Bracia

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mandragora
Pisarz osiedlowy
Posty: 242
Rejestracja: wt 24 wrz 2013, 11:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Bracia

Postautor: Mandragora » ndz 30 mar 2014, 22:51

Bracia.

Wstęp do nieokreślonej całości. Nie wiem czy skończy się na opowiadaniu, czy zrobię z tego powieść.

.....

Historia ta miała swój początek w dwóch miejscach, bo i jej bohaterami były dwie osoby. Dwoje braci bliźniaków podobnych jak dwie krople wody, a mimo to zupełnie od siebie różnych.

*

Starszy z braci, ten który pierwszy odetchną powietrzem wiejskiej chaty, wybudowanej przed laty przez jego dziada Shadaja i który krzyczał przeraźliwie na widok świata do którego został brutalnie wyciągnięty szorstkimi rękoma starej sąsiadki, wyrósł na człowieka spokojnego o rozważnym i ostrożnym podejściu do życia. Od lat młodzieńczych przyuczał się na kowala, ale los chciał, że napotkał na swojej drodze piękną kobietę, córkę wielkiego gospodarza znad Rzeki Błękitnej. Zauroczony jej łagodnym głosem i długimi, złotymi włosami, to zagadywał, to wręczał przeróżne prezenty, komplementował. Niewinne podchody zaowocowały w końcu ślubem, a Rodon syn Marona, wnuk Shadaja porzucił rzemiosło i zajął się pasterstwem. Otrzymał połowę ziem teścia i przez lata mądrze nimi gospodarzył, a jego rodzina powiększyła się w tym czasie o trzech synów.
Piątego dnia, licząc od zbiorów pszenicy, kiedy prowadził stado swoich owiec z Karmazynowych Wzgórz, aby zwierzęta mogły posilić się świeżą, bujną trawą porastającą tereny za jego domem, na zachodnim trakcie drogę zastąpiła mu jego żona. Biegła ku niemu z wypiekami na twarzy w dłoni ściskając kawałek zrolowanego pergaminu, obwiązanego pasmem czerwonej, bydlęcej skóry.
- Twój brat napisał do ciebie! – krzyczała. – Sokół nadleciał od strony stolicy – obwieściła wciskając mu w dłoń rulonik.
Obrzucił ją zdumionym spojrzeniem po czym wziął się za rozwijanie listu.
- Czego też mógłby chcieć mój brat?

*

Młodszy z braci, Radon, ten który nawet nie zapłakał przychodząc na świat i który uśmiechał się nieporadnym grymasem, słysząc cichnące już zawodzenia malutkiego Rodona. Wyrósł na człowieka porywczego, lubującego się we wszelakim orężu i bijaczce. W wieku lat szesnastu opuścił dom by przyłączyć się do grupy samozwańczych najemników. Silny i niepokorny charakter kazał mu jednak porzucić w końcu towarzyszy i tak, już jako dorosły mężczyzna począł prowadzić samotniczy tryb życia. Z początku chwytał się różnych zajęć, byleby tylko dostać kilka srebrników na sycącą strawę i nocleg w jednej z owianych złą sławą, przydrożnych karczm. Od czasu do czasu przyjmował zlecenia na pozbycie się pewnych niepożądanych osób a także i przeróżnych niebezpiecznych stworzeń. Za zabójstwo płacono niedużą sakiewką srebrników, za głowę trolla można było dostać trzy złote monety, a trzeba wspomnieć, że utłukł ich wiele. Dwa złotniki dostawało się za strzygę, podczas gdy za zabicie niebezpiecznej, wodnej madruzy płacono aż pięć. Największą wartość miało życie smoka, ale ubicie tego gada nie było łatwe. Radon jako jedyny pokonał jednego i to w pojedynkę! Był to jednak smok młody, który jeszcze nie potrafił ziać ogniem i na dodatek nie widział na jedno oko. Mimo wszystko, za ten czyn zdobył sławę godną największych wojowników. Stał się najbardziej poszukiwanym najemnikiem we wszystkich dwunastu królestwach, toteż mógł przebierać we wszelakich ofertach.
Majątku jakiego dorobił się na obcinaniu głów, nie powstydziłby się żaden szlachcic, lecz on nie trwonił pieniędzy na nic, poza tym co najbardziej potrzebne. Wszystkie oszczędności ukrył w bezkresnych, cuchnących jaskiniach , pod trudno dostępnym pasmem górskim ciągnącym się długą, zawiłą serpentyną większych i mniejszych szczytów, poprzecinanych wąwozami.
Za najwyższą górą, zwaną Viderdon, od imienia człowieka który jako pierwszy wspiął się na jej szczyt, rozciągała się wschodnia część królestwa Mainorów. Rządził nim stary, mądry król, a poszczycić się on mógł najżyźniejszymi ziemiami i najpiękniejszym pałacem jaki ludzkie oko widziało.
Rok rocznie eksportował tony zbóż, owoców i warzyw poza granice państwa, tak więc poddani jego mogli cieszyć się życiem w dostatku, bo każdy w królestwie otrzymywał zasłużoną część zysków.
Mainor było więc krainą nieznającą wojen, protestów, ze znikomym odsetkiem przestępczości. Zdarzało się nieraz bowiem, że sąsiad pokłócił się z sąsiadem zza miedzy o to, że bydło jednego zadeptało część upraw drugiego, że jacyś mężczyźni posprzeczali się po pijaku o kobietę i jeden obił drugiemu oko, albo że jakiś troll czy inne dziadostwo postanowiło ponękać trochę okolicę. Nie nastręczało to jednak królestwu większych problemów.
Wszystko uległo zmianie na krótko przed żniwami.
O świcie, kiedy czerwone promienie słońca delikatnie lizały wierzchołki najwyższych wzniesień, znad puszczy nadleciał ogromny gad. Skrzydła miał jak dziesięć wiejskich chat ustawionych w szeregu. Ogon jego sprężysty i mocny jak wierzbowa witka, jednym uderzeniem łamał wpół pnie drzew, a szeroka paszcza pojedynczym kłapnięciem zagarniała kilku chłopa. Ział on ogniem gorącym i gęstym niczym lawa, palił domostwa i obracał w pył całe łany zbóż. Nasyciwszy się ludzkim i zwierzęcym mięsem, bo dla smoka nie ma różnicy czy coś chodzi na dwóch , czy na czterech nogach, zniknął w pobliskim wąwozie, pozostawiając za sobą smutek, lament i pasmo zniszczeń. Za trzy dni wrócił ponownie i tak dalej, przez kolejne dni.
Zrozpaczony król podparłszy się dobrym słowem swych doradców, posłał po najlepszych najemników ze wszystkich królestw. Obiecywał wysoką zapłatę za zabicie smoka. Żaden jednak mąż nie podjął się tej niebezpiecznej misji, przynajmniej nie po tym jak usłyszał, jakoby smok miał zgładzić całą królewską armię w niespełna jeden dzień.
Również do Radona doszły słuchy o gigantycznym, siejącym zniszczenie gadzie, o poległej armii i głębokim lęku który trawił społeczeństwo Mainorów.
Zebrał dawnych towarzyszy i dyskutował z nimi przy kuflu grzanego piwa, to o broni której można by użyć, to o taktyce którą warto by zastosować, o słabych stronach smoków i co najważniejsze… o podziale zysków. Byli druhowie, podatni na przyciągającą moc błyszczących, złotych monet zgodziliby się na wspólną akcję. Radon jednak, niespodziewanie, kończąc ostatni kufel piwa, zrezygnował tłumacząc im, że i tak nic z tego nie wyniknie, ponieważ walka z tak wielkim potworem skończyła by się śmiercią wielu z nich, a sam smok najprawdopodobniej by przeżył.
Mężczyźni nie mając wsparcia jedynej, znanej im osoby, której udało się zabić smoka, również, choć z wahaniem darowali sobie pokaźny zarobek. Nie wiedzieli jednak, że to nie strach przed wielkim smoczyskiem odwiódł Radona od wspólnej walki, a zwykła zachłanność. Nie chciał on bowiem dzielić się nagrodą. Wszystko pragną zachować dla siebie. Zdawał sobie jednak sprawę, że czarny gad nie podda się jednej osobie, jedynym wyjściem wydawał się więc pomoc brata. Co prawda nie widział go od wielu lat, ale słyszał z różnych ust, że wiodło mu się bardzo dobrze gdzieś po zachodniej stronie królestwa Mainorów, a co za tym idzie… być może Rodon byłby skłonny oddać Radonowi większą część nagrody. Radon skłamałby nawet, że jako najemnik zarabia niewiele i nierzadko, próżno by szukać złamanego miedziaka w jego sakiewce.
Pamiętał, że Rodon już jako dziecko wyróżniał się wyjątkowo dobrym sercem. Zawsze też był miękki i łatwy do urobienia, przy czym również całkiem silny i sprawny fizycznie. Nadawał się idealnie.
Pozostawał problem jak się z nim skontaktować. Stary karczmarz, urzędujący pod szyldem „ Krzywe, Złamane Kopyto”, mówił kiedyś, że istnieją ludzie, którzy znajdą każdego kogo imię im się poda i to bez przekraczania progu własnego domu. Nazwał ich szeptuchami. Gdzie jednak szeptuchy szukać?
Chodził więc Radon po wsiach i pytał czy nie zna kto aby jakiejś szeptuchy. Chodził i chodził, od drzwi do drzwi, od karczmy do karczmy aż w końcu znalazł odpowiedź na skraju targowiska.
- Drogi panie. Mogę panu powiedzieć gdzie mieszka szeptucha, ale ostrzec muszę, że naprawdę drogo się ceni, a i nie zawsze zgodzi się pomóc.
- O zapłatę się nie martwię, a i potrafię być przekonujący jeśli jest taka potrzeba.
- Skoro tak. – Zakapturzona kobiecina wyciągnęła swoją suchą dłoń w kierunku lasu i powykręcanym artretyzmem palcem, wskazała zarośniętą ścieżkę. – Podążaj tym traktem i rozglądaj się uważnie, a gdzieś między drzewami, wypatrzysz domostwo szeptuchy.
Radon skłonił się w podzięce i szybkim krokiem wkroczył w leśne ostępy.
Ostatnio zmieniony śr 02 kwie 2014, 00:46 przez Mandragora, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2873
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bartosh16 » ndz 30 mar 2014, 23:41

Mandragora pisze:Dwoje braci bliźniaków


"Dwóch".
Bliźniaki z reguły są rodzeństwem.

Mandragora pisze:ten który pierwszy odetchną


Za to powinnaś dostać w czerep -,-
OdetchnąŁ

Mandragora pisze:Piątego dnia, licząc od zbiorów pszenicy


Żniwa nie są czymś stałym, zależą w dużej mierze od pogody. Nie można powiedzieć, że dziesiątego danego miesiąca żniwujemy, bo może akurat wtedy spadnie deszcz. No i w dawnych czasach, a tak zdaje się jest w tym przypadku, żniwa nie trwały jeden dzień tylko kilka.
Zdanie do poprawy.

Mandragora pisze:wszelakim orężu i bijaczce


Biatch!
Znasz to słowo? Własnie z tym kojarzy mi się bijaczka. Może ci się poserdelkowało z "wojaczką" i "bijatyką"?

Mandragora pisze:Radon jako jedyny pokonał jednego i to w pojedynkę!


Jedyny, jednego, w pojedynkę.
Przemyśl to :)

Mandragora pisze:zawiłą serpentyną większych i mniejszych szczytów


Serpentyna szczytów?

Mandragora pisze:Mainor było więc krainą nieznającą wojen


Chyba tylko domowych. Będąc władcą ościennego państewka strawiłbym pół życia, zbrojąc się na wyprawę przeciwko tak bogatemu krajowi.

Mandragora pisze:smok miał zgładzić całą królewską armię w niespełna jeden dzień.


Więc nieduża była ta armia i słabo zorganizowana. Nic dziwnego w kraju, który nie zna wojen w sumie :)

Mandragora pisze:Skrzydła miał jak dziesięć wiejskich chat ustawionych w szeregu.


Trudno mi wyobrazić sobie takie skrzydła, tak jak trudno mi ogarnąć rozumem ogon podobny do wierzbowej witki. Jeśli to wierzba płacząca, to owszem, gałązka jak bicz, ale niezbyt wytrzymała. Parę razy się smagnęło koleżankę z klasy po pęcinach i się łamała. Witka.
Ogon smoka porównałbym do ogona jaszczurki powiększonego sto razy, nabijanego zrogowaciałymi guzami skórnymi, podobnego do maczugi o sile uderzenia przeciętnej szarży kawaleryjskiej. Na przykład.

Mandragora pisze:Wszystko pragną zachować dla siebie


Zachowam dla siebie słowa, które cisną mi się na usta.
PragnąŁ.

A końcówkę zrypałaś. Albo początek z tym, jak brat dostaje list. Wtedy masz uprzedzone zdarzenie, wiadomo, że skoro Rodon dostał list to Radon znalazł szeptuchę. Zabierasz czytelnikowi emocje.
Druga rzecz, podobne imiona są spoko. W baśniach braci Grimm. A i tam, jak pamiętam, myliły się zawsze i niezmiennie. Czytelnik raz po raz będzie klął: "Kuźwa, znowu mi się popierdzieliło". Weź to pod uwagę. Właśnie przed chwilą chciałem napisać o potknięciu przy szukaniu szeptuchy i nie mogłem za cholerę sobie przypomnieć, jak ten gość miał na imię. Stanowczo odradzam.
Zaczynasz sporą ekspozycją, w której niewiele się dzieje. Taka kronika krainy, z której ucieszy się historyk, nie czytelnik fantasy. osobiście polecam dać jakąś akcję na początek, która wciągnie i wypuści czytelnika dopiero na czwartej-piątej stronie. Długi opis na początek... męczy i odrzuca.

Tyle ode mnie.

Powodzenia w dalszej pracy.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
DragonSlave
Szkolny pisarzyna
Posty: 36
Rejestracja: wt 07 sty 2014, 18:59
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: DragonSlave » ndz 30 mar 2014, 23:59

" odetchną "
Literówka, winno być odetchnął.

"Piątego dnia, licząc od zbiorów pszenicy, kiedy prowadził stado swoich owiec z Karmazynowych Wzgórz, aby zwierzęta mogły posilić się świeżą, bujną trawą porastającą tereny za jego domem, na zachodnim trakcie drogę zastąpiła mu jego żona. "

Dużo informacji w jednym zdaniu ; Dzień, pszenica, prowadzenie stada owiec, Karmazynowe Wzgórza, teren za domem, zachodni trakt i na końcu żona. Moim skromnym zdaniem ładniej byłoby, jakbyś rozbił to na dwa ( bądź więcej ) zdania.

Przed "ąc" przecinek.

"ten który nawet nie zapłakał przychodząc na świat i który uśmiechał się nieporadnym grymasem"
Szczerze mówiąc; nie jestem pewny, jednakże przed i przecinek tutaj powinieneś wstawić.

Użyłeś słowa "bijaczce", którego nie rozumiem. Bijatyka może? Bijacz - w slangu to spolszczenie pewnego angielskiego słowa. W literaturze spojrzałem jeszcze z ciekawości w google, jednakże nie zauważyłem takowego określenia.

"Silny i niepokorny charakter kazał mu jednak porzucić w końcu towarzyszy i tak, już jako dorosły mężczyzna począł prowadzić samotniczy tryb życia."
Przeskok czasowy, nie fajny. Albo inaczej ; Nie poprawny. W jednym zdaniu raczej nie powinno czegoś takiego być.

"Od czasu do czasu przyjmował zlecenia na pozbycie się pewnych niepożądanych osób a także i przeróżnych niebezpiecznych stworzeń"

Po osób przecinek.

"Majątku jakiego dorobił się na obcinaniu głów, nie powstydziłby się żaden szlachcic, lecz on nie trwonił pieniędzy na nic, "

Zwrot "trwonił pieniądze na nic" w mowie się sprawdza, jednakże w mowie pisanej już nie. Paradoks ; Trwonił pieniądze, jednak niczego nie kupił ani, tym bardziej, ich nie wyrzucił.

"Wszystkie oszczędności ukrył w bezkresnych, cuchnących jaskiniach , pod trudno dostępnym pasmem górskim ciągnącym się długą, zawiłą serpentyną większych i mniejszych szczytów, poprzecinanych wąwozami. "

Z tego zrobić dwa zdania należałoby. Pierwsze to gdzie a drugie opisujące to miejsce. Czyli po "jaskiniach" kropka.

"Rok rocznie "

Hm?

"Mainor było więc krainą"

Zbędne więc.

"Zdarzało się nieraz bowiem, że sąsiad pokłócił się z sąsiadem zza miedzy o to, że bydło jednego zadeptało część upraw drugiego, że jacyś mężczyźni posprzeczali się po pijaku o kobietę i jeden obił drugiemu oko, albo że jakiś troll czy inne dziadostwo postanowiło ponękać trochę okolicę."

Że, że, że. Trzy "że" w jednym zdaniu. Za dużo ich.

"bo dla smoka nie ma różnicy czy coś chodzi na dwóch , czy na czterech nogach,"

Zbędny przecinek.


"Za trzy dni wrócił ponownie i tak dalej, przez kolejne dni. "

Dostosowując do po przedniejszych zdań winno być "wracał".

"Zrozpaczony król podparłszy się dobrym słowem swych doradców"

Podparł się słowem?

" Żaden jednak mąż"

Żaden mąż jednak *

"najważniejsze… o podziale zysków."

Niestosownie użyty wielokropek.

Dobra, to tyle z błędów które zauważyłem. Tekst przeciętny, przynajmniej w moim świetle widzenia. Dlaczego? Niby wszystko okej... Smoki, ludzie, jakaś szeptucha, klimat, odpowiednie zdania nadające tego klimatu ( pomijając klimatu fabularnego ) jednakże jest dwóch braci. Opis pierwszego skąpy, znikomy, nie mógłbym go opisać. Są puste słowa " co robił, jaki był " i temu podobne, jednakże tu nie chodzi o opisywanie jaki wielki ktoś jest, bądź i nie, tylko o pisaniu o tym. Rozpisywaniu co robił, a nie jaki był. To ma widnieć w jego czynach!
Poza tym czytało się... Z racji godziny na siłę, jednak przeczytałbym więcej, chociaż w pewnym momencie sam się zastanawiałem, ile do końca. Zaciekawić nie zaciekawił. W każdym razie, rozumiem, że tego więcej będzie, to się skuszę :)



Awatar użytkownika
Mandragora
Pisarz osiedlowy
Posty: 242
Rejestracja: wt 24 wrz 2013, 11:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Postautor: Mandragora » pn 31 mar 2014, 00:59

Przepraszam za notoryczne pożeranie Ł. Nie wiem skąd mi się to bierze. Sama jak poprawiam jakiś tekst, za każdym pominiętym Ł, załamuję ręce i jak widać nie wyłapuję wszystkich takich byków. Masz prawo się wściekać, ja się wściekam na siebie :roll:

Zbiory pszenicy, to spore wydarzenie na gospodarce. Skoro czas podany jest jako 5 dni od zbiorów, znaczy to, że coś musiało się zakończyć aby móc liczyć czas od tego momentu.

Bartosh16 pisze:Biatch!
Znasz to słowo? Własnie z tym kojarzy mi się bijaczka. Może ci się poserdelkowało z "wojaczką" i "bijatyką"?


Słowo bijaczka padło w jakimś niskobudżetowym filmie, który oglądałam :mrgreen: . Mi się kojarzy raczej z mordobiciem. Natomiast wojaczka, to wiadomo, bardziej szlachetna odmiana mordobicia :mrgreen: .

Bartosh16 pisze:Mandragora napisał/a:
Radon jako jedyny pokonał jednego i to w pojedynkę!

Jedyny, jednego, w pojedynkę.
Przemyśl to


Dobrze prawisz. Przemyślę.

Bartosh16 pisze:Mandragora napisał/a:
zawiłą serpentyną większych i mniejszych szczytów


Serpentyna szczytów?


Łańcuchy górskie, mogą ciągnąć się "serpentyną", a wiadomo z czego owe łańcuchy się składają... z mniejszych i większych szczytów :P .

Bartosh16 pisze:Mandragora napisał/a:
Skrzydła miał jak dziesięć wiejskich chat ustawionych w szeregu.


Trudno mi wyobrazić sobie takie skrzydła, tak jak trudno mi ogarnąć rozumem ogon podobny do wierzbowej witki. Jeśli to wierzba płacząca, to owszem, gałązka jak bicz, ale niezbyt wytrzymała. Parę razy się smagnęło koleżankę z klasy po pęcinach i się łamała. Witka.


Rozpiętość skrzydeł. Uściślę to.

A wierzbową witkę, zastąpię wierzbową wicią. To ma zobrazować elastyczność, bo wiadomo przecież, że nie rozmiar ogona, ten jest raczej proporcjonalny do reszty smoka :roll:

(Poza tym nieładnie jest kogoś smagać czymś takim... wiesz jak to ciągnie ?)

Bartosh16 pisze:A końcówkę zrypałaś. Albo początek z tym, jak brat dostaje list. Wtedy masz uprzedzone zdarzenie, wiadomo, że skoro Rodon dostał list to Radon znalazł szeptuchę. Zabierasz czytelnikowi emocje.


Bo te dwa "zdarzenia" mają się później połączyć. Wiadomo przecie, że ją znajdzie. Jaki byłby sens wymyślania szeptuchy gdyby miał jej nie znaleźć.

Bartosh16 pisze:Druga rzecz, podobne imiona są spoko. W baśniach braci Grimm. A i tam, jak pamiętam, myliły się zawsze i niezmiennie. Czytelnik raz po raz będzie klął: "Kuźwa, znowu mi się popierdzieliło". Weź to pod uwagę. Właśnie przed chwilą chciałem napisać o potknięciu przy szukaniu szeptuchy i nie mogłem za cholerę sobie przypomnieć, jak ten gość miał na imię. Stanowczo odradzam.


Przyznam, że też o tym myślałam. Z początku drugi brat miał się nazywać Rados. Nie wiem czemu porzuciłam ten pomysł. Brzmiałoby w miarę podobnie, ale mimo wszystko bardziej by się odcinało od Rodona. Tak więc trzeba będzie go przechrzcić.

Bartosh16 pisze:Zaczynasz sporą ekspozycją, w której niewiele się dzieje. Taka kronika krainy, z której ucieszy się historyk, nie czytelnik fantasy. osobiście polecam dać jakąś akcję na początek, która wciągnie i wypuści czytelnika dopiero na czwartej-piątej stronie. Długi opis na początek... męczy i odrzuca.


Mi też się do końca konstrukcja tego tekstu nie podoba. Traktuję go raczej jako bazę pod coś większego. Trzeba by podopisywać parę rzeczy, niemniej jednak charakter wstępu się nie zmieni. Ma to być wprowadzenie. Rozpiszę je tylko tak, aby nie wydawało się takie mdłe. Dalej akcja będzie szła już gładko.

Wstawiłam to w sumie, żeby zobaczyć co warto by zmienić, na co zwrócicie uwagę, bo to mnie jakoś ukierunkuje. Powinnam to dodać przed tekstem.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------



[ Dodano: Pon 31 Mar, 2014 ]
DragonSlave zacznijmy od tego, że jestem kobietą :mrgreen:

DragonSlave pisze:Użyłeś słowa "bijaczce", którego nie rozumiem. Bijatyka może? Bijacz - w slangu to spolszczenie pewnego angielskiego słowa. W literaturze spojrzałem jeszcze z ciekawości w google, jednakże nie zauważyłem takowego określenia.


Ok zmienię to skoro aż tak źle brzmi. Podrzućcie mi tylko coś podobnego, bo wojaczka i bijatyka jakoś mi nie pasuje.

DragonSlave pisze:"Majątku jakiego dorobił się na obcinaniu głów, nie powstydziłby się żaden szlachcic, lecz on nie trwonił pieniędzy na nic, "

Zwrot "trwonił pieniądze na nic" w mowie się sprawdza, jednakże w mowie pisanej już nie. Paradoks ; Trwonił pieniądze, jednak niczego nie kupił ani, tym bardziej, ich nie wyrzucił.


Zauważ, że za "na nic" jest napisane "poza tym co najważniejsze". Dla mnie brzmi ok.

DragonSlave pisze:"Rok rocznie "

Hm?


U nas się tak mówi (ludzie z mojego otoczenia tak mówią). Dla mnie standardowe określenie.

DragonSlave pisze:"Za trzy dni wrócił ponownie i tak dalej, przez kolejne dni. "

Dostosowując do po przedniejszych zdań winno być "wracał".


To zdanie raczej zmienię w całości, bo im częściej je czytam, tym gorzej mi się widzi.

DragonSlave pisze:" Żaden jednak mąż"

Żaden mąż jednak *


Mi się bardzo podoba taka konstrukcja i powiem nawet, że spotkałam się już z czymś takim. NIe zmienię tego nawet i za sakiewkę złotych monet ;D

DragonSlave pisze:"najważniejsze… o podziale zysków."

Niestosownie użyty wielokropek.


Z jakiej racji niestosownie? Taki "przestój" przed "podziałem zysków" jest jak najbardziej stosowny. To wokół zysków się wszystko kręci.

DragonSlave pisze:Opis pierwszego skąpy, znikomy, nie mógłbym go opisać. Są puste słowa " co robił, jaki był " i temu podobne, jednakże tu nie chodzi o opisywanie jaki wielki ktoś jest, bądź i nie, tylko o pisaniu o tym. Rozpisywaniu co robił, a nie jaki był. To ma widnieć w jego czynach!


Pierwszy brat celowo opisany jest dość skąpo. Myślę, że to się wyjaśni w dalszym tekście.

Powiem tylko raz jeszcze, że tekst ten pisany był raczej pod wpływem jakiegoś nagłego pomysłu. Umieściłam go, żeby zobaczyć na co zwrócicie uwagę i co wam będzie najbardziej przeszkadzało. Jak już się dowiem, wezmę się za rozbudowanie tego fragmentu, bo taki mam zamiar. Tekst jest dość mdły i sama to widzę. Potrzebuję jednak kilku opinii, bo jak widać z założenia ma to być "typowe fantasy", a po raz pierwszy zabrałam się za pisanie tekstu w ten sposób "takim językiem". Popełniłam błąd, że nie wspomniałam o tym przed tekstem. Trudno. Choć może to i lepiej :mrgreen:

Póki co wrócę do fantasy, pisanego normalnym językiem i w zupełnie innym klimacie, a "Braci" będę powoli korygować (po części dzięki waszej pomocy/weryfikacji tego fragmentu.



Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2873
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bartosh16 » pn 31 mar 2014, 13:02

Mandragora pisze:Słowo bijaczka padło w jakimś niskobudżetowym filmie, który oglądałam


A chcesz, żeby Twój tekst był na poziomie niskobudżetowego ryjoklepa czy wyróżnienia na festiwalu w Cannes?

Mandragora pisze:Łańcuchy górskie, mogą ciągnąć się "serpentyną", a wiadomo z czego owe łańcuchy się składają... z mniejszych i większych szczytów


Nie o to chodzi. Serpentyna pasuje do drogi, rzeki, szlaku, itd., do czegoś, co się ciągnie poskręcaną linią. Nie do punktów, które się w tę linię łączą.
Pasmo górskie opcjonalnie może się ciągnąć serpentyną, nie szczyty.

Mandragora pisze:Rozpiętość skrzydeł. Uściślę to.


Otóż to. Skrzydła jak dziesięć chat wyglądają dziwnie, ale skrzydła o rozpiętości dziesięciu chat już prędzej.
Co do witki. Wielki smok z ogonem jak wierzbowa wić wyglądałby groteskowo z przyczyn anatomicznych. On nie może być jak witka. Może być jak ogromna witka, ale nie jak witka.

Mandragora pisze:Bo te dwa "zdarzenia" mają się później połączyć. Wiadomo przecie, że ją znajdzie. Jaki byłby sens wymyślania szeptuchy gdyby miał jej nie znaleźć.


Uprzedzasz zdarzenia.
Równie dobrze możesz napisać na początku, że Radon siedzi na obciętej smoczej głowie, a dopiero potem opisać polowanie na tego smoka. Co z tego, że opiszesz je pięknie i dramatycznie, jak rozwiązanie jest z góry znane?
Co do szeptuchy, mogłaś to rozwiązać w taki sposób, że szukał szeptuchy, ale jej nie znalazł. To ona znalazła jego. Powiedzmy, w jednej z knajp o szemranej reputacji zamawia sobie panią do towarzystwa, przychodzi pani ładna i ochotna, po czym okazuje się szeptuchą, a nie ladacznicą. Ot i zonk, a czytelnik otwiera oczy ze zdziwienia i jest zadowolony.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Mandragora
Pisarz osiedlowy
Posty: 242
Rejestracja: wt 24 wrz 2013, 11:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Postautor: Mandragora » pn 31 mar 2014, 13:18

Bartosh16 pisze:Wielki smok z ogonem jak wierzbowa wić wyglądałby groteskowo z przyczyn anatomicznych. On nie może być jak witka. Może być jak ogromna witka, ale nie jak witka.


"Ogon jego sprężysty i mocny jak wierzbowa witka," Tutaj jest wyraźne wskazanie, że wierzbowa witka (zmienię na wić) ma symbolizować nie budowę anatomiczną, a sprężystość i powiedzmy wytrzymałość ogona.

Bartosh16 pisze:Uprzedzasz zdarzenia.
Równie dobrze możesz napisać na początku, że Radon siedzi na obciętej smoczej głowie, a dopiero potem opisać polowanie na tego smoka. Co z tego, że opiszesz je pięknie i dramatycznie, jak rozwiązanie jest z góry znane?


Te dwa "zdarzenia" muszą być od początku uwypuklone, po to aby (w niezbyt odległym momencie) się połączyć. Otrzymanie listu czy znalezienie szeptuchy to nie główny wątek całej historii, a jedynie jej wstęp. Zakończenie tyczyć się będzie zupełnie innego tematu, i wierz mi, że na 99% będzie zaskakujące. ( Na razie mam właśnie początek i koniec całej historii)

Co do "bijaczki". Zmienię to, aczkolwiek nie bardzo wiem jakim słowem mogłabym to zastąpić. Wojaczka brzmi zbyt "szlachetnie" jak na Radona (Radosa).



Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1115
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » śr 02 kwie 2014, 00:45

Starszy z braci, ten który pierwszy odetchną powietrzem wiejskiej chaty, wybudowanej przed laty przez jego dziada Shadaja i który krzyczał przeraźliwie na widok świata do którego został brutalnie wyciągnięty

Zdecydowanie za dużo którowania. "Na który" został wyciągnięty. Przed pierwszym "który" - przecinek.
Pogrubione można spokojnie wyrzucić jako wyrazy nic niewnoszące.
znad Rzeki Błękitnej

Błękitnej Rzeki - brzmi wg mnie lepiej. Dużo.
Piątego dnia, licząc od zbiorów pszenicy

Brakuje wprowadzenia czasu: wiemy, że po zbiorach pszenicy, ale nie wiemy jak umieścić to czasowo w opowiadaniu.
malutkiego Rodona. Wyrósł na człowieka

Zupełnie nie pasuje tutaj kropka.
porzucić w końcu towarzyszy(.) i tak,

Musisz uważać na składnię - kropki tam gdzie trzeba, przecinki tam gdzie trzeba, średników póki co unikaj.
lecz on nie trwonił pieniędzy na nic, poza tym co najbardziej potrzebne.

nie trwonił pieniędzy. Kropka. I tyle, bo znaczenie pozostanie takie samo, nie będzie masła maślanego.
pałacem jaki ludzkie oko widziało.

Nie kończ zdań czasownikiem, to zły nawyk.
państwa, tak więc poddani

państwa, więc poddani
posprzeczali się po pijaku o kobietę i jeden obił drugiemu oko

Czyli bił tylko w oko? Raczej "podbił".
Za trzy dni wrócił ponownie i tak dalej, przez kolejne dni.

Brzmi to tak, jakby narrator znudził się tym, co mówi.
że to nie strach przed wielkim smoczyskiem odwiódł Radona od wspólnej walki, a zwykła zachłanność

Szyk: buduj zdania tak, żeby czytało się je płynnie i były zrozumiałe.
że to nie strach przed wielkim smoczyskiem, lecz zwykła zachłanność, odwiodła Radona od wspólnej walki.
Nie chciał on bowiem dzielić się nagrodą

Nie traktuj tak czytelnika, potrafi on myśleć i łączyć fakty. Nie trzeba mu pomagać.
Wszystko pragną zachować dla siebie.

Ehm, mógłbyś powiedzieć to raz.
ale słyszał z różnych ust

Dosyć...charakterystyczne określenie.
że jako najemnik zarabia niewiele i nierzadko, próżno by szukać złamanego miedziaka w jego sakiewce

Tutaj widać doskonale jak szyk niszczy sens zdania: wyszło Ci, że zarabia niewiele i często. Próżno by szukać[...] - jednym słowem, bezsens.
że jako najemnik niewiele zarabia i nierzadko próżno by szukać [...].
Dodatkowo nie wiem skąd u Ciebie wziął się tam przecinek.

Druga rzecz, podobne imiona są spoko. W baśniach braci Grimm

A tu się nie zgodzę - podobne imiona dla bliźniaków wg mnie pasują.


Powiem tak: szału nie ma. Wprowadzenie postaci jest trudne zarówno dla piszącego jak i czytającego, dlatego nie powinno mówić się wszystkiego na raz i to na początku tekstu. Rozdziel te informacje na mniejsze części, dajże dowiadywać się partiami o tym kto kim jest.
Motyw walki ze smokiem był przemielony już wielokrotnie. Wzdłuż i wszerz. Dlatego, żeby pisać coś większego musisz dobrze zastanowić się nad tym, czy to, co napiszesz, będzie oryginalne.
Musisz pracować dużo nad warsztatem: styl, słownictwo, interpunkcja (interpunkcja jest najłatwiejsza). Czytaj dużo i skupiaj się na warstwie językowej/tekstowej. Jak autor wprowadza bohatera, a jak potwora. Jak opisuje sceny statyczne a jak dynamiczne itp. I nie ograniczaj się do jednego gatunku. Fantastyka jest dobra przy tworzeniu opisów, walce itp, jednak inne książki (nie zawsze, ale często) górują w opisie emocji, uczuć, "zakrętach" i "supłach" fabularnych.

Czytaj, czytaj i czytaj. A w międzyczasie pisz. :)



Awatar użytkownika
Mandragora
Pisarz osiedlowy
Posty: 242
Rejestracja: wt 24 wrz 2013, 11:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Postautor: Mandragora » śr 02 kwie 2014, 10:15

Zaqr pisze:Cytat:
Starszy z braci, ten który pierwszy odetchną powietrzem wiejskiej chaty, wybudowanej przed laty przez jego dziada Shadaja i który krzyczał przeraźliwie na widok świata do którego został brutalnie wyciągnięty

Zdecydowanie za dużo którowania. "Na który" został wyciągnięty. Przed pierwszym "który" - przecinek.
Pogrubione można spokojnie wyrzucić jako wyrazy nic niewnoszące.


Zgodzę się z "którowaniem", jednak pogrubione wyrazy muszą zostać w tekście. Bez tego typu z pozoru niepotrzebnych wtrąceń, tekst traci na klimacie.

Zaqr pisze:Cytat:
znad Rzeki Błękitnej


Również nazewnictwo musi pozostać takie, a nie nie inne, bo również tyczy się to klimatu w jakim utrzymana jest cała historia.

Zaqr pisze:Cytat:
Piątego dnia, licząc od zbiorów pszenicy

Brakuje wprowadzenia czasu: wiemy, że po zbiorach pszenicy, ale nie wiemy jak umieścić to czasowo w opowiadaniu.


Tutaj nie mogę się zgodzić. Celowo czas podany w tym miejscu to " 5 dni od zbiorów", bo w "rozdziale" o drugim bracie mowa jest o pojawieniu się smoka na krótko przed żniwami. Niestety nie mogę tu za bardzo operować godzinami. Staram się też unikać określania dni czy miesięcy, aby utrzymać klimat na jakim mi zależy.

Zaqr pisze:lecz on nie trwonił pieniędzy na nic, poza tym co najbardziej potrzebne.

nie trwonił pieniędzy. Kropka. I tyle, bo znaczenie pozostanie takie samo, nie będzie masła maślanego.


Wykreślając "poza tym co najbardziej potrzebne", fragment ten straci sens. Mówiąc inaczej, będzie to zbyt duże niedopowiedzenie.

Zaqr pisze:Cytat:
pałacem jaki ludzkie oko widziało.

Nie kończ zdań czasownikiem, to zły nawyk.


W tekstach pisanych "innym językiem" nigdy tego nie robię. Tutaj szyk zdania musi również wpasować się w "klimat". Tak więc jest to zabieg celowy.

Zaqr pisze:Cytat:
posprzeczali się po pijaku o kobietę i jeden obił drugiemu oko

Czyli bił tylko w oko? Raczej "podbił".


Kiedyś używało się zwrotu "obić komuś oko". Znowu celowy zabieg.

Zaqr pisze:Cytat:
Za trzy dni wrócił ponownie i tak dalej, przez kolejne dni.

Brzmi to tak, jakby narrator znudził się tym, co mówi.


Wspominałam już w jakimś poście, że to zdanie mi się nie podoba, ale bardzo ładnie je określiłeś :mrgreen:. Całkiem je przerobie.

Zaqr pisze:Cytat:
że to nie strach przed wielkim smoczyskiem odwiódł Radona od wspólnej walki, a zwykła zachłanność

Szyk: buduj zdania tak, żeby czytało się je płynnie i były zrozumiałe.
że to nie strach przed wielkim smoczyskiem, lecz zwykła zachłanność, odwiodła Radona od wspólnej walki.


Bardzo dobra sugestia. Dzięki.

Zaqr pisze:Cytat:
ale słyszał z różnych ust

Dosyć...charakterystyczne określenie.


Bo i język tekstu dość charakterystyczny.

Zaqr pisze:Musisz pracować dużo nad warsztatem: styl, słownictwo, interpunkcja (interpunkcja jest najłatwiejsza).


Dla mnie interpunkcja to istny koszmar ( mimo iż zdarzyło mi się studiować filologię :roll: ). W jej kwestii jestem wyjątkowo oporna i wspominałam o tym już na krótko po zarejestrowaniu się na forum. Zresztą... cały czas o tym mówię :mrgreen: .

Zaqr pisze:Motyw walki ze smokiem był przemielony już wielokrotnie.


Wiem to doskonale. Tekst powstał pod wpływem nagłego pomysłu (głównie chodzi w tym wszystkim o zakończenie, bo smok jest jedynie jednym z wielu możliwych środków/wypełniaczy)

Nie piszę tego w obronie, ale troszkę nie zrozumiałeś chyba założeń tekstu, stąd niektóre twoje sugestie i poprawki. Z całą resztą się jak najbardziej zgodzę.
Stwierdziłam, że zrobię z tego opowiadanie, bo pisanie czegoś dłuższego takim językiem, byłoby zbyt męczące. Wolę zwyczajny, prosty język, bo łatwo mi się nim operuje i daje mi on więcej możliwości. Powyższy tekst można nazwać "osobistym eksperymentem". Niemniej jednak dzięki za kilka trafnych spostrzeżeń i wskazanie błędów.

Pracuję obecnie nad dwiema długaśnymi powieściami ( Jedna z nich mogłaby ciągnąć się w nieskończoność... W sumie druga też jakby się człowiek uparł. ) i to na nich głównie się skupiam. Tym bardziej, że przedstawiają one dwa zupełnie odrębne gatunki (ale język jest prostszy ;D )



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4308
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » śr 02 kwie 2014, 10:46

Tekst ma już dwie weryfikacje, więc zgłaszam się w jednej tylko sprawie:
Mandragora pisze:Zaqr napisał/a:
Cytat:
Piątego dnia, licząc od zbiorów pszenicy

Brakuje wprowadzenia czasu: wiemy, że po zbiorach pszenicy, ale nie wiemy jak umieścić to czasowo w opowiadaniu.


Tutaj nie mogę się zgodzić. Celowo czas podany w tym miejscu to " 5 dni od zbiorów", bo w "rozdziale" o drugim bracie mowa jest o pojawieniu się smoka na krótko przed żniwami.


Zbiory to miara czasu mało precyzyjna. W tej samej okolicy, a nawet w tej samej wsi, nie zaczynają się tego samego dnia. Gospodarze różnie oceniają dojrzałość zboża. Do tego, u jednych całe żniwa mogą zakończyć się w ciągu jednego dnia, u innych - w zależności od wielkości pola - będą trwać kilka dni. Tak więc, czas zbiorów w takiej małej społeczności może obejmować tydzień, albo i więcej. I z tym dość nieokreślonym okresem skontrastowałaś precyzyjnie 5 dni. Od początku tych zbiorów, czy od końca? Można wyliczyć, na przykład, 5 dni od pierwszej/drugiej/trzeciej letniej pełni, albo od nowiu, gdyż pełnia czy nów przypadają na jeden, ściśle określony dzień. Natomiast jeśli pierwszy człon tej miary jest mało precyzyjny, rozciągnięty w czasie, to drugi musi się do niego dostosować. W kilka dni po zakończeniu zbiorów pszenicy... Wtedy nic nie zgrzyta. Bo tak naprawdę, czy dla rozwoju akcji ma jakieś znaczenie, że ów list dotarł do adresata akurat w pięć dni po czymś tam, a nie w sześć czy siedem?


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1115
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » śr 02 kwie 2014, 10:52

Wykreślając "poza tym co najbardziej potrzebne", fragment ten straci sens. Mówiąc inaczej, będzie to zbyt duże niedopowiedzenie.

Tylko że wtedy zostanie Ci trwonienie pieniędzy na najpotrzebniejsze rzeczy, co jest bezsensowne.

powieściami ( Jedna z nich mogłaby ciągnąć się w nieskończoność... W sumie druga też jakby się człowiek uparł. )

Nie wstawiaj pauz po otwarciu i przed zamknięciem nawiasu (nawias).



Awatar użytkownika
Mandragora
Pisarz osiedlowy
Posty: 242
Rejestracja: wt 24 wrz 2013, 11:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Postautor: Mandragora » śr 02 kwie 2014, 11:06

Rubia pisze:Natomiast jeśli pierwszy człon tej miary jest mało precyzyjny, rozciągnięty w czasie, to drugi musi się do niego dostosować. W kilka dni po zakończeniu zbiorów pszenicy...


To bardzo ciekawa sugestia. Dobrze to wszystko wyłożyłaś. Postaram się zmienić ten fragment.

Zaqr pisze:Cytat:
powieściami ( Jedna z nich mogłaby ciągnąć się w nieskończoność... W sumie druga też jakby się człowiek uparł. )

Nie wstawiaj pauz po otwarciu i przed zamknięciem nawiasu (nawias).


Wstawiłam nawiasy dalej, żeby lepiej było widać zdanie w środku :mrgreen:. Monitor w pracy ma okropną rozdzielczość i wydaje mi się czasami, że nic nie widać kiedy jak jedno jest obok drugiego :mrgreen:. Zdarza mi się też nieraz przypadkiem nacisnąć spację otwierając nawias, a później nie zwracam na to uwagi i wygląda to niestety brzydko (i jest niepoprawne).




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości