Mroczne elfy

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Monivrian
Dusza pisarza
Posty: 425
Rejestracja: sob 01 paź 2011, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Mroczne elfy

Postautor: Monivrian » sob 25 sty 2014, 20:43

Miniatura zawiera wulgaryzmy

___Monivrian zesztywniała, czując na krtani lodowate ostrze sztyletu. Za plecami słyszała spokojny, miarowy oddech drowa, który cichcem zaszedł ją od tyłu. Zachowując zimną krew, wyjęła z rękawa cienki nóż i wbiła go aż po rękojeść w bok napastnika. Wrzeszcząc z bólu i zaskoczenia wypuścił sztylet z ręki oraz poluźnił uścisk na tyle, że elfka mogła się wyrwać spod jego ramienia. Odwróciła się gwałtownie twarzą do mężczyzny, dobywając miecza.
___Mroczny elf osunął się na kolana, dysząc ciężko. Jego twarz wykrzywiła się w bolesnym grymasie. Zacisnął rękę na rękojeści tkwiącego w jego ciele ostrza i z wielkim trudem je wyrwał. Odrzucił sztylecik w dal. Podniósł się z trudem. Spojrzał na Monivrian z jawną nienawiścią i dziewczyna już wiedziała, że walka nadal trwa. Drow uśmiechnął się niebezpiecznie. Sięgnął do rękojeści krótkiego miecza, wiszącego mu u pasa w pochwie. Widząc to, Monivrian nie traciła więcej czasu. Szybko doskoczyła do mrocznego elfa, nie pozwalając mu nawet dobyć broni. Poderżnęła mu gardło jednym, szybkim ciosem. Trysnęła krew, plamiąc ubranie i twarz wojowniczki. Drow osunął się na ziemię, kaszląc i krztusząc się własną krwią. Po kilku minutach znieruchomiał. Otarła twarz z posoki wierzchem dłoni i odwróciła się napięcie, by odejść. Wiedziała, że w każdej chwili mogą pojawić się następne mroczne elfy i pragnęła oddalić się z tego miejsca jak najszybciej.
___Jednak Monivrian nie zdążyła wykonać ani jednego kroku, gdy za jej plecami rozległ się złowieszcze szczęki dobywanych mieczy. Odwróciła się gwałtownie i ujrzała dwudziestu drowów. Ich czerwone oczy płonęły groźnym, pełnym nienawiści blaskiem. Nie zamierzali darować elficy śmierci tamtego mrocznego elfa, który chciał się do niej dobrać. Mieli nad kobietą absolutną przewagę i Monivrian już wiedziała, że nie wyjdzie cało z tego starcia.
___Umrę. To już jest pewne – pomyślała, kurczowo zaciskając dłoń na rękojeści miecza. – Ale zanim to się stanie, wyślę w ramiona śmierci tylu wrogów, ilu zdołam!
___Ruszyła do ataku, nim do końca przeanalizowała swoją sytuację. Wrogowie nie mieli na sobie zbroi, tylko lekką kolczugę, koszulę i czarny płaszcz zarzucony na ramiona, więc łatwo dawało się ich zranić albo też – zabić. Oszczędnym cięciem miecza dosięgła pierwszego z mrocznych elfów. Na torsie przeciwnika wykwitła ogromna krwawa pręga, a ciemnoskóry tylko skrzywił się z bólu.
___– Będę miał przez ciebie bliznę, elfia szmato! – wycedził przez zaciśnięte zęby.
___Monivrian jednak nie zwróciła żadnej uwagi na te słowa. Jej miecz zatoczył oszczędny łuk. Odcięta głowa drowa potoczyła po listowiu i wylądowała u stóp jego pobratymców. To wystarczyło, żeby rozjuszyć i pozostałych wrogów. Ruszyli na nią jednocześnie. Elfka nie przestraszyła się, nie uciekła, tylko rzuciła się w wir bitwy, wyciągając lewą ręką następny mały sztylecik.
___Szybko zatraciła się w ferworze śmiercionośnej potyczki. Cofała się, zgrabnymi ruchami unikała wrogich ciosów i sama atakowała z furią znajdującego się w pułapce bez wyjścia zwierzęcia. W powietrzu rozległy się głuchy zgrzyt spotykających się ze sobą mieczy. Dziewczyna mocno pociągnęła klingę ku górze, wbijając ostry czubek prosto w gardło kolejnego drowa. Kopniakiem odrzuciła od siebie konającego na jednego z jego pobratymców. Odwróciła się gwałtownie, pozbawiając następnego wroga ręki jednym, zdecydowanym cięciem sztyletu. Drow osunął się na ziemię, jęcząc z bólu. Nie był już zdolny do walki. Stanęła między dwoma atakującymi i z całej siły zagłębiła miecz i sztylet w ich ciałach. Osunęli się na pokryte szkarłatem listowie. Monivrian ruszyła ku następnym przeciwnikom.
___Wysoki drow o przystrzyżonych na krótko białych włosach zaatakował ją brutalnie, mierząc mieczem w jej gardło. Elfka z trudem uchyliła się przed ciosami drowów. Było to trudne, gdyś było ich zbyt wielu i każdy zabłąkany cios mógł ją trafić, mimo wszelkich starań. Skrzywiła się z bólu, gdy miecze dwóch elfów pozostawiły na jej piersi dwie wielkie pręgi wypełniające się krwią i głęboką ranę na udzie. Zachwiała się z bólu, ranna noga ugięła się niebezpiecznie. Monivrian z trudem zmusiła się, by kontynuować walkę. Cięła bez przerwy, mierząc w pachwiny, ręce, gardło i w pierś przeciwników, starając się zadać im jak największe rany, zanim sama zginie.
___Wkrótce całe dłonie miała śliskie od krwi swych mrocznych pobratymców. Dyszała ciężko ze zmęczenia. Powoli opuszczała ją wszelka nadzieję. Dwunastu drowów wciąż nieźle trzymali się na nogach i już krążyli wokół elfki niczym czające się na ofiarę drapieżniki. Na ich twarzach malowała się wściekłość przemieszana z podziwem.
___– No chodźcie – wycedziła przez zaciśnięte zęby. – Skończcie ze mną, jeżeli macie na tyle odwagi!
___Rzuciła się z furią na najbliższego z drowów. Mroczny elf swobodnie uniknął ataku, po czym brutalnie pochwycił dziewczynę za nadgarstki. Miecz i sztylet wysunęły się z palców Monivrian, gdy przeciwnik wykręcił jej dłonie. Kopnął ją w brzuch, powalając na klęczki u swych stóp. Wargi mężczyzny wygięły się w pełnym satysfakcji uśmiechu.
___– Przegrałaś – powiedział cicho. – Teraz zapłacisz bólem za moich towarzyszy.
___Jej ciałem wstrząsnął straszliwy ból, gdy drowy powoli przebijały jej ciało mieczami i sztyletami. Ostrza przeszyły na wylot jej pierś. Monivrian patrzyła z druzgotana na wystające z klatki piersiowej umazany w jej własnej krwi ostrze. Nie mogła wypowiedzieć słowa, gdyż usta wypełniły się krwią. Zakaszlała. Oczy zaszły mgłą. Drow ją puścił i bezwładnie osunęła się na ziemię.
___A więc tak wygląda śmierć… – stwierdziła w myślach, bezsilnie leżąc w kałuży własnej krwi. Powoli traciła kontakt ze światem żywych. Ból i inne odczucia stawały się coraz słabsze, aż w końcu przestała je czuć. Wkrótce wszystko zlało się w czerń.
Ostatnio zmieniony ndz 26 sty 2014, 12:47 przez Monivrian, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » sob 25 sty 2014, 22:28

Obiecałam, Moni, to jestem.

Scenę tę reżyserowałaś w wyobraźni pewnie wiele razy, każdy ruch, cięcie i ranę. Zapomniałaś o o bohaterce - z nią NIC się nie dzieje, przywaliłaś ją opisem broni, szczękiem i krwią. Między momentem, kiedy ją atakuje pierwszy i dobija ostatni stwór - Twoja bohaterka jest jak sztywna, plastykowa figurka. Poszukaj u niej emocji, niech ożyje! (zanim umrze :D)

wrócę do warstwy językowe potem.

[ Dodano: Sob 25 Sty, 2014 ]
Monivrian pisze:za jej plecami rozległy się złowieszcze szczęki

za to masz u mnie order uśmiechu :D


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Monivrian
Dusza pisarza
Posty: 425
Rejestracja: sob 01 paź 2011, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Monivrian » sob 25 sty 2014, 22:48

Mam wrażenie, że jestem snobem nadając tej postaci swój nick, ale tak naprawdę Monivrian pierwotnie miało być imieniem dla postaci. Dopiero później zaczęłam używać tego jako nick. Słyszałam, że źle o autorze świadczy coś takiego. No może przy sesji jak będę miała dość nauki trochę rozszerzę to scenkę i uczynię z niej krótkie opowiadanie i spróbuję coś zrobić z tymi emocjami bohaterki.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4308
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » sob 25 sty 2014, 23:04

Moni - to nie jest opowiadanie, lecz opis walki. Nie znam się na władaniu bronią białą czy jakąkolwiek inną, nie potrafię więc ocenić, na ile to, co opisałaś, odzwierciedla realia rzeczywistych walk. Na pewno Grimzon to wyjaśni. Ja mogę tylko napisać, że wątpię, by jedna kobieta, nie dysponująca jakimiś nadzwyczajnymi mocami, potrafiła tak dziarsko rozprawiać się z kolejnymi przeciwnikami, zwłaszcza, że ich było, jak sama napisałaś, dwudziestu. Jeden pokonany, w porządku, zwłaszcza jeśli nie spodziewał się ataku. Ale pozostali? Przyglądali się bez ruchu, kiedy ona tak unieszkodliwiała następnego? Nie zależało im na kumplach?
Jest więc tu jakaś szczątkowa akcja, sprowadzona do wymiany ciosów, nie ma natomiast pozostałych elementów, które by z Twojego tekstu tworzyły opowiadanie. Zwłaszcza o mrocznych elfach. Równie dobrze, elfka mogłaby walczyć z krasnoludami. Albo z orkami. Z ludźmi również, bo czemu nie? Sama też zresztą mogłaby być przedstawicielką jakiejkolwiek rasy. To jest taki opis, który - po zmianie kilku nazw i imion - mógłby się znaleźć w dowolnej opowieści, rozgrywającej się w każdym świecie, którego mieszkańcy noszą broń przy boku. Tyle tylko, że to nie świadczy o uniwersalności Twojego opowiadania, lecz, wręcz przeciwnie, o pozbawieniu bohaterów cech indywidualnych. Tutaj nie ma niczego, co by wskazywało, że walczący są właśnie elfami. Nie ma też żadnych elementów fabuły: nie wiemy, kim są mroczne elfy ani dlaczego dziewczyna jest ścigana (ten pierwszy zabity, jak to napisałaś, usiłował się do niej dobrać, czyżby to miało oznaczać, że ich mroczność polega na gwałceniu dziewcząt? Paskudna cecha, ale niekoniecznie elfia), nie znamy żadnych przyczyn, które doprowadziły do opisywanego wydarzenia. Walka jest więc całkowicie zawieszona w próżni.
Jest w tej miniaturze sporo potknięć językowych i zwykłych literówek (nie przeczytałaś przed wrzuceniem?), ale mankamenty językowe mieszczą się w ramach przeciętnej dla niedopracowanego tekstu. Poważniejszym uchybieniem jest natomiast całkowite rozmijanie się tekstu z tematem konkursu. Bo skoro opowiadanie miało być o Mrocznych Elfach, to ja bardzo chciałabym się dowiedzieć, kim one właściwie są. Co knują. Albo dlaczego stały się mroczne. Twój tekst w żaden sposób tego nie dotyka. Co więcej, o głównej bohaterce też właściwie nie wiemy nic. Poza tym, że włada mieczem i sztyletem.
Ostatnio zmieniony sob 25 sty 2014, 23:29 przez Rubia, łącznie zmieniany 1 raz.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Wiczaga
Szkolny pisarzyna
Posty: 36
Rejestracja: wt 14 sty 2014, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Miasto Czarciej Łapy
Płeć: Kobieta

Postautor: Wiczaga » sob 25 sty 2014, 23:12

Zachowując zimną krew, wyjęła z rękawa cienki nóż i wbiła go aż po rękojeść w bok napastnika.

Nie wydaje mi się. Jeżeli stał za nią, to nie mogłaby wbić mu sztyletu aż po rękojeść. Po pierwsze. Owszem, mogłaby wygiąć tak rękę, aby zadać cios, ale nie miałaby aż tyle siły, wygodniej pozycji, by tak mocno wbić sztylet. A mniemam, że drow nie był pysiem o miękkim nadzieniu, w którego ostrze wchodziło jak w masło. Po drugie, mało która broń nie ma lejca, a sztylety na ogół go mają.

Odrzucił sztylecik w dal.

Paskudne zdrobnienie.

Sięgnął do rękojeści krótkiego miecza, wiszącego mu u pasa w pochwie.

Końcówka zdania jest koszmarna. Czytelnik się domyśli, że miecz był wetknięty do pochwy.

Szybko doskoczyła do mrocznego elfa, nie pozwalając mu nawet dobyć broni. Poderżnęła mu gardło jednym, szybkim ciosem. Trysnęła krew, plamiąc ubranie i twarz wojowniczki.

I w tym momencie aż naszła mnie ochota, aby wyrzucić komputer przez okno. Jak podrzyna się gardło ciosem? I na litość, czemu to tak beznadziejnie napompowane? Jednym szybkim ciosem, z doskoku, jak Chuck Norris :P

Otarła twarz z posoki wierzchem dłoni i odwróciła się napięcie, by odejść.

Sugerowałabym wierzchem dłoni otarła dłoń z posoki. Pilnuj kolejności wyrazów w zdaniu.

gdy za jej plecami rozległ się złowieszcze szczęki dobywanych mieczy.

Czyje szczęki? ta część zdania jest źle skonstruowana, wychodzi na to, że miecze mają szczęki, poza tym rozległ jest w liczbie pojedynczej, a zaraz potem mamy złowieszcze w liczbie mnogiej.

Wrogowie nie mieli na sobie zbroi, tylko lekką kolczugę, koszulę i czarny płaszcz zarzucony na ramiona, więc łatwo dawało się ich zranić albo też – zabić. Oszczędnym cięciem miecza dosięgła pierwszego z mrocznych elfów. Na torsie przeciwnika wykwitła ogromna krwawa pręga, a ciemnoskóry tylko skrzywił się z bólu.

Odnoszę wrażenie, że nie do końca wiesz, jak działa kolczuga. To nie jest coś, co można tak lekko przebić oszczędnym cięciem. Poza tym nie bardzo wiem, co dawało pretekst do sądzenia, że łatwo można ich zranić.

Jej miecz zatoczył oszczędny łuk.

Oszczędność jest cnotą, ale bez przesady ;)

Cięła bez przerwy, mierząc w pachwiny, ręce, gardło i w pierś przeciwników

Po przeczytaniu tego zdania byłabym skłonna uwierzyć, że mieli jedno gardło i pierś na spółkę.

Miecz i sztylet wysunęły się z palców Monivrian, gdy przeciwnik wykręcił jej dłonie.

Sugerujesz, że trzymała broń w palcach. Zaś że wykręcił jej dłonie brzmi dziwnie. Bardziej nasuwa się na myśl, że wykręcił ręce lub nadgarstki.

umazany w jej własnej krwi ostrze

Umazane ostrze.



Natasza ma rację. Więcej wiem o postaci drowa - chociaż nie ma go zbyt długo na scenie - niż o głównej bohaterce. Napuszone to nieco i dość naiwnie ujęta walka jednej elfki z dwudziestoma chłopa.
Zwracaj większą uwagę na powtórzenia, bo psują odbiór tekstu. Przeczytaj klika opisów walki w dobrych książkach fantasy, sprawdź jak tam to wygląda i próbuj opisywać coś podobnego, zmieniając coraz więcej elementów.

Nie napisałabym nic innego, więc zatwierdzam ten post (razem z jej cd. kawałek niżej) jako weryfikację. Oczywiście kochany Grimzon dorzuci do dyskusji kilka cennych uwag, ktoś inny odpowie i już wszystko będzie wiadomo, jak i czym obciąć łepetynę. dorapa
Ostatnio zmieniony ndz 26 sty 2014, 13:34 przez Wiczaga, łącznie zmieniany 2 razy.


"Na nocnym niebie chmury się kłębią.
Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.
Podmuchy wiatru liśćmi targają,
Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają...
Chłód mnie przenika do szpiku kości...
Ciemność rozgrzewa - kocham Ciemności..."

William Blake

Awatar użytkownika
Monivrian
Dusza pisarza
Posty: 425
Rejestracja: sob 01 paź 2011, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Monivrian » sob 25 sty 2014, 23:32

Rubia, ten konkurs właśnie polegał na tym, by napisać opis starcia. Właściwie to myślę nad rozszerzeniem tego, dodaniem parę elementów i trochę nadać bohaterce charakteru stworzyć na tej podstawie opowiadanie. Dziękuję za komentarze.



Awatar użytkownika
Grimzon
Legenda pisarstwa
Posty: 2227
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Grimzon » sob 25 sty 2014, 23:58

Nie weźmie się za opisy walki bo są to opisy w stylu HF a tam wszystko wolno. Natomiast:

Wiczaga pisze:A mniemam, że drow nie był pysiem o miękkim nadzieniu, w którego ostrze wchodziło jak w masło. Po drugie, mało która broń nie ma lejca, a sztylety na ogół go mają.


Jak poprawiamy to ponawiajmy rzeczowo. Sztylet wchodzi w dowolne ciało jak w masło do tego został zaprojektowany. Dodatkowo dość spora grupa broni nie posiada jelca. Natomiast jak najbardziej sformułowanie po rękojeść jest prawidłowe bo jelec zaliczamy do rękojeści nie do głowni broni.


Wszechnica Szermiercza Zaprasza!!!

Pióro mocniejsze jest od miecza. Szczególnie pióro szabli.
:ulan:

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4308
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » ndz 26 sty 2014, 01:18

Konkurs na opis starcia, rozumiem. Ale to starcie jednak z czegoś wynika, a do tego wymaga, by jego uczestnicy - a w każdym razie główna bohaterka - angażowali w nie nie tylko ręce trzymające broń i nogi gotowe do skoku. Starcie to także jakaś strategia, no i emocje. Jeśli ograniczał Cię limit znaków, to warto było maksymalnie skondensować opis akcji z mieczem i sztyletem na rzecz tej warstwy podskórnej.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Wiczaga
Szkolny pisarzyna
Posty: 36
Rejestracja: wt 14 sty 2014, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Miasto Czarciej Łapy
Płeć: Kobieta

Postautor: Wiczaga » ndz 26 sty 2014, 12:03

Mam nauczkę, by nie pisać postów po 22.


Grimzon pisze:Nie weźmie się za opisy walki bo są to opisy w stylu HF a tam wszystko wolno. Natomiast:

Wiczaga pisze:A mniemam, że drow nie był pysiem o miękkim nadzieniu, w którego ostrze wchodziło jak w masło. Po drugie, mało która broń nie ma lejca, a sztylety na ogół go mają.


Jak poprawiamy to ponawiajmy rzeczowo. Sztylet wchodzi w dowolne ciało jak w masło do tego został zaprojektowany. Dodatkowo dość spora grupa broni nie posiada jelca. Natomiast jak najbardziej sformułowanie po rękojeść jest prawidłowe bo jelec zaliczamy do rękojeści nie do głowni broni.


Pardon, mój błąd, co do broni. Na dodatek w opisie jest cienki nóż, a ja uparcie wyobrażałam sobie sztylet.

Człowiek... czy drow, to jednak nie masło :P Miałam na myśli siłę pchnięcia. Postać w swoim położeniu, jakie wynika z opisu, miała skromne możliwości co do zadania głębokiej rany w bok ciała. Prędzej w takiej sytuacji narzuca się myśl, by celować w nogi lub głowę, bo korpus przeciwnika jest najtrudniej dosięgnąć, gdy napastnik jest z tyłu i nas przytrzymuje - lepiej sprawdza się wtedy zwykły cios łokciem na wątrobę. Poza tem flaki, nie mówiąc już o kościach, stawiają opór. Mogła oczywiście trafić akurat w wąski pas między żebrami a kością miednicy. Chodzi mi tutaj o zamach ręką, który przy szybkim pchnięciu i to do tyłu idzie bardziej z łokcia, niż z barku...
Trzeba by to sprawdzić, bo coś czuję, że z uporem maniaka pogrążam się :mrgreen:


"Na nocnym niebie chmury się kłębią.

Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.

Podmuchy wiatru liśćmi targają,

Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają...

Chłód mnie przenika do szpiku kości...

Ciemność rozgrzewa - kocham Ciemności..."



William Blake

Awatar użytkownika
Galla
Dusza pisarza
Posty: 606
Rejestracja: sob 16 mar 2013, 10:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Galla » ndz 26 sty 2014, 12:37

„lodowate ostrze sztyletu“
„osunął się na kolana, dysząc ciężko“
„twarz wykrzywiła się w bolesnym grymasie“
„Poderżnęła mu gardło jednym, szybkim ciosem“
„krztusząc się własną krwią“
„złowieszcze szczęki dobywanych mieczy“
„czerwone oczy płonęły groźnym, pełnym nienawiści blaskiem“
„z furią znajdującego się w pułapce bez wyjścia zwierzęcia“
„krążyli wokół elfki niczym czające się na ofiarę drapieżniki“
„Jej ciałem wstrząsnął straszliwy ból“
„Ostrza przeszyły na wylot jej pierś“
„A więc tak wygląda śmierć… – stwierdziła w myślach“

Wybacz, Moni, ale te wyrażenia znajdują się w każdym, każdym opisie walki w książkach fantasy klasy C (i w wampirowych romansach).
Takie porównania wkradają się do pisadeł, gdy myśli biegną utartymi torami i sięgają do najprostszych skojarzeń. I wydają się być złowrogie i pełne mocy... kiedy się ma naście lat. A Ty masz trochę więcej, więc i stać Cię na coś lepszego!
Nie jestem uprawniona do dawania "rad oświeconych" ale moim zdaniem: jeśli kiedykolwiek nawinie Ci się pod klawiaturę "złowieszczy szczęk" czy "przeszywanie na wylot", wyrzuć to, natychmiast skasuj i spróbuj opisać od zupełnie innej strony.

W ogóle bym się nie odzywała w tym temacie, ale jedna rzecz mnie strasznie intryguje. Czy jesteś autorką pewnej kontynuacji WP sprzed wieelu lat? Jak nie chcesz, nie odpowiadaj, bo nie odnosi się to bezpośrednio do tego tekstu.



Awatar użytkownika
Grimzon
Legenda pisarstwa
Posty: 2227
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Grimzon » ndz 26 sty 2014, 12:56

Wiczaga pisze:Na dodatek w opisie jest cienki nóż, a ja uparcie wyobrażałam sobie sztylet.


A co to za różnica w tym akurat przypadku. Moja uwaga bardziej dotyczyła by nie używania jako synonimów słów "nóż" i "sztylet" ale to na inna dyskusję.

Wiczaga pisze:Człowiek... czy drow, to jednak nie masło :P Miałam na myśli siłę pchnięcia. Postać w swoim położeniu, jakie wynika z opisu, miała skromne możliwości co do zadania głębokiej rany w bok ciała. Prędzej w takiej sytuacji narzuca się myśl, by celować w nogi lub głowę, bo korpus przeciwnika jest najtrudniej dosięgnąć, gdy napastnik jest z tyłu i nas przytrzymuje - lepiej sprawdza się wtedy zwykły cios łokciem na wątrobę.


Jeżeli jestem wstanie dosięgnąć przeciwnika łokciem to jest wstanie trafić go sztyletem trzymanym nadchwytem (np techniką trzymania zwaną "sopel lodu"). Siłą mniej więcej potrzebna na wbicie broni w ciało przeciwnika jest niewielka. Przez co broń kolna jest jedna z najbardziej niebezpiecznych rodzajów broni.
Atak na głowę przeciwnika gdy ten trzyma nam nóż na gardle jest samobójstwem. Raz w głowę nie tak łatwo trafić (trudniej niż w brzuch), dwa odruchem ciała jest odsunięcie się jeżeli oko widzi zagrożenie (a to już śmierć z poderżniętym gardłem). Dodatkowo wymagana jest znacznie dłuższy i bardziej widoczny ruch niż w przypadku ataku na brzuch. Atak na brzuch lub nogę, ale tutaj jest kwestia różnicy wzrostu, może do samego efektu być niezauważony.

Wiczaga pisze:Poza tem flaki, nie mówiąc już o kościach, stawiają opór. Mogła oczywiście trafić akurat w wąski pas między żebrami a kością miednicy. Chodzi mi tutaj o zamach ręką, który przy szybkim pchnięciu i to do tyłu idzie bardziej z łokcia, niż z barku...


Ten "cienki pas" jest najbardziej niebezpieczna i największą strefą człowieka całkowicie niechronioną na rany kolne.
A czy uwierzysz jak ci powiem że obcięcie komuś ręki lub głowy nie potrzeba zamachu z barku?

Wiczaga pisze:Zwracaj większą uwagę na powtórzenia, bo psują odbiór tekstu. Przeczytaj klika opisów walki w dobrych książkach fantasy, sprawdź jak tam to wygląda i próbuj opisywać coś podobnego, zmieniając coraz więcej elementów.


A mogę takie poprosić?


Wszechnica Szermiercza Zaprasza!!!



Pióro mocniejsze jest od miecza. Szczególnie pióro szabli.

:ulan:

Awatar użytkownika
Monivrian
Dusza pisarza
Posty: 425
Rejestracja: sob 01 paź 2011, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Monivrian » ndz 26 sty 2014, 13:27

Galla pisze:W ogóle bym się nie odzywała w tym temacie, ale jedna rzecz mnie strasznie intryguje. Czy jesteś autorką pewnej kontynuacji WP sprzed wieelu lat? Jak nie chcesz, nie odpowiadaj, bo nie odnosi się to bezpośrednio do tego tekstu.


A dokładnie o jaką kontynuację chodzi. Pisałam jak miałam koło czternastu lat fanfiki do Władcy i strasznie się ich wstydzę...



Awatar użytkownika
Wiczaga
Szkolny pisarzyna
Posty: 36
Rejestracja: wt 14 sty 2014, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Miasto Czarciej Łapy
Płeć: Kobieta

Postautor: Wiczaga » ndz 26 sty 2014, 13:28

A czy uwierzysz jak ci powiem że obcięcie komuś ręki lub głowy nie potrzeba zamachu z barku?

Nie bardzo.

Zgadzam się, że w opisanej sytuacji atak na głowę byłby złym pomysłem.
I chyba właśnie odkryłam mój błąd, po tym jak na wypisywałam głupot. Jakoś dziwnie to sobie wyobrażałam i zamiast poddać to obróbce uznałam, że wiem o czym piszę :oops: Teraz już rozumiem, przepraszam, co złego to nie ja.


"Na nocnym niebie chmury się kłębią.

Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.

Podmuchy wiatru liśćmi targają,

Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają...

Chłód mnie przenika do szpiku kości...

Ciemność rozgrzewa - kocham Ciemności..."



William Blake

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » ndz 02 lut 2014, 14:40

ona była jedna, ich dwudziestu – to często cały scenariusz japońskiego filmu.

a teraz poważnie; Moni, hm, przez rok czasu miałaś zakaz pisania, ale nie czytania!! dalibóg, z komentarzy pod tekstami innych można bardzo wiele dla siebie wyciągnąć, czemu tego nie zrobiłaś? czemu popełniłaś wszystkie błędy, jakie tylko można popełnić, i jakie przez ten rok były na forum wałkowane 1,39 pierdyliona razy? czemu Monivrian, czemu?

a teraz poważniej: jestem niepocieszony, ten tekst jest jeszcze słabszy od poprzedniego, a poprzedni był przecież bardzo zły.

najprostsza rzecz; imiesłowy i zaimki- bez większego trudu można wskazać u Prusa, Flauberta czy Bułhakowa zdania, w których zaimków jest jak procentów w wódce, ale...


scena walki; dynamiczna jak stóg siana, długa jak nocka w fabryce azbestu,

bezsensowne popierdółki; środek nadupczany, a Ty coś o krótkich piórach drowa

Zachowując zimną krew, wyjęła z rękawa cienki nóż i wbiła go aż po rękojeść w bok napastnika.

twoim zadaniem nie jest pisać, że zachowała zimną krew.
twoim zadaniem jest pisać tak, by czytelnik wiedział, że zachowała zimną krew
go, aż mogą być zbędne, bok napastnika- uogólnij albo doprecyzuj, bo tak to średnio jest

Wrzeszcząc z bólu i zaskoczenia wypuścił sztylet z ręki oraz poluźnił uścisk na tyle, że elfka mogła się wyrwać spod jego ramienia.

wrzask wynikający z zaskoczenia i wrzask wynikający z bólu to nie to samo, więc mam rozumieć, że to jakiś dwugłos był, albo raz tak raz tak?
i po co tak drobisz? po co mogła się wyrwać? wyrwała się – pamiętaj, to jest walka, nie piknik nad niemnem,

Odwróciła się gwałtownie twarzą do mężczyzny, dobywając miecza.

skoro to scena walki, to wszystko jest gwałtowne, nie musisz tego pisać, musisz stworzyć taki klimat, a dobywając miecza, jest zwyczajnie słabe w swym oklepaniu, szarpnij się na coś własnego.

Sięgnął do rękojeści krótkiego miecza, wiszącego mu u pasa w pochwie.

dobrym pomysłem jest kreowanie postaci nawet w walce, ale nie w taki sposób,
prościej, mniej łopatologicznie; skoro miecz był w waginie, to gościu nie mógł chwycić za ostrze, prawda?

kaszląc i krztusząc się własną krwią. Po kilku minutach znieruchomiał.

pewnie, że własną, bo niby czyją. i co przez te kilka minut robiła bohaterka? i po co to robiła?
(kolejne zdanie łopatologiczne strasznie)

szczęk

Odwróciła się gwałtownie i ujrzała dwudziestu drowów.

policzyła ich w czasie gwałtownego odwrócenia?

oszczędne cięcia
w czasie pisania, w tle musiała lecieć reklama konta oszczędnościowego

pobratymcy, wrogowie, gwałtownie- przesadne unikanie powtórzeń często prowadzi do pokracznego języka, ale tu przesadziłaś w drugą stronę- akurat te wyrazy są łatwe do zastąpienia, tak by nie dało się wyczuć wysilenia i lęku przed powtórzeniem jako takim

niestety, tekst nadaje się jedynie do skasowania, jego poprawienie wymagałoby masy roboty, a w najlepszym wypadku poprawiony tekst byłby jedynie poprawny,
pisz mniej na gorąco, z dystansem do opisywanych wydarzeń, może to pomoże, wyeliminuj absurdalnie kardynalne błędy i poanalizuj ciekawe weryfikacje- wszystko, czego potrzebujesz tam jest

kolejny Twój tekst przeczytam, ale jeśli nie będzie radykalnej poprawy, będzie to ostatnia lektura Twojego autorstwa :/



Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » wt 04 lut 2014, 22:23

Moni, niestety poprawienie tekstu nie poszło po Twojej myśli. Wiele już tu powiedziano, więc rozwinę tylko jeden z wątków.

Wywołano temat zbieżności między Twoim nickiem a imieniem bohaterki. Tłumaczysz, że najpierw wymyśliłaś postać, a potem przejęłaś nazwę. Ale to zmienia niewiele lub nic. Dałaś czytelnikom i komentatorom sygnał: "utożsamiam się, zgadnijcie, co to znaczy". Mi się jeszcze pałęta po głowie, że nerwowo zareagowałaś na moją prywatną weryfikację, to znaczy, wzięłaś za zamach na swój światopogląd coś, co było ino uwagą o kreacji postaci. Pozwolisz więc, że pójdę tropem interpretacji psychologizującej. I tak, zamierzam wykorzystać tu to, co wiem z pierwotnej wersji. Pewne rzeczy są zastanawiająco zbieżne.

Niewątpliwie włożyłaś wiele pracy w tekst i nieźle go przeżyłaś. Ale Twoja praca nie przekonała czytelników. Co więc jest prawdą tego utworu? Co pozostanie z tekstu, gdy odrzemy go z rekwizytów ze świata fantasy? Czyżby zachodziła paralela między egzystencjalną sytuacją głównej postaci a Twoim wyobrażeniem o świecie? Dlaczego tyle energii wkładasz w opisywanie dziewczyny napadanej przez stado obcych samców, ginącej lub przerabianej na niewolnicę? Nie zdaję miłych pytań - prawda? Czy rzeczywistość postrzegasz jako wrogą, uznającą tylko rację silniejszego? Siebie uważasz za słabą, dzielną, lecz ostatecznie ulegającą?

Niemniej, do tego prowadzi utożsamienie bohaterki i autorki, zezwolenie na interpretację w kategoriach psychologicznych. Dlatego kolejność wymyślenia i nadania nie ma tu większego znaczenia. Pozdrawiam. Może coś jeszcze dopiszę...


Zapraszam na moją stronę Pręgierz Rozumu., a także na profil społecznościowy.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości