWW Meles westchnął ciężko. Wstał i złapał kompana za ramię, jakby to był jego niezbyt pojętny syn.
WWW - Nie możemy inaczej przejść niż odpowiedzieć zagadkę. Z innymi pokrakami można chytrzyć, ale nie z tą. Z tego co wiem, kiedyś podobna wybiła pół armii Teb. Jedyne, co możesz zrobić, to pomóc mi wymyślić odpowiedź, chociaż wolałbym żebyś i tego nawet nie robił. Na miecz będzie czas – puknął w broń osiłka – jak odpowiemy źle. Wtedy ci pomogę, chyba że akurat odezwie się ramię, które nadwyrężyłem dwa tygodnie temu.
WWW - Będę czekał. I… spróbuję coś wymyślić.
WWW Kupiec uśmiechnął się całkiem szczerze. Wędrował z Aridiosem kilka miesięcy i przez ten czas osiłek wywoływał w nim jedynie politowanie albo wściekłość. Jednak, gdyby się nie odzywał, to na jego wady można by przymknąć oko, a możliwe nawet, że taki lakoniczny wojownik budziłby grozę. Jeżeli przeżyją, spróbuje go wyprostować. Nawet w takich chwilach węszył interes.
WWW - Demeter! – Nagle krzyknął osiłek. Nad jego spontanicznością też trzeba popracować.
WWW - Co Demeter, jaka Demeter? Matkę swoją wzywasz?
WWW - No odpowiedź, przecież kochanką Zeusa była, więc za często to się z nim nie widziała.
WWW - Jak już musisz zgadywać, to weź pod uwagę całą zagadkę, a nie pierwsze zdanie.
WWW Meles zabrał się do myślenia. W sumie odpowiedź Aridiosa nie była taka zła. W ogóle dziwna ta zagadka. Kimże ona jest? Czy może chodzić o jakiegoś boga? A może człowieka? Pamiętał, że w zagadce, o której słyszał, była mowa o stworzeniu na trzech nogach, a tu odpowiedź ni stąd ni zowąd człowiek.
WWW - Eurydyka – dał następną propozycję Aridios.
WWW - Gdyby Orfeusz cię usłyszał, chyba wyrwałby ci język.
WWW - W takim razie… nierządnica.
WWW - Do stu świetlistych piorunów Zeusa! Nic już nie mów!
WWW - Przepraszam, chciałem pomóc – powiedział zatroskany osiłek. Odwrócił się, poszurał trochę sandałem i spojrzał w dal. – Słońce niedługo zajdzie.
WWW Wtedy Meles wstał z ziemi tak szybko, jakby miał pod sobą węża. Wiedział. Wiedział! Pocałował Aridiosa z radości.
WWW - Księżyc! Selena! Czasem można ją zobaczyć, gdy Helios gna na swoim rydwanie przez niebo. A świeci przecież w nocy. To ma sens. To ma sens!
WWW - Ale to Apollin na niebie świeci. Tak mnie mama uczyła.
WWW - Oj tam, ten albo tamten, może się zmieniają. Jakby się zastanowić to nie wiadomo, co w ogóle ten Apollin robi. Poza tym, co to ma do rzeczy?
WWW Kupiec po chwili zastanowienia nie był już taki pewny. A co jeśli jednak to zła odpowiedź? Równie dobrze może to być jakaś niewolnica. Nie było, co się zastanawiać. Gdzieś słyszał, że bogowie czasem mają taki kaprys, że podsuwają najlepsze rozwiązanie w pierwszej myśli. Ktoś, kto tu trafi, będzie mógł umilić sobie czas, zanim wymyśli odpowiedź… Cały wóz wina, najlepszego w całej Helladzie.
WWW - Dobrze – rzucił Meles. – Powiem jej. Trzymaj ten swój nożyk w gotowości.
WWW - W pełnej!
WWW Kupiec wyszedł na przód. Jego nogi, przypominające nieociosane pniaki, jeszcze nigdy nie czuły tak mocno wagi reszty ciała. Odkaszlnął i krzyknął.
WWW - Hej ty, kocico! Mamy odpowiedź. Chodzi o księżyc, czy jak tam wolisz, o Selenę.
WWW Sfinks chwilę podumała. Próbowała się podrapać pod bródką, ale lwią łapą jakoś jej to nie wychodziło. Melesowi przeleciało przed oczami całe życie. Wędrówka z ojcem. Jedzenie i picie. Samotna wędrówka. Picie i jedzenie. I podróż z osłem. Oraz kilka dni, których wolałby nie pamiętać, i nocy, które z chęcią by powtórzył.
WWW - Dobrze, możecie iść – rzuciła w końcu.
WWW Tyle. Nie było żadnych wybuchów, rozstępowania się ziemi, śmierci kota wśród jęzorów ognia. Po prostu, mogli już przejść, a Sfinks przymierzała się do następnej drzemki.
WWW - To wszystko? – zapytał zdziwiony Meles. – Nie powinnaś umrzeć, skoro już kogoś przepuściłaś? Podobno jesteś strażnikiem, czy kimś tam?
WWW - A na co ma śmierć by się teraz przydała? Nie jesteście herosami, nikt nie spisze waszych dziejów w księdze, nikt nie wspomni więc i o mnie. Śmierć zatem niepotrzebna by była, przecież tylko herosi, półbogowie mogą zabić kogoś takiego, jak ja. Winno tak zostać.
WWW Kupiec nie wiedział, co powiedzieć. Postanowił nie mówić nic. Uszedł z życiem, to mu wystarczyło.
WWW - Więc nie będzie walki? – zapytał trochę zawiedziony Aridios, gdy odeszli kawałek drogi.
WWW - Nie, ale coś czuje, że jeżeli przy mnie zostaniesz, to sobie jeszcze powalczysz. Za to pomyśl, znam zagadkę żyjącego Sfinksa. Na pewno da się na tym jakoś dobrze zarobić.

***
WWW O poranku zobaczyli zza skalnymi ścianami pierwsze pagórki, pokryte wyschniętą trawą. W dole leżały zabudowania barwy piaskowej, przytulone do dużego jeziora. Lerna – kupiec nie miał zbyt dobrego zdania o jej mieszkańcach. Według niego, każdy myślący człowiek dawno powinien opuścić miasto, w którym grasuje gad większy od słonia, urządzający sobie wycieczki między dość kruchymi domami. Wiele razy próbowano przepędzić Hydrę, jednak niezbyt skutecznie, a ostatnio nawet chodziły pogłoski, że sam Herakles miał przybyć, żeby ją zabić. Jednak specjalnie mu się nie śpieszyło.
WWW - Melesie, chciałbym się ciebie o coś spytać – rzucił nagle Aridios.
WWW - Jeśli to nie będzie następne pytanie z serii, a co jeśli spróbowałbym rozpruć sfinksa w tym miejscu, to z chęcią na nie odpowiem – rzucił w przerwie, gdy nie zajadał się oliwkami.
WWW - Nie. Chodzi o Hydrę, o której mi mówiłeś wcześniej. Podobno ma kilka głów, tak?
WWW - Tak. Nie wiem ile dokładnie, ale to prawda – odpowiedział.
WWW - W takim razie, która kieruje ciałem? Bo tak na przykład ja, gdy chcę uderzyć mieczem, to słyszałem, że to moja głowa rozkazuje ręce by to zrobiła. Ale gdybym miał dwie głowy, to która by była ważniejsza?
WWW Meles zakłopotał się. Nigdy nie zastanawiał się nad tą sprawą, w gruncie rzeczy dotyczyła ona sporej ilość potworów. Cerber, Chimera, te poczwary też miały kilka głów. Jednak, gdy przypomniał sobie, że nie wie jeszcze po ile powinien sprzedawać każdą z amfor wina, postanowił zająć się ważniejszymi problemami.
WWW - Ta, która więcej żre – powiedział na odczepnego.
WWWPo dłuższej chwili byli już przed bramą w murze, który przypominał bardziej zagrodę dla owiec, niż fortyfikację. Tam zatrzymało ich dwóch strażników, mieli nie więcej niż kilkunaście lat, w mieście musiało brakować wojowników. Gdy kupiec ich zobaczył, jego wiara w zdolności bojowe Lerny została nadwątlona. Chłopcy wyglądali, jakby zaraz mieli się zapaść pod ziemię.
WWW- Zanim was wpuścimy, musimy wiedzieć jedno – powiedział wyższy. – Czy twoje imię, kupcze, to Meles z Argos?
WWW Pytanie to nie wróżyło nic dobrego, jednak nie był rozbójnikiem, nie musiał wstydzić się swojego imienia.
WWW - Tak. W czymś to wam przeszkadza?
WWW Dwójka spojrzała na siebie. Zaczęli szeptem wymieniać między sobą krótkie, nerwowe zdania. W końcu wyższy odezwał się ponownie.
WWW - Nie możemy was przepuścić, a właściwie to tylko ciebie. – Wskazał na Melesa.
WWW - Mnie? Dlaczego?
WWW - Byłoby to niezgodne z rozkazem naszego władcy, dotyczącego ciebie, człowieka, który niemal doprowadził do zniszczenia świątyni w Delfach, nasyłając na nią tylko sobie znanym sposobem przerażające harpie.
WWW Aridios spojrzał na Melesa pytająco.
WWW - Małe nieporozumienie z wyrocznią – szepnął kupiec.
WWW - A także – chłopak kontynuował, – podjudzając cyklopa, doprowadził do uszkodzenia znacznej części traktu kupieckiego i towaru szanowanego kupca z Myken.
WWW - Szanowanego – zakpił pod nosem.
WWWO tym osiłek już wiedział. Ale jak dowiedzieli się oni? Kupiec spróbował jeszcze dyplomacji.
WWW- Nie rozumiem postępowania waszego zarządcy. – Meles uważał, że władca to duże słowo dla kogoś, kto kieruje mieściną mającą około trzystu mieszkańców - Wydarzenia, o których mówisz to bardzo podkolorowane przez moich wrogów baśnie, nie poparte żadnymi dowodami. Jakim to niby sposobem miałbym nasłać tego cyklopa? A może widzisz za mną jakiegoś? Chcę tylko sprzedać u was wino, najlepszej jakości i po niewygórowanej cenie – zareklamował się na koniec.
WWW - Nie możemy was wpuścić – powtórzył wyższy ze strażników.
WWWTwarz Melesa przybrała odcień bordowy. Nie po to przechodził tydzień przez góry, ryzykował życie w spotkaniu ze Sfinksem, by byle smarkacz mówił mu, że nie może wejść do miasta.
WWW - Czy na pewno nie możecie? Myślę, że ten zacny wojownik za mną, dałby sobie z wami radę. Chyba nie chcecie, bym mu na to pozwolił.
WWW Dość mali chłopcy jeszcze bardziej skurczyli się w swoich mizernych zbrojach. Jednak niższy zebrał się na odwagę.
WWW - Jeśli nam choć włos spadnie z głowy, z miasta wyjdzie pięćdziesięciu ludzi i was posiekają na kawałki – wychlipał cienkim głosikiem.
WWW - Aha – zakłopotał się. W sumie mógł się tego spodziewać. – W takim razie żegnam. Niech Hydra nie pożera wam dziewic i oby bogowie byli wam przychylni. Nie będziemy wam się naprzykrzać. – Ostatnie zdanie powiedział bardziej do Aridiosa niż do dwójki.
Odeszli za wzgórek, tak by zejść z pola widzenia strażników. Zatrzymali się pod gaikiem, gdzie Meles ulał sobie wina. Niedługo pójdzie kolejna amfora, a on nawet nie wejdzie do miasta.
WWW - Pięćdziesięciu wojowników – zamyślił się osiłek. – Myślę, że poradziłbym sobie z nimi. Chociaż musiałbym mieć chwilę na spoczynek.
WWW - Tak, przy dwudziestym piątym powiemy, że zarządzamy przerwę, bo musisz odpocząć, by ubić resztę. A potem wspaniałomyślnie wyrżniesz pozostałą połowę. A jeszcze później sprzedamy im nasze, przepraszam, moje wino, bo przecież czymś trzeba będzie uczcić pamięć zmarłych. Genialne!
WWW - To jak? Idziemy?
WWW Meles zacisnął pięści, tak że chrupnęły. Twarz ponownie napłynęła krwią. Tylko spokojnie – mówił w myślach. Aridios nie zrobił nic, czego nie dałoby się przewidzieć. Mimo to kupiec miał ochotę palnąć go w głowę, najlepiej tak, żeby nakrył się nogami. Mogłoby to sprawić pewne problemy, zważywszy, że osiłek był prawie o głowę wyższy.
WWW - Nie, nie idziemy. Niemal zawsze istnieje jakaś inna droga, niż wyrżnięcie w pień wszystkich przeciwników.
WWW - Tak jak ze Sfinksem?
WWW Kupiec chciał przytaknąć, jednak wyczuł, że Aridios najpewniej poszedłby zapytać się strażników o zagadkę.
WWW - Inaczej – powiedział. – Muszę się zastanowić jak.
WWW Oparł się o wóz. Kiedyś wszystko było prostsze – pomyślał. Może życie zbyt wiele się nie różniło, ale przynajmniej nie liczył, ile to dni brakuje mu do starości i nie zawracał sobie głowy tym, czy coś po nim zostanie. Pierwszy raz czuł, że czas, na który mógłby przerzucić troskę o swoją przyszłość, powoli mu się kończy.
WWW Co mógł zrobić by wejść do Lerny? Przebrać się? Nie ma w co, wszystkie ubrania sprzedał w zamian za wino, poza tym to niegodne kupca, wchodzić do miasta w nieswoim imieniu. A gdyby tak rozłożyć się z towarem obok zabudowań? Ta Hydra pewnie nie potrzebowałaby lepszego zaproszenia do obiadu. Jechać, gdzie indziej? Pewnie w okolicy wieści już się rozeszły, minie miesiąc zanim sprzeda cokolwiek, o ile wino wcześniej się nie zepsuje, albo go nie wypije. Mógł jeszcze kazać Aridiosowi sprzedać towar na agorze, ale coś mu podpowiadało, że to było najgorsze rozwiązanie. Każdy inny pomysł, jaki wpadał mu do głowy, natychmiast osądzał jako niewykonalny.
WWW - Nie wiem, co zrobić – powiedział bezradny.
WWW Aridios przerwał ćwiczenia i przyjął zatroskany wyraz.
WWW - Mama mi mówiła, że kiedy rozum zawodzi, warto zapytać się serca, które zawsze podsunie rozwiązanie, czasem szalone, czasem genialne, lecz nigdy takie, które mogłaby dać głowa – powiedział, jakby coś recytował z pamięci.
WWW - Mądra była ta twoja matka – rzucił. – Kim była?
WWW - Nie pamiętam, nie robiła nic specjalnego. Opuściła mnie, gdy miałem pięć lat. Na imię miała Fojbe. To ona pierwsza pokazała mi jak dźgnąć zwierzę sztyletem.
WWW Meles pokiwał głową. Nagle drgnął. Fojbe? Tytanida? Musiała to być tylko przypadkowa zbieżność, Aridios nie mógł przecież być potomkiem tytanów. Chociaż, może bogini zapragnęła igraszek ze zwykłym śmiertelnikiem, a przed nim stoi tego efekt? Tylko, że wszystkich tytanów uwięziono w Tartarze. Ciekawe czy chociaż bogowie wiedzą jak zrodził się ten mężczyzna?
WWW - I jak? – zapytał osiłek. – Coś serce ci powiedziało? Do mnie jeszcze nigdy się nie odezwało.
WWW - Bo serce nie mówi, to taka przenośnia.
WWW - Co?
WWW - Nieważne. – Machnął ręką. – Jedyne, co przychodzi na myśl, to pomysł rzeczywiście szalony i w dodatku głupi.
WWW Westchnął. Aridios czekał niecierpliwie, aż słowa wypłyną z jego ust.
WWW - Trzeba zabić Hydrę.
WWWMeles nie wierzył, że to powiedział. W gruncie rzeczy nie był to zły pomysł, poza tym, że zakładał, że uda się pozbawić życia potężnego gada, z którym całe miasto walczy od przeszło kilku lat. Ale to nie przeszkodziło temu, by oczy osiłka zabłysły z radości.
WWW - Naprawdę!? – krzyknął. – To bardzo, ale to bardzo dobry pomysł. Ty i ja, przeciwko potężnej i niepokonanej Hydrze. Wspaniale.
WWW - Nie do końca miałem to na myśli. Jedyne, z kim walczyłem, to z tępymi kupcami o miejsce na agorze. Może było ich kilku, jednak na pewno nie czyni to ze mnie wojownika. Lepiej gdybyś poszedł sam, w końcu wynająłem cię jako ochronę.
WWW Czuł się podle, próbując wmanewrować swojego, bądź co bądź, kompana w potyczkę z gadem. Jednak czy miał iść razem z nim, bez miecza czy czegokolwiek do obrony? To byłoby niezbyt rozsądne. Mimo to, toczył wewnętrzną walkę.
WWW - O nie, sam na pewno nie pójdę – powiedział poważnie Aridios. – Nie pozwolę, by tobie umknęła chwała, która na pewno nam przypadnie po zabiciu Hydry. Umiejętności nie są ważne, gdy ma się hart ducha. A ty go masz, nie towarzyszyłbym tchórzowi.
WWW Osiłek nie wiedział, jak mocny cios zadał Melesowi. Co miał zrobić? Uciec, może do Argos i liczyć, że przynajmniej część wina się nie zepsuje ale także stracić, bądź co bądź, całkiem dobrego wojownika na swoich usługach? Czy zaatakować hydrę i liczyć że się zadławi? Jeszcze przed spotkaniem ze Sfinksem nie zastanawiałby się i brał nogi za pas. Tak postąpiłby rozsądny człowiek. Uciekł i powoli starał się odbudować swoją reputację. Jednak on rzadko był rozsądny. Zaczęła mu się podobać gloria chwały człowieka, który przechytrzył Sfinksa, mimo że wiedziały o tym tylko dwie osoby. Czemu nie miałby nie pokonać hydry? Może bogowie po to piętrzą przed nim trudności, by stawił im czoła?
WWW- W takim razie utnijmy łby tej wywłoce – powiedział z udawaną pewnością siebie.
WWWAridios podniósł miecz ku górze, jakby już fetował zwycięstwo. W takich chwilach Meles zazdrościł, że jego kompan zawsze miał mniej powodów do zmartwień.
WWWKupiec schował wóz w zaroślach i dał osłu trochę trawy. Zmówił krótką modlitwę do Hermesa, by ktokolwiek kto ukradnie mu towar zgnił w mękach w najgłębszej części Tartaru. Potem jeszcze dodał, że wcześniej dobrze by było, jakby takiemu synowi nierządnicy spalono dom i zabito żonę i dzieci. Dopiero teraz mógł zostawić towar i osła bez opieki.
WWW- Dobrze, wino schowane – rzucił. – Teraz musimy wymyślić jak pokonać tę Hydrę.
WWW- Znowu myślenie? – Zniechęcony osiłek oparł miecz o ziemię. – Myślałem, że atakujemy od razu.
WWW- Może i jestem szalony, ale chcę przynajmniej siebie przekonać, że mamy minimalne szanse przeżycia. Całe miasto nie może sprostać temu gadowi, a ty myślisz, że jak pójdziemy tam i zaczniemy go, od tak, tłuc mieczem, to dożyjemy zachodu słońca?
WWW- My tak, on nie.
WWWMeles nie zareagował. Co wiedział o poczwarze? Była duża, miała dziewięć, albo siedem głów, a o reszcie chłopak, którego kiedyś wypytywał nie mógł powiedzieć, bo niespecjalnie miał czas, by przyglądać się gadowi. Choć chyba wspominał o jeszcze jednej rzeczy, o której kupiec nie mógł sobie przypomnieć.
WWWSpojrzał na jaskinię Hydry, która znajdowała się całkiem niedaleko. Obok niej, przez wysychające bagna prowadził wąski trakt do Lakonii, obrośnięty po obydwu stronach niezbyt wysokimi trawami. Nad samą grotą zaś była półka skalna, gdzie Meles wypatrzył całkiem spory głaz. Pomysł, który mu przyszedł do głowy wydawał się banalny. O coś takiego mu chodziło.
WWW- Już wiem.
WWW- Już? – zdziwił się osiłek. – Myślenie naprawdę jest twoją mocną stroną. Gdyby tylko umiało zabijać, byłbyś niepokonanym wojownikiem. Oczywiście, gdybyś stracił też trochę tuszy.
WWWKupiec zacisnął pięść i uderzył osiłka w twarz, tak że ten się zatoczył. Nawet nie przeszło mu przez myśl, by się powstrzymywać.
WWW- Możesz być idiotą, możesz nadwyrężać moją cierpliwość, ale nie możesz mnie obrażać, zrozumiano?
WWWAridios zaskoczony kiwnął głową. Meles odetchnął głęboko parę razy, gniew powoli odpływał. Te huśtawki nastrojów w końcu go wykończą, o ile wcześniej nie zrobi tego Hydra.
WWW- Akurat wino i jedzenie to jedne z niewielu przyjemności, na które mogę sobie pozwolić – dopowiedział.
WWWMimo wszystko uśmiechnął się, w końcu od dłuższego czasu nosił się z zamiarem przyłożenia osiłkowi. Musiał przyznać, że było to całkiem przyjemne doznanie.
WWW- Przepraszam – powiedział Aridios. – Wiele razy słyszałem, że nie uważam na słowa.
WWW- Przestań, nie jesteś niewolnikiem by za byle co przepraszać – Meles całkowicie zdezorientował mężczyznę tymi słowami. - WWWZasłużyłeś, to dostałeś. A teraz słuchaj, bo od tego zależy, czy będziemy mieli jakiekolwiek szanse. Zrobimy tak: będziesz stał przed wejściem do jaskini i spróbujesz wypłoszyć gada. Za żadne skarby nie waż się wchodzić do środka. Gdy Hydra wyjdzie, ja zrzucę na nią tamten głaz – wskazał na kamień tuż nad wejściem do jaskini – i po gadzinie powinien zostać tylko placek. Weźmiemy którąś z głów, pójdziemy do miasta i przyjmą nas tam jak bohaterów.
WWW- Ale przecież to niegodne wojownika i mężczyzny, by uciekać się do podstępu.
WWW- Na Zeusa, jeśli kiedykolwiek znajdziesz mnie powieszonego na jakiejś gałęzi, to wiedz, że to przez ciebie – wyrzucił mu. – Zrozum, Hydra ma nad człowiekiem niesprawiedliwą przewagę, to wielkie i silne bydle. To tak, jakby stosowała podstęp w stosunku do nas. W takim razie my też możemy się jej tym odpłacić, ręczę ci, że ta walka nie zostawi choćby rysy na twoim honorze.
WWWTłumaczenie przekonało Aridiosa, więc mogli iść do jaskini. Im było bliżej, tym Meles coraz mocniej zdawał sobie sprawę, że idzie tak naprawdę na pewną śmierć. Pomruki śpiącego gada wysysały z niego odwagę, a kilka napotkanych szkieletów dodało kolejnych wątpliwości. Wtedy przypomniał sobie o sprawie, która jeszcze bardziej mogła utrudnić i tak właściwie niemożliwe zadanie.
WWW- Oddech jest trujący. Chłopak, mówił, że oddech jest trujący. Wydaję mi się, że powinniśmy…
WWWPowietrze przeszył potężny, zwielokrotniony syk, jakby przez grotę próbowały się przecisnąć wszystkie wietrzne prądy Hellady.
WWW- … się wycofać. – dopowiedział do siebie.
WWWZa późno. Nie było czasu na odwrót. Meles nie pamiętał kiedy ostatni raz wspinał się po skałach, ale wszedł na półkę, gdzie leżał głaz, szybciej niż niejeden górski kozioł. Aridios stanął mocniej na nogach, miecz wyciągnął przed siebie. Z cienia wyłonił się wielki, obślizgły gad, ziemia drżała od stawianych kroków. Kilka głów rozglądało się w różne strony, z pysków wydobywały się ciemnozielone opary. Nagle wszystkie łby skupiły się na osiłku. WWWNiemal równomiernie oblizały kły wielkie niczym miecze.
WWWChwilę potem góra mięsa stworzona do zabijania, ruszyła na ofiarę z impetem godnym stada nosorożców. Mężczyzna nie przestraszył się, czekał na swoim miejscu, dokładnie tam gdzie powinien być. Wstrzymał oddech.
WWWMeles chwycił głaz i z całych sił wypchnął go przed siebie. Zęby Hydry zabłysły przy mieczu Aridiosa, gdy kamień spadł i przygwoździł stwora do ziemi. Poczwara zawyła z bólu, jednak bynajmniej nie przypominała placka. Głaz tylko ją rozjuszył.
WWW- Do stu piorunów! – krzyknął kupiec. – Zróbże coś! Tnij głowy!
WWWAridios posłuchał się natychmiast. Jeszcze zanim Hydra wydostała spod ciężaru, osiłek ciął na odlew. Ostrze przebiło się przez oślizgłą, podobną do płaziej, skórę, przeszło przez tchawicę i zatrzymało się dopiero gdzieś pomiędzy grubymi kręgami. Wystarczyło. Szyja złamała się jak młode drzewo, Aridios odskoczył by zaczerpnąć powietrza. Głowa leżała martwa w gęstej, zielonej mgle, jednak ku zdumieniu obu mężczyzn, na jej miejscu odrosły dwie nowe.
WWWMeles złapał się za głowę. Osiłek ponownie wbiegł w trujące wyziewy, zdołał jeszcze uciąć jedną głowę, jednak zaraz pojawiły się nowe. Nie miało to najmniejszego sensu, był zwinny jak kot, jednak jego działania przysparzały tylko więcej szczęk do unikania.
WWW- Przestań, to tylko ją wzmacnia! – ryknął Meles. – Uciekaj!
WWW- Na pewno nie, dam sobie radę – powiedział spokojnie Aridios. Ciężko było zaufać jego osądom.
WWW Sieknął mieczem jeszcze raz, tym razem zamiast dwóch, odrosły Hydrze trzy głowy. Gad zaczął mieć problemy z poruszaniem się. Ciężar łbów przechylał go do przodu, tak że co chwila stawał tylko na przednich łapach. Meles zobaczył swoją szansę. Instynktownie wiedział co ma robić. Zaczerpnął powietrza i rzucił się na garb stwora. To przeważyło i Hydra wywróciła się, strzelając ogonem w górę. Kupiec przetoczył się po oszołomionych głowach i czym prędzej uciekł z pola rażenia. Stwór próbował się podnieść, jednak nie wiedział jak. Wyglądał jak miotła, której grube włosie rozpłaszczyło się półokręgiem na ziemi.
WWW - Co robić? – zapytał Aridios.
WWW - Nie mam bladego pojęcia – odparł Meles, niedowierzając w to co właśnie zrobił. – W sumie poczwara unieszkodliwiona. Utnij jeszcze jeden łeb dla pewności.
Hydra wiła się wściekłej bezradności jednak nie wiele mogła z działać. Kupiec miał czas by przyjrzeć się głowom z bezpiecznej odległości. Dostrzegł, że WWWjedna miejscami mieni się złotem. Nie mógł nie skorzystać z okazji.
WWW - Aridios, widzisz ten łeb ze złotym pyskiem? Stawiam cały swój wóz z winem, że to ona rozkazuje całemu stworowi.
WWW Osiłek nie potrzebował zachęty. Nabrał powietrza i krokiem tancerza omijał rozszalałe głowy, by uciąć tę po środku, ze złotymi kłami, wartymi najpewniej małą fortunę. Gdy miecz dosięgnął szyi, cały stwór na chwilę zastygł w bezruchu, a potem wszystkie czerepy opadły bezładnie na ziemię. Jedynie głowa, którą Aridios położył sobie na ramieniu, próbowała jeszcze ugryźć swojego oprawcę.
WWW - Patrz jaka uparta – zdziwił się Meles. – Pójdziemy do kowala, wyrwiemy ząbki i kto wie, może wystarczy na pałac w Argos, razem ze służbą. Obiecałem, że wrócę tam jako bogacz i chyba wreszcie dotrzymam słowa.
WWW Zaśmiał się razem z Aridiosem, przy akompaniamencie szczękającego łba.
WWW Wtedy za plecami usłyszeli tętent. Para koni ciągnęła w ich stronę złocisty rydwan. Wydawało się, że białe zwierzęta roznosiły wokół siebie świetlistą aurę. Powoził nimi młody mężczyzna, zaś obok niego stał większy i starszy, z maczugą w jednej ręce i łukiem na plecach. Meles poznał go od razu.
WWW- Kto to? – Aridios patrzył z rozdziawionymi ustami, tak że niemal zapomniał o dość żywotnym łbie obok ucha.
WWW - Ktoś kto będzie chciał przypisać sobie nasze zasługi – powiedział Meles, nie spuszczając z oczu pięknego widoku.
WWW - Ale tak nie powinno być.
WWW - Wiem. Mam pomysł, ale postaraj się go nie zepsuć.
WWW Kupiec uśmiechnął się i poklepał kompana po plecach. Rydwan zatrzymał się. Herakles zszedł na ziemię i uroczystym, prawie defiladowym krokiem podszedł w stronę zmęczonej dwójki. Chwilę postał przed nimi, rzucił wzrokiem na ubitą Hydrę. Gdy Meles zaczął się niecierpliwić, przemówił.
WWW - Jestem Herakles, a to Jolaos – wskazał na swojego woźnice.
WWW - Czy w całej Helladzie jest ktoś kto tego nie wie? – zapytał Meles, może niepotrzebnie. – Ja jestem Amoniusz z Myken, a to jest Teofil z… skądś tam.
WWW - Z Elizjum – dopowiedział osiłek.
WWW - Tak, ciągle próbujesz mi to wmówić.
WWWKupiec zaśmiał się. Chyba jeszcze nigdy nie było mu tak trudno zdobyć się na sztuczny śmiech jak teraz.
WWW Herakles położył rękę na swojej maczudze. Przyjechał tu zabijać. To że Hydra w większej części już nie żyła, wcale nie musiało zepsuć jego planów.
WWW - Tak więc Amoniuszu i Teofilu, powiedzcie mi, co, na najciemniejsze czeluści Tartaru, właśnie zrobiliście? To była moja praca, którą przydzielił mi król Myken, Eurysteusz. Mam dzięki niej odkupić swoje winy! Chyba się rozumiemy, że związku z tym, to właśnie ja zabiłem potwora.
Trzeba było przybyć wcześniej – rzucił w myślach Meles. Jakoś nie dawał wiary w zapewnienia, że Hera zmąciła umysł bohatera i sprawiła, że pozabijał swoje dzieci. Według niego potomkowie mieli się dobrze, a ten chciał tylko zdobyć wiekową sławę, wykonując zadania powierzone przez Eurysteusza. I takiemu człowiekowi, czy tam pół-człowiekowi miał odstąpić wyczyn jego i Arydiosa. Niedoczekanie.
WWW Osiłek złapał za rękojeść miecza, jednak Meles go powstrzymał. Wydawało mu się, że zbrojny kompan po tym co pokazał w walce, byłby wstanie wygrać nawet i z półbogiem, ale tylko gdyby był w pełni sił.
WWW - Powiem krótko – zaczął kupiec. – Jestem człowiekiem, który ceni dialog, dlatego też mam dla was pewną propozycję.

***

WWWHerakles i Jolaos zanieśli się gromkim śmiechem, gdy Meles przeczytał im historię zapisaną na kamiennej tabliczce, którą mieli przedstawić Eurysteuszowi. Herakles nawet uznał, że może jeszcze ją rozwinąć i nie wiele myśląc, wparował do bagien, gdzie ubił wielkiego raka.
WWW- Dopisz, że jeszcze z nim walczyłem – rzucił do Melesa. – Hera na pewno się wścieknie, te raki to jej pupilki.
WWW- Pomysł godny herosa – kupiec potrafił schlebiać jak z nut.
WWW- Czy to, że dodałeś mój udział, nie przysporzy żadnych problemów – zapytał Jolaos.
WWW- Kamień wszystko przyjmie, im więcej bohaterów do wychwalania tym lepiej – rzucił Meles. – Pamiętacie, co w zamian zrobicie?
WWW- Tak – odparł niechętnie Herakles. – Łeb ze złotymi zębami jest twój, wprowadzimy cię do Lerny i gdzie będziemy mogli, tam wspomnimy, że Amoniusz z Myken handluje najlepszym winem w całej Helladzie.
WWW- Bardzo dobrze.
WWWWszystko szło lepiej niż myślał. Trochę ciężko mu przeszło przez gardło by Herakles kazał wychwalać znienawidzonego kupca, ale dobrze wiedział, że nie potrwa to zbyt długo, a lepszego sposobu na uwiarygodnienie fortelu nie wymyślił. Wziął tabliczkę i zaczął wykuwać zdania. Aridios spojrzał na niego z wyrzutem. Gdy tylko bohaterowie się oddali, grubszy z dwójki zwrócił się do kompana.
WWW- Spokojnie, spiszę także naszą wersję. Jeszcze sfinks będzie przepraszała, że nie zdechła w płomieniach, bo nikt by o tym by się nie dowiedział. A naszemu Heraklesowi, też dobrze nie wyjdzie przypisywanie sobie naszych zasług.
WWWMeles uśmiechnął się złowieszczo. Na kamiennej płytce przybywały kolejne słowa.

***

WWWEurysteusz uważnie słuchał relacji jaką zdał mu Herakles. Heros na dowód swoich słów, wyciągnął z wielkiego wora jeden ze łbów hydry i rzucił królowi pod nogi.
WWWWładca uśmiechnął się delikatnie i odwrócił do okna. Skupił się na jednym zdaniu na tabliczce, którą dał mu bohater.
WWW- Praca jest niezaliczona – odparł w końcu.
WWWHeros w pierwszej chwili nie dowierzył, w to co usłyszał.
WWW- Co? Jak to? Przecież wykonałem co trzeba.
WWW- Tak – odparł król. – Nie śmiem wątpić w słowa bohatera. Jednak pomagał ci Jolaos. A jak być może zapomniałeś, pracę miałeś wykonać samodzielnie.
WWWHeros ryknął w złości i z całych sił kopnął w łeb hydry. Wyszedł z siedziby króla, mało nie wyłamując przy tym drzwi prowadzących do sali spotkań. Cofnął się wspomnieniami do Lerny i przypomniał sobie kupca, który go przechytrzył.
Ostatnio zmieniony sob 31 maja 2014, 17:34 przez MTszewski, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4276
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » pt 23 maja 2014, 13:47

Świetnie, że wróciłeś ze swoimi bohaterami. Opowiadanie przeczytane, łapankę zrobię, gdyż to i owo przydałoby się poprawić, lecz od razu piszę, że czytałam z przyjemnością.

[ Dodano: Pią 23 Maj, 2014 ]
MTszewski pisze:Przesadzone opowieści konfrontował z wiedzą nabytą podczas dekady podróżowania po Helladzie, którą skondensował do dwóch punktów

Klasyka.
MTszewski pisze: Obok niego szedł jego towarzysz, Aridios - zbrojny wynajęty do ochrony.

Podkreslone - zbędne.
MTszewski pisze:uznawał za lekkie odchylenie, zaś uciszanie co kilka minut, za nadmierną czujność.

Raczej co parę chwili, niż minut, a poza tym - nie bardzo rozumiem. Czyżby Meles gadał bez przerwy?
MTszewski pisze:Kiedyś przecież fortuna będzie się musiała mu zacząć sprzyjać

Jeśli przerabiasz zdania, to jednak sprawdzaj efekty.
Ja bym zresztą wybrała wersję najprostszą: Kiedyś przecież fortuna zacznie mu sprzyjać.
MTszewski pisze: - Nie, nie o to mi chodziło. Jestem ciekaw bardziej, co o tym myślisz?

MTszewski pisze:Pytanie zaskoczyło Aridiosa. Chyba dawno nikt się do niego tak nie zwrócił.

Bardziej mnie ciekawi...
Tak, czyli jak? Uprzejmie? Z ciekawością?
MTszewski pisze:Była smukła i mierzyła mniej więcej tyle, co dorodny koń.

Mierzyła gdzie? W kłębie? Czy miała rozmiary dorodnego konia?
MTszewski pisze:- Mój miecz poradzi sobie z tą niewyrośniętą kocicą.

Chyba raczej z przerośniętą.
MTszewski pisze:Meles westchnął ciężko. Wstał i złapał kompana za ramię, jakby to był jego niezbyt pojętny syn.

Zbędne. Za często podkreślasz, że Aridios nie grzeszy rozumem, tymczasem to wynika i z ich rozmów, i z przebiegu akcji.
MTszewski pisze:puknął w broń osiłka


MTszewski pisze:przez ten czas osiłek wywoływał w nim jedynie politowanie
MTszewski pisze:- Demeter! – Nagle krzyknął osiłek.

Trochę za dużo tego osiłka w dość krótkim fragmencie.
MTszewski pisze:Gdzieś słyszał, że bogowie czasem mają taki kaprys, że podsuwają najlepsze rozwiązanie w pierwszej myśli. Ktoś, kto tu trafi, będzie mógł umilić sobie czas, zanim wymyśli odpowiedź… Cały wóz wina, najlepszego w całej Helladzie.

Zabrakło związku logicznego między pierwszym zdaniem i drugim. Widziałabym tu: Jeśli jednak nie, to ktoś, kto tu trafi... albo Jeśli jednak się omylił, to ktoś, kto tu trafi...
MTszewski pisze:W dole leżały zabudowania barwy piaskowej, przytulone do dużego jeziora.

Zabudowania nie mogą być przytulone do jeziora, lecz do wzgórza czy urwiska nad jeziorem.
MTszewski pisze:Bo tak na przykład ja, gdy chcę uderzyć mieczem, to słyszałem, że to moja głowa rozkazuje ręce by to zrobiła. Ale gdybym miał dwie głowy, to która by była ważniejsza?

Bo słyszałem, że gdy chcę uderzyć mieczem, to moja głowa...
MTszewski pisze:Ciekawe czy chociaż bogowie wiedzą jak zrodził się ten mężczyzna?

Zrodził się pewnie standardowo, skoro kilka razy wspomina o matce. Raczej: ...czy bogowie wiedzą, czyim potomkiem jest ten mężczyzna.
MTszewski pisze: Herakles nawet uznał, że może jeszcze ją rozwinąć i nie wiele myśląc, wparował do bagien, gdzie ubił wielkiego raka.

1. niewiele
2. Jeśli już, to do bagna.


Takich rozmaitości w Twoim opowiadaniu jest więcej, lecz już je sobie daruję.

Jeśli chodzi o fabułę: poczciwy, tępawy osiłek i jego sprytny towarzysz to para wprawdzie standardowa, lecz sprawdzająca się w najrozmaitszych okolicznościach. U Ciebie też dobrze wypada, chociaż niewielka sprawność umysłowa Aridiosa powinna się ujawniać przede wszystkim w dialogach, nie w komentarzach odautorskich.

Widać, że dobrze się orientujesz w mitologii i zręcznie się nią bawisz. Podoba mi się ładnie ujęta Sfinks i zakończenie tej historii, pozbawione spektakularnych efektów. Także hydra, która poniekąd sama siebie unicestwia mnogością odrastających głów. Zastanawiałam się, czytając, jak wybrniesz z kłopotu, jakim jest wersja kanoniczna mitu, czyli zabicie hydry przez Heraklesa, lecz układy z herosem wypadły dość przekonująco. Jak rozumiem, jest to część większego cyklu, więc rozmaite kwestie z przeszłości bohatera tam znajdują swoje rozwinięcie.

W tym fragmencie widzę jedynie konieczność doczyszczenia i dopracowania warstwy językowej. Poza tym, historie mają niezłą konstrukcję (może trochę zbyt przeciągnięte pertraktacje z młodocianymi strażnikami przy bramie Lerny), mają pomysłowe zakończenia, sporo zastanawiających detali i czytałam je z przyjemnością.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MTszewski » ndz 25 maja 2014, 22:15

Dziękuje na wstępie za komentarz. Poprawione to i jeszcze kilka byczków.

Jak rozumiem, jest to część większego cyklu, więc rozmaite kwestie z przeszłości bohatera tam znajdują swoje rozwinięcie.


Tak, przynajmniej w głowie. I może zostawiłem je bardziej dla siebie, by mieć wątki, które mogłyby się rozrosnąć. Pomysły są, brakuje czasu i wprawy w pisaniu.

Związku z tym, że zamysł fabularny nie jest zbyt oryginalny, nie wiążę z tym opowiadaniem większych nadziei. Z resztą by te "nadzieje" się pojawiły, trzeba popracować nad poprawianiem tekstu, bo sposób w jaki to teraz robię, jest niezbyt efektywny ( Często męczę jeden fragment, kompletnie go zmieniając, a błędy się "magicznie" pojawiają w reszcie, po której już tylko przeleciałem wzrokiem). Może zacząć drukować tekst...

Jeszcze raz dziękuję, za jakiś czas pewnie wrócę z kolejnym tekstem, mam nadzieję, że uda mi się go tym razem znacznie lepiej wypolerować.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1380
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » sob 31 maja 2014, 17:32

Dość ciekawe opowiadanie, choć jak dla mnie, trochę przegadane. Rozważania nad zagadką nieco za długie, może należałoby przedstawić szerzej jakieś ciekawsze rozumowanie Melesa niż jego niezbyt rozgarniętego towarzysza. Zagadka była zresztą łatwa; nie chwaląc się odpowiedź znalazłem od razu. Ale właściwie to dobrze, czytelnik czuje się dowartościowany i z zapałem czyta dalej. Obojętna reakcja Sfinksa – cudowna.
Zbyt mało opisów otoczenia, scenerii w jakiej odbywa się akcja. Pomijając początek ze sfinksem, płynie ona wartko, lecz wypowiadane dialogi wydają się momentami być nieco zawieszone w próżni, wyalienowane lub przynajmniej nie znajdujące dostatecznego umocowania w otaczającym świecie, który, uwzględniając, że opierasz się na mitologii, a nie na realistycznym w pełni obrazie, można barwnie i ciekawie przedstawić. Trochę tego brakuje. Również relacje między Melesem i Aridiosem można by w którymś miejscu w kilku zdaniach opisać; wymagają chyba jakiegoś wyjaśnienia. Dialogi nieźle skonstruowane, choć przydałoby się bardziej zróżnicować język obu postaci, jednak są one dość odmienne.
Dalszy ciąg może wzbudzić zainteresowanie.

Mówiono, że różne, straszne stwory lubią to miejsce, jedni wspominali o jaskini cyklopów

Przecinek po „różne” bym usunął.

Kiedyś przecież fortuna będzie się musiała mu zacząć sprzyjać,

„się” zbyteczne. Chyba pozostałość po jakiejś redakcji tekstu.

Nabrał przyjemnego dystansu do otaczającego go świata.

Nie bardzo wiadomo, czy to zdanie odnosi się do Melesa, czy Prometeusza.

szarego kupca co rusz by coś zjadało, zdeptywało, czy zamieniało w kamień.

„zdeptywało” - jakoś tak nie brzmi. Zastąpiłbym innym słowem.

Gdy tylko ich dostrzegła, podskoczyła, zmieniając się w wir pyłu.

„się” bym usunął.

Aridios mocniej chwycił miecz, Meles zaś szarpał się z uzdą osła, by zabrać się z nim do ucieczki.

Powtórzone „się”. Może tak: Aridios mocniej chwycił miecz, Meles zaś szarpał się z uzdą osła, by uciec z nim razem.

Wtedy dopiero będziecie mogli przejść dalej, bądź też zawrócić.

Nie podoba mi się to zdanie. Zbyt pompatyczne albo podręcznikowe. I zbyt opisowe jak na tę krytyczną, napiętą sytuację. Zaproponowałbym tak:
Wtedy pozwolę wam przejść lub zawrócić.

- Musimy zgadnąć zagadkę? – zaczął ni stąd ni zowąd Aridios.

Chyba lepiej: odgadnąć. Ale to też derywat. Może „rozwiązać”, czy „uporać się”?

- Nie możemy inaczej przejść niż odpowiedzieć zagadkę.

Coś z tym zdaniem nie tak. Trzeba przeredagować.

- Więc nie będzie walki? – zapytał trochę zawiedziony Aridios, gdy odeszli kawałek drogi.

„zapytał” było przed chwilą.

- Nie, ale coś czuje, że jeżeli przy mnie zostaniesz,

„czuję”

Za to pomyśl, znam zagadkę żyjącego Sfinksa. Na pewno da się na tym jakoś dobrze zarobić.

Jeśli Aridios nie grzeszył nadmiarem inteligencji, to na miejscu Melesa nie namawiał bym go do myślenia, a tym bardziej nie przedstawiał swoich planów na przyszłość, zwłaszcza takich, na których spodziewał się zarobić.

O poranku zobaczyli zza skalnymi ścianami pierwsze pagórki

„za skalnymi”

- Melesie, chciałbym się ciebie o coś spytać – rzucił nagle Aridios.

Może lepiej byłoby „zapytać”?

Kupiec zacisnął pięść i uderzył osiłka w twarz, tak że ten się zatoczył.

W tych okolicznościach, taka reakcja bardzo źle świadczy o Melesie. W innych zresztą też nie najlepiej. Nie pisałbym tego.

Meles chwycił głaz i z całych sił wypchnął go przed siebie.

Niezwykle silny musiał być ten Meles. A ta półka skalna, z czekającym tam kamieniem wygląda, jakby ktoś ją przygotował specjalnie w tym celu.

Nie miało to najmniejszego sensu, był zwinny jak kot,

Nie ma tutaj związku przyczynowo – skutkowego.

Kupiec przetoczył się po oszołomionych głowach

Jak można przetoczyć się po głowach? Nie bardzo to sobie wyobrażam.

To przeważyło i Hydra wywróciła się, strzelając ogonem w górę. Kupiec przetoczył się po oszołomionych głowach i czym prędzej uciekł z pola rażenia. Stwór próbował się podnieść, jednak nie wiedział jak.

W każdym zdaniu „się”. Trochę razi.

Hydra wiła się wściekłej bezradności jednak nie wiele mogła z działać.

Hydra wiła się we wściekłej bezradności, jednak niewiele mogła zdziałać.

wskazał na swojego woźnice.

„woźnicę”

To że Hydra w większej części już nie żyła, wcale nie musiało zepsuć jego planów.

Przecinek po „To”.

Chyba się rozumiemy, że związku z tym, to właśnie ja zabiłem potwora.

„w związku z tym”

byłby wstanie wygrać nawet i z półbogiem

„w stanie”




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość