Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Przygoda Emilki/ bajka dla dzieci

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MARCEPAN 30
Pisarz domowy
Posty: 144
Rejestracja: pn 24 lis 2008, 11:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Przygoda Emilki/ bajka dla dzieci

Postautor: MARCEPAN 30 » pt 19 kwie 2013, 11:09

Witajcie,
wklejam nieiwielki fragment bajki dla dzieci, którą napisałem jakiś czas temu (mam nadzieję, że sobie nie zaszkodzę :) ). Liczę na Waszą konstruktywną krytykę, ponieważ chcę się dowiedzieć, dlaczego chcą ją wydać tylko ze współfinansowaniem. Nie chcą debiutantów? Czy trzeba nad nią popracować? Z wiadomych względów wklejam tylko niewielki wycinek, ale cała bajka jest w tym "duchu" i mam nadzieję, że taki fragment wystarczy, aby coś ocenić.


- Misiu, nudne to żeglowanie, co? – Marudziła dziewczynka, gdy brzeg już zniknął za horyzontem, a ciągle nie widać było przygód.
- Faktycznie, nic się nie dzieje, ale pluszowym misiom takie „nicniedzianiesię” w ogóle nie przeszkadza. Jeszcze się dziwnym trafem okaże, że całkiem przyjemny będzie ten rejs. Na przykład może zaraz słoneczko wyjdzie, bo wiatr chmury przegoni? Plusz lubi ciepełko i lubi jak promyki głaszczą go po brzuszku. Wtedy misie sobie mruczą i może nawet piosenki sobie układają? Kto wie? – rozprawiał pluszak, podczas gdy Emilka wypatrywała przygód.
- Misiu, a tam? Zobacz coś tam wystaje z wody! I chyba nawet się rusza? – krzyczała podekscytowana dziewczynka i wskazywała palcem na coś co faktycznie dziwnie wystawało z wody i w dodatku nie chciało stać w miejscu.
- Ojej! Jeśli to to, co myślę, a myślę, że to rekin, to na pewno przestanę być spokojny! Nawet na odwrót, stanę się bardzo, ale to bardzo niespokojny! – krzyczał emilkowy przyjaciel, a wystające to „coś” z wody zbliżyło się do łódki.
- Jak się umie pływać bardziej jak człowiek, niż jak ryba, to chyba lepiej nie wchodzić do morza jak jest w nim rekin, nie uważasz Misiu? – zapytała rezolutnie Emilka.
- Ja myślę nawet, że warto krzyczeć: „pomocy!” I zaczął krzyczeć aż uszy bolały.
Tymczasem Emilka nagle rozpromieniła się i szarpnęła pluszaka mocno za ramię. Miała nadzieję, że jak mu coś pokaże i koniecznie opowie co widzi, to się rozkrzyczany przyjaciel wreszcie uspokoi:
- Misiu, przestań! Zobacz, przecież ten rekin wcale nie jest groźny! On nawet odrobinę nie jest groźny, co więcej, on jest łagodny jak baranek. Zobacz! Macha do nas i się uśmiecha!
- Ale jak to macha? Co ty pleciesz, Emilko? Rekiny nie machają ot tak sobie, on na pewno ma w tym machaniu jakiś niecny cel! Jakiś wstrętny podstęp, pamiętaj, że te ryby już takie są!
Ale dziewczynka już pochylała się nad burtą i próbowała usłyszeć co krzyczy do niej rekin, bo w istocie coś tam do niej krzyczał, tylko Emilka przez tego tchórzliwego, głośnego Misia nic nie mogła usłyszeć.
- Misiu, uspokój się wreszcie! On chce nam coś powiedzieć, zobacz, jest jakiś smutny i chyba nawet płacze!
- Ooo, tak! Płacze! Na pewno! Pamiętaj, że rekiny nigdy nie płaczą, on nawet w tym swoim płakaniu ma jakiś swój ukryty interes, to jest podstęp i to dużymi nićmi uszyty! Gdyby tu nie było tyle wody, już dawno bym stąd uciekł, ale popłynąłem z tobą i teraz muszę tu zostać. Taki mój los. – Lamentował emilkowy przyjaciel.
- Nie przejmuj się Kleofasku, ten Miś nie mówi tego poważnie, on jest takim troszeczkę tchórzem, ale w ogóle nieszkodliwym. Ja bym nawet rzekła, że dobry z niego pluszak, tylko serduszko ma płochliwe. – Miś usłyszał nagle, że dziewczynka mówi do kogoś: „Kleofasku”, a przecież on tak się nie nazywał, on tak naprawdę w ogóle się nie nazywał i strasznie mu z tego powodu było przykro.
„Do kogo, więc mówiła Emilka, skoro nie mówiła do niego?”- pomyślał i czym prędzej postanowił to sprawdzić.
- A z kim ty rozmawiasz, skoro stoisz do mnie plecami i wymawiasz jakieś kompletnie dla mnie obce imię? – zapytał przerażony i spojrzał na dziewczynkę pochylającą się nad rekinem.
- Ja wcale nie jestem straszny! – wykrzykiwał Kleofas. – A wszyscy tak myślą i się mnie boją, a ja jestem przez to strasznie samotny. Czy wy wiecie jak to jest być samotnym na tak wielkim morzu? Takim wielkim, że większego to chyba już nic na całym świecie nie ma?
- Nie jesteś straszny? – zapytał ostrożnie Miś – a co ty w takim razie jadasz, skoro taki straszny nie jesteś?
- Zjadam wszystko co wam spada ze stołu, okruszki z ciasteczek i z kanapek rano, kawałki ziemniaków, które wypadają wam z talerzy w południe, czasem jakiś paluszek, albo orzeszek się trafi, albo kawałek jajka, albo budyniu kapkę, albo kisiel, albo piętka z chleba, kawałek kotleta, nawet groszek, albo marchewka. Dużo tego. Nie myślałeś Misiu czasem, jak to się dzieje, że wszystko co spada wam ze stołu po prostu znika?
Rekin spojrzał pytająco na pluszaka i w niepewności czekał, czy ten wreszcie przekona się do niego, czy nie. I czy przestanie się tak trząść ze strachu, jakby ducha co najmniej zobaczył.[/b]
Ostatnio zmieniony sob 20 kwie 2013, 10:22 przez MARCEPAN 30, łącznie zmieniany 2 razy.


Optymista uważa, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że to może być prawda.

Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » pt 19 kwie 2013, 12:33

Nie wiem, dlaczego inni, ale mogę spróbować powiedzieć, co mi się nie podoba:

1. Język - pod kątem poprawności (mnóstwo błędów) i - co ważniejsze - sztucznej infantylizacji, które dziecko rozpozna jako szwindel dorosłego.
2. Opowieść jest przegadana. Poziom zabawy w fabule wskazuje, że to tekst dla najmłodszej grupy wiekowej, więc ilość gadania jest nieproporcjonalna do ilości dziania. Myślę, że dziecko nie ogarnęłoby opowieści z uwagi na narratora.
3. Same postacie są pluszakami do zabawy, niejako narracja mogłaby się dziać przy współudziale dziecka - np. teatralizacja podczas czytania. Ale tu NIC, albo prawie się nie dzieje i nie ma czego zagrać pluszakami z półek dziecka.
4. Naśladowcze kreacje wobec filmów animowanych i Kubusia Puchatka, a także innych motywów z literatury dziecięcej (Np. skojarzyli mi się Pożyczalscy)

Rady - spróbuj w redakcji od wyobrażenia sobie takiej dramy opartej na zdarzeniach w opowieści albo chociaż ilustracji do fragmentu. Potrzebne są wyraziste akcenty zdarzeń, wyraziste zachowania bohaterów i prostota opowieści, opowieści którą dziecko ogarnie - a więc pozamykane (po to ilustracje) scenki i jednoznaczne zdania (przewaga opowiadania nad opisem)
to moim zdaniem, ale ja posługuję się w ocenie jedynie intuicją i własnymi doświadczeniami "opowiadacza"

[ Dodano: Pią 19 Kwi, 2013 ]
1. - Misiu, nudne to żeglowanie, co? – [b]Marudziła dziewczynka[/b], gdy brzeg już zniknął za horyzontem, a ciągle nie widać było przygód.
- Faktycznie, nic się nie dzieje, ale pluszowym misiom takie „nicniedzianiesię” w ogóle nie przeszkadza. Jeszcze się dziwnym trafem okaże, że całkiem przyjemny będzie ten rejs. Na przykład może zaraz słoneczko wyjdzie, bo wiatr chmury przegoni? Plusz lubi ciepełko i lubi jak promyki głaszczą go po brzuszku. Wtedy misie sobie mruczą i może nawet piosenki sobie układają? Kto wie? – rozprawiał pluszak, podczas gdy Emilka wypatrywała przygód.

2. - Misiu, a tam? Zobacz coś tam wystaje z wody! I chyba nawet się rusza? – krzyczała podekscytowana dziewczynka i wskazywała palcem na coś co faktycznie dziwnie wystawało z wody i w dodatku nie chciało stać w miejscu.


Opowieść zaczyna się od marudzenia dziewczynki, co jest klapą dla postaci - ona nie wzbudza sympatii, a dzieci lubią lubić. No zbyt długie zdanie, które połknęło perełkę - ciągle nie było widać przygód. Następne podkreślone zdanie to łamaniec logiczno-dykcyjny, a zakładając, że rodzic czyta, to musi mieć perfekcyjną dykcję i wyczucie prozodii. Kiedy czyta dziecko samodzielnie - może mieć kłopoty z docenieniem konceptu stylistycznego. Podzieliłabym zdanie na cząstki. Budowała się wokół jednego słowa -klucza.
Miś jest kompletnie Puchatkowy. Albo to wyeksponować (że to JEST Puchatek, tylko pluszak), albo wymyślić własnego misia.

i zdarzenia, które widzi dziecko: Płynie łodzią dziewczynka z misiem. Gadają. Nic się nie dzieje więcej. :(

2 drugim fragmencie - coś się dzieje WRESZCIE - a tu w łeb dostaje dziecko słowem podekscytowana i zabawa ucieka do mysiej dziury .
no i narrator najfajniejsze wsadził w atrybucję dialogu, czyli ...znowu gadanie :(


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4464
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Romecki » pt 19 kwie 2013, 13:39

Podpisuję się pod uwagami Nataszy, a dodatkowo powiem, że nawet w ramach literatury dla dzieci i młodzieży najtrudniej wydać właśnie bajkę. To się nie sprzedaje, chyba że Disney albo coś znane z telewizji :(


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » pt 19 kwie 2013, 14:07

offtop
myśl mnie naszła - może właśnie takie mini teatrzyki pluszakowe, teksty dla rodziców do zabawy? Masz, Marcepan, materiał, porób...


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Caroll
Pisarz pokoleń
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Caroll » pt 19 kwie 2013, 14:11

Kilka słów ode mnie - pewnie pokryją się częściowo z tym, co pisała Natasza.
Nie określiłeś wieku dzieci, dla których przeznaczona jest bajka, ale wnioskuję, że 7-10 lat.
W narracji jest nadmiar słów - wypełniaczy. Dla dziecka takie słowa to będą przeszkody, które utrudniają zrozumienie treści.

MARCEPAN 30 pisze:- Faktycznie, nic się nie dzieje, ale pluszowym misiom takie „nicniedzianiesię” w ogóle nie przeszkadza. Jeszcze się dziwnym trafem okaże, że całkiem przyjemny będzie ten rejs. Na przykład może zaraz słoneczko wyjdzie, bo wiatr chmury przegoni? Plusz lubi ciepełko i lubi jak promyki głaszczą go po brzuszku. Wtedy misie sobie mruczą i może nawet piosenki sobie układają? Kto wie? – rozprawiał pluszak, podczas gdy Emilka wypatrywała przygód.


Zwróć uwagę na stosowaną inwersję. W narracji dla dzieci lepiej unikać tego typu utrudnień i trzymać się prostego szyku zdania. Związane jest to ze specyfiką rozwojową myślenia i przetwarzania.
Co jeszcze zwróciło moją uwagę, to tryb przypuszczający. Wypowiada się miś o misiach, a zatem powinien być takim ekspertem-przewodnikiem dla dziecka, tymczasem on sam nie wie jak z tymi misiami? Dodatkowo czasem wie (że lubią promienie słońca) a czasem nie (mruczenie, układanie piosenek). Jego wypowiedź jest długa i mało konkretna. Dla dzieci sprawdza się gdy jest konkretnie (nie banalnie), wyraziście, bez nadmiaru abstrakcji i długich rozważań, wywodów.

MARCEPAN 30 pisze:- Misiu, a tam? Zobacz coś tam wystaje z wody! I chyba nawet się rusza? – krzyczała podekscytowana dziewczynka i wskazywała palcem na coś co faktycznie dziwnie wystawało z wody i w dodatku nie chciało stać w miejscu.


Długie zdania przeczą opisywanym w narracji emocjom. Podekscytowane dziecko rzadko formułuje długie wypowiedzi. Piszesz, że ona krzyczy, jest podekscytowana, ale ja tego nie słyszę w jej wypowiedzi. Brzmi ona raczej jak spokojne zagajenie (podkreślenie).

Misiu! Patrz, tam, w wodzie! - krzyknęła dziewczyna, podskakując.
Emocje warto podkreślać komponentem behawioralnym (zachowania) np.: radość, podskoki, machanie rękami itd.

W tekście polecałabym utrzymywanie relacji akcja-reakcja-akcja.
Ona zrobiła coś -wtedy on zrobił coś innego - a ona w odpowiedzi zrobiła kolejną rzecz.
Bardzo banalny przykład:
Zobaczyła w wodzie syrenkę i wychyliła się. Syrenka pomachała, a dziewczynka odmachała do niej.
Następująca w połowie tekstu zmiana perspektywy narracji może być myląca dla dziecka.
Korzystaj z dużej liczby czasowników, czynności, dziania się, rezygnując z przegadywania, nazbyt kwiecistego rozprawiania właśnie.

Tyle na razie, postaram się jeszcze dopisać kilka uwag później.



Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » pt 19 kwie 2013, 14:22

Misiu! Patrz, tam, w wodzie! - krzyknęła dziewczyna, podskakując.
Emocje warto podkreślać komponentem behawioralnym (zachowania) np.: radość, podskoki, machanie rękami itd.

Caroll
Jako żeglarz: podskakiwała na nogach?
Jako ja - wywaliłabym imiesłów.
Dodałabym efekt (wizualizacja) - łódź się zakołysała, co misiowi nic a nic się nie podobało.
Jak fala - zachowania bohaterów powodują zmiany w rzeczywistości, nie?

Ale słuchaj Caroll - u niej masz konkretne wskazania!


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
MARCEPAN 30
Pisarz domowy
Posty: 144
Rejestracja: pn 24 lis 2008, 11:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MARCEPAN 30 » pt 19 kwie 2013, 20:22

Uff. No to sporo mi rozjaśniliście. Nigdy bym się nie spodziewał, że zechcę napisać coś z myślą o dzieciach, ale spróbowałem. Nie studiowałem pedagogiki, dzieci po prostu lubię, a jako ojciec mam dopiero trzyletnie doświadczenie. Stąd może za mało dziecinna ta narracja. A dlaczego puchatkowy jest ten miś? Nie pomyślałem o tym, wychowałem się na Puchatku, w pierwszej klasie dostałem książkę w nagrodę, przesiąkłem nim i jego wywodami. Nawet nie zauważyłem, że to się tutaj odbiło.

P.S. A są jakieś plusy? Jakieś nadzieje?


Optymista uważa, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że to może być prawda.

Awatar użytkownika
Caroll
Pisarz pokoleń
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Caroll » sob 20 kwie 2013, 09:36

Natasza - to był przykład na cito behawioralnego opisu:P
Marcepan - sam warsztat jest dobry, tutaj kłopotem jest specyfika odbiorcy. Zobacz ile zapamięta twoje dziecię z opowiedzianej historyjki i co zapamięta. Wydarzenia. Czynności. W tym wieku (3 lata) niekoniecznie z zachowaniem spójności przyczynowo-skutkowej. Czyli tym trzeba w takiej historii operować. Unikać zbyt dużej liczby słów. Puenta musi też być wyrazista, a bajka niezbyt długa, lub podzielona na wyraźne części.
Jest pomysł, chęć, to jest duży plus.
Nie obawiaj się stereotypów w bajce dla dzieci. One pomagają dziecku bajkę zrozumieć.
Romek Pawlak pisze:Podpisuję się pod uwagami Nataszy, a dodatkowo powiem, że nawet w ramach literatury dla dzieci i młodzieży najtrudniej wydać właśnie bajkę. To się nie sprzedaje, chyba że Disney albo coś znane z telewizji

Z mojego doświadczenia wynika, że rodzice szukają konkretnych bajek. Albo terapeutycznych (pomagających przepracować z dzieckiem konkretny problem), edukacyjnych (ułatwiających zdobycie wiedzy lub umiejętności) czasem takich wyjaśniających wartości (przyjaźń, kłamstwo), często rzeczywiście też kupują coś znanego z serialu czy filmu. Dlatego ważne jest, żeby dobrze wiedzieć co chcesz przekazać. Z takiego fragmentu trudno ocenić sam pomysł i fabułę, ale nie zniechęcaj się. Pedagogiki nie trzeba skończyć, zachęcam cię do uważnej obserwacji dziecka pod tym kątem. Wtedy poczujesz język i świat dziecięcy :)



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4351
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » sob 20 kwie 2013, 10:19

W tym fragmencie jest zdecydowanie za dużo słów, na co już zwróciły uwagę Natasza i Caroll. Czytywałam moim synom książki nawet wtedy, kiedy już sami potrafili czytać i pamiętam, że interesowała ich przede wszystkim akcja. Wszelkie refleksje (a tych zawsze mieli sporo) wynikały z tego, co się działo, a w znacznie mniejszym stopniu z tego, co mówili bohaterowie. Stawiałabym na prymat akcji nad deklaracjami.
MARCEPAN 30 pisze:- Misiu, a tam? Zobacz coś tam wystaje z wody! I chyba nawet się rusza? – 1. krzyczała podekscytowana dziewczynka i wskazywała palcem na coś co faktycznie dziwnie wystawało z wody i w dodatku nie chciało stać w miejscu.
- Ojej! Jeśli to to, co myślę, a myślę, że to rekin, to na pewno 2.przestanę być spokojny! Nawet na odwrót, stanę się bardzo, ale to bardzo niespokojny! – krzyczał emilkowy przyjaciel,

1. Wystarczyłoby: dziewczynka wskazała palcem Same wykrzykniki wskazują, że Emilka nie mówi szeptem.
2. Tu nie ma "na odwrót". Przestaje być spokojny, więc staje się niespokojny. I dlaczego używasz czasu przeszłego niedokonanego? Krzyknął byłoby jak najbardziej na miejscu.
MARCEPAN 30 pisze:Tymczasem Emilka nagle rozpromieniła się i szarpnęła pluszaka mocno za ramię. 1. Miała nadzieję, że jak mu coś pokaże i koniecznie opowie co widzi, to się rozkrzyczany przyjaciel wreszcie uspokoi:
- Misiu, przestań! Zobacz, przecież ten rekin wcale nie jest groźny! On nawet odrobinę nie jest groźny, 2. co więcej, on jest łagodny jak baranek. Zobacz! 3. Macha do nas i się uśmiecha!

1. Do wyrzucenia. Ze Emilka chce uspokoić misia, jasno wynika z tego, co mówi.
2. Rekin i baranek - jakoś mnie to porównanie nie przekonuje, lecz ważniejsze jest to, że trzykrotnie, w kolejnych zdaniach, powtarzasz tę samą informację.
3. A czym macha? Bo rekin ma jednak dość ograniczone możliwości.
MARCEPAN 30 pisze:- Ale jak to macha? Co ty pleciesz, Emilko? Rekiny nie machają ot tak sobie, 2. on na pewno ma w tym machaniu jakiś niecny cel! Jakiś wstrętny podstęp, pamiętaj, że te ryby już takie są!

1. Jak macha, miś może zobaczyć. Tu powinno być raczej: Co z tego, że macha?
2. Też bym skróciła. To na pewno jakiś wstrętny podstęp, albo podobnie.
Kolejne dialogi też bym przejrzała pod tym kątem.
MARCEPAN 30 pisze:Miś usłyszał nagle, że dziewczynka mówi do kogoś: „Kleofasku”, a przecież on tak się nie nazywał, on tak naprawdę w ogóle się nie nazywał i strasznie mu z tego powodu było przykro.
„Do kogo, więc mówiła Emilka, skoro nie mówiła 1. do niego?”- pomyślał i czym prędzej postanowił to sprawdzić.

Że misiowi jest przykro, to rozumiem, ale jako całość, sytuacja nie jest wiarygodna. Przecież są w łodce we dwoje, trzecią osobą jest rekin. Jak rozumiem, wszystko dzieje się w dzień, więc nikt nie może ukrywać się w mroku - co tu sprawdzać?
1. do mnie, jeśli już.
MARCEPAN 30 pisze:- A z kim ty rozmawiasz, skoro stoisz do mnie plecami i wymawiasz jakieś kompletnie dla mnie obce imię? – zapytał przerażony i spojrzał na dziewczynkę pochylającą się nad rekinem.

A to jest już całkiem zbędne.
I dalej - rekin żywiący się budyniem i okruszkami... Nie jest to zgodne z naturą rekina. Do tych wszystkich wyjaśnień Kleofasa dorzuciłabym więc jakieś Ale ja jestem wyjątkowy! czy coś w tym rodzaju. W literaturze dla dzieci zdarzają się takie zamiany ról, na przykład w "Malutkiej czarownicy" Preusslera, gdzie bohaterka decyduje się zostać dobrą czarownicą (a więc złą w przekonaniu innych czarownic, gdyż nie chce szkodzić ludziom). Wszystko to jednak na zasadzie wyjątku, gdyż nie ma co wmawiać dziecku, że rekiny czy podobne stwory są całkiem milutkie i łatwo się z nimi zaprzyjaźnić.
I tak sobie myślę: a opowiadasz swojemu dziecku bajki? Bo opowiadanie (nie czytanie!) to znakomita szkoła szybkiego reagowania. Dziecko natychmiast wyłapuje, co mu się nie podoba, przerywa, pyta, podsuwa rozmaite pomysły, zmiany akcji - warto z tego skorzystać.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
MARCEPAN 30
Pisarz domowy
Posty: 144
Rejestracja: pn 24 lis 2008, 11:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MARCEPAN 30 » sob 20 kwie 2013, 15:56

rubia, Twoje uwagi są bardzo celne i na pewno z nich skorzystam. To dlaczego tak żywi się rekin wyjaśnia się w zakończeniu, to jest tylko mały fragment całości. Ogólnie bajka ma 56 stron i widzę teraz, że jest do gruntownej przeróbki. Od początku do końca. Cóż, jak będzie miała 10 stron mniej, nic się nie stanie, ale dużo pracy mnie czeka.
Świetny pomysł z tym opowiadaniem bajek, spróbuję. Dziadek tak mi opowiadał, pewnie stąd wzięły się moje grafomańskie zapędy :)

Dzięki wszystkim za cenne uwagi.


Optymista uważa, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że to może być prawda.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości