Elfy nie lubią mieszańców i krasnoludów

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Monivrian
Dusza pisarza
Posty: 425
Rejestracja: sob 01 paź 2011, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Elfy nie lubią mieszańców i krasnoludów

Postautor: Monivrian » śr 19 lut 2014, 23:00

____– Panie, otrzymałem wiadomość od naszego sojusznika. Właśnie do nas zmierza– powiedział cicho wysoki czarnowłosy elf odziany w skórzany pancerz. – Dotrze do lasu Morgtard jeszcze dziś po południu.
____Gwardzista klęczał na chłodnej kamiennej posadzce kilka metrów od stojącego przy oknie wysokiego, barczystego mężczyzny, którego okrywała czarna, pełna zbroja płytowa. Lekki wiatr delikatnie kołysał szkarłatnym płaszczem, zwisających z ramion tajemniczego wojownika. Po spiczastych uszach wystających spod kosmyków atramentowo-czarnych włosów łatwo dało się stwierdzić, że był elfem podobnie jak jego sługa.
____Mężczyzna powoli odwrócił się od okna. Miał przystojną bladą, pociągłą twarz o delikatnie zarysowanych kościach policzkowych. Jego wargi wygięły się w pełnym zadowolenia uśmiechu, jakby oczekiwał tej wiadomości już od bardzo dawna. Narvedril, przywódca Darkensaithe wygnanych przez elfów z wysokiego rodu nie krył radości z dobrych wieści. Już wiedział, że powoli zbliżał się upragniony dzień zapłaty za wszystkie upokorzenia, jakich doznał jego lud od dnia opuszczenia Tridoru.
____– To doskonała wiadomość, Morgnirze – powiedział cicho elf. – Już niedługo wyruszymy z naszym sojusznikiem do Tridoru i odzyskamy należne nam miejsce, a ci, którzy doprowadzili do naszego wygnania zawisną na palach na murach miasta. Możesz wstać, mój wierny sługo i przyjacielu. Nie zasługujesz na to, by klęczeć u mych stóp. Zasługujesz na coś lepszego.
____Morgnir bez wahania podniósł się z klęczek, uśmiechając się lekko.
____– Wszystko przebiega zgodnie z planem, mój panie. Jeszcze dziś zobaczysz się ze swoim agentem, tak przynajmniej twierdzą moi informatorzy.
____– Mam taką nadzieję. – W głosie elfiego lorda zadźwięczała stal. – Ten elf wysokiego rodu jest naszą jedyną nadzieją na dostanie się w skrycie do Tridoru i zabicia ich króla. Zbyt długo tkwimy w tym przeklętym zamczysku w głębi Morgdart, bezsilnie przeżuwając upokorzenie i trawiące nas każdego dnia coraz większe pragnienie zemsty. Pora na czyny. Przekaż naszym informatorom, że nie mogą się ani razu pomylić, bo to będzie ostatnia rzecz, jaką uczynią w tym życiu.
____– Ten elf, lordzie, powiedział jeszcze coś.
____– Cóż takiego? – spytał Narvedril, unosząc brwi.
____Wargi Morgnira wykrzywiły się w drapieżnym, złowrogim uśmiechu.
____– Nim pójdziemy na Tridor, jeszcze w tym lesie będzie dla nas czekała doskonała zabawa. Mamy do uśmiercenia drowa, krasnoluda, ludzką kobietę i dwa odrażające mieszańce. – Twarz Darkensaithe przybrała pełen obrzydzenia grymas. – Jeden z tych mieszańców do pół-elf, pół-krasnolud, prawdopodobnie jedyny żyjący na tym świecie.
____Narvedril prychnął z pogardą, czując odrażę na myśl, że elf mógł się połączyć z krasnoludem i że z tego związku mógł powstać tak zgniły i cuchnący owoc. Darkensaithe, podobnie jak elfy wysokiego rodu, bardzo dbały o czystość krwi. Nie cofali się przed niczym, by ją zachować, byli gotowi nawet uśmiercić kobietę w ciąży. Narvedril był pewien, że zabije pół-krasnoluda bez wahania, a nawet z uśmiechem na ustach.
____– Odrażający mieszaniec zginie powolną i bolesną śmiercią – rzekł z okrutnym uśmiechem czarny elf. – Podobny los spotka jego towarzyszy, zwłaszcza drugiego mieszańca i drowa. Dziękuję ci za te wieści, Morgnirze, możesz odejść. Przekaż naszym najlepszym wojownikom, że za godzinę mają być gotowi. Zamierzam wyruszyć z nimi na małe polowanie i spotkać się z naszym agentem.
____Morgnir złożył władcy Darkensaithe dworny ukłon i opuścił komnatę.

.........

____Narvedril zmrużył oczy, patrząc intensywnie na wąską ścieżkę biegnącą między ciasno rosnącymi drzewami. Droga przed nim i kilkoma jego najlepszymi wojownikami wciąż była pusta, jednak Darkensaithe nie obawiał się. Wiedział, że prędzej czy później jego sojusznik stawi się przed jego obliczem. Elf wysokiego rodu na pewno już szukał odpowiedniego argumentu, aby odłączyć się od towarzyszących mu najemników, którzy i tak już wkrótce mieli się powoli żegnać z życiem. Elfi lord spokojnie oparł się o pień, przymykając na chwilę powieki, nie musząc się martwić o swe bezpieczeństwo, gdyż gwardziści i wojownicy z pewnością o nie zadbają. Niespodziewanie ciszę panującą w mrocznym lesie zagłuszył zbliżający się w stronę czarnych elfów tętent końskich kopyt. Narvedril niespiesznie rozchylił powieki, wyginając wargi w szerokim uśmieszku.
____– Już tu jest – wyszeptał tak cicho, że nawet stojący najbliżej niego, Morgnir nie dosłyszał tych słów. – Wiedziałem, że się na nim nie zawiodę. W końcu jemu też od dawna zależało na tym, by zmienić panujący w Tridorze porządek.
____– Panie, widziałem białego konia z jeźdźcem na grzbiecie! – Do władcy Darkensaithe podbiegł zwiadowca. Skłonił się nisko i dysząc ciężko, kontynuował: – To elf wysokiego rodu. Całkiem możliwe, że to ten, na którego czekasz.
____Narvedril pokiwał tylko głową w całkowitym milczeniu, po czym odprawił zwiadowcę gestem dłoni.
____Odgłos końskich kopyt uderzających o ziemię był słyszalny coraz wyraźniej w miarę jak zbliżał się coraz bardziej w stronę Darkensaithe. Z mroku lasu powoli wyłonił się biały koń z jeźdźcem na grzbiecie. Mężczyznę siedzącego w siodle okrywał długi, czarny płaszcz. Nieznajomy zatrzymał wierzchowca tuż przed władcą czarnych elfów. Szybkim ruchem wyjął stopy ze strzemion, po czym zsunął się lekko z siodła. Dłoń okryta czarną rękawicą zacisnęła się na cuglach.
____– Witaj, Narvedrilu, panie mój. – Chłodny, melodyjny głos, dobiegający z ciemności pod kapturem. Nieznajomy uklęknął przed Darkensaithe na jedno kolano, pochylając głowę w poddańczym pokłonie.
____Narvedril chwilę przypatrywał się klęczącej przed istocie w czerni z góry. Na jego wargach odmalował się szyderczy uśmieszek. Zawsze pochlebiała mu świadomość posiadania tak służalczego robaka, w jakiego zmieniał się jego sojusznik, gdy tylko Darkensaithe był w pobliżu.
____– Możesz powstać – powiedział w końcu czarny elf chłodnym głosem. – Nie spieszyłeś się z powrotem tutaj. Gdybyś nie miał niczego na swoją obronę, zabiłbym cię za to tu i teraz. Ale ostatecznie nie zawiodłeś mnie, Faerionie.
____Elf powoli podniósł się z klęczek, szybkim ruchem zrzucając głowy kaptur. Kaskada białych włosów opadła na jego ramiona. W jego oczach tlił się groźny blask, a także pokora wobec Darkensaithe, któremu dawno temu, wiedziony obietnicami władzy i potęgi, złożył wieczystą przysięgę wierności. Od tamtego czasu bezwzględnie wykonywał rozkazy czarnego elfa. Torturował niewinnych i zabijał dla niego, choć wiele razy prawie znienawidził samego siebie za okrutne czyny, do jakich się dopuszczał. Tylko pragnienie władzy nad Tridorem wciąż trzymało go przy zdrowych zmysłach.
____– Panie, długo wędrowałam w dalekie strony kontynentu, jak również wiele razy musiałem unikać innych elfów wysokiego rodu i zabijać tych, którzy poznali moją mroczną tajemnicę. Przy okazji przesłuchiwania ich odkryłem słabe punkty murów Tridoru, przez które twoja armia zdoła się wedrzeć do miasta. Najemnicy, którzy mi towarzyszyli podczas drogi tutaj, nie zdają sobie sprawy, że ściągnąłem ich tu na śmierć. Zasługują na nią tak samo, jak każdy nędzny człowiek, drow, krasnolud, mieszaniec i nasi nędzni kuzyni, elfy leśne. To ścierwo, które plugawi naszą krew i odbiera należne nam terytorium. Wracając do naszej grupy najemników: obozują pół godziny drogi stąd. Jednak zanim wyruszymy, potrzebuję innego konia. Nevrildetria i jej ludzie bez trudu rozpoznają mojego wierzchowca podczas ataku. Czarny płaszcz założyłem w drodze tutaj, żeby nikt niewłaściwy mnie nie rozpoznał.
____– I dostaniesz innego wierzchowca, mój wierny sługo – odpowiedział z uśmiechem Narvedril. – Przynosisz mi ciekawe wieści, które z pewnością pomogą nam podczas szturmu.
____Gestem ręki przywołał sługę. Drobny Darkensaithe niespiesznie zbliżył się do lorda i Faeriona prowadząc obok siebie wielkiego karosza. Zatrzymał się przed nimi. Podał lejce elfowi wysokiego rodu, po czym odebrał od niego białego wierzchowca, którego następnie poprowadził na bok.
____Narvedril po chwili milczenia, ponownie przemówił:
____– To prawda, że po świecie krąży pół-elf, pół-krasnolud.
____Faerion splunął na trawę. Jego twarz wyrażała tylko pogardę i obrzydzenie na wspomnienie najemnika, z którym musiał spędzić prawie cztery godziny drogi.
____– Niestety, panie, to prawda. Tacy jak on, nie powinni w ogóle przychodzić na ten świat.
____– Prowadź, Faerionie, do miejsca, gdzie ta nędzna zbieranina ścierwa rozłożyła obóz.
____Elf skłonił się nisko.
____– Jak sobie życzysz…
Ostatnio zmieniony pn 24 lut 2014, 16:24 przez Monivrian, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4276
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » czw 20 lut 2014, 10:12

Monivrian pisze:_– Panie, otrzymałem wiadomość od naszego sojusznika. Właśnie do nas zmierza– powiedział cicho wysoki czarnowłosy elf odziany w skórzany pancerz. – Dotrze do lasu Morgtard jeszcze dziś po południu.
____Gwardzista klęczał na chłodnej kamiennej posadzce

Wyrzuć tego gwardzistę. Zasadą jest, że ostatnią wypowiedź dialogu przypisujemy osobie, która jest podmiotem w pierwszym zdaniu kolejnego akapitu. Z kontekstu wynikałoby, że chodzi właśnie o wysokiego, czarnowłosego elfa. Gwardzista zdaje się sugerować, że to jakaś inna osoba.
Monivrian pisze:kołysał szkarłatnym płaszczem, zwisających z ramion

Bez komentarza.
Monivrian pisze: z ramion tajemniczego wojownika.

Że jest wojownikiem, wskazuje na to zbroja. A po czym rozpoznajemy, że jest również tajemniczy?
Monivrian pisze:Jego wargi wygięły się w pełnym zadowolenia uśmiechu,

A nie mogłabyś napisać po prostu: uśmiechnął się z zadowoleniem? Ostatnio te wyginające się wargi spotykam w co drugim tekście, w którym ktoś się uśmiecha albo krzywi. To jest dosyć irytująca maniera, jakby rzeczone wargi były obdarzone jakąś autonomią.
Monivrian pisze:Narvedril, przywódca Darkensaithe wygnanych przez elfów z wysokiego rodu nie krył radości z dobrych wieści.

A tu nie rozumiem: Darkensaithe zostali wygnani z wysokiego rodu przez elfów? Czy zostali wygnani przez elfów, którzy pochodzili z wysokiego rodu?
Monivrian pisze: Możesz wstać, mój wierny sługo i przyjacielu. Nie zasługujesz na to, by klęczeć u mych stóp. Zasługujesz na coś lepszego.

Nie zasługujesz na to = nie jesteś godny. A tu chyba powinno być: Zasługujesz na coś lepszego, niż klęczeć u mych stóp.
Monivrian pisze:Ten elf wysokiego rodu jest naszą jedyną nadzieją na dostanie się w skrycie do Tridoru i zabicia ich króla.

Zdanie koślawe, ale nawet gdyby było poprawne gramatycznie, lepiej byłoby napisać: ...nadzieją, że dostaniemy się skrycie do Tridoru i zabijemy króla. To jest bardziej zgodne z językiem mówionym.
Monivrian pisze:Zbyt długo tkwimy w tym przeklętym zamczysku w głębi Morgdart, bezsilnie przeżuwając upokorzenie i trawiące nas każdego dnia coraz większe pragnienie zemsty. Pora na czyny.

To brzmi jak fragment dziennika albo kroniki, ale nie rozmowy!
Monivrian pisze:Wargi Morgnira wykrzywiły się w drapieżnym, złowrogim uśmiechu.

No, znowu.
Monivrian pisze:Narvedril prychnął z pogardą, czując odrażę na myśl, że elf mógł się połączyć z krasnoludem i że z tego związku mógł powstać tak zgniły i cuchnący owoc.

Yyy... Ja bym tu jednak jakąś przedstawicielkę płci żeńskiej widziała, naprawdę.
Monivrian pisze:Narvedril był pewien, że zabije pół-krasnoluda bez wahania, a nawet z uśmiechem na ustach.
____– Odrażający mieszaniec zginie powolną i bolesną śmiercią – rzekł z okrutnym uśmiechem czarny elf.

Podobnie jak na początku: przecież to Narvedril wypowiedział to zdanie, więc po co jeszcze dodajesz, że czarny elf?

c.d.n.

[ Dodano: Czw 20 Lut, 2014 ]
W drugiej części jest podobnie.
Za bardzo komplikujesz sprawy proste, a właściwie nie mające znaczenia dla akcji i nie budujące opisu świata, w którym się ona rozgrywa. Jak tu:
Monivrian pisze:Narvedril zmrużył oczy, patrząc intensywnie na wąską ścieżkę biegnącą między ciasno rosnącymi drzewami. Droga przed nim i kilkoma jego najlepszymi wojownikami wciąż była pusta, jednak Darkensaithe nie obawiał się.

Te ciasno rosnące drzewa to, jak rozumiem, las?
Wiedział, że prędzej czy później jego sojusznik stawi się przed jego obliczem. Elf wysokiego rodu na pewno już szukał odpowiedniego argumentu, aby odłączyć się od towarzyszących mu najemników, którzy i tak już wkrótce mieli się powoli żegnać z życiem. Elfi lord spokojnie oparł się o pień, przymykając na chwilę powieki, nie musząc się martwić o swe bezpieczeństwo, gdyż gwardziści i wojownicy z pewnością o nie zadbają. Niespodziewanie ciszę panującą w mrocznym lesie zagłuszył zbliżający się w stronę czarnych elfów tętent końskich kopyt.

Nie znamy całej sytuacji, nie wiemy, z kim Narvedril ma się spotkać, a Ty nie ułatwiasz zadania. Że sojusznik jest równocześnie elfem wysokiego rodu mogłabyś spokojnie wyjaśnić wówczas, kiedy już się spotkają. Do tego wprowadzasz określenie elfi lord i nie wiadomo, jak ów lord ma się do elfów wysokiego rodu. Jakiś konflikt pomiędzy elfią arystokracją? A na końcu jeszcze ów tętent, który zbliża się w stronę czarnych elfów. W tej chwili ważne jest chyba to, że oni oczekują na czyjś przyjazd, a nie, że są akurat czarnymi elfami. O tym czytelnik wie z poprzedniego fragmentu i jeszcze nie zdążył zapomnieć.
Lepiej byłoby, gdybyś na początku zarysowała istotę owego konfliktu. Może bezpośrednio, w narracji odautorskiej, a może w formie rozmyslań Narvedrila. Bo tak, to wiemy, że są elfy wysokiego rodu i skonfliktowane z nimi czarne elfy, ale o co im właściwie chodzi? Trzy-cztery zdania, takie typowo historyczne tło dla wydarzeń bieżących, bardzo by się tu przydały. Chyba, że znalazło się to w tych fragmentach, które pominęłaś. W takim razie szkoda.
Monivrian pisze:Narvedril niespiesznie rozchylił powieki, wyginając wargi w szerokim uśmieszku.

Uśmieszek z natury swojej nie może być szeroki. Tym się różni od uśmiechu, że jest nikły, przelotny.
Monivrian pisze:Z mroku lasu powoli wyłonił się biały koń z jeźdźcem na grzbiecie.

Chyba jednak jeździec na białym koniu.
Monivrian pisze:– Witaj, Narvedrilu, panie mój. – Chłodny, melodyjny głos, dobiegający z ciemności pod kapturem. Nieznajomy uklęknął przed Darkensaithe na jedno kolano, pochylając głowę w poddańczym pokłonie.

Pomijam, że ni stąd, ni zowąd wprowadzasz równoważnik zdania. Ale: ciemność pod kapturem? To dementor z HP, albo inna zjawa, elf jest natomiast istotą, która powinna mieć twarz.
Monivrian pisze:Narvedril chwilę przypatrywał się 1. klęczącej przed istocie w czerni z góry. 2. Na jego wargach odmalował się szyderczy uśmieszek. Zawsze 3. pochlebiała mu świadomość posiadania tak służalczego robaka, w jakiego zmieniał się jego sojusznik, gdy tylko 4. Darkensaithe był w pobliżu.

1. Zrób coś z tą pokraczną konstrukcją.
2. W tak krótkim fragmencie mamy już cztery razy wargi, a po raz drugi - uśmieszek.
3. Niewielkie ma wymagania. A poważnie - chyba raczej pochlebiała mu myśl, że jego sojusznik, elf wysokiego rodu, zmienia się przed nim w służalczego robaka.
4. Kto to jest ten Darkensaithe, który był w pobliżu i miał taką moc przemieniania?

Jeżeli chodzi o fabułę, to trudno mi o niej cokolwiek napisać. Elfy walczące z innymi elfami i całą resztą plemion - no cóż, walka jest poniekąd wpisana w taką fantasy, więc dużo tu zależałoby od jej uzasadnienia. Natomiast w sposobie pisania - unikaj patosu. Tego pojawiania się przed obliczem albo odmalowywania się na wargach. Niech te elfy, nawet czarne, zachowują się w sposób bardziej naturalny. Uśmiechają się, krzywią i drwią. Niech nie przemawiają (zwłaszcza na leśnej ścieżce, do jednego słuchacza), lecz mówią, a stal niech nie dźwięczy w ich głosach. Wbrew pozorom, taka retoryka nie nadaje barwności tekstowi, lecz go obciąża.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Aktegev
Dusza pisarza
Posty: 583
Rejestracja: pn 06 gru 2010, 21:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: Elfy nie lubią mieszańców i krasnoludów

Postautor: Aktegev » czw 20 lut 2014, 11:56

Monivrian pisze:____– Panie, otrzymałem wiadomość od naszego sojusznika. Właśnie do nas zmierza– powiedział cicho wysoki czarnowłosy elf odziany w skórzany pancerz. – Dotrze do lasu Morgtard jeszcze dziś po południu.
____Gwardzista klęczał na chłodnej kamiennej posadzce kilka metrów od stojącego przy oknie wysokiego, barczystego mężczyzny, którego okrywała czarna, pełna zbroja płytowa. Lekki wiatr delikatnie kołysał szkarłatnym płaszczem, zwisających z ramion tajemniczego wojownika. Po spiczastych uszach wystających spod kosmyków atramentowo-czarnych włosów łatwo dało się stwierdzić, że był elfem podobnie jak jego sługa.
____Mężczyzna powoli odwrócił się od okna. Miał przystojną bladą, pociągłą twarz o delikatnie zarysowanych kościach policzkowych.

Ciężko się to czyta przez nadmiar dookreśleń, np. tutaj:
Monivrian pisze:powiedział cicho wysoki czarnowłosy elf odziany w skórzany pancerz.

zamiast koncentrować się na treści dialogu, która jest istotniejsza z punktu widzenia fabuły, moją uwagę rozprasza elf, bo wysoki, czarnowłosy i jeszcze w skórzanym pancerzu a do tego mówi cicho. Czy wygląd tego bohatera wpływa na przebieg fabuły? Moim zdaniem wystarczyłoby jedno określenie albo sam fakt, że nosił pancerz (co jest ważniejsze, jako że - jeśli dobrze zrozumiałam - szykują się do napaści na kogoś lub wojny).
Masz też manierę używania dookreśleń parami, a to sprawia, że tekst staje się monotonny.

Monivrian pisze:____– Ten elf, lordzie, powiedział jeszcze coś.
____– Cóż takiego? – spytał Narvedril, unosząc brwi.

Sztuczny dialog, szczególnie zapytanie czarnego elfa. Wystarczyłoby uniesienie brwi. Ogólnie odniosłam wrażenie, że postacie nie rozmawiają ze sobą tylko recytują swoje kwestie, które zresztą pełne są frazesów.

Monivrian pisze:Narvedril zmrużył oczy, patrząc intensywnie na wąską ścieżkę biegnącą między ciasno rosnącymi drzewami.

Monivrian pisze:Elfi lord spokojnie oparł się o pień, przymykając na chwilę powieki, nie musząc się martwić o swe bezpieczeństwo, gdyż gwardziści i wojownicy z pewnością o nie zadbają. Niespodziewanie ciszę panującą w mrocznym lesie zagłuszył zbliżający się w stronę czarnych elfów tętent końskich kopyt. Narvedril niespiesznie rozchylił powieki, wyginając wargi w szerokim uśmieszku.
____– Już tu jest – wyszeptał tak cicho, że nawet stojący najbliżej niego, Morgnir nie dosłyszał tych słów. – Wiedziałem, że się na nim nie zawiodę. W końcu jemu też od dawna zależało na tym, by zmienić panujący w Tridorze porządek.

Podczas czytania tak potykałam się o te "ące", że prawie orła wywinęłam ;). Znów nadmiar jednego środka wyrazu i znów tekst staje się ciężki i monotonny.
Tworzeniu napięcia zaś, nie pomagają słowa niespodziewanie, nagle itp. Poza tym jest napisane, że elfi lord czekał na sojusznika, nawet patrzył intensywnie na ścieżkę, dlaczego więc tętent kopyt był niespodziewany?

Monivrian pisze:Kaskada białych włosów opadła na jego ramiona. W jego oczach tlił się groźny blask, a także pokora wobec Darkensaithe,

Brzydkie powtórzenie, a wystarczyło zmienić pierwsze zdanie np. Kaskada białych włosów opadła mu na ramiona.
Groźny blask kłóci się z pokorą - te dwa uczucia raczej nie będą występowały jednocześnie. I czy pokora (za słownikiem PWN: 1. «świadomość własnej niedoskonałości», 2. «uniżona postawa wobec kogoś») może się tlić? Mam wątpliwości.

Ogólnie fragmenty odbieram raczej negatywnie. Mało odkrywczy pomysł podany w nieciekawy sposób. Utarte sformułowania (np. to wyginanie warg w uśmiechu), nadmiar patosu, sztywne dialogi (plus to, że bohaterowie mówią tak samo), brak emocji (rozterki wysokiego elfa, Faeriona, są zreferowane i nie jestem w stanie ich odczuć). Nie oczekuję od fantasy fajerwerków, ale albo jakieś łamanie schematów w warstwie pomysłu, albo tradycyjna formuła podana w niebanalny sposób. Niemniej powodzenia w dalszych próbach :)


"Kiedy autor powiada, że pracował w porywie natchnienia, kłamie." Umberto Eco

Miłek z Czarnego Lasu /film/

Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2836
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bartosh16 » czw 20 lut 2014, 12:20

Monivrian pisze:powiedział cicho wysoki czarnowłosy elf odziany w skórzany pancerz. – Dotrze do lasu Morgtard jeszcze dziś po południu.
____Gwardzista klęczał na chłodnej kamiennej posadzce kilka metrów od stojącego przy oknie wysokiego(1), barczystego mężczyzny(2)


1. Elfy z natury są wysokie. Chyba, że zadecydujesz inaczej, ale o tym też trzeba napomknąć.
2. Zawsze wydawało mi się, że termin "mężczyzna" odnosi się raczej do rasy ludzkiej.

Monivrian pisze:czarna, pełna zbroja płytowa.


No nie powiesz mi, że koleś chodzi na co dzień zakuty w 30 kg blachy?

Monivrian pisze:Darkensaithe


Jakbym słyszał syntezę Miecza Prawdy (Darken Rahl, serialowa wersja) i Wiedźmina (Aen seidhe). "Dark" - mroczny lub "Darken" - posępny, wzięte z angielskiego. Trafiłem?
Jeśli trafiłem, to raczej źle. W kwestii nazewnictwa trzeba się postarać, sięgnąć dalej niż język angielski, który zna tyle osób.

Monivrian pisze:Już wiedział, że powoli zbliżał się upragniony dzień zapłaty za wszystkie upokorzenia, jakich doznał jego lud od dnia opuszczenia Tridoru


A tu a propos tego, co pisała Rubia.
Myślę, że to jest dobry moment, żeby wstawić te 3-4 zdania na temat konfliktu między elfami.
Gdybym miał zgadywać, to strzelałbym, że pocięli się o czystość krwi. Strasznie na to cisną, więc mogłoby to być kością niezgody. Ale tego nie ma w tekście.
No i to pytanie, które narodziło się w mej głowie: jakie upokorzenia? Nic nie wiem o upokorzeniach. To się wyjaśnia potem?

Monivrian pisze:uż niedługo wyruszymy z naszym sojusznikiem do Tridoru i odzyskamy należne nam miejsce, a ci, którzy doprowadzili do naszego wygnania zawisną na palach na murach miasta. Możesz wstać, mój wierny sługo i przyjacielu. Nie zasługujesz na to, by klęczeć u mych stóp. Zasługujesz na coś lepszego.


Ten fragment wydaje mi się całkowicie zbędny. Nie wiem czemu, pewnie intuicja mi to podpowiada, ale czy całe opowiadanie nie mogłoby się bez tego obejść? Tak obiektywnie.
Poza tym mroczny przywódca elfów wygląda na nazbyt wylewnego :)

Monivrian pisze:Mam taką nadzieję


W każdym bądź razie taką mam nadzieję bynajmniej. (Łona & Webber - To nic nie znaczy).
Jedno zdanie a trzy błędy językowe :)
Teoretycznie "mam taką nadzieję" jest niepoprawne, bo skoro ktoś ma nadzieję, to raczej nie INNĄ, lecz właśnie TAKĄ i nie trzeba o tym pisać.
Gdzieś się spotkałem z tą regułą, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Może ktoś bardziej polonistycznie wykształcony się wypowie, bo może błądzę?:)

Monivrian pisze:W głosie elfiego lorda zadźwięczała stal(1). – Ten elf wysokiego rodu jest naszą jedyną nadzieją na dostanie się w skrycie do Tridoru(3) i zabicia ich króla(4). Zbyt długo tkwimy w tym przeklętym zamczysku w głębi Morgdart(5), bezsilnie przeżuwając upokorzenie i trawiące nas każdego dnia coraz większe pragnienie zemsty. Pora na czyny. Przekaż naszym informatorom, że nie mogą się ani razu pomylić, bo to będzie ostatnia rzecz, jaką uczynią w tym życiu.(6)
____– Ten elf(2), lordzie, powiedział jeszcze coś.


1. Dźwięcząca w głosie stal... Jakoś ciężko mi to pojąć. Twardy, stalowy głos jestem w stanie sobie wyobrazić, ale stal w głosie... Może jakiś adapter mowy? Gryzie mi się to.
2. Jednak za blisko te elfy.
3. Co to jest "skryta"? xD a tak serio, nadzieją na skryte dostanie się...
4. ...i zabicie ich króla. Pamiętaj, że ten elf jest nadzieją, a nie że to nadzieja. Poza tym, samo zabicie króla nic im nie da, jeśli ów król ma wierną, w miarę odważną armię. Chyba, że panuje tam jakiś zwyczaj odnośnie przejmowania władzy.
5. Morgdart, Morgnir, Morgtard(chyba, że to literówka)... Rozumiem, że przedrostek Morg- oznacza coś konkretnego?
6. Myślę, że informatorzy doskonale zdają sobie z tego sprawę :)

Monivrian pisze:mógł się połączyć z krasnoludem i że z tego związku mógł powstać


Za blisko.

Monivrian pisze:Darkensaithe, podobnie jak elfy wysokiego rodu, bardzo dbały o czystość krwi.


Jeśli nie o to idzie, to o co tak śmiertelnie poszli w zajoba?

Monivrian pisze:Odrażający mieszaniec zginie powolną i bolesną śmiercią – rzekł z okrutnym uśmiechem czarny elf. – Podobny los spotka jego towarzyszy, zwłaszcza drugiego mieszańca i drowa.


Po co zawracać sobie nimi głowę? Chlast, chlast i po sprawie. Gdybym się czymś/kimś brzydził, załatwiłbym to szybko, albo kogoś wynajął.

Monivrian pisze:Zamierzam wyruszyć z nimi na małe polowanie i spotkać się z naszym agentem.


Wiemy o tym :) Można usunąć.

Monivrian pisze:Droga przed nim i kilkoma jego najlepszymi wojownikami(1) wciąż była pusta, jednak Darkensaithe nie obawiał się. Wiedział, że prędzej czy później jego sojusznik stawi się przed jego(2) obliczem


1. A już myślałem, że prze wojownikami była pełna i tylko przywódca ma depresję xD Na serio, wojowników można wprowadzić inaczej. Niech się nudzą, niepokoją, ich konie mogą parskać, wiercić się itd. Zdanie lub dwa i budujesz całkiem sympatyczną, aktywną scenerię.
2. Brzmi jak reklama produktów Ziaja Yego. Za dużo.

Monivrian pisze: Elfi lord spokojnie oparł się o pień, przymykając na chwilę powieki, nie musząc się martwić o swe bezpieczeństwo, gdyż gwardziści i wojownicy z pewnością o nie zadbają.


Skąd się wzięli gwardziści? A może to wojownicy? A jeśli to wojownicy są gwardzistami, to po co pisać o gwardzistach?
Poza tym, elfi lord coś nazbyt lekkomyślny. Niejeden przez to wpadł i życie postradał. "Jestem pilnie strzeżony, żadna bida mnie nie spotka", a potem nagle z tłumu wojowników wychodzi koleś ubrany dokładnie tak jak oni ze sztyletem, pakuje go lordowi pod żebra i odchodzi, a żeby było śmieszniej, zostawia elfiego lorda z przymkniętymi powiekami opierającego się o drzewo. A wojownicy dalej stoją na straży.

Monivrian pisze:kontynuował: – To elf wysokiego rodu.


Skąd to wie? Gość przecież ma kaptur i nie widać twarzy.

Monivrian pisze:był słyszalny coraz wyraźniej w miarę jak zbliżał się coraz bardziej


Wiadomo :)

Monivrian pisze:Gdybyś nie miał niczego na swoją obronę, zabiłbym cię za to tu i teraz


Gdyby niczego nie miał, po co lazłby do lasu? To zdanie można wyrzucić.

Monivrian pisze:do jakich się dopuszczał.


Zbędne.

Monivrian pisze:Wracając do naszej grupy najemników:


Po co do nich wracać, skoro cały czas o nich mowa? Prosiłbym wywalić.

Monivrian pisze:Czarny płaszcz założyłem w drodze tutaj, żeby nikt niewłaściwy mnie nie rozpoznał.


Płaszcz równie dobrze mógłby być zielono-różowy. Jak założy kaptur to nikt go nie rozpozna, chyba że jego koń ma tablice rejestracyjne pod ogonem.

Monivrian pisze:Przynosisz mi ciekawe wieści, które z pewnością pomogą nam podczas szturmu.


Zbędne.

Monivrian pisze:Drobny Darkensaithe niespiesznie zbliżył się do lorda


Drobny elf w elitarnym oddziale? Jak się do niego dostał?

Troszkę tych błędów jest, głównie merytorycznych. Językowych prawie wcale nie ma, co mnie cieszy, bo można przy pracy nad tekstem przejść do sedna. Nie znoszę wytykania braku przecinków, a dla ortografów to nie ma tutaj miejsca. To zdecydowanie na plus.
W pewnych kwestiach jesteś niekonsekwentna, nie zastanawiasz się nad realizmem (tak mi się zdaje), układasz rzeczywistość, która Tobie pasuje, ale jest nieprawdziwa, nie mogłaby być. Jak choćby drobny elf w gwardii elitarnej. Sługa kojarzy Ci się z kimś mikrym, słabym, służalczym, ale nie zawsze tak jest. Jakie wrażenie na czytelniku wywołałaby sytuacja, w której to wielki, postawny elf prowadzi konia na jedno skinienie władcy? Czy to nie zwiększyłoby jego estymy?
Musisz się zastanawiać nad tekstem, pilnować prawdy.
Co do fabuły, podobnie jak w przypadku mojej przedpiszczyni, trudno mi o niej cokolwiek powiedzieć. Może troszkę więcej konspiracji? Tajemnicy? Jakiś precyzyjny plan, który w pewnym momencie się sypie i trzeba go naprawiać?
Brakuje mi zwrotu w tym fragmencie. Gdybyś napisała, że elf zsiada z konia, wyjmuje z kieszeni jakieś papiery i bum! dostaje strzałę w głowę, wywracają mu się oczy i pada u stóp króla. Z lasu wychodzi inny elf z opuszczonym łukiem i mówi, że tamten był podstawiony... Coś takiego :)
Ale nie jest źle.
Powodzenia w dalszej pracy

Nat: usunęłam zdublowany post.

Poprawiłam dwa kwiatuszki na czerwono i zatwierdzam jako weryfikację. dorapa ;*
Ostatnio zmieniony pn 24 lut 2014, 16:20 przez Bartosh16, łącznie zmieniany 2 razy.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Monivrian
Dusza pisarza
Posty: 425
Rejestracja: sob 01 paź 2011, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Monivrian » ndz 23 lut 2014, 22:20

Bardzo dziękuję wszystkim z komentarze. Będę wiedziała, co poprawić przy kolejnych tekstach.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości