"Leśna kraina" [fantastyka]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
magicznykox
Szkolny pisarzyna
Posty: 40
Rejestracja: wt 21 sty 2014, 10:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

"Leśna kraina" [fantastyka]

Postautor: magicznykox » śr 05 mar 2014, 22:07

Chaos opowieści pozwolę sobie wytłumaczyć tym, że jest to streszczenie mojego niedzielnego snu. Z kolei błędy chciałabym wytłumaczyć moim zmęczeniem i... gimnazjalnym wiekiem (żałośniejszej wymówki nie było?).
Nie wiedziałam, który opisać sen. Finałowa bitwa rozegrała się pomiędzy snem o lesie (czyli o tym poniżej), a o wyjeździe na Karaiby wraz z One Direction i Adam'em Sandler'em.
***
Był wyjątkowo ciepły poranek. Moja rodzina żyła w innej rzeczywistości, nie rozumiała tego, co działo się właśnie na świecie. Jakby nigdy nic wyruszyliśmy do babci. Dom babci znajdował się na typowej wsi: odgłosy świń, krów i niekorzystny zapach gnoju znajdującego się na polu. W zasadzie nie było tam nic atrakcyjnego... poza lasami. Było tam wiele, wiele lasów! Zazwyczaj chodziliśmy tylko do jednego, do lasu naszego dziadka, ale tym razem nie. Tym razem nabrała nas chęć wyruszenia do miejsca nam jeszcze nieznanego.
W drodze do tajemniczego miejsca na dróżce stały dwie tajemnicze postacie. Opowiedzieli nam coś na kształt legendy. Mówili, że... jest tam coś niepokojącego i strasznego. Każdy kto się tam wybrał - nigdy już nie wrócił.
Moja rodzina, z wyjątkiem mnie i brata, nie uwierzyła w tajemniczą historię. Ja nawet chwilę nie wątpiłam w wiarygodność tych słów. Chciałam ich powstrzymać. Powstrzymać przed tym złem, ale nie wiedziałam JAK tego dokonać i przed CZYM ich uchronić. Rodzina mnie zignorowała, a ja wraz z bratem postanowiliśmy wrócić do domu babci, podczas gdy reszta rodziny w drodze do lasu śmiała się rubasznie. Minęło kilka minut, potem kilka godzin, potem pół dnia.
Postanowiliśmy wyruszyć z bratem w podróż do lasu, jednak to co zobaczyliśmy... mogło wywołać traumę do końca życia. Mieliśmy łzy w oczach, a nasze serca przepełnił strach i chęć odwrotu, ale nie... nie zawróciliśmy. Nie mieliśmy dokąd wrócić... Zgłosić to na policję? Ha, wolne żarty. Nawet nikt nie przejął by się kolejnym zgłoszeniem... Świat był w panice, większość szykowało się na to najgorsze - zagładę, a inni nie brali sytuacji na poważnie, uważali dziejące się wydarzenia za kiepski suchar.
Gdy już znaleźliśmy się w środku lasu, przez pierwsze kilka chwil podziwialiśmy krajobraz otoczenia - wszędzie dookoła żółte, czerwone oraz brązowe liście. Nagle mój brat wdepnął w coś (to nie to co myślicie). To nie był kamień. Z sterty liści wynurzyła się ogromna bestia, przypominająca trochę smoka, to nie był smok. To na pewno nie był smok. To przez tą inwazję kosmitów... Podrzucili trochę jaj dydoli - jaszczurek-mutantów.
Obok łba monstrum leżały szczątki zwierząt, ludzi zaliczających się do tej grupy także, oraz dydolskie jaja. Nie... To coś... Ach, uciekałam ile sił w nogach! Mimo że on wołał... Mój brat wołał mnie o pomoc, a ja? Zostawiłam tam go i uciekłam. Tchórz. Byłam totalnym tchórzem, ale co ja mogłam zrobić... Dydol zjadł mojego brata. Wnioskuję to po tym, że nawoływanie o pomoc i jęki ucichły.
Uciekając na północ nagle przewróciłam się i rozdarłam kolano o kamień. Nie wstawałam, nie miałam po co. Po godzinie leżenia usłyszałam delikatny szelest liści. Gdy odwróciłam się do tyłu, ujrzałam przystojną sylwetkę mężczyzny. Facet był ubrany w biały kombinezon z przyczepionymi różnymi gadżetami. Nagle powiedział coś do mikrofonu przy kapturze. Nie mówił po polsku, mówił trudnym do zrozumienia (jak dla mnie) angielskim językiem. Miał taki... amerykański akcent. Mężczyzna kucnął obok mnie i patrzył na mnie, jak na kosmitę. Po chwili przyszła blondynka również w takim samym stroju, a za jej plecami stało 10 tak samo ubranych facetów. Nie było widać ich twarzy, bo mieli na sobie maski przeciwgazowe.
Kobieta wyjęła z kieszeni nóż i zaczęła nim wymachiwać mi przy twarzy. Kazałam jej przestać, gestami rąk prosiłam ją o zatrzymanie się, ale nic. Babsztyl się zaczął tylko śmiać i żartował sobie ze mnie tym swoim rwanym, brytyjskim akcentem.
Po okołu 5 minutach facet bez maski przeciwgazowej kazał jej przestać, a ona obrzuciła go wulgarnymi przezwiskami. Następnie facet... pocałował namiętnie blondynkę. Nie wiedziałam co się dzieje. Czułam się jak myszka w towarzystwie kotów, ale żadnych tam kociaków, to były kocury!
Potem powiedziano mi: "Nie zjemy cię". No i zanieśli mnie do swojej siedziby. Do cudownego, pięknego leśnego miasta. Moje oczy były zafascynowane widokiem, który miałam zaszczyt widzieć.
Następnie usłyszałam nieprzyjemne nawoływanie:
- Julia! Wstawaj! Do szkoły! - krzyczała budząca mnie mama zabierająca mi poduszkę.
Ostatnio zmieniony pn 07 kwie 2014, 18:40 przez magicznykox, łącznie zmieniany 2 razy.


Słowo jest czymś więcej niż tym, co mówisz i tym, co piszesz. Słowo jest tym, czym jesteś. - Phil Bosmans

Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » czw 06 mar 2014, 16:48

Twoja nieporadność językowa mnie rozbawiła. Po prostu muszę się śmiać, bo inaczej zamorduję i pójdę siedzieć, a życie na wolności mi miłe. No, lubię je po prostu.

magicznykox pisze:Jakby nigdy nic wyruszyliśmy do babci.

Jak gdyby nigdy nic - zapamiętaj i zastosuj.

magicznykox pisze: niekorzystny zapach gnoju
znajdującego się na polu.

Ładny rym, ale to nie poezja, więc staraj się unikać. Jak to zlikwidować? Najprościej zmienić liczbę rzeczownika pole.

magicznykox pisze:W zasadzie nie było tam nic atrakcyjnego... poza lasami. Było tam wiele, wiele lasów! Zazwyczaj chodziliśmy tylko do jednego, do lasu naszego dziadka, ale tym razem nie.

Za dużo lasów.

magicznykox pisze:Tym razem nabrała nas chęć wyruszenia do miejsca nam jeszcze nieznanego.

Wyrażenie:
nabrać na coś chęci -> nabraliśmy chęci na spacer do nieznanego jeszcze miejsca
nabrać się na coś ->nabraliśmy się na jej chęci
mieć na coś ochotę ->mieliśmy ochotę na miejsce nieznane

magicznykox pisze:Tym razem nabrała nas chęć wyruszenia do miejsca nam jeszcze nieznanego.
W drodze do tajemniczego miejsca na dróżce stały dwie tajemnicze postacie

Masło maślane. Po co powtarzać informacje? Myślisz, że to konieczne? Wyrzuć do tajemniczego miejsca i przeczytaj. Coś jest niejasne? Nie. Wiemy, dokąd poszli.

magicznykox pisze:W drodze do tajemniczego miejsca na dróżce stały dwie tajemnicze postacie. Opowiedzieli nam coś na kształt legendy. Mówili, że...

Stały dwie postacie, które opowiedzieli i mówili? Nie! Stały dwie postacie, które opowiedziały, mówiły! Panna Gramatyka się kłania i do tańca prosi.

magicznykox pisze:Opowiedzieli nam coś na kształt legendy. Mówili, że... jest tam coś niepokojącego i strasznego. Każdy kto się tam wybrał - nigdy już nie wrócił.

Za dużo tamów i cosiów. Uważaj z zaimkami.
Rzecz druga - treść powyższych zdań można zmieścić w jednym: Opowiedzieli straszną legendę: z tego lasu nie wrócił nikt, kto się do niego wybrał.
Można zmieścić w dwóch: Opowiedzieli nam legendę o czymś wielkim, strasznym i nienazwanym, które mieszkało w lesie. Nie wrócił nikt, kto di niego wszedł.
Ułóż kilkanaście wersji tego motywu. Spróbuj! To bardzo kształcące. Pozwala rozwijać język i obrazowanie. A Tobie potrzeba ćwiczeń i wiedzy o tym, jak tworzyć poprawne zdania. Czyli, podsumowując, zatrzymujemy się na poziomie bardzo podstawowym - budowa zdania, łączenia zdań w akapity, bez powtórzeń, nadmiaru zaimków.

Długa przed Tobą droga na literacki Parnas. Życzę powodzenia.

Przeczytałam dwa akapity i nie mam ochoty na więcej. "Leśna kraina" napisana jest, co tu kryć, słabo.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
magicznykox
Szkolny pisarzyna
Posty: 40
Rejestracja: wt 21 sty 2014, 10:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: magicznykox » pt 07 mar 2014, 14:36

Bardzo Ci dziękuję za szczerą opinię ;D


Słowo jest czymś więcej niż tym, co mówisz i tym, co piszesz. Słowo jest tym, czym jesteś. - Phil Bosmans

Awatar użytkownika
Darkpoet68
Zarodek pisarza
Posty: 22
Rejestracja: ndz 02 lut 2014, 14:04
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Darkpoet68 » pt 07 mar 2014, 16:59

Nie rozumiem, dorapa, jak możesz tak napisać gimnazjalistce. Możesz być pewna, że kiedy twoje ośmioletnie dziecko będzie grało w swoim pierwszym przedstawieniu, przyjdę z torbą jajek i pomidorów, zwyzywam je i upewnię się, żeby pamiętało o tym przez całe życie.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1388
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » pt 07 mar 2014, 18:09

Ad. Darkpoet68
Jestem oburzony Twoim postem i absolutnie niedopuszczalną formą bezzasadnej pseudokrytyki ocierającej się o groźby karalne. Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek na tym Forum zachował się w tak bezprzykładnie arogancki i przekraczające wszelkie normy netykiety sposób.

Przepraszam za off - top, ale sądzę, że wyjątkowość sytuacji jest wystarczającym usprawiedliwieniem.



Awatar użytkownika
Darkpoet68
Zarodek pisarza
Posty: 22
Rejestracja: ndz 02 lut 2014, 14:04
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Darkpoet68 » pt 07 mar 2014, 19:05

Ale ja tylko stanąłem w obronie dziecka. Gdyby był to dział "tutaj obrażamy dzieci dla podniesienia swojej niskiej samooceny", nigdy zwróciłbym dorapie uwagi.



Awatar użytkownika
Bron
Dusza pisarza
Posty: 417
Rejestracja: wt 26 mar 2013, 15:42
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Jasło
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bron » pt 07 mar 2014, 19:28

Każdy ma prawo do własnej opinii, rzecz jasna w granicach rozsądku. Nie zapominajmy jednak o regulaminie. To nie miejsce na posty nie związane z weryfikacją tekstu, więc na moim poście offtop ma się skończyć. Jeśli chcecie kontynuować tę rozmowę to piszcie do siebie na PW (prywatna wiadomość) lub załóżcie osobny temat o krytyce.


"Laugh and the world laughs with you, weep and you weep alone." Ella Wheeler Wilcox

Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » pt 07 mar 2014, 19:32

Dziecku nic nie grozi. A gimnazjalista to już nie małe dziecko, tylko świadomy pewnych rzeczy młody człowiek. Dałam temu człowiekowi konkretne wskazówki, wie na co zwracać uwagę. Będzie pracować. Czytanie opinii o własnych błędach zawsze jest bolesne, ale można się na tym uczyć, doskonalić swoją wiedzę i umiejętności. Sama to robię.

Proponuję, byś zamiast polemiki z moimi opiniami, wystawił własną ocenę tego tekstu. To uczciwsze wobec autorki.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1388
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » pn 07 kwie 2014, 18:39

Mówili, że... jest tam coś niepokojącego i strasznego.

Skoro powiedziałeś już tyle, to wypadałoby przedstawić tę historię.

Moja rodzina, z wyjątkiem mnie i brata, nie uwierzyła w tajemniczą historię. Ja nawet chwilę nie wątpiłam w wiarygodność tych słów.

Brakuje motywacji, zarówno rodziny, jak i narratora.

Moja rodzina, z wyjątkiem mnie i brata, nie uwierzyła w tajemniczą historię. Ja nawet chwilę nie wątpiłam w wiarygodność tych słów. Chciałam ich powstrzymać. Powstrzymać przed tym złem, ale nie wiedziałam JAK tego dokonać i przed CZYM ich uchronić. Rodzina mnie zignorowała, a ja wraz z bratem postanowiliśmy wrócić do dobabci, podczas gdy reszta rodziny w drodze do lasu śmiała się rubasznie.

Trzy razy „rodzina”' to stanowczo zbyt dużo.

uważali dziejące się wydarzenia za kiepski suchar.

„kiepski suchar” nie jest dobrym porównaniem.

Gdy już znaleźliśmy się w środku lasu, przez pierwsze kilka chwil podziwialiśmy krajobraz otoczenia - wszędzie dookoła żółte, czerwone oraz brązowe liście.

Idziecie na ratunek rodzinie, macie łzy w oczach i podziwiacie przez kilka chwil krajobraz? I to jeszcze – jak się za chwilę okaże – w stanie śmiertelnego zagrożenia?

Nagle mój brat wdepnął w coś (to nie to co myślicie).

W nawiasie – niepotrzebne.

sterty liści wynurzyła się ogromna bestia, przypominająca trochę smoka, to nie był smok.

...trochę smoka. Ale to nie był smok.

Obok łba monstrum leżały szczątki zwierząt, ludzi zaliczających się do tej grupy także, oraz dydolskie jaja.

To tyle, tego było i niespodziewanie wdepnął? Nie widział?

mówił trudnym do zrozumienia (jak dla mnie) angielskim językiem. Miał taki... amerykański akcent.

Skoro to był dla Ciebie trudny do zrozumienia język, to jak rozpoznać jego akcent?

10 tak samo ubranych facetów.

10 , 5 – należy napisać słowem.

Kazałam jej przestać, gestami rąk prosiłam ją o zatrzymanie się, ale nic.

Skoro Ty leżałeś, to ona nie mogła biec ani iść, więc co z tym zatrzymaniem się?
„ale nic” - nie do przyjęcia.

Babsztyl się zaczął tylko śmiać i żartował sobie ze mnie tym swoim rwanym, brytyjskim akcentem

Znowu określenia akcentu języka, którego zdaje się nie znasz.

- Julia! Wstawaj! Do szkoły! - krzyczała budząca mnie mama zabierająca mi poduszkę.

No cóż, zakończenie nie jest oryginalne.
Inaczej mówiąc: zbędne. To, że to co przedstawiasz jest opisem snu, winno wynikać z tekstu.

To nie jest udany tekst. Musisz dużo czytać i ćwiczyć pisanie.

Poza tym, nie wygląda to tylko na opis snu. Sny żądzą się też swoimi prawami i ktoś, kto je kiedyś zapisywał (a ja to robiłem), wie, że nie wszystko co się napisze, może być snem. Sądzę, że podłożem Twojej historii jest rzeczywiście sen, ale postanowiłaś go uporządkować i upiększyć – w najlepszej intencji zresztą – nadać mu znaną Ci formę opowiadania. I to dało zły efekt. Powinnaś zrobić to bardziej naturalnie, reportażowo, nie bać się dziwactw, wewnętrznych sprzeczności i absurdów logicznych, owszem, przedstawiasz takie, ale one nie wyglądają na senna wizję, a obrana przez Ciebie forma nie daje właściwie możliwości dodatkowego wyjaśnienia tego w trakcie. One ukształtują nastrój i określą treść. To winno być szczere i spontaniczne. Wówczas nawet język i słownictwo, nie mówiąc o formie, stają się specyficzne, mają inny charakter niż tradycyjny opis, co prawda nie zawsze to wygląda dobrze, jest to trudna sztuka, ale to już inna sprawa.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości